ireland

Jak to było na prawdziwej zielonej wyspie…

Wg słów naszego zbiega… znaczy byłego premiera, Donalda T., Polska miała stać się swego czasu drugą Irlandią (od tamtej pory funkcjonuje u nas mit „zielonej wyspy”). Irlandią oczywiście się nie staliśmy, za to sama Irlandia ma chyba większe szanse stać się za jakiś czas Polską (z racji silnej kolonizacji przez naszych emigrantów ;) Mieliśmy doścignąć celtyckiego tygrysa poziomem rozwoju i bogactwa, ale jakoś dziwnym trafem po kryzysie z lat 2008-2009 ta koncepcja szybko zniknęła – być może dlatego, że sukces Irlandii opierał się w sporej części na tanim kredycie i gorzkie tego konsekwencje przyszło ponieść tuż po wybuchu kryzysu, kiedy cały irlandzki sektor bankowy znalazł się w takich opałach, że musiało(?) go ratować państwo, które o mało przez to nie zbankrutowało (dług publiczny eksplodował z 25% PKB do 125(!)%, stawiając kraj pośród takich „potęg” jak Grecja czy Portugalia). A o tym, jak to było na irlandzkim rynku nieruchomości, napisał jeden z naszych czytelników – pouczająca historia (zwłaszcza dla tych, którzy wciąż wierzą, że mieszkania nigdy nie tanieją).

Beny pisze tak:

Świat pełen jest ludzi nie rozumiejących prostego przekazu, nie umiejących czytać ze zrozumieniem i przeprowadzać prostych analiz z których mogą sami wyciągnąć wnioski. Dlatego postanowiłem dać Wam chwile odpoczynku a jednocześnie zdystansowania się do tego, o czym piszecie i dać Wam wgląd na obraz z punktu widzenia innego rynku niż polski. Od razu chciałbym zaznaczyć, że jest to ocena mocno subiektywna (choć postaram się zachować obiektywizm) – wnioski wyciągałem sam, analiza w przeciwieństwie do „specjalistów” była robiona za free, myślę jednak, że nawet jeśli jest błędna w kilku punktach, to daje głębszy wgląd na sytuacje światowej gospodarki i wpływu banków na sposób jej funkcjonowania.
Od dobrych kilku lat mieszkam na Zielonej Wyspie, tej prawdziwej, nie kserowanej. Widziałem jej wzloty i upadki, a także problemy mieszkaniowe, o których napisze w dalszej części. Zanim jednak przejdę do meritum, wypadałoby przedstawić kilka liczb i faktów związanych z Celtyckim Tygrysem.
Przede wszystkim ma ona największy wzrost w UE i to mimo tego, że w Q3 2015 roku on wyraźnie spadł. W Irlandii problemem nie jest demografia (wszystkie dane można sobie znaleźć samemu na internecie – ja porównywałem na podstawia Eurostatu za lata 2011-2014), niska kwota wolna od podatku, utrudnienia ze strony urzędników, czy mały podatek korporacyjny przyciągający kapitał. Konkluzja jest taka, że perspektywy są lepsze niż w rządzonej przez umiłowanych przywódców Polsce.
Skoro przedstawienie mamy już za sobą, warto teraz przejść do sedna, jak mawiają chłopcy w towarzystwie dziewczyny. Otóż gdy czytam dyrdymały, że teraz i to właśnie teraz warto wziąć kredyt, żeby mieszkać na swoim lub co gorsza pod wynajem, to mnie pusty śmiech ogarnia i przypomina mi się sytuacja biznesmenów z Zielonej Wyspy. Naczytali się książek „Rich Dad” i „Spisek Bogatych” Kiyosaki’ego, opiewających to jak można leżeć na Hawajach popijając drinki, a pieniądze same na ciebie będą zarabiać 24/7 , jeśli tylko zainwestujesz w nieruchomości. Jak mawiali nasi przodkowie, „głupich nie sieją, sami się rodzą”.

Gdy w 2007 roku Boeing 737 tanich linii lotniczych Ryanair z moją skromną osobą na pokładzie lądował na międzynarodowym lotnisku w Dublinie, trwało w najlepsze szaleństwo kredytowe. Przekonałem się o tym kilka dni później, gdy doszedłem do siebie po typowym polskim przywitaniu i moja skromna osoba zawitała w progach tutejszego banku. Pierwszą rzeczą jaka dostałem, zanim jeszcze zdołałem założyć konto(!), była ulotka o kredycie (hipotecznym, na samochód, wakacje, remont itp.). Gdy nadeszła moja kolej, miła pani poinformowała mnie dokładnie o tym samym, co było na reklamówkach i to dokładnie w tej samej kolejności. Na moje stwierdzenie, że dopiero przyleciałem i rozpocząłem pracę, odpowiedziała, że to nie jest problem. W swojej naiwności pomyślałem, że trucizna która otumania nasz naród od setek lat, jeszcze całkowicie nie opuściła mojego organizmu, więc grzecznie jeszcze raz powoli i z najlepszym akcentem jaki miałem powtórzyłem to samo. Ognistowłosa Irlandka spojrzała na mnie jak na głupka, ale w myśl zasady „klient nasz pan” ponownie, z uśmiechem na ustach, odpowiedziała, że to nie stanowi problemu. No cóż… podziękowałem najładniej jak umiałem, z oferty, ku zasmuceniu grzecznej pani, nie skorzystałem i wyszedłem na ulicę nie mogąc się nadziwić, jakiż to piękny kraj do życia ta Irlandia. Niestety kapryśna wyspa po wyjściu z banku przywitała mnie deszczem, którego nie wziąłem za żaden sygnał ostrzegawczy.
Dlaczego o tym pisze? Nie, nie z próżności. W szkole uczono mnie (w czasach, gdy to nauczyciel dawał po łapach, a nie sam zbierał, uczeń bał się przyprowadzić rodziców, a nie nauczyciel bał się wzywać), że każde wypracowanie ma wstęp rozwinięcie i zakończenie. Robiąc użytek z polskiej edukacji, postanowiłem budować napięcie powoli, żeby później uderzyć z cała mocą i siła nazistowskiego (broń Boże niemieckiego, przecież powszechnie wiadomo, że obozy budowali Polacy ;) Blitzkriegu zniszczyć moich oponentów.

Dobrze, dobrze… rozpisałem się, pora wracać do faktów. Gdzie bym był, gdybym skorzystał z ówczesnej oferty? Przez grzeczność nie powiem, że w d… omu na kredyt, który, sprzedany po obecnych cenach, po spłacaniu go przez 8 lat, zostawiłby mnie jeszcze na minusie jakieś 120-160 tysięcy euro (tyle co obecnie kosztuje nowa chata). Przepraszam, to nawet nie jest minus i strata – tyle byłbym krewny bankowi. Rata kosztowałby mnie obecnie w granicach 1400 euro, wynajem takiego samego domu o takich samych standardach kosztuje 950 (40 kilometrów na północ od Dublina). A było jeszcze taniej – w ciągu ostatnich 2 lat cenny wynajmu podskoczyły. Rożnica taka, że ja sam nie muszę naprawiać niczego, wykonuję tylko telefony. Mój landlord dopłaca do miesięcznej raty 350 euro, landlord mojego kolegi z pracy (wynajmuje dom za 850) dopłaca 450 euro. To jeszcze nic – miesięczna rata mojego szefa wynosi 1600 euro (przy niskich stopach) za dom, który obecnie jest warty w granicach 200 tysięcy, a kupiony był za 320. Do tego dawali kredyt ponad wartość nieruchomości (110%, 120%) w celu umeblowania. Finał jest taki, że jego brat jest już w Australii, a on nigdzie nie może się ruszyć. Bo nawet, jeśli sprzeda, to i tak jest winien bankowi grubo ponad 100 tysięcy euro. Zresztą banki nie zgadzaja się na sprzedaż, bo, primo, jest to zbyt dobry dla nich interes, secundo (tak to tłumaczą), jest zbyt duża różnica pomiędzy sprzedażą a wierzytelnością pozostałą do spłacenia.

W 2009 roku rynek nieruchomości kompletnie się załamał:
http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/650260,irlandzki_bank_oferuje_nieruchomosci_70_proc_taniej_niz_przed_kryzysem.html

http://www.snipview.com/q/Irish_property_bubble

ceny w IRL

W wyniku chciwości banków (o czym zresztą dobrze wiedzieli i co wyszło po latach, gdy ujawniono taśmy z rozmów prezesów AIB), pazerności klientów, artykułów sponsorowanych przez media, kraj znalazł się na krawędzi. Nadeszła recesja. Powstały ogromne Ghost estate, które po pewnym czasie zaczęły być wyburzane, ze względu (a jakżeby inaczej?) na zły standard, menelstwo zbierające się po pustostanach i ogólnie ze względów bezpieczeństwa. Nieważne, że zostały przejęte przez banki (teoria spiskowa dziejów), które nie miały w tym absolutnie celu (teraz już dokapitalizowane przez całe irlandzkie społeczeństwo w wyniku bali out) i nie chodziło o utrzymanie cen.

http://www.independent.ie/life/home-garden/homes/ghost-estates-being-snapped-up-but-do-they-really-have-a-chance-30512749.html

(zwrócicie uwagę na fragment oddający skale przeceny: „With the asking prices for the houses at Ard na Derige a fraction of what they were in the boom years — three-bedroom properties sold for €145,000, as opposed to the €300,000 that was sought in 2006 — there have been queues of potential buyers visiting the site”.)

W myśl zasady „stawki najmu są skorelowane z cenami nieruchomości”, wynajęcie „chaty”okazało się dużo łatwiejsze i tańsze niż rata kredytu. Mało tego, zadłużeni właściciele robili wszystko, żeby zatrzymać lokatorów w mieszkaniu. Pomimo tak tragicznej sytuacji, a może właśnie dlatego, średnio co kilka tygodni ukazywały się artykuły w gazetach, programy w telewizji, że ceny nie mogą spaść jeszcze bardziej i za każdym razem szły niżej. W ciągu kilku lat, średnio co trzy, cztery miesiące, miałem możliwość przeczytania, że „recession is over”, a ta, jak na złość, skończyć się nie chciała.
Recovery jednak nadeszło gdzieś koło 2013 roku – cenny nieruchomości zaczęły się podnosić, żeby przyśpieszyć w 2014 r. i początku 2015. Wynajem również. Jednak wciąż są dalekie do tego, co się działo w latach szczytu. Nauczone doświadczeniem, znacjonalizowane banki nie rozdawały już lekką ręką kredytów. Irlandzki Bank Centralny zmienił reguły – teraz trzeba mieć wkład własny w wysokości 15, 20, 30 bądź też 40%, w zależności od tego, który to jest twój zakup, jaka kwota (limity) i czy dom jest dla siebie, czy na wynajem.

http://kierunekirlandia.eu/news/3253/irlandzki-bank-centralny-lagodzi-przepisy-przyznawania-kredytow-hipotecznych

Nowe zasady zaczęły obowiązywać od czerwca 2015 roku i (dziwnym trafem) w stolicy Zielonej Wyspy już zaczęły się spadki:

http://businessetc.thejournal.ie/rental-mortgage-prices-2382391-Oct2015/

Dziennikarze i niektórzy politycy już obwiniają nowe regulację za zaistniałą sytuację (co zresztą jest prawdą, ale tylko częściową). Faktem jest, że wszyscy ci, którzy mieli wziąć kredyty, spieszyli się z tym przed czerwcem (coś jak w Polsce w końcówce RnS), stąd taki gwałtowny wzrost w Q4 2014 i Q1, Q2 2015 – do tego doszedł fakt napływu w ciągu ostatnich dwóch lat dużej liczby emigrantów z Rumuni, Bułgarii a ostatnio z Chorwacji (pełniących taką samą rolę, jak mieszkańcy Europy Wschodniej w latach 2004-2008 – przedłużenie boomu i odciągnięcie w czasie czegoś, co i tak jest nieuniknione). Nie twierdzę, że ceny nieruchomości w Irlandii poleca tak drastycznie jak w latach 2009-2012, ale pewna głębsza korekta zostanie na pewno zrobiona.
W ciągu ostatniego roku rata kredytu była niższa niż wynajem, ale nikt nie dolicza obowiązkowego ubezpieczenia, property tax, duty stamp (jednorazowo przy zakupie) i wielu innych obowiązkowych opłat. Gdy podliczy się całość, wcale tak taniej nie wychodzi. Należy oczywiście pamiętać o najniższych stopach procentowych w historii.
Każdy rynek jest inny, ale skoro w kraju o problemach mniejszych niż Polska, rysują się takie perspektywy, to nie widzę powodów do dalszych wzrostów cenny w Najjaśniejszej.
Na koniec smutna konkluzja. Ile kosztował Irlandczyków sen o potędze, zbudowany na tanim i łatwo dostępnym kredycie oraz ufności do banków? Najprościej rzecz ujmując, kosztował gigantyczne problemy. 80 miliardów euro bail-outu, wyższe i nowe podatki (leavy, obecnie USC, property tax, water charge – mimo, że jest już pobierane w podatkach), bezrobocie, emigrację zarobkową specjalistów i ludzi lepiej wykształconych, zadłużenie na poziomie 123% PKB (tutaj dane są różne według różnych instytucji – od 106% rządowych do nawet 150% według instytucji non-profit, tymczasem przed dofinansowaniem banków było to poniżej 30%), cięcia w edukacji, zamykanie posterunków policji i co najważniejsze, obniżenie standardu życia zwykłego obywatela. Dług gospodarstw domowych w stosunku do PKB na rok 2012 wynosił 392%:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Najbardziej-zadluzone-spoleczenstwa-swiata-2895152.html

Myślę jednak, że to jest nie tylko problem Irlandii, ale całego świata. Najważniejszą kwestią jest teraz zadać sobie pytanie – czy preferujesz kredyt (smycz na całe życie), czy wolisz jednak być wolnym, ze wszystkim tego konsekwencjami. Ja pozostanę przy wynajmie, ze względu na zbierające się czarne chmury wokół nas i mobilność – wbrew propagandzie, na zachodzie nie jest wcale tak łatwo ogłosić upadłość.
Jako ciekawostkę podam przykład Polaka, który kupił dom w czasach boomu razem z dziewczyną – miał dobrą pracę (około 1000 euro tygodniowo), kobieta się zawinęła, on został z długiem, stracił pracę i teraz chce wrócić za wszelką cenę do III RP. Zaczął układać sobie życie od nowa – nowa kobieta, nowe plany, tylko długi zostały stare – czeka na decyzje sądu, a bankrutem tak łatwo tutaj nie się nie zostaje. Kiedyś marzył o stabilności, teraz chciałby być wolny (mobilny) choćby bez „swojego” M.

PS.
http://www.nationaldebtclocks.org/debtclock/ireland

Tyle Beny… na koniec jeszcze dwa zdania od nas. Jest takie powiedzenie „na rynkach” – „What goes up must come down”. Popełniliśmy nawet swego czasu oddzielny wpis na temat baniek nieruchomościowych w różnych krajach świata:

http://wdomachzbetonu.pl/what-goes-up-must-go-down/

W Polsce ewidentnie mamy do czynienia z bańką na rynku mieszkaniowym, bo wzrosty cen o 200-300% w latach 2006-2008 nie były naturalne (były wynikiem taniego kredytu, głównie we frankach). Tyle, że u nas ta bańka jeszcze nie pękła. Przykład Irlandii, czy innych krajów, pokazuje, że Polska nie jest tu pod żadnym względem wyjątkowa – kombinacja taniego kredytu i dobrej demografii zawsze prowadzi do boom’u. A potem zawsze jest kolejny bum, tylko w drugą stronę… ;)

PS. Po raz kolejny zachęcamy czytelników do tworzenia własnych artykułów – dzisiejszy przykład pokazuje, że są ciekawe tematy, o których mamy tylko śladowe pojęcie (w przeciwieństwie do czytelników), a którymi warto podzielić się z szerszą grupą osób. A jeszcze bardziej zachęcamy do pisania tych, którzy z naszymi poglądami się nie zgadzają.

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik
Marian
1 rok 2 miesiące temu

Niezły styl Beny – gratulacje. Fajnie się to czyta. Irlandia doświadczyła całkiem sporego nominalnie spadku, od 2013 widać jednak zdecydowane ożywienie.
http://www.globalpropertyguide.com/Europe/Ireland/Price-History
http://www.globalpropertyguide.com/real-estate-house-prices/I#ireland
Ciekawe jak to się potoczy.

_Misiek_
Użytkownik
_Misiek_
1 rok 2 miesiące temu
„Świat pełen jest ludzi nie rozumiejących prostego przekazu, nie umiejących czytać ze zrozumieniem i przeprowadzać prostych analiz z których mogą sami wyciągnąć wnioski.” Celnie. Bardzo celnie. Dodałbym do tego jeszcze „nie chcących…”, ponieważ wychodzą ze stadnego założenia, że jeżeli stado (czyt. Media i tak dalej) uważają tak, a nie inaczej, to mają rację i już. Wszelka krytyka jest bezzasadna i niedopuszczalna. Lemingoza. „W wyniku chciwości banków[…] pazerności klientów, artykułów sponsorowanych przez media” Skąd my to znamy. „Dziennikarze i niektórzy politycy już obwiniają nowe regulację za zaistniałą sytuację” Wypisz wymaluj lament PiSu nad rozsądną skądinąd rekomendacją S. „Gdy podliczy się całość,… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

Tak, też uważam, ze mieszkania są za drogie. Tyle, że całe życie nie da się wynajmować, kiedyś trzeba kupić bo ile można się przeprowadzać, nie mieć stałego adresu, ciągle być na łasce wynajmującego (nie każdy trafia na mieszkania które wynajmuje przez 5 lat)?

_Misiek_
Użytkownik
_Misiek_
1 rok 2 miesiące temu

Oczywiście, że tak. Cały sęk w tym żeby kupić z głową, a nie na pałę, już teraz, byle nie wynajmować;).

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
Zasadniczym błędem bardzo często tu prezentowanym jest przekonanie o tym że albo albo ;) albo rośnie albo spada… nawet jesteś z nami albo przeciw nam ;) najgorsze jest to przywiązanie do jednej strony ;) Wiara w przewartosciowane cen mieszkań w Polsce ;) albo to powtarzane że ceny wzrosły 3… 4 razy… Gdzie? No chyba że autorowi chodzi raczej o ekstremalne ale czy wówczas nie można by napisać razy 10? No i skąd to mniemanie że ceny muszą spadać? I ze już nie spadły? Np zakładając że ceny w jakiejś miejscowości w Polsce w szczycie (szczyt jest tak samo nieuchwytny jak… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

Wracając do tej demagogicznej demografii ;)
populationpyramid.net/pl/polska/2015/
Fatalnie ;) ale proszę porównać piramidę Niemiec! Wygląda na to że oni przerobił już taką naszą demografie lata temu! Sytuację mają znacznie gorsza niż my! Więcej ludzi starszych i mniej dzieci… Autor bloga zapewnia że ubytek tak wielu pracujących to upadek wielu miejsc pracy to także znacznie większe obciążenia fiskalne i zwijajaca się gospodarka a do tego permanentny spadek cen nieruchomości… No ok to teraz proszę zdarzyć się z przykładem Niemiec ;) przypominam tylko że jest to piramida obywateli a nie rdzennych mieszkańców ;)

k-dek
Użytkownik
k-dek
1 rok 2 miesiące temu
Jak na osobę która już miała nie komentować, to całkiem niezła aktywność, więc ponawiam apel :) Idzie długi weekend… zbierz wszystkie demagogie do kupy :) i prześlij do Autora, na spokojnie wszystko uda się przedyskutować w jednym miejscu… A takie doskakiwanie do dowolnego wątku, pod dowolnym artykułem jest trochę męczące. A co do Niemiec. Znamienne jest że ciocia Angela zaprosiła ostatnio tylu gości na Święta i nie tylko – wysyłałeś jej linka do ichniej piramidy demograficznej :D? – chyba tak, bo ciocia czuje, że nie będzie komu robić na Helmutów i inne Angele :) Moim skromnym zdaniem porównywanie Polski do… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
O ile zgodzę się z Tobą że Niemcy trudno porównywać do naszego kraju to już demografie można! Ona rzekomo wpływa na gospodarkę i dostępność mieszkań a co za tym idzie spadki cen mieszkań przynajmniej autor i wielu tak twierdzi…. Piramida wieku Niemiec z roku 1995 wg mnie blizniaczo podobna jest do naszej obecnej piramidy… Dlatego pytam jaki wpływ demografia miała na gospodarkę Niemiec w ostatnim dwudziestoleciu? To że ich gospodarka jest bardziej rozwinięta nie znaczy że ubytek ludzi na nią nie wpływa ;) a przynajmniej na dostępność mieszkań na pewno! Łatwo jest napisać że demografia wpłynie na ceny mieszkań ale… Czytaj więcej »
clockselector
Użytkownik
clockselector
1 rok 2 miesiące temu
Zacznę od przewrotnego pytania: Gdyby jakimś magicznym sposobem można było nabywać za srebrniki nieruchomości w niebie i piekle, to jak wyglądałaby relacja cen w obydwu tych lokalizacjach? Odpowiedź nie jest tak oczywista, gdy uwzględnimy fakt, że „reklama jest dźwignią handlu”. A zapewne dla piekielnego dewelopera pracowaliby najlepsi fachowcy od Public Relations – choćby w osobie samego Dr. Josepha Goebbelsa. Załóżmy, że ceny w Polandii nie są przewartościowane. Załóżmy, że koszmarna biurokracja, podatki od podatków, akcyzy, opłaty manipulacyjne itp.. windują koszty wybudowania czegokolwiek tak znacznie, że deweloper chcąc uzyskać swoje skromne 40% marży musi sprzedawać po 6k PLN/m2 lub nawet drożej.… Czytaj więcej »
Mad Hatter
Użytkownik
Mad Hatter
1 rok 2 miesiące temu

Wiesz co, poświęciłem 30 sekund. Znalazłem na sprzedaż kamienicę w Niemczech za 90 000 $, powierzchnia 600 m kw., 20 pokoi. Czyli jakieś 1200 zł/m kw., w centrum niedużego miasta. To tak jeśli chodzi o to że ceny tam nie spadają… Miasto to Goerlitz. Znajdź mi w Polsce mieszkanie w takiej samej relacji ceny do średniej pensji, to wtedy się z Tobą zgodzę, że w Niemczech demografia nie wpłynęła na ceny mieszkań (o całej reszcie gospodarki można rozmawiać osobno).

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
Piszesz o demografii a mam ci znaleźć przelicznik do pensji hehe to przecież ja twierdzę że na cenę główny wpływ mają właśnie pensja i miejsca pracy… Przykład ten pasuje raczej do braku pracy i niższych pensji… Po za tym czy wiesz za ile kupowane były tam owe kamienice? Te 90 tys chyba euro to bardzo dobry zarobek ;) Tak jak myślałem nie potraficie zmierzyć się z tym problemem ;) wywleczecie wszystko ale o demografii nic ;) Powtórzę jeszcze raz dla was demografia to konkretne problemy! Proszę wskazać jak one mają się w przypadku Niemiec od ok 1995 roku gdyż w… Czytaj więcej »
_Misiek_
Użytkownik
_Misiek_
1 rok 2 miesiące temu

A co według ciebie stało się w Japonii?

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

A czy „nakladales” na ten wykres piramidę wieku? wg mnie nie jest to takie oczywiste że to załamanie było wynikiem demografii bo w 1990 piramida wieku nie wrozyla żadnych problemów dopiero w okolicach 2010 ichny wyż odchodził na emeryturę… Więc o ile samo załamanie cen i głęboka korekta nie było wynikiem demografii to od 2010 demografia może wspierać ten proces… Pytanie podstawowe co wywołało i utrzymało spadki wycen (nie tylko nieruchomości ale i akcji) przez ok 20 lat?

Mad Hatter
Użytkownik
Mad Hatter
1 rok 2 miesiące temu
Drogi Wieblądzie, skoro pensja ma główny wpływ na cenę, to właśnie stosunek cena/metr powinien być porównywalny, a nie ‚goła’ cena, prawda? No bo skoro u nas mają ceny rosnąć wraz z wynagrodzeniami (aha, już widzę te 8% rocznie podwyżek dla sprzątaczek, pracowników Amazona, kasjerek w Biedronce, nauczycieli – to będzie świetne), to znaczy że w Niemczech powinny być w stosunku do wynagrodzeń podobne jak u nas, prawda? Czy to może ja nie rozumiem Twoich wywodów na temat transformatywnej hermeneutyki grawitacji kwantowej? Cena była w dolarach, nie w euro, bo trafiłem na stronę międzynarodową, ale przy obecnym kursie to mniej więcej… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
Jeśli pytasz czy to prawda czy nie to odpowiedź brzmi nieprawda hehe nie będę tego tłumaczył bo nawet nie chcesz tego zrozumieć ;) skoro nie chcesz to zapewne nawet tego nie przemyslisz ;) jednak podam Ci przykład… Polska kura która karmiona jest polską paszą obsługiwana przez Polaków a często nawet tańszych Ukraińców… Wytłumacz mi proszę dlaczego Polak za swoją pensję ma znacznie mniej jajek niż Niemiec? Skoro doszedles że jedynym wyjściem jest wzrost pensji to się cieszę ;) jeśli nie to może przestaniesz kupować jajka bo za drogie? ;) Pensje za 10 lat wg mnie wzrosną o ok 100 procent… Czytaj więcej »
_Misiek_
Użytkownik
_Misiek_
1 rok 2 miesiące temu
Cały czas bierzesz pod uwagę spadek liczby ludzi na rynku pracy, a nie bierzesz pod uwagę tego, że ktoś też musi tworzyć popyt na te towary i usługi produkowane przez firmy. Jeśli zmniejszy się liczba ludzi ogólnie to zmniejszy się popyt, więc i zyski firm, z których mogłyby być opłacane te domniemane podwyżki. Znowu jeśli zmieni się proporcja ludzi w wieku produkcyjnym do emerytów, to nie jestem pewien czy emeryci utrzymają popyt na towary i usługi taki jak w swoich latach „produkcyjnych”. Konkludując co z tego, że zmniejszy się liczba pracujących co w jakiś sposób wymuszało będzie (daj Boże) podwyżki,… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
Podałem prawdziwe dane na temat wydanych pozwoleń dla polskich firm jednak to wcale nie oznacza automatyzmu że firma jednak kogoś zatrudni… Dane te rok rocznie obarczone są podobnym błędem wiec nie ma powodu dla którego mieli byśmy nie interesować się dynamiką liczby tych zezwoleń a nazwanie tego nieprawdziwymi danymi jest manipulacją tym bardziej że sugerujesz że to tylko kolejka Ukraińców po pracę w naszym kraju… Poczytaj tu abyś coś zrozumiał http://www.migrant.info.pl/Oświadczenie_o_zamiarze_powierzenia_pracy_cudzoziemcowi.html po co mieliby składać podania i ktoś miałby je zliczać? Zapamiętaj mój nick za parę lat wrócimy do tematu wpływu demografii na naszą gospodarkę… Podałem ci przykład Niemiec w… Czytaj więcej »
_Misiek_
Użytkownik
_Misiek_
1 rok 2 miesiące temu
Z danymi na temat Ukraińców to Ty pisałeś coś o 400tys, a autor bloga o 40tys.. „Podałem ci przykład Niemiec w których o wiele łagodniej przebiegają procesy którymi nas straszysz ;) ” Gdzie Niemcy, jedna z wciąż najsilniejszych gospodarek świata, a gdzie Polska. Łatwiej im sobie z pewnymi problemami poradzić. Ja niczym zresztą nie straszę, koszty utrzymania emerytów w przyszłości są faktem powszechnie znanym, że będą wysokie, znacznie wyższe niż dzisiaj, a nie robi się nic aby ten problem ograniczyć oprócz podnoszenia wieku emerytalnego. Więc wybacz mi, ale mam mocne podstawy do tego żeby nie być optymistą w tym względzie.… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
No fajnie autor coś innego napisał no to ja muszę kłamać hehe parę narodów może podjąć pracę w naszym kraju do 6 miesięcy bez pozwolenia na pracę a jedynie na zgłoszenie które dokonuje polska firma w powiatowym urzędzie pracy podając także dane przyszłego pracownika… Jednak owe zgłoszenie nie jest ani nie staje się automatycznie umową o pracę stąd brak pewności co do zatrudnienia… Jednak jest to jedyna znana mi statystyka tej formy zatrudnienia obcokrajowców i na pewno nie jest kłamstwem!!! Niemcy fakt bardziej rozwinięte państwo ale koszt emeryta także znacznie wyższy! Tam też głównie podwyzszono wiek (choć mieli go złagodzić… Czytaj więcej »
rojt
Użytkownik
rojt
1 rok 2 miesiące temu

Informacja o zgłoszeniach jest prawdziwa.
W pierwszej połowie było 411 tys.(Ukraińcy 98% i Rosjanie, Białorusini, Mołdawianie, Gruzini, Ormianie) podczas gdy w całym zeszłym roku było około 200 tys.takich zgłoszeń.
Do tego należy doliczyć 27 tys. pozwoleń na pracę(Ukraińcy 75%).

_Misiek_
Użytkownik
_Misiek_
1 rok 2 miesiące temu

Rozumiem, to rzeczywiście sporo.

_Misiek_
Użytkownik
_Misiek_
1 rok 2 miesiące temu
Nie wiem, nie ważne. Pewnie masz rację z tymi obcokrajowcami. Co do wieku emerytalnego raz jeszcze: Polska ma jeden z najniższych średnich przechodzenia na emeryturę w Europie, wcale nie najwyższy wiek przechodzenia na emeryturę, jeden z niższych wskaźników aktywności zawodowej., kilkadziesiąt miliardów rocznie wywalanych na uprzywilejowanych, którzy wywalczyli swoje przywileje pod stołem, albo w Magdalence. Silnie skorelowane z kosztami emerytur są koszty służby zdrowia, która i tak kuleje. Koszty na służbę będą więc rosły wraz z kosztami na emerytów, ponieważ ci ludzie dłużej żyją, a i częściej chorują. Na nich będzie musiał zapracować sektor prywatny, który ma jeszcze do wykarmienia… Czytaj więcej »
Mad Hatter
Użytkownik
Mad Hatter
1 rok 2 miesiące temu
„Zresztą nie wiem dlaczego porownujecie ceny z państwem w którym tak wiele mieszkań się wynajmuje?” Może dlatego że to Ty zacząłeś dyskusję od wskazania piramidy demograficznej tegoż właśnie kraju? To co, ja mam w odpowiedzi Ci napisać że mieszkania np. w Malezji są droższe niż w Polsce, ale tam jest 12.5 dziecka na kobietę i piramida demograficzna jest dokładnie odwrotnie, ale za to nikt nie wynajmuje (bo jak go nie stać, to mieszka w baraku z blachy falistej)? Wielbłądzie, czytanie Twoich komentarzy to ciężka praca, bo piszesz w języku który jest najwyżej w 60% językiem polskim, wtrącasz to swoje ‚hehe’… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
Myślę że dokładnie przekazałem moją prognozę na temat przyszłości rynku mieszkań w naszym kraju… oczywiście na tyle na ile to było możliwe ;) bo przecież tego zupełnie nie chcieliście… Nie potrafisz zrozumieć że można porównać wpływ demografii na gospodarkę a że różnych rynków nieruchomości nie powinno się porównywać w tak prosty sposób… Tam gdzie przeważa zakup na własność jest inny rynek niż gdzie przeważa wynajem! I o ile trendy można w jakiś tam sposób porównać o tyle wskaźniki juz nie tym bardziej takie które są bezpośrednio związane z formą własności przeważająca na rynku… Szczytem braku obiektywizmu jest przytoczenie przykładu z… Czytaj więcej »
sing.dst
Użytkownik
sing.dst
1 rok 2 miesiące temu

@Wielblad Dgl

Jeżeli piszesz o wzroście płac o 100% i się nad tym przysłowiowo „spuszczasz” to powiedz mi jakie to ma znaczenie. Ja mogę ci powiedzieć że wzrost będzie 300% jak ruszy QE w Polsce na dużą skalę i co to ma do czego. Poczytaj trochę ekonomistów ASE, dowiedz się o prawidłach rynku i wtedy włączaj się do dyskusji. Pięknie podsumował Cię @Mad Hatter.

Jak chcesz wnieść coś do dyskusji to napisz składnie z czym dokładnie się nie zgadzasz, albo napisz Twój punkt widzenia z odniesieniem się do realnych danych na których się opierasz lub opis danych które antycypujesz w przyszłości.

sing.dst
Użytkownik
sing.dst
1 rok 2 miesiące temu

@Mad Hatter

„Wielbłądzie, czytanie Twoich komentarzy to ciężka praca, bo piszesz w języku który jest najwyżej w 60% językiem polskim, wtrącasz to swoje ‚hehe’ jak trzynastolatek na Gadu-Gadu, a na dodatek miotasz emotikonki jak trzynastolatka z którą właśnie rozstała się miłość jej życia ”

Leżę i kwiczę ze śmiechu :) W samo sedno :D

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

Jak dla mnie najciekawszy wykres to Zjednoczone Emiraty i dysproporcja (a może ludobójstwo?).

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
Przepraszam, jeśli to już zostało gdzieś wklejone. Na stronie Samcika, jest analiza ustawy odnośnie odfrankowienia, która leży u prezydenta. Jedną z ciekawszych rzeczy jakie są tam poruszone: „DŁUG NIE MOŻE PRZEKROCZYĆ WARTOŚCI NIERUCHOMOŚCI. Projekt zawiera też kilka innych rewolucyjnych zmian. M.in. wprowadza do prawa bankowego przepis, który pozwala klientowi zwolnić się z całego długu wynikającego z kredytu hipotecznego poprzez oddanie bankowi nieruchomości. A więc ma być tak, jak w USA – jeśli kredyt jest udzielony pod zastaw hipoteki mieszkania lub domu, to bank nie może „oderwać” długu klienta od tej nieruchomości. W najgorszym dla klienta wypadku ten może oddać nieruchomość… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

Albo niższe ryzyko….. wyższa cena ;)
Śmieszy mnie takie przebieranie nóżkami w oczekiwaniu na spadek cen po to aby kupić mieszkanie ;)

iz
Użytkownik
iz
1 rok 2 miesiące temu

Przy spadających cenach, najbardziej prawdopodobna jest opcja wyższych wkładów własnych. Co z kolei przełoży się na kolejny bodziec do spadku popytu na kredyty hipoteczne.

Tutaj link do samcika:
http://samcik.blox.pl/2015/11/Jak-prezydent-chce-pomoc-frankowiczom-Jest-juz.html

Ta ustawa, to mógłby być zapalnik.

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

Przy spadających cenach wyższe wkłady własne… To takie czarowanie bo od dłuższego już czasu ceny są stabilne a po drugie docelowe 20 procent jest solidnym zabezpieczeniem ;)

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
Kolego, odnosnie przebierania nozkami – my z zona akurat jestemy w dobrej sytuacji bo: a) Posiadamy juz wlasnosciowe mieszkanie w Warszawie (bez kredytu). b) Posiadamy wklad wlasny na mieszkanie wieksze jednak go nie kupujemy. Dlaczego? Nie dlatego, ze nie mamy zdolnosci kredytowej, zle zarabiamy itp. Nie Nie Nie. Szanujemy mocno zarobione/odlozone przez lata pieniazki. Mieszkania sa mocno przeszacowane, z czym sie zgadzamy z autorami tej strony. Jest jeszcze spory margines cenowy (w dól) zanim zacznie to jako tako wygladac. Zainteresuj sie faktami o ktorych pisza autorzy w wielu artykulach bo maja racje. To nie jest tak, ze siedza tutaj golodupcy… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
” To by mogło spowodować spadki na rynku, cen mieszkań :-)! ” Głośno cieszysz się na samą myśl że ceny mogłyby spaść… Ok czyli nie o to chodziło? A chyba o tych którym się nie powiodło i oddadzą bankowi swoje nieruchomości? A bank łaskawie sprzeda je dużo taniej na rynku? Fajnie radość z czyjejś porażki ;) no dobra to przecież samo życie ;) ja też bym oddał mieszkanie z ltv 120 i więcej… To zapewne cieszy Cię że wzrosną koszty kredytu? Masz z żoną na swój wkład to kupisz sobie taniej weźmiesz niższy kredyt i będziesz płacił wyższe raty hehe… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu
„A chyba o tych którym się nie powiodło i oddadzą bankowi swoje nieruchomości?” Nie za bardzo rozumiem. Jak komuś się niestety nie powiodło, to chyba lepiej oddać mieszkanie i mieć z głowy niż oddać mieszkanie i przez całe życie jeszcze dług na karku? „A bank łaskawie sprzeda je dużo taniej na rynku? Fajnie radość z czyjejś porażki ;) no dobra to przecież samo życie ;) ja też bym oddał mieszkanie z ltv 120 i więcej…” Nie rozumiem. „To zapewne cieszy Cię że wzrosną koszty kredytu? Masz z żoną na swój wkład to kupisz sobie taniej weźmiesz niższy kredyt i będziesz… Czytaj więcej »
Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

Czyli prognozujesz ok 50 procentowy spadek cen :) powodzenia

iz
Użytkownik
iz
1 rok 2 miesiące temu
Nas kolego (Wielblad Dgl) nie interesuje co Ciebie: cieszy, smuci, raduje… pomyliłeś chyba strony. Polecam tutaj szukać we własnej tematyce: http://żal.pl. Tutaj głównie przesiadują rozumni ludzie, którzy posiadają, pieniądze ale w przeciwieństwie do ogółu potrafią docenić ich wartość. Osobiście mógłbym kupić mieszkanie w Warszawie chociażby jutro. Pytanie tylko, czy wydanie 0,5 bańki na cztery kąty w tym mieście jest tego warte. Dla mnie w porównaniu z wynajmem za nieco ponad 2 tysiące nowego mieszkania w centrum (tak mam aktualnie) ta inwestycja traci sens. Za parę lat stąd się zawinę i postawię sobie dom pod miastem. Praca zdalna dzisiaj w pewnych… Czytaj więcej »
bromsky
Użytkownik
bromsky
1 rok 2 miesiące temu

Trochę offtopic, ale jestem w podobnej sytuacji (jeśli chodzi o plany zakupu mieszkania) i też się interesowałem budynkiem na belgradzkiej. Zapytałem się o ofertę i dostałem odpowiedź:

piętro nr typ metraż strony balkon cena/m2 cena
I 32 3P+K 58,97 PŁD-ZACH 4,66 7490,00 441685,30
III 44 3P+K 58,97 PŁD-ZACH 4,66 8600,00 507142,00

mam więc pewne wątpliwości, czy dostałeś ofertę na ten sam lokal…

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

Spoko (już „kupuje” od dwóch lat i nie cierpie na żadne zaburzenia ;-)). Mam pare interesujących inwestycji i wybranych w nich lokali. Co jakiś czas wysyłam zapytanie i wiem jak to wygląda mniej więcej. Poniżej fragment maili odnośnie Arche co nam zaproponowali:

2014
Lokal mieszkalny nr 17 jest w cenie ok. 626 tys. zł brutto (8 800 zł brutto za m2)

Rok później:
I 17 3P+K 71,32 PŁD-ZACH 4,40 7490,00 534 186,80

Niestety nie mam Twoich numerów mieszkań, bo szukaliśmy większego mieszkania. ;-)

hexfire
Użytkownik
hexfire
1 rok 2 miesiące temu

@Lewe Konto
I sprzedał im się w końcu ten lokal 17 czy nadal stoi pusty?

Użytkownik
1 rok 2 miesiące temu

@hexfire
Nie wiem, musisz się zapytać ;-). Wedlug strony developera, nie widzę go na liście dostępnych mieszkań, więc pewnie tak.

wpDiscuz