Feel free to use this image, just link to www.SeniorLiving.Org  This photo expresses how I feel about our current government budget.

Jak „kupić na kredyt” 10 mieszkań na wynajem… i zbankrutować?

Jeden z czytelników podesłał nam niedawno namiary na ciekawy „artykuł”, dotyczący inwestowania w mieszkania pod wynajem (na kredyt). Rzecz pochodzi z bloga jakoszczedzacpieniadze.pl (który skądinąd jest bardzo sensowny i odniósł spory sukces, także komercyjny – polecamy się zapoznać):

WNOP 083: Jak kupić dziesięć mieszkań na wynajem posiłkując się kredytami hipotecznymi

Pomysł w ogólności polega na tym, żeby zbudować sobie „pasywne” źródło dochodów przy niewielkim ryzyku. Żeby zwiększyć skalę działania, autor zamierza wspomóc(?) się kredytami hipotecznymi. Podstawowe założenia są takie:

  • Michał dysponuje gotówką na zakup 2 lub 3 mieszkań o wartości około 400 tys. złotych każde
  • zamiast kupić 2/3 mieszkania za gotówkę chciałby „kupić” 10, używając do tego kredytów hipotecznych z wkładem własnym w okolicy 30%
  • mieszkania mają być oczywiście wynajmowane (i zarządzane przez zewnętrzną firmę/agencję, bo „interes” ma nie wymagać żadnej specjalnej ingerencji ze strony Michała)
  • nie udało nam się ustalić, w jakich miastach mają być kupowane te mieszkania (Michał mówi tylko, że w różnych i że na pewno nie w Warszawie)
  • z innych miejsc na blogu wywnioskowaliśmy, że mieszkania miałyby być wynajmowane „na pokoje”, bo z tego jest większa stopa zwrotu niż z wynajmowania mieszkania w całości

Rozważania z zalinkowanego podcast’u dotyczą tego, jak tego rodzaju pomysł zrealizować od strony technicznej/kredytowej, więc do rozmowy zaproszono doradcę kredytowego (tu nam się oczywiście zapaliła żółta lampka ;) Możemy się dowiedzieć o różnego rodzaju limitach i ograniczeniach w bankach, które powodują, że wzięcie 10 kredytów jest dosyć trudne oraz poznajemy sposoby, jak te ograniczenia przeskoczyć. Tym oczywiście nie będziemy się zajmować, bo pewnie nie ma żadnego czytelnika tego bloga, który chciałby „mieć” 10 kredytów (niektórzy powiedzieliby: „czytelnika, który chciałby aby 10 kredytów miało jego” ;) W całej rozmowie z doradcą nie jest powiedziane niestety nic na temat tego, na czym miałaby polegać opłacalność tego rodzaju biznesu, więc tym tematem zajmiemy się my ;)

Na początek musimy przyjąć pewne (z gruntu złe) założenie na temat mieszkań, które Michał chce „kupować” – ponieważ nie wiemy, co to mają być za mieszkania i gdzie, więc przyjmiemy, że będą w Warszawie, bo ten rynek znamy najlepiej (mimo iż wiemy, że na pewno o Warszawę tu nie chodzi ;)
Skoro Michała interesują mieszkania po 400 tys. zł (obstawiamy rynek wtórny, bo na pierwotnym trzeba by jeszcze doliczyć koszt wykończenia), to można by za to kupić od 40 do 70m2, zależnie od dzielnicy. Jednak prawie niezależnie od powierzchni/lokalizacji za tego rodzaju mieszkanie można zażądać około 2 tys. zł miesięcznie (razem z opłatami do wspólnoty/spółdzielni) – oczywiście wynajmując na pokoje powinno(?) to być trochę więcej, ale tym zajmiemy się nieco później, żeby na razie nie komplikować. Nasze obliczenia będą dotyczyły pojedynczego mieszkania, ale wszystko się bardzo dobrze skaluje na 10 mieszkań, więc wszelkie liczby można sobie po prostu pomnożyć.
Koszty transakcyjne, które wypada pokryć z własnej kieszeni, powinny w tym przypadku wynieść minimum 5% (20 tys. zł) – mamy tu podatek PCC, opłatę dla notariusza i koszt pośrednika (ponieważ to „ktoś” ma kupować mieszkania dla Michała, to ten koszt jest nieunikniony… dobrze, jeśli nie trzeba będzie zapłacić pośrednikowi, który wystawia mieszkanie do sprzedaży). Zakładany wkład własny to 30%, więc Michał na jedno mieszkanie musi wyłożyć 140 tys. z własnej kieszeni (wkład + koszty transakcji) oraz pożyczyć 280 tys. Są to dość optymistyczne założenia, bo przyjmujemy chociażby, że mieszkania początkowo w ogóle nie trzeba remontować. Miesięczne koszty „kapitałowe” są więc takie: 180 zł (z tytułu utraconych odsetek na lokacie, która mogłaby być inwestycją alternatywną) oraz 930 zł odsetek od kredytu (zakładamy kredyt na 25 lat z RRSO 4%, co jest poniżej średniej dla kredytów udzielanych aktualnie w Polsce wg NBP – uzasadnienie jest taki, że kredyt ma stosunkowo niskie LTV, ale z drugiej strony mieszkań na kredyt ma być 10, więc średnio rzecz biorąc ciężko będzie uzyskać super korzystne warunki, bo na takie manewry przystaną tylko nieliczne banki, więc ich oferta raczej nie będzie najtańsza). Dostajemy więc 1.100 zł miesięcznie podstawowych kosztów. Do tego dochodzą opłaty do spółdzielni/wspólnoty (będą one zależne od wielkości mieszkania) – przyjmiemy optymistycznie 500 zł miesięcznie. Dalej jest koszt systematycznych remontów, wymiany sprzętów, ubezpieczenie itd. – przyjmiemy zgodnie z naszym kalkulatorem, że będzie to 200 zł miesięcznie. Ponieważ koszty mamy wysokie, to założymy, że nie trzeba będzie płacić podatku, bo będziemy takie koszty odliczać od przychodu. Mamy więc 1.800 zł miesięcznie. Należy jeszcze uwzględnić fakt, że mieszkania w praktyce nie da się wynajmować przez okrągłe 12 miesięcy w roku i standardowym uproszczeniem jest przyjęcie 10.5 miesiąca jako okresu, w którym mieszkanie przynosi przychód (w końcu czasem mieszkanie stoi puste, bo ktoś się akurat wyprowadzał, a jeszcze nie ma kolejnego najemcy, czasem mieszkanie trzeba remontować itd.). Biorąc to wszystko pod uwagę i patrząc na rok jako całość, otrzymujemy wniosek, że przychód z wynajmu naszego modelowego mieszkania praktycznie dokładnie pokrywa koszty. To niby fajnie… tylko pytanie, gdzie tu ten interes, skoro dochód w takim przypadku wynosi zero? Hmm… no właśnie. Ponieważ Michał nie jest w ciemię bity, to musiał sobie wszystko wyliczyć chyba jakoś inaczej, skoro mu wyszło, że warto (chyba że czegoś w obliczeniach nie uwzględnił? Może uda nam się tego dowiedzieć ;)
Pamiętamy o naszym błędnym założeniu, że mieszkanie zostanie kupione w Warszawie, kiedy wiadomo, że nie zostanie. Problem tylko w tym, że Warszawa jest w czołówce (jeśli nie jest pierwsza), jeśli chodzi o rentowność „inwestycji” w wynajem mieszkań (i to zarówno w naszych wcześniejszych rozważaniach, jak i w rozważaniach tych, którzy co chwilę atakują nas artykułami, jaki to ten wynajem jest świetny i jak bardzo jest lepszy niż lokata). Znalezienie w ogólności lepszego miasta będzie więc dość trudne. Oczywiście Michał chce wszystko powierzyć „wyspecjalizowanej firmie”, ale za to też trzeba będzie zapłacić – firma znajdzie (może) lepsze mieszkanie o wyższej stopie zwrotu, ale za miesięczne zarządzanie będzie pobierała opłatę, co się najpewniej jakoś zrównoważy (gorzej, jeśli firma jednak lepszego mieszkania nie znajdzie, bo nasze przykładowe parametry i tak były dość optymistyczne). Drugie nasze błędne założenie było takie, że przyjęliśmy stawkę na wynajem dla mieszkania wynajmowanego w całości, a Michał chce wynajmować na pokoje. Na pokoje pewnie przychód będzie większy, ale będą dwa dodatkowe problemy, które korzyść mogą całkowicie zniwelować. Po pierwsze, zużycie mieszkania będzie najpewniej szybsze, co podniesie koszt utrzymania go w należytym stanie. Po drugie, za tego rodzaju zarządzanie trzeba będzie więcej zapłacić, bo potrzeba na to znacznie więcej czasu. Kwestia większej rotacji najemców może tu działać zarówno na plus, jak i na minus dla „obłożenia” mieszkania, więc przyjmiemy, że nie wpływa ona na ten parametr.

Podsumowując ten fragment… da się znaleźć lepsze mieszkanie niż nasze modelowe i je lepiej wynająć, ale, jeśli trzeba za to komuś zapłacić, to cała korzyść ma spore szanse się zniwelować. W naszym przypadku przychód zrówna się z kosztami – ale nawet, gdyby ktoś zauważalnie zoptymalizował ten interes, to ewentualny zysk (który w naszym przypadku wyniósł zero) ma wielkie szanse nie pokryć ryzyka, któremu przyjrzymy się teraz bliżej. Zanim to jednak nastąpi zachęcamy do przesłuchania fragmentów innego podcastu Michała, który odpowiada na szereg pytań związanych właśnie z ryzykiem na różnych płaszczyznach:

WNOP 068: Jak inwestuję, czyli 10 zasad którymi się kieruję, strategia oraz obawy w roku 2016

Pierwsze ryzyko, które przychodzi na myśl, kiedy rozważamy wynajmowanie komuś mieszkania, to możliwość, że nasz lokator przestanie płacić lub zniszczy mieszkanie (paradoksalnie, jest to jeden z mniej istotnych elementów w tym biznesie!). Bardzo trudno coś takiego oszacować na przyszłość – można się przed tym próbować zabezpieczać poprzez wysoką kaucję, umowę o najem okazjonalny lub jakieś prześwietlanie potencjalnych najemców, ale wszystko to zawęża potencjalną grupę odbiorców, co ostatecznie musi wpłynąć (niekorzystnie) na cenę wynajmu mieszkania. Trafienie na „pechowego” najemcę może nam zablokować przychody nawet na kilka lat (i niestety nie zablokuje nam kosztów).

Jednak jak wspominaliśmy przed chwilą, to jest wszystko pikuś. Dużo większym zagrożeniem „rentowności” tego biznesu jest wzrost stóp procentowych. Można się spierać o to, kiedy on nastąpi (niektórzy twierdzą, że nigdy, co akurat nie wydaje się możliwe), ale zważywszy na aktualnie ultra (a przede wszystkim nienaturalnie!) niskie poziomy, szanse na wzrost są o wiele wyższe niż na dalszy spadek. Wzrost stóp o 1 p. p. (czyli przykładowego WIBOR 3M z obecnych 1.7% do 2.7%) spowoduje wzrost kosztów odsetkowych na naszym modelowym mieszkaniu o ponad 200 zł (czyli o ponad 20%!). Wzrost do poziomu z 2012 roku, który to poziom też był raczej niższy niż wyższy, spowoduje prawie dwukrotny wzrost kosztów odsetkowych! W takim przypadku miesiąc w miesiąc notowalibyśmy na takiej inwestycji stratę w wysokości prawie 1000 zł (dla 10 mieszkań byłoby to już całkiem zacne 10 tys.). Michał mówi, że wyższe stopy oznaczają inflację, a jak jest inflacja, to przecież stawka za wynajem wzrośnie. Otóż… po pierwsze nie wiadomo, czy to jest prawda (wiadomo, że historycznie to nie była prawda!), bo od 2008 roku mieliśmy prawie non stop inflację (i to wcale nie taką niską), a ceny najmu są teraz niższe niż w tamtym czasie. Po drugie nawet, gdyby cena za wynajem rosła dokładnie z inflacją, to przy inflacji rzędu 5% przychody na naszym mieszkaniu wzrosłyby z 2000 zł do 2100 zł miesięcznie, za to koszt odsetek od kredytu wzrósłby o 1.200 zł.
Wzrost stóp procentowych jest zabójczy dla tego rodzaju „inwestycji” – oczywiście pominęliśmy dodatkowo wpływ takiego wzrostu na koszty naszego kapitału, którego użyliśmy jako wkładu własnego – przy wyższych stopach/wyższym oprocentowaniu lokat, koszt takiego wkładu (którego już nie mamy i nie możemy wpłacić na lokatę) jest oczywiście wyższy, co jeszcze bardziej pogarsza naszą inwestycję.

Ogólnie rzecz biorąc, średniej wysokości inflacja jest zabójcza dla takiego biznesu – im wszystko bardziej zlewarowane (mniejszy wkład własny/wyższe LTV kredytu), tym bardziej. Przy zerowym aktualnym dochodzie i poważnym ryzyku wzrostu stóp procentowych, powodujących poważny wzrost kosztów, inwestycja w mieszkanie pod wynajem (zwłaszcza na kredyt) jest zupełnie bezsensowna (a w najlepszym razie bardzo ryzykowna, bo trzeba przyjąć kilkudziesięcioletnie założenia o niezmiennych/spadających stopach procentowych, które są w tej chwili bardzo mało prawdopodobne).

Z powyższym związane jest drugie ryzyko, czyli możliwość spadku wartości mieszkania. I jest to ryzyko, które pochodzi z kilku kierunków. Pierwsze to opisana wyżej inflacja/wzrost stóp, które przełożyłyby się na oprocentowanie kredytów mieszkaniowych. O ile aktualnie kredytobiorcy złotówkowi płacą miesięcznie w przybliżeniu 500 zł od każdych pożyczonych 100 tys., o tyle w przypadku inflacji 5% powinni już płacić prawie 2 razy tyle. Po pierwsze, coś takiego spowodowałoby problemy wielu kredytobiorców (w niedawnym wpisie przyglądaliśmy się ich dochodom – wniosek był taki, że 2/3 kredytobiorców jest zwyczajnie „biednych” i tego rodzaju wzrost rat będzie dla nich zabójczy), co przełożyłoby się na większą liczbę licytacji komorniczych, a więc i wzrost podaży na rynku wtórnym (na którym podaż i bez tego jest wysoka). Po drugie, dużo ważniejsze, płacenie 1 tys. zł miesięcznie od pożyczonych 100 tys. spowodowałoby, że nikt nie „kupowałby na kredyt”, a przynajmniej nie na kredyt 25-, czy 30-letni, na kwotę kilkuset tysięcy złotych (trudno oczekiwać, żeby za 2 „biedne” pokoje w dużym mieście ktoś chciał płacić 3 tys. zł raty). Ponieważ aktualne ceny są mocno przeszacowane względem dochodów i kosztów budowy, to potencjał spadkowy jest duży (pewnie od 30 do 50%) i przy znacznym ograniczeniu kredytowania przekształciłby się szybko w duży spadek sprzedaży, a więc i spadek cen.
Drugim czynnikiem zagrażającym długoletniej inwestycji w mieszkanie pod wynajem jest oczywiście demografia, której w normalnych warunkach nie da się już „naprawić”. Sytuacji nie uratowałby nawet powrót wszystkich polskich emigrantów z UK, czy innej Irlandii… a trudno oczekiwać, że tacy z własnej woli do Polski by wrócili, skoro z własnej woli wyjechali. Jest oczywiście jeszcze wątek Ukraińców (lub innych imigrantów), ale z nim nie wiążemy póki co żadnych nadziei poprawę polskiej demografii. Sporo już tych Ukraińców pracuje w Polsce… znaczy podobno pracuje (o czym za chwilę) i jakoś nie wpłynęli oni zauważalnie na polski rynek mieszkaniowy – nie ma się co dziwić, skoro obcokrajowców zatrudnia się najczęściej za stawki niższe niż Polaków, które przecież wysokie nie są. Przeciętny Ukrainiec w Polsce nie uzbiera sobie na mieszkanie, ani nie dostanie kredytu – w związku z tym wpływ takich osób może być jedynie na rynek wynajmu i to tych najtańszych mieszkań. Ale właśnie… może być, a wcale nie musi, bo za chwilę się okaże, że jednak tych Ukraińców to tak dużo w Polsce nie ma:

http://www.dlahandlu.pl/handel-malopowierzchniowy/wiadomosci/nik-obcokrajowcy-zatrudniani-z-naruszeniem-praw-pracowniczych,54762.html

Najciekawszy fragment:

Kontrola NIK trwała od 2013 roku do pierwszej połowy 2015 roku, w tym czasie sprawdzono 1 478 zezwoleń na prace obcokrajowców, które wydano na Podkarpaciu. Z raportu wynika, że 83 proc. zatrudnionych cudzoziemców nie podjęło legalnej pracy.

Jeśli jakiś imigrant przyjedzie do Polski i ma jakąkolwiek szansę przedostać się do „prawdziwej” Europy, to oczywiście z niej skorzysta (mieliśmy już przecież Syryjczyków uciekających do Angeli w środku nocy, mimo że w Polsce mieli wszystko zapewnione). Skoro w Polsce zarabia się (z grubsza) 3 razy tyle co na Ukrainie, a w Niemczech 3 razy tyle, co w Polsce, to dla Ukraińca praca w Niemczech jest warta podjęcia wysiłku pojechania nieco dalej. Dlatego też nie spodziewamy się zalewu imgrantów (a tym bardziej imigrantów, których miałoby być stać na mieszkanie, albo chociażby na kredyt) tak długo, jak długo z Polski będzie można bez problemu jechać do bardziej cywilizowanych krajów. Poza tym… jak się po wyborach Trump dogada z Putinem, to się może nagle okazać, że nasza podejrzana nagła sympatia do wschodnich sąsiadów wróci do „normy” i Ukraińcy z Polski szybko wrócą do macierzy.

Trzecie poważne ryzyko dla wieloletniej inwestycji w mieszkanie pod wynajem to podatek katastralny. Jeśli/kiedy zostanie wprowadzony (ktoś ma wątpliwości, że zostanie? :) najbardziej uderzy to we właścicieli kilku mieszkań (właścicieli pojedynczych pewnie na początku się trochę oszczędzi, żeby wytłumaczyć, że tym podatkiem zabieramy przecież bogatym spekulantom i poprawiamy dostępność mieszkań). Michał twierdzi, że wszyscy zaczną go płacić, więc wszyscy podniosą ceny za wynajem i nikogo to nie ruszy. Otóż chyba jednak ruszy… Po pierwsze dlatego, że w wyniku wprowadzenia takiego podatku spadną ceny (właściciele tych wszystkich odziedziczonych, babciowych mieszkań po pół miliona szybko urealnią ceny i je sprzedadzą). Po drugie, nie będzie łatwo przerzucić całości kosztów na najemców (w naszej ocenie to jest niemożliwe). Michał stosuje analogię do podatku bankowego/handlowego, który został/zostanie przerzucony na klientów. Oczywiście to prawda, ale jednak nie do końca – banki podniosły trochę opłaty, ale głównie odbiły sobie wszystko na kosztach (lokaty oraz cięcie kosztów własnej działalności), jednak i tak ich zyski spadły. Właściciel mieszkania na wynajem nie będzie w stanie zmniejszyć kosztów (powie bankowi, że chce obniżki raty? :) Podwyżka ceny wynajmu o stawkę podatku będzie niemożliwa, bo rynek najmu (jak zresztą cały rynek mieszkaniowy) ma pewną specyficzną cechę – ludzie najczęściej mieszkają w najlepszych warunkach, na jakie ich stać (albo na jakie im się wydaje, że ich stać). Jeśli ceny najmu miałyby skokowo wzrosnąć, to bardzo wielu najemców zacznie szukać mieszkań tańszych/mniejszych/gorszych. Dodatkowo w takim przypadku zauważalnie wzrosłaby atrakcyjność opcji mieszkania na swoim/bankowym, a przecież najem i kredyt to produkty zaspokajające dokładnie tę samą potrzebę. Podsumowując… podatek katastralny (zwłaszcza ten od kolejnych mieszkań) będzie bardzo przykry dla właścicieli mieszkań pod wynajem – nie dość, że spowoduje spadek cen (o ile nadal będą napompowane w momencie jego wprowadzania), to spowoduje także zmniejszenie miesięcznych dochodów (o ile w ogóle będą wtedy jeszcze jakieś dochody).

Jest jeszcze kilka innych rzeczy, które są ryzykowne dla właścicieli mieszkań pod wynajem. Takie chociażby „Mieszkanie+” ma teoretyczną szansę mocno zamieszać na rynku (jak naprawdę będzie, zobaczymy najwcześniej za 2 lata). W tej chwili wynajem („kupno na kredyt” oczywiście też) jest dla przeciętnego Polaka bardzo drogie – jeśli znajdzie się rząd, który naprawdę zechce coś w tej kwestii poprawić, to oba te „produkty” mają szansę stać się dużo tańsze. To trochę podobnie jak ze stopami, tylko odwrotnie ;) Szansa wzrostów z wysokich poziomów jest o wiele mniejsza niż szansa spadków.
Z punktu widzenia właściciela mieszkania pod wynajem jest jeszcze chociażby problem trwałości budynków oraz ich stanu wraz z upływem czasu. Jeśli kupimy mieszkanie 50-60 letnie na kredyt 30-letni, to po jego spłacie ono będzie już naprawdę stare i jego względna wartość w porównaniu z innymi na rynku spadnie. Jeśli kupimy coś „młodego”, albo deweloperskiego na bagnach Miasteczka Wilanów, czy innej zalewowej Białołęki, to nasze mieszkanie ma teoretyczną szansę nie dotrwać nawet do końca spłaty kredytu, jak przyjdzie większa powódź ;) Ech… gdzie nie spojrzeć, wszędzie jakiś problem! ;)

Jak więc widać, kupowanie mieszkania w celu jego wynajmowania to bardzo ryzykowna sprawa. Jeśli do tego „kupuje się na kredyt”, to pojawia się nie takie wcale małe ryzyko bankructwa. Jeśli „kupuje się” 10 takich mieszkań, to ryzyko jest odpowiednio większe (jak zawsze przy zastosowaniu lewara). Jedyny potencjalny plus to wyprowadzenie pieniędzy z banku (o to chodzi Michałowi), co jest niezaprzeczalną zaletą. Tylko po co te wszystkie kredyty? I dlaczego akurat tak ryzykowne aktywo(?), jak mieszkania w Polsce? Nie lepiej byłoby kupić jakąś porządną, żółtą sztabę barbarzyńskiego reliktu? ;)
Pamiętajmy, że jeśli dojdzie do systemowego kryzysu bankowego i jakieś banki upadną, to wtedy o wiele lepiej jest nie „mieć” kredytu. Kredyt prawie nigdy nie zostaje umorzony/anulowany, za to oszczędności zostają przycięte prawie zawsze. Jeśli ktoś „ma” tylko kredyt, to pół biedy – najwyżej nie będzie z czego spłacać, bo w kryzysie może nie być pracy. Ale jeśli ktoś ma i oszczędności i kredyt, to może oszczędności stracić, a kredyt zostanie. W przypadku kryzysu bankowego zdecydowanie warto wydać (prawie) wszystkie oszczędności na spłatę kredytu.

Także Michale… albo znalazłeś jakiś mega sposób na zarabianie na wynajmie 2 razy tyle, co normalnie, albo po prostu bardzo (i chyba zupełnie niepotrzebnie) ryzykujesz nie tylko oszczędnościami ale nawet i końcowym bankructwem (co stoi w dużej sprzeczności z ideą Twojego bloga ;) Tylko że nawet, jeśli znalazłeś ten super sposób na wynajem, to i tak ryzykujesz… jedynie odrobinę mniej niż jeśli tego sposobu nie znalazłeś.

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Użytkownik
Lukasz_Rembielak
6 miesiące 15 dni temu

http://jakoszczedzacpieniadze.pl/dlaczego-inwestuje-w-nieruchomosci

W w/w artykule Michał nakreślił bardziej szczegółowo jaka jest jego wizja inwestycji w nieruchomości…

Użytkownik
6 miesiące 14 dni temu
Zgadzam się z autorem że zakup 10 mieszkań to delikatnie pisząc nienajlepszy pomysł… a jako inwestycja mająca na celu przynoszenie pasywnych dochodów to już na prawdę pomyłka !!! tyle że ja to inaczej argumentuje… o ile kupno jednego dwóch mieszkań to taka też forma przeniesienia wartości w czasie o tyle kupno 10 to już można zrobić to znacznie lepiej… 10 mieszkań za 400 tyś to przecież 4 mln zł ! no nie wiem ilu jest tak bogatych średniaków aby tak sobie przenieść część kapitału ;) no i dlaczego nie zrobić tego lepiej ? bo lepiej jest wybudować mały bloczek bądź… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 14 dni temu

No i przy dochodach Michała nie grozi mu bankructwo nawet w przypadku wzrostu stóp procentowych :) Myślę też, że uda mu się uzyskać lepsze warunki kredytu.

Co do mieszkań to myślałem, że kupi je w Warszawie, ale pewnie przyjąłem to jako pewnik z racji, że tam mieszka.

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

Nietakie janusze biznesu zwijaly biznesy. Tylko ze pewnie o tym pewnie nie dowiemy sie.

Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 14 dni temu

Czytałem kiedyś tego bloga i, delikatnie rzecz ujmując, nie można go traktować poważnie. Dyskutowałem tam kilka razy i niestety podejście Michała jest takie, że jeśli fakty nie pasują do jego teorii, to tym gorzej dla faktów. Do tego dochodzi ostre moderowanie wpisów przez co pojawiają się, praktycznie, tylko komentarze zachwalające autora. Szczerze mówiąc nie wiem skąd taki sukces tamtego bloga.

Użytkownik
6 miesiące 14 dni temu
jakiś rok temu może dawniej(chyba dawniej niż wcześniej) trafiłem w tamto miejsce… jakieś tam wyliczenia jakieś uwagi… poczytałem… jednak z czasem blog zamieniał się bardziej w stronę fantastyki inwestycyjnej niż owego oszczędzania… prawdopodobnie ma to związek z autorem ;) oszczędzał jak mu brakowało teraz inwestuje bo ma ;) dziwi mnie utrzymująca się popularność tego bloga tak samo jak Ciebie… potrafi sprzedać treść która wcale już taka dobra nie jest… wszedłem tam teraz i co robi ? w ostatnim czasie sprzedaje głównie swoją książkę ! ogromna ilość wpisów to wpisy sponsorowane ! no kiedyś ludzie to zauważą ;) a jak to… Czytaj więcej »
Mad Hatter
Użytkownik
Mad Hatter
6 miesiące 11 dni temu

Drogi Wielbłądzie, aż się specjalnie zalogowałem, żeby to napisać: świetny komentarz! Wprawdzie nie wiem czy akurat to co proponujesz jest dobrym rozwiązaniem (brzmi interesująco, ale mój wrodzony sceptycyzm każe mi podejrzewać że jest gorsze niż brzmi ;) ), ale widać że jest przemyślane i przedstawione w rozsądny sposób, i jest o czym dyskutować – to znaczy byłoby, gdybym miał jakiekolwiek szanse dostać kredyt na 4 miliony. :) Cieszę się że trzymasz się tego portalu i że masz coś ciekawego do powiedzenia! Pozdrawiam, Mad Hatter.

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu
właśnie aż głupio się czuję jak mam „dodatnią” ocenę bo zazwyczaj mnie minusujecie ;) i to jest normalne ;) bo reprezentuję odmienną opinię na wiele tematów… co do pomysłu to jest on przemyślany choć wcale nie taki prosty bo przecież należałoby znaleźć działkę i ją kupić zaprojektować budynek i go wybudować… dla „budowlańca” to może i pikuś ale dla przeciętnego inwestora już takie nie musi być… jednak wcale nie trzeba startować z tak dużą inwestycją (te 4 mln ;) ) można np. kupić działkę na osiedlu domków jednorodzinnych i o ile pozwoli na to plan zagospodarowania wybudować tam domek z… Czytaj więcej »
Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 11 dni temu

Znam człowieka, który zrobił tak jak piszesz. Kilka lat temu wybudował dom z 6 niedużymi mieszkaniami na osiedlu domów jednorodzinnych. Teraz twierdzi, że to był interes jego życia. Jego oferta, w porównaniu do mieszkań w blokowiskach, jest na tyle atrakcyjna że praktycznie nie ma przestojów w wynajmie. Cenowo wychodzi taniej niż w blokach, jedynie zimą ceny są porównywalne, bo dochodzi ogrzewanie gazowe. Miesięcznie ma z tego interesu 5000 zł. Rachunki płacą lokatorzy, na jego głowie jest tylko odprowadzenie podatku i poświęcenie odrobiny własnego czasu na ewentualne drobne remonty i ogarnięcie podwórka.

Użytkownik
Wojciech
5 miesiące 25 dni temu
Dokładnie jak piszesz, trafiłem na jego blog niecały rok temu, obejrzałem wtedy film o BIKu, jak mniej wiecej oceniają kredytobiorców. Na blogu też jakieś ciekawe wpisy były, a teraz jak wszedłem to wszystkie wpisy na pierwszej stronie były o jego książce….. wszedłem w link aby zobaczyć po ile jest ta książka, sama książka w postaci ebooka 70 zł… i jakieś pakiety po 160 zł. Z małego bloga udało mu się rozkręcić niezły interes. Pewnie nie zakładał że to się tak potoczy, ale odpowiednio to ukierunkował, teraz już nie musi oszczędzać bo inwestuje. Mimo, że stał się aż nachalny na swoim… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

Ujme to wulgarnie: Jesli ktos lubi lizac sie po fiutach i nie lubi za duzo myslec, zadawac niewygodnych dla autora pytan to na blogu MS odnajdzie sie idealnie. Tam taki post by nie przeszedl i bylby BAN :)

Makia
Użytkownik
Makia
6 miesiące 14 dni temu

Chyba raczej jak popełnić finansowe seppuku.

Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu
Czołem, Tak się zastanawiam po przeczytaniu wpisu czy przypadkiem lekko nie zaniżyliście kwoty za wynajem… za 400 k w Warszawie uda się chyba znaleźć mieszkanie w wielkiej płycie z 3 pokojami, a pokój w takich przybytkach radzieckiej myśli technicznej kosztuje ok 800-900 zł/m-c, co daje nam 2400-2700 zł przychodu i od 600 do 900 zł dochodu… Czytam Waszego bloga od jego początków i naturalnie nie porwałbym się z motyką na słońce (czytaj 10 mieszkań), ale odniosłem wrażenie, że negacja i udowadnianie niepowodzenia pomysłu Michała jest lekko naciągane :) Tak czy owak, ponoć Michał ma się podzielić z nami swoimi wyliczeniami… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu
to chyba logiczne że na blogu ludzi „gorącego oddechu społecznej presji na zakup bankowego M” nikt nie będzie zachwycony z pomysłu zarabiania na przewartościowanych nieruchomościach ;) inaczej – pomysł Michała jest kontrą dla tego bloga ;) więc reakcja całkiem normalna ;) a pomysł Michała jest najzwyczajniej przekombinowany ! inwestujesz 4 mln zł z (tego ok 1/3 to swój kapitał) jako zabezpieczenie wartości przy czym kupujesz aż 10 mieszkań po 3 pokoje czyli masz ich do wynajęcia 30 sztuk ! 30 osób które musisz znaleźć i co miesiąc pilnować aby sumiennie płaciły czynsz ! do tego musisz regularnie opłacać mieszkania i… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu
Przeczytałem jakąś połowę artykułu i przepraszam, ale dalej nie byłem w stanie czytać. Natomiast pozwolę sobie zostawić komentarz, żeby trolle miały „po czym pojechać” ;) Przede wszystkim chciałem BARDZO, BARDZO, BARDZO podziękować autorowi za rozpowszechnianie takiej wiedzy. Lepiej, żeby za nieruchomości nie brał się ktoś, kto się na tym nie zna, bo później ludzie płaczą. Wrzucę też odrobinę krytyki – jeśli masz swojego pośrednika, który szuka dla Ciebie mieszkania i bierze od Ciebie prowizję, a nagle dowiadujesz się, że musisz zapłacić prowizję dla drugiego pośrednika… to zmień pośrednika, bo ten wali Cię w rogi (albo celowo, albo się nie przykłada… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu

Gdzie ten case? ;D

Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu

Miasto z pierwszej 10 największych miast w PL :D Żeby zawęzić – nie jest też w pierwszej trójce ;)
Gdyby czynsz spadł o połowę, a stopy procentowe się podwoiły, to właściciel i tak będzie siedział i się śmiał. Kredyt na kilkanaście lat, znaczna wpłata własna ;) Deal zrobiony przez zespół profesjonalistów, ale złożonych ze zwykłych ludzi, mających 2 ręce i 2 nogi ;)

Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu

Pobawmy się więc w zgadywankę, jeśli będziesz mógł to odpowiedz na niektóre wątki:

Nieświadoma babcia, której ofertę przedstawił owy zacny i skuteczny pośrednik sprzedaje ruderę w której mieszkała za 107 tyś. Plusem rudery jest jednak to, że ma ok 60 mkw i jest w kamienicy znajdującej się w centrum Radomia (czy on jest w pierwszej 10?), dzieki czemu będzie ją z powodzeniem można wynająć za 3-4 k/m-c agencji rozrywkowej obsługującej potencjalnych turystów… ;)

Zgadłem?

Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu
Niestety nie. Jest to miasto znacznie większe niż Radom, a mieszkanie będzie przeznaczone na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych. Nie znajduje się w kamienicy, a zostało kupione od handlarza. Sam się zastanawiam za ile on to kupił i jak on to zrobił… Do zakupu na 99% nie użył pieniędzy swoich, tylko ostatecznego nabywcy. Mieszkanie mogło należeć co najwyżej do nieświadomych spadkobierców, choć sprzedający twierdził, że mieszkańcy się wyprowadzili, bo nie mieli już siły wchodzić na 4 piętro. Tak, jak pisałem, jest to perełka i aż żałuję, że nie moja. Ja kupiłem coś gorszego – w świeżo odrestaurowanej, ale jednak kamienicy. Zakup z… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu
3 lata temu moim marzeniem były nieruchomości. Dzisiaj utrzymują one mnie na całkiem fajnym poziomie. Wszystkie transakcje są rynkowe. Jestem zwykłym przeciętnym facetem, który jeszcze nie dawno był „niewolnikiem swojego szefa”. Przypadki opisane przeze mnie nie są marginesem, są moją codziennością, a wszystkie transakcje z jakimi się spotykam są rynkowe. Jeśli to margines, to sam na niego wszedłem po to by nie być „średniakiem”. Staram się skalować inwestycje tak, by przy minimalnym ryzyku maksymalizować zyski. Ale w dużej części masz też rację. Moja pierwsza w życiu transakcja (nieruchomościowa) była bardzo zyskowna, ale zrobiona tak na pałę, że aż sam się… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 12 dni temu
rozumiem co napisałeś ale nie rozumiem sensu takiego pisania… przecież chyba oczywiste jest dla każdego tu z obecnych że niewielu z nas mogłoby zarobić na handlu zapałkami ;) a jednak taki handel się odbywa i ktoś zarabia… dlaczego więc mielibyśmy mieć przekonanie o tym że na mieszkaniach to my się jednak znamy i tylko zarabiamy ? po drugie do rozważań autor musi przyjąć ceny rynkowe ! no bo jakie ma przyjąć ? choć faktycznie mógłby choćby tylko przeliczyć zyskowność uwzględniając odchylenia od średnich cen… jednak gdyby tak przeliczał od samego początku to wielu czytelników mogłoby uwierzyć że zarabianie na nieruchomościach… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu
Z tymi zapałkami świetny przykład… tylko idąc tą drogą, to trzeba by nic nie pisać i zamknąć wszystkie blogi ;) „Nie święci garnki lepią”. Zawsze można znaleźć kogoś, kto się na nieruchomościach zna i z jego pomocą zacząć inwestycje. Ja zaczynałem „na plecach” kolegi, działając po godzinach. Jakiś czas temu stwierdził on, że poszedłem mocno do przodu, a on stoi w tym samym miejscu. Będę mu zawsze dozgonnie wdzięczny, bo bez niego nie zmieniłbym swojego życia. Teraz ja mam kogoś, komu pomagam i już po pierwszych 2-3 miesiącach wiedziałem, że on przeskoczy mnie. Tak więc, albo chcą czytelnicy czytać sobie… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu
naginasz z tym zamykaniem blogów… sens przecież był taki że bardzo ważna jest wiedza o tym na czym się zarabia i że „tutejsi” zdają sobie z tego sprawę… co do zarabiania na nieruchomościach to raczej nie na tym blogu mój drogi… tu raczej piszą ludzie którzy chcieliby kupić dla siebie… i jak wcześniej napisałeś gdyby każdy zarobił na nieruchomościach to nie miałby kto nam kapci sprzedać ;) ja mam część kapitału w nieruchomościach ale nie staram się na nich „zarabiać” (w sensie żeby mnie utrzymywały) bo aż tak dobrze to ja na tym się nie znam (mam inne źródło dochodu)… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu

Bardzo dobry pomysł ma Michał szczególnie że ma tak poczytnego bloga, chce kupic i brać kredyty? wolny kraj, niech później tylko opisze na tym poczytnym blogu tą katastrofę aby na swoim przykładzie ludzie wreszcie zrozumieli, że nagonka developerów na inwestycje na wynajem to mrzonki.

Na prosty rozum, gdyby to była taki dobry interes to developerzy sami wynajmowaliby budowane prze siebie mieszkania, tym bardziej biorąc pod uwagę swoje niższe koszty takiego potencjalnego przedsięwzięcia. Czemu tego nie robią? Wiadomo czemu…

Panie Michale powodzenia i czekamy, oby się Panu udało ale fundamentów Pan nie przeskoczy

Użytkownik
6 miesiące 13 dni temu
Użytkownik
6 miesiące 12 dni temu
ale jednak nie… pomyśl ktoś kupił mieszkania w Opolu w 2006 roku (czyli wcale nie po 2 zł za franka) przed szczytem cenowym ! jakie były parametry tego „biznesu” ? że w 2013 roku jak dobrze pamiętam miał straty na intensywnie wynajmowanych mieszkaniach ? o ile wzrosła mu rata ? 300? 400? 500zł ? to ile on zarabiał że to go pogrążyło ? i dlaczego dostał kredyt na 3 mieszkania ? mało tego kredyty były brane na 25 i 30 lat wydłużenie okresu kredytowania z łatwością przywróciłoby raty na poziomie wyjściowym… i dlaczego wartość mieszkań to poniżej 50 procent wartości… Czytaj więcej »
Encjusz
Użytkownik
Encjusz
6 miesiące 9 dni temu

@Wielblad
Też nie wiem jak to możliwe, kupiłem w 2013 mieszkanie (za bardzo atrakcyjną cenę) od kolesia który kupił je w 2006, a w sierpniu 2008 (najgorszy możliwy termin) przewalutował kredyt na frankowy w getin. I mimo wszystko po sprzedaży mieszkania zostało mu jeszcze parę groszy w sakiewce. Pomijam tu koszt wykończenia mieszkania, spłacanych przez 7 lat rat, generalnie typ stracił na całym interesie, ale przez cały okres posiadania kredytu mieszkanie było więcej warte niż kredyt.

Dexter
Użytkownik
Dexter
6 miesiące 11 dni temu
M. Szafrański przecież napisał, że nie musi zarabiać na nieruchomościach. Czyli może tracić, może wyjść na „zero” i jest mu to obojętne. W co wątpię by nadworny skąpiec III RP tego chciał. W końcu kariera od ciułacza do inwestora. A nie inwestuje w W-wie bo boi się, że jak pierdyknie ruski atom to nic nie zostanie :/ albo zbyt duża konkurencja. Co do samego bloga. Jak dla mnie to ściema dla bananowych ludzi z większych miast. Wątpię by ktoś z niskim dochodem nie umiał oszczędzać. Stworzył koleś produkt/blog pt. „oszczędzanie” i umie go sprzedać ludziom, którzy notabene powinni oszczędzać i… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

właśnie dla niego produktem który sprzedaje to właśnie blog i wszystko z nim związane (nawet te sponsorowane produkty) te 10 mieszkań to będzie niekończąca się opowieść ;) jest czym zapchać bloga ;) a więc będzie co sprzedać ;) i to jest owa zaleta ! na blogu zarabia ale żeby to robił musi dostarczyć treści a treścią będzie pomysł z mieszkaniami… co ma to do oszczędzania ? nie wiem… ale on potrafi jak widać dobrze to sprzedać ;)

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

„M. Szafrański przecież napisał, że nie musi zarabiać na nieruchomościach”
To bzdura. Ten wielbiciel hajsu nie musi zarabiac? Poczytaj wpisy jak podniecal sie ze zarobil 40k na odsprzedazy mieszkania. Skoro przy takiej kwocie strasznie przezywal to myslisz ze przy inwestycji za 4mln bedzie spokojnie patrzyl jak oprocentowanie rosnie?:)
No way. To nie ten typ. Wtedy nie zobaczysz wyliczen na blogu ale o ile autor bedzie mial jeszcze czas to kolejne wpisy sponsorowane + sprzedaz szkolen itp:)
W razie czego bedzie mial wytlumaczenie porazki.

Dexter
Użytkownik
Dexter
6 miesiące 10 dni temu
Oczywiście to ironia. Główny cel MS to zarabiać. Zresztą jak większości ludzi i trudno mieć do niego pretensje. Gorzej jeśli ktoś robi co innego, mówi co innego itd. Czy on taki jest, hmmm….. Słabo widzę sprzedaż afiliacyjną, niektóre podkasty gdzie głaska rozmówcę po fiutku też słabe, no ale… Blog skręcić z oszczędzania bardziej w inwestowania, teraz sprzedaż książki. To raczej normalna tendencja gdy pojawiają się pieniądze. Musi jakąś treść wrzucać. Jego celem jest w wieku 50 lat przejść na emeryturkę i mieć luz. Nikomu też nie poleca swojego biznesu z mieszkaniami. On po prostu pisze bloga, napisał książkę dla bananowców,… Czytaj więcej »
benek
Użytkownik
benek
6 miesiące 11 dni temu

Ciekawe spojrzenie na temat zakupu mieszkań do wynajmu na kredyt. Dziękuje za niego 😀
Niestety nie z wszystkim mogę się zgodzić.
Po pierwsze można „zmusić” najmującego by wynajął od nas pokoj na 12 mc, po drugie przed zniszczeniem bardzo łatwo się zabezpieczyć kaucją oraz ubezpieczeniem OC w życiu prywatnym ( wykupuje je najemca) po trzecie Michał w tych mieszkaniach będzie miał minimum 5-6 pokoi a to zdecydowanie zwiększy jego przychód i ostatnia rzecz najmujący płacą za swoje zużycie mediów np w postaci ryczałtu co pokryje większe zużycie.

Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 11 dni temu

Miałem okazję w swoim życiu wynajmować mieszkania i powiem Ci, że jeśli będziesz chciał zmusić najmującego do czegokolwiek (np. te 12 miesięcy) to stracisz klienta. Jeśli będziesz chciał żeby najemca wykupił ubezpieczenie to stracisz klienta. Jeśli będziesz chciał upchać ludzi w minimum 5-6 pokojach to stracisz klientów. Co do ryczałtu to sytuacja będzie podobna.

Nie znam nikogo kto by chciał mieszkać na warunkach, jakie przedstawiłeś. Kiedyś miałem okazję wynajmować pokój w mieszkaniu 4-ro pokojowym i przyznam, że to już było za dużo.

benek
Użytkownik
benek
6 miesiące 11 dni temu
Sławek w takim razie co robiłeś źle, że już się tym nie zajmujesz? I o to właśnie w tym chodzi, żeby najmujący sami się weryfikowali na Twoich zasadach. Stawiasz swoje warunki ubezpieczenie, okres najmu minimum 12 miesięcy, kaucja i jeśli ktoś nie może tego zaakceptować to Ty nie chcesz takiego klienta więc dla Ciebie dobrze, że go stracisz :) Wynajmujesz tylko osobom, które rozumieją warunki umowy i je zaakceptują. A co chodzisz po ulicy i pytasz ej chciałbyś mieszkać w mieszkaniu 5-6 pokojowym? Te mieszkania są skierowane do konkretnych osób, pewnie Ty i Twoi znajomi są już poza tym targetem… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

Ok a skoro stawiaja takie warunki to np zapewniaja tez zameldowanie?:D
Czy to dziala tylko w jedna strone?:)

Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 11 dni temu

„Sławek w takim razie co robiłeś źle, że już się tym nie zajmujesz?”- nie rozumiem pytanie. Chyba mnie źle zrozumiałeś, bo to ja byłem tym który wynajmował od kogoś.
I jestem pewny, że gdyby ktoś postawił takie warunki jakie Ty proponujesz to bardzo długo by utrzymywał pustostan.

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

Przy takich warunkach malo kto wynajmie mieszkanie od takiego janusza biznesu.
Dlaczego? Dlatego ze 90% ogloszen nie ma takich warunkow wiec po co ktos ma sie szarpac? :)

benek
Użytkownik
benek
6 miesiące 10 dni temu
co to znaczy, że nie ma takich warunków? Skąd wiesz jakie warunki stawia 90 % najmujących? Ktoś powierza Ci mieszkanie warte 300-400 tysięcy a Ty byś chciał nie ponosić za nie odpowiedzialności? Ubezpieczenie OC w życiu prywatnym kosztuje mniej niż 30 zł na rok banalne zabezpieczenie za cenę jednego obiadu w knajpie. „Miałem okazję w swoim życiu wynajmować mieszkania i powiem Ci, że jeśli będziesz chciał zmusić najmującego do czegokolwiek (np. te 12 miesięcy) to stracisz klienta.” to zdanie można zrozumieć dwojako ale po dodaniu to stracisz klienta sugeruje, że wynajmowałeś mieszkania i jak tylko stawiałeś warunki to traciłeś klienta.
Użytkownik
6 miesiące 10 dni temu

Nikt z osob ktore znam nie bawil sie w tego typu rzeczy wiec przyjalem to za margines. Zwlaszcze ze ciezko nawet znalezc ogloszenie z takimi warunkami na szybko czy gumtree. Ubezpieczenie to nadmierna zabawa – zwlaszcze, ze czesto dochodzenie praw to niezla przeprawa :)

Użytkownik
6 miesiące 8 dni temu

Sprawdziłem OWU OC w życiu prywatnym w PZU i szkody związane z wynajmem nieruchomości są wyłączone od odpowiedzialności ubezpieczyciela. Ciekawe, czy to powszechna praktyka w towarzystwach ubezpieczeniowych? Nie mam czasu czytać wszystkich OWU. Może kolega ma jakieś towarzystwo, które to ubezpiecza?

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

Spekulacja, ignorancja i kompletny brak tematu nieruchomości.
Jak ktoś taki może pisać artykuły, nie znając się kompletnie na temacie???

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

Po prostu tu nie wchodz. Idz lizac fiuta MS :)

Użytkownik
6 miesiące 10 dni temu

Bo ktoś ma inne zdanie, to anonimowo można być już aż tak chamskim?

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

Ależ jestem ciekaw, jak ta histroia się potoczy :):):).

Użytkownik
6 miesiące 11 dni temu

MS jest strasznie irytujacy w tym swoim przechwalaniu sie, robieniem z siebie guru itd.
Blog z blokada komentarzy – towarzystwo wzajemnej adoracji. To nie dla mnie :)
Bylo kiedys taka audycja z wynajmem pokoi: http://jakoszczedzacpieniadze.pl/jak-zyc-z-wynajmu-nie-posiadajac-nieruchomosci – posluchajcie jaka bajka, i ten entuzjazm :)

Teraz sprzedaz ksiazki i wpieprzanie reklamy gdzie sie da – masakra :)
Gosc jest tak obludny, ze slychac to w kazdym dzwieku jaki wydaje. Niby nieruchomosci nie dla pieniedzy a ciagle o tym ile to zarobi:)

Mozna bedzie powiedziec za jakis czas: jaka piekna katastrofa, bo tak to moze sie skonczyc.

benek
Użytkownik
benek
6 miesiące 11 dni temu

Xx Yy znasz kogoś kto podnajmuje mieszkania? Skąd wiesz, że to bajka?

Użytkownik
6 miesiące 10 dni temu

Bo pozniej ktos wytknal w komentach, gosc z ktorym byl wywiad to sprzedawca szkolen z wynajmu na pokoje. Czy cos wiecej mam dodawac? :)

benek
Użytkownik
benek
6 miesiące 10 dni temu

Pewnie, powiedz dlaczego tak Cię boli to, że ktoś robi pieniądze na czymś co dla Ciebie jest czarną magią? Nie potrafisz sprzedać swoich pomysłów trudno dzięki takim sceptykom jak większość tutaj dla innych jest duże pole do popisu :)

Użytkownik
6 miesiące 10 dni temu
problem w tym że wszystko sprowadza się do sprzedawania pomysłów… ok niezły interes na tym sprzedawaniu tym bardziej że jakoś trudno doszukać się aby te pomysły same w sobie ubogaciły tych ludzi… sceptycy ? hmmm no tak nie ma to jak blog o oszczędzaniu który wciska ludziom różne produkty hehe albo pomysł na biznes który z założenia sam w sobie nie musi przynosić zysków ba może nawet straty przynieść i będzie ok !!! dlaczego ? bo tacy optymiści jak Ty za to zapłacą ;) 10 mieszkań w dziesięciu różnych lokalizacjach ;) będzie o czym pisać jak dokonał zakupu za ile… Czytaj więcej »
benek
Użytkownik
benek
6 miesiące 9 dni temu

nie masz pojęcia o czym mówisz kolego :) poza tym kto Ci każe coś kupować? A co z treścią która jest bezpłatna? Co z info o lokatach na których i Ty możesz zarobić? On mówi otwarcie na czym zarabia, czym się dzieli i komu daje zarobić a takich jak tu większość to boli, smutne ale prawdziwe – z drugiej wcale nie smutne bo dla innych otwartych i odważnych jest pole do popisu :)

Slawek
Użytkownik
Slawek
6 miesiące 9 dni temu
benek, albo może Michał… Jak wolisz? Są lepsze źródła informacji o lokatach- to po pierwsze. Nie mówi otwarcie na czym zarabia- pamiętam jak spłodził jakiś wpis o lokacie w jakimś tam banku i dodał link. Jakiś czas później pojawił się kolejny artykuł, w którym pisał ile to nie zarobił na tym, że czytelnicy zakładali lokaty wchodząc na stronę banku przez ten link właśnie. Duże było zdziwienie w komentarzach, bo podejrzewam że zarobił na tej reklamie więcej niż wyniosły odsetki wszystkich którzy założyli lokaty korzystając z jego bloga. No i na koniec- czy daje komuś zarobić na swoich pomysłach? W tym… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 8 dni temu
nie mam pojęcia o czym piszę… ok nikt nie każe mi czytać tego bloga i tego nie robię :) choć kiedyś poczytałem i „cośtam” wysłuchałem… i to jest dopiero bezpłatne ;) bycie na tamtym blogu jest płatne choć tego nie widać wprost… ale tak jest mimo tego że jemu płacą inni za nas ;) czy otwarcie mówi na czym zarabia ? raczej mówił teraz robi to „skromniej” ;) czy mnie to boli ? sprawdzę… nie nie boli mnie nic ;) po prostu oferta którą ma zupełnie mnie nie interesuje a jest to oferta komercyjna !!! on na tym zarabia !!!… Czytaj więcej »
Użytkownik
6 miesiące 9 dni temu

Na rozluźnienie dowcip który mi się kojarzy z artykułem o zakupie kilku mieszkań na wynajem.

Szkolenie pt. jak zarobić 100.000 PLN w minutę. Wychodzi „coach ekspert” i zwraca się do publiczności.
– Ile osób mamy dziś na sali?
– 1000 – odpowiadają zebrani.
– Po ile sprzedawane były bilety? – pyta coach.
– Po 100 zł – odpowiadają słuchacze.
– Dziękuję bardzo! :-)

Użytkownik
6 miesiące 8 dni temu

Wątpię, żeby dostał te 10 kredytów w krótkim czasie i na dobrych warunkach. Będą odmowy, albo będzie trzeba brać w bankach o znacznie wyższym koszcie kredytowania. Jest duża szansa, że nie dostanie wcale tych 10 kredytów. Zakładam, że ma dochody z działalności gospodarczej o nieregularnym charakterze. Jak wyglądają wpływy z publikacji i które banki wezmą to pod uwagę? Miałem osobiście przypadek modelki (zawód zmieniony, ale zbliżony w charakterze), która miała bardzo wysokie wpływy w stosunku rocznym (liczone w setkach tysięcy), ale nieregularne, z wielu źródeł. Ciężko było nawet o stosunkowo mały kredyt w stosunku do zarobków.

brabara
Użytkownik
brabara
5 miesiące 15 dni temu

Z tymi Ukraińcami to jednak brałbym na poważnie ten wątek. W południowej części Polski ich obecność jest bardzo mocno odczuwalna. Z tej analizy rynku http://www.independenttrader.pl/sytuacja-na-rynku-nieruchomosci.html można wywnioskować, że w perspektywie kilku lat imigranci ze wschodu mogą jednak realnie wpłynąć na rynek nieruchomości. Póki co, tak jak zostało powyżej napisane, faktycznie ich płace są za niskie by mogły coś zmienić.

Użytkownik
5 miesiące 14 dni temu

Tam jest tylko napisane, że Ukraincy wynajmują mieszkania bo na nic innego ich nie stać. Raczej ciężko obronić tezę, że po uwzględnieniu Ukrainców średnie oszczędności/zdolność kredytowa pragnących nabyć mieszkanie w Polsce będzie większa niż bez tym Ukrainców.

Poza tym wg tej strony 2/3 mieszkań kupowanych jest za tak zwaną (zresztą błędnie) „gotówkę”, czyli z zerowym udziałem kredytu. O wiarygodności strony to raczej dobrze nie świadczy, bo jak ten wskaźnik wynosi chociaż 1/3 to i tak dużo. No chyba, że mówimy o milionerach, którzy raczej na sprzedaż/cenę mieszkań dostępnych dla medianowego Kowalskiego raczej nie wpłyną.

Użytkownik
5 miesiące 12 dni temu
jeszcze niedawno (z rok temu jak dobrze pamiętam) dyskutowaliśmy o tym czy oni tu w ogóle są ;) a jak już to czy w ogóle mieszkają ;) tak jakby w namiotach mieli żyć… dziś wiemy że na pobycie siedzi ich tu prawie 235 tys a wiz znacznie znacznie więcej ! a ile jest ich tu nielegalnie ;) pamiętam jak musiałem udowadniać że w ogóle są ;) dziś już to wiecie… ale wypieracie ich wpływ na rynek nieruchomości… „tylko wynajmują” a co to nie jest rynek mieszkaniowy ? pojawiło się nagle setki tysięcy nowych najemców… nie nie to nie ma wpływu… Czytaj więcej »
Szym
Użytkownik
Szym
4 miesiące 20 dni temu
*W domach z betonu piszesz: „sporo już tych Ukraińców pracuje w Polsce… znaczy podobno pracuje (o czym za chwilę) i jakoś nie wpłynęli oni zauważalnie na polski rynek mieszkaniowy” Nie wiem jak w skali kraju, ale np. we Wrocławiu znacząco wpływają, jest ich bardzo dużo a przecież gdzieś muszą mieszkać. Ponieważ zajmuje się nieruchomościami dokładnie wiem jak wygląda sytuacja. Masa Ukraińców, przyjechała do Wrocławia latem wynajmując głównie mieszkania z najniższej półki we wrześniu i październiku wracający studenci mieli już bardzo ograniczony rynek, więc ceny skoczyły i to całkiem sporo, często byli zmuszeni wynajmować droższe mieszkania i tak się robi domino,… Czytaj więcej »
Użytkownik
2 miesiące 5 dni temu

Nie załamujcie sie tak od razu tylko moze sprawdzcie czy ten program jest Wam pisany https://mdmprogram.com/informacje/dla-kogo-jest-mdm/
Zawsze łatwiej jest wystartować z innego poziomu kiedy ktoś jeszcze oferuje nam pomoc.

wpDiscuz