ptr_0253_0

Mieszkanie plus, ceny mieszkań minus?

Dwa tygodnie temu Pani Premier przedstawiła założenia (przełomowego?) programu wsparcia mieszkalnictwa w Polsce, czyli „Mieszkania plus”. Opadł już pierwszy kurz po tym ważnym wydarzeniu, więc przyjrzymy się na spokojnie założeniom pogramu oraz temu, jaki może być jego potencjalny wpływ na polski rynek mieszkaniowy.

Sporo już na temat programu zostało napisane – szczególnie warto przeczytać artykuł Krzysztofa Kolanego, który jak zawsze daje radę :)

http://m.bankier.pl/wiadomosc/Mieszkanie-Plus-wiecej-pytan-niz-odpowiedzi-7410254.html

My dorzucimy swoje dwa grosze (zbieżność z blogiem cynika całkowicie przypadkowa ;)

Nieco historii

Jak pewnie większość z nas pamięta, poprzednia ekipa rządząca zawzięcie wspierała polski rynek mieszkaniowy, utożsamiany niestety z deweloperami i bankami. Program Rodzina na swoim (nota bene autorstwa PiS), został przez rząd PO-PSL tak „podkręcony”, że w pewnym momencie można było uzyskać kredyt z dopłatą praktycznie na każde mieszkanie (limit w Warszawie wynosił nawet 9.8 tys. zł/m2). Wprowadzenie rządowych „limitów na ceny” w 2009 roku „uratowało rynek przed zapaścią” (czyli mówiąc po polsku, uratowało ceny przed szybkim powrotem do normalności). Kolejne zmiany w programie skutkowały coraz większym uprzywilejowaniem deweloperów kosztem rynku wtórnego, ale ostatecznie i tak to rynek wtórny zgarnął więcej dopłat. Zeby nie powtórzyć tego błędu, następny program mieszkaniowy (Mdm) został już przygotowany wyłącznie dla deweloperów (i banków). Dopiero w wyniku palących się stołków przed wyborami parlamentarnymi w zeszłym roku, program został rozszerzony na rynek wtórny i wtedy stał się swego rodzaju przebojem (utrwalając ceny wg rządowych limitów). Na szczęście władza się zmieniła, pieniądze z Mdm na ten rok zostały już wyczerpane, a pula dostępna w tym roku na rok przyszły zostanie wyczerpana pewnie za miesiąc, więc jest to, jakby nie było, okazja do dobrej zmiany na rynku mieszkaniowym ;) Czy taka zmiana zajdzie wraz z „Mieszkaniem+”, postaramy się zastanowić niżej (oczywiście bez żadnego ostatecznego wniosku ;)

Jeden filar, dwa filarki

Program „Mieszkanie+” składa się (a raczej ma się składać) z trzech elementów. Pierwszy (najważniejszy) to tani(?) wynajem mieszkań od podatników, występujacych tym razem pod przykrywką Narodowego Funduszu Mieszkaniowego (być może na tę okoliczość wykorzystany zostanie istniejący już Fundusz mieszkań na wynajem, któremu od zawsze wieszczyliśmy spektakularną klapę i dla którego ta „dobra zmiana” zdaje się być jedyną szansą na zachowanie „twarzy”). Nie wiadomo za bardzo, jak dokładnie ten fundusz ma działać (wiadomo, że nie ma generować obciążenia dla budżetu, co oczywiście jest niemożliwe), ale założenie jest takie, że podatnicy (stąd chyba ten człon „Narodowy”) dostarczą działki pod budowę, przekazując je z agencji/firm państwowych. Następnie państwo (czyli nie wiadomo kto) wybuduje na takich gruntach mieszkania i wynajmie je Polakom. Niedawno wicepremier Morawiecki wspomniał coś o współpracy z „prywatnymi deweloperami, którzy mają wielkie doświadczenie w tym zakresie”… fajnie, tylko prywatni deweloperzy zwykli sprzedawać mieszkania dwa razy drożej (a czasem i więcej) niż docelowy koszt budowy „państwowych” mieszkań, który ma wynieść 2.5 – 3 tys. zł/m2 i to za mieszkania wykończone (wszak trudno byłoby wynajmować mieszkania, w których ledwo przykryte są cegły, co jest u nas dumnie nazywane stanem deweloperskim).

Także na razie nie wiadomo, kto mieszkania wybuduje, niby wiadomo za ile i kiedy (program ma ruszyć pełną parą w 2018 roku, a pierwsze budynki mają zostać przekazane rok później), ale nie bardzo wiadomo skąd wezmą się pieniądze (coś się przebąkuje o użyciu w tym celu BGK, któremu zostało jeszcze ze 4 miliardy, które miały być użyte na Fundusz mieszkań na wynajem; co gorsza, przebąkuje się także o zastosowaniu lewaru, żeby z tych 4mld zrobić ze 40, albo i 50 – to się nazywa zapewnienie źródła finansowania!).

Jak już te mieszkania po 2.5, czy 3 tysiące zostaną wybudowane, to będą wynajmowane za 10-20 zł/m2 (nie bardzo wiadomo, skąd aż tak duży rozrzut, skoro koszty budowy między dowolnymi dwoma miejscami w Polsce z pewnością nie różnią się dwukrotnie, a działki będą przecież od podatników, czyli ich udział w rzeczonym koszcie wyniesie zero). Dodatkowo, jak ktoś zechce zapłacić 20% więcej, to po 30 latach mieszkanie przejdzie na jego własność. Fajnie.

Pozostałe dwa elementy programu, którymi właściwie nie warto się zajmować, to jakieś mgliste zapewnienia wsparcia budownictwa komunalnego oraz coś w duch kas oszczędnościowych, na których podatnicy mieliby wypłacać premie dla oszczędzających. Mimo że taki system istnieje w wielu cywilizowanych krajach, to u nas nie ma się chyba co nim przejmować, bo, po pierwsze, zapowiadane premie to jakieś śmieszne grosze z punktu widzenia obecnych cen mieszkań, a po drugie (ważniejsze) Polacy dobrze pamiętają książeczki mieszkaniowe, na których hiperinflacja „zjadła” praktycznie cały wkład i pewnie trudno będzie ich namówić do powtórzenia tak spektakularnej klapy.

Ile tych mieszkań

Jak już wspominaliśmy, mieszkania (wykończone) mają być budowane w cenie 2.5-3 tys. zł/m2, co jest (prawie?) do zrobienia, jeśli budowane byłyby niskie bloki (do 4-5 pięter), według wspólnego projektu (zapowiadane jest 6-8 typów budynków, powtarzanych w całym kraju) i jeśli uzna się, że część prac (np. przygotowanie terenu, czy „prace koncepcyjne”) też są za darmo, bo wykonają je jednostki państwowe. Deweloperzy spokojnie budują poniżej 3 tys. za m2 (zwłaszcza z uwzględnieniem oddzielnie sprzedawanych miejsc garażowych), o czym pisaliśmy w tych wpisach:

Jaki właściwie jest koszt wybudowania mieszkania?

W poszukiwaniu zaginionych kosztów

Przyjmiemy, że coś tam się trochę nie uda i średnia cena wyjdzie 3.5 tys. zł/m2 (trudno oczekiwać, że państwo wybuduje bloki taniej niż deweloperzy – jak się patrzy na produkcje tych ostatnich, to człowiek prawie zawsze ma wrażenie, że taniej budować to już się nie da ;) W związku z tym wszystkim zbudowanie 1 mieszkania 50-metrowego mogłoby kosztować 175 tys. zł (założymy, że to właśnie będzie „średnie” mieszkanie, co z punktu widzenia taniego wynajmu dla rodzin jest jakoś tam sensowne). Zbudowanie 10 tys. mieszkań oznaczałoby koszt 1.75 miliarda złotych – patrząc na to, co ma BGK do zmarnowania na Fundusz mieszkań na wynajem, starczyłoby na jakieś 25 tys. mieszkań. Jeśli na poważnie weźmie się pogłoski o 10-krotnym „lewarowaniu” (i jeśli to jest w ogóle możliwe), można by zbudować nawet 250 tys. mieszkań, a to jest już znacząca liczba, bo oznacza mniej więcej 4-letnią produkcję polskich deweloperów. Taki program miałby już naprawdę poważny wpływ na rynek mieszkaniowy zwłaszcza, że cała siła uderzenia poszłaby w rynek wynajmu mieszkań, który w tej chwili w Polsce jest bardzo „płytki” – wg szacunków tylko 4% mieszkań jest wynajmowanych komercyjnie (500 tys. w skali kraju). Wzrost „podaży” o 50% wymusiłby obniżki stawek na rynku, wszak program nie jest przeznaczony dla bezdomnych, tylko raczej dla tych, którzy gdzieś już teraz mieszkają i z chęcią przeprowadzą się na państwowe/tańsze zamiast wynajmowanego/bankowego/droższego.
Ale na razie to tylko luźne dywagacje, bo skoro samo ustalenie jakimi gruntami dysponuje państwo trwa już pół roku i ma potrwać kolejne pół, to trudno uwierzyć, że zbudowanie 250 tys. mieszkań w sensownym czasie jest w ogóle możliwe.

Pytanie po co

W całej tej wrzawie dotyczącej nowego programu nie bardzo wiadomo, po co on właściwie ma być wdrażany. Niby Polaków nie stać na mieszkania (to prawda), niby nie powinni się zadłużać (też prawda), ale przede wszystkim chodzi niby o to, że w Polsce brakuje mieszkań, co jest co najmniej wątpliwe. Tym tematem zajmowaliśmy się we wpisie:

http://wdomachzbetonu.pl/ilu-mieszkan-brakuje-w-polsce/

Dla przypomnienia, już w 2011 roku liczba mieszkań w Polsce przewyższała liczbę gospodarstw domowych o mniej więcej 100 tysięcy. Od tamtego czasu minęło już 5 lat, w trakcie których dobudowano około 700 tysięcy kolejnych mieszkań/domów. Wg danych GUS dalsze 700 tys. jest w tej chwili w budowie, więc samo ich dokończenie spowoduje, że liczba mieszkań przewyższy liczbę gospodarstw domowych o jakieś 1.5 miliona! Gdzie tu ten brak mieszkań? Tymczasem wg rządu brakuje nadal pół miliona… a zanim „Mieszkanie+” w ogóle ruszy, to Polacy te pół miliona zbudują. Oczywiście w Polsce brakuje tanich mieszkań (a nie mieszkań w ogóle), ale rozwiązanie może być zupełnie inne (prostsze i bez specjalnego udziału podatników).

A można było inaczej

Cały ten nowy program wygląda na razie na prowizorkę (zbudujemy mieszkania, bo brakuje… tylko nie wiadomo jak, gdzie, za co i kiedy, ale zbudujemy!) i raczej nie było go w teczce, którą wymachiwała wówczas jeszcze tylko kandydatka na premiera podczas debaty telewizyjnej. Tymczasem rozwiązania problemów mieszkaniowych w Polsce są na wyciągnięcie ręki i często sprowadzają się do odpowiednich zmian ustawowych, które można przeprowadzić wielokrotnie szybciej niż budowanie setek tysięcy (zbędnych?) mieszkań (sprawa trybunału pokazuje, że ważne ustawy można wprowadzać w życie praktycznie z dnia na dzień ;) Wymienimy tylko podstawowe pomysły:
– likwidacja zapisów ustawy o ochronie lokatorów, przynajmniej dla nowo zawieranych umów – jeśli ktoś nie płaci/niszczy mieszkanie, to powinno się go natychmiast wyrzucić, bez całej zabawy w komorników eksmisje itd. Nawet ustawa o najmie okazjonalnym nie jest tu rozwiązaniem – skoro dwie strony umawiają się na coś, to łamanie zapisów takiej umowy powinno skutkować natychmiastowymi konsekwencjami w postaci jej rozwiązania. Proste i z miejsca wpłynęłoby na poprawę bezpieczeństwa właścicieli mieszkań, czyli na wzrost podaży mieszkań na wynajem i na spadek ich cen
– likwidacja podatku od wynajmu mieszkania – skoro państwo chce poprawić los mieszkaniowy Polaków, to dlaczego zawyża ceny wynajmu podatkami? Zlikwidujmy podatek od wynajmu (i całą biurokrację z tym związaną), to z miejsca spadną ceny
– wprowadzenie zerowej stawki VAT na mieszkania – nie bardzo wiemy, co na takie rozwiązanie powiedziałaby UE, ale zawsze można by w razie czego zagrozić jakimś Polxit’em, czy czymś ;) Generalnie im taniej będzie się budować mieszkania, tym lepiej dla wszystkich (oczwiście spowodowałoby to pewien uszczerbek dla budżetu, ale mógłby on zostać z powodzeniem nadrobiony na innych polach… skoro nawet 500+ ma być jakoś tam dla budżetu korzystne, to tym bardziej rozwiązanie, w którym nikomu nie dajemy, tylko po prostu przestajemy zabierać)
– ułatwienie budowania poprzez ustalenie planów zagospodarowania przestrzennego i eliminacja całej biurokracji, która znakomicie utrudnia zwykłemu obywatelowi postawienie zwykłego domu na jego własnej, zwykłej działce
– jak ktoś lubi hardkorowe rozwiązania, to można by się zastanowić nad podatkiem katastralnym (może od drugiego mieszkania?) i zmniejszeniem podatków dochodowych. Wpłynęłoby to na zdecydowane zwiększenie ruchu na rynku, a wielu właścicieli mieszkań musiałoby szybko urealnić swoje kosmiczne oferty

Jak widać, pomysłów jest sporo i łączy je (może za wyjątkiem ostatniego) prostota oraz fundamentalna sensowność (zabieramy ludziom mniej w miejsce zabierania więcej). Każdy z tych pomysłów dałoby się wprowadzić o wiele łatwiej i szybciej niż jakieś tam narodowe programy budowania niepotrzebnych mieszkań. Ale niestety nie wygląda, żeby nasze postulaty miały szansę zostać spełnione, więc musimy się przyjrzeć temu, co może zostać zrealizowane.

50 x 20 = 1500

Niewiele o programie wiadomo, za to wiadomo (niby), ile będzie kosztowało wynajmowanie mieszkań od podatników. Stawka ma być w przedziale 10-20 zł/m2, czyli zauważalnie taniej niż obecnie na rynku (pomijamy oczywiście wszystkie zestawienia na podstawie danych takiego, czy innego otodom’u, w których wychodzi średni koszt wynajęcia 2-pokojowego mieszkania w Warszawie w okolicach 3 tys. zł na miesiąc – patrząc na realne stawki za wynajem i tak będzie sporo taniej). Nie ma się oczywiście co podniecać, że 2-pokojowe mieszkanie wynajmie się w Warszawie za 1000 zł miesięcznie, kiedy na rynku jest to coś pomiędzy 1600 a 2500. Mieszkania, które teraz można wynająć, mają to do siebie, że w ofertach w znakomitej większości uwzględnione są opłaty na rzecz spółdzielni/wspólnoty (zarządzanie, fundusz remontowy, utrzymanie części wspólnych, często także zaliczki na ogrzewanie, wodę itd.), które ponosi właściciel. W mieszkaniach wynajmowanych od podatników pewnie te koszty będą ponoszone osobno (gdyby je już teraz doliczyć, efekt propagandowy programu byłby mniejszy… tymczasem w momencie, w którym praktcznie nic nie jest pewne, efekt propagandowy powinien być możliwie duży). W związku z tym wszystkim, mieszkanie od podatników będzie pewnie można realnie wynająć za 1.500 zł/m2, co i tak jest stawką zauważalnie poniżej rynkowej zwłaszcza, że jest to stawka maksymalna, a przecież te mieszkania mają być budowane „wszędzie”, więc nie tylko na polu kapusty w środku jakiejś Białołęki ;) W różnych miastach sprawy się pewnie będą nieco różniły, ale gdybyśmy to my zarządzali takim programem, to budowalibyśmy właśnie tam, gdzie przewaga względem prywatnego wynajmu będzie największa (w końcu funkcją celu nie jest sens tego wszystkiego, tylko odpowiednia wysokość słupka w sondażach). Jeśli więc program doczeka się szczęśliwego finału, to powinno być zauważalnie taniej niż na rynku (tu, w przeciwieństwie do założeń Funduszu mieszkań na wynajem, wszystko się teoretycznie „spina”).

Chcę być na swoim

Jeśli ktoś bardzo chce mieszkać we własnym (i wie, że bankowe to nie jest własne, tylko… bankowe), to podatnicy zadowolą i jego. Dopłacając 20% ekstra miesięcznie będzie można po 30 latach zostać właścicielem mieszkania. Jeśli przyjmiemy ten 1000 zł miesięcznie za 50m2, to w ciągu 30 lat trzeba dopłacić prawie 75 tys. zł (zakładając niezmienność ceny), co pokazuje, że jest tu jakiś problem (wszak budowa mieszkania miała kosztować 175 tys.). Jedynym rozwiązaniem jest przyjęcie, że w ramach 1000 jest już zawarta jakaś część „spłacająca” koszt budowy. Jeśli przyjąć „darmowość” kapitału z BGK, to oczywiście spokojnie wystarczy. Jeśli przyjąć oprocentowanie na poziomie aktualnych kredytów mieszkaniowych, to jeszcze też wystarczy… ale jeśli przyjąć, że stopy procentowe wzrosną, a z nimi i koszt kapitału, to coś się tu może nie udać (ale program ma dużo więcej dużo ważniejszych niewiadomych, więc na razie pozostaje przyjąć, że jakoś to będzie).

Janusz, zastanów się

Jednym z najważniejszych efektów nowego programu (jeszcze na długo zanim cokolwiek zostanie zbudowane) będzie swego rodzaju zachwianie rynkiem wynajmu mieszkań. Jeśli jakiś Janusz biznesu naczytał się artykułów Bartka na onetach, ile to można teraz na wynajmie zarobić (w przeciwieństwie do lokat i skarpet) i chciałby się pod ten biznes podłączyć, to pojawi się teraz w jego głowie (uzasadnione) pytanie – co będzie z cenami, jak państwo rzuci na rynek dziesiątki tysięcy mieszkań do wynajęcia po znacznie niższych niż obecnie cenach? Na takie pytanie nawet przeciętny Janusz będzie znał odpowiedź ;) Mimo że nie wiadomo, czy „Mieszkanie+” w ogóle zostanie w praktyce wprowadzone, to z punktu widzenia „inwestycji” w mieszkanie na wynajem (która już teraz przynosi w porywach zabójcze 3% „zysku”) jest to ogromne zagrożenie (nawet Bartek T. twierdzi, że spowoduje to „zmniejszenie zysków” właścicieli mieszkań, a minister mówi, że jak ktoś kupił mieszkanie pod wynajem i teraz państwo mu zrobi konkurencję, to… jego problem). Naprawdę trudno będzie teraz naganiać na kupowanie mieszkań pod wynajem i trzeba będzie zarzucić na kołek mit o Polakach likwidujących lokaty/skarpety i rzucających się na betonowe kwadraty, żeby zrobić deal życia.

Socjalizm z gruntu jest zły, ale…

Jest taki dowcip – idzie sobie synek Yeti z tatą Yeti i synek pyta:
– Tato… a dlaczego my tak polujemy na tych ludzi i ich zabijamy, a nie pójdziemy sobie na przykład na cmentarz? Tam jest przecież dużo martwych ludzi i nie byłoby żadnego problemu, żeby się najeść.
Na co tata Yeti odpowiada:
– Synku… nie pójdziemy na cmentarz jeść ludzi, bo człowiek z gruntu jest zły!

Trochę podobnie jest z socjalizmem i każdym rządowym programem, które z definicji są podejrzane. „Mieszkanie+” ma oczywiście niczego nie kosztować budżetu, ale jest to oczywiście bujda. Budżetu może zasadniczo naprawdę nie kosztować, ale podatników kosztować już będzie – trzeba użyć państwowych, czyli naszych, gruntów, trzeba znaleźć (najlepiej darmowy) kapitał, np. w BGK (czyli w naszym wspólnym banku), trzeba te niepotrzebne mieszkania zbudować, ktoś musi tym zarządzać… ostatecznie zapłacimy za to wszyscy i jest to nie do przeskoczenia. Pozostaje pytanie, czy będzie to zbędny wydatek (jak większość „socjału”), czy tym razem będzie to jednak swego rodzaju inwestycja. Gdyby udało się rzeczywiście spełnić założenia programu (tania budowa, tani wynajem), to wiele osób mogłoby uniknąć finansowania zagranicznych banków przez kolejne 25-30 lat – jakby nie oceniać nowego programu, pieniądze na niego wydane w znakomitej większości zostaną w kraju, a jeśli mieszkania powstaną, to będą zawsze stanowiły pewną wartość (w przeciwieństwie do wielu programów, zwłaszcza tych wspieranych ze środków zabranych nam przez UE). Wszystko zależy od ostatecznych efektów, ale nawet przy takiej socjalistycznej koncepcji nadal można mieć nadzieję, że finalnie skutki będą pozytywne (spadek cen na rynku wynajmu mieszkań, zmniejszenie stopnia zakredytowania społeczeństwa, nieruchronny przy tym spadek cen kupna mieszkań).

Jego wartość poznasz po efektach

Jak już wspomnieliśmy w poprzednim punkcie, program będzie można ocenić, jak już powstaną pierwsze budynki i będzie wiadomo, ile one kosztowały, jakie są ostateczne stawki i kto te mieszjania wynajął (czy tylko znajomi królika, czy starczyło może też dla nieznajomych?). O tym, czy powstanie tam patologia, przekonamy się po latach, ale wcale niekoniecznie musi do niej dojść – niepłacący lokatorzy mają być od razu eksmitowani (pewnie na podstawie ustawy o najmie okazjonalnym), a opcja dojścia do własności może zmobilizować mieszkańców do dbania o budynki jak o swoje własne. Założenia programu wydają się być jako tako realistyczne, a sama idea jest zdecydowanie nakierowana na korzyści dla obywateli (nie tylko dla przyszłych mieszkańców, ale także dla ogółu społeczeństwa) – zupełnie inaczej niż w programach Rns/Mdm.

Na razie widzimy trzy podstawowe efekty programu, którego właściwie jeszcze nie ma. Jak już wspominaliśmy, sama koncepcja będzie miała duży wpływ na rynek wynajmu mieszkań (zwłaszcza na nowe „inwestycje” w tym zakresie). Ci, którzy chcieli kupić pod wynajem, pewnie się teraz zastanowią, a ci, którzy już kupili, mogą się zacząć zastanawiać, czy aby może się zawczasu z tego interesu nie wycofać.

Dla wielu osób, które nie są w stanie uzbierać na własne mieszkanie bez kredytu (a tego nie chcą brać lub nawet na to ich nie stać), program jest swego rodzaju nadzieją. Tacy ludzie może niespecjalnie wpłyną na rynek, za to wpłynąć może inna grupa – kredytowi kamikaze. Zobaczmy, że nadal połowa kredytów ma LTV większe niż 80%, co oznacza, że znakomitej większości takich kredytobiorców na mieszkanie w praktyce nie stać (i dowiedzą się o tym, kiedy wzrosną stopy procentowe). Zapowiadane i odpowiednio rozreklamowane „Mieszkanie+” może skłonić część takich osób do refleksji, czy aby jednak nie warto chwilę zaczekać, żeby chociaż zobaczyć, co z tego programu wyjdzie. Zważywszy na to, że akcja kredytowa na rynku mieszkań po wyczerpaniu puli z Mdm i tak dostanie poważnej zadyszki, wpływ na rynek osób rezygnujących z kredytu może być naprawdę znaczący.

Ale najważniejszym efektem „Mieszkania+”, który widzimy już dziś, albo zobaczymy niedługo, jest uświadomienie Polakom, ile tak naprawdę kosztuje budowanie mieszkań (chociaż kto czytał naszego bloga wiele uświadomiony nie zostanie ;) Kiedy w powszechnej świadomości zagości fakt, że wykończone mieszkanie rząd chce budować za 2.5-3 tys. zł/m2 (a wszyscy przecież wiedzą, że rząd zawsze będzie budował drożej niż prywatna firma), to zdecydowanie więcej osób zastanowi się, czy płacenie deweloperowi po 6-8 tys. zł/m2 za „gołe ściany” jest aby na pewno dobrym pomysłem i czy w takich okolicznościach mieszkania aby na pewno nigdy nie będą tanieć.

Pamiętajmy, że ceny mieszkań w Polsce nadal są kosmiczne w relacji do dochodów i są utrzymywane praktycznie tylko przez jeden element – (chwilowo) ultra tani kredyt. Prędzej czy później rynek się urealni i ten proces zostnie zapoczątkowany przez jeden przełomowy czynnik. Od zawsze obstawialiśmy, że będzie to wzrost stóp procentowych, tymczasem na horyzoncie pojawia się czynnik konkurencyjny…

I bardzo dobrze!

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik
7 miesiące 4 godziny temu
Co do krytyki to pełna zgoda. Ale podane rozwiązania są w niewłaściwej kolejności i niewłaściwe akcenty ! VAT to podatek od średnio i mało zarabiających – więc jeśli nie chcemy NADAL uprzywilejowywać bogatych to należy go obniżyć w CAŁOŚCI – co najmniej poniżej podatku od dochodów kapitałowych ! Czyli obecnie max 18% a czym niżej tym lepiej ( zmaleje pokusa oszustw) Po drugie budowanie na gruntach gminnych i państwowych MOŻE mieć sens – ale nie z deweloperami !( oni zrobią wszystko aby to sabotować – ceną i jakością ) Gdzie jest ten gość z UP w Opolu ( o ile… Czytaj więcej »
Użytkownik
7 miesiące 4 godziny temu

Partia która wprowadzi kataster zapadnie w niebyt polityczny na zawsze.

Użytkownik
6 miesiące 30 dni temu

W takim razie kataster – jako zastępstwo za niektóre/wszystkie inne podatki – powinni wprowadzić wszystkie partie aktualnie obecne w sejmie, a może i część spoza sejmu

Użytkownik
7 miesiące 4 godziny temu

Te stopy procentowe to miały już dawno wzrosnąć. Tak się nie stało, bo rośnie podaż towarów. Mieszkań też nie będzie (prędko) z tego programu a na pewno nie wpłyną znacząco na rynek. Jedynie demografia wpłynie na ceny. I co z tego, że za 100 lat będzie tutaj hulał wiatr? Tak jak to było przed przyjściem watykańskiego okupanta. Mnie to nie cieszy specjalnie. Pozostanie tylko smutna refleksja, że polski bum był wspomagany katolicką propagandą.

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
6 miesiące 30 dni temu
Nie do końca rozumiem jak wprowadzenie 0 stawki wat miało by pociągnąć ceny w dół. VAT płaci konsument a dla firm jest przeźroczysty. Nie wydaję mi się,że teraz gdyby rząd obniżył VAT z 8 do 0 mieszkania staniałyby o 8%. One kosztują tyle ile bank da kredytu. Co do samego programu, to nie sądzę, aby udało się zbudować jakąś większą liczbę mieszkań. Zgadzam się z autorem,że ważniejszy będzie tu efekt propagandowy. Pamiętajmy, że już sama zapowiedź pewnie spowoduje wstrzymanie się z zakupem i poczekanie na rozwój sytuacji przez niektórych. Dla deweloperów będzie to bardzo nie na rękę ponieważ : –… Czytaj więcej »
sing.dst
Użytkownik
sing.dst
6 miesiące 30 dni temu
Ostatni akapit bardzo trafny. Ciekawe spostrzezenie. A co do artykulu. Nie sadze ze wstrzymaja sie z zakupem ci co chca nabyc mieszkanie. W najlepszym wypadku beda one za 3,4 lata. Wstrzymac to sie mozna kilka miesiecy a nie znacznego kawalka swojego zycia. Poza tym. Najwazniejsze. Tam lapac sie bedzie biedota. Ktos kogo nie stac na kredyt. Wiec ci ktorych stac nie beda sie zastanawiac bo po prostu beda kwitli w kolejkach jak na onkologii. Dodatkowa kwestia jest jakos tych prognozowanych mieszkan. Nie ma byc piwnic, parkingow podziemnych czy komorek lokatorskich. No sorry ale ktos z nas tutaj chcialby mieszkac w… Czytaj więcej »
zeroxx
Użytkownik
zeroxx
6 miesiące 30 dni temu
Masz racje. Pewnie ci lepiej zarabiający kupią, nie będą czekać. Problem w tym,że takich których stać i nie mają jeszcze kredytu jest już niewiele. Wyż demograficzny już w dużej mierze zaspokoił swoje potrzeby mieszkaniowe a dla tych co pozostali banki naginają zasady aby rynek kredytów totalnie się nie załamał. Więcej o tym poniżej : http://forsal.pl/artykuly/876933,rynek-mieszkaniowy-w-tarapatach-gdyby-nie-bankowe-ryzyko-bylaby-zapasc.html Niestety ci ludzie będą mieli spore problemy jak wzrosną stopy procentowe (będziemy mieli stopowiczów). Teraz ci ludzie dostaną jasny sygnał: – nie ma co się śpieszyć ceny na pewno nie wzrosną (Turek nam mówi nawet,że stanieją) – po co brać na siebie ryzyko kredytowe na… Czytaj więcej »
Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 30 dni temu

„One kosztują tyle ile bank da kredytu” to zdanie jest jednocześnie genialne, smutne i prawdziwe.

Użytkownik
6 miesiące 26 dni temu

Przecież to proste. Jeśli mieszkanie kosztuje 108 tys, to będzie kosztowało 100 tys.

Użytkownik
Dario
6 miesiące 29 dni temu

Powinno znieść się podatek PCC oraz obniżyć cenę wpisu do księgi notarialnej. Dzięki temu można by oszczędzić kilka tysięcy kupując mieszkanie z rynku wtórnego.

Zniesienie VATu to tylko połowiczne rozwiązanie. Należałoby również znieść VAT na artykuły budowlane. Przy zerowym VAT na mieszkanie, ale przy utrzymanym na artykuły budowlane deweloperzy nie mieliby gdzie odliczyć VATu za owe artykuły, w związku z czym obniżenie ceny mieszkań do: cena_metra/108% nie byłoby możliwe.

bromsky
Użytkownik
bromsky
6 miesiące 28 dni temu
1. Głównym problemem to podatek PCC. Jest to zdecydowanie największy „koszt” jaki ponosimy u notariusza. Cena wpisu do księgi wieczystej to ok 200 zł więc nie przesadzajmy… Moim zdaniem jeszcze gorsze są jednak opłaty za pośrednictwo agencji nieruchomości. W Polsce zdecydowanie zbyt wysokie biorąc pod uwagę jakość oferowanych przez pośredników usług. A mogą sięgać (dla jednej strony 2,5-3% ceny transakcji). Teoretycznie można tej opłaty uniknąć, jednak praktyka nie jest taka różowa. 2. Zniesienie (lub zmniejszenie) VAT było by idealnym rozwiązaniem. Jeżeli firma nie może odliczyć VAT za zakupione artykuły to nie jest problem. W przypadku, gdy VAT naliczony jest większy… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 28 dni temu

najgorszy artykuł jaki tu przeczytałem… po prostu dno… nawet nie mam ochoty tego komentować…

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
6 miesiące 28 dni temu

Więc po co komentujesz? Kolega się denerwuje z jakiegoś powodu? A może coś sam napisze? No chyba,że nie potrafi napisać nic sensownego hehehe :) hehehe :) hehehe :)

Użytkownik
6 miesiące 27 dni temu
czytałem i komentowałem wcześniejsze wpisy więc dlaczego miałbym teraz po przeczytaniu nic nie napisać ? choćby z samego szacunku dla piszącego co oczywiście nie znaczy że muszę zgadzać się z tym o czym czytam ;) wielokrotnie z wami prowadziłem dyskusje więc możesz znać moje zdanie na temat nieruchomości mieszkaniowych… dlaczego tak bardzo skrytykowałem ten wpis ? bo co niby tu jest wartościowego ???? koszty budowy ? a jakie one są obecnie ? nie takie same jakie proponuje rząd za minimum 3 lata ? no i dobra koszty budowy będą takie same jak obecnie i co z tego ma niby wynikać… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 27 dni temu

Dokładnie! Latka lecą, a auto bloga nadal spłaca kredyty innym ludziom i śni mokre sny na temat gwałtownego wzrostu stóp procentowych :D Nie wie tylko, że jak stopy wzrosną to jego landlord też mu podniesie czynsz :D (Landlord to Pan ziemi, na której jest parobkiem) buahahahaha
Teraz będzie czekał, żeby za x lat zamieszkać w wynajmowanych pisowskich slumsach z opcją, że kiedyś, jak 30 lat grzecznie będzie płacił czynsz to może zostanie właścicielem własnej szuflady (jak się ustawa nie zmieni). Szkoda tylko, że inni ludzie czytają te głupoty.

Użytkownik
6 miesiące 27 dni temu
niestety coraz mniej obiektywizmu pozostało autorowi (choć jakby się zastanowić to chyba nigdy go nie było) straszy od wielu lat wzrostem stopy procentowej a tym czasem takiego wzrostu nie ma i to już lata a nie miesiące ;) proszę przeczytać „prognozy” z 2013 autora względem wzrostu stóp procentowych ;) ciekawostką w tym jest to że stopy nie rosną bo ludzie boją się że stopy wzrosną hehe jest więcej takich straszydeł jak autor bloga ;) albo to twierdzenie że mieszkania w Polsce są za drogie hehe przelicza metry na pensję i bardzo często pokazuje jak to we wschodnich Niemczech jest tanio… Czytaj więcej »
iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 27 dni temu

Pokaż mi te 400 zł na każde 100 tyś kredytu. Bank, który Ci tak mówi łyknie 5% prowizji na starcie. Nie liczysz tego? Kalkulator który podaję kalkuluje „cwanie” kwoty tylko na 30 lat kredytu ale podaje RRSO, które średnio wynosi 4% (przy 25 latach będzie trochę więcej). Przy ultra niskich sopach 1,5% kredyt na 30 lat na 4%, to Twoim zdaniem dobra „inwestycja” ?? Jak policzysz sobie dla wkładu poniżej 20% to RRSO wygląda jak lichwa.

http://www.kred.pl/component/option,com_comperia/lang,pl/task,kredyty_hipoteczne-2-1-2-2-600000-450000–1-2-25-31-0—0-0-0.html#porownanie

Użytkownik
6 miesiące 27 dni temu

czy ty nie masz czasem jakiś problemów emocjonalnych ? najpierw piszesz mi że potrzebuję pomocy specjalistycznej (nie traktuj ludzi swoją miarą) za co powinieneś być ostro potraktowany przez autorów a teraz piszesz mi o czymś czego nie napisałem…
napisałem że podatek katastralny mógłby wynieść 200…400 zł miesięcznie od mieszkania wartego ok 300 tyś zł… napisałem również że te 400 złoty wystarczyłoby przy lewarowaniu kredytem na kawał mieszkania… o czym TY piszesz ?????? i jaki ma to związek z tym co napisałem ?????

iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 27 dni temu
Era frajerów kupujących na kredyt i wynajmujących już się skończyła. Zlicytowano ich. Osobiście nigdy nie spotkałem się z sytuają bym wynajął mieszkanie od osoby zadłużonej. No chyba, że tracą na tej inwestycji, bo wynajęcie mieszkania za 600 tyś zł w centrum Warszawy (z garażem) za 2250 zł to jakiś „Janusz biznesu” uważa za dobrą inwestycję finansowaną kredytem ….. Nie sądzę…. Dodam, że przykładowe mieszkanie normalnie ma 750 zł czynszu, które już jest w tej podanej przeze mnie cenie. 1500 zł to ja wolę płacić Polakowi niż 2,5 – 3 tysiące samych odsetek do banku oddawać. P.S. Jeżeli weźmiemy realną wartośc… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 25 dni temu
problem w tym że ja uważam że mamy teraz rok 2004 a wy że jest dokładnie 2008 ;) jak to mówią nigdy nie wchodzi się do tej samej wody więc nikt nie oczekuje takich samych zdarzeń tak jeśli chodzi o czas czy dynamikę itd… w takim przypadku z owych minusów mogą nagle zrobić się plusy ;) zamiast zyskiwać zaczniecie tracić co wtedy zrobicie ? kupicie przewartościowane mieszkanie ? będziecie częścią następnej bańki ? moim zdaniem bardzo trudno zmienić później swoje życie i jak już zaczniesz tracić na tym wynajmie to raz będziesz tłumaczył że to tylko przejściowe dwa że nie… Czytaj więcej »
iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 25 dni temu
Wyluzuj Wielbłąd :) Mocno jesteś emocjonalny, więc trochę Cię podburzam w dyskusji. Chyba się nie obrażasz? ;) Trochę dystansu do tego co się tutaj dzieje,a nadcisnienie to powazny problem ;) A co do tego co napisałeś: „na koniec swojej kariery jeśli jeszcze będziesz zawracał sobie głowę tym tematem będziesz liczył ile to twoja rodzina spłaciła komuś mieszkań” – nie żebym był hieną, ale na horyzoncie razem z żona mamy kilka nieruchomości w spadkach, więc po co się teraz spinać? A co do stresu i tic-taków specjalnie to poruszyłem, bo życie nie polega na walczeniu o dach nad głową i martwieniu… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 25 dni temu
najpierw piszesz mi takie bzdety a później piszesz żebym wyluzował bo ludzie wariują… dokładnie wszystko postawiłeś na głowie… jeśli ludzie są delikatni to i delikatnie do nich podchodź skoro masz taką wiedzę i wrażliwość a nie odwrotnie… nie uważam aby pożyczki i kredyty były problemem… problemem niestety jesteśmy my sami !!! takie postaw się a zastaw ;) w kredycie również można udać że cię na niego stać ;) to ambicja zmusza ludzi do pewnego „awansu” materialnego jakim im wydaje się zakup nieruchomości na którą ich tak na prawdę nie stać !!! być choć takim jak sąsiad jak znajomi ;) albo… Czytaj więcej »
iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 27 dni temu

Polecam wizyte u specjalisty, bo z takim podejściem w niedługim czasie będziesz wcinał leki na nadcisnienie jak tik-taki.

Rzucasz się jak Ryba nie podając żadnych kontrargumentów, grasz tylko na emocjach.

k-dek
Użytkownik
k-dek
6 miesiące 28 dni temu

Nie wierzę :) …Wielblad jak już Ty się poddajesz to… to już musi być przełom na rynku mieszkań za rogiem, hehe

Użytkownik
6 miesiące 27 dni temu
chciałbym przypomnieć autorowi jego wpis z 1 kwietnia 2014 roku ;) napisał: „2. Myliłem się – stopy nie wzrosną, nie będzie też wysokiej inflacji. Podstawowym argumentem na blogu, przemawiającym za nieuchronnym spadkiem cen, było przyszłe podniesienie stóp procentowych. Ponieważ przed chwilą zdaliśmy sobie sprawę, że stopy procentowe niewiele miały do gadania w momencie szybkich wzrostów cen, niewielki też będzie ich wpływ na dalsze losy polskiego rynku mieszkaniowego. Poza tym… stopy przecież nie wzrosną. Wystarczy spojrzeć na wykresy historyczne: Widzimy ewidentny trend spadkowy, który z pewnością będzie kontynuowany. Stopy procentowe z 2012 roku (~5%) na pewno już nie powrócą, tym bardziej… Czytaj więcej »
iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 26 dni temu
Skoro jesteś taki pewien swoich tez dlaczego nie grasz pod to? Weź kilka kredytów i kupuj pod wynajem, a nie sprzedajesz „nagonke” na kredyty „hehe hehe hehe ….” Wystarczy, że w jednym rejonie świata okazało się, że „król jest nagi”. – Chiny (bańka na giełdzie, na neiruchomościach) – Japonia – http://independenttrader.pl/japonia-idzie-sladem-zimbabwe.html – USA – (Fragment o nabywcach Amerykańskiego długu, co jest zastępstwem dodruku) http://independenttrader.pl/independent-trader-news-maj-czerwiec-2016.html Wtedy: – resztki kapitału uciekają z Polski, szukając panicznie bezpiecznej ostoi (złoto , Frank, może dolar) – PLN leci w dół, waluty obce UP – NBP (RPP) – stopy UP, by „Konstytucyjnie zagwarantować stabilność cen i… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 26 dni temu
„Skoro jesteś taki pewien swoich tez dlaczego nie grasz pod to? Weź kilka kredytów i kupuj pod wynajem, a nie sprzedajesz „nagonke” na kredyty „hehe hehe hehe ….” ” nigdy nie ukrywałem że wziąłem kredyt…. więc o co ci chodzi ???? a z tą „nagonke” używając twojej retoryki to idź się leczyć…. „Wystarczy, że w jednym rejonie świata okazało się, że „król jest nagi”. – Chiny (bańka na giełdzie, na neiruchomościach) – Japonia – http://independenttrader.pl/japonia-idzie-sladem-zimbabwe.html – USA – (Fragment o nabywcach Amerykańskiego długu, co jest zastępstwem dodruku) http://independenttrader.pl/independent-trader-news-maj-czerwiec-2016.html” ok ale odpowiedz kiedy nie ma zagrożeń ???? zawsze istnieje taka retoryka… Czytaj więcej »
iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 26 dni temu
No niezłym trzeba być … (wklej co chcesz) aby uważać, że refinansowanie Ci pomoże, co najwyżej przedłuży okres Twojej agonii dłużnika. Instytucja która Ci taką „usługę” zaoferuje, da niższą ratkę i wydłuży okres spłaty. Sumą sumaru będzie to kolejny pasożyt, który zedrze z Ciebie. W broszurkach reklamowych, wszystko fajnie wygląda ale jak przyjdzie co do czego tak to działa. jednym słowem: „JakośTamBendaizm” – takie to polskie. Pensja na pewno będzie mi rosła, będzie inflacja, mieszkania będą drożały w nieskonczoność, a frank to „bardzo stabilna waluta” (Jak mawiano w agencjach pośredników). Powiedz to dzisiejszym frankowiczom, przez pryzmat tego co się stało… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 26 dni temu
no niesamowite jakim trzeba być …. aby tak głupio odpisywać… czy nie napisałem że wzrosły mojej rodzinie w tym czasie dochody o ratę kredytu ? a tu jeszcze dostałem 500 plus w perspektywie wzrost kwoty wolnej od podatku… gdzie tu widzisz jakoś to będzie ??? przy wyższym oprocentowaniu banki mogą zejść niżej ze swoją marżą a do tego zazwyczaj oferują refinansowanie kredytu mieszkaniowego bez żadnych opłat z atrakcyjną marżą… to są fakty nie wiem z czym tu dyskutować ? czy to mnie uratuje ? NA PEWNO NIE bo ratować nie musi ;) skoro przy deflacji wzrosły mi dochody o ratę… Czytaj więcej »
iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 26 dni temu
„przy wyższym oprocentowaniu banki mogą zejść niżej ze swoją marżą” – czy ktoś kiedyś widział by bak chciał oddać swoje zyski? Śnij dalej :) Tylko dla nowych kredytów. Nie wiem co musiałoby się stać na rynku by banki w ten sposób wydzierały sobie klientów. Chyba totalny zastój. ” wzięcie kredytu mieszkaniowego było przemyślanym krokiem i zrealizowanym z zimną krwią” – nie prezentujesz się na „zimną krew”. „ludzie przede wszystkim nie lubią tracić i będą robić wszystko aby te straty komuś sprzedać” – chyba, że będą bez wyjścia. Polityka ujemnych stóp CHF im to umożliwia. (Pytanie, czy zdążą spłacić kredyt, zanim… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 25 dni temu
” czy ktoś kiedyś widział by bak chciał oddać swoje zyski? Śnij dalej :) Tylko dla nowych kredytów. Nie wiem co musiałoby się stać na rynku by banki w ten sposób wydzierały sobie klientów. Chyba totalny zastój.” jeśli o czymś nie wiesz to nie staraj się przekonywać innych że to nie istnieje !!! banki w taki sposób funkcjonują już od lat co akurat nie znaczy że nie zaprzestaną takiej praktyki… no ale tak jest dziś i nie ma powodu aby twierdzić że tego nie ma… biorąc kredyt tylko przez 2…3 lata istnieje opłata za wcześniejszą spłatę kredytu później jest to… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 26 dni temu
„Na chwilę obecną Polska to tania siła robocza w Europie i jeszcze dużo czasu minie by mogło się to zmienić.” Chyba Ty. Napisz po prostu, żeś gołodupiec, żeby kupić mieszkanie za gotówkę i masz zbyt słabe zarobki i sytuację zawodową, żeby wziąć kredyt. Bo ja tylko tyle widzę z Twoich postów, co maskowane jest racjonalizacją jakimiś wrzutkami independenttradera, który straszy krachem systemu nie wiem od ilu lat, a tacy jak Ty to łykają jak młode pelikany. Chłopie trzeba pracować, oszczędzać i inwestować. A w kupnie mieszkania na kredyt nie ma nic strasznego, bo rata odsetkowa jest mniejsza niż, to, co… Czytaj więcej »
iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 26 dni temu
Sam jesteś „Chłop” i w dodatku prosty : „Chyba Ty”. Jestem w 2% (Wedle GUS’u). Niestety zamykam stawkę i dlatego wiem czym jest 0,5 miliona w gotówce i ile trzeba włożyć wysiłku by takie pieniądze zdobyć. Ale widzę, że pozostałe 98% nie zdaje sobie sprawy (Pieniędzy z kredytu nie widać, mimo, że jest ich 2x więcej na przestrzeni lat?). „oddajesz landlordowi” – typowo Polskie. Trzeba jeszcze: – umieć liczyć odsetki jakie bank pobiera od kredytu – znać się na prawie podatkowym by odnieść korzyść podatkową na takim wynajmie – nawet pominę utratę wartości/amortyzację mieszkania – odpowiednio dużo zarabiać By sobie… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 26 dni temu

Brawo :) Jak zainwestowałeś te pół bańki, żeby przetrwały w razie scenariuszy rysowanych przez Twoich guru? Tak pytam z ciekawości

iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 26 dni temu

Najlepszą inwestycją uważam, jest własna specjalistyczna działalność.
P.S. Nie jestem goldbugiem ale uważam, że dolar upadnie ostatni ;)

Użytkownik
6 miesiące 25 dni temu

nie każdy może być specjalistą a gdyby nawet to gdzie reszta zajęć ? no tak one także stałyby się specjalistycznymi ;) a na dolarze nie dało się zarobić ale spekulować owszem wspominałem już o tym… pomyśl co z tego że zarabiając 100 dolarów przeniesiesz je w czasie ? skoro dziś zarabiasz 1000 ? wątpię aby to się zmieniło w perspektywie kredytu mieszkaniowego…

Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 25 dni temu
Nie wiem skąd ta powszechna opinia, że mieszkanie z kredytem jest tańsze od wynajmu. Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale patrząc na przykładzie moim i moich znajomych dochodzę do innych wniosków. Prosty przykład: dwa mieszkania w tej samej okolicy, ten sam metraż (różnica 3-4 metrów w powierzchni), podobny standard, to samo piętro. Koszty mieszkania z kredytem to miesięcznie: rata- 1500zł, czynsz- 400zł, pozostałe opłaty (prąd, internet itp.)- ponad 100zł. W sumie wychodzi ponad 2000zł. Koszty mieszkania wynajmowanego: właściciel- 1000zł, pozostałe opłaty (prąd, gaz itp.)- ponad 100zł. W sumie wychodzi maks 1200zł. I taka ciekawostka. Zauważyłem dziś wysyp ogłoszeń z dziwnie… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 24 dni temu
nie to abym się czepiał ale rachunki za 100 no góra 200 zł ? jak to zrobić ??? mi ten limit to sam „prond” wyczerpuje hehe a jak się gimnastykowałem aby go jakoś ujarzmić ;) a gdzie woda? gdzie gaz ? gdzie śmieci ? o telewizji telefonie i internecie nawet nie wspominając… cóż ludzie albo potraficie tak oszczędzać albo nie korzystacie tak na prawdę z mieszkania (mieszkanie jako sypialnia?) albo prowadzicie życie pustelnika czy coś takiego ;) skromnie czy nie szacun za trzymanie wydatków pod kontrolą :) wiesz nie mogę zupełnie zrozumieć jak wyszło owe 1500 zł raty przy cenie… Czytaj więcej »
Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 24 dni temu
Czytam Twoje komentarze i stwierdzam, że każdy z nich powinien się zaczynać od słów „Wydaje mi się…” i dopiero później powinien następować słowotok z uśmieszkami i „heheszkami”. To „Wydaje mi się…” na początku każdej wypowiedzi jest konieczne, może autor bloga udostępni opcję automatycznego wstawiania, bo w przeciwieństwie do innych piszących tu nie przedstawiasz praktycznie żadnych argumentów. Autor i spora część komentujących linkują różne raporty, prognozy, komentarze a Ty podpierasz się tylko… no właśnie, czym? Głównie tylko własnym „widzimisiem”. Dobrze, że wspomniałeś o rachunkach i wydatkach, bo po stronie wynajmującego od banku jest jeszcze jedna opłata- wynajem garażu. Kupił mieszkanie na… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 24 dni temu

dlaczego aż tak bardzo mnie nienawidzisz ??? i dlaczego dopuszczasz się manipulacji ??? nagle pojawił się garaż a to nawet mieszkałeś ponoć w mieszkaniu ponad 80 metrowym za 1200 zł… już wystarczająco się skompromitowałeś :( ja nie muszę tego robić choć zapewne trafi się ktoś podobny tobie i mu twoje kłamstwa i kłamstewka nie przeszkodzą aby mnie pouczać jak mam funkcjonować w waszym towarzystwie….

Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 23 dni temu

hehe skąd takie podejrzenia ??? dlaczego bym miał nienawidzić ??? hehe ;) nie wiem… . manipulacja ??? no co Ty… . nie rzucaj w moją stronę takich oskarżeń bo stwierdzę, że mnie nienawidzisz :(

Pytanie do autora bloga- czy jest taka opcja żeby każdy post pewnego użytkownika zaczynał się od „Wydaje mi się…”?

Użytkownik
6 miesiące 23 dni temu
wyluzuj bo przekraczasz granicę przyzwoitości… wcale nie wstydzę się tego że ” moim zdaniem” „wydaje mi się” itd… bo ten cały blog jest przecież na tym oparty !!! każde wnioski prognozy to jest czy się tobie podoba czy nie „wydaje mi się”… na ale widać akceptujesz tylko to z czym się sam zgadzasz… co do twoich opłat to wcale ich nie wyśmiewałem ale po tym co później napisałeś uważam że to bajeczki na własny użytek… bo moi drodzy przyznajcie się kto ma tak niskie opłaty ? woda za darmo nie jest a także jej podgrzanie energia elektryczna ? ja płacę… Czytaj więcej »
Użytkownik
Marcel_Pietrucha
6 miesiące 19 dni temu

Porównywanie kosztów mieszkania wynajmowanego i kredytowanego powinno się zasadniczo opierać na założeniach/krokach :
1. Mieszkania o podobnym standardzie
2. Mieszkania o podobnych kosztach eksploatacyjnych
3, Zestawianie czynszu najmu (część dla właściciela) do raty odsetkowej
4. Wycena ryzyka wzrostu stopy procentowej
5. Uwzględnienie stopy dyskonta dla części kapitałowej raty po stronie kosztów mieszkania kredytowanego.
6.Wywróżenie wyceny mieszkania w chwili spłaty kredytu.

Wtedy można coś porównywać. Porównywanie średniego najmu do średniego zakupu na średnim kredycie to porównywanie średniego motocykla do średniego samochodu.

Użytkownik
Sebastian_Michalski
6 miesiące 21 dni temu
Cześć. Na wstępie chcę pogratulować bloga. Co prawda jestem tu rzadko ale czytam go z wielką przyjemnością nie tylko ze względu na wartość merytoryczną ale także na odczuwaną sympatię do autorów – a to dla mnie też jest Cześć. Na wstępie chcę pogratulować bloga. Co prawda jestem tu rzadko ale czytam go z wielką przyjemnością nie tylko ze względu na wartość merytoryczną ale także na odczuwaną sympatię do autorów – a to dla mnie też jest ważne. Nie pojmuję rynku mieszkaniowego w Polsce. W 2008 mieliśmy banię – nie ma co do tego wątpliwości, od tego czasu większość niezależnych i… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 20 dni temu
witaj ja również cenię sobie ten blog i jego autora choć się z nim zazwyczaj nie zgadzam ;) jako że reprezentuję mniejszość która twierdzi że bardzo często się mylicie pozwolę sobie przedstawić mój punkt widzenia twojego „problemu” „Nie pojmuję rynku mieszkaniowego w Polsce. W 2008 mieliśmy banię – nie ma co do tego wątpliwości” w 2008 roku pękła bańka która tworzyła się przez lata poprzednie… niby to takie czepianie się szczegółów ale myślę jest to ważne gdy staramy się zrozumieć i prognozować kierunek dalszych zmian… ” od tego czasu większość niezależnych i myślących osób twierdzi że ceny spadną” no tak… Czytaj więcej »
Użytkownik
Sebastian_Michalski
6 miesiące 20 dni temu
>>” od tego czasu większość niezależnych i myślących osób twierdzi że ceny spadną” „no tak nie ma to jak na samym początku napisać mi że nie myślę i jestem zależny ;)” albo po prostu należysz do mniejszości, ale jak to mówią uderz w stół a nożyce się odezwą :) „wiesz u nas nawet jajka są za drogie w stosunku do zarobków ;) a tak poważniej to zupełnie pomijacie fakt niskich podatków od nieruchomości w naszym kraju… często porównujecie ceny mieszkań do krajów gdzie funkcjonuje podatek katastralny…” Ok, ale uważam, że nie można porównywać konkretnych podatków w róznych krajach, większy sens… Czytaj więcej »
Dexter
Użytkownik
Dexter
5 miesiące 27 dni temu
Hej, Jedyna możliwość by ceny osuwały się szybciej to zwiększyć podaż mieszkań. Wiąże się to z uwolnieniem gruntów (zagospodarować działki leżące odłogiem, sporządzić plany zagosp., przyspieszenie „papierologii” prawnej/biurokratycznej etc.). Znam pewnego dewelopera. Powiedział mi, że zbudowanie budynku to pikuś, najciężej sprawa wygląda z pozyskaniem działki w dobrej lokalizacji i doprowadzeniem papierów do ładu. Kredytowanie też nie jest większym problemem, ale ostatnio stwierdził, że wzrósł koszt pieniądza. Z tego co mówił i co zauważam to ostatnio strasznie się spina. Koleś pracowity i ambitny, ale ostatnio jakby jeszcze zwiększył tempo. Podejrzewam, że deweloperzy między sobą rywalizują być może w obawie, że eldorado… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 19 dni temu
„czemu od przeszło 10 lat rynek nieruchomości w Polsce jest tak absurdalny, tak niekorzystny dla klientów” Sytuacja ma miejsce ze względu na nieustabilizowany stan demograficzny po komunizmie. A przecież dzietność na poziomie 1,2 wyraźnie wskazuje, że w tym kraju nie ma warunków dla życia. Przynajmniej nie na takim poziomie jakiego oczekiwałaby bieżąca populacja. Czyli – wymagania duże (nowe mieszkania na własność), produktywność znikoma – 2000zł/ m-c. Wybudowanie domu mieszkalnego to nie jest bardzo prosty biznes. Potrzebna jest wiedza, doświadczenie park maszynowy, znajomość rynku lokalnego, układów, wykonawców, podwykonawców. Ten kto to ogarnia, ten zarabia ten 1 tysiąc zł na metrze kwadratowym.… Czytaj więcej »
Użytkownik
Marcel_Pietrucha
6 miesiące 19 dni temu
Marne kilka slajdów obiecanek a dyskusja o temperaturze pieca hutniczego ;) Kluczem do rozmowy o polskim rynku mieszkaniowym i zmianach jakie może przynieść program (jakikolwiek) jest poznanie istoty obecnie zachodzących na rynku mieszkaniowym procesów – co proste nie jest. Bez wątpienia bańka na rynku mieszkaniowym w Polsce została „zamrożona” przez układ sprzężony: banki-deweloperzy. Banki przydusiły kredyty deweloperom na nowe budowy, skutkiem czego ci ograniczyli budowę – żeby ograniczeniem podaży kompensować pękanie bańki. Wszystko we wspólnym interesie – bo dla banków spadek cen mieszkań (na które dopiero co udzieliły kredytów) to jedno z największych zagrożeń strategicznych. Jednak każdy kartel ma jakieś… Czytaj więcej »
Użytkownik
Dario
6 miesiące 14 dni temu

http://biznes.onet.pl/emerytury/wiadomosci/zmiany-w-ofe-plany-morawieckiego/v2dfzc

„Powstać mają Publiczne Fundusze Nieruchomości (PFN) jako polski odpowiednik powszechnych na wielu rynkach funduszy typu REIT. Fundusze te, w formie specjalnych spółek akcyjnych notowanych na GPW w Warszawie, inwestowałyby w nieruchomości mieszkaniowe i komercyjne przynoszące stały dochód.”

Czyli ceny mieszkań w górę!

„Platforma was tak nie wyruchała jak wyrucha was PiS. Aż was kukle będą swędziały, z bólu.”
#cytatywielkichludzi

Encjusz
Użytkownik
Encjusz
6 miesiące 13 dni temu

@Darek_Kos
Na podobnej zasadzie działa spora część niemieckiego rynku wynajmu, a wynajem w Niemczech jest tańszy niż zakup mieszkania.

iz
Użytkownik
iz
6 miesiące 13 dni temu

Darek jaki masz tok rozumowania by zwiększona podaż mieszkań na wynajem spowodowała jakikolwiek wzrost? Wynajmu/Kupna, wszystko jedno które wybierzesz.

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
6 miesiące 13 dni temu
Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 5 dni temu

Pomorskie i Małopolska palą się do nowego programu: http://finanse.wp.pl/kat,1033695,title,Mieszkanie-W-Pomorskiem-jest-ponad-300-ha-gruntow-do-wykorzystania-w-ramach-programu,wid,18421126,wiadomosc.html
Ciekawe co z tego wyjdzie. Szkoda, że to nie moje strony.

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
5 miesiące 19 dni temu

Jak już widzieliśmy kilka razy Turek ostatnio nie do poznania.
Oto jego najnowsza publikacja :
https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/pieniadz-jest-tani-a-boomu-kredytowego-nie-ma/

Generalnie wszyscy zaczynają zauważać, że w okresie boomu na rynku mieszkaniowym przy
– ultra niskich stopach procentowych
– dopalaczach MdM
– końcówce wyżu żądnej mieszkań
nie udało się skierować cen na północ a jedynie utrzymać ich poziom, to kiedy przyjdą lata chude kierunek cen jest jeden.

Chociaż powiem szczerze,że Turkowi to się trochę dziwie, ponieważ w latach 2007 – 2012 jak mantrę powtarzał
„kupuj taniej nie będzie”. Ciekawe co takiego się stało,że zmienił aż tak front. Może chce zostać rzetelnym analitykiem :) kto wie.

Użytkownik
4 miesiące 4 godziny temu

Opłacam już z przymusu program 500+, szczerze powiedziawszy boję się jak da mi dodatkowo po kieszeni program mieszkanie +. Już tyle rzeczy zdrożało i efekty są odczuwalne i będą coraz to głośniej dawały o sobie znać. Doskonale rozumiem i zdaję sobie sprawę, że są ludzie, którym powinno się pomóc, ale rozdawanie pieniędzy na prawo i lewo odbija się na mnie, ,,zwykłej Kowalskiej”. Dodatkowo pierwszy, wspomniany przeze mnie ,,plus” najprawdopodobniej będzie miał dodatkowy immunitet: http://papug.pl/los-w-rekach-sedziego-czy-500-wplywa-na-wysokosc-alimentow/

DiD
Użytkownik
3 miesiące 12 dni temu
Zastanówmy się czy wynajem mieszkań z rządowego programu będzie się opłacał. Tak jak zauważono w artykule mieszkań nie brakuje, a dzięki wprowadzeniu programy ceny mają spaść. Już dziś w mniejszych miejscowościach bez problemów można znaleźć lokale z czynszem w okolicach 10 zł/m2 (nie licząc funduszu remontowego, kosztów utrzymania czy mediów bo tego typu kwota najpewniej podawana jest przez rząd) i chętni nie ustawiają się w kolejkach. W dużych miastach czynsz najmu ma wynosić 20 zł/m2 (już teraz coś się wspomina o większej kwocie) i jeśli byłyby to mieszkania w centrum to rewelacja. Natomiast na obrzeżach bez większego problemu można znaleźć… Czytaj więcej »
wpDiscuz