Kolejne rekordy

Niedawno deweloperzy przedstawili wyniki sprzedaży w drugim kwartale tego roku – trzeba przyznać, że sprzedaż idzie dobrze, ale my jak zawsze znajdziemy pewną dziurę w całym ;) Ale po kolei…

Na początek tradycyjna tabelka z wynikami sprzedaży największych graczy:

sprzedaż dewów
Robi wrażenie – zmiana względem poprzedniego kwartału (+21%) jeszcze nie jest może jakaś specjalnie zaskakująca, bo drugi kwartał ma zwykle zauważalnie lepszą sprzedaż niż pierwszy (w zimę jest zimno i ludzie mniej chętnie zajmują się kupowaniem mieszkań), za to zmiana względem odpowiedniego kwartału roku poprzedniego to już naprawdę spory sukces (+44%). Duża w tym zasługa firm, których sprzedaż kiedyś była zauważalnie mniejsza niż czołówki, a teraz do tej czołówki awansowały (np. Budimex, Atal, czy Polnord), ale i ci, którzy ostatnimi czasy zawsze byli na przedzie (Dom Development, Robyg), zanotowali kolejne wzrosty sprzedaży. Należy oczywiście pamiętać, że przez sprzedaż rozumie się także „płatną rezerwację mieszkania, po której przestaje ono być dostępne dla innych klientów”, jednak trudno oczekiwać, żeby jakaś znacząca liczba rezerwacji miała nie zakończyć się finalną umową (jeśli oczywiście nie wydarzy się kryzys a la ten z 2008 roku, w początkach którego bardzo dużo rezerwacji mieszkań zostało anulowanych).

Jak więc widać, sprzedaż deweloperom idzie nieźle… albo raczej bardzo dobrze. Przy tej okazji powstał tradycyjny raport Reas’a, dotyczący rynku pierwotnego w 6 największych miastach Polski – całość możemy znaleźć pod poniższym adresem:

http://www.reas.pl/publikacje

Tradycyjnie w raporcie przedstawiona jest liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży, liczba mieszkań sprzedanych oraz wielkość oferty na przestrzeni ostatnich lat:

reas-ofertaWidać, że sprzedaż (kolor fioletowy) jest bardzo blisko rekordowego 1 kwartału 2007 roku – aktualnie wynosi ponad 12.700 mieszkań (a tak swoją drogą, to ciekawe, czy Reas, podobnie jak Fundusz mieszkań na wynajem, uważa, że takie np. Piaseczno to Warszawa i czy wlicza sprzedaż w miastach satelickich do danych w swoim raporcie). Wynik w całym roku (liczony jako sprzedaż w ostatnich 4 kwartałach) to ~45.800 mieszkań, co pozwoliło zdystansować dotychczas rekordowe lata (2007 i 2013) aż o 27% – jest moc!
Eksperci Reas’a są wręcz zaskoczeni tym sukcesem, bo w raporcie możemy przeczytać o słabości rynku kredytów mieszkaniowych:

„Jest to [wielkość sprzedaży – przypis wdzb] o tyle zadziwiające, że pomimo najniższych stóp procentowych w historii polskiego rynku mieszkaniowego, wolumen nowo udzielanych kredytów hipotecznych nie rośnie, a według ostatnich danych BIK nawet nieco zmalał w porównaniu z pierwszym półroczem ubiegłego roku.”

Jak to jest możliwe, że wolumen kredytów nie rośnie, a sprzedaż deweloperów rośnie, wyjaśnimy już za chwilę ;)

Liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży (kolor granatowy) także jest wysoka – czyli bum pełną parą! Tylko czy aby na pewno… w 2 kwartale tego roku do oferty wprowadzono minimalnie więcej mieszkań niż zostało sprzedanych (zarezerwowanych?), dlatego wielkość oferty znowu wzrosła. No i nadal jest na poziomach, powyżej których była tylko w momencie wprowadzenia ustawy deweloperskiej (2 kwartał 2012), kiedy to wiele firm wprowadziło na rynek oferty czysto „teoretyczne”, aby nie musieć podlegać pod zapisy tejże ustawy. Czyli… mamy rekordy sprzedaży, ale okupione jest to rekordową wielkością oferty. Ciekawe jest zwłaszcza porównanie z rekordowym (ale dziś to słowo jest popularne!) 1 kwartałem 2007 roku – ówczesna wielkość sprzedaży odpowiadała wielkości całej ówczesnej oferty, tymczasem w tej chwili jest od niej 4-krotnie mniejsza. Jak więc widać, bum to był w 2007 roku – w tej chwili mamy do czynienia z dużą wielkością sprzedaży, ale wynika ona w dużej mierze z bardzo szerokiej oferty. Ze względu na liczbę wprowadzanych i sprzedawanych mieszkań, mówi się w tej chwili o równowadze popytu i podaży, w której czas wyprzedania aktualnej oferty zajmuje mniej więcej rok. Widać to na wykresie z raportu Reas’a:

reas-czas sprzedażyW różnych miastach trochę się te wartości różnią, ale 4-5 kwartałów koniecznych do wyprzedania oferty to stabilna sytuacja, w której deweloperzy ani za bardzo nie mogą podnieść cen, ani też nie muszą ich opuszczać. Trochę w tym wszystkim wyróżnia się Trójmiasto, gdzie potencjalny czas do wyprzedania oferty jest najmniejszy – widać tu, że wysokie limity Mdm robią swoje.

Reas prezentuje nam też tradycyjny wykres zmiany cen, z którego wynika (a jakżeby inaczej!), że ceny zasadniczo już zaczynają rosnąć, a za chwilę powinny wystrzelić w kosmos ;)

reas-cenyWarto zauważyć, że między pierwszą, a ostatnią wartością, które dzieli ponad połowa wysokości wykresu, jest ledwie 10% różnicy – ale cóż, efekt został osiągnięty – widać, że solidne spadki już za nami, a wzrosty zaczynają przyspieszać (jakiś 1% przez 1.5 roku ;)

Patrząc na historyczne maksima wielkości oferty nie należy się dziwić, że sumaryczna sprzedaż wszystkich firm jest niezła, tymczasem niektórym graczom (np. takiemu JWC) brakuje do swoich rekordów jeszcze ze 60% ;) Wynika to z rosnącej konkurencji na rynku – kiedyś dużych deweloperów można było policzyć na palcach jednej ręki, a teraz firma potrafi wskoczyć do czołówki z kwartału na kwartał, czasem nawet z powodu tylko jednej dużej inwestycji (widać to chociażby po Budimex’ie, czy Atalu). Ładnie widać to na wykresie z raportu NBP:

udział sprzedaży 2014

Niestety ten wykres kończy się wraz z końcem 2013 roku (późniejszych danych, nie wiedzieć dlaczego, NBP nie publikuje). Patrząc jednak na strukturę sprzedaży z ostatniego roku można się spodziewać, że procentowy udział w rynku największych firm nadal maleje. Trochę to pokazuje, dlaczego, mimo tej całej super sprzedaży, kursy giełdowych deweloperów nadal szorują po dnie:

wig-deweloperzy

Indeks grupujący największych deweloperów wypada bardzo słabo nawet na tle słabego aktualnie WIG-20. Czyli inwestorzy giełdowi tak, jak my, widzą jakieś problemy w tej deweloperskiej hossie. A podstawowych problemów jest kilka (pisał o nich nawet Bartek T.!):

  • deweloperzy są aktywnie wspierani przez rząd za pomocą Mdm oraz Funduszu mieszkań na wynajem – temu drugiemu nie wróżymy długofalowego sukcesu, ale jakiś czas będzie on jeszcze te mieszkania kupował. Za to wpływ Mdm może zostać szybko zredukowany, wraz z wprowadzeniem programu na rynek wtórny, co nastąpi „na dniach”. Mimo niższego mnożnika (0.9 zamiast 1.1) rynek wtórny może (tak, jak to było w przypadku Rns) zgarnąć większość dopłat. W końcu średnie ceny transakcyjne mieszkań używanych wszędzie są niższe niż nowych (co jest nawet logiczne ;) Do tego należy mieć na uwadze, że przy aktualnym wymaganiu minimalnego wkładu własnego w wysokości 10% wartości mieszkania, osoby, które takiego wkładu nie mają, a „muszą kupić” mieszkanie, są skazane na korzystanie z Mdm, czyli w praktyce na rynek pierwotny
  • stopy procentowe – już od dwóch lat mamy w Polsce bardzo niskie stopy procentowe (od roku są ultra niskie ;) i wszystko wskazuje na to, że niższe już nie będą, za to za jakiś czas zaczną rosnąć. Ale nawet i bez tego wzrostu liczba udzielanych kredytów w ostatnich latach maleje (kto widział piramidę wieku ludności w Polsce tego ten fakt w ogóle nie dziwi), osiągając kolejne historyczne minima od czasów, kiedy kredyty hipoteczne pojawiły się w Polsce na dobre. Ten rok najpewniej nie będzie pod tym względem lepszy (chociaż nie… będzie lepszy, bo mniej kredytów to przecież lepiej, a nie gorzej!). Liczba udzielonych kredytów przez pierwsze 5 miesięcy tego roku jest znowu zauważalnie niższa niż w tym samym okresie roku poprzedniego, co widać w raporcie Biura Informacji Kredytowej:bik-liczba
    Skoro przy historycznie niskich stopach liczba udzielanych kredytów spada, to nawet przy niewielkim wzroście stóp spadek ten może przyspieszyć. Do tego należy pamiętać o rosnącym wkładzie własnym, który w 2017 roku wyniesie 20% – nie będzie to sprzyjało rozwojowi akcji kredytowej.
  • wielkość oferty – to, o czym już wspominaliśmy. Wysoka sprzedaż okupiona jest praktycznie rekordową wielkością oferty. Jest to o tyle niebezpiecznie, że w przypadku nagłego zmniejszenia popytu (wskutek jakiegoś kryzysu, czy wzrostu stóp procentowych) deweloperzy mogą zostać z bardzo dużą liczbą niesprzedanych mieszkań. Na razie wielkiego ryzyka nie ma, bo budowanie wciąż jest opłacalne, skoro koszt budowy (budynku 5-kondygnacyjnego) wygląda tak:koszt budowyOczywiście deweloperzy mają też inne koszty (np. Beemki prezesów), ale z tego wykresu widać, że nie trzeba nawet sprzedawać wszystkich mieszkań – wystarczy coś koło połowy, żeby starczyło na pokrycie podstawowych kosztów (po przykładowe koszty dla konkretnych inwestycji zapraszamy do pierwszego naszego artykułu):

    http://wdomachzbetonu.pl/jaki-wasciwie-jest-koszt-wybudowania/

  • rynek wtórny – to wydaje się być największe zagrożenie dla deweloperów. Oferta na rynku wtórnym wciąż rośnie i będzie rosła (zwłaszcza starszych mieszkań, po przedstawicielach powojennego wyżu demograficznego). O ile deweloperzy mają jakieś tam koszty, o tyle koszt pozyskania mieszkania „odziedziczonego” jest praktycznie zerowy, więc jego potencjalna cena jest praktycznie dowolna – deweloperowi trudno jest sprzedać mieszkanie poniżej kosztów budowy, za to właściciel mieszkania odziedziczonego po babci pewnie zgodzi się na taką cenę, jaką zaoferuje kupujący (jeśli oczywiście nie należy do wciąż silnej grupy marzycieli, którzy jeszcze nie zauważyli, że ceny z lat 2007-2008 już nie wrócą).
    Na razie rynek wtórny leży, bo marzyciele są w przewadze, co widać porównując ceny transakcyjne z ofertowymi na rynku pierwotnym i wtórnym (raport NBP).

    Rynek pierwotny (różnica ceny ofertowej i transakcyjnej 5%):

    cena rp warszawa

    Rynek wtórny (różnica prawie 20%):
    cena rw warszawa

    Efekt finalny jest taki:

    czas sprzedaży mieszkań
    Czego by dokładnie te wykresy nie przedstawiały, widać, że na lewym wykresie (deweloperzy) czas sprzedaży maleje, a na prawym (rynek wtórny) rośnie. To pokazuje, dlaczego deweloperzy mają dobrą sprzedaż, a na rynku jako całości nadal nie ma bumu.

Eksperci z Reas’a próbują wyjaśnić, skąd tak duże zainteresowanie mieszkaniami deweloperskimi w nieco inny sposób (zupełnie pomijając kwestię słabości rynku wtórnego):

„Okres bardzo dobrej sprzedaży na rynku deweloperskim trwa już blisko dwa lata. Nic więc dziwnego, że deweloperzy wprowadzają na rynek nowe inwestycje. Znacząca część z nich została  przygotowana z myślą o nabywcach korzystających z programu MdM, a liczba nabywców korzystających z dopłat w 2015 wyraźnie wzrosła w porównaniu z poprzednim rokiem. Raptowna wolta rządu, dotychczas konsekwentnie podkreślającego, jak korzystne dla gospodarki jest wspieranie nowego budownictwa, może okazać się dla firm deweloperskich niemiłą niespodzianką, jeśli środków w ramach programu zacznie brakować. Ponieważ jednak wypłaty z MdM działają na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”, popyt na niedrogie mieszkania może w tym roku i w pierwszej połowie kolejnego roku jeszcze wyraźnie wzrosnąć, jeśli potencjalni nabywcy będą chcieli jak najszybciej kupić mieszkanie z dopłatą (…)

Drugim źródłem popytu są nabywcy wycofujący swoje oszczędności z banków kupujący mieszkania w celu późniejszego odnajęcia. Zgodnie z danymi NBP od połowy lutego do połowy maja ze wszystkich banków w Polsce wycofano ok. 3,6 mld zł. Z drugiej strony wartość mieszkań, o które wzrosła sprzedaż w II kwartale w porównaniu do średnioterminowej przeciętnej można szacować na ok. miliard złotych. Jeśli co czwarte mieszkanie zostało zakupione, w całości lub dużej części, dzięki wycofanym oszczędnościom, to jest to odpowiedź na pytanie, skąd taki wzrost popytu na  mieszkania, pomimo braku proporcjonalnego wzrostu akcji kredytowej.”

W kwestii znacznego wpływu Mdm na rynek pierwotny trzeba się oczywiście zgodzić. Liczba wniosków w pierwszym półroczu tego roku była o połowę wyższa niż w roku poprzednim i wyniosła ponad 9.300 (zauważmy, że to bardzo dobrze koresponduje z procentowym wzrostem sprzedaży deweloperów w ostatnim kwartale względem tego samego kwartału rok wcześniej). Ponieważ 6 głównych miast zgarnia mniej więcej 40% wszystkich kredytów z Mdm, to widać, że prawie 20% sprzedaży deweloperów to właśnie efekt rządowego wsparcia.
Natomiast ci nabywcy wycofujący oszczędności z banków i kupujący za to mieszkania w celu ich wynajęcia to bujda na resorach, czym zajmowaliśmy się w tym artykule:

http://wdomachzbetonu.pl/jak-to-jest-z-tym-zakupami-za-gotowke/

Jak już pisaliśmy wielokrotnie, zamiana lokaty generującej 2% „zysku” rocznie na mieszkanie, które przy dobrych wiatrach generuje 3%, to słaby pomysł (jeśli tak wycenić czas potrzebny na przeprowadzenie tego rodzaju „inwestycji”, to się może okazać, że zysk jest właściwie nawet niższy niż na lokacie). Koszty transakcyjne, bardzo mała płynność takiej „inwestycji”, potencjalne problemy z najemcami, czy realne ryzyko spadku wartości mieszkania przy być może całkiem rychłym wzroście oprocentowania lokat, wynikającym ze wzrostu stóp procentowych (nie wspominając już o ewentualnym podatku katastralnym) sprawiają, że jedynym argumentem za taką „inwestycją” może być tylko obawa przed powtórzeniem sytuacji z Grecji/Cypru, w której pieniądze zgromadzone w banku stają się nagle „niedostępne” (a tak swoją drogą, to ciekawe, jak się teraz sprzedają mieszkania w Grecji… za „papierową” gotówkę? I jak tam deweloperzy przędą? ;)
Poza tym… co ma wycofanie pieniędzy z banku do kupna mieszkania? Jak już pisaliśmy kiedyś… mieszkania kupuje się płacąc przelewem, więc transakcja mieszkaniowa prawie nigdy nie wpływa na wartość depozytów zgromadzonych w bankach (co najwyżej część pieniędzy przepływa z jednego banku do drugiego). No chyba że eksperci Reas’a uważają, że zanim kupi się mieszkanie, idzie się do banku po walizkę gotówki i tą walizką płaci się deweloperowi lub aktualnemu właścicielowi, a potem ten deweloper/były właściciel chowa pieniądze… do skarpety(?). Hello!?
A tak w ogóle, to skoro Reas monitoruje rynek pierwotny, to nie może po prostu zapytać deweloperów, ile mają transakcji bez udziału kredytu? Przecież sprzedający wie, skąd kupujący bierze pieniądze. Hmm… a może zapytał i wyszło to, co u nas (czyli poniżej 20%)?

Potem Reas popłynął jeszcze bardziej:

„Przy obecnym tempie sprzedaży relacja pomiędzy wielkością oferty a sprzedażą jest bezpieczna dla branży deweloperskiej. Kluczowe dla przyszłej sytuacji na rynku pytanie brzmi: jak długo tak wysoka sprzedaż się utrzyma? Jeśli wysoki popyt jest przede wszystkim skutkiem dopalacza w postaci MdM-u oraz efektem niskich stóp procentowych, to powinien zacząć maleć w perspektywie dwóch-trzech kwartałów. Jeśli jednak opiera się głównie o akceptowalną dla nabywców relację ceny do dochodu i o atrakcyjność stóp zwrotu z najmu mieszkań, to dobra koniunktura może utrzymać się także w 2016 roku, jeśli prognozy dotyczące utrzymywania się niskich stóp procentowych okażą się trafne.”

Z pewnością popyt wynika z akceptowalnej przez nabywców ceny mieszkań ;) W końcu 1m2 za 2 średnie pensje w Warszawie to wręcz taniocha ;) A nabywcy biorą 30-letnie kredyty z LTV90% (w Mdm to właściwie nawet z LTV100%) tak dla kaprysu ;) Otóż cena do dochodu nie jest akceptowalna – akceptowalna jest tylko cena do chwilowej wysokości raty kredytu. O akceptowalności stopy zwrotu z najmu (rzędu 3-3.5%) już pisaliśmy – nie dość, że ta stopa zwrotu jest niska, to jeszcze jest z wielu kierunków silnie zagrożona spadkiem (i to dużym).

Ale Reas ma dla deweloperów jeszcze jedną deskę ratunku na przyszłość:

„Stanie się tak zwłaszcza wówczas, gdy grono nabywców powiększy się o jeszcze jedną grupę: inwestorów uciekających przed ryzykiem. Im trudniej przewidzieć, co się wydarzy, w Europie, w Polsce, na rynkach walutowych i giełdzie, tym większe grono tych, którzy inwestycję w mieszkanie traktują jako przede wszystkim bezpieczną i, o ile to możliwe, dochodową. Dla tej grupy nabywców najbardziej istotne jest przekonanie o względnej stabilności przyszłej wartości kupowanych nieruchomości, zaś bieżący dochód z mieszkania ma mniejsze znaczenie. Tacy nabywcy nie potrzebują także kredytu na zrealizowanie transakcji.”

Sprzedaż mieszkań deweloperskich na pewno w przyszłości napędzą inwestorzy :) W związku z kryzysem, którego przecież nie ma. Jak kryzys był (w 2008 roku) i nawet upadł jeden duży bank, to nagle inwestorów wywiało (a przecież wg logiki Reas’a powinno ich dramatycznie przybyć!). W Grecji pewnie też inwestorów teraz jest mnóstwo ;) I pewnie dlatego Grecja przodowała ostatnio w unijnej statystyce państw, gdzie ceny mieszkań spadały najbardziej… ;)

Podsumowując… deweloperzy notują wysoką, stabilną (a wręcz rosnącą) sprzedaż, jednak jest to zjawisko napędzane głównie wielkością oferty (blisko historycznych maksimów), wydatnym wsparciem w postaci „rosnącego” Mdm (prawie 20% sprzedaży), ale przede wszystkim ciągłą słabością rynku wtórnego. Zagrożeń dla tej „hossy” jest sporo, a największym z nich jest właśnie rynek wtórny – na początek zadziała wprowadzenie na nim Mdm, co odbierze deweloperom część „najbiedniejszych” klientów, którzy nie są w stanie zgromadzić wymaganego wkładu własnego, bądź polują na najtańsze oferty. Przy okazji dosyć niskich limitów Mdm sprzedawcy będą w końcu mieli szansę zobaczyć, po ile teraz „chodzą” mieszkania – jeśli dostosuje się do tego większa grupa, to rynek wtórny stanie się w końcu realną konkurencją dla deweloperów.

Kto by pomyślał, że ustępujący rząd, pod którym palą się stołki, zrobi nam na koniec taką miłą niespodziankę i nie dość, że da prztyczka w nos deweloperom, to jeszcze (mniej lub bardziej) odbetonuje rynek wtórny. Szkoda, że takie rzeczy tylko raz na 4 lata…

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
posejdon
Użytkownik

Pierwszy na nowej domenie ;) Gratuluję udanej zmiany i ciekawego artykułu!

zeroxx
Użytkownik
Jak zwykle kawał dobrej roboty. Co do rekordów to chyba wszyscy są zgodni, że w najbliższych kwartałach coraz trudniej deweloperom będzie upłynnić budowane mieszkania, nawet sami naganiacze o tym piszą. http://forsal.pl/artykuly/885014,kiedy-skonczy-sie-deweloperskie-prosperity.html http://renews.pl/index.php?mact=News,cntnt01,detail,0&cntnt01articleid=12562&cntnt01origid=17&cntnt01returnid=33 Nikt nic nie pisze o cenach najmu, ale jak rekordowa ilość budowanych teraz mieszkań zacznie być fizycznie dostępna dla kupujących to wymusi korektę i na tym elemencie rynku co dodatkowo wzmocni presję na obniżki cen zakupu. BTW Prośba do autora. Na samej górze strony obok „Polecam” jest baner z pojawiającymi się linkami do artykułów, wszystko jest ok dopóki strona jest otwarta na urządzeniu wysokiej rozdzielczości. Jeżeli strona zostanie… Czytaj więcej »
Daniel nofap
Użytkownik

polecam dać permanentny link na początku kazdego arta na blogerze do tej strony bo wiele osob trafia pewnie z googla.
stronka fajna i cieszę się ze zrobiłeś alternatywne źródło informacji o rynku mieszkaniowym.

Ale jesli ma byc profesjonalnie i dziennikarsko to powinno się zaprosić Bartka lub innych żeby wyrazili swoje zdanie, chętnie byśmy się tutaj bezpośrednio pośmiali

k-dek
Użytkownik

Zalogowałem się i jestem :)

Krótko i na temat Bożenka RP.pl
Względnie sporo takich komentarzy pojawia się na portalach, może to też robić „dobrą robotę” w kwestii spadającej akcji kredytowej (równolegle do demografii rzecz jasna)

http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707216,1219726-Ile-kosztuje-kredyt-na-mieszkanie.html

…a i oczywiście duże Gratulacje i Szacun za rozszerzenie bloga do rozmiarów portalu, jeszcze się trochę oswajam, bo zrobiło się gęsto od okienek, ale potencjał takiego układu jest znacznie większy niż bloga i na pewno to krok w dobrym kierunku, że już o dobrodziejstwie edytowania posta nie wspomnę :D – przetestowałem teraz 3 razy :D

Daniel nofap
Użytkownik

Zastanawiam sie Panowie czy te wzrosty to przypadkiem nie efekt kupowanych mieszkań przez Ukraińców, mają niestabilny system bankowy, więc pewnie przywieźli gotówkę w walizkach. Druga sprawa że wzrost popytu w kolejnych kwartałach o czym z pewnością się dowiemy w jednym z raportów, podejrzewam może byc wywołaniem pęknięciem bańki chińskiej na giełdzie. Przecież skoro budują tam miasta widma to Polska jawi się ogromną szansą inwestycyjną, ok jest emigracja ale nie ma pustych miast. Jest już bezpośrednie połączenie kolejowe z Chinami więc kto wie na dniach mogą wozić gotówkę do naszego kraju.

Makia
Użytkownik
Cześć, Mam męża Ukraińca i obracam się w środowisku rosyjskojęzycznym (koleżanki z pracy ze studiów) które można nazwać tamtejszą klasą średnią (o ile ta w ogóle istnieje na Wschodzie?). W każdym razie są to osoby z wyższym wykształceniem, pracujące na stanowiskach specjalisty, nie osoby popylające na budowie i sprzątające. Jakoś nie widzę wśród tego licznego grona bogaczy, wykupujacych masowo u nas mieszkania. A tak naprawdę mogę przypomnieć sobie jedną daleką znajomą mojego ślubnego ze studiów (Rosjanka) której rodzice tu kupili mieszkanie jeszcze jak była na studiach. I to tyle przez ostatnich osiem lat odkąd mieszkam w Warszawie i znam to… Czytaj więcej »
Daniel nofap
Użytkownik

Hej,
pisałem to oczywiści w kategoriach żartu z tych wszystkich ekspertów, zastanawiając się co jeszcze mogą wymyśleć by napędzić sprzedaż mimo żę już teraz ocierają się o śmieszność

Makia
Użytkownik

Cześć! Oki, czasami ciężko wyczuć na forum co jest ironią a co nie ;-)

m m
Użytkownik

Jest tu gdzieś rss?

K.O.
Użytkownik

Witam na nowym portalu!

Bardzo dobry artykuł w temacie nieruchomości wysmarował w dniu dzisiejszym Krzysztof Kolany z bankiera: Jak powinien wyglądać dobry kredyt hipoteczny (sporo celnych uwag)
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-powinien-wygladac-dobry-kredyt-hipoteczny-7266700.html

Pozdrawiam
K.O.

K.O.
Użytkownik

Witam na nowym portalu!

Bardzo dobry artykuł w dniu dzisiejszym w temacie nieruchomości, autorstwa Krzysztofa Kolanego, znalazł się na bankierze (bardzo dużo trafnych uwag):
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-powinien-wygladac-dobry-kredyt-hipoteczny-7266700.html

Pozdrawiam
K.O.

Marian
Użytkownik

Witam.

I ja również przeniosę się z blogera na Wasze łamy, a co.

I od razu z – moim zdaniem – niezłą bombą:
http://samcik.blox.pl/2015/08/Sensacyjna-zmiana-w-ustawie-dla-frankowiczow-Za.html

Co Wy na to? Kogoś chyba nieco poniosło…

wpDiscuz