Za mało cudów

Dziś pierwszy wpis w nowej formule, czyli szybko, zwięźle i na temat(?).

GUS poinformował, że w 2017 roku dzietność w Polsce wzrosła do 1.45 (w 2016 roku było to 1.36). Dzietność wyrażana w ten sposób mówi o tym, ile urodziło się dzieci na każde 100 kobiet w wieku 15-49 lat. Aby uzyskać stabilną liczbę mieszkańców (czyli efekt zastępowalności pokoleń) potrzeba, aby wartość tego współczynnika osiągnęła przedział 2.1 – 2.15. W związku z tym widać, że mimo owego wzrostu, bardzo daleko nam do uzyskania stanu, który byłby w stanie zatrzymać (a co dopiero odwrócić) zapaść demograficzną w Polsce – z prostego rachunku wynika, że liczba urodzeń musiałaby wzrosnąć jeszcze o 50%, co zdaje się być zupełnie niemożliwe bez poważnej zmiany kulturowej (czyli wprowadzenia u nas islamu ;) Z podanych informacji wynika jeszcze kilka dalszych, smutnych wniosków – wzrósł udział dzieci urodzonych jako drugie w rodzinie, trzecie itd., spadł natomiast udział dzieci urodzonych jako pierwsze. Do tego początek 2018 roku przyniósł już spadek liczby narodzin względem odpowiedniego okresu roku 2017. Widać więc, że tendencja rosnąca z ostatnich dwóch lat nie dość, że być może już się kończy, to ma jeszcze dość niekorzystną strukturę.  Dlaczego dzieci urodzone jako drugie i dalsze są “gorsze” (mimo że to właśnie na nie dostaje się 500+ ;)? Otóż dlatego, że najczęściej rodzą je kobiety starsze, a to właśnie starszych (z punktu widzenia “rozrodczości”) kobiet jest w tej chwili najwięcej i niestety one wkrótce “wypadną z rynku”, przez co liczba narodzin prawdopodobnie spadnie. Widać to bardzo dobrze na piramidzie demograficznej GUS:

Perspektywy na kolejne lata można znaleźć w poniższej animacji:

https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/ludnosc-piramida/

Jeśli ktoś się jeszcze zastanawia, co to wszystko ma wspólnego z mieszkaniami, to już wyjaśniamy – w długiej perspektywie to właśnie demografia ma największy wpływ na rynek mieszkaniowy, w szczególności na ceny, liczbę budowanych mieszkań itd. (w krótszej perspektywie największy wpływ ma oczywiście dostępność i cena kredytu). Patrząc na obrazek wyżej widać, że najliczniejszym rocznikiem w Polsce jest ’83, czyli osoby, które mają teraz 35 lat. Nie dziwi więc wzrost urodzeń wśród kobiet starszych oraz ogólny wzrost liczby urodzeń, który wynika najpewniej z tego, że to ostatni dzwonek na dzieci dla kobiet z wyżu z okolic stanu wojennego. Nie dziwi też, że trend rosnący być może się już skończył, a na pewno skończy się wkrótce i dzietność znowu zacznie spadać (całkiem szybko). Nie dziwi wreszcie to, że nadal mamy wielu chętnych do kupowania mieszkań (jak się ma/planuje dzieci, to ten temat uzyskuje wyjątkowo wysoki priorytet).

Z wykresu wyżej widać także (o czym pisaliśmy już kilkakrotnie), że liczba chętnych na kupowanie mieszkań będzie się z czasem mocno zmniejszać (aktualnych 15-latków jest ledwie nieco ponad 50% liczby 35-latków). Można się zastanawiać, czy aktualny wzrost dzietności jest efektem 500+ (tu jesteśmy bardzo sceptyczni, bo 500 zł miesięcznie prawie nigdy nie sprawia, że kogoś “stać na dziecko”, albo nie stać), czy może jest wynikiem szybszego wzrostu PKB (ostatnią tendencję rosnącą we wskaźniku dzietności mieliśmy w latach 2003-2009, czyli też w czasach gospodarczego ożywienia), czy może jest po prostu efektem tego, że dla najliczniejszych roczników to w zasadzie ostatni dzwonek na powiększenie rodziny (co wydaje się być najbardziej prawdopodobne). Jak by jednak nie było, mizerny (jeśli w ogóle jakikolwiek) wpływ 500+ na dzietność pokazuje, że do zatrzymania zapaści demograficznej nie wystarczą programy społeczne ani lepsza koniunktura gospodarcza. O wiele ważniejsza z punktu widzenia posiadania dzieci wydaje się być stabilna sytuacja mieszkaniowa, a o taką w tej chwili przeciętnemu Polakowi bardzo trudno (wszak ciężko uznać 30-letni kredyt ze zmiennym i to jeszcze historycznie niskim oprocentowaniem za sytuację stabilną). Ponieważ Mieszkanie+ jakoś nie bardzo chce się rozkręcić (rząd sam potyka się o porozrzucane przez siebie kłody w postaci utrudnień administracyjnych i usiłuje z  tym walczyć krytykowaną dość powszechnie specustawą mieszkaniową), więc i w tym temacie raczej niewiele się zmieni w sensownym czasie. Większego napływu imigrantów też się specjalnie spodziewać nie można, bo muzułmanów w tym kraju jakoś nikt specjalnie nie chce, a Ukraińców przyjechało już tylu, że więcej być może nie będzie (za to może być mniej, jeśli pozyskanie przez nich pracy w UE stanie się równie proste, co w Polsce).

Ponieważ większość kupujących mieszkania korzysta z kredytu (i to w dodatku najczęściej na 25-30 lat), warto wziąć pod uwagę sytuację demograficzną w Polsce w tym czasie (o czym pisaliśmy już wielokrotnie). Dzisiejsze czasy, w których (rzekomo) brakuje mieszkań, mogą być zupełnie inne niż te, kiedy większość osób spłaci swoje kredyty. A jeśli ktoś chciałby kupić mieszkanie po to, żeby jego dziecko miało je na swój “życiowy start”, to też warto się poważnie zastanowić – kiedy dzieci urodzone teraz będą wchodzić w dorosłość, sytuacja mieszkaniowa w Polsce będzie wyglądała już zupełnie inaczej. Zresztą, wszelkie długofalowe inwestycje mieszkaniowe w czasach najtańszego kredytu w historii, przy bardzo mocno rozkręconej budowlance i zmniejszającej się liczbie Polaków (chyba bez nadziei na odwrócenie trendu) w długofalowej perspektywie wydają się być co najmniej problematyczne. Do tego trzeba pamiętać, że zbyt mała liczba cudów, które się teraz rodzą, spowoduje zapaść systemu emerytalnego (piramidy finansowej ZUS?), co na rynku mieszkaniowym odbije oczywiście swoje piętno.

Podsumowując… jak już pisaliśmy wielokrotnie, za 30 lat mieszkania w Polsce mają wielką szansę być za (pół) darmo i jakoś nadal nie widać, żeby coś w tej kwestii miało się zmienić.

Podziel się z innymi
  • 10
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Doxa_Doxa
Użytkownik

Zgoda co do pryncypiow. Liczba Polakow bedzie malec. Ale nie wiadomo, czy nie przyjada inni ludzie. Ukraincy nas zaskoczyli, kto by to przypuszczal 10 lat temu. Kto wie, moze Niemcy beda do nas uciekac przed migrantami? Albo migranci dotra? To jest nieprzewidywalne.
Poza tym Polska wyludnia sie nierownomiernie. Duze miasta rosna i beda rosnac, kosztem calej reszty. Jaki sens jest dzis mieszkac na wsi czy w malym miescie? Zreszta polska wies jest przeludniona tradycyjnie od setek lat. Tam nie potrzeba tylu ludzi do uprawy. Tak wiec w duzych miastach bedzie ssanie na mieszkania jeszcze wiele dekad (z przerwami na kryzysy finansowe/energetyczne).

tex
Użytkownik
Taka analiza dla potencjalnych kupujących to jest pitu-pitu. Co z tego, że być może mieszkania będą tańsze za 30 lat (co wcale pewne nie jest)? Powiedzmy, że potencjalny czytelnik bloga jest koło trzydziestki i zastanawia się czy kupić mieszkanie, to co ma dla niego wnieść taka analiza? Żeby do 60 poczekał, bo wtedy mieszkania będą za pół darmo? ;) Wstrzymać się z zakupem można tak 3-4 lata, ale nie 30! Co do demografii to wcale nie jest takie pewne, że znacząco wpłynie na ceny mieszkań. Przykład z życia – kupiłem w lutym mieszkanie w Warszawie, na Mokotowie ok. 60% mieszkań… Czytaj więcej »
Tomasz_Wielblad
Użytkownik
tex mi to coraz bardziej przypomina kopanie się z rynkiem… bo przecież muszę mieć rację… piramida wieku jest nieaktualna bo w zeszłym roku urodziło się jak dobrze mi google podpowiedział 403 tyś dzieci czyli blisko 60 tyś więcej niż wykazuje piramida… ktoś powie co za różnica te dzieci i tak by się urodziły później… ano jest bo przecież szybciej wejdą w wiek rozrodczy… czyli skutki zapaści demograficznej będą wyraźnie niższe od tych z piramidy wieku… nie wiem również dlaczego ceny mieszkań miałyby z punktu demograficznego zależeć głównie od ilości urodzeń? pomija się wyż który wkracza w wiek 40 plus? to… Czytaj więcej »
zeroxx
Użytkownik
” pamiętać należy również i o tym że byle ruderą bogatsi ludzie się już nie zadowolą! czyli ogromna ilość mieszkań w fatalnym stanie które dziś liczycie za mieszkanie po prostu zniknie z rynku” Pełna zgoda byle ruderą bogatsi ludzie się już nie zadowolą. Jednak, żeby mieszkanie wypadło z rynku jego cena musi wynosić 0 lub równać się wartości gruntu na którym stoi. Nikt go nie zburzy jeżeli będzie dało się go wyanjąć choćby Ukraińcom. A co jeśli takich mieszkań których mało kto chce będą w najbliższej przyszłości masy? Co się stanie jak na bankierze napiszą że mieszkania tanieją? Ci bogatsi… Czytaj więcej »
Tomasz_Wielblad
Użytkownik

spór czy upadłe mieszkanie jest już tylko działką na której stoi budynek czy jeszcze mieszkaniem niewiele wniesie do dyskusji… myślę również że owe zjawisko zostanie dość szybko zauważone i opisane… pomyśl czy ilość używanych samochodów jako podaż obniży ceny samochodów nowych? tak samo będzie z mieszkaniami… nie identycznie jakby co ale podobnie… ja bym nie zakładał takiej “naiwności” rynku która miałaby sprzyjać moim prognozom…

zeroxx
Użytkownik
Ale ten spór czy coś jeszcze jest mieszkaniem czy ruderą dotyczy przeważnie setek tysięcy mieszkań z wielkiej płyty w centrach miast , które niedługo będą wracały na rynek po opuszczeniu tego świata przez dotychczasowych właścicieli (wyż demograficzny lat 50-60) i zasilały podaż mieszkań. Ogromna podaż zderzy się coraz mniejszym popytem (patrz niż) a młodzi wolą nowsze. Jak ma zachować się cena takiego mieszkania? Dopuki cena jest wieksza niż wartośc gruntu mieszkanie pozostanie na rynku. Rudera nie rudera ale jak będzie się dało mieszkać, tanio wynjmować albo nie zadłużać się na całe życie w banku to znajdą się amatorzy. Co do… Czytaj więcej »
Tomasz_Wielblad
Użytkownik
taki spór do niczego nas nie doprowadzi… piszesz o wielkiej płycie… ale ruder to u nas oprócz wielkiej płyty jest od groma… (wielka płyta to zazwyczaj nie rudera) to przecież większość starych budynków… zobacz na stare miasta śródmieścia na domy na wsiach miasteczkach i miastach… miliony mieszkań… oczywiście część z nich zostanie zmodernizowanych odremontowanych ale duża część wyparuje… właśnie ze względu na słabnący popyt… kolejny który uśmierca nowych emerytów… ba nie wszyscy są nawet emerytami… tak ze dwie dekady sobie pożyją na emeryturach… aby zwolnili mieszkanie musimy poczekać na śmierć tego który pożyje dłużej z maleństwa… więc dwie dekady to… Czytaj więcej »
Tomasz_Wielblad
Użytkownik
kolejne nic w temacie… choć daje się wyczuć zmianę czasową… całkiem niedawno pisaliście o masowym umieraniu Polaków w perspektywie ich odejścia na emerytury…. wiem wiem przykre ale tak tu pisano… teraz perspektywa wyraźnie urosła do jak dobrze zrozumiałem 30 lat? nieźle… ja znam krótszą perspektywę :) ok dekady aby wyż wszedł w swój złoty wiek czyli 40 plus… poprzedni wyż był ułomny bo przemiany kryzys itd itp ich oszczędności szlag trafił prosto mówiąc… ale następny już nie ma tylu dzieci… nie ma kryzysu… pensje gwałtownie rosną… gdzie ten wyż poupycha oszczędności? ja obstawiam akcje i nieruchomości… no i imigranci… Polska… Czytaj więcej »
Tomek
Użytkownik

Intrygujące w podejściu admin jest właśnie usilne pomijanie państw, które są 15-20 lat do przodu przed Polską pod kątem zarówno rozwoju gospodarczego jak i demograficznego (czytaj – bez imigracji wymierają). Kupienie taniego mieszkania w Gorlitz jest bezproblemowe, ale w Monachium to inwestycja przekraczająca możliwości przeciętnego Helmuta. Mimo wszystko Helmuta bardziej ciągnie do Bawarii niż do Gorlitz.

Tomasz_Kulig
Użytkownik
@Tomek 15-20 lat do przodu to jest Grecja albo Hiszpania, a nie Niemcy. Niemcy są dobre kilkadziesiąt lat przed nami. Co do reszty to masz rację, Warszawa, Poznań, Wrocław czy Kraków mają potencjał do wzrostów. Nie liczyłbym jednak na drastyczne wzrosty, nawet w tych wpomnianych Niemczech tego nie ma i nie było. Gdyby Polska była stabilna gospodarczo i politycznie podobnie jak Niemcy to inflacja zrobi swoje (a może i będzie trochę spekulacji). Pytanie czy problemy z OFE, rząd populistów robi z nas kraj rozwinięty czy dalej kraj trzeciego świata z tanią siłą roboczą. Przypominam też, że jesteśmy w momencie najniższych… Czytaj więcej »
Tomek
Użytkownik
@ Tomasz_Kulig “15-20 lat do przodu to jest Grecja albo Hiszpania, a nie Niemcy. Niemcy są dobre kilkadziesiąt lat przed nami.” Byłeś kiedyś w Grecji? Ja byłem, a wręcz bywam, szczególnie w Atenach, ponieważ tam mam rodzinę, notabene ewakuującą się stamtąd po 20+ latach pobytu. Polecam wizytę, tylko z dala od Akropolu i Plaki dla uzmysłowienia jak brudne, brzydkie i biedne jest to miasto. Polecam również wycieczkę na prowincję, gdzie “psy dupami szczekają”. Grecy są niewątpliwie ciągle majętniejsi od Polaków, ale to już jest jazda na oparach, infrastruktura też jest niczego sobie, ale zarobki poleciały, bezrobocie wzrosło, słowem, przeprowadzka z… Czytaj więcej »
Miroslaw
Użytkownik

‘ do zatrzymania zapaści demograficznej nie wystarczą programy społeczne ani lepsza koniunktura gospodarcza’
.
Może i nie wystarczą, ale inteligentnie stosowane mogą znacząco poprawić sytuację:
comment image
.
Stad: http://www.prawica.net/8343

Michal_Kuzniar
Użytkownik

“Podsumowując… jak już pisaliśmy wielokrotnie, za 30 lat mieszkania w Polsce mają wielką szansę być za (pół) darmo i jakoś nadal nie widać, żeby coś w tej kwestii miało się zmienić.”

Ja pamiętam inne prognozy, jeszcze 1-2 lata temu mieszkania miały być PRAWIE za (nie za pół) darmo , i NA PEWNO, (nie “z wielką szansą”) w perspektywie 30 lat. Niby detal, ale jest różnica…

Jeszcze kilka lat temu zaś prognozowano spore spadki w perspektywie tej dekady, która nieubłaganie zbliża się ku końcowi. Spadki są, a i owszem, w Wałbrzychu, Przeworsku i Szczebrzeszynie :D

Prognozy prognozami, a życie życiem :)

Tomek
Użytkownik
Serio? Mieszkania mają szansę być za “pół” darmo w perspektywie jedynie 30 lat? Bardzo odważna prognoza! Podziwiam! Fajnie, czyli sugerujesz dzisiejszemu 30 latkowi wynajmować mieszkanie przez 30 lat i odkładać $ mając w perspektywie nabycie go gdy będzie miał lat 60 za połowę ceny? Tylko czy nawet 50% spadek ceny mieszkania w perspektywie 30 lat (uwzględniając naturalnie inflację) zrekompensuje tej osobie 30 lat płacenia za wynajem? Przydałoby się jakieś sensowne wyliczenie. Mamy mieszkanie w dobrym standardzie i lokalizacji o wartości powiedzmy 350 tys. (60-70m2 w mieście pokroju Lublina/Rzeszowa) wynajmowane za 1500 PLN (bez czynszu i rachunków) miesięcznie. Rocznie daje to… Czytaj więcej »
Tomek
Użytkownik
Zanim ktoś poruszy temat wzrostu stóp procentowych, które z całą pewnością podniosą koszt kredytu (chociaż nikt nie wie o ile i na jak długo), zastanówcie się nad wzrostem cen wynajmu na przestrzeni ostatnich lat. 15 lat temu ludzie wynajmowali pokoje w chociażby Rzeszowie za 200-300 PLN/msc, dzisiaj poniżej 600 nie znajdą nic w tym stylu. Kawalerki poniżej 1000? 4 lata temu było ciężko coś znaleźć, chyba że 16m2, albo na obrzerzach, dzisiaj – mission impossible. Dobrze wiemy, że podobna sytuacja ma miejsce we wszystkich większych miastach, a w “wymierającym” Wrocławiu wzrost cen najmu w ostatnich latach był jeszcze wyższy w… Czytaj więcej »
Tomasz_Kulig
Użytkownik
@Tomek 15 lat temu byliśmy krajem z wysokim bezrobociem, niepewną gospodarką, byliśmy poza Unią Europejską, na Coca-colę mówiliśmy wow, a na Mustangi dziewczyny leciały jak na szejka z Arabii Saudyjskiej. Dziś, 15 lat później, jesteśmy krajem z niskim bezrobociem, wysokim wzrostem gospodarczym, ważnym graczem w UE, Mustanga ma każdy frajer w lizingu, a Coca-cola już też nie jest taka smaczna. Przeskok który wykonaliśmy to jak z Mogadiszu do Rzymu. To nie będzie trwało wiecznie i pięknie to widać po cenach nieruchomości. Popatrz: – jesteśmy na szczycie cyklu koniunkturalnego – masowa imigracja zarobkowa – najbardziej dostępny kredyt w historii – stabilny… Czytaj więcej »
Tomek
Użytkownik
@Tomasz_Kulig Zgadzam się, przeskoczyliśmy w 15 kuuupę drogi i na pewno nie jestesmy jakimś tam Bantustanem czy jak to tam admin zwykł nas nazywać. Polska może iść w kierunku NRD i RFN jednocześnie, gdzie RFN będzie parę miast z okolicami – czyli stabilnie, bez cudów, a reszta pójdzie w kierunku NRD – stagnacja, bidusia. Niestety mój palantir zadymiony trochę i nie mogę powiedzieć tego ze 100% pewnością :) Czasy szybkiego wzrostu się skończyły, ale to nie musi oznaczać jakiejś zagłady, wieszczonej od lat w blogosferze. Na hiperinflację w USA czekam od 2012 (za Peterem Schiffem), zagłada strefy Euro też już… Czytaj więcej »
tex
Użytkownik
Zgadzam się Tomkiem. Natomiast odnośnie stóp procentowych to powoli (może nawet bardzo powoli ;) ) zaczynają się pojawiać kredyty ze stałym oprocentowaniem. Np. ing niedawno wprowadził taki do oferty: https://www.ingbank.pl/indywidualni/kredyty-i-pozyczki/kredyt-hipoteczny/oferty-i-oprocentowanie-stale Oczywiście nie jest to rozwiązanie idealne, bo stałe oprocentowanie jest na 5 lat, a po tym czasie albo zaakceptujemy ofertę banku na stałe oprocentowanie (które może być wyższe niż przez pierwsze 5 lat) albo przechodzimy na oprocentowanie zmienne, ale jest to już jakaś pozytywna zmiana. Kredyt ze stałym oprocentowaniem jest w tej chwili droższy niż kredyt ze zmiennym oprocentowaniem (przy obecnie niskich stopach), ale stałe oprocentowanie na poziomie 3,98% (a… Czytaj więcej »
Paradoks
Użytkownik

To nie są kredyty ze stałym oprocentowaniem, więc nic dziwnego, że prawie nikt ich nie chce. Kredyt ze stałym oprocentowaniem to taki, w którym oprocentowanie jest stałe w całym okresie kredytowania, ten proponowany to dość drogi kredyt z oprocentowaniem zmiennym, które od innych różni się tym, że zamiast co 6 miesięcy, zmienia się co 5 lat, za to od razu sporo.

Przemyslaw
Użytkownik

Jakiś czas temu trafiłem na raport o tytule “Raport 2006. O naprawie sytuacji mieszkaniowej”. Jest do ściągnięcia na stronie:
http://fio.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=271:raport-2006-o-naprawie-sytuacji-mieszkaniowej&catid=122:o-pienidzach-i-organizacji&Itemid=100032
Szczególnie warto zwrócić uwagę, na korelację ilości wybudowanych mieszkań, oraz dzietności. Co ciekawe, na podstawie danych w następnych latach uzyskałem podobny efekt. Wykres łatwo znaleźć w streszczaniu:
http://fio.org.pl/images/dodatki/20070516_dzieci.pdf

I zacytuję na zachętę do zajrzenia do raportu:

“Analiza statystyczna przedstawionych powyżej danych wykazuje istnienie bardzo silnego
związku między tymi krzywymi. Po uwzględnieniu przesunięcia w czasie współczynnik korelacji(Pearsona)wynosi94,1%.
Rysunek 2 pokazuje relację ilości faktycznych urodzeń do ilości wyliczonej na podstawie funkcji zależnej od ilości wybudowanych mieszkań.”

zeroxx
Użytkownik

Gus dzisiaj wydał nowy biuletyn statystyczny.
https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5498/4/75/1/biuletyn_statystyczny_kwiecien_2018.pdf

2018 I—III
Urodzenia – 96 000
Zgony 118 000
Różnica 22 000

Chyba 500 + przestaje działać :). A tak na powaźnie jest to bardzo smutne, ale w kolejnych latach będzie jeszcze gorzej więc z naszych emerytur nici.

Tomasz_Wielblad
Użytkownik

smutne jest to że ciebie to w jakiś dziwaczny sposób cieszy… obserwować dane powinniśmy na bieżąco ale wnioski wyciągać z dłuższych terminów… jakiś obraz tego co zostało realnie zrobione będziemy mieli dopiero za parę lat… dziś wiemy np że piramida wieku tu przedstawiona została w sposób znaczny poprawiona… co będzie dalej? no właśnie… moim zdaniem demografia będzie się pogarszała choć nie w takim stopniu jak myślano wcześniej… teraz powodem będzie zbytni spokój i bogactwo… jakoś tak mamy jako ludzie że nie lubimy mieć potomstwa gdy jest nam za dobrze ;) czego dowodem są kraje starej UE…

Robert
Użytkownik
Zbytni spokój i bogactwo w Polsce… hmm, zastanawia mnie kiedy? Byłoby to dość ciekawe, ale myślę, że w krótszym terminie będzie to raczej w drugą stronę. Najpierw zaczną się problemy związane z kryzysem, wszyscy odkryją że pieniędzy brakuje i to brakuje poważnie, a jeszcze później sytuacja, nawet jeśli mogłaby się ustabilizować a może nawet przejść w taki względny ‘spokój’ (jak na Polskę), to wcale nie musi jeśli nasz kraj nie będzie podążać za nowymi technologiami i wciąż się im opierać. No tak, u nas niestety tak bywa. Bowiem kiedy kryzys w końcu nadejdzie, Euro pójdzie do śmietnika (kto wie, może… Czytaj więcej »
Slawek
Użytkownik

Nadwyżka budżetowa na początku roku- już to przerabialiśmy. Pod koniec roku zmieni się w deficyt. A deficyt w czasach dobrej koniunktury to nic dobrego. Tym bardziej, kiedy inni w tym czasie mają nadwyżkę (np. nasi sąsiedzi). Stopy procentowe niższe niż w USA- poprawcie mnie jeśli mnie pamięć myli, ale chyba już to przerabialiśmy. I kto był wtedy u władzy? To, oraz wiele innych mniejszych i większych czynników sugeruje, że upadek będzie bolesny. Na szczęście wybory już w przyszłym roku…

Tomasz_Wielblad
Użytkownik
czy wy czasem nie przesadzacie? aby kupić mieszkanie takiego syfu oczekujecie w swojej ojczyźnie? tacy z was egoiści? po trupach do celu? kupta se namioty… albo domy na kółkach… i przestańcie biadolić… stopy w USA są pierwszy raz na zbliżonym poziomie do naszych… po podwyżce będą wyższe… nigdy tego nie przerabialiśmy… to nowość i nikt nie wie do czego może to doprowadzić… czyli może być źle ale wcale nie musi… budżet co roku wygląda lepiej… widziałem gdzieś wykres z ostatnich trzech lat dlatego pisałem wyżej że to już fakt a nie zabiegi finansowe… ciekawi mnie jedno niby ZUS potrzebował mniej… Czytaj więcej »
Robert
Użytkownik
Cudów tu nie będzie, to na pewno. Obcokrajowcy mogą przyjść, ale to nie jest wystarczająco, aby poruszyć rynek i znacznie wpłynąć na ceny mieszkań (poza tym, nawet gdyby było to możliwe, kto z nas chciałby żyć w Polsce zalanej przy Azjatów czy Afrykańczyków?). Prawda taka, że 500+ nawet gdyby przełożyło się na wzrost liczby dzieci w Polsce, to jest to najbardziej prawdopodobne w tych ‘niepewnych’ rodzinach. Jeśli ktoś decyduje się na więcej dzieci ze względu na pieniądze nie wróży to dobrze jeśli chodzi o dobre wychowanie, edukację i przyszłość tych dzieci (o co za tym idzie – ich przyszłą zdolność… Czytaj więcej »