Nowy_Korczyn_20060325_090622

Odwrócona hipoteka

Mało ostatnio ciekawych rzeczy dzieje się na polskim rynku mieszkaniowym. Możemy przeczytać jedynie odgrzewane kotlety w postaci informacji o rekordowej sprzedaży deweloperów w końcówce ubiegłego roku oraz na początku obecnego (o czym kilkakrotnie już pisaliśmy na blogu), okraszonej oczywiście nutką optymizmu na temat wzrostu cen – w tym roku ma to być 5%, w przyszłym 3%. Nadal nie wiemy, czemu akurat 5/3, a nie np. 6/4, no i nie wiemy także, co będzie się działo w roku 2016, skoro dynamika wzrostów ma maleć z roku na rok ;) Wszystkie te ciekawe wywody możemy poczytać chociażby tu:

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/eksperci-sprzedaz-mieszkan-z-rynku-pierwotnego-naj,5642639,magazyn-detal.html

Z innych nowości, które nie są żadnym zaskoczeniem, dowiadujemy się, że deweloperzy ostro wzięli się do budowania mieszkań i początek tego roku przyniósł wzrost liczby rozpoczynanych budów mniej więcej o połowę w porównaniu z początkiem ubiegłego roku. W skali 12-miesięcznej jest to już także solidny wzrost – ponad 35%. Patrząc na echa ustawy deweloperskiej, przed którą wystąpił bardzo silny (a zarazem czysto teoretyczny) wzrost liczby budowanych mieszkań, a po niej ich gwałtowny spadek, takie dane w ogóle nas nie dziwią (efekt niskiej bazy robi swoje). Niemniej, ponad 60 tys. mieszkań, których budowę rozpoczęli deweloperzy w ciągu ostatnich 12 miesięcy, to wartość już całkiem zacna. Kto wie… może nim deweloperzy przestaną być w ogóle w tym kraju potrzebni (o czym poniekąd pisaliśmy w poprzednim wpisie) zdołają dogonić pod względem udziału w rynku zwyczajnych obywateli, którzy wciąż budują od nich zauważalnie więcej? O szczegółach można poczytać tu:

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/wiosna-nalezy-do-deweloperow,5643234,magazyn-detal.html

Z nieco ciekawszych wywodów mamy kolejne dywagacje naszego ulubieńca, prof. Łaszka:

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/kto-zaplaci-za-tanie-kredyty-mieszkaniowe,5642672,magazyn-detal.html

Dywagacje są o stopach procentowych (czyżby profesor ściągał od nas tematykę wpisów? ;) a wnioski są takie, że stopy procentowe to podstawa na rynku mieszkaniowym, o czym pisaliśmy już wielokrotnie. Jednak brakuje konkretnych wyliczeń oraz jakichkolwiek szacunków na temat przyszłej wysokości stóp by uznać, że artykuł niesie w sobie jakieś cenne informacje. No może poza taką, że profesor sugeruje coś, co ostatnio staje się modne – w czasach niskich stóp procentowych należy ograniczać rozmiary akcji kredytowej na rynku mieszkaniowym. Jest to o tyle dziwne, że zwykle tego rodzaju cele osiągało się poprzez podnoszenie stóp… tymczasem teraz, coraz częściej na świecie, pojawiają się pomysły, żeby akcję kredytową regulować nie poziomem stóp, a ograniczeniami nieco bardziej „ustawowymi”. W Polsce mamy już Rekomendację SIII i rosnący poziom wymaganego wkładu własnego, ale pojawiają się także bardziej „zaawansowane” koncepcje, zmierzające w kierunku reglamentacji kredytu, przypominającej znany nam z czasów PRL mechanizm kupowania „na kartki”. Wszak podnoszenie stóp to proces dosyć bolesny (w aktualnie mega zadłużonej Europie/USA bolesny także na poziomie całego państwa), więc zastosowanie reglamentacji kredytu mogłoby wpłynąć ochładzająco na rynek nieruchomości, nie wywołując jednocześnie zbyt wielu bankructw wśród kredytobiorców i nie wywołując bankructwa całych państw. Zobaczymy, jak się sprawa rozwinie – na razie na problem (zbyt) wysokich cen mieszkań na całym świecie zwraca uwagę nawet MFW – wielki zwolennik wszelkiego drukowania i pożyczania. Skoro nawet oni dostrzegają problem i chcą z nim „walczyć”, to pewnie szykuje się nam jakaś większa korekta światowa – w końcu trudno dobrze zarobić kiedy ceny są wysokie. Najlepiej zarabia się przecież w trakcie kryzysu, po silnych spadkach.

http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/1118992.html

Z ciekawych tematów mamy też wzmianki o reaktywacji budowy mieszkań przez TBSy, który to system był w założeniach całkiem niegłupi. W skrócie polegał na tym, że TBS, którego właścicielem często była gmina/miasto (chociaż nic nie stało na przeszkodzie, abym nawet i ja założył swój TBS ;) zaciągał preferencyjny kredyt na budowę mieszkań, który następnie był spłacany przez mieszkańców, płacących comiesięczny czynsz, partycypujących jednocześnie w kosztach budowy (w wysokości np. 30%). Efekt (w teorii) był taki, że całkowity koszt powstania mieszkań był znacząco niższy niż w przypadku deweloperów (oczywiście niższy niż ich ceny sprzedaży, bo same koszty budowy to pewnie deweloperzy mieli niższe). Efekty uboczne były nieco bardziej skomplikowane – ponieważ oferta TBS była całkiem atrakcyjna, to takie mieszkania „wynajmowali” często „znajomi królika” (znam nawet konkretny przykład – wymagania dla przyszłych mieszkańców TBS należącego do pewnego miasta były tak skonstruowane, że prawie nikt „normalny” nie był w stanie ich spełnić, za to spokojnie spełniały je rodziny wysokich urzędników miejskich). Dodatkowo, całkiem popularna jest podobno praktyka, zgodnie z którą pierwotni mieszkańcy TBS wyprowadzają się z bloku i wynajmują „swoje” mieszkanie na wolnym rynku, za cenę np. 2 razy wyższą. Co by jednak nie mówić o sposobie przydziału mieszkań, takie mieszkania powstawały i ktoś tam miał szansę w nich zamieszkać bez konieczności zaciągania klasycznego kredytu hipotecznego na dwukrotnie(?) przewartościowane produkty deweloperów. Dodatkowo, mieszkania w TBS, a przynajmniej w tym, który znam „osobiście”, były wykończone, a więc spełniały podstawowy warunek definicji mieszkania – w przeciwieństwie do produkcji deweloperów, nadawały się po prostu do mieszkania. Zobaczymy, jak się sprawa rozwinie, bo BGK i jego Fundusz mieszkań na wynajem wciąż krwawi ;) Pierwsza umowa miała być podpisana już w maju, tymczasem mamy czerwiec i nadal zupełny brak konkretów (pomijam już fakt, że wg pierwotnych planów już w tym roku BGK miał wprowadzić na rynek znaczną część z planowanych kilkunastu tysięcy lokali). Za to strona funduszu już jest:

http://jakusiebie.pl/

Kto wie, może nawet i na niej kiedyś coś będzie ;)

Jak widać, na rynku zadziwiający spokój – poziom naganiania jakiś taki słaby w porównaniu z minionymi latami. Ceny nadal mają rosnąć, ale tylko trochę, no i o tym wspomina się już dosyć rzadko. Więcej słychać o rynku najmu, chociaż i tu jak na razie sama teoria. Ciekawe rzeczy pojawią się pewnie dopiero w lipcu, kiedy to poznamy kwartalne wyniki sprzedaży deweloperów i okaże się, czy ich „super” sprzedaż, łapiąca jakby zadyszkę w porównaniu z końcówką ubiegłego roku, to dłuższa tendencja, czy jednak tylko echo kredytów z LTV100%.

W takich spokojnych czasach postanowiliśmy przyjrzeć się rzeczy, która dla polskiego rynku mieszkaniowego będzie miała najpewniej bardzo duże znaczenie w przyszłości. Chodzi o ustawę o odwróconym kredycie hipotecznym, której projekt przyjął niedawno rząd.

W ustawie chodzi głównie o to, aby banki znowu mogły zarabiać na kredytach mieszkaniowych, które ostatnio (mimo rekordowo niskich stóp procentowych) jakoś niespecjalnie schodzą. Tym razem jednak nie będą to kredyty na zakup mieszkania, ale kredyty udzielane tym, którzy mieszkanie już mają. Rzut oka na sytuację demograficzną, opisaną w naszym poprzednim wpisie pokazuje, dlaczego tego typu projekt pojawia się dopiero teraz. Wcześniej należało „ubrać” w kredyty pokolenie wyżu stanu wojennego, bo to najbardziej liczne roczniki w historii Polski. Teraz, kiedy młodych klientów na kredyty będzie coraz mniej (i spadek ten będzie dramatyczny), czas zagospodarować kolejne większe „poletko” na tym rynku. Tym razem będą to roczniki wyżu powojennego, odchodzące właśnie na emeryturę. Ponieważ polski system emerytalny już ledwo dyszy (rząd musiał się nawet posunąć do nacjonalizacji obligacji z OFE, żeby jakoś przeciągnąć jego upadek), to emerytów, którzy będą otrzymywać głodowe stawki, będzie za jakiś czas bardzo dużo. Dodatkowo, większość z nich jest właścicielami mieszkań, wykupionych z reguły za śmieszne pieniądze, nieobciążonych żadnym kredytem. Stwarza to idealne warunki na pojawienie się mnóstwa klientów dla odwróconego kredytu hipotecznego.

Aktualnie funkcjonuje rozwiązanie oparte o rentę dożywotnią, zgodnie z którym można zrzec się prawa własności do nieruchomości na rzecz firmy w zamian za wypłacanie dożywotniej renty, połączonej z prawem do mieszkania w danym lokalu do śmierci. Mamy już całkiem sporo firm, które coś takiego oferują – z punktu widzenia klienta jest tu jednak kilka problemów (z punktu widzenia drugiej strony problemy też zresztą są). Podstawowy kłopot jest taki, że prawo własności od razu przechodzi na stronę, która zobowiązuje się do wypłacania dożywotniej renty. O ile w normalnych warunkach klienta nie da się usunąć z mieszkania i nie da się wymigać od wypłacania renty, to kłopot pojawia się wtedy, gdy firma wypłacająca rentę (fundusz hipoteczny) zbankrutuje, albo z innych powodów przestanie wypłacać świadczenie. Teoretycznie klient jest odpowiednio zabezpieczony aktem notarialnym oraz wpisem w hipotekę lokalu i ma prawo do zamieszkiwania w mieszkaniu aż do śmierci, jednak wyegzekwowanie zapłaty umówionego świadczenia od zbankrutowanej firmy może nie być możliwe. Dodatkowo, jakoś nie wyobrażam sobie tych 80-letnich babć walczących przed sądem o rentę, bądź odzyskanie prawa do „swojego” mieszkania. Dodatkowym problemem jest fakt, że renta jest dożywotnia, więc pieniądze wypłacane są niezależnie od tego, jaka jest ich aktualna suma w porównaniu do wartości mieszkania – jeśli klient umrze po roku, to fundusz hipoteczny jest „zarobiony”. Jeśli umrze po 30 latach, to fundusz hipoteczny może ponieść stratę. Trzeba to wszystko jakoś skalkulować – ryzyko jest duże, więc i koszty takiej działalności są najpewniej spore. Przykładowe stawki renty pokazano na poniższym obrazku:

Jak widać, wysokość renty nie powala – gdyby mężczyzna oraz kobieta z pierwszych dwóch wierszy żyli tyle, ile żyje się średnio (73/81 lat), to otrzymaliby łącznie jakieś 70.000/100.000 złotych. Wydaje się, że to mało jak na mieszkanie o wartości 400 tys. Jednak uwzględniając fakt, że wypłacany kapitał też kosztuje, a w wypadku naszej przykładowej kobiety za 16 lat mieszkanie może być już warte prawie zero, to sumarycznie może to być jednak niezły interes dla klienta ;) Ciekawe, jaki model zachowania cen przyjmują fundusze hipoteczne – czy jest on bliższy modelowi Bartka T. (zawsze w górę), czy może jednak naszemu (w Polsce to już raczej zawsze w dół). Biorąc pod uwagę wysokość świadczeń, to fundusze raczej nie zakładają wzrostów cen w przyszłości… chyba że ktoś chciałby je posądzić o próbę uzyskania zysku na jednym mieszkaniu, zbliżonym do połowy wartości takiego mieszkania ;)

W takiej sytuacji w naszym państwie (które podobno nie istnieje ;) z pomocą przychodzi nasz ulubiony rząd, proponując bardziej „cywilizowane” rozwiązanie. Odwrócony kredyt hipoteczny różni się w znaczący sposób od renty dożywotniej, co ma, jak zwykle, swoje plusy i minusy. 

Po pierwsze, w momencie zawarcia umowy o taki kredyt, klient pozostaje właścicielem mieszkania. Po drugie, po śmierci delikwenta jego spadkobiercy mogą taki kredyt spłacić i odzyskać prawo do nieruchomości (wszak to niekoniecznie musi być mieszkanie). Po trzecie, można w dowolnym momencie w miarę łatwo wycofać się z umowy, spłacając kredyt (nie musi to być po śmierci klienta). Wreszcie po czwarte, w obecnym systemie banki nie zwykły bankrutować… a nawet, gdyby tak się stało, to z punktu widzenia klienta niewiele się zmienia – nadal jest on właścicielem mieszkania, tyle że obciążonym kredytem. Póki spełnia warunki zapisane w umowie, nie można mu takiego kredytu wypowiedzieć. 

Jak widać, kilka plusów w porównaniu z rentą dożywotnią jest. Czy są minusy, trudno powiedzieć – ewidentną różnicą względem renty dożywotniej jest fakt, że wypłacana kwota jest ściśle określona w umowie. Może to być wypłata jednorazowa, bądź standardowa, comiesięczna, ale w tym drugim przypadku czas wypłacania świadczenia jest określony przez jego łączną wysokość (tymczasem renta dożywotnia jest wypłacana aż do śmierci). Może więc dojść do smutnej sytuacji, w której klient żyjący długo przestanie otrzymywać świadczenie z tytułu odwróconego kredytu hipotecznego, bo osiągnie ono po prostu swoją maksymalną wysokość.

Podstawą wyznaczenia wysokości takiego świadczenia jest rynkowa wartość nieruchomości, wyznaczona przez rzeczoznawcę. Ustawa nie precyzuje, jaki ma być sposób ustalania oprocentowania kredytu hipotecznego, więc w Polskich warunkach będzie to najpewniej oprocentowanie zmienne. Spowoduje to tyle, że bank będzie musiał zostawić sobie jakiś bufor bezpieczeństwa przy wyznaczaniu wysokości świadczenia.

Zabawmy się więc w małego matematyka i spróbujmy wyliczyć, jaka byłaby miesięczna wysokość świadczenia z tytułu odwróconego kredytu hipotecznego dla pierwszego przykładu z tabeli, dotyczącej wysokości rent dożywotnich – mężczyzna, 65 lat, mieszkanie o wartości 400 tys. złotych. Przyjmiemy, że kredyt będziemy wypłacać zgodnie z szacowaną długością życia (73 lata), czyli przez 8 lat (dla uproszczenia przyjmiemy równe 100 miesięcy). Oprocentowanie kredytu ustalimy na 5.60% (średnie oprocentowanie aktualnie udzielanych kredytów mieszkaniowych wg NBP). Założymy bufor na wzrost stóp procentowych oraz na spadek wartości mieszkania w wysokości 50% początkowej wartości mieszkania. Sumarycznie, przy naszych założeniach, zobowiązujemy się wypłacić kredyt o łącznym koszcie 200 tys. złotych. Dałoby to świadczenie miesięczne (przez ~8 lat) na poziomie około 1600 złotych. To już całkiem nieźle w porównaniu z rentą dożywotnią (jeśli nie martwić się, co będzie po 8 latach), dlatego odwróconemu kredytowi hipotecznemu wróżymy spory sukces na polskim rynku. 

W projekcie ustawy jest jeszcze kilka kwestii, o których warto wspomnieć. Po pierwsze, klient zobowiązuje się do utrzymywania mieszkania w niepogarszającym się stanie oraz zobowiązuje się do jego ubezpieczenia od zdarzeń losowych (najpewniej bank podsunie mu jakąś stosowną, bardzo korzystną polisę ;) Po drugie, po śmierci kredytobiorcy, jeśli spadkobiercy nie zdecydują się na spłatę kredytu (a pewnie tak będzie w większości przypadków), bank wyznaczy rynkową wartość mieszkania i wypłaci im różnicę w stosunku do wysokości udzielonego kredytu, jeśli będzie ona dodatnia (a pewnie będzie, o ile bank rozsądnie oszacuje ryzyko tego typu działalności). Będzie to miało dwie podstawowe konsekwencje – na rynku pojawi się sporo przejętych przez banki mieszkań, które będą musiały zostać w miarę szybko sprzedane, a spadkobiercy tych, którzy teraz mają mieszkania, nie dostaną żadnych mieszkań, więc staną się kolejnymi, potencjalnymi klientami banków na kredyty. O ile w tej chwili spadkobiercy, którzy nie potrzebują odziedziczonych mieszkań, często żądają absurdalnych cen za swoje „babciowe” lokale, o tyle bank będzie takie mieszkanie chciał sprzedać jak najszybciej, więc cena rynkowa wyznaczona przez jego rzeczoznawcę będzie pewnie atrakcyjna – wszak jedyną konsekwencją jej zaniżenia będzie ewentualnie mniejsza wysokość kwoty do wypłaty dla spadkobierców (kto by się tym przejmował?). W całości ma to szansę zwiększyć ruch na rynku. 

Jak widać, banki swoje zarobią, a spadkobiercom pozostanie jedynie przeklinanie starszej generacji lub dbanie o jej losy tak, aby starsi ludzie nie musieli zaciągać tego rodzaju zobowiązań.

Podsumowując dzisiejszy (podejrzanie krótki ;) wpis… Na polskim rynku dzieje się niewiele, ale powstaje jakieś takie ogólne wrażenie powolnego przechodzenia od mieszkań własnościowych do mieszkań wynajmowanych. Mdm ma być ostatnim rządowym programem wspierania mieszkań własnościowych, fundusz mieszkań na wynajem BGK powoli, ale coś tam jednak robi, a dodatkowo pojawiają się pomysły reaktywacji idei TBS na szerszą skalę. Wszystko to każe przypuszczać, że banki zaczynają szukać nowych rynków „zbytu” po tym, jak sprzedaż standardowych kredytów mieszkaniowych powoli, acz systematycznie spada. Kredyty udzielane pod budowę czynszówek mogą okazać się dużo bezpieczniejsze niż kredyty na pojedyncze mieszkania, bo nie grozi im specjalna utrata wartości zabezpieczenia (jeśli takie rzeczy będą subsydiowane przez państwo, to już w ogóle będzie rewelacja ;) Być może polski rynek mieszkaniowy zmierza (bardzo) powoli w kierunku rynku bardziej dojrzałego, w którym wynajem jest realną alternatywą wobec posiadania mieszkania na własność (czy tam na kredyt ;) 

Jednym z ważnych aspektów takiego rynku jest zakredytowanie wszystkich, których się da. W polskich warunkach, gdzie stosunkowo niewielka część zasobu mieszkaniowego obciążona jest kredytem, nadal mamy w tym względzie bardzo duży potencjał. Wysoka liczność roczników odchodzących właśnie na emeryturę, posiadających ogromną liczbę mieszkań własnościowych, wraz z nieuchronnym załamaniem się systemu emerytalnego stwarzają idealne warunki do rozwoju koncepcji odwróconego kredytu hipotecznego. Pobieżne szacunki wskazują, że oferta banków będzie (poniekąd) bardziej atrakcyjna niż oferowane aktualnie przez fundusze hipoteczne renty dożywotnie, więc z konkurencją raczej problemu nie będzie. Znając wątpliwą moralność polskich doradców/sprzedawców kredytowych produkt skierowany do grupy osób starszych, których pojęcie o rynku mieszkaniowym/finansowym jest pewnie jeszcze mniejsze niż u kredytobiorców frankowych, tego typu produkt skazany jest na „sukces”. 

I to wszystko razem jest smutne… absurdalne ceny mieszkań zmuszają młodych do zaciągania 30-letnich kredytów ze zmiennym oprocentowaniem, a po tym, jak już te kredyty spłacą(?), będą zmuszeni zaciągnąć odwrócony kredyt hipoteczny, żeby nie umrzeć z głodu na emeryturze. I w ten sposób przez całe życie będą finansować biedne banki, bo zwyczajnie nie będą mieli wyjścia. Prawda, że piękny system? Ale to dopiero dodatkowy bonus dla banków w przyszłości – na razie trzeba się zająć tymi, którzy z kredytami jeszcze nigdy nie mieli niczego wspólnego i pozwolić im (jak to się pięknie mówi) „odmrozić kapitał, drzemiący w ich nieruchomościach” ;)

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Tak czułem że coś niedługo będzie.
Za cicho tu było ostatnio :)

jatoja
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Skąd wynika tak duża różnica w miesięcznych wypłatach? Proszę wyjaśnij trochę skąd się to bierze…

W domach z betonu
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Tak mi wyszło z kalkulatora ;) Skoro za mieszkanie warte 400.000 bank byłby skłonny pożyczyć 200.000 (razem z odsetkami itd.), to przy kredycie na 8 lat rata wychodzi właśnie w okolicach 1.600 (przy aktualnym oprocentowaniu). 8 lat bierze się ze średniej długości życia mężczyzny (73 – 65). Bank ma tą przewagę, że wie, ile (maksymalnie) lat będzie wypłacał rentę (ewentualnie od razu wypłaci całość). Fundusz hipoteczny tego nie wie i musi wypłacać ją do końca życia – większe ryzyko, niższa stawka. Poza tym, bank ma (w teorii) zarabiać na kredycie, a nie na przejmowaniu mieszkań. W przypadku funduszu hipotecznego jest… Czytaj więcej »
grisby
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Poważny błąd w założeniach.
Licząc kredyt dla 65 latka musisz posługiwać się dalszym oczekiwanym trwaniem życia a nie różnicą względem średniej.

To mocno zmieni wyniki
http://old.stat.gov.pl/gus/5840_14063_PLK_HTML.htm

W domach z betonu
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Rzeczywiście przyjęcie średniej długości życia jest chyba zbyt dużym uproszczeniem, ale dla danych ze strony GUS nie zmienia to faktu, że aktualna renta dożywotnia i tak będzie dużo niższa niż "rata" w odwróconym kredycie hipotecznym. Na stronie GUS nie ma rozróżnienia na kobiety i mężczyzn – dla 65-latków oczekiwana długość życia to około 17 lat. Zważywszy na to, że kobiety żyją średnio 8 lat dłużej niż mężczyźni, to można by założyć (znowu mocno upraszczając), że oczekiwana długość życia mężczyzny w wieku 65 lat to jakieś 13 lat. Wtedy otrzymamy miesięczną "ratę kredytu" w wysokości mniej więcej 1.000 złotych. Tyle tylko,… Czytaj więcej »
El Pe
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Coś do poczytania o odwróconej hipotece na bankierze według J M Skocznia.
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Odwrocona-hipoteka-pieniadze-za-dom-3150409.html

Pawel Ryszard
Gość
2 lata 5 miesiące temu

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,16176103,Mieszkania_na_wynajem_poszukiwane.html Zmasowana akcja medialna od jakiegos czasu na forsowanie najmu :) Cos jest na rzeczy. Nawet Marek Wielgo przekonal sei do wynajmu ;-))) Moze naczytal sie bloga za duzo…

W domach z betonu
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Marek już od dawna lobbuje… oby tylko nie wyszło z tym tak, jak z cenami w Madrycie ;)

Pawel Ryszard
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Kto nie wynajal – przegral zycie!!! ;)

k-dek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Lansowanie mody na wynajem, narasta, bo efektywny popyt, faktycznie kupujący mieszkania powoli ale wyraźnie maleje… a budować trzeba, bo "kto stoi w miejscu ten się cofa"Przy czym wynajem, ma być mocno dofinansowany przez rząd, bo przecież lobby "swoje" musi zarobić. à propos posuchy i totalnej nudy w eterze, to idealny przykład, dzisiejszy wymęczony artykulik w GazeciePrawnej http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/805565,kupno-mieszkania-w-polsce-od-kolejki-przez-cale-zycie-do-kredytu-na-cale-zycie.html Kilku naganiaczy, biadoli o tym samym, jak to jest teraz ciężko upchnąć coś po wciąż wyspekulowanych cenach…i po raz n-ty wkręcone są dwa przekłamania…to, to już jest totalnie nudne! :D 1. Czynnik porównawczy: 1 pensji przeciętnego wynagrodzenia BRUTTO do średniej ceny 1m2 (Katowice,… Czytaj więcej »
k-dek
Gość
2 lata 5 miesiące temu

i jeszcze proste wieści z ulicy:

http://pieniadze.gazeta.pl/pieniadz/1,136158,16213203,Getin_zwolnil_400_osob_jednego_dnia__W_calej_bankowej.html

nie jest powiedziane wprost, że redukcje etatów związane są z gorszą dynamiką sprzedaży kredytów hipotecznych, no ale…my wiemy, że w hipotekach jest najgorzej od 2009r. (a wtedy było tuż po zawale w USA)

Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu

"Nie wiadomo, czy zwolnienia dotyczyły centrali, czy oddziałów." – heh to chyba oczywiste że centrala jest zabetonowana :)

PeCet
Gość
2 lata 5 miesiące temu

blog umiera. W końcu ileż można pisać o tym samym, i czytać o tym samym i to samo. Jak jest każdy widzi.

k-dek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
nic nie umiera fundamentalną wiedzę nt. rynku nieruchomości w tych kilkudziesięciu opracowaniach na blogu, faktycznie wyjaśniliśmy sobie i nie ma potrzeby tego powtarzać, w mediach posucha tekstów naganiaczy, które można byłoby zdyskredytować, a co do "Jak jest każdy widzi", to w sumie dobre pytanie można zbudować na tym stwierdzeniu, no bo w zasadzie "Jak na prawdę jest [na zakłamanym i wciąż przeszacowanym] rynku nieruchomości w Polsce?" REAS, PZFD, ZBP, NBP kłamią i wpierają, że ceny mieszkań, są OK i będą rosły, a sprzedaż jest rewelacyjna…ale nie piszą o tym codziennie, żeby można było to co raz komentowaćofensywa innych naganiaczy kompletnie… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Nic nie umiera. Czekamy na dane za drugi kwartał. Poza tym temat odwróconych hipotek jest raczej tematem dla pokolenia starszego które jednak tu nie zagląda. Nie można wymagać że pod każdym postem będzie po 100 komentarzy. Są tematy mniej i bardziej interesujące potencjalnego przyszłego nabywce nieruchomości. Ja na razie nie myślę o oddawaniu nieruchomości bankowi. Dlaczego? A no bo jej jeszcze nie posiadam :) Każda osoba która chce się wpakować w 30 letni kredyt hipoteczny z minimalnym wymaganym przez bank wkładem własnym powinna tego bloga najpierw przestudiować od deski do deski. Tego co tu zawarte nikt nie usłyszy od Marka… Czytaj więcej »
PeCet
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Gerontokracja w pełni:
http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/pierwsza-parada-seniorow-przeszla-ulicami-warszawy/m3hdh

skompromitowane SLD liczy już tylko na emerytów.

Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Nie takie tylko. Emeryci to potężne zastępy są, a poza tym nudzą się całe dnie i z tych nudów chętnie chodzą na wybory. Jest to starsze pokolenie także łatwo też łykają to co leci w tv (jak pelikany rybe). Także jest to część elektoratu godna uwagi dla chcących zostać przy państwowym dydku.

Tomek
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Ja nadal mam prośbę o artykuł, w którym byłoby porównanie bloków z różnych lat, czy opłaca się jeszcze kupować bloki z lat 60-70, albo czy lepiej kupić coś z lat 80 po niższej cenie czy dołożyć i kupić nowsze bloki, ile wtedy warto dołożyć. Co będzie z blokami z lat 60-70 za kilka(naście) lat? Ostatnio widziałem w Top Gear jak burzyli "stare komunalne budownictwo z lat 60" przy okazji testując wytrzymałość Toyoty i naszła mnie refleksja, kiedy w Polsce zacznie się detonacja starych bloków…

A tymczasem, optymistyczny artykuł z Dziennika Łódzkiego: http://www.dzienniklodzki.pl/artykul/3490767,mieszkania-w-lodzi-tanieja-drozej-zaplacimy-nawet-w-bialymstoku-czy-w-olsztynie,1,id,t,sa.html

kuba9785
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Odpowiem jako mieszkaniec bloku z cegły z lat bodajże 50tych czy 60tych, blok ma 4 pietra, jest w Śródmiesciu w Wawie, osobiscie jakbym mial kupowac to tylko taki bo dawniej budowano na lata, zresztą cegła to jeden z lepszych i trwalszych budulców, blok jest niski więc nie ma tyle hałasu oraz sąsiadów. Fakt nie ma windy ale budynek ma tylko kilka pięter. Osobiście mam sentyment do starych bloków bo jak postały 50 czy 60 lat to postoją ponownie tyle samo. Już się napatrzyłem jak wygląda jakośc nowego budownictwa i już chyba lepsze są budynki z wielkiej płyty. Jedyne na co… Czytaj więcej »
Mateusz S
Gość
2 lata 4 miesiące temu

> Osobiście mam sentyment do starych bloków bo jak postały 50 czy 60 lat to postoją ponownie tyle samo.

A jak postoją już te kolejne 50 – 60 lat to potem też postoją 100 – 120 bo już raz tyle postały to i drugie tyle wytrzymają. Gdzie tu sens i logika? Wiem że wielu ludzi powtarza to durne zdanie, ale może by się tak zastanowić czy ma ono choć odrobinę sensu.

Tomek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Też mieszkam w bloku z lat 60, jest to wielka płyta, ale taka twarda, że jak mam coś wywiercić w ścianie to bez młota z wypożyczalni nawet się do tego nie biorę. Rodzice mieszkają w wieżowcu z lat 80 i tam ściany popękane to standard, też wielka płyta, ale już jakby delikatniejsza… Widać za to dużą różnicę ogólnie w przemyślanym projekcie, u nas pod blokami nie ma gdzie zaparkować, klatki schodowe bardzo ciasne, okna w mieszkaniach wysoko ułożone, na Chojnach gdzie większość bloków jest z lat 80 są już spore miejsca parkingowe, więcej zieleni i mieszkania dużo przestronniejsze. Z nowszymi… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Ale cisza. Naganiacze jakoś słabo, nie ma co komentować. Chyba cisza przed burzą. Już niedługo będzie moment, że nawet w zakłamanych statystykach naganiaczy będą spadki r/r ze względu na wysoka bazę. Jak myślicie, czy w tym roku też będzie "mocna końcówka" hehe chcących się załapać na 95%? W przyszłym roku pewnie się rozkręci MDM bo tylko tak będzie można załapać się na 10% wkładu. Ciekawe co będzie wtedy, bo duża ilość transakcji po "niższych cenach" w limitach może wpłynąć tak jak końcówka 2012. Co może nam skończyć fazę "return to normal" i przejdziemy do "Fear". No chyba, że jeszcze zetną… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Coś mi się wydaje, że efekt LTV95% będzie dużo słabszy niż LTV100% (już połowa roku, a za bardzo naganiania z tego powodu nie widać ;) Tak się jakoś dziwnie złożyło, że kilkoro moich znajomych "kupiło" w końcówce zeszłego roku właśnie z powodu ostatniej szansy na kredyt bez wkładu – o takich, którzy chcą teraz kupić, bo wymagany jest wkład 5% nie słyszałem – próba mało reprezentatywna, ale jednak totalny brak wkładu pozwala "kupić" każdemu… a nawet te 5% spore grono już eliminuje. Poza tym, aktualnie mamy wysokie marże, zwłaszcza na kredytach z LTV95% i wcale tak wiele banków takich kredytów… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Theruel
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu

http://tvn24bis.pl/informacje,187/rynek-mieszkan-w-przelomowym-momencie-ceny-przestaly-spadac,445883.html

Czyżby nasz ulubiony "publicysta" – "Marek taniej nie będzie" dorabiał na innych portalach? ;)

k-dek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Widać, że naganiacze czytają bloga i szybko zareagowali na "ciszę" :) …Emmerson wraca do gry! :D E-VALUER INDEX 2014 – mocne :D:D http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/jakie-beda-ceny-mieszkan-w-polsce-na-koniec-2014-r,5645725,magazyn-detal.html Oczywiście to jest najlepszy moment na zakup mieszkania:"E-VALUER INDEX 2014 wyraźnie to pokazuje. W najbliższych miesiącach czy nawet w perspektywie roku wzrosty cen nie będą jeszcze wynosić więcej niż 3 proc., ale w wielu lokalizacjach trend się odwrócił. Wydaje się, że jeśli ktoś planuje kupować mieszkanie, to warto rozglądać się już teraz – podkreśla Robert Rajczyk." A dlaczego?"W Warszawie ceny transakcyjne są o 17,5 proc. wyższe od limitów [MdM], w Krakowie o 20 proc., we Wrocławiu i… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu
PeCet
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Tymczasem wszyscy deweloperzy raportują znakomite wyniki sprzedaży w pierwszym półroczu… Atal pochwalił się blisko 20% dynamiką sprzedaży… Prawda jest taka że ożywienie w gospodarce postępuje i ludzie je zwyczajnie dostrzegają. Rynek pracy jest w rozkwicie. Ludzie nie boją się już o utratę stanowiska. Ceny w ujęciu realnym jednak sporo spadły. Ja od wielu znajomych słyszę że jest dobry czas na kupowanie… to jest prercepcja otoczenia. Oni nie wiedzą tyle o demografii itp. Poza tym obecnie i jeszcze przez kilka lat grupa osób w grupie potencjalnych nabywców nieruchomości jednak będzie wciąż spora… zresztą ludzie tak jak się przesidają ze starego auta… Czytaj więcej »
k-dek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Do danych, które podają deweloperzy podchodzę "jak pies do jeża" Czy są to lokale kompletnie sprzedane?, czy podpisane są dopiero umowy przedwstępne, gdzie nabywca dopiero zaczyna szukać finansowania, potem dochodzi do zwrotów i rezygnacji i nagle okazuje się, że sprzedaż cofa się jak w ORCO. Na tym blogu podejrzewam, że każdy z nas w sumie życzyłby deweloperom bicia rekordów sprzedaży, ALE…nie z marżą 40-50%, bo…1. Ceny są OK! a Banki mają Wam dać się tak zadłużyć!2. Przyzwyczailiśmy się do przeszacowanej marży i trudno nam się z nią rozstać ;)3. Lepiej sprzedać z marżą 40% niż 20% :D4. Jak was nie… Czytaj więcej »
Dexter
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Hmmm….Czegoś tu nie rozumiem. Jeżeli ceny mieszkań w perspektywie miałyby rosnąć to po co zdradzać taką informację….Ja osobiście mając takie mieszkania lub pracując dla kogoś kto ma, siedziałbym cicho i wolał sprzedać później za więcej niż teraz teraz za mniej. Coś tu pachnie podstępem drodzy naganiacze ;).

zeroxx
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Właśnie o to im chodzi. Rynek wtórny leży i kwiczy, a oni mówią o wzrostach na wtórnym i stabilizacji na pierwotnym. Z jednej strony naganiają jelonków na kupno a z drugiej zniechęcają sprzedających do zmniejszenia ceny i sprzedaży. Dewelopera będzie sobie budować i sprzedawać a posiadacze klity po babci będą ją trzymać bo przecież już niedługo przyjdą wzrosty. O to w tym chodzi. Jednak większość posiadaczy obudzi się z ręką w nocniku. Bo niedługo nie będzie komu tego sprzedać.

PeCet
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Ten blog po części jest oparty na teorii spiskowej. Taki też nastrój udziela się piszącym. Jednocześnie jest oczywistym że każdy piszący czeka na odpowiedni moment na kupno swojego M. A więc stanowi potencjalny popyt na jakimś poziomie cenowym…
otóż obecnie jest bardzo takich ludzi, którzy uznali że ceny są spoko i że dużo niżej nie zejdzie i oni generują duży obrót u deweloperów. Oczywiście za 2 lata może być kompletnie inaczej. ale na razie wyniki sprzedaży spółek deweloperskich za pierwsze półrocze są rewelacyjne. Takie są fakty.

PeCet
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Dom Development +20%: http://stooq.pl/n/?f=900115
Grupa Inpro +20% w II kw. a + 60% w czerwcu: http://stooq.pl/n/?f=899958&search=+inpro+

Atal poinformował tak samo o dynamice +20%.
Wyniki za czerwiec są w ogóle kosmiczne. Wygląda na to że gospodarka się na dobre rozpędza. Tak wyglądają fakty. I taki będzie cały ten i przyszły rok, moim zdaniem.

a potem… no cóż powrót spadków nieuchronny. Jednak póki co się wszystko kręci.

We wrześniu cięcie stóp o 50 pb. W końcu Belka pokazał że zadba o wzrost gospodarczy na czas wyborów :D

marek
Gość
2 lata 5 miesiące temu

z tymi rewelacyjnymi danymi za sprzedaż – każda polka cenowa znajdzie swego amatora. Czy to duzy wzrtost do euforii? zdecydowanie nie. Obserwuje zwykle pospolite zakupy wsrod znajomych do zwyklego zycia – jest gorzej z roku na rok jesli chodzi o artykuly codzienniego zycia natomiast mieszkaniowka notuje chwilowa poprawe co jest naturalnym zjawiskiem w trendzie spadkowym od 2007/08.

Theruel
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Wiitam, Chciałem podzielić się z Wami swoją sytuacją mieszkaniową w kontekście komentarzy, które są wyżej. Czytam bloga od wielu miesięcy i w tzw. "międzyczasie" postanowiłem zakupić kawalerkę na zamkniętym osiedlu w mieście położonym ok. 30 km od Warszawy. Kawalerka ma 34,2 m2 i kosztowała 171000. Dodam, że rata kredytu to ok.10% mojego wynagrodzenia, no i miałem 10% wkład własny, 30 lat. Minęło 1,5 roku i identyczna kawalerka (chodzi o metraż) została sprzedana wczoraj za 210000 – sprzedawał ją mój znajomy stąd wiem co i jak. Z mojej obserwacji wynika, że każdy ma swój limit cenowy który jest w stanie "przełknąć".… Czytaj więcej »
marek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
trzeba pamietac, ze pierwotny dostal pierwszenstwo w sprzedazy mieszkan a wtornemu wmowilo sie, ze ceny beda rosly i trzyma wiekszosc cene w nadziei na droga odsprzedaz kiedys tam a developerzy pchaja taniej. To jak maja im wynik isie nie poprawic w nizszej cenie? niech sprobuja to zrobic taka statystyke na wtornym. Bedzie prosta w dol ze sprzedaza a zatem bilans pierwotny wtorny zero :) W dodatku dane nie powalaja jak na wielke ozywienie. Obnizki stop nic nie wniosa. W japonii to robili jak podkreslalem nie raz przez wiele lat a ceny spadaly deflacja sie rozwijala no ale to ona sprzyja… Czytaj więcej »
Tomek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Zgadzam się z tym co pisze PeCet, stopy % pewnie w tym i przyszłym roku będą bardzo niskie, aby każdego było stać na mieszkanie (dokładniej pisząc to na raty, a nie na mieszkanie ;) ). Deweloperom aktualny poziom cen wystarcza, wiedzą, że drożej nie sprzedadzą, ale taki poziom im wystarczy, a jeśli rynek wtórny nadal wierzy we wzrosty nie obniżając cen to dla nich lepiej, bo sami też nie muszą obniżać skoro nie mają u nich konkurencji. To, że jest źle widać na rynku najmu, tutaj ceny sporo poszły w dół. Osobiście przeglądam M4 w Łodzi na Chojnach i od… Czytaj więcej »
Zbylut Taran
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Witam,Moj pierwszy post, mimo ze czytam bloga od kilku miesiecy, takze przepraszam za misz-masz. Przy całych moich szczerych chęciach do spadku cen mieszkań muszę się zgodzić z kolegą PeCet. 4 moich znajomych kupiło w przeciągu ostatniego kwartału mieszkania od developera. Od 2 pokojowego na białołęce w mdm ze śladowym wkładem własnym, po apartamenty za 1mln zł z wkładem kilkaset tyś zł. Wszystko 30 latkowie, informatycy. Inwestycje zakończone jak i dziury w ziemi. Nie da się zaprzeczyć, że ożywienie rzeczywiście nastapiło i ludzie chętnie kupują mieszkania, co mnie smuci, ale tak jest. Ceny pospadały, daje się troche wynegocjować, rząd rzucił marchewkę… Czytaj więcej »
Zbylut Taran
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Ciąg dalszy, gdyż mi się znie zmieściło ;) Ja nastawiam się na kupno nieruchomości za 4 lata. 20% wkładu wlasnego to nie przelewki. Dla przecietnego mieszkania w Wawie za 400tys, to 80tys na wjazd. Jesli stan surowy to +~100tys zl dodatkowo na wykonczenie. Dodatkowo, wyz juz sie wyrodzi, a niz wlasnie wejdzie na rynek po mieszkania. Eksperci teraz twierdza ze brakuje 750tys mieszkan (o ile mnie pamiec nie myli, przed banka brakowalo 2.2mln). Za 4 lata wg prognoz nie powinno juz brakowac nikomu (ponoc buduje sie 140tys mieszkan rocznie). Traktuje to z przymrozeniem oka, lecz poniekad dlatego nie kupuje teraz… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Konkretny życiowy wpis. Ludzie faktycznie nie biorą pod uwagę że kredyt i rata to dopiero początek wydatków. Utrzymanie mieszkania i dzieci kosztuje. Nie każdy też zostanie kierownikiem czy dyrektorem bo nie miał by kto pracować. Trzeba to wszystko dobrze przekalkulować. Ja też odkładam tyle co mogę wynajmując pokój (mógłbym kawalerke ale nie mam ciśnienia na rodzine także na razie żyje oszczędnie) i patrze w 5 letni horyzont czasu. Kredyt będzie niezbędny ale wkład własny już będzie w okolicach 40-50% i może się uda resztę w 10 lat spłacić.

Zbylut Taran
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Jest nawet gorzej. Przyklad z mojego wlasnego kregu. Mlodzi ludzie, dziecko w brzuchu. Rodzina cisnie – potrzebujecie mieszkania, kupcie, a nie wynajmujcie. Ja mowie odwrotnie: chcesz kupic? Polepsz swoje zarobki najpierw, a nie bierz sobie petli na szyje. Oni mowia: nie mamy z czego oszczedzic (standard), wiec wolimy kupic swoje (totalny standard). Ona nie pracuje, on zarabia 4tys netto. No wiec licze im:a) wynajem obecny:kawalerka w srodmiesciu Warszawy, 30 metrow. czynsz 1300+oplaty, zamykaja sie w 1600zl z rachunkami. koszty zycia takie ze nie moga oszczedzic (rodzice jeszcze nie pomagaja)b) kupimy 2 pokoje, 50 metrow na…. krańcu bialoleki, surowy od developera.… Czytaj więcej »
Tom Tomal
Gość
2 lata 5 miesiące temu

dobrze wiedziec ze jeszcze sa myslacy ludzie w tym kraju.
zastanawiam sie nad tymi stopami… czy to nie bedzie fatycznie jak ktos pisal, ze na wybory pojda w dol + dodatkowo chca nalapac jeleni na kredyty mieszkaniowe – bo wydaje mi sie ze zaraz po wyborach bedzie wprowadzony kataster – bo kasa z ofe bedzie na wykonczeniu.
a co lepszego niz staly doplyw gotowki z podatkow od nieruchomosci ktora trzeba splacac 30 lat – od tego nie bedzie ucieszki :)

Zbylut Taran
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Oczywiscie ze sa, ale co z tego. Masy nie zatrzymasz. Z ekonomi to wiedzy za duzej nie mam, lecz raczej Polski rynek podaza z reguly za wielkimi. Dopoki EBC nie poprawi stop, nie wydaje mi sie aby RPP zmienil cokolwiek. Ci z kolei czekaja co USA zrobi. Calkiem mozliwe ze urwa jeszcze troche z tych 2.5%, jesli nasza gospodarka jednak straci swoj 3% impet. Czy zrobia to przed wyborami, trudno powiedziec. Jak wiemy z tasm, sa inne mozliwosci zeby podratowac budzet. Jak najbardziej sadze ze w long runie stopy pojda do gory i pojawia sie klopoty w splacaniu obecnie rekordowo… Czytaj więcej »
PeCet
Gość
2 lata 5 miesiące temu
kolejne dane spłynęły od kolejnego dewelopera: http://stooq.pl/n/?f=900155czytamy: "Grupa Marvipol zawarła 400 umów sprzedaży mieszkań i lokali usługowych w I półroczu 2014 r., co oznacza wzrost o blisko 100% r/r. Motorem napędowym sprzedaży Grupy jest jej najnowsza inwestycja – Central Park Ursynów, gdzie w ciągu 6 miesięcy wprowadzenia inwestycji do sprzedaży podpisano 232 umowy (połowa lokali mieszkalnych i usługowych w I etapie), podała spółka. "Jesteśmy usatysfakcjonowani osiągniętym w I półroczu wynikiem sprzedaży. Cieszy nas nie tylko rosnący wolumen, ale i konsekwentnie coraz atrakcyjniejsze średnie ceny transakcyjne. Zgodnie z przyjętym na 2014 r. planem chcemy zamknąć rok z rekordowym wynikiem co najmniej… Czytaj więcej »
Zbylut Taran
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Rzeczywiscie to wspalniale wiesci dla developerow. Przez kilka lat ludzie nie kupowali wiec odrabiaja zaleglosci. Bardzo ladnie w ustach developera brzmi "coraz atrakcyjniejsze średnie ceny transakcyjne". Z ciekawosci, czy developer zapytany o marze podaje ja bez wahania, czy to raczej tajemnica handlowa? :)

Rowniez mnie ciekawi ile tych sprzedanych mieszkan jest "inwestycyjnych", gdyz tutaj wietrzę klopoty z tytulu uzyskania "satysfakcjonujacego zwrotu z inwestycji" (chyba ze kupione za gotowke, to luz).

Stefan
Gość
2 lata 4 miesiące temu
@Zbylut Taran Sukces, że potrafisz przyznać się do błędu jakim było nie zainwestowanie w m3. A teraz pociąg odjechał i możesz tylko pomachać. Chcesz dobrze zainwestować to kup tanie mieszkanie na obrzeżach. Ceny tam nie spadną. Ludzie będą uciekali z prowincji, na takie m zawsze znajdą się chętni. Decyzja znajomych dot. kupna mieszkania na Białołęce wcale nie musi być zła. Dadzą radę, kobieta pójdzie do jakiejkolwiek pracy i na ratę wystarczy. Pisałem na tym blogu, że trzymanie oszczędności w banku to w tej chwili większe ryzyko niż kupno popularnego mieszkania. W razie skokowej inflacji pies pogrzebany i to depozytodawcy są… Czytaj więcej »
Zbylut Taran
Gość
2 lata 4 miesiące temu
@ Stefan, Jesli mi ZAGWARANTUJESZ ze nie spadna i zagwarantujesz mi stope zwrotu 10% rocznie, po remontach, przestojach w lokatorach etc to chetnie kupie. Wartosc nieruchomosci wcale nie musi zawsze rosnac. Sam wynajmuje mieszkanie ktore w ciagu 4 lat spadlo z 750 na 600tys wywolawczo. To jest moim osobistym sukcesem ze nie kupilem go ani dla siebie ani jako inwestycje. Dojazd z obzerzy bialoleki do centrum jeszcze przez wiele lat bedzie tragiczny. Koszt dla mnie jazdy 1h w jednym kierunku dziennie jest nie do zaakceptowania. Chce dluze byc z rodzina niz ze srodkami komunikacji miejskiej i praca. Nie za wiele… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
2 lata 4 miesiące temu

@Zbylut Taran

Myślałem, że mówimy o mieszkaniu na cele mieszkalne. Jak dobrze podliczysz, to po odjęciu podatku Belki zostaje nie 10% a 2,40% na lokacie. MdM daje tym ludziom 15% na start (45 000 zł). Nie ma możliwości, żeby w przeciągu najbliższych kilku lat takie mieszkania staniały, a po zakończeniu MdM staniały o 45 tys zł (nominalnie w Warszawie). To jest sytuacja win-win, tym bardziej, że tłoczą się w tej chwili w 30 metrowej norze. Lepiej Ty im już nie doradzaj. :D

Zbylut Taran
Gość
2 lata 4 miesiące temu
@Stefan 1) Sam napisales: "Chcesz dobrze zainwestować to kup tanie mieszkanie na obrzeżach." wiec sie ustosunkowalem co do kupna inwestycyjnego. Z mojego punktu widzenia jesli masz 200-300tys wolnej gotowki i nie chcesz/nie umiesz nia obracac bardziej rentownie to mozna sobie zamrozic kapital w mieszkanie, posilkujac sie niewielkim kredytem.Obecnie kupowanie mieszkania w wiekszosci na kredyt z mysla zeby sie samo splacalo uwazam za bledne (co innego przed banka na nieruchomosciach, wowczas sie oplacalo zakredytowac sie na maksa). Nie twierdze jak wielu ludzi na tym blogu ze mieszkania musza koniecznie staniec o 20-30%, ale tez nie sadze aby poszly w gore az… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
2 lata 4 miesiące temu
@Zbylut Taran Mówiłem o inwestycji wolnyh środków w mieszkanie na cele mieszkaniowe własne. Też uważam, że kupowanie mieszkania na wynajem na kredyt nie ma sensu, ale Ty nie przedstawiałeś takich scenariuszy. Próbowałeś żyć na 30m2 w 3 osoby? Mam takiego sąsiada co szafy trzyma na balkonie, a dziecko usypia na korytarzu i też się dziwię, czemu nie wyprowadzi się na białołękę do 2x większego lokum. Może i faktycznie ludzie lekką ręką kupują nieruchy bo nie traktują tego jako dobra konsumpcyjnego. Ceny będą podobne w Warszawie, w dużych miastach, gdzie tzw demografia nie działa. Na wzrosty ani spektakularne spadki ani na… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
2 lata 4 miesiące temu
Encjusz
Gość
2 lata 4 miesiące temu

Na samym początku analizy możemy znaleźć:
"Przygotowana przez Główny Urząd Statystyczny prognoza demograficzna dla Polski do roku 2035 zakłada stały wzrost liczby mieszkańców Warszawy. W perspektywie do roku 2035 ma ona wzrosnąć do 1 880 tys. osób (por. ryc. 2). Wzrost o około 170 tysięcy w stosunku do roku 2010. "
Na bankier niedawno pojawił się artykuł:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/W-Warszawie-do-2025-r-przybedzie-nawet-170-tys-mieszkan-3157455.html
W Warszawie do 2025 r. przybędzie nawet 170 tys. mieszkań
W 11 lat w Warszawie deweloperzy wybudują tyle mieszkań o ile ma wzrosnąć liczba mieszkańców w ciągu 21 lat.
Jak widać rynek jest bardzo perspektywiczny.

PeCet
Gość
2 lata 5 miesiące temu

Cóż, w obliczu obniżki stóp, luźnej polityki monetarnej ECB, szybko postępującej poprawy na rynku pracy i w gospodarce… najlepiej teraz kupić… AKCJE DEWELOPERÓW. Z zysków akurat wkład własny będzie :D

Także zachęcam do spojrzenia na temat trochę z innej strony. Obecna sytuacja jest przecież korzystna! Mamy wiedzę o spadkach cen w przyszłości, o demografii. Mamy także wiedzę o rozpędzającej się gospodarce, znakomitych wynikach deweloperów.

Ja to zdecydowałem się połączyć i od kilku dni skupuję akcje kilku spółek. Myślę że w przeciągu roku możliwa jest stopa zwrotu 100%.

Spidi84
Gość
2 lata 5 miesiące temu

A to się widzisz świetnie składa :)

Za wpisem: Stefan 3 lipca 2014 07:49

http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/2,1122867-Solowow-chce-sprzedac-Echo.html
Ten pan już wie, że biznes się kończy

Sołowow sprzedaje także spokojnie możesz sobie nieco z tego uszczknąć ;)

marek
Gość
2 lata 5 miesiące temu
no i w koncu zaczela sie krypto reklama na spolk iz wig developer kiedy w usa rekordy historii hossy. Radze uwazac bo kazdy kiedys jest zajebisty do czasu kiedy jest na + i nie pisze jak jest in -. Tylko przestroga dla widzacych odbicie zdechlego kota przy szczytowaniu indeksow krajow rozwinietych. Hossa sie po woli ma ku koncowi a nie zaczyna. Jest ktos nie kupil w dolkach od przelomu 2008/2010 teraz moze jedynie zobaczyc trend boczny i in – pozniej. Teraz jest run na akcje i powaznie radze wam kase trzymac safe a nie kupowac od tlustych kotow na gorkach… Czytaj więcej »
Coingeddon
Gość
2 lata 4 miesiące temu
Skad wiesz, że to już koniec hossy? Hossa w USA na przestrzeni ostatnich ponad 100 lat trwała zwykle kilkanaście lat, ta obecna trwa dopiero kilka lat. Mamy jeszcze około 10 lat hossy przed sobą. Możesz chować kasę w skarpetę, twoja sprawa. Ja wolę kupować akcje firm mających +200% EPS rok do roku. Jak ich akcje nie pójdą w górę to zostaną z P/E na poziomie 3 :D. Sam widzisz, że zyski firm na rynkach USA rosły bardzo szybko w ostatnich latach, stąd wzrosty na giełdach. Nie ma żadnej bańki w USA, bańkę, a raczej BANIĘ to masz na rynku nieruchomości… Czytaj więcej »
Mateusz Kłos
Gość
2 lata 4 miesiące temu
marek
Gość
2 lata 4 miesiące temu
z twojego wpisu wynika, że kupowanie po zrobieniu sporego wzrostu ma sens. W ciagu ostatnich lat kupować oplaciło sie w 2001/2002 aby mieć zyski w 2007 i w 2008/2009 i sprzedawanie teraz daje zyski. Kupowanie teraz i potem przezywanie 2-4 lat kiszenia akcji w dole na stracie ma sens wg ciebie to kupuj. Ja tam widze od roku run na akcje, lokaty z akcjami , fundusze czynnie sie wlaczyly po ostatnich z kasa bo na polskiej gieldzie tacy sie wypstykali przez ostatnie kryzysy jak im akcje wywalily mega straty. Teraz niektorzy z nich uwierzyli w amerykanski sens bo tam rosnie.… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
2 lata 5 miesiące temu
zeroxx
Gość
2 lata 5 miesiące temu
Spidi84
Gość
2 lata 4 miesiące temu
zeroxx
Gość
2 lata 4 miesiące temu

Czyżby koniec sielanki deweloperów? Rynek wtórny chyba jeszcze wierzy, że ceny wzrosną :))
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Raport-z-rynku-mieszkan-lipiec-2014-7216570.html

Pawel Ryszard
Gość
2 lata 4 miesiące temu

Dopełnia się, ciekawe kiedy pier….

zeroxx
Gość
2 lata 4 miesiące temu
"Licytacje.komornik.pl (notabene obowiązkowym dla komorników w kwestii informowania o licytacjach dotyczących egzekucji z nieruchomości) w 2012 roku pojawiło się nieco ponad 14 tysięcy obwieszczeń o pierwszej lub drugiej licytacji nieruchomości – podaje Jarosław Jędrzyński. – Rok później takich obwieszczeń opublikowano już 24687, zaś tylko od stycznia do maja bieżącego roku o licytacjach nieruchomości komornicy zdążyli poinformować już 14261 razy. Jest więc dosyć prawdopodobne, że do końca roku liczba takich anonsów może wynosić nawet 40 tys., a więc niemal trzykrotnie więcej niż dwa lata temu – podkreśla analityk. Dodaje, że jeśli taka tendencja się utrzyma, komornicze serwisy licytacyjne już niebawem staną… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
2 lata 4 miesiące temu
wpDiscuz