Mieszkanie na swoim

Home Forums Ceny mieszkań Mieszkanie na swoim

This topic contains 12 replies, has 10 voices, and was last updated by  Makia 2 years, 3 months ago.

  • Author
    Posts
  • #30582

    Dlaczego ludzie przepłacają na kupnie mieszkania (często na kredyt) tylko po to, żeby być na „swoim”? Skoro wynajem jest często tańszy nawet przy historycznie najniższych stopach procentowych, to czemu tak wiele osób decyduje się na 30-letni kredyt ze zmiennym oprocentowaniem, nie mając przecież pojęcia, co będzie chociażby za 5 lat?

    Czy możliwość urządzenia mieszkania na własną rękę bohomozami z ikei jest warta aż takiego ryzyka? Dlaczego ludzie muszą mieć „własne”, skoro ta własność niewiele się w gruncie rzeczy różni od wynajmu (zamiast płacić właścicielowi mieszkania płaci się praktycznie za to samo bankowi)? Może chodzi o to, że mieszkania nigdy nie tanieją? Albo że to najlepsza inwestycji? A może o to, że mieszkania muszą być drogie, bo… tak?

    Skoro co roku prawie 200 tys. osób decyduje się na taki krok, to on przecież musi mieć jakieś dobre uzasadnienie. Tylko jakie?

    0
  • #30607

    marco.org
    Participant

    Myślę, że powodów mogą być tysiące:
    – presja ze strony rodziców – idź na swoje, usamodzielnij się i ustatkuj, będziesz coś miał swojego na starość, z kredytem jakoś to będzie i jakoś się go spłaci
    – presja społeczeństwa – wszyscy znajomi w pracy chajtnięci i już na swoim – wygrali życie
    – strach przed Grecją/Cyprem, że oszczędza się tyle czasu, żeby zebrać x00 tysięcy PLN, a to wszystko może być za parę miesięcy/lat nic nie warte (jak wybuchnie jakiś kryzys, hiperinflacja, bankructwo). A mieszkanie zostanie. Jakie by nie było stare i mało warte, to jednak zawsze to dach nad głową
    – z wynajmem mieszkań, to zależy na jakiego właściciela się trafi. Jak będzie jakiś nadgorliwy, który zagląda raz na 2 dni i ogląda każdy kąt i wylicza, że tu na panelu rysa, tam na ścianie plama, to się odechciewa. Nie każdy chce się przeprowadzać co kilka miesięcy, a czasem to, że dany blok jest fatalnym miejscem do mieszkania wychodzi dopiero po jakimś czasie. Np. okaże się, że latem jest plaga robactwa: karaluchy/pluskwy etc., a wiosną jeszcze tego nie było tak dużo, albo ktoś z tym nie miał wcześniej styczności i nie wiedział.

    Kredyt „pod korek” na n-lat jest rozwiązaniem bardzo ryzykownym, ale niektórym to nie przeszkadza. Kwestia spłacania 20 lat po 1k PLN nie jest taka straszna… Spotkałem się z taką opinią, że nawet jak masz gotówkę na zakup bez kredytu, to weź kredyt, bo gotówka się przyda w razie W. Jak wystąpi jakaś choroba, czy coś, to gotówka jest, nie trzeba spieniężać mieszkania ze sporą stratą grubo poniżej wartości rynkowej, bo gotówka potrzebna jest szybko. „Kredyt hipoteczny to najtańsza forma kredytu” – niby to prawda, ale jak coś pójdzie nie tak, to masakra.

    Co do cen mieszkań, to jakbym miał za mieszkanie 50m2 zapłacić 300k PLN, to budowałbym dom. Metodą gospodarczą wyszło by dłużej/drożej, ale wg mnie jednak własny dom > własne mieszkanie. Na śląsku na szczęście 5k za m2 to już jest drogo, więc za 50m2 można dać w okolicach 250k na rynku pierwotnym, rynek wtórny można już szukać w okolicach 3k za m2 całkiem sensownego mieszkania.

    0
  • #30610

    krs
    Participant

    Ludzie decydują się na długie kredyty nie dlatego, że lubią albo że tak optymistycznie patrzą w przyszłość – śmiem stwierdzić, że nie patrzą dalej niż najbliższa rata. Czasem słyszałem plan awaryjny (jak się straci pracę na przykład): wtedy kupione mieszkanie się wynajmie i wyjedzie do pracy za granicę (ciche założenia, że znajdzie się ktoś chętny do wynajmu i że będzie osiągalna praca za granicą jakoś już nie podlegają dyskusji).

    Ogólnie rzecz biorąc – ludzi do kupna skłania aktualna sytuacja, a nie przyszła.
    Aktualna sytuacja jest taka, że wynajmując trzeba się użerać z właścicielami i zmieniać ich co 2 lata (mówię z własnego doświadczenia). Zawsze te przeprowadzki to miesiące stresów:
    – właściciele wymyślają największe bzdury żeby nie oddawać kaucji a ewentualnie jeszcze wystawić dodatkowy rachunek.
    – wynajmując również wyposażenie nie zna się dnia ani godziny: wiekowa pralka albo lodówka może odmówić posłuszeństwa w każdej chwili i ze świecą szukać właściciela, który to wymieni od razu i nie będzie marudził, żeby mu dawać dodatkowe pieniądze.
    – proszę doliczyć dodatkowe nerwy kiedy ma się dzieci, psa, samochód – zmiana mieszkania wtedy nie wygląda tak różowo (trzeba znaleźć blisko do szkół, przedszkoli; trzeba znaleźć z możliwością bezpiecznego parkowania; trzeba znaleźć właścicieli nie robiących problemów z powodu zwierząt).

    Krótko mówiąc – bank jest bardziej stabilnym wynajmującym, jeśli ktoś ma płacić podobne kwoty za kredyt albo wynajem, to komfort wynajmu od instytucji jest większy.

    Sam aktualnie wynajmuję, ale raczej nie będzie trwało to wiecznie: gdyby żona miała dostać stabilną pracę w jakimś mieście, albo gdyby nam rodzina powiększyła się o dzieci w wieku szkolnym – to byłyby dla mnie sygnały, że trzeba pomyśleć o długoterminowym zamieszkaniu. Niestety bez kredytu na ćwierć wieku nie mam co myśleć o takim kroku.

    0
  • #30615

    radio logia
    Participant

    Bardzo podobał mi się wcześniejszy wpis krs. I jak wszystko niestety zależy od danej sytuacji każdego z nas. W innym komentarzu jeszcze na starej domenie, znalazłem, że wynajmowanie w obecnym czasie należy do luksusu. Bardzo się z tym zgadzam. Potwierdza to również wcześniejszy wpis. Po pierwsze owczy pęd powoduje, że ludzie chcą mieć „swoje” mieszkanie kupione za kredyt. A historia pokazuje, że taki kierunek (owczego pędu) nie raz wpędziły ludzkość w poważne tarapaty. Jednak każdy musi skalkulować za i przeciw. I odpowiedzieć sobie, co mu się w danej sytuacji opłaca, oczywiście patrząc w daleką przyszłość 30 lat. Obecnie będę przeprowadzał się do wynajmowanego mieszkania. Na początku, kiedy trafiłem na tego bloga – był to wpis o tym jak robi się pieniądze, byłem bardzo przeciwny kupowaniu mieszkania na kredyt. Jednak z czasem czytając więcej, w tym komentarze pod każdym wpisem zaczynam się nad tym coraz bardziej zastanawiać. Niestety informację płynące już w mediach robiących papkę z mózgu, o tym, że może dojść do kryzysu na wielką skalę, dają mi do myślenia. Próbuję odpowiedź sobie na pytanie: jak ustrzec się przed tym, aby swój zgromadzony kapitał uratować? Jedną z odpowiedzi jest, że część osób decyduje się na kupno zawyżonego mieszkania z kredytem na 30 lat. Pytanie, co jest lepsze, i kto w późniejszym rozrachunku wyjdzie lepiej..

    0
    • #30618

      xellos540
      Participant

      Pytanie w jakiej części „informację płynące już w mediach” są urobione na to, żebyśmy zaczęli myśleć tak jak w poście powyżej. Może to być kolejna nagonka, która ma zadanie sprawić, żeby ludzie mający jakiś tam wkład własny kupili teraz (pewnie z kredytem) zamiast zbierać dalej, a tumany z wkładem własnym 0% urabiali się w MdM na 15 lat zamiast robić to co powinni robić czyli trzymać się z dala od kupowania mieszkań.

      Jak interpretować to co słyszysz w mediach? Do tej pory kłamali, że stopy wzrosnąć nie mogą, bo kumple deweloperzy, bo rząd. Teraz jak grunt się pali pod stołkiem, to zaczęli coś przebąkiwać. Więc jak piszą w mediach, że „idzie kryzys” to podpada to pod „naprawdę idzie kryzys, mówimy prawdę, głosujcie na nas” czy „nie idzie kryzys (chyba), a wy kupujcie zawyżone produkty mieszkaniopodobne.

      0
  • #30630

    Makia
    Participant

    xellos, otóż to. Jak słyszę jakąś prognozę w mediach to zawsze zaczynam się bać, że stanie się coś kompletnie przeciwnego. Dlatego też do tej pory wydawało mi się, że autor bloga ma rację i stopy procentowe kiedyś muszą wzrosnąć. Po ‚wycieku’ z FED i tego, co mówi się u nas powoli, że stopy procentowe wzrosną, zaczęłam mieć smutne przeczucie że nie wzrosną nigdy.

    Zawsze warto postępować w sposób przeciwny do ‚owczego tłumu’. Ja wychodzę z założenia że w kwestiach finansowych większość nie może mieć racji. W długiej perspektywie i tak wygrywa uprzywilejowana mniejszość i nieliczni szczęściarze.

    Pozdrawiam!

    0
  • #30647

    radio logia
    Participant

    @ xellos, Makia

    Chciałem doprecyzować, bo chyba coś źle napisałem. Po pierwsze nie kieruje się informacjami z papki mediowej, którą nas raczą. To nie ulega wątpliwości, że to co mówią to kłamstwa i inne oszczerstwa. Chodzi mi jedynie o to, że skoro FED mówi, że chce podnieść stopy procentowe, to pytanie czy na prawdę chce to zrobić, czy tylko o tym mówi i chcę postraszyć. Jeśli podniesie, to może dojść do pęknięcia bańki długu, co poniesie kolosalne skutki w świecie finansowym, nie mówiąc o jego załamaniu. A jeśli nie podniosą, to również i u nas nie wzrosną. Co będzie prowadziło do gorszych warunków umów kredytowych przez najbliższe parę lat.

    0
  • #30648

    Paradoks
    Participant

    Wydaje mi się, że nie po to pompuje się bańkę, żeby na niej nie zarobić. Czyli prędzej czy później trzeba podnieść cenę pieniądza, żeby doprowadzić do fali bankructw i przejmować na dużą skalę cenne aktywa po promocyjnych cenach.

    Błędem w tego rodzaju rozważaniach jest utożsamianie FEDu z rządem USA, nie mówiąc już o zwykłych Amerykanach. Owszem, póki co dobrze im idzie współpraca, USA ma też niewątpliwy atut w postaci najsilniejszej na świecie armii (to nieprawda, że dolar nie ma pokrycia, jak najbardziej ma – w lotniskowcach, wywiadzie i broni jądrowej) ale ostatecznie liczy się interes właścicieli FED. A nie jest to ani Kongres, ani obywatele.

    Pytanie jest, kiedy to podniesienie nastąpi i jak będzie mocne, a to zależy od tego, na ile ludzie stojący za FED oceniają swoją możliwość kontroli sytuacji w przypadku załamania się rynku długu. Chaos totalny nie jest chyba nikomu na rękę, i celem jest upadek kontrolowany, którym będzie można jakoś zarządzać. Ja stawiam (czy raczej mam nadzieję) na powolne podnoszenie stóp, na zasadzie gotowania żaby, ale niczego nie da się wykluczyć. Nie mamy dostępu do prawdziwej wiedzy o tym, co dzieje się za kulisami.

    0
  • #30652

    Makia
    Participant

    Cześć,
    radio loggia, trochę to zabrzmiało tak jakbyśmy Cię skrytykowali, a chodziło o odniesienie się do ogółu. Tak czy siak sytuacja na dany moment jest taka, że w sumie nie wiadomo co robić, bo docierają do nas sprzeczne informacje. Mądrym za to można być po szkodzie :].

    Dziś w pracy wpadł mi w łapy Newsweek. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, jak zobaczyłam tam ten artykuł:

    http://www.newsweek.pl/reporter-i-fotograf-filip-springer-opowiada-o-swojej-najnowszej-ksiazce-13-pieter-,artykuly,368271,1,z.html

    Tu na razie tylko fragment, ale może ktoś z Was ma dostęp do pełnej wersji papierowej lub elektronicznej :)

    0
  • #30664

    krzysztof_l
    Participant

    Książkę kupiłem (w postaci e-booka) i zdążyłem nawet już przeczytać (skończyłem dziś w nocy ok 4 nad ranem ;), choć nie ukrywam, że czytałem mniej więcej od połowy (tzn. część druga, bo wcześniejsza jakoś mnie nie zaciekawiła – może kiedyś wrócę…). Czy warto? Wg mnie tak, choć miejscami robi się czasem dość nudno, ale paru ciekawych rzeczy się też dowiedziałem. W moim odczuciu jednym z ciekawszych jest wspomniany wcześniej przez kogoś w komentarzach udostępniony za darmo na wp rozdział dotyczący dewelopera. Jak ktoś chciałby zakupić, to w tej chwili najtaniej (chyba) można nabyć za 24,9 wykorzystując kupon rabatowy za zapis do newslettera w jednej z księgarni ebookowych (sorry, że nie podaje nazwy, ale nie wiem czy autor serwisu życzy sobie aby tu kogokolwiek reklamować), choć nie znaczy to, że za jakiś czas gdzieś indziej będzie sporo taniej (ebooki mają to do siebie, że często księgarnie/wydawnictwa robią na nie dość mocne promocje nawet w stylu 9,9 zł). Tradycyjną książkę z tego co zauważyłem da się kupić w kilku e-księgarniach za nieco ponad 28 zł + koszt wysyłki, więc tragedii nie ma. W moim odczuciu warto, choć jak już wspomniałem wcześniej miejscami książka mnie trochę nudziła.

    AAA… W książce jest wspomniany ulubieniec tego serwisu Marek. W. ;)

    0
  • #30706

    Slawek
    Participant

    Podstawowym błędem jest brak wyobraźni (żeby nie napisać głupota) i nieznajomość matematyki. Osoba kupująca na kredyt, kalkulując opłacalność, porównuje tylko wysokość (obecnej) raty kredytu do kosztów wynajmu. Zapomina, że do raty trzeba doliczyć czynsz i rachunki. Zapomina, że wysokość raty może się zmienić itp. itd.
    A teraz coś o cenach mieszkań… Pochodzę z niewielkiego miasta. Jest tu kilku deweloperów, którzy budują w mieście i okolicy. Do tej pory nie musieli rywalizować cenami bo co wybudowali to sprzedali. Teraz jest troszkę gorzej bo zrobił się zastój, mieszkania tak łatwo nie schodzą. Zeszli więc delikatnie z cen, ale nadal trzymają równo w okolicach 4000 za metr, lub nieco drożej. I tak sobie żyli jak pączki w maśle, aż nagle zjawił się nowy gracz na rynku, zaczął budować blok i sprzedawać mieszkania w cenie 3500-3800 zł. za metr kwadratowy. Niestety musiał podpaść „starym wyjadaczom” bo jego inwestycja już ma roczne opóźnienie, a wygląda na to że będzie jeszcze większy poślizg.

    0
  • #30721

    maciasos
    Participant

    Witam,
    Moja propozycja. Jesli ktos byl i pozyskal dla siebie, albo jest w posiadaniu cen, z Wydziału Katastru m.st. W-wy z ul. Sandomierskiej to niech tutaj wrzuca te ceny
    Moj zestaw z Pragi Poludnie ul Majdańska 45 rok budowy 2013, rynek pierwotny:

    data powierzchnia cena za m2
    transakcji
    27.12.2013 68,7m2 3 pokoje 6 914
    13.03.2014 68.7m2 3 pokoje 5 750
    25.04.2014 68,4m2 3 pokoje 5 800
    7.05.2014 66.1m2 3 pokoje 5 700
    6.11.2014 37,3m2 2 pokoje 7 078

    Zachęcam do dzielenia sie tymi informacjami
    Pozdr.
    M.

    0
  • #30725

    Makia
    Participant

    Warszawa Kobielska (przy Rondzie Wiatraczna) 2013 r – 60 m dwa pokoje z dużą kuchnią i jadalnią 1000zł + 600 zł = 1600 zł za całość z wliczoną zaliczką na wodę.

    Metro Marymont, Żoliborz 2014/2015 – 55 metrów, 2 oddzielne pokoje z dużą kuchnią, piwnicą i balkonem – 1100 zł + 700 zł = 1800 zł za całość. Miejsca parkingowe naziemne (dużo miejsca do parkowania)

    Oba mieszkania w stanie db+

    0

You must be logged in to reply to this topic.

One thought on “Mieszkanie na swoim