obrazek

Spieszmy się kupować mieszkania, bo zabraknie!

Mimo że tytuł dzisiejszego artykułu brzmi nieco ironicznie, to jednak tym razem to nie żarty. Ustawa zmieniająca zasady w Mdm przeszła przez wszystkie etapy legislacyjne i od 1 września będzie można składać wnioski już na nowych zasadach. Dokładniej o zmianach pisaliśmy w artykule:

http://wdomachzbetonu.pl/czy-za-rok-kupimy-mieszkanie/

Krótkie przypomnienie najważniejszych zmian:

  • w ramach Mdm będzie można „kupować” teraz także mieszkania na rynku wtórnym (z przelicznikiem 0.9 – na rynku pierwotnym pozostaje 1.1)
  • rośnie wysokość dopłaty dla rodzin z dwójką dzieci (20%) oraz dla tych z trójką+ (30%). W tym ostatnim przypadku rośnie też dofinansowywana powierzchnia (do 65m2), znika wymaganie nieposiadania innego mieszkania oraz limit wiekowy
  • wprowadzenie sankcji za wcześniejszą spłatę/nadpłatę kredytu (w okresie 5 lat od jego zaciągnięcia)
  • likwidacja zamkniętego katalogu osób, z którymi można brać kredyt – teraz będzie można go wziąć z sąsiadką, albo z listonoszem

Niespodziewana zmiana w Mdm, polegająca na włączeniu do programu mieszkań używanych, ma szansę spowodować spore przetasowania na rynku. Pamiętamy, że przez poprzednie 1.5 roku mieszkań z rynku wtórnego włączyć do programu się nie dało, bo… nie. Ale jak to bywa przed wyborami, wszystko się jednak da – natychmiast zniknęły argumenty o tym, że program ma wspierać rozwój budownictwa, że rząd odzyskuje część (a może i całość?) dopłaty w formie podatków, że budowanie nowych mieszkań napędza całą gospodarkę i tego typu brednie. Palące się pod pupami stołki okazały się być ważniejsze niż interes deweloperów – za to interes banków jest teraz wspierany jeszcze lepiej, bo, po pierwsze, po zmianach program ma szansę na znaczne zwiększenie swojej popularności, a po drugie, dzięki wprowadzeniu sankcji za wcześniejszą spłatę, klient zostaje przywiązany do kredytu co najmniej na 5 lat.

Na funkcjonowanie programu niestety niczego nie poradzimy (a powinno się go natychmiast zlikwidować), więc… trzeba z niego korzystać :) O ile w przypadku singli oraz małżeństw (także tych z jednym dzieckiem) jedyna zmiana to właściwie rozszerzenie wyboru mieszkań na rynek wtórny, o tyle w przypadku rodzin z 3 dzieci zmiana w programie jest już naprawdę spektakularna. Znaczne zwiększenie dopłaty (do 30%), przy jednoczesnym powiększeniu dofinansowywanej powierzchni (do 65m2) powoduje, że Mdm dla takiej rodziny to już nie lada gratka. W poniższej tabeli przedstawiliśmy efekty zmian w Mdm w wybranych miastach:

mdm-limity

Widać tu, że dla takiej rodziny dopłata możliwa do uzyskania wzrosła prawie do 120.000 złotych (w Warszawie). A to już jest coś, co powinno skłonić do poważnego zastanowienia się nad skorzystaniem z programu. Niektórzy uważają, że wymowa naszych artykułów zmierza do tego, że mieszkań nie należy kupować i należy je wynajmować, bo jest taniej, lepiej i w ogóle. Ale tak oczywiście nie jest – posiadanie mieszkania (w przeciwieństwie do „posiadania” kredytu, zwłaszcza takiego na 30 lat, ze zmiennym oprocentowaniem) uznajemy za sprawę pożądaną przede wszystkim dlatego, że oszczędności (bankowe) w systemie rezerwy cząstkowej mogą przestać istnieć zupełnie z dnia na dzień, a z mieszkaniem najczęściej tak się nie dzieje (o ile sąsiedzi dobrze dokręcają kurki z gazem ;) Rząd może co najwyżej nałożyć na mieszkanie podatek (katastralny?), ale dekrety o nacjonalizacji nieruchomości póki co nam nie grożą. Dlatego też posiadanie mieszkania jest tym, co uznajemy za pożądane – wszystko rozbija się jednak o to, żeby na tym posiadaniu specjalnie nie stracić (a przy aktualnych cenach, zwłaszcza w przypadku „kupowania na kredyt” stracić można sporo – także w wyniku wzrostu stóp procentowych). Nowe warunki Mdm pozwalają się poniekąd przed tą stratą zabezpieczyć.

Aktualne zasady Mdm powodują, że w przypadku rodziny z trójką dzieci dwa podstawowe zagrożenia związane z kupnem mieszkania praktycznie przestają istnieć:

  • dopłata jest wysoka, co daje duży bufor na spadek cen – 30% dopłaty od podatników powoduje, że o tyle (a nawet więcej) może spaść cena mieszkania, a kupujący właściwie nadal niczego nie traci (zakładamy tu oczywiście porównanie już do czasów, w których Mdm nie będzie – spadek cen przy ciągle aktywnym Mdm byłby oczywiście stratą, bo można by po prostu poczekać na ów spadek i kupić tańsze mieszkanie z proporcjonalnie taką samą, wysoką dopłatą). Dodatkowo, jeśli ktoś wierzy, że ceny w Polsce nie będą spadać na dłuższą metę, to w wyniku zaciągnięcia kredytu w Mdm może zrobić naprawdę korzystny biznes – zakładając, że posiada się 70% ceny mieszkania, to dorzucenie 30% od podatników powoduje, że majątek rośnie o ponad 40% (pomijamy koszty transakcyjne przy ewentualnej próbie upłynnienia mieszkania). Ze względu na niemożność sprzedaży mieszkania przez pierwsze 5 lat (trzeba by zwrócić część dopłaty) korzyść rozkłada się właśnie na 5 lat, więc roczna stopa zwrotu na tej „inwestycji” wyniosłaby jakieś 6-7%, czyli bardzo dużo jak na sytuację, w której właściwie nic nie trzeba robić (pamiętamy o założeniu, że ceny nie mogą spaść oraz uwzględniamy fakt, że część wartości mieszkania trzeba pożyczyć, bo takie są wymagania programu – konieczność spłacania kredytu przez 5 lat nieco zmniejsza naszą stopę zwrotu, co staraliśmy się uwzględnić w naszym szacunku).
  • kredyt może być naprawdę niski, a w pewnych okolicznościach można właściwie kupić nawet mieszkanie w Mdm bez udziału kredytu. Przyjrzyjmy się danym dla tych samych miast, co wyżej, w których przedstawione są dopłaty dla poszczególnych grup kredytobiorców (na rynku pierwotnym i wtórnym). Przy każdej grupie wyznaczono, jaki procent ceny mieszkania stanowi dopłata – jeśli limit w danym mieście jest niższy niż średnia cena transakcyjna, za cenę użytą do obliczenia tego procentu przyjęliśmy właśnie ten limit. Jeśli natomiast średnia cena jest niższa niż limit, to za cenę do wyliczeń procentu przyjęliśmy właśnie średnią transakcyjną (bo za taką można już spokojnie kupić sensowne mieszkanie).
    mdm-procenty2
    W tabeli widać, że w przypadku miast, w których limit jest wyższy niż średnia transakcyjna (a w tej grupie są miasta stosunkowo tanie, np. Katowice, Łódź, Zielona Góra oraz miasta z absurdalną wysokością limitu, czyli np. Olsztyn) wysokość dopłaty w przypadku rynku wtórnego jest znacząco wyższa niż 30%. Wynika to z dwóch rzeczy – po pierwsze ze względu na mnożnik 0.9, stosowany na rynku wtórnym, a po drugie z faktu, że średnia cena mieszkania jest od limitu niższa. Ponieważ dopłata nie jest przyznawana na podstawie ceny, a na podstawie limitu, to dla mieszkania tańszego dopłata jest (kwotowo) taka sama, jak dla droższego o tej samej powierzchni (oczywiście jeśli ceny obu mieszkań mieszczą się w limicie). To samo widać, porównując rynek pierwotny z wtórnym – ponieważ na obu dopłata jest tej samej wysokości, ale na wtórnym trzeba kupować tańsze mieszkania, to procentowy udział dopłaty w cenie mieszkania jest na rynku wtórnym zauważalnie wyższy niż na pierwotnym. Paradoksalnie, ustalenie niższego mnożnika dla rynku wtórnego może działać niekorzystnie dla deweloperów, bo dopłaty na rynku wtórnym są w pewnym sensie (procentowo) wyższe. Efekt tego jest taki, że w „tańszych” miastach oraz w tych, gdzie limit jest mocno oderwany od rzeczywistości, dopłata w przypadku rodziny z 3+ dzieci może stanowić prawie 40% wartości mieszkania (o średniej cenie) na rynku wtórnym (ze względu na to, że nawet w „tanich” miastach rynek pierwotny jest stosunkowo drogi, na rynku pierwotnym taka „okazja” nie zachodzi).
    Idąc dalej tym tropem… ponieważ sankcje dotyczące wcześniejszej spłaty kredytu w Mdm mówią o tym, że nadpłata nie może przekroczyć kwoty przyznanego wsparcia, to w „tańszych” miastach można z miejsca spłacić prawie 40% wartości mieszkania bezpośredniego po zaciągnięciu kredytu, czyli prawie 2/3 kwoty, którą się pożyczyło (ciekawe, czy taki był zamysł ustawodawcy? ;) Zostanie więc do spłaty jakieś 25% wartości mieszkania, a to już jest kredyt mało ryzykowny w kontekście ewentualnego wzrostu stóp procentowych (do tego warto go zaciągnąć na możliwie krótki okres, czyli 15 lat, bo rata i tak będzie niska, a będziemy w miarę szybko spłacać pozostały kapitał). I to wszystko przy zakupie mieszkania o średniej cenie transakcyjnej – jeśli kupimy mieszkanie w cenie powiedzmy 10% niższej, to wykonując ten sam manewr, zostaniemy z kredytem o LTV w okolicach 15%. Jeśli kupimy mieszkanie (w „tanim” mieście) w cenie 20% niższej niż średnia transakcyjna, to nasze LTV będzie już gdzieś w okolicach 5%, czyli kredytu praktycznie nie będzie :)
    W „droższych” miastach jest tylko nieznacznie gorzej (pomijając fakt, że tu musimy się bardziej postarać ze znalezieniem mieszkania, wszak limity są niższe niż średnia cena) – jeśli kupimy używane mieszkanie w cenie dokładnie równej limitowi i spłacimy od razu tyle, ile pozwala ustawa, zostaniemy z kredytem o LTV34%, czyli nadal bezpiecznym. Ze względu na mnożnik (0.9) wszystkie te operacje zmniejszające docelowe LTV pozostałego kredytu, są korzystniejsze na rynku wtórnym niż na pierwotnym, bo na tym drugim trzeba „pozostać” z kredytem o LTV40% w tańszych miastach i LTV45% w droższych.
    Jak więc widać, w Mdm nadal można gdzieniegdzie kupić mieszkanie praktycznie bez kredytu.
  • kolejną wielką zaletą programu dla rodziny z 3+ dzieci jest możliwość zakupu mieszkania „docelowego” – po pierwsze dlatego, że dopłata obejmuje 65m2 (czyli może objąć całość całkiem sensownego mieszkania dla rodziny), po drugie dlatego, że jak ktoś jednak chce większe, to może kupić nawet 85m2 (co ma pewne zalety, bo ze względu na dawne czasy, w których działała Rns, ceny mieszkań powyżej 75m2, które nigdy nie łapały się na żaden program, spadły proporcjonalnie bardziej niż ceny mieszkań mniejszych), wreszcie po trzecie dlatego, że kupowane mieszkanie nie musi być pierwszym. Jeśli więc rodzina ma mieszkanie, to może kupić kolejne. Ba… może nawet je kupić (poniekąd) na wynajem! Wystarczy, że przeprowadzi się do nowego mieszkania, a wynajmie stare. Interes może nie być taki zły, bo o ile przy obecnych cenach wynajem jest niezbyt opłacalny, o tyle przy cenie w praktyce o 1/3 niższej (ze względu na dopłatę od podatników) rzecz będzie się miała już zgoła inaczej. Ten interes jest oczywiście znowu najlepszy w „tanich” miastach, bo tam cena zakupu będzie proporcjonalnie jeszcze niższa (podatnicy dofinansują więcej niż 1/3 wartości mieszkania).

Jak widać, nowe zasady Mdm (zwłaszcza w przypadku rynku wtórnego) są naprawdę korzystne dla rodzin z 3+ dzieci. Dla tych, którzy mają 2 dzieci korzyści nie są już tak wyraźne – co prawda dofinansowanie jest 20-procentowe, czyli nadal niezłe, ale obejmuje tylko 50m2, a takie mieszkanie trudno uznać za odpowiednie dla rodziny 4-osobowej w XXI wieku, na zielonej wyspie ;) Do tego rodzina nie może posiadać innego mieszkania. Jeśli więc ktoś ma dwójkę dzieci, to polecamy mu… postarać się o trzecie ;) Wtedy korzyści z Mdm wzrosną na tyle, że z programu naprawdę warto będzie skorzystać.
Dla rodzin z jednym dzieckiem, bez dzieci lub dla singli niewiele się w Mdm zmienia poza tym, że można teraz wybrać mieszkanie używane (co jest oczywistą zaletą zwłaszcza w małych miastach, gdzie nowych mieszkań się nie buduje). Jednak dopłatę 10%, czy nawet 15% do 50m2 trudno uznać za czynnik decydujący, który miałby skłonić do „zakupu na kredyt” niezdecydowanych (nas na razie nie skłonił ;) Co innego, jeśli ktoś i tak chce kupić/pożyczyć – wtedy warto poszukać czegoś w limicie, bo te 20-45 tys. piechotą nie chodzi – a skoro podatnicy chcą płacić, to czemu od nich nie wziąć? ;)

Podniesienie limitów w Mdm będzie miało jeszcze jeden efekt – ze względu na fakt, że w przypadku rodzin z 3+ dzieci program to wręcz okazja (którą polecamy, zwłaszcza w tańszych miastach na rynku wtórnym i zwłaszcza tym, których stać na szybką nadpłatę kredytu), a dla tych z 2 dzieci nie jest zły, to… w naszej ocenie program zdecydowanie zyska na popularności. I to do tego stopnia, że pieniędzy na dopłaty może zabraknąć. O ile w poprzednim roku wykorzystano mniej więcej połowę środków, o tyle w połowie tego roku było to już nieco ponad 40% całej puli. Po zmianach zostaną nam do końca roku 4 miesiące, co może jeszcze nie wystarczy, żeby wyczerpać wszystkie środki, ale w przyszłym roku spodziewamy się, że pieniędzy w Mdm zabraknie. Zauważmy, że wystarczyłoby tylko 7 tys. rodzin z 3-dzieci, zgarniających maksymalne dopłaty, aby wyczerpać pulę na cały rok – ponieważ dla takich rodzin Mdm to naprawdę okazja, to niewykluczone, że ich udział w programie znacznie wzrośnie (ze śladowego jak do tej pory).

W czasach, w których działała Rns, rynek wtórny zawsze był w przewadze nad pierwotnym, jeśli chodzi o liczbę udzielonych kredytów (i to nawet wtedy, kiedy mnożnik na wtórnym był 0.8, a na pierwotnym 1.0). W przypadku Mdm można się spodziewać, że będzie podobnie. Patrząc na pierwszą tabelę widać, że limity w najdroższych miastach są znacznie niższe niż średnia transakcyjna, ale w Warszawie da się przecież znaleźć mieszkanie w cenie do 5.400 zł/m2 na rynku wtórnym. Tym bardziej da się w Gdańsku i Wrocławiu (z Krakowem może być nieco większy problem), nie wspominając o tańszych miastach, gdzie limity potrafią być (czasem nawet znacznie) wyższe niż średnia cena. Do tego jest przecież opcja zakupu „nieco przedrożonego” garażu, czy mebli do mieszkania od poprzedniego właściciela na osobnej umowie… w Rns takie rzeczy były na porządku dziennym (stąd między innymi dosyć nagły i „mocno statystyczny” spadek cen w samej końcówce działania programu).

W związku z tym wszystkim deweloperzy będą mieli problem, o czym pisaliśmy już kilkakrotnie. Obstawiamy, że ludzie wolą kupować tańsze mieszkania niż droższe, więc w pierwszej kolejności będą się kierować na rynek wtórny (chyba że kogoś dopłata do kredytu w ogóle nie rusza) – kwota dopłaty ta sama, a limit niższy, czyli mieszkanie tańsze, przez co dopłata proporcjonalnie większa – czysta okazja :) Tam, gdzie limity na rynku wtórnym znacznie odbiegają od średniej, tam udział rynku pierwotnego pewnie pozostanie spory, ale tam, gdzie limity są od średniej wyższe, sprzedaż deweloperów w ramach Mdm może spaść w okolice zera. Do tego zostaje fakt, o którym wspominaliśmy wielokrotnie – sporo deweloperów dostosowało ceny do limitów – na rynku wtórnym (z czasem) będzie podobnie. Klient, który będzie miał szansę skorzystać z dopłaty, będzie szukał mieszkania, które mieści się w limicie, bądź będzie starał się sprowadzić do limitu cenę mieszkania, które się w nim nie mieści. Sprzedaż mieszkań w cenach poniżej limitu ma szansę wreszcie zauważalnie ruszyć, a sprzedaż tych powyżej limitu ma szansę pogorszyć się jeszcze bardziej. Jak ktoś z kredytem we frankach nadal będzie próbował sprzedać mieszkanie w cenie, która pozwoli mu spłacić kredyt, to od 1 września szanse na to będą jeszcze mniejsze (chociaż… czy mogą być mniejsze niż obecne zero? :)

Całe to zamieszanie z Mdm pokazuje jeszcze wielką niekonsekwencję ustawodawcy – pomijamy już to, że mieszkania używane nie mogły niedawno zostać włączone do programu bo nie, a teraz już mogą, za to zwracamy uwagę na fakt, że z jednej strony podnosi się wymagania kredytowe (Rekomendacja S i rosnący wkład własny), a z drugiej zostawia się furtkę do zaciągania kredytów przez osoby, które nie dysponują żadnym wkładem własnym (czyli nie powinny dostać żadnego kredytu), traktując jako wkład własny dopłatę w ramach Mdm. To jest taka nasza polska wersja kredytów subprime – dobrze się to raczej nie skończy, bo rozdawanie kredytów tym, których na to nie stać, nigdy nie przynosiło korzyści społeczeństwu jako całości (za to przez jakiś czas przynosiło korzyści jednostkom rozdającym). Ale cóż… jesteśmy przed wyborami, więc trzeba wszystkim rozdawać. Albo raczej… zabierać wszystkim, a rozdawać niektórym, marnując po drodze znaczną część tego, co się zabrało.

Podsumowując… zmienione warunki Mdm, które wejdą w życie już 1 września, znacznie zmieniają nasz pogląd na ten program. Z pomysłu, który w praktyce niewiele zmieniał na rynku (poza wsparciem deweloperów poprzez przeniesienie części popytu z rynku wtórnego na pierwotny), powstało narzędzie inwestycyjne, które umożliwia rodzinom z 3+ dzieci zrobienie naprawdę dobrego biznesu (do czego szczerze takie rodziny zachęcamy!). Wysoka dopłata (zwłaszcza na rynku wtórnym i zwłaszcza w tańszych miastach) zabezpiecza przed przyszłym spadkiem cen. Możliwość natychmiastowej spłaty większości pozostałego kredytu zabezpiecza przed wzrostem stóp procentowych w przyszłości. Zwiększony limit powierzchniowy oraz brak wymagania na nieposiadanie innego mieszkania sprawia, że praktycznie każda rodzina z 3+ dzieci może z tej okazji skorzystać. Korzyści dla rodzin z 2 dzieci są znacząco mniejsze, ale nadal można od podatników wyciągnąć nawet 60 tys. złotych, więc chętni się pewnie znajdą. Z punktu widzenia pozostałych zainteresowanych spore znaczenie ma właściwie tylko włączenie rynku wtórnego. A największe znaczenie będzie to miało dla deweloperów – ze względu na niższy mnożnik na rynku wtórnym, który miał działać na korzyść deweloperów (zmniejszając dostępną ofertę mieszkań używanych), a w praktyce może zadziałać mocno na ich niekorzyść (poprzez skierowanie popytu w pierwszej kolejności na znacznie tańsze mieszkania używane), sprzedaż nowych mieszkań w ramach Mdm może zauważalnie spaść. Zwłaszcza w sytuacji, w której program mocno zyska na popularności i być może już w przyszłym roku pieniędzy do końca roku nie wystarczy, przez co ludzie zaczną się spieszyć – zwłaszcza ci, dla których korzyści będą największe (a największe są na rynku wtórnym).

Należy oczywiście pamiętać o tym, co podkreślaliśmy od samego początku. Mimo zmian i tego, że dla niektórych program stał się bardzo korzystny oraz mimo tego, że nowe zasady będą wywierać presję na spadek cen (zwłaszcza mieszkań używanych) program należałoby natychmiast zlikwidować. Mdm będzie wspierać praktycznie tylko banki – dla pozostałych uczestników rynku wszelkie interwencje rządowe są niekorzystne, bo zaburzają działanie wolnego rynku. Bez Mdm ceny mieszkań byłyby sumarycznie niższe, a kredytów nie dostawaliby ci, których na to nie stać. Może byśmy to jakoś przełknęli, gdyby pani premier wydawała na to wszystko własne pieniądze (takie jej prawo) – ale skoro na ręczne sterowanie rynkiem mieszkaniowym (i to jeszcze na niekorzyść większości jego uczestników) wydaje nasze pieniądze, to takiej inicjatywie mówimy „stanowcze i zdecydowane raczej nie”! ;)

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik
1 rok 4 miesiące temu

Bardzo jestem ciekaw jak beda wygladaly w konsekwencji ceny rynku wynajmu. Niby co roku liczba studentów spada…
https://www.youtube.com/watch?v=pwO4y5FN7BA

Użytkownik
1 rok 4 miesiące temu

Czyli po zmianach nie ma już żadnych ograniczeń dotyczących tego, kto może kupić mieszkanie?

Lech
Użytkownik
1 rok 4 miesiące temu

@krowiasty – ??? – Jeśli chodzi o to kto może kupić mieszkanie, to nic się nie zmienia.

Użytkownik
1 rok 4 miesiące temu

A nie zniknął przypadkiem zapis o tym, że nie można posiadać innego mieszkania?

Lech
Użytkownik
1 rok 4 miesiące temu

Naucz się zadawać pytania – pytałeś się „kto może kupić”, a nie „kto może skorzystać z dofinansowania”. I co, w tym drugim przypadku innych ograniczeń nie widzisz? Cały wysiłek Autora w krowi placek…

Tukidydes
Użytkownik
Tukidydes
1 rok 4 miesiące temu
Od jakiegoś czasu śledzę wpisy na tym blogu i co tu dużo mówić – zgadzam się praktycznie w pełni z ukazującymi się tutaj opiniami. Obecnie mamy z żoną jakieś tam oszczędności, mamy jedno dziecko i zastanawiamy się nad zainwestowaniem w mieszkanie (obecnie mamy gdzie mieszkać, zajmujemy mieszkanie rodziców żony co wiąże się dla nas wyłącznie z kosztami rachunków). W Trójmieście ceny są wciąż bardzo wysokie (zarówno rynek wtórny jak i pierwotny), a nas interesuje mieszkanie ok 65 metrowe. Przy założeniu, że wartość takiego mieszkania kształtowałaby się obecnie w kwocie 300k zł, połowę tej kwoty moglibyśmy sfinansować z własnych środków. Pytanie… Czytaj więcej »
Encjusz
Użytkownik
Encjusz
1 rok 4 miesiące temu
Największym problemem jest właśnie to, że na obniżki cen mieszkań jest szansa. W momencie gdy padł LB byłem przekonany że ceny spadną dość szybko i owszem spadały ale nie tak szybko jak sobie wyobrażałem. W każdym razie już w tamtym czasie zrobiłem założenie ile maksymalnie chcę zapłacić za mieszkanie i od czasu do czasu przeglądałem oferty w określonym przedziale cenowym. Przez jakieś 2 lata znalazłem zaledwie kilka mieszkań które były warte rozważenia (cena, lokalizacja, rozkład pomieszczeń). Mieszkanie które kupiłem było droższe o około 100 PLN za m2 od limitu który sobie założyłem. Niestety nie udało nam się ukryć, że mieszkanie… Czytaj więcej »
Tukidydes
Użytkownik
Tukidydes
1 rok 4 miesiące temu

Wnioskuję zatem, że szukanie już teraz mieszkania to wg Ciebie nie jest zły pomysł? W 2008 r. demografia była jeszcze trochę inna i liczba potencjalnych nabywców znacznie wyższa. Dodatkowo obowiązywała „rodzina na swoim” z które sporo osób skorzystało. Obecnie akcja kredytowa maleje, demografia również jest mniej sprzyjająca szerokiej sprzedaży, portfel deweloperów wcale się zaś nie zmniejszył. Kupiłeś na rynku wtórnym czy pierwotnym?

Encjusz
Użytkownik
Encjusz
1 rok 4 miesiące temu

Kupiłem na rynku wtórnym, choć nie wykluczałem pierwotnego. Generalnie miałem dość spore wymagania co do mieszkania i większość mieszkań mi nie odpowiadało nawet jeśli miało 4 pokoje i osobną kuchnię.
Tak uważam że szukanie mieszkania to nie jest zły pomysł, szukanie mieszkania nie jest równoznaczne z kupnem, a może się zdarzyć, że trafi się na okazję.

Użytkownik
Marian
1 rok 4 miesiące temu
sing.dst
Użytkownik
sing.dst
1 rok 4 miesiące temu
Przeczytałem książkę „13 pięter” – ogólnie nie polecam. Po wrzutkach prasowych byłem przekonany że będzie to swego rodzaju śledztwo, szukanie winnych zakredytowania społeczeństwa, badania socjologicznego ludzi itd. 1/3 albo 1/2 książki jest o czasach przed 1939 rokiem. Ogólnie jak kogoś temat jara to może poczytać. Mnie przyciągnął Gant – raptem 3 strony o tym. Kilka historii rzeczywiście ciekawych, ale większość to już na „onecie” czytaliśmy :D Nie mówiąc już o konkluzjach niektórych osób jak Wielgo czy Jagiełło z PKO BP. Tego ostatniego najbardziej mnie zaskoczyła. Prezes, niby inteligentny, ale „po czasie” doszedł do wniosku że jednak branie przez ludzi kredytów… Czytaj więcej »
Dexter
Użytkownik
Dexter
1 rok 4 miesiące temu

Ja tak sobie obserwuje od kilku lat liczbę wystawionych na sprzedaż mieszkań na warszawskiej Ochocie (tutaj wynajmuje swoje). Dziś, w tym momencie jest ich 3124, jest to największa liczba jaką dotychczas widziałem. Oczywiście może to świadczyć o wielu rzeczach, ale na pewno coś sugeruje.

Użytkownik
paweł sobolewski
1 rok 4 miesiące temu

Cześć, piszecie, że nadpłata nie może przekroczyć kwoty dofinansowania, a wszędzie indziej mówią, że przez pięć lat nie można napadać w ogóle. Czy możecie to zweryfikować?

Użytkownik
1 rok 4 miesiące temu
trackback
Użytkownik
1 rok 1 miesiąc temu

Jestem singielką i muszę się zgodzić z tym artykułem, obecnie program MDM-u dla osób takich jak ja nie jest wcale korzystny. Zrezygnowałam z niego, bo za dużo było formalności do wypełnienia a korzyści nie były adekwatne do włożonego wysiłku :) Za to mam teraz może nieco większe zobowiązania finansowe, ale nikt mi nie mówi czy mogę mieszkanie wynajmować, jak to jest w przypadku MDM-u. Kupiłam mieszkanie we Wrocławiu http://www.geogrupa.pl/pl/oferta/nowy-horyzont czysto pod wynajem. I mam nadzieje, że ta inwestycja mi się zwróci ;)

wpDiscuz