News

Noworoczne nowości

Nowy rok jeszcze się na dobre nie rozkręcił, a na rynku mieszkaniowym sypie nowościami jak z rękawa ;) Przyjrzymy się dziś krótko najważniejszym aktualnie tematom, bo dzieje się sporo i, co ciekawe, trochę też w dobrym kierunku.
1. Prognoza demograficzna GUS.

GUS wyprodukował kolejną wersję swojej prognozy demograficznej do roku 2050, którą można znaleźć tu (warto poczytać, bo długa nie jest, za to bardzo treściwa):

W prognozie napisano, że do 2050 ludność Polski zmniejszy się o 3,15 miliona. Ta liczba nie jest może jakaś powalająca, ale biorąc pod uwagę fakt, że w jednym mieszkaniu mieszka średnio 2.9 osoby, to oznacza, że do tego czasu zostanie „zwolnionych” jakieś 1.1 miliona mieszkań (pomijamy oczywiście fakt, że część mieszkań się w międzyczasie rozpadnie… pewnie głównie deweloperskich ;) oraz to, że umierają najczęściej ludzie starsi, w przypadku których liczba osób przypadająca na 1 lokal wynosi mocno poniżej 2, więc „zwolnionych” mieszkań powinno być znacznie więcej). Dodatkowo, ta prognoza GUS jest mocno optymistyczna, bo zakłada 3 mocno dyskusyjne kwestie:
– Polacy będą wracać z emigracji w związku z poprawiającą się sytuacją w Polsce (ciekawe, co na to Ryszard Petru i jego… to znaczy Sorosa, KOD? ;) Mamy co do tego spore obawy, bo na razie wciąż Polacy wyjeżdżają – im dłużej przebywają na emigracji, tym mniejsza szansa na powrót (chyba że GUS liczy, że nowy rząd uzdrowi polską gospodarkę w sposób natychmiastowy).
– liczbę obywateli Polski zasilą Ukraińcy – na razie to Ukraińcy przyjeżdżają do nas do pracy (i to tej raczej słabo płatnej), wykorzystując fakt, że nasza minimalna pensja jest i tak o wiele wyższa niż typowa na Ukrainie. Trochę to nam przypomina wyjazdy Polaków „na sachsy”, które miały dokładnie takie samo podłoże – problem tylko w tym, że te wyjazdy nie wpłynęły jakoś zauważalnie na liczbę mieszkańców Niemiec. Dodatkowo, gdyby Ukraina została w jakiś sposób „stowarzyszona” z UE, to trudno oczekiwać, że Ukraińcy poprzestaną na Polsce, zamiast jechać dalej, chociażby do Niemiec, z którymi łączą ich silne historyczne (do tego, w przeciwieństwie do nas, pozytywne) relacje, pamiętające jeszcze czasy III Rzeszy…
– po Ukraińcach na wzrost liczby „Polaków” wpłyną imigranci… z Afryki lub Bliskiego Wschodu (czyli przysłowiowi „Syryjczycy”). W to już naprawdę trudno uwierzyć, patrząc na ostatnie wydarzenia w UE oraz nastawienie nowego rządu oraz przeważającej części Polaków do tego rodzaju imigrantów.
Ogólnie GUS zakłada, że Polska stanie się celem migracji, a nie jej źródłem – trudno w to uwierzyć, ale załóżmy, że jednak tak będzie i wszystko zadzieje się tak, jak w prognozie. Najważniejsze jej elementy to 2 wykresy:
gus1
Na tym wykresie widać, jak będzie się zmieniała liczba ludności w poszczególnych kategoriach wiekowych. Z punktu widzenia spraw mieszkaniowych najważniejsza jest grupa „Mobilnych” (18-44 lata). Widać, że to właśnie w tej grupie nastąpi największy spadek (dodatkowo trzeba pamiętać, że założenia GUS na temat migracji bardzo wspierają właśnie tę grupę – jeśli Polska nie stanie się krajem mlekiem i miodem płynącym dla imigrantów, spadki będą jeszcze większe). Ładnie widać też, co czeka nasz system emerytalny po 2020 roku – liczba pracujących mocno w dół, liczba emerytów mocno w górę, czyli… albo niższe emerytury (to będzie dość trudne, bo one już dziś są niskie), albo wyższe podatki (ulubione działanie zarówno nowego rządu, jak i poprzedniego ;)
Bardziej konkretniejsze dane z tego wykresu znajdujemy w tabeli:
gus2
Mamy tu zmiany w okresach 5-letnich (widać w GUS nostalgię za czasami minionymi, w których „pięciolatki” były kluczowe ;) Najbardziej nas interesująca grupa wiekowa (mobilni, 18-44 lata) w ciągu najbliższych 5 lat będzie się zmniejszać w tempie nieco poniżej 200 tys. osób rocznie (później ten proces jeszcze przyspieszy). Sporą zmianę widać w tej grupie już w tym roku (i może to właśnie wyjaśnia, dlaczego mimo rekordowo niskich stóp procentowych nie ma kolejnego bumu kredytowego?). W tym układzie liczba potencjalnych klientów na mieszkania (zarówno na wynajem, jak i na kupno) będzie systematycznie i szybko maleć. Jak to się odbije na cenach, można się łatwo domyśleć…
2. Banki.
Jeszcze dobrze nie wprowadzono w życie podatku bankowego, a banki już podnoszą marże kredytów oraz inne opłaty (za konta itd.). Najczęściej marża rośnie o około 0.5 p.p., co z nawiązką pokrywa koszt podatku bankowego dla nowych kredytów. Nietrudno się domyśleć, że nie wpłynie to na zwiększenie akcji kredytowej w tym roku. Swoją drogą, to ciekawe, jak zareaguje PKO BP – w końcu rząd zapewniał, że podatek bankowy nie odbije się na klientach, bo PKO BP (jako największy gracz na rynku) nie podniesie opłat i „zaszachuje” konkurencję – pożyjemy, zobaczymy.
Prezydent przedstawił w końcu swoją koncepcję rozwiązania problemów kredytów walutowych, który nieco się różni od poprzedniego projektu (nie ma już tego dziwnego umarzania w stosunku 70/30, za to jest pełne umorzenie powyżej kursu „prawego i sprawiedliwego” ;) Szczegóły projektu oraz kalkulator można znaleźć na stronie prezydenta:
W skrócie propozycje są 3:
– dobrowolne przewalutowanie kredytu przez bank (już widzimy, jak jakiś bank dobrowolnie pozbędzie się zysków… chociaż PKO BP, skoro miał „szachować” konkurencję przy okazji podatku bankowego, powinien chyba z taką dobrowolną inicjatywą wystąpić?)
– przewalutowanie na wniosek klienta po kursie „sprawiedliwym”, który będzie wyliczany na podstawie porównywalnego „hipotetycznego” kredytu w złotówkach tak, aby spekulant walutowy (np. frankowicz) zapłacił ostatecznie mniej więcej tyle samo, co klient, który od początku spłacał kredyt w PLN (kosztem akcjonariuszy banku, czyli w części także przyszłych emerytów oraz nas, podatników)
– zwrot zadłużonego mieszkania i pozbycie się kredytu – to rozwiązanie postulowaliśmy od zawsze jako jedyne sensowne rozwiązanie problemu, ale tu występuje to właściwie tylko jako opcja dodatkowa dla tych, którzy nie są w stanie spłacać kredytu właściwie przy żadnym kursie. Warunki są takie, że rata musi przekraczać 20% dochodów, nie można było uzyskiwać dochodów w walucie kredytu oraz kapitał do spłaty przekracza 130% kwoty pierwotnie wypłaconej. Dla tych, którzy kupili mieszkania w czasach franka po 2 złote i teraz nie są w stanie spłacać, jest to jakieś rozwiązanie – ale dlaczego stosować w ogóle jakieś ograniczenia? Dlaczego nie objąć tym rozwiązaniem wszystkich, także złotówkowiczów? Przecież, jeśli ktoś się zgodził na warunki umowy, to powinien ich dotrzymać. Jeśli nie jest w stanie, to powinien zwrócić mieszkanie i mieć spokój, bo niewolnictwo w żadnej formie nie powinno mieć miejsca w „demokratycznym państwie prawa, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”.
Można by analizować dogłębnie propozycję prezydenta, ale chyba nie warto – mało to było już propozycji, które wylądowały w koszu? Dodatkowo, rząd przebąkuje coś o wprowadzeniu ograniczenia DTI (czyli stosunku wysokości raty do dochodów) – tym, którzy na ratę przeznaczają mniej niż powiedzmy 30, czy 40% dochodów, żadne wsparcie miałoby nie przysługiwać – tego rodzaju rozwiązanie wywróciłoby pomysł prezydenta do góry nogami. Na razie banki szacują swoje ewentualne straty na ponad 30mld, ale propozycja jest na tyle udziwniona, że te straty nie byłyby jednorazowe, tylko rozłożone na cały czas trwania kredytu. I to właśnie w tej propozycji stanowi dodatkowy problem – skoro bank nie zaksięguje straty od razu, tylko będzie umarzał odpowiednią część każdej raty, to znaczy, że kredyt wciąż pozostanie walutowym, a nie zostanie natychmiast przekonwertowany na PLN (wtedy bank musiałby wziąć całą stratę kursową na klatę od razu). No chyba że jednak zostanie, a stosowne pieniążki pożyczy bankom NBP… ale jak to by się miało do braku udziału podatników w całym tym procederze?
Jakby jednak nie było, jest to jakaś konkretna propozycja, na razie bardzo korzystna dla klientów – zobaczymy, czy nie zostanie „wykastrowana” w toku dalszych działań rządu.
W kwestii banków mamy jeszcze sprawę maksymalnego LTV. Od nowego roku miało to być 85%, ale część banków nadal deklaruje, że udzieli kredytu z LTV90%. Jeśli brakujące 5% miałoby być np. zablokowane na koncie, to niczym się to nie różni od kredytu z LTV85%. Jeśli natomiast banki zastosują ubezpieczenie brakującego wkładu, to rzecz będzie się miała zgoła inaczej. Na razie trudno powiedzieć, jak to dokładnie jest i czy te kredyty z LTV90% to nie są puste deklaracje, albo nie zostaną ukrócone przez KNF, bo ideą ustawodawcy było zwiększenie udziału klienta w transakcji mieszkaniowej. Tak, czy inaczej, mogliśmy niedawno przeczytać, że aktualny rozkład maksymalnego LTV wygląda tak:

3. Sprzedaż deweloperów.

Miniony kwartał był kolejnym okresem bardzo dobrej sprzedaży głównych deweloperów – ich osiągnięcia wyglądają tak:
sprzedaz
Widać, że zmiana względem ostatniego kwartału 2014 jest zauważalna (+14%), a w całym roku 2015 wzrost był naprawdę duży (25%), bo przecież 2014 nie był pod tym względem wcale słaby. Jedynie porównanie do 3 kwartału 2015 nie wypada jakoś spektakularnie – mimo szaleństwa Mdm w końcówce roku, deweloperzy zdołali sprzedać tylko 3% więcej mieszkań. Widocznie to jest poziom sprzedaży, który nie jest do przeskoczenia przy aktualnej wysokości stóp procentowych.
W przyszłym roku może już być trochę gorzej, chociażby ze względu na fakt, że Mdm właściwie przestanie wspierać deweloperów i to pewnie już na wiosnę. Nawet sami deweloperzy i pośrednicy twierdzą, że wynik z tego roku będzie trudno powtórzyć, a to się naprawdę rzadko zdarza…

4. Prognozy pośredników/deweloperów.

Jak już wspominaliśmy w poprzednim punkcie, większość deweloperów uznaje, że to 2015 był najlepszy na sprzedawanie mieszkań, a potem będzie… stabilizacja (a jakżeby inaczej!). Twierdzi tak też sporo pośredników, a jednym z niechlubnych wyjątków jest HomeBroker, którego pracownicy (w przeważającej części absolwenci/studenci kierunków humanistycznych ;) widzą w przyszłym roku… wzrosty cen o 2% :) Z drugiej strony, jedno z większych biur pośrednictwa spodziewa się spadku cen na rynku wtórnym w Warszawie o 10%, ze względu na „znaczne niedopasowanie oczekiwań sprzedających do aktualnych warunków rynkowych” – trzeba przyznać, że takie słowa to jednak pewien przełom w branży.
Za to jeden z naszych ulubieńców – WGN (tym razem autorem nie jest wschodząca gwiazda środowiska „naganiaczy”, Marcin Mineta ;) wyprodukował takie coś:
Możemy tu przeczytać, że przecena na mieszkaniach się skończyła (to ona w ogóle miała miejsce pośród panującej powszechnie stabilizacji, w trakcie której zawsze był najlepszy moment na kupno?). Ba… właściwie to skończyła się bańka! Czyli jednak była jakaś bańka, ale… się skończyła :) A skończyła się dlatego, że ceny sztucznie zaniżone przy okazji końcówki Rns w 2012 roku powróciły do swojego (już nie zaniżonego sztucznie) poziomu. A ten statystycznie zaniżony (ze względu na konieczność zmieszczenia się w limicie dopłat) poziom był całe 25% niższy niż szczyt bańki – to się nazywa bańka! ;) Paniom i Panom z WGN przypominamy, jakie były ceny przed bańką i zwracamy uwagę, że aby bańka się naprawdę skończyła, poziom aktualnych cen musi się obniżyć jeszcze o co najmniej 1/3:
ceny-historyczne

5. Mdm szaleje, rząd zapowiada nowe programy.

Po zmianach w Mdm (włączenie rynku wtórnego) program znacznie zyskał na popularności, a w grudniu padł kolejny rekord – ponad 6.5 tys. wniosków (czyli 4 razy więcej niż przed zmianami). W związku z tym wykorzystano 85% kwoty przeznaczonej na 2015 rok (w 2014 było to mniej niż 35%). Co ciekawe, na 31 grudnia 2015 zarezerwowano już ponad połowę puli, przeznaczonej na rok 2016. Gdyby tempo składania wniosków utrzymało poziom grudniowy, to pieniędzy zabraknie już w marcu i w Mdm nastąpi swego rodzaju przerwa – będą przyjmowane tylko wnioski na kolejne lata, co sprawi, że deweloperzy znowu odzyskają prawie 100-procentowy udział w programie (inna sprawa, że to 100% to będą wartości śladowe ;) Mocne ożywienie nastąpi dopiero w końcówce roku, kiedy dużo łatwiej będzie o transakcję finalizowaną w roku kolejnym, ale przez „środkową” część roku 2016 będziemy mieli szansę zobaczyć, jak działa rynek bez wsparcia Mdm. I to może być ciekawy widok…
Nowy rząd nie planuje oczywiście kontynuacji Mdm po 2018 roku, bo to przecież program opcji konkurencyjnej. Za to ostatnio sypie jak z rękawa kolejnymi propozycjami (w których nie ma praktycznie żadnych konkretów). Mogliśmy się dowiedzieć, że rząd będzie wspierał tanie mieszkania na wynajem dla biedniejszej części społeczeństwa (jak to w socjalizmie – trzeba zabrać tym, którzy pracują i nieźle zarabiają, żeby dać tym, którzy nie zarabiają, zamiast po prostu pozwolić im zacząć zarabiać). Mieszkania będą budowane po 3 tys. za m2, być może na gruntach gmin/skarbu państwa, ale… wbrew naszym wcześniejszym nadziejom, to budżet (czyli my, podatnicy) miałby to wszystko finansować. Kwota przeznaczona na program miałaby wynieść od 1 do 2 miliardów złotych rocznie, to oznaczałoby jakieś 10 tys. mieszkań – nie jest to jakaś spektakularna liczba, ale w całości to od 1 do 2 miliardów za dużo jak na zmarnowanie naszych wspólnych pieniędzy (pewną ciekawostką jest fakt, że wraz z wynajmowaniem mieszkania jego mieszkaniec miałby szansę na uzyskanie po czasie własności takiego mieszkania). Mieliśmy nadzieję, że ten pomysł znajdzie finansowanie komercyjne, a podatnicy dołożą co najwyżej „publiczną” ziemię, ale, jak widać, socjalizmowi wszelkie elementy rynkowe są obce. Dlatego w tej formie temu pomysłowi mówimy „stanowcze i zdecydowane – raczej nie!” ;)
Rząd ma też pomysł przywrócenia kas oszczędnościowo-budowlanych (już widzimy, jak rzucą się na nie wszyscy ci, którzy bardzo dobrze pamiętają książeczki mieszkaniowe z czasów PRL, na które się sporo wpłacało, a potem, w wyniku hiperinflacji, dostawało się jakieś zupełne grosze). Dodatkowo, być może zostanie tu zastosowany pomysł ZBP, co nas niepokoi jeszcze bardziej (jakoś nie zwykliśmy wierzyć w pozytywne zapewnienia bankierów). Jest też pomysł powrotu (o zgrozo!) Rns w jakiejś zmienionej wersji (na szczęście nie poznaliśmy konkretów, więc może to tylko takie gadanie, żeby pokazać, jak to Rns – program Pisu jest lepszy niż Mdm – program PO). Jedyny jako tako sensowny pomysł to powrót ulgi budowlanej, czy innego zwrotu VAT – w końcu każda złotówka odzyskana z dziurawego wora bez dna zwanego dla niepoznaki budżetem państwa to bardzo dobry pomysł.

6. BRRD.

W toku całego zamieszania związanego z trybunałem, zagrożoną demokracją i innymi bzdetami zupełnie niepostrzeżenie przeszła implementacja w Polsce dyrektywy BRRD, która mówi o „uporządkowanej i przymusowej restrukturyzacji banków”. W skrócie oznacza ona tyle, że teraz w każdym kraju UE można zastosować wariant cypryjski – jeśli bank upada, to można będzie legalnie przejąć część(?) depozytów klientów i zamienić je na (bezwartościowe?) akcje takiego upadającego banku, bez konieczności angażowania w cały proces pieniędzy publicznych (czyli mamy bail-in zamiast bail-out). Także my tu gadu-gadu o trybunale, a system gwarantowania depozytów (które z racji idei systemu rezerwy cząstkowej i tak jest fikcją) jest systematycznie rozmontowywany. Można by z tego wysnuć wniosek, że pieniądze w banku już w ogóle nie są bezpieczne i teraz wszyscy się rzucą na kupowanie mieszkań. Ale z tym będzie pewien problem, bo depozyty przytłaczającej większości Polaków nie starczyłyby nawet na 1 pokój, a co dopiero na całe mieszkanie. Do tego przykłady Cypru i Grecji uczą, że w obliczu kryzysu bankowego nieruchomości nie są wcale tym, co zyskuje na popularności (chyba że chodzi o kryzys grecki i nieruchomości w Londynie ;) Wykresy cen z Grecji i Cypru wyglądają tak:
grecja
cyprWidzimy tu, jak orzeźwiająco na ceny działa ogólnopaństwowy kryzys oraz to, że w sytuacji zagrożenia całego systemu bankowego ceny mieszkań nadal spadają (Cypryjczycy stracili swoje depozyty na początku 2013 roku, a greckie „wakacje bankowe” zaczęły się w połowie zeszłego roku). Także jeśli nasze państwo dojdzie kiedyś w okolice bankructwa (im więcej socjalistycznych rządów, tym szybciej), albo jeśli sektor bankowy zaliczy silne „turbulencje” (może jeśli Szwajcarzy podniosą stopy procentowe, zanim uda się ostatecznie przekonwertować kredyty frankowe na złotówkowe?), to trudno oczekiwać, że w takich okolicznościach mieszkania staną się bezpieczną przystanią i towarem wielce poszukiwanym jako zabezpieczenie przed upadkiem krajowego systemu finansowego. A tak swoją drogą, to ciekawe jak teraz się handluje mieszkaniami w Grecji, kiedy z bankomatu można wypłacić 60 euro dziennie – gdybyśmy chcieli sprzedać mieszkanie, to raczej nie chcielibyśmy za nie dostać przelewu, z którym niewiele potem można zrobić…

7. Idzie kryzys?

Dawno już nie było kryzysu ;) Poprzedni był ~7 lat temu, a jakoś tak się pechowo składa, że kryzysy ostatnimi czasy często dzieją się mniej więcej w takich odstępach czasowych. Amerykanie podnieśli stopy procentowe, rozpoczynając dłuższy cykl podwyżek (podobno), po czym ich giełdy spadły już o jakieś 10%. Ale to i tak nic przy Chinach, gdzie spadki od szczytu (w połowie ubiegłego roku) przekroczyły 40%. W ciągu połtóra roku cena ropy naftowej spadła o 75%, osiągając poziom 1/4 niższy niż minima podczas poprzedniego kryzysu (a trzeba by jeszcze uwzględnić inflację przez te wszystkie lata). Generalnie zaistniały bardzo sprzyjające warunki do ogólnoświatowego kryzysu (a pamiętajmy, że to właśnie w kryzysie robi się najlepsze interesy – zachodzą wtedy największe transfery majątku i to właśnie kryzys jest momentem oczekiwanym przez największych tego świata). Dodatkowo na naszym podwórku pojawiły się dalsze komplikacje – rating Polski został obniżony (perspektywa pozytywna zmieniała się nagle w negatywną), na co natychmiast zareagowała nasza waluta i za franka (podobnie zresztą jak za dolara) trzeba już zapłacić 4.10 PLN. Główny indeks naszej giełdy, zwanej „warszawską kloaką” (WIG20) jest już na poziomach z roku 2009 i brakuje tylko 20% do ówczesnych, super kryzysowych, minimów. Z racji silnego spadku złotówki trudno liczyć na oczekiwaną przez niektórych obniżkę stóp procentowych w Polsce (przebąkiwano coś o zejściu o dalsze 0.25 p.p.). Jeśli nowy polski rząd naprawdę nadepnął na stopę bankierom (bo skąd taka nagła reakcji agencji ratingowej?), to mamy szansę zaliczyć kryzys walutowy (oby nie tak duży, jak w Rosji czy na Ukrainie), a wtedy stopy procentowe zostałyby podniesione (i to pewnie znacznie). Patrząc na wszystko bardzo ogólnie, wygląda, że coś się zaczyna dziać na świecie. A u nas dzieje się nawet bardziej. Kto wie, może czas kupowania mieszkań po uczciwej cenie nadejdzie szybciej niż się tego spodziewaliśmy? Tylko szkoda, że do tego potrzebny jest kryzys, a nie wystarczy normalność…

8. The End.

Z racji naszego zaangażowania w dwa nowe projekty (jeden nosi kryptonim „Dziecko”, a drugi „Niespodzianka”), wpisy będą się od tej pory ukazywały rzadko (żeby nie napisać sporadycznie). No chyba że czytelnicy nie odpuszczą i większe grono zacznie pisać – jak zawsze, chętnie opublikujemy każdy artykuł. Tak, czy inaczej, regularne prowadzenie bloga/portalu było dla nas wielką przyjemnością (i pewnie niemniejszym wysiłkiem ;) Jednak wszystko co dobre… przechodzi w rzeczy jeszcze lepsze ;) Ufajmy, że tak będzie i w tym przypadku!

PS. Zachęcamy do czytania/pisania na forum – wątek „Aktualności” trzyma się dzielnie, ale można by wspomóc inne tematy (można oczywiście tworzyć nowe ;)

PS2. Zostaliśmy poproszeni o podzielenie się z czytelnikami namiarami na artykuł o najmie okazjonalnym przez jego autora – dzielimy się zatem :)

http://gestorhome.eu/?AKTUALNOŚCI&Najem_na_zasadach_ogólnych_czy_najem_okazjonalny?&realblogaction=view&realblogID=8&page=1

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mad Hatter
Użytkownik
Mad Hatter
1 rok 10 godziny temu

Cóż mogę powiedzieć? Powodzenia z projektami (mniej i bardziej tajnymi)! ;) I postaram się od czasu do czasu co nieco napisać, jeśli tylko tzw. rzeczywistość mnie nie pokona (a ostatnio bardzo mocno się o to starała), żeby podtrzymać dobrą passę czytelniczego zaangażowania. :)

Użytkownik
1 rok 1 godzina temu
Co tak mało komentarzy? Autorze im więcej czytam twoich (waszych?) artykułów tym niestety mniej są one dla mnie atrakcyjne :( 1 o ile prognozy tak odległe są wróżeniem z fusów o tyle możemy i powinniśmy o nich dyskutować ;) Piszesz że dziś na mieszkanie przypada tylu mieszkańców a wśród ludzi starszych znacznie mniej to z tych zależności wynika że skoro społeczeństwo się postarzeje ludzi na mieszkanie powinno być znacznie mniej… może będzie to 1,8 osoby? Jeśli tak się stanie to mieszkań nadal nie będzie za dużo… Pominięcie tego jest dużym błędem! Co do Ukraińców to nie zamierzam o nich się… Czytaj więcej »
k-dek
Użytkownik
k-dek
1 rok 27 minuty temu
Ja ze swojej strony, jak zresztą było ostatnio widać :) postaram się na bieżąco uzupełniać Aktualności i Newsy :) i komentować to co się dzieje, mam nadzieję, że uda mi się też coś jeszcze napisać większego :D @Wielblad Sorry, ale powyższa wypowiedź, dla mnie …chaos, chaos i chaos :D Powoli zaczynam rozumieć, że jesteś „inwestorem”, zakładam, że nie Januszem Biznesu, tylko takim trochę poważniejszym. Masz zawsze jakieś mniej lub bardziej trafne i jasno przekazane kontrargumenty w stosunku do tych o jakich mówimy na portalu (mówiące o tym, że mogą przeważyć czynniki doprowadzające do dalszej korekty cen mieszkań – zaburzając zaklętą… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 miesiące 30 dni temu
Jak widać dotyka mnie coś takiego jak wtórny analfabetyzm… niestety :( no i tablet wyśmienicie mi w tym pomaga ;) to jest także powodem odmowy napisania samodzielnego artykułu ;) samo pisanie by mnie zmeczylo przy komputerze a co dopiero zbieranie danych itd… Nie jestem inwestorem przez duże ” i ” :) po prostu lubię i zarabiam (udaje mi się ;) ) moim głównym dochodem jest praca a wydatkiem rodzina :) a dzięki temu że zarabiam inwestując wydajemy więcej niż zarabiamy a do tego ciągle budujemy swój kapitał :) polecam! 1 Dla mnie nieruchomość to dywersyfikacja… Zakładam że mogę stracić krotkoterminowo… Czytaj więcej »
sing.dst
Użytkownik
sing.dst
1 rok 22 minuty temu
A ja miałem takie przeczucie i się chyba ono realizuje, że po prostu autor bloga się w temacie wypalił. Ile można pisać o tym samym tyle lat, rynek dalej swoje i niestety po pewnym czasie brakuje ochoty na marnowanie swojego cennego czasu, tym bardziej jak pojawia się potomek i inne priorytety. Niestety to może, a raczej będzie skutkować spadkiem odwiedzin i zamienieniem się bloga w bloga zombie :) Szkoda, ale w sumie to rozumiem, autor pociągnął praktycznie każdy wątek, a miesiąc w miesiąc analizowanie sytuacji na rynku który ma dynamizm wielbłąda jest męczące. I ja to rozumiem. Liczba komentujących również… Czytaj więcej »
k-dek
Użytkownik
k-dek
11 miesiące 30 dni temu
Eeej, no raczej wyraźnie zbyt pesymistyczny ton :) Tutaj się jeszcze nic nie kończy :) Moim zdaniem szerszy komentarz Autora na temat bieżącej sytuacji na rynku raz na miesiąc w zupełności wystarczy, bo wiele stałych aspektów funkcjonowania rynku mieszkaniowego omówiliśmy i faktycznie nie ma sensu powtarzać się. Cały portal jest potężnym kompendium wiedzy, to taki „Almanach Rynku Mieszkaniowego w Polsce”, który przekazany w przeszłość mógłby zmienić bieg historii :D:D:D https://pl.wikipedia.org/wiki/Powr%C3%B3t_do_przysz%C5%82o%C5%9Bci_II Ciekawa jest też sytuacja w mediach, trzeba przyznać, że naganiacze też trochę spuścili z tonu, a reklamy hipotek banków urwały się dawno i nie widać powrotu… A dziwne to, skoro… Czytaj więcej »
Użytkownik
Wojciech
11 miesiące 27 dni temu

A ja życzę wszystkim aby blog został zamknięty z powodu spadku cen nieruchomości do 4000 zł/ m2 :D Chyba nikt by się nie obraził ;)

k-dek
Użytkownik
k-dek
11 miesiące 26 dni temu
A dlaczego 4000zł/m2, a nie 3000 albo 5000? :) Jedna wartość generalizowana dla całej Polski niestety nie będzie nigdy możliwa. Najgorsze jest to, że wciąż pojawiają się takie ogłupiające mapki :( http://www.bankier.pl/wiadomosc/Raport-z-rynku-mieszkan-styczen-2016-7294818.html Przynajmniej ilość i jakość większości komentarzy, pod artykułem, nie pozostawia deweloperom i milionerom z mieszkaniem po babci złudzeń :), ale jak ktoś nie przewinie na dół… Niewątpliwie kiedyś nastąpi koniec bloga / portalu, bo też i taki był pewnie zamysł Autora, że to nie jest przygoda na całe życie :) A ceny mieszkań, jak zawsze, będą poddawać się realiom rynkowym, które zostały tutaj wielokrotnie prawdziwie opisane i wytłumaczone… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 miesiące 30 dni temu
Nihil novi…. Wciąż czekamy na obniżki cen. Z żoną mamy upatrzone (za dużo powiedziane…możemy tam mieszkać ale nie musimy) mieszkanie na Ochocie. Od developera, wykończone przez niego. Metraż 90-95 metrów. Życzy sobie 870k, czasem 860k, a czasem 880k…. i tak od 1,5 roku to mieszkanie jest wystawiane, i wystawiane i nie schodzi. Na co czeka developer? :-) O kredyty trudniej, mniejszy popyt na mieszkania jest, niedługo zabraknie MdM. To poczekamy nadal, i odkładamy więcej. My wyceniamy je na max 630k i to wraz z miejscem garażowym (za które dev życzy sobie 40 000 zł) i z komórką lokatorską. Uważamy to… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 miesiące 29 dni temu

@Lewe konto

Z ciekawości. To jest jakiś prawdziwy apartamentowiec wysokiej jakości (w przeciwieństwie do tego co reklamują jako apartamenty), że cenę 590 000 / 95 m^2 = 6 210 zł / m^2 uważasz za „uczciwą i rozsądną”?

Użytkownik
11 miesiące 29 dni temu
Strasznie przejaskrawileś to co napisałem. Miejsce garażowe jako miejsce w piwnicy powinno być darmowe. Nie wymaga specjalnych nakładów ponoszonych przez Developera. Wiec mamy 630k za blizej 90 metrow. Czyli 7000zl / m^2. Nie wiem w jakim wieku jestes, ale ja jeszcze pamietam jak znajomi kupowali w okolicach 2003 roku mieszkanie na Grzybowskiej w cenie 3k za metr. Za 630k na przedmiesciach np Lublina czy obok, można mieć WYPASIONY dom. Kazdy placi tyle, ile uwaza za sluszne. Ja uwazam ze 7k to juz jest okej. Odnosnie pytania o apartamentowiec. Takich w Warszawie to jest moze ze 20-30. Np na Klimontowskiej, Huculska,… Czytaj więcej »
zeroxx
Użytkownik
zeroxx
11 miesiące 30 dni temu

Dzisiaj GUS podał dane o budownictwie w tym roku.
http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/przemysl-budownictwo-srodki-trwale/budownictwo/budownictwo-mieszkaniowe-w-okresie-styczen-grudzien-2015-roku,5,49.html

Generalnie jest moc :
Mieszkania oddane do użytkowania : 147710
Mieszkania, których budowę rozpoczęto : 168403
Mieszkania, na realizację których wydano pozwolenia : 188822

Wygląda na to, że prognozy analityków z redNet Property Group z 2012 r delikatnie się nie sprawdza.
http://forsal.pl/artykuly/661744,rynek-mieszkaniowy-w-polsce-prognozy-na-lata-2012-2022.html

Deweloperzy budują szybciej niż zakładali. Gdzie oni się tak śpieszą :). Wygląda, że już nawet mityczny deficyt szacowany przez analityków, będzie zapełniony szybciej niż nam się wydaje.

Użytkownik
11 miesiące 22 dni temu
Jest moc? Przestańcie traktować zrównoważenie rynku jako świętego graala przyszłych spadków cen! Owszem rynek się zmieni ale czy to znaczy że nagle ceny spadną o wasze 30 procent? Wątpię ;) czy nie zauważacie jak bardzo rozjezdza się wasze prognozowanie od rynku? Od szczytu cen dzieli juz nas ok 8 lat! To ok 20 procent aktywności zawodowej! I przepraszam ile można było na tym zarobić? Nic bądź niewiele… Taki to jest ten portal ;) poruszacie temat używając tony danych na tej podstawie wyciąganie ponoć jedynie słuszne wnioski i dupa rynek robi coś wg was nienaturalnego ;) czy nie warto po tylu… Czytaj więcej »
k-dek
Użytkownik
k-dek
11 miesiące 22 dni temu
Wielbladzie, znowu mam wrażenie, że pisze inna osoba :( Na wszystkie Twoje, podobne uwagi już odpowiadało kilka osób na forum :( Zbierzmy to jeszcze raz :) 1. Zrównoważony rynek mieszkaniowy, to już dawno zapomniane pojęcie w Polsce. :) W 2004-2008r. odpalono akcję: „Kredyt mieszkaniowy dla każdego” – popyt na mieszkania wystrzelił, przy mocno ograniczonej podaży. Dzisiaj mamy rekordową ilość mieszkań na rynku (w tym w budowie), a popyt realny mogący sfinansować prawdziwy zakup mieszkania kurczy się, ze względu na wielokrotnie opisywane tutaj czynniki. Zawsze sytuację – w każdą stronę – zmienić mogą wydarzenia, których przewidzieć się nie da, a przynajmniej… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 miesiące 22 dni temu
Tak to nadal ja :) wątpliwości prawdopodobnie biorą się z tego że nie do końca rozumiesz o czym pisze… 1 Mamy zrównoważony rynek jedynie co to możemy nie rozumieć czynników wpływających na rynek! I ty najwyraźniej ich nie rozumiesz :) co poswiadczasz pisząc „Zrównoważony rynek mieszkaniowy, to już dawno zapomniane pojęcie w Polsce. :)” to coś w stylu „kto nie jest z nami jest przeciwko nam” ;) Tak na spokojnie odpowiedz czy obrona kursu franka była naturalna? Nie? Skoro nie to dlaczego uważasz że było to zaskoczeniem? Uwierz dla mnie nie było to zaskoczeniem! Dla mnie pytanie było tylko jedno… Czytaj więcej »
k-dek
Użytkownik
k-dek
11 miesiące 19 dni temu
Wielokrotnie na tym portalu podkreślane było, że nie ma tutaj opinii, że „kto nie jest z nami jest przeciwko nam”, a już moje stwierdzenie o nierównowadze od lat rynku nieruchomości Polsce na pewno o tym nie mówi :) *Rynek mieszkaniowy jest zachwiany, bo zaburzono podstawowe relacje popyt / podaż. Zaczęto stymulować popyt, przez instytucje finansowe, które chciały na tym szybko zbudować kapitał, podpięli się „producenci” mieszkań, a głównie to pośrednicy jak deweloperzy z armią naganiaczy. Popytowi włożono w ręce normalnie nie występujące na rynku lewary, do „zakupu” mieszkania za kwoty, których większość nie potrafiła sobie wyobrazić :( 1. Wprowadzenie produktów… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 miesiące 14 dni temu
Wielokrotnie przeczytałem twój komentarz i dosłownie z niczym się nie tylko nie mogę zgodzić ale również uważam że to (jak to autor) pisze bzdury bzdury bzdury… Co to jest ta „nierownowaga” na rynku mieszkań? Czy nie jest to po prostu cena transakcyjna? Rynkowa? Moim zdaniem tak :) i chyba dlatego zupełnie nie rozumiem o czym piszesz… ” *Rynek mieszkaniowy jest zachwiany, bo zaburzono podstawowe relacje popyt / podaż. Zaczęto stymulować popyt, przez instytucje finansowe, które chciały na tym szybko zbudować kapitał, podpięli się „producenci” mieszkań, a głównie to pośrednicy jak deweloperzy z armią naganiaczy. ” ” naganiaczy”? No tak kto… Czytaj więcej »
clockselector
Użytkownik
clockselector
11 miesiące 20 dni temu
GUS najwyraźniej stosuje bardzo prostą metodologię obliczania populacji: [liczba obywateli zameldowanych] – [liczba potwierdzonych zgonów] nie wnikając w to, kto faktycznie rezyduje na terytorium RP. Nie widzę powodu dla którego Polacy pracujący np. w UK i tamże planujący swą dalszą przyszłość mieliby wpłynąć na jakikolwiek rynek w Polsce, a zwłaszcza na budownictwo mieszkaniowe. Nie ma też powodu dla którego emigranci mieliby łożyć na utrzymanie nadwiślańkiego Zakładu Utylizacji Szmalu. W związku z tym skłonny jestem wrzucić prognozy GUSu między bajki, chyba że szykuje się jakaś wielka wędrówka ludów (preludium grają już w Reichu) – bo przecież określenie „ludność rezydująca na terytorium… Czytaj więcej »
Użytkownik
Wojciech
11 miesiące 15 dni temu
Niedługo zakończę przygodę pt. szukanie mieszkania, podpisałem umowę rezerwacyjną rozpoczynam kredytowanie, ale jestem w miare zadowolony 355 tys za 61 m kw z miejscem w hali i malutką komórką lokatorską, mieszkanie rzut kamieniem od przystanku tramwajowego do centrum prosta droga 10-15 min, wiec i lokalizacja jest ok, dodatkowo fajny widok z okna, nie na drugi blok tylko plac i park, obok droga osiedlowa, a nie jakaś główna droga pod nosem. Wszystko solidnie ( przynajmniej tak się wydaje narazie :D ) wykonane. Szukałem dlugo, ale dłużej nie chce mi sie czekać, mimo to jestem ciekaw co sie będzie działo na rynku… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 miesiące 15 dni temu
Rozumiem że pieniądze są ważne (zwłaszcza tak duże) ale nie uważasz że mimo wszystko przesadzasz? Pomyśl że mogłeś kupić samochód taki nawet nie drogi za 100 tyś ile będzie warty taki samochód w 2017 roku? Ile za 10 lat? Mam jednak nadzieję że nie czekales na prognozowane tu spadki cen ;) bo jeśli tak to sam sobie zaszkodziles ;) rok dwa lata temu były znacznie lepsze warunki kredytowe a „posiadacz” 20 procent wkładu własnego był premiowany niską marża a dziś taki „posiadacz” to taka nowa norma ;) Ps Czy te 10… 15 minut to jazda samochodem? Takie 6 do 10… Czytaj więcej »
Użytkownik
Wojciech
11 miesiące 13 dni temu

Nie 10 min to jest jazda tramwajem. I to taki najgorszy czas bo jak światła na skrzyżowaniach dopasują to dojedzie się w 8 min ;) I jest to dojazd do mojej pracy która imo jest w samym centrum, dokładnie 3,1 km, zresztą samochodem czy rowerem jest taka sama droga bo linia tramwajowa idzie wzdłuż głównej drogi. Odnośnie kredytu zgodzę się połowicznie bo jeszcze 2-3 miesiące temu można było wziąć z marżą 1,6 teraz trochę się podnoiosła. Ale jeszcze nie znam wartości dla mnie.
I może nie dopowiedziałem nie chodzi o Warszawe tylko o Poznań ;)

Użytkownik
11 miesiące 13 dni temu

W sumie to nie dotyczyło twojej osoby (mam nadzieje że to zrozumiałeś) Jednak gdy napisałeś 10… 15 minut prosta droga to tak jakbym słyszał pośredników ;) i nie chodzi mi o te nieruchomości tylko skoro przychodzę do sprzedawcy z zamiarem kupna zielonego samochodu to nie kupię niebieskiego tylko dlatego że dla sprzedawcy to prawie taki sam kolor ;) u mnie mieście dosłownie każdy pośrednik zachęcał do kupna domu pod miastem właśnie takimi argumentami…

Użytkownik
11 miesiące 9 dni temu

Dziękuje autorom blogu za ich publikacje. Myslę, że otworzyliście oczy wielu ludziom, którzy zaoszczędzili dzięki Wam sporo pieniędzy i pozbyli się złudzeń. Będę tu zaglądał, nawet jeśli publikacji będzie dużo mniej. Kawał dobrej roboty.

Ptaszysko
Użytkownik
Ptaszysko
7 miesiące 29 dni temu

DLACZEGO PRZESTAŁEŚ PROWADZIĆ TEN SERWIS???

Nie rób tego, grrr!

Wpisy przecież mogą być krótsze a czasami tylko dłuższy..

@@@

Muszę się podzielić, trochę offtopic ale zabawne

http://papug.pl/insekty/

Paradne ; )

##

wpDiscuz