slownik

Słownik języka mieszkaniowego

Po serii poważnych wpisów tym razem coś nieco bardziej z przymrużeniem oka. W czasie kilku lat zainteresowania tematem mieszkań spotkałem się z wieloma absurdami, zabobonami oraz określeniami, których jedynym celem było zaciemnienie, a właściwie upiększenie opisywanej rzeczywistości. Zebrałem je w formie krótkiego słownika mieszkaniowego – zachęcam czytelników do przedstawienia w komentarzach swoich własnych propozycji.

Poniżej lista pojęć, z moimi własnymi definicjami, które wydają się być bliżej prawdy niż powszechnie używane znaczenie tych słów.

Apartament – mieszkanie w bloku, wybudowanym możliwie najtańszym kosztem przez dewelopera. Blok musi mieć ochronę (to podstawowy wyznacznik „apartamentowości”), która przed niczym nie chroni (czemu nie można się dziwić przy stawce ochroniarza na poziomie 5 PLN/godzinę), za to zapewnia ciągłą inwigilację mieszkańców przez kamery, zlokalizowane w każdym możliwym punkcie. Jeśli dodatkowo budynek (zwykle to klasyczny klocek, maksymalizujący powierzchnię mieszkań na ograniczonej działce) otoczony jest płotem z każdej strony i przypomina getto, to apartament nosi miano „prestiżowego”. Brak jakichkolwiek wymagań w temacie powierzchni, standardu oraz lokalizacji.

Wielką zaletą tego typu apartamentów jest budowanie bliskich (dosłownie) relacji z sąsiadami – zwykle widok z okna prowadzi wprost na okna sąsiadów, a w niektórych przypadkach można nawet podać sobie z nimi rękę, stojąc na balkonie. W apartamentach mieszkają najczęściej… najemcy, bo właściciel już dawno zrozumiał, że w takim mieszkaniu, za x-set tysięcy złotych, mieszkać się na dłuższą metę nie da.

Apartament 24-metrowy (autentyczne określenie z ogłoszenia dewelopera) – jak wyżej, tylko wszystkie te przyjemności zlokalizowane na całych 24 metrach kwadratowych. Kuchnia (aneks) znajduje się w przedpokoju, w łazience brodzik i wąska pralka ładowana od góry (wanna oraz zwykła pralka się nie mieści). Całość najczęściej w formie jednego otwartego pomieszczenia, dla niepoznaki nazwana „studio”.

Patio – ładnie brzmiące określenie, stosowane w celu zaciemnienia jego właściwego znaczenia. Oznacza spacerniak dla mieszkańców bloku, przypominający rozwiązania więzienne. Zwykle zabarwiony krzaczkami oraz trawnikami, na które nie można wchodzić, ani wpuszczać zwierząt. Należy się po nim poruszać tylko ściśle wyznaczonymi korytarzami oraz ewentualnie spocząć w specjalnie wyznaczonych punktach, na twardych ławeczkach. Najczęstszą przyczyną powstania patio jest produkowanie budynków w kształcie litery „U” lub prostokąta, gdyż pozwala to na upchnięcie maksymalnej liczby mieszkań na ograniczonej powierzchni. Z racji tego, że deweloper nie może zabudować 100 procent działki, a jedynie jej część, patio stanowi znakomity sposób na spełnienia wymagań, dotyczących ilości terenów „zielonych” w ramach osiedla. Przechadzka po patio, z którego widok w stronę nieba przypomina widok z nieco większej studni- bezcenna.

Kuchnia w aneksie/aneks kuchenny – określenie na sytuację, w której w mieszkaniu nie zmieściła się kuchnia, więc postawiono kilka szafek i lodówkę na jednej ze ścian w pokoju. Zwykle wynika to z oszczędności przy budowie – aneks kuchenny znajduje się w takim miejscu, które pozwala zminimalizować liczbę pionów instalacji wodnej/wentylacji. Z racji swojego umiejscowienia (zwykle w środku budynku) nie ma możliwości umieszczenia okna w okolicy aneksu. Dla niepoznaki powszechnie twierdzi się, że tak jest wygodniej, a nawet „trendy” (albo i „jazzy”). Polecam ugotować większy obiad w tego typu kuchni – wrażenia zapachowe pozostaną z nami dużo dłużej niż trwa jego strawienie (łącznie z wydaleniem ;)

Miejsce postojowe w garażu podziemnym – 10m2 w hali pod budynkiem, która przypomina bardziej parking przy galerii handlowej, niż garaż. Obłożone surowym zakazem trzymania w owym „garażu” czegokolwiek innego niż samochód oraz wykonywania jakichkolwiek czynności związanych z samochodem, innych niż wsiadanie/wysiadanie. Stwarza realne zagrożenie zalaniem samochodu wodą deszczową, przy nieco bardziej intensywnych opadach. Szczególnie polecane dla aut z systemem automatycznego parkowania, bo dla niedoświadczonego kierowcy i dużego auta zaparkowanie może stanowić problem nie do przejścia. 

Z definicji nie mieści Mercedesa klasy S (o dowolnym busie nie wspominając) oraz (z niewiadomych przyczyn) uniemożliwia zaparkowanie samochodu z instalacją LPG.

Kosztuje więcej niż większość samochodów, które na takich miejscach parkują.

Mieszkanie przytulne – maksymalna klita, często o takim rozkładzie, który jeszcze marnuje przestrzeń. Najczęściej przytulne bywają mieszkania 2-pokojowe poniżej 40m2, będące w praktyce mieszkaniami 1-pokojowymi, w których kuchnia jest większa od pokoju i spełnia jednocześnie funkcję jadalni, sypialni oraz pokoju dziennego.

Mieszkanie dobrze doświetlone – każde, w którym zamontuje się odpowiednio dużą liczbę żarówek.

Mieszkanie rozkładowe – tu muszę się przyznać, że nigdy nie umiałem stwierdzić, co właściwie oznacza to określenie. Może chodzi o to, że mieszkanie jest w stanie fizycznego rozkładu i nadaje się tylko do remontu? A może to określenie znaczy, że po wejściu do takiego mieszkania można się tylko rozłożyć na podłodze i rozpłakać?

Mieszkanie dla studentów – najczęściej bardziej przypomina norę niż mieszkanie. Zwykle to zaniedbane lokum po świętej pamięci babci, z którego trzeba czerpać zysk, w ogóle w nie nie inwestując. Czasem występuje w formie „bez kaucji”, bo niewiele da się w nim zniszczyć. 

Alternatywne znaczenie określenia „mieszkanie dla studentów” mówi o mieszkaniu, którego cena jest wyższa niż średnia. Właściciel ma wtedy nadzieję, że skoro w mieszkaniu zamieszka 4 studentów, to nie zauważą oni wyższej ceny, jak już ją podzielą przez 4 (niestety sporo studentów opanowało dzielenie przez niezbyt duże liczby).

Mieszkanie bezczynszowe – mieszkanie, w którym nie płaci się stałej opłaty za zarządzanie oraz za utrzymanie części wspólnych. Zwykle generuje oszczędności do momentu, w którym trzeba coś jednak naprawić. Spodziewane spore problemy z sąsiadami – jeśli przecieka dach, to przecież jest to problem sąsiada z najwyższego piętra, a nie całego budynku, nieprawdaż? Jeśli trzeba wymienić wspólne części instalacji, to pojawia się 18-wieczny problem liberum veto ;)

Metro – legendarny środek transportu, będący marzeniem każdego warszawiaka. Przy całej jednej linii pozwala dotrzeć z nielicznych punktów miasta w równie nieliczne. Do tego w godzinach szczytu zapewnia przyjemność podróży na poziomie sardynki w puszce. Ma kluczowe znaczenie dla cen mieszkań – każde mieszkanie położone w promieniu kilometra jest już „przy Metrze”, co z miejsca podnosi cenę o co najmniej 1.000 złotych za metr kwadratowy. Z racji wysokich cen mieszkań w rejonie Metra, większość mieszkańców stanowią osoby zamożne, poruszające się samochodami.

Blisko do Metra – niezdefiniowana odległość do najbliższej stacji. Czasem oznacza 200m w linii prostej, ale równie dobrze może oznaczać 15 minut dojazdu do Metra autobusem. Dodanie tego określenia w ogłoszeniu o wynajem mieszkania z automatu podnosi jego cenę i stanowi próbę przechytrzenia przez właściciela młodych, nieświadomych „słoików”.

15 minut do centrum – czas potrzebny na przelot helikopterem z mieszkania do granic administracyjnych dzielnicy centralnej. Nie uwzględnia czasu potrzebnego na start oraz lądowanie. Jeśli drogę należy pokonać komunikacją miejską, należy zastosować mnożnik x3, a w przypadku samochodu w godzinach szczytu mnożnik wynosi zwykle x4. Dojazd do miejsc innych niż centrum (w końcu dla mało kogo jest ono celem samym w sobie) – dodatkowy mnożnik x1.5.

Określenie pochodzi z autentycznej reklamy na stronie jednego z deweloperów – podobno z mieszkania znajdującego się pomiędzy Piastowem a Pruszkowem da się dojechać do centrum Warszawy w 15 minut. Kwestia helikoptera została w tym ogłoszeniu dyskretnie przemilczana.

Świetny punkt komunikacyjny – rejon, w którym możemy liczyć na ciągły hałas tramwajów/autobusów/samochodów. Praktycznie każde mieszkanie znajduje się w świetnym punkcie – kwestia tylko zastosowania odpowiedniej definicji. Jeśli jest blisko centrum i nie da się stamtąd za bardzo wyjechać samochodem, to podkreśla się, jak świetnie jeździ się tramwajem/autobusem. Jeśli mieszkanie jest z dala od centrum i komunikacji publicznej, to wtedy okazuje się, że „najświetniej” jeździ się jednak samochodem.

 Spokojne osiedle – zespół bloków, najczęściej z wielkiej płyty, których mieszkańcy z racji wieku (75+) są dosyć spokojni. O ile oczywiście nie mają jeszcze problemów ze słuchem i nie rozkręcają telewizora na pełną głośność, słuchając posiedzeń naszego najjaśniejszego Sejmu. Na takim osiedlu zawsze można liczyć na zainteresowanie własną osobą (w końcu wszystko, co nowe jest interesujące) oraz nie można liczyć na przeprowadzenie jakichkolwiek zmian.

Zielona okolica – zwykle „koniec świata”, na którym deweloper pobudował bloki, bo działka była tania. Najczęściej bez infrastruktury, transportu publicznego, czasem nawet bez asfaltowego dojazdu do bloku. Do najbliższego sklepu trzeba jechać samochodem. Szczególnie polecane dla miłośników survival’u. Z czasem zielona okolica przeradza się w morze… w morze bloków (w końcu deweloper musi wykorzystać każdy możliwy skrawek działki i wybudować na nim jeszcze więcej PUM, prawda?).

 Pośrednik – pasożyt, żerujący na kupujących/sprzedających/wynajmujących mieszkania. Jego głównym zadaniem jest pobieranie prowizji (najczęściej od obu stron transakcji) za umieszczenie ogłoszenia o mieszkaniu w internecie. Najczęściej wykorzystuje zdjęcia z pierwotnego ogłoszenia właściciela, a na pytanie: „Co mi Pan/Pani może opowiedzieć o mieszkaniu?” odpowiada, że niewiele, bo jeszcze tam nie był.

Pośrednik licencjonowany – szczególny przypadek definicji powyżej. Pośrednik licencjonowany posiada „papier”, wydany przez swoich kolegów oraz ubezpieczenie, które nie wiadomo przed czym ubezpiecza (ja przynajmniej nie słyszałem o jakimkolwiek wykorzystaniu takiego ubezpieczenia). Ta klasa pośrednika to tzw. „śmietanka” – nie zwykła zajmować się osobiście pracą, za to najczęściej zatrudnia na umowę zlecenie (albo inną „śmieciową”) byłych studentów filozofii, resocjalizacji i innych równie „kierunkowych” studiów, dla siebie oczywiście zgarniając prowizję.

Doradca kredytowy – sprzedawca handlujący kredytami. Jego doradztwo polega na wybraniu kredytu najlepszego… z punktu widzenia wysokości własnej prowizji. Jeśli pochodzi z kręgu OF/HB, to można sobie darować rozmowę i od razu wybrać Getin ;) W języku doradcy kredytowego nie występuje stwierdzenie „Nie warto brać kredytu”, za to najczęściej występujące zdanie to „Teraz jest najlepszy moment na wzięcie kredytu”.

Analityk/ekspert – osoba pobierająca wynagrodzenie za szerzenie i uzasadnianie jedynie słusznych opinii. Opinie analityka nie są stabilne i zależą od źródła jego wynagrodzenia. Najczęściej nie mają związku z wewnętrznymi przekonaniami danej osoby, stąd rodzą się różne dysonanse, kończące się niekiedy nawet… otwarciem kawiarni (uważni obserwatorzy rynku wiedzą najpewniej, co mam na myśli ;)

Kredyt hipoteczny – pożyczka na cele konsumpcyjne (najczęściej mieszkanie), którego zabezpieczeniem jest cały majątek dłużnika, z terminem spłaty z reguły przekraczającym perspektywę czasową, którą potrafi sobie przypomnieć kredytobiorca. W momencie zaprzestania spłaty mieszkanie przechodzi w ręce banku. Sytuacja bardzo niebezpieczna w czasach spadających cen mieszkań – jeśli mieszkanie nie zaspokoi roszczeń banku, wtedy ma on prawo zabrać dowolny inny majątek. Jeśli majątku też nie starczy, komornik może zabierać znaczną część pensji nawet do końca życia delikwenta.

Co ciekawe, kredyt hipoteczny jest marzeniem wielu, a brak zdolności kredytowej (czyli zdolności do zaciągnięcia kredytu, nie do jego spłaty) uznawany jest za jeden z największych problemów społecznych ostatnich lat.

Kredyt walutowy – to samo co wyżej, jednak z dodatkowym elementem hazardu. Każdy „posiadacz” tego typu produktu staje się spekulantem walutowym, zakładającym się o kurs waluty obcej oraz o stopę procentową obcego kraju z bankiem. Biorąc pod uwagę „pewną” asymetrię w wiedzy i możliwościach obu stron zakładu, szanse na jego wygranie przez kredytobiorcę wydają się być czysto teoretyczne.

Rata równa – skrót myślowy, mający przekonać kredytobiorcę, że rata jego kredytu jest w jakimkolwiek sensie niezmienna. W polskich warunkach jest to oczywista nieprawda, a rata równa oznacza tylko tyle, że wynosiłaby określoną kwotę, gdyby nigdy nie zmieniło się oprocentowanie. W praktyce nic więc ona nie mówi o ilości pieniędzy, które trzeba będzie oddać bankowi w kolejnych latach.

Oprocentowanie kredytu – koszt, który liczy sobie bank za wygenerowanie z kapelusza odpowiedniej ilości pieniędzy. Z reguły jest kosztem zmiennym, bez żadnego ograniczenia górnego. Najczęściej podawany jest w takiej formie, aby sprawiać wrażenie stałości i niezmienności.

Prowizja – opłata wstępna, którą liczby sobie bank za wygenerowanie pieniędzy z kapelusza. Ze względu na to, że takie czary to rzecz skomplikowana, której nie rozumie większość klientów, prowizja wynosi zwykle od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Stabilizacja – sytuacja na rynku mieszkaniowym, w której sprzedaż leży i kwiczy. Najczęściej określenie to używane jest przed pośredników oraz deweloperów w momencie, w którym ceny spadają. Zwykle zapowiada przyspieszenie spadków, choć w opinii sprzedawców jest po prostu przystankiem przed kolejnymi wzrostami (wszak „sky is the limit!”).

Obligacje dewelopera – często toksyczne aktywa, które emituje deweloper, nie mając specjalnie innej opcji finansowania dalszej działalności. Najczęściej oprocentowane dosyć wysoko z racji wysokiego ryzyka. Towar mało płynny, zwłaszcza w sytuacji „podbramkowej”. W przypadku pojawienia się obligacji dla inwestorów indywidualnych można zacząć mieć uzasadnione podejrzenia, co do kondycji finansowej dewelopera.

Mieszkanie na swoim – legendarny stan, w którym człowiek staje się właścicielem mieszkania. Rozróżniamy tu 2 podstany: mieszkanie na swoim, kupionym za własne/odziedziczone pieniądze oraz mieszkanie na swoim, za pieniądze banku. Zwykle większe podniecenie budzi ten drugi stan… w końcu człowiek staje się właścicielem, a przecież nie miał pieniędzy! Pojęcie często mylone z bardziej prawidłowym w tym kontekście „wynajmowaniem od banku”.

Możliwość wbicia gwoździa w ścianę – mityczna czynność, którą można rzekomo wykonać tylko mieszkając na swoim (oraz na bankowym). Podobno niemożliwa do wykonania w mieszkaniu wynajmowanym. Warta wszystkich pieniędzy… zwłaszcza tych, które ma się dopiero zarobić.

39 mieszkań w 6 identycznych budynkach – przykład nowej matematyki jednego z deweloperów, sprzedających „luksusowe apartamenty” w cenie 12-15 tys. złotych za metr kwadratowy. Jednak patrząc na stan tablicy reklamującej osiedle (poniżej), to problem z matematyką jest chyba w tym przypadku problemem najmniej znaczącym ;)


 Blogger mieszkaniowy – podejrzany typ, który sprawia wrażenie, że zna się na opisywanym temacie. Jednak w praktyce jego opinie są niewiele warte, bo tylko część z nich poparta jest matematycznym dowodem. Pozostałe to mniej lub bardziej logiczne wnioski, które mogą nie mieć zupełnie żadnego przełożenia na rzeczywistość. Z racji działalności całkowicie darmowej, żyje w harmonii i bez poczucia winy, która mogłaby powstać po odwiedzeniu kogokolwiek od jedynie słusznej decyzji o kupnie mieszkania, czy wzięciu kredytu na całe życie.

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu

Mistrzostwo!

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu
witamświetny i bardzo trafny słowniczek! jacekch :MAŁA ERRATA:Patio- na które nie można wchodzić, ani wpuszczać zwierząt. Jak w większości terenów zielonych ludziom wstęp wzbroniony,ale pieski radośnie załatwiają swoje potrzeby,więc później już ludziom nie trzeba zabraniać bo wiedzą co ich może spotkać,a że patio ma pięć na pięć kroków to i szansa niewspółmiernie wzrasta(no bo przecież nikt po piesku nie posprząta…).przy okazji często występuje korelacja im mniejsze mieszkanko tym większy pies, żeby miał się gdzie wybiegać…. Mieszkanie dla studentów – głównie dla studentów historii, a zwłaszcza historii sztuki:to z pozostałości wyposażenia wnętrza mogą czerpać empiryczne doświadczenia późnego PRL-u lub słodkiego kiczu… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu

Jacek, błagam o kontrast prosty w miarę możliwości – niedługo chyba będę kopiował tekst do notepada i tam czytał ;] – pozdro od MG

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu

nie załapałem o co chodzi….a chętnie się dostosuję,bo blog świetny i już rozpowszechniam.zatem czekam na sprecyzowanie co jest do poprawki
pzdr. j

W domach z betonu
Gość
3 lata 1 miesiąc temu

Coś się poradzi ;) Ktoś już to kiedyś sugerował, ale umknęło mi w natłoku spraw.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu

Czarny tekst na białym tle – proszę bo inaczej mi oczy odpadną.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu

popieram

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu

przecież tak było…..

W domach z betonu
Gość
3 lata 1 miesiąc temu

Jest wreszcie czarno na białym :) Mam nadzieję, że teraz wygląda lepiej ;)

Encjusz
Gość
3 lata 1 miesiąc temu

Jest lepiej, na dodatek kolumny nie są tak wąskie jak poprzednio dzięki czemu nie trzeba tyle "scrollować".

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
3 lata 1 miesiąc temu
Nowoczesne mieszkanie – mieszkanie do którego najlepiej pasować będą futurystyczne/artystyczne mebelki, ale można robić też wszystko na wymiar. Mieszkanie w którym żaden kąt nie ma 90 stopni co wynika z tego, że kwadratowe/prostokątne pomieszczenia są zbyt mainstreamowe. Mieszkanie z pięknym widokiem – mieszkanie powyżej 10 piętra w bloku z wielkiej płyty który potrafi mieć nawet 20 kondygnacji. (to piszę z dużym dystansem ponieważ sam miałem okazję pomieszkiwać w takim mieszkaniu i faktycznie widok robi wrażenie, szczególnie na starych osiedlach gdzie pomiędzy budynkami zachowane są rozsądne odstępy, a samych "drapaczy" jest kilka na całym osiedlu. Niestety widok to jedyny pozytyw jaki… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
3 lata 25 dni temu

Też się zawsze zastanawiałem, dlaczego ludzie sprzedają super mieszkania pod wynajem, a sami ich nie wynajmują. Może ktoś z czytelników zna odpowiedź inną, niż ta, która się narzuca? :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 26 dni temu

Trzeba tylko dodać, że niezliczona ilość mieszkań przecież jest przy drugiej linii mera. Nikt z niej nie korzysta, bo w zależności od dewelopera jest gdzie indziej.
Od siebie dorzuciłam bym coś o proponowanych "aranżacjach wnętrz" fronty szafek w jaskrawym kolorze i jakaś butelko z patykami… zazdroszczę.

Proponuję w kolejnych postach poruszyć równie zabawny temat rynku wynajmu.
Wrażenia z poznawania nowego oblicza syfu w cenie połowy wypłaty, bezcenne :)

W domach z betonu
Gość
3 lata 25 dni temu

Tak… widziałem już mieszkania przy drugiej linii metra na Targówku (co jeszcze można jakoś tam "zrozumieć"), ale spotkałem też takie na Bemowie (do którego druga linia może dojdzie za 20 lat). Jednak najciekawszy przypadek, to mieszkanie blisko planowanej linii metra na… Gocławiu :) Widocznie planowana w nieokreślonej przyszłości odnoga drugiej linii w tym kierunku też ma swoją wartość ;)

Co do niektórych ofert wynajmu, to aż mnie czasem dziw bierze, że właściciel nie jest w stanie sensownie wycenić swojego prl-owskiego mieszkanka po babci, które ostatnio remontował dziadek, jak jeszcze żył (czyli jakieś 30 lat temu).

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 26 dni temu

10/10! :-)))
Ten słownik powinien być drukowany na drugiej stronie ulotek developerów!

W domach z betonu
Gość
3 lata 25 dni temu

Na razie jeszcze żaden się nie zgłosił, żeby go w tym celu wykorzystać, ale w razie czego chętnie użyczę za darmo ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 13 dni temu

Na prawdę się ubawiłam czytając ów słowniczek :D . Najbardziej podobała mi się definicja "spokojnego osiedla" (mało co nie spadłam z fotela ze śmiechu), a także definicja "patia"i "mieszkania rozkładowego".
Pozdrawiam serdecznie "bloggera mieszkaniowego" :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 11 dni temu

Mieszkanie w amfiliadzie – pokoje przejściowe.

Oglądałem też kilka 'mieszkań pod wynajem'. Po prostu nie dało się w nich mieszkać, możliwe jako noclegownia pn-pt dla przyjezdnego studenta lub pracownika, ale nie do życia :)

dan_daki
Gość
3 lata 10 dni temu
Jak ja się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. W zasadzie to mój facet trafił i od razu mi podesłał ;) Aktualnie wynajmujemy mieszkanie i teraz rozglądamy się za czymś dla siebie do kupna, chociaż wiemy, że od planów do realizacji jeszcze spora droga. Twój blog to istna kopalnia wiedzy, więc będę tu regularnie zaglądać :) Czytając powyższy wpis parsknęłam wielokrotnie ze śmiechu. Trafne, dowcipne spostrzeżenia. Z aneksem kuchennym w pełni się zgadzam – mieszkałam w 2 lokalach, które miały takie rozwiązanie, wywietrzenie takiego mieszkania graniczy z cudem, szczególnie, jeśli wszystkie okna wychodzą na jedną ścianę budynku i nie ma… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 11 miesiące temu

Mistrzostwo świata. Czekam na więcej!

Reklama Biała Podlaska
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Tekst rewelacja, błyskotliwy i zabawny, chociaż temat poważny. Mnóstwo ciekawych wiadomości. Link podesłałem znajomym, którzy już są na swoim, przepraszam bankowym…

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Wypracowałem sobie wzór ujawniający prawdziwy charakter "inwestycji"

– (przymiotnik) rzeczownik

np. "zielona dolina" oznacza najprawdopodobniej, że w okolicy nie ma ani jednego drzewa.

PawelP7
Gość
2 lata 9 miesiące temu

Genialne. Kur**! WINCYJ!

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 9 miesiące temu

Mieszkanie rozkładowe jest chyba wtedy, gdy do każdego pomieszczenia jest osobne wejście z przedpokoju i będąc studentem nie trzeba przechodzić do swojego pokoju przez pokój kolegi do którego właśnie zawitała dziewczyna. :D

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 9 miesiące temu

Mieszkanie rozkładowe – mieszkanie, w którym są tzw. pokoje przechodnie, czyli żeby pójść do kibla musisz przejść przez pokój kumpla, który akurat sobie sprowadził dziewczyne…

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 9 miesiące temu

fajne, ale nie ze wszystkim się zgadzam. Co do "apartamentu", niekoniecznie musi być ochroniarz. U mnie w mieście apartament to mieszkanie w nowym bloku wybudowanym przez dewelopera, po prostu. Często 20 metrowy ;-) (to też autentyczne).
Co do "możliwości wbicia gwoździa w ścianę" prawdą jest że tylko "na swoim" (czytaj najczęściej-banku) jest to w pełni możliwe. Wynajmując rożne mieszkania przekonałam się o tym, że nie mogę mieć obrazków na ścianach. Ba! był nawet problem z doprowadzeniem do mieszkania kabla od internetu, bo trzeba było wywiercić dziurkę z korytarza.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 9 miesiące temu
Dosyć trafny tekst. Co do pośredników to polecam dokładniej zapoznać się z tym tematem :) Powiem tak: miałem 3 mies. praktyki w biurze nieruchomosci i to nie do końca funkcjonuje tak jak sobie ludzie wyobrażają. Zgodzę się, że część z nich zwyczajnie przegina, są niekompetetni, działają wbrew wcześniejszym ustaleniom itd., ale w modzie jest nagonka na pośredników, tak jak w modzie jest nagonka na pijanych kierowców. Polakom cebulakom po prostu dupę ściska, że nie stać na nic to muszą sobie ponarzekać. Nie stać Cię? Za drogo? Kupuj/sprzedawaj sam, to tak jakby ktoś narzekał, że w jakimś clubie wejściówka kosztuje 300… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Mieszkanie rozkładowe to takie w którym dostęp do wszystkich pomieszczeń odbywa się z korytarza, innymi słowy nie ma pomieszczeń przechodnich.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Jest jeszcze możliwe tzw "Jeziorko". Jeziorko w obrębie tzw inwestycji dramatycznie podnosi wartość mieszkań usytułowanych w najbliższej okolicy tzw Jeziorka. Najczęściej Jeziorka są spotykane na dużych zamkniętych osiedlach. Z tego co kojarzę to Marina Mokotów takie ma. W przepisach tzw Jeziorko to po prostu obowiązkowy zbiornik przeciwpożarowy :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 6 miesiące temu

Duże możliwości aranżacji mieszkania – z reguły kompletna ruina, w której trzeba przeprowadzić kapitalny remont, bo inaczej nie da się mieszkać

janina pak
Gość
1 rok 5 miesiące temu

Kiedyś w ogłoszeniu Metro House spotkałam się z mieszkaniem w kameralnym 11-pietrowym wieżowcu. To się (chyba) nazywa oksymoron ;)

wpDiscuz