History11

Kto nie zna historii, ten jest skazany na jej powtarzanie

Dziś kolejny wpis naszego stałego czytelnika (oraz kilkukrotnego autora :) Tym razem to „tłumaczenie” tekstu, który ukazał się w New York Times… 33 lata temu. Można by zadać pytanie, co to ma wspólnego z polskim rynkiem mieszkaniowym… ale wspólnego ma bardzo dużo. Polska nie jest jakimś odosobnionym przypadkiem w historii i wszystko, co przerabiamy u nas, gdzieś już się wydarzyło. I to wielokrotnie, w wielu miejscach. Dlatego warto poznać historię, żeby zobaczyć, co będzie dalej w Polsce i zobaczyć, że każda bańka mieszkaniowa wydawała się ówczesnym „uczestnikom” wyjątkowa i miała nigdy się nie skończyć (sky is the limit!). A kończyła się zawsze tak samo.

Beny pisze tak:

Artykuł nie jest tłumaczony dosłownie słowo w słowo, gdyż w mojej opinii, po pierwsze, nie wszystko da się wiernie przetłumaczyć, dwa, niektóre zwroty mogą być niezrozumiałe dla polskiego czytelnika. Dlatego pozwoliłem sobie troszkę popuścić wodzy swojej twórczości i przełożyć go na nasze swojskie realia. Nie mniej jednak sens i wartość merytoryczna a także końcowy morał został zachowany. Na dole jest oryginalny link, jeśli ktoś chciałby sobie sprawdzić źródło lub przetłumaczyć samemu.

Dzień w którym pękła bańska w Los Angeles.

Mój kumpel Jerry P. kupił właśnie kondominium w Century City w Beverly Hills, za 60 procent tego, za ile ktoś je kupił  w 1980 roku. Przemieszczając się w dół ulicy od miejsca gdzie mieszkam, na wzgórzach Hollywood, widać cztery domy, które są na rynku od  1981. Cena oferowana jest o jedną trzecią mniejsza od tego, co było proponowane jeszcze trzy lata temu. Idąc  w górę i w dół Sunset Boulevard w Zachodnim  Hollywood, apartamenty i domy, które zostały przemienione na condo, nie sprzedają się wcale.  Należą one teraz do banków po tym, jak właściciele ogłosili bankructwo – stoją puste, ogrodzone.
Nowojorczycy nie wierzą, że mogą wyciągać lekcje z tego, co stało się w Kalifornii, ale do diaska mogliby chociaż spróbować zrozumieć co tam się wydarzyło.

W południowej Kaliforni bum na rynku nieruchomości zaczął się około 1974 roku. To nie był jakiś tam sobie bum. To był superbum, gdzie cena  ruiny  w Santa Monica poszybowała z 40.000$  w 1974  do 400.000$ w 1980. Dwuczęściowy dom w stylu kolonialnym podskoczył z 200 000$ do 800 000$ a później do ponad miliona dolców.  Jednopokojowe condo w Hollywood zostało wybudowane a następnie sprzedane za 100 000 – cena, za jaką pięć lat wcześniej można było kupić dom w Beverly Hills. Codziennie ludzie patrzyli na cenny i mówili, że to nie może trwać  tak dalej. Ale trwało przez następne pięć lat. Gdy w trakcie trwania tego szaleństwa klasa średnia została wyrzucona poza rynek, brokerzy mówili, że przecież bogaci zawsze będą mieli siano, żeby kupić. Gdy nawet dla bogatych z ich pieniędzmi niektóre dzielnice stały się niedostępne, brokerzy  paplali, że przecież muzycy i ludzie z branży filmowej kupią wszystko. Cóż… okazało się, że nawet dla nich ceny są zbyt wysokie. Był rok 1979, a agenci nieruchomości śpiewali dalej swoja śpiewkę. Tym razem mieli to być obcokrajowcy (u nas to chyba mityczni Ukraińcy z ich niemniej mityczna mamoną – tłumacz). W przeciwieństwie  do Paryża czy Teheranu, nieruchomości na Holmby Hills miały być złotym interesem.

Każdy, dosłownie każdy, chciał się włączyć do gry. Kupić tanio, przeczekać (czasami zalegając z ratami) i drogo sprzedać i być bogatym. Spełnić marzenia. Po prostu zrobić interes życia. Ceny mieszkań miały sięgnąć nieba. Boże, jakiego nieba, co ja mówię… one już przebiły stratosferę i ruszyły w kierunku kosmosu. Najwidoczniej jednak silnik był wadliwy lub inżynier kiepski, bo rakieta, która miała dosięgać kosmosu, zatrzymała się tak samo jak ceny. I mimo logiki, że teraz obiekt może obrać jedyny rozsady kierunek, przeciwny do zamierzonego, agenci dalej powtarzali jak mantrę, że  nie ma możliwości spadku, gdyż każdy chce żyć w L.A. (w Polsce to pewnie Warszawa – tłumacz), bo to jedyne takie miejsce na ziemi, gdzie można zarobić szybkie pieniądze, poderwać  zawsze chętne dziewczyny i rozkoszować się słońcem na plaży. Po prostu Raj.

W końcu fanfary przestały grać, coraz mniej chętnych dołączało do gry, czy to ze względu na brak środków finansowych, czy też wskutek otrzeźwienia, bum w południowej Kalifornii dobiegał końca. Oferty zostawały na rynku przez trzy miesiące, pół roku, rok, dwa lata. Nic się nie sprzedawało. Ceny wciąż były wysokie, ale chętnych brak. Zniknęli. I nie pomogły magiczne zaklęcia, znajdowanie coraz to nowszych powodów, dlaczego musiałbyś akurat posiadać coś na własność w L.A.

Cztery lata później ci sami brokerzy mówili swoim klientom (którzy chcieli przestać być szczęśliwymi posiadaczami „swojego”), że muszą się liczyć z tym, że finalizacja oferty  może zająć ponad dwa lata.

Jest grudzień 1984 roku, pojechałem w odwiedziny do rodziny w Nowym Jorku. Chodzę ulicami wielkiego jabłka i słyszę rozmowy kupujących z agnatami nieruchomości, że kupią dla dzieci dwupokojowy apartament raptem za 150 000$, wezmą druga prace, nadgodziny, a za rok ten sam apartament będzie warty już 250 000$. Broker pieprzy trzy po trzy to samo co kiedyś słyszałem w L.A. – że oczywiście wielu amerykanów nie stać na kupno nieruchomości w NY, ale zawsze będą jacyś bogaci bądź obcokrajowcy, że Nowy Jork jest unikalny, jest ekscytującym miejscem do życia i że dwa pokoje na West Side powinny kosztować pół miliona dolców.

Nie wierzcie im, szumowinom bez honoru, ludziom żerującym na ludzkiej naiwności i krzywdzie. Pamiętajcie, że drzewa nie rosną do nieba, a to, co się dzieje teraz w NY, podzieli los tego, co widźcie obecnie w L.A. Prawdą jest, że mieszkania w NY były przez lata niedoszacowane, prawdą też jest, że jest to wspaniałe miasto do życia i że jest całkiem sporo bogatych ludzi, którzy je lubią. Tak, tak, tak. Po trzykroć tak, ale na Boga… przecież żadna bańka na nieruchomościach nie trwa wiecznie, a gdy wszyscy wokoło zgadzają się, że tak będzie, zazwyczaj zbliża się ona ku końcowi.

Być można potrwa to trochę dłużej, być może jest tak, jak mówi mi jeden z moich przyjaciół bankierów (ładnych masz przyjaciół – tłumacz; przyjaciół się nie wybiera – autor) już zaczyna się chwiać. Inny znowu mówi, że dopiero zaczyna rosnąć. Któż to wie?
Gdy jednak kupujący są w stanie zrobić dosłownie wszystko, aby osiągnąć cel, myśląc, że złapali Pana Boga za nogi, zaczyna wzbudzać to mój niepokój. Ci piewcy wiecznego bumu powinni sobie przypomnieć bańkę w Los Angeles w West Hollywood.  Szkoda mi tylko tych ludzi, którzy w pogoni za własnym marzeniem skończą koszmarem. Cóż… takie jest brutalne życie. Jedno jest pewne – to nie pierwsza i nie ostatnia bańka na nieruchomościach.

http://www.nytimes.com/1984/12/08/opinion/the-day-los-angeles-s-bubble-burst.html

Bańka w Nowym Yorku pękła pod koniec lat 80. w tym samym czasie pękła w Toronto, wcześniej w LA, a później w  całym USA, Irlandii, Hiszpanii (gdzie zresztą nie podniosła się do tej pory i wielu innych krajach pod rożnymi szerokościami geograficznymi i na przestrzeni rożnych czasów).

O bańkach mieszkaniowych pisaliśmy swego czasu w tym artykule:

What goes up, must go down

Oczywiście można powiedzieć, że teraz w Polsce nie ma bańki i że nie może pęknąć coś, co nie istnieje. Tyle że czytając powyższy artykuł, przypominają się najlepsze czasy niezapomnianych piewców wiecznych wzrostów – Marka W. i jego kolegi dr Grząbki  (chłopaki, jak tam u nas z tym Madrytem? ;) Po wzrostach o 200-300% w latach 2004-2007 przyszedł lekki spadek w okolicach 2009 roku, ale nadal nie jest to przekłucie bańki (cóż to jest spadek o 15, czy nawet 20%, który nie wystąpił nawet we wszystkich największych miastach?). Duża w tym zasługa rządowych programów „pomocowych” (zwłaszcza RnS), które zdołały utrzymać rynek „na chodzie” w najtrudniejszym momencie. Ale najważniejsze było oczywiście obniżenie stóp procentowych do historycznie niskich poziomów, które pozwoliło przedłużyć obecność na rynku kredytowych kamikaze (jak inaczej nazwać kogoś, kto „dostając” kredyt z banku „na styku zdolności” uważa, że złapał Pana Boga za nogi?). Ale i tacy szaleńcy powoli się kończą, a ich ostateczna eksterminacja nastąpi przy pierwszym zauważalnym wzroście stóp.
W końcu sytuacja, w której normalnego człowieka nie stać na normalne mieszkanie, gdzie deweloperzy sprzedają mieszkania za 2.5-krotność kosztów budowy, a ludzie na przykładowym Żoliborzu wystawiają 3-pokoje w standardzie babciowym, w 80-letniej kamienicy, za 650 tysięcy, nie będzie trwała wiecznie. Tak, jak wiecznie nie trwała żadna inna wcześniejsza bańka. U nas też sytuację mają uratować Ukraińcy (zarabiający mniej niż Polacy), czy inni „inwestorzy” (zarabiający porażające 3% na wynajmie), ale z (w miarę wolnym) rynkiem nie da się wygrać – nikt nie zdołał zatrzymać gigantycznych wzrostów cen i nikt nie zatrzyma ich spadku. Jeśli oczywiście ktoś podziela nasze zdanie, że aktualnie jest drogo. Dużo za drogo.

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Slawek
Użytkownik
Slawek
11 dni 20 godziny temu
Nie wiem jak wygląda sytuacja w Warszawie i kilku innych miastach- głównych rykach nieruchomości mieszkaniowych (Wrocław, Kraków, Gdańsk), ale jest w Polsce takie miasto, o którym mogę coś napisać. Stolica województwa, miasto studenckie, centrum wszystkiego w tej części polski. I co? A no to, że pełno w nim pustostanów. Jakiś czas temu pisałem, że szykuje mi się przeprowadzka. Jestem już po zmianie mieszkania, wynająłem kwadrat w najbardziej pożądanej części tego miasta- dzielnica Nowe Miasto. Sytuacja tu wygląda tak jak w pierwszym akapicie tego artykułu z New York Times’a, a mianowicie idziesz ulicą i widzisz wielkie szyldy „SPRZEDAM” wywieszone na balkonach.… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 dni 18 godziny temu
Nie zgadzam się, żeby pomiędzy Los Angeles, a Polska istniała mocna korelacja. Pierwsza i najbardziej znacząca różnica to w Stanach możesz porzucić kredyt hipoteczny. Co powoduje duże łatwiejsze wyjście z inwestycji. Dobrym przykładem są kredyty frankowe, które w Stanach zostały by wypowiedziane i bank zostaje sobie z nieruchomością. Gdyby była taka możliwość w Polsce to może w 2008, a już na pewno w 2014 mielibyśmy skokowy spadek cen nieruchomości. Wracając do głównego problemu, czy w Polsce mamy za drogie nieruchomości? Tak, ale spadek cen nie będzie skokowy, a nawet nie koniecznie wystąpi, ponieważ może zostać zastąpiony inflacją. Spadki cen mogą nastąpić w… Czytaj więcej »
Slawek
Użytkownik
Slawek
11 dni 18 godziny temu

Mogę się mylić, ale przez ostatnie lata w Polsce ceny mieszkań były kształtowane przez zdolność kredytową kupujących i rządowe programy pomocowe. A banki tak wyliczały zdolność żeby jak najwięcej ludzi wzięło kredyty. Bo co po nastrojach (potrzebą posiadania własnego M.) gdy jest się gołodupcem, któremu nikt rozsądny nie pożyczy pieniędzy.

Użytkownik
11 dni 18 godziny temu

Ważniejszy jest bilans kupno nieruchomości do wynajmu. Programy pomocowe mają wpływ tylko na nieruchomości na obrzeżach, bo jakoś w centrum Gdańska ceny 7000-8000 to średnia w nowych inwestycjach, a żadnej dopłaty do nich nie dostaniesz.
„A banki tak wyliczały zdolność żeby jak najwięcej ludzi wzięło kredyty. ” ponieważ całe ryzyko jest po stronie kredytobiorcy, ponieważ jeśli nieruchomości stanieją musi oddać wartość kredytu.
Mityczni „gołodupcy”, których nie stać na kredyt? W Gdańsku tańszy jest kredyt niż wynajem nieruchomości.

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
11 dni 17 godziny temu

Chwilowo może i tak, ale przez lata na które brany jest kredyt już nie koniecznie. Przekonali się o tym dotkliwie posiadacze kredytów we frankach, dla których opłacało się płacić po >10000 za m2, bo stosunek raty do wynajmu był korzystniejszy :)

Użytkownik
11 dni 17 godziny temu

To sprawdź jak procent kredytów jest zagrożony, pomimo że frank kosztuje dużo więcej. Ludzie prędzej pójdą na 2 etat, niż oddadzą mieszkanie bankowi i zostaną z długiem. To nie USA gdzie oddajesz klucze i nic Ciebie nie interesuje.

Slawek
Użytkownik
Slawek
11 dni 15 godziny temu

I to dopiero pokazuje ten chory system, który działa w Polsce. Na własne życzenie zostajesz niewolnikiem banku, często dożywotnio. Twoje pieniądze zamiast krążyć w naszej gospodarce są wytransferowywane przez filie zagranicznych banków.

Użytkownik
kamcio
7 dni 14 godziny temu

I teraz stosunek raty do wynajmu nie jest korzystniejszy? Nie liczyłem dokładnie, ale znajomi którzy mają kredyty we frankach nie narzekają, oczywiście do oddania mają sporo, ale rata jest co najwyżej taka jaką mieliby, gdyby wzieli kredyt w złotówkach (oczywiście znaczenie ma tu, w którym dokładnie momencie wzieło się kredyt).

Poza tym kredyty we frankach nie są już udzielane, więć średni argument dla kogoś, kto rozważa teraz wzięcie kredytu w złotówkach.

Slawek
Użytkownik
Slawek
11 dni 17 godziny temu
„Ważniejszy jest bilans kupno nieruchomości do wynajmu.” Ok… Wyliczyłem, że bardziej opłaca mi się kupić niż wynajmować. Ale bank stwierdził, że nie mam zdolności. Czyja „ważność” jest ważniejsza- moja, czy banku? Kupię, czy nie? Jeszcze kilka lat temu, dzięki bankowi, bym kupił i nawet dostał kasę na wykończenie. Obecnie na szczęście się to skończyło. „(…) w centrum Gdańska ceny 7000-8000 to średnia w nowych inwestycjach, a żadnej dopłaty do nich nie dostaniesz. (…)” Pewnie właśnie dlatego inwestycje zakończone i oddane w ciągu ostatniego roku nadal mają kilkanaście procent niesprzedanych mieszkań- https://rynekpierwotny.pl/s/nowe-mieszkania-gdansk/?page=3 ” W Gdańsku tańszy jest kredyt niż wynajem nieruchomości.”… Czytaj więcej »
Użytkownik
11 dni 17 godziny temu

Skoro nie dostałeś kredytu to znaczy, że zarabiasz zbyt mało by kupić TĄ nieruchomość, którą chciałeś. Szukaj tańszej nieruchomości lub zmień pracę.
Właśnie szukam mieszkania w Gdańsku i oglądałem parę, to masz informację z pierwszej ręki. To co się nie sprzedało, to najgorsze mieszkania. Z oknem na wysokości chodnika, strasznym rozmieszczeniem, z murem za oknem i ceną taką jakby miały złote klamki, a i tak się sprzedadzą jak cena spadnie o 10%. Jeśli chodzi o nieruchomości to ceny spadną, ale w małych miastach, skąd ludzie uciekają. W dużych miastach spodziewam się spadku do 20% na obrzeżach po wygaszeniu MDM. W centrum dużych miast spadki będą powolne, szybsze jeśli doliczymy inflację.

Slawek
Użytkownik
Slawek
11 dni 16 godziny temu

„Szukaj tańszej nieruchomości lub zmień pracę.” Albo wyjedź za granicę? Przypadkiem nie masz na nazwisko Komorowski? :-)
A teraz na serio… Jakbym miał dać pół bańki za mieszkanie (nie ważne, czy w Gdańsku) to bym wolał wybudować dom. A jeśli bym miał dać pół bańki za mieszkanie w Gdańsku to bym wolał kupić, np. w Pruszczu Gdański.

Użytkownik
11 dni 16 godziny temu

„„Szukaj tańszej nieruchomości lub zmień pracę.” Albo wyjedź za granicę? Przypadkiem nie masz na nazwisko Komorowski? :-)”
Dobrze skojarzyłeś, więc nie bierz tego zbyt na serio :)
Każdy jest inny. Jeden wybuduje dom i poświeci 2 godziny dziennie na dojazdy (ziemia w okolicach Gdańska to 200+ za metr), drugi kupi kawalerką przy Długiej, inny poczeka aż ceny spadną. Teraz mieszkam na obrzeżach i dojazdy mnie dobijają dlatego jestem skłony dołożyć by nie musieć dojeżdżać.
Podsumował bym tak. Tak jak różni są ludzie, tak różne są rynki nieruchomości i ceny będą się różnie na nich kształtowały.

iz
Użytkownik
iz
5 dni 22 godziny temu
Kamil. Też tak myślałem jak Ty, że w USA można oddać klucze i koniec. Niestety. Mam informacje od Amerykanina z którym szlifuję angielski (pochodzi z Florydy). Jezeli nieruchomość straci na wartości bank zlicytuje poniżej tego co jesteś winien, to resztę dalej musisz spłacić. Chyba, że nie masz pracy i możesz ogłosić bankrustwo. Myślę, ze działa to tak samo jak u nas obecnie: 2 lata bez dochodu itp. Ogólnie nie jest tak różowo jak się wydaje. Wszystko różnie wygląda w zależności od stanu. Te info mam z Florydy. To że w Stanach było masowe „oddawanie kluczy” to z racji tego, ze… Czytaj więcej »
Użytkownik
4 dni 21 godziny temu

Masz racje, że takie prawo nie obowiązuje w całych Stanach.
„Porzucenie kredytu hipotecznego jest racjonalnym rozwiązaniem tylko w stanach, w których obowiązuje prawo umożliwiające udzielanie tzw. non-recourse mortgage, czyli bez prawa regresu (m.in. w Kalifornii, Arizonie, Północnej Karolinie). ”
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Oddac-klucze-pozbyc-sie-kredytu-czy-w-Polsce-byliby-chetni-2824012.html

Użytkownik
10 dni 9 godziny temu
Jako stały czytelnik bloga nie mogę nie skomentować fragmentu „a ludzie na przykładowym Żoliborzu wystawiają 3-pokoje w standardzie babciowym, w 80-letniej kamienicy, za 650 tysięcy”. Wiele razy na tym blogu pisano o 3 najważniejszych czynnikach wpływających na cenę mieszkania: lokalizacji, lokalizacji oraz lokalizacji, ale widocznie autor tym razem to przemilczał. Ja od siebie dodałbym w warunkach warszawskich: metro (unikalne w skali kraju, co jest jak na standardy europejskie jest żenujące), zieloną okolicę sprzyjającą odpoczynkowi i aktywnemu spędzaniu czasu (jest tylko kilka takich miejsc w Warszawie) oraz najważniejsze prawo ekonomiczne – ograniczoną podaż dobra. Stary Żoliborz (a więc ten babciny) jest… Czytaj więcej »
Dexter
Użytkownik
Dexter
7 dni 16 godziny temu

Ja w skrócie dorzucę coś od siebie na trochę inny temat, ale bliski.
Deweloper sprzedaje nowe mieszkanie w cenie X. Rzeczoznawca wycenia nieruchomość na kwotę X+7kPLN. Bank we wniosku kredytowym podaje kwotę mieszkania X-34kPLN. Pytanie dlaczego to robi? Jeden z powodów jest taki żeby wbić klienta powyżej 50% LtV. Zaniżenie wartości nieruch. powoduje wyższą marżę. Inny powód, może nieruchy nie są tyle warte. Uważajcie na praktyki banków.

pomatol
Użytkownik
pomatol
7 dni 9 godziny temu

Ciekawe jak rozwinie sie sytuacja po zakonczeniu mdm w tym roku.
Jesli ktos jeszcze zdecyduje sie na mieszkania+doplata w 2018 tez raczej ma spory handicap w postaci doplaty+zysku na mniejszych odsetkach od kredytu.
W przypadku singla/rodziny z dzieckiem daje to ~10-15% zapasu.
Raczej szkoda czasu na dywagacje o spadkach – musiloby byc kilka bardzo slabych lat na rynku zeby zniwelowac ta doplate. W tym czasie mozna korzystac z zycia i mieszkania :)

pomatol
Użytkownik
pomatol
6 dni 19 godziny temu
Wg mnie ten artykul nie przystaje do sytuacji na polskim rynku. Obecnie w Warszawie mozna kupic mieszkania na obrzezach lub niezle skomunikowane w cenie ~5-6k/mkw – srednia krajowa to ~4400, warszawska troche wyzsza wiec kilka procent ponizej ceny 1mkw. Co przy rozsadnym wkladzie wlasnym daje rate z czynszem ~1800-2000 za mieszkanie – przy tej kwocie wynajem od kogos lub trzymanie na lokacie nie jest oplacalne. Ostatnie dane z BIK: „Jak podaje BIK, w lutym udzielono natomiast więcej kredytów mieszkaniowych. W sumie kredytów tego typu odnotowano 18,1 tys. na łączną kwotę 3,8 mld zł. Stanowi to wzrost o 14,9 proc. w… Czytaj więcej »
Slawek
Użytkownik
Slawek
6 dni 18 godziny temu

Czyżby Bartuś T. zawitał na bloga? :-)

Użytkownik
Jaja Robie
6 dni 15 godziny temu
@pomatol a według mnie artykuł jak najbardziej odnosi się do polskiej rzeczywistości,pomijając już demografię,płace które z pewnością lepsze były i są w L.A, skupiłbym się na stopach procentowych. Skoro w tamtym okresie w celu ratowania zaufania do dolara,zatrzymania inflacji gwałtownie została podniesione stopy procentowe,to jak myślisz czy nasza złotówka jest na tyle silna żeby się temu oprzeć? Nazywano to szokiem Volckera od nazwiska przewodniczącego FED. Liczba osób nie będących w stanie spłacać swoich kredytów hipotecznych potroiła się.(choćby według Naomi Klein i jej książki doktryna szoku) Ładnie to pokazuje obrazek ale jeszcze lepiej rozpisane jest to na tej stronce https://www.thebalance.com/fed-funds-rate-history-highs-lows-3306135 tabela… Czytaj więcej »
zeroxx
Użytkownik
zeroxx
6 dni 15 godziny temu

Po każdej bańce ceny po jakimś czasie wracają do realnych poziomów. U nas rekordowo niskie stopy pozwoliły na pewien czas zatrzymać spadki. Czas stabilizacji się kończy i pojawia się coraz więcej artykułów próbujących przewidzieć czas powrotu spadków cen w polskiej mieszkaniówce np. https://rynekpierwotny.pl/wiadomosci-mieszkaniowe/czy-czeka-nas-tapniecie-cen-mieszkan-w-2017-roku/8154/. Czas pokaże jak rynek zachowa się w 2018 ale ogromna podaż połączona ze spadkiem popytu i zalaniem rynku mieszkaniami, które się sprzedały przez ostatnie 2 lata, może stanowić nie lada problem dla deweloperów (bez obniżek się nie objedzie)

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
5 dni 14 godziny temu

Jeżeli chodzi o dostępność mieszkań to według raportu ze strony http://www.amron.pl/strona.php?tytul=analizy-i-publikacje „PRZYSTĘPNOŚĆ CEN NIERUCHOMOŚCI MIESZKANIOWYCH” 5 najdroższych rynków w Polsce report kwalifikuje jako drastycznie niedostępne. Nasuwa się pytanie – Jak w obliczu dramatycznej demografii oraz ciągłemu przyrostowi ilości mieszkań ten chory stosunek niedostępności ma się utrzymać?

pomatol
Użytkownik
pomatol
5 dni 8 godziny temu

Drastycznie niedostepne?
To chyba przesada, gdyby tak bylo nie byloby ciaglych rekordow sprzedazy.
A patrzac np na ceny mieszkan np w Szangchaju, Londynie, Paryzu to W-wa wypada calkiem niezle biorac pod uwage zarobki i dostepne metraze srednio na rodzine.

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
4 dni 22 godziny temu
Chyba nie przeczytałeś załącznika. „Przystępność cen została porównana za pomocą stosunku mediany cen mieszkań do mediany rocznych dochodów brutto gospodarstw domowych (wielokrotność mediany). W przypadku, gdy takie dane nie były dostępne, posłużono się stosunkiem średniej ceny mieszkań do średnich rocznych dochodów brutto (wielokrotność średniej). Wymienione wskaźniki nie stanowią perfekcyjnych miar, ponieważ nie uwzględniają różnic w metrażu ani w standardzie mieszkań, stanowią jednak pewne przybliżenie, które pozwala na szybkie porównanie cen na różnych rynkach mieszkaniowych. W zależności od wielkości miary, rynki są klasyfikowane jako przystępne (jeśli miara wynosi nie więcej niż 3,0), umiarkowanie nieprzystępne (powyżej 3,0, ale nie więcej niż 4,0),… Czytaj więcej »
pomatol
Użytkownik
pomatol
4 dni 9 godziny temu

Te statystyki wygladaja dobrze na papierze. Polecam wycieczke do 1 z deweloperow w w-ie. Zobaczysz kolejki w ciekawszych lokalizacjach.
Poza tym jesli np jakas firma sprzedaje 8 mieszkan/dzien majac w ofercie ceny od ~5k-9k/m2 to chyba szybko ta hossa nie skonczy sie i raczej bedzie stagnacja – tak jak jest od paru lat niz spadek. Ostatnie dane o PKB powyzej 3% i rosnacych wynagrodzeniach tez nie sa prospadkowe.

Użytkownik
Jaja Robie
4 dni 11 godziny temu

jesli wierzyć temu obrazkowi to nieruchomosci za meter kwadratowy(square meter) są tańsze w chicago

zwróć uwage na notes pod spodem

Krzychu
Użytkownik
Krzychu
5 dni 12 godziny temu

Fajnie sobie poczytać o historycznych bańkach, to poprawia samopoczucie, że dotknęło to innych, nie nas, w domyśle my jesteśmy na to za cwani. Ale niestety całe przekleństwo takowych baniek polega na tym że nie można ich przewidzieć, i szkodliwe decyzje podejmuje zarówno ten który ciągle je gorączkowo zwiduje jak i ten który wystąpienie tego zjawiska lekceważy. W Polsce, po pęknięciu bańki na nieruchomościach koło 2007 roku, ceny nie rosną, cyfry w przybliżeniu utrzymują się, czyli w wyniku inflacji stale spadają. Autorze, co to za bańka w której ceny spadają?

Użytkownik
5 dni 7 godziny temu

Beznadziejny wpis, a to dlatego, że autor nie jest w stanie określić przyczyny tego stanu rzeczy.
Powod jest tu:
Przy niskich stopach procentowych ceny nieruchomosci dynamicznie rosna, czasem tworzac banki spekulacyjne. Gdy stopy ida w gore finansowanie kredytow znika, nikogo nie stac na placenie wysokich rat za mieszkanie, popyt spada a ceny wraz z nim.
Przewiduje, ze w najblizszych latach stopy procentowe pojda w Polsce do gory, wobec czego ceny mieszkan gwaltownie spadna.

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
4 dni 16 godziny temu

Jest nowy raport GUS.
http://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5478/5/64/1/budownictwo_mieszkaniowe_-_marzec_2017.pdf
Deweloperzy dalej idą jak burza :)
Przez pierwsze 3 miesiące 2017 w stosunku do 2016 mamy u deweloperów :
Mieszkania oddane do użytkowania – wzrost 9,4%
Mieszkania, których budowę rozpoczęto – wzrost 41,5%
Mieszkania, na których budowę wydano pozwolenia – wzrost 54,8%
A to wszystko, kiedy za rogiem widać zmianę koniunktury. Nie pozostaje nic tylko kibicować!!!!

pomatol
Użytkownik
pomatol
4 dni 9 godziny temu

Gdzie widzisz ta zmiane koniunktury skoro dane sa bardzo dobre?:)
Nieruchomosci zwykle szybko nie reaguja na zmiany w gospodarce – jesli nie bedzie jakiegos wielkiego krachu i moze sie skonczyc co najmniej kilkoma albo wiecej latami oczekiwania na spadki.

zeroxx
Użytkownik
zeroxx
4 dni 7 godziny temu
Napisałem, że na horyzoncie widać zmianę koniunktury (przełom 2017 – 2018). To nie jest jakieś ciężkie do wydedukowania skoro piszą nawet o tym „eksperci” http://www.emmerson-evaluation.pl/wp-content/uploads/2017/04/E-VALUER-INDEX-2017.pdf. Generalnie cykl koniunkturalny w mieszkaniówce dobiega końca. Zbiegnie to się: – z końcem MdM – podwyżkami stóp procentowych – rekordową podażą – zalaniem rynku nową partią nowych mieszkań na wynajem (trzeba będzie zejść z ceny) – coraz mniejszą liczbą inwestorów z mityczną gotówką – wyjazdem części Ukraińców po zniesieniu wiz przez Unię Europejską – nawet studentów jakby już mniej http://www.bankier.pl/wiadomosc/Studentow-ubywa-cudzoziemcow-przybywa-Ukraincy-przoduja-7510954.html Także powoli gaśnie parę silników i nawet roczny wzrost wynagrodzeń o 5% niewiele tu pomoże… Czytaj więcej »
bromsky
Użytkownik
bromsky
3 dni 20 godziny temu

Zmiana koniunktury wcale nie oznacza kryzysu a jedynie spowolnienie. Spowolnienie nie musi oznaczać krachu na rynku nieruchomości ale np. co najwyżej lekki wzrost liczby niesprzedanych mieszkań. Może to spowodować korektę cen, no ale przecież zgodnie z cyklem koniunkturalnym, niedługo znów nastąpi wzrost a deweloperzy mogą być w stanie przeczekać gorszy okres.

pomatol
Użytkownik
pomatol
3 dni 18 godziny temu
Z ta zmiana koniunktury moze byc roznie. Deweloperzy przetrwali juz gorsze okresy. Pamietam jak przewidywano spadki ze wzgledu na: – koniec rns – ustawe deweloperska – wysokie ceny kredytow itd Najlepiej czasami po prostu przeliczyc o ile ceny moga spasc – jesli wogole spadna?, zgarnac doplate MDM i korzystac z mieszkania. Teraz jest taka sytuacja, ze ceny stoja w miejscu, a spadek cen jest dzieki rosnacym wynagrodzeniom i inflacji. Nawet jak cena spadnie o 3% w skali roku – co jest bardzo duzo – to masz 10-15% zapasu na doplacie do mieszkania, zyjesz jak czlowiek, urzadzasz po swojemu. Zakladam, ze… Czytaj więcej »
Użytkownik
kamcio
2 dni 20 godziny temu

Te argumenty to jakieś żarty? Wyjazd Ukrainców? Mniej mitycznych inwestorów?
O stopach to już czytam na tym blogu od paru lat, że już są za rogiem i obniżą ceny mieszkań, czas mija a ceny rosną. Jeśli MDM miałby takie znaczenie, to czemu mieszkania w centrach, gdzie MDM nie ma zastosowania mają się tak dobrze i ich ceny rosną (na pewno rosną w Trójmieście, nie śledzę dokładnie innych aglomeracji).
Jeśli miałaby być zmiana koniunktury, na przełomie 2017/2018 (czyli w bliskej przyszłości), to już by było widać tego sygnały w raporcie NBP.

Użytkownik
3 dni 19 godziny temu
Myślę, że w Warszawie stosunek ceny do zarobków będzie spadał w długim terminie z powodów wałkowanych wielokrotnie – droższy kredyt, demografia itp. Uważam też, że będziemy świadkami wyhamowania tendencji urbanizacyjnych, czy wręcz deurbanizacji w perspektywie kilkunastu, kilkudziesięciu lat. Będzie to spowodowane rozwojem internetu i e-pracy. Już teraz osoby mogące pracować zdalnie wyprowadzają się z Warszawy „na wieś”, gdzie w cenie 60m2 warszawskiego apartamentu mają dom z ogrodem, ciszę i niższe koszty życia. Natomiast w okresie kilku najbliższych lat trudno powiedzieć, co będzie z cenami. Mogą nawet wzrosnąć w najbliższych miesiącach, kiedy „głupi pieniądz” (czyli przeciwieństwo tzw. smart money) rzuci się… Czytaj więcej »
Użytkownik
Paradoks
3 dni 13 godziny temu

Też mi się tak wydaje.
Dodam jeszcze, że jeżeli trend wydarzeń na tzw. „zachodzie” się nie zmieni, a kraje V4 utrzymają swoje stanowisko względem przyjmowania u siebie dzikich hord z połowy Azji i Afryki, to można się spodziewać, że za miejscem dla siebie zaczną się tutaj rozglądać również ludzie z zagranicy; nasz region ma coraz lepszą prasę (praktycznie wszędzie, poza skrajną lewicą i jej mediami). Tam się z roku na rok robi coraz bardziej nieciekawie. To z kolei może trochę wesprzeć ceny.

Użytkownik
kamcio
2 dni 20 godziny temu
Ja nie miałbym takich oczekiwań. To czy kredyt będzie droższy czy nie, nie jest oczywiste, w wielu krajach Europy Zachodniej kredyt jest sporo tańszy niż w Polsce, na tym blogu popularne jest odnoszenie się do historycznych stóp procentowych w Polsce, moim zdaniem nie ma żadnej gwarancji, że te czasy wrócą w jakiejś realnej perspektywie, co więcej wraz z integracją Polski z Europą Zachodnią i postępującym odbieraniem Polski jako stabilny kraj, kredyt w Polsce moze być jeszcze sporo tańszy, co wiele osób na tym blogu pomija. Internet już jest całkiem rozwnięty, e-praca też i jak to wpływa na ceny? Chyba największe… Czytaj więcej »
daddy_not_cool
Użytkownik
daddy_not_cool
2 dni 15 godziny temu
@kamcio Nie masz pojęcia o ekonomii i obecnej sytuacji gospodarczej na świecie. Gdybyś się tym zainteresował to widziałbyś, że stopy procentowe obecnie są nienaturalnie niskie i to pierwsza taka sytuacja w historii. Kraje są zadłużone, firmy są zadłużone, ludzie są zadłużeni, prędzej czy później (raczej prędzej) dojdzie pęknięcia tej kredytowej bańki. Londyn to centrum biznesu, rozrywki, jak niby ceny miałyby tam spaść? Przecież tam chce żyć pół świata. Podobnie jest z Kopanhagą, Przecież tam są ogromne ilości imigrantów, nie są to Ukraińcy, często ludzie z kasą. Poza tym mimo wysokich cen za metr kwadratowy, siła nabywcza Duńczyków jest dużo wyższa… Czytaj więcej »
Użytkownik
kamcio
2 dni 6 godziny temu
Wydaje mi się, że komentowanie o czym ma pojęcie osoba, ktorej nie znasz nie jest na miejscu. Przewidywania gospodarcze takie jak Twoje czytam już od kilku lat i jak na razie całkowicie mijają się z prawdą. Pół świata chce zyć w Londynie? Ciekawa teza. Równie dobrze mogę twierdzić, że pół świata chce, żyć w Warszawie (na pewno sporo chce). To też centrum rozyrywki, kultury i rozrywki. Zresztą wzmianka o Londynie była odnośnie tezy pracy zdalnej i jak ona obniży ceny. Nikt, ze znanych mi osób, które tam mieszkają lub mieszkały w Londynie nie chciał tam mieszkań, a przynajmniej nie przy… Czytaj więcej »
Użytkownik
Paradoks
17 godziny 4 minuty temu
Czytasz o stopach od „kilku lat”, czyli dokładnie 3-4. :) W tym czasie gładko przeszliśmy w mainstreamie w prognozowaniu cen mieszkań od „pewna inwestycja bez szans straty” do „stabilizacji lub może nawet lekkich spadków”, w oczekiwaniach względem stóp procentowych natomiast od „to jest inna sytuacja” oraz „ZIRP forever” lub nawet „będą jeszcze bardziej ujemne” do „ZIRP jednak niesie zagrożenia” i pierwszych podwyżek w USA – jest to bardzo wyraźna zmiana trendu, idąca dokładnie w stronę oczekiwań i prognoz na tym blogu (i nie tylko oczywiście). Dodatkowo trzeba zaznaczyć, że ta zmiana zaszła w ciągu ZALEDWIE 3-4 lat, które w warunkach… Czytaj więcej »
Użytkownik
kamcio
6 godziny 28 minuty temu
Tak, od 3 lat czytam o wzroście stóp i jak na razie nijak ma się to rzeczywistości. Skoro przez 3 lata to się nie sprwadziło, czemu miałoby się sprawdzić teraz? Tak jak napisałeś perspektywa 20 lat większości ludzi nie interesuje. Moim zdaniem przewidywania dotyczące stóp to wróżenie z fusów. Tak samo nie przekonuje mnie Twoja teza, że nastąpiła jakaś wielka zmiana. Stopy cały czas są minimalne i to czy znacząco wzrosną w najbliższej przyszłości jest niewiadomą. Ja nie twierdzę, że wiem, co będzie, uważam, że nikt nie wie, a Ci co wygłaszają zdecydowane opinie na temat zmian z reguły kierują… Czytaj więcej »
pomatol
Użytkownik
pomatol
1 dzień 9 godziny temu
Z przewidywaniem tego, ze stopy procentowe nie beda juz nizsze jest troche tak jak z przewidywaniem, ze kurs franka juz wiecej nie wzrosnie, albo jakas spolka wiecej nie spadnie. Czasami trend moze wyjsc poza to co bylo dotychczas. Hossa w usa tez juz trwa wiecej niz wynosi srednia i stawiajac na spadki mozna bylo juz sporo stracic. Jesli zastanowic sie o ile max moga spasc ceny mieszkan np. w W-ie w ciagu 5 lat/chyba ze ktos chce dluzej czekac z zakupem/ to mamy ~2 lata stagnacji + ~3 lata spadku o ~ max 6%. Co przy mieszkaniu za 400k daje… Czytaj więcej »
Użytkownik
Paradoks
15 godziny 11 minuty temu

Nie wiem, gdzie dokładnie czytałeś i co, ale nie przypominam sobie żeby ktoś tutaj pisał, że do redukcji cen dojdzie „już za chwilę.” Dla mnie najwcześniejsze wyraźne zmiany w cenach w dół są możliwe w latach 2018-2020, i o ile nie wyląduje jakiś czarny łabędź, to będą zmiany wciąż jeszcze delikatne.

Natomiast jeśli wyląduje, to może dojść do silnego krachu. W żadnym scenariuszu nie widzę za to wzrostów powyżej inflacji.

pomatol
Użytkownik
pomatol
12 godziny 8 minuty temu

Szukac konkretnych wpisow nie chce mi sie – wystarczy poczytac artykuly jeszcze pod starym adresem: http://wdomachzbetonu.blogspot.com
Ogolny wydzwiek bloga to bardziej spadki niz wzrosty.
Napisales, ze zmiany cen najwczesniej w 2018-2020. To tak jak swego czasu pisano w 2014, ze w 2017 beda spadki ;)

Wiekszosc chyba tu nie liczy specjalnie na wzrosty powyzej inflacji – takich tez nie daje lokata – roznica jest taka ze w mieszkaniu mieszkasz i caly czas z niego korzystasz zamiast czekac na czarnego labedzia czy inny krach ;)

pomatol
Użytkownik
pomatol
12 godziny 4 minuty temu

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2013/09/11-powodow-dla-ktorych-ceny-mieszkan.html

„11 powodów, dla których ceny mieszkań spadną… i kilka powodów, dla których nie spadną tak szybko” Taki to byl wpis w 2013. Polecam lekture.
Mozna dalej czekac kolejne 2-3 lata, co kto lubi ;)

Użytkownik
Jaja Robie
10 godziny 46 minuty temu
@pomatol chcesz kupić mieszkanie kupuj ale odpowiem ci słowami Stephena Poloza Prezesa Banku Kanady “It’s time we remind folks that prices of houses can go down as well as up. People need to ask themselves very carefully, ‘Why am I buying this house?”’ Konferencja 12 kwietnia bieżącego roku. Całość http://wolfstreet.com/2017/04/20/toronto-house-price-bubble-foreign-buyers-tax-double-ending-by-brokers-paper-flipping-by-property-scalpers/ Tutaj następne https://www.bloomberg.com/news/articles/2017-04-24/unsold-london-homes-under-construction-hits-record-as-sales-fall The number of properties being built or completed that have yet to find a buyer surged to 27,000 units from about 25,000 at the end of last year, according to a report by Molior London seen by Bloomberg News. That’s the highest level since the researcher began… Czytaj więcej »
wpDiscuz