pobrane (1)

Dlaczego warto kupić mieszkanie?

Stali czytelnicy bloga pewnie zauważyli, że nie zwykliśmy tu zachęcać do kupna mieszkania w obecnych czasach. W ogólności do tego jednak zachęcamy… ale tylko wtedy, kiedy będzie tanio (albo chociaż normalnie). W aktualnej chwili wydaje się, że wciąż jest sporo za drogo. Relacja cen (a także kosztów kredytu) do średnich dochodów jest jedną z najwyższych na świecie. Dla zainteresowanych polecam stronę:

http://www.numbeo.com/property-investment/

Można tam sobie obejrzeć, jak sprawy mają się w innych krajach (poza mieszkaniami warto porównać także pozostałe typowe koszty życia). W tym, że jest drogo, utwierdza nas także kilka innych czynników, jak chociażby relacja ceny do kosztów budowy, historyczne zmiany cen oraz fakt, że w czasach ultra niskich stóp procentowych z definicji będzie drogo. Jednocześnie demografia pokazuje, że za jakiś czas pewnie już drogo nie będzie (a przynajmniej będzie taniej).

Niemniej jednak, jest kilka sytuacji, w których kupno mieszkania nawet w obecnych czasach może okazać się korzystne (chociaż niekoniecznie finansowo).

W tym wpisie postanowiłem zebrać takie sytuacje w ramach przeciwwagi do panującej na blogu koncepcji, że „kto (w ostatnich 6 latach) kupił mieszkanie, przegrał życie” ;)

1. Kiedy nas stać.

Pierwsza sytuacja, kiedy w pewnym sensie warto kupić mieszkanie to taka, w której zwyczajnie nas na nie stać. Z tym, że nie chodzi mi tu o zdolność kredytową – jeśli ktoś nie ma własnych pieniędzy na mieszkanie, a jedynie może je pożyczyć (zwłaszcza z wysokim LTV), to w mojej ocenie na mieszkanie go nie stać. Ze względu na zmienne oprocentowanie kredytów oraz nieuchronnie nadchodzące „zawirowania” na światowych rynkach finansowych, a co za tym idzie także ogólne problemy gospodarcze, kredyt, który dziś obsługujemy z łatwością, może się szybko okazać czymś, co nas pogrąży (ze względu na wzrost stóp procentowych, czy utratę pracy).

Jeśli ktoś dysponuje gotówką, za którą jest w stanie kupić mieszkanie dla siebie (bo jako inwestycję to raczej bym nie polecał), to dlaczego nie? Skoro kogoś stać, to może kupić mieszkanie niezależnie od tego, czy teraz jest drogo i niezależnie od tego, jak będzie w przyszłości. Skoro ludzie kupują drogie samochody (a tańsze przecież też jeżdżą) i one sporo tracą na wartości, to dlaczego nie mieliby kupić mieszkania? Dla niektórych (nielicznych) cena ma drugorzędne znaczenie – wtedy można śmiało kupować.

Jednak powyższa sytuacja (nie tylko w polskich warunkach) to raczej rzadkość. O ile osób, które mają wystarczająco dużo gotówki na mieszkanie, jest pewnie trochę, o tyle sytuacja, w której mieliby oni kupować pierwsze mieszkanie dla siebie, nie mając aktualnie żadnego innego, jest chyba jednak okolicznością dosyć nietypową. Zdecydowanie częściej zachodzi przypadek, w którym za gotówkę można zamienić jedno mieszkanie na inne (lepsze).

I tak dochodzimy do punktu drugiego.

2. Sprzedać babcine, kupić większe.

Ze względu na znaczną ingerencję rządową w rynek mieszkaniowy (Rns, Mdm, wkrótce także Fundusz mieszkań na wynajem BGK) doszło w Polsce do znacznego rozjechania się cen mieszkań mniejszych (spełniających wymogi rządowych programów) z cenami mieszkań większych (ponad 75m2). Swoje dołożyło także zaprzestanie udzielania „tanich” kredytów walutowych (zwłaszcza frankowych) oraz w miarę wysoki poziom polskich stóp procentowych w latach 2011-2012, który znacznie ograniczył zdolność kredytową przeciętnego Polaka, jeszcze bardziej utrudniając sprzedaż mieszkania większego, którego łączna cena znalazła się poza zasięgiem wielu z tych, których wcześniej było na takie mieszkanie „stać” (mieli zdolność kredytową). Dopiero obniżki stóp procentowych z początku 2013 roku pozwoliły ponownie zwiększyć zdolność kredytową, a co za tym idzie zwiększyć nieco grono zainteresowanych droższymi mieszkaniami. 

Tak, czy inaczej, różnica w cenie metra kwadratowego mieszkania ~50m2 względem mieszkania >75m2 nadal jest nienaturalnie duża. Jeśli więc ktoś dysponuje tego typu mniejszym mieszkaniem (być może odziedziczonym?), to nawet w czasach, w których jest drogo, warto wziąć pod uwagę zamianę mieszkania na większe. Ze względu na zróżnicowanie cen może się okazać, że zamieniając mieszkanie 50m2 na 80m2 w podobnym standardzie przyjdzie nam dopłacić (w Warszawie) „jedyne” 3.5 tys. złotych za każdy dodatkowy metr kwadratowy, co jest ceną bardzo dobrą. Sprzedając mniejsze mieszkanie i kupując większe płacimy w praktyce tylko za dodatkowe metry i możemy uzyskać naprawdę atrakcyjną cenę takiego metra.

Oczywiście wszystko to przy założeniu, że pominiemy koszty transakcyjne, co może być dosyć trudne (o ile od biedy da się pominąć udział agencji pośrednictwa, o tyle zawsze pozostaje chociażby podatek PCC). Tak, czy inaczej, jest to opcja godna rozważenia, jeśli ktoś potrzebuje większego mieszkania. Kiedy już rządowe programy „wsparcia” się skończą (zwłaszcza, że na rynku wtórnym już się skończyły) nienaturalnie wysoka różnica w cenie metra mieszkania małego i dużego zacznie się zmniejszać i stracimy okazję, żeby wygrać życie ;)

3. A może Mdm?

Wszelkie rządowe programy pomocowe mają to do siebie, że z reguły psują rynek. Nie inaczej jest w przypadku polskiego rynku mieszkaniowego. Rns powstrzymała na czas jakiś spadek cen w najbardziej newralgicznym momencie. Mdm będzie miał z tym nieco trudniej, bo ogranicza się tylko do rynku pierwotnego, jednak czasy są teraz jakby bardziej „spokojne” (niższe stopy), więc być może i on na razie wystarczy.

Skoro nie mamy wpływu na istnienie tych programów, bo do wyborów jeszcze dosyć daleko (chociaż patrząc na dokonania wszystkich poprzednich rządów w tym temacie, to jedyna nadzieja tylko w bardzo wątpliwym zwycięstwie JKM ;) to czas się z nimi pogodzić i wyciągnąć z nich jakieś korzyści.

Jeśli ktoś bardzo potrzebuje kupić mieszkanie (ludzie mają różne powody, które są „ważniejsze” niż aspekt finansowy), a w dodatku nie ma na takie pieniędzy, to być może Mdm jest godne rozważenia (zapominam przez chwilę o tym, co napisałem na początku – jeśli kogoś „stać” tylko na kredyt, to znaczy, że na mieszkanie raczej go nie stać).

Deweloperzy kombinują, jak mogą, żeby sprzedawać mieszkania w ramach Mdm, banki też chcą swoje ugrać (polecam artykuły poniżej):

http://mieszkaniowy.blox.pl/2014/03/Deweloper-potrafi.html 

http://creditslayer.blogspot.com/2014/02/mieszkanie-dla-modych-ale-bankowi-tez_5.html 

Jednak jeśli uda się nam znaleźć mieszkanie, którego cena mieści się w limicie „standardowo” (czyli bez garaży/wykończenia za 100 tys.), to zwłaszcza przy dopłacie na poziomie 15% (rodzina z dzieckiem) taka opcja jest do rozważenia (szczególnie wtedy, kiedy banki już zrównają ofertę Mdm ze zwykłą, co pewnie nastąpi prędzej czy później). W końcu cena (po dopłacie) w Warszawie na poziomie 5 tys. złotych za metr nie jest już taka zła (zakładając oczywiście, że nie jest to mieszkanie na jakimś totalnym zad… znaczy końcu świata).

Jak widać, jest kilka niezbędnych założeń, jednak one wydają się możliwe do spełnienia – w takiej sytuacji rodzina, która potrzebuje mieszkania, a która nie ma na nie pieniędzy, może od biedy rozważyć kredyt w ramach Mdm (jeśli z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn nie może mieszkania wynajmować, co, przynajmniej w Warszawie, praktycznie zawsze wychodzi taniej niż kredyt).

Dodatkowo, Mdm jest w tej chwili jedyną ofertą kredytu w praktyce bez wkładu własnego. Nie polecamy kredytów osobom, które niczego nie zaoszczędziły/odziedziczyły/otrzymały, jednak jeśli już ktoś musi… to Mdm może się okazać „korzystne”.

4. Zdywersyfikować oszczędności.

Podstawowa strategia inwestowania mówi o dywersyfikacji. Jeśli więc ktoś ma dużo pieniędzy i nie bardzo wie, co z nimi robić, może włączyć mieszkanie (lub inne nieruchomości) do elementów swojego portfela inwestycyjnego. Zysków bym się tu nie spodziewał, specjalnie skutecznego zabezpieczenia przed inflacją też nie, ale pewnie jest grupa mieszkań/domów, które ze względu na swoją unikatowość mogą zachowywać się inaczej niż cały rynek mieszkaniowy. Oczywiście nie mam tu na myśli betonowych „apartamentów” po 15 tys. za metr z widokiem na okna sąsiadów, tylko coś dużo bardziej nietypowego (mimo że nie bardzo wiem, co by to miało być, bo nigdy takie rzeczy mnie nie interesowały ;)

Poza tym, podobno na nieruchomościach zawsze da się zarobić – jeśli ktoś wie jak to zrobić mimo spadającego rynku, to tym bardziej nie mam nic przeciwko takiemu inwestowaniu (może licytacje komornicze dla ludzi o mocnych nerwach i odpowiednim „wsparciu”?).

Jedyną poważną niewiadomą w takiej sytuacji pozostaje podatek katastralny, który może dosyć skutecznie zniweczyć plany inwestycyjne i którego pojawienie się należy mieć na uwadze nawet wtedy, gdy nie chodzi nam o żadną inwestycję, tylko o zwyczajną dywersyfikację oszczędności.

5. Licząc na upadek systemu finansowego.

To jest jeden z najbardziej sensownych powodów, dla których można by kupić mieszkanie… gdyby nie pewien szkopuł. Nim rozpadnie się cały aktualny system finansowy (co wydaje się być nieuniknione), a rzecz nazwana zostanie reformą, pojawią się przeróżne perturbacje gospodarcze. Zawsze, kiedy przewraca się cały system, większość społeczeństwa na tym traci (w końcu o to przecież chodzi). Dojdzie więc do sytuacji, w której społeczeństwa w ogólności staną się biedniejsze, co najpewniej wpłynie na spadek cen aktywów, które w tej chwili są bardzo drogie. Efekt ten zostanie zwielokrotniony przez wzrost stóp procentowych (który będzie bezpośrednią przyczyną zawału całego systemu). Podjęta zostanie próba ratowania sytuacji poprzez dodruk pieniądza (to się już poniekąd dzieje), co ostatecznie spowoduje wysoką inflację. Na razie, mimo wszechobecnego druku, inflacji specjalnie nie ma, bo… ten druk nie jest wcale aż taki duży, co widać na poniższym wykresie.

Ponieważ praktycznie cały pieniądz w systemie rezerwy cząstkowej pochodzi z długu, to widać, że od momentu wybuchu kryzysu finansowego wcale go tak dużo nie przybyło. Dużo większy przyrost mieliśmy w latach 2001-2007, kiedy drukarek prawie nikt nie używał (za to obywatele zaciągali coraz to większe kredyty, w sporej części na drożejące nieruchomości).

Tak, czy inaczej, przy wzroście stóp procentowych koszt obsługi długu będzie tak duży, że wywoła ogólną niemożność jego obsługi – w świecie bardzo mocno powiązanych finansów może dojść w krótkim czasie do zawału całego systemu. Ponieważ pieniądz opiera się na długu, to odmowa jego spłaty spowoduje straty banków, które będą nie do pokrycia z ich kapitałów własnych. W najlepszym przypadku dojdzie więc do powtórzenia wariantu cypryjskiego na skalę globalną, w gorszym od razu do upadku całego systemu.

Jak wtedy zachowają się ceny nieruchomości? Z jednej strony będzie bardzo silna presja na ich spadek (ograniczenie kredytu, utrata części depozytów), a z drugiej mogą się one stać niezłą ochroną kapitału, jeśli rządy spróbują „zadrukować” problem. Co by się jednak nie działo, aktualne ceny są na takim poziomie, na który pozwala zdolność kredytowa. Po zmianie systemu być może zniknie rezerwa cząstkowa i kreacja pieniądza z długu (powróci standard złota?), więc ceny względem dochodów będą musiały być niższe. Tak, czy inaczej, mieszkanie zawsze coś tam warte będzie, a depozyt pieniężny w banku przy załamaniu systemu finansowego może być zupełnie bezwartościowy (lub stać się takim w wyniku inflacji).

Inna sprawa, że jest wiele (pewnie w sporej części znacznie lepszych) sposobów/aktywów na tego rodzaju okoliczności (złoto, wybrane akcje nabyte w dobrym momencie).

I jeszcze jedna uwaga… jeśli używać nieruchomości jako zabezpieczenie na czasy naprawdę poważnego kryzysu, to warto je nabyć, kiedy ten kryzys się pojawi i trochę rozkręci. W mojej ocenie, w tej chwili jest na to jeszcze zbyt wcześnie (ciągle zbyt duża jest ogólna zdolność kredytowa).

6. Ceny wzrosną, albo zarobimy na wynajmie ;)

Oczywiście można założyć, że warto kupić mieszkanie, bo nieruchomości przecież nigdy nie tanieją ;) Albo kupić je po to, żeby wynajmować słoikom i zbudować swoją wolność finansową (pozdrowienia dla Sławka Muturi ;)

Mamy wielu zwolenników tego typu rozwiązań – chyba każdy pracownik HB, Open Finance, Emmerson, REAS oraz połowa sztabu NBP, zajmującego się nieruchomościami, inwestuje w mieszkania na wynajem ;) W końcu w każdym ich artykule to taki super interes. Ostatnio można było przeczytać, że wynajmowanie mieszkania w Warszawie daje prawie 6% zysku (Emmerson rządzi):

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/zakup-mieszkania-na-wynajem-ile-mozna-zarobic,5608267,magazyn-detal.html

Polecam zapoznać się z założeniami… artykuł jest tak bezsensowny, że aż komentarz pod nim napisałem ;)

Niemniej, jeśli ktoś uważa, że ceny mieszkań będą rosły, albo jest w stanie sensownie zarobić na wynajmie (kupując „okazyjnie”), to dlaczego nie kupić? Nic nie jest czarno-białe. To, że kupno średniego mieszkania i wynajęcie go za średnią cenę nie jest w tej chwili specjalnie opłacalne (w Warszawie 3-3.5% plus spore niebezpieczeństwo spadków cen zarówno kupna, jak i wynajmu) nie oznacza, że nie da się procesu nieco zoptymalizować. Tyle tylko, że jest to rozwiązanie raczej dla znawców tematu niż dla przeciętnego zjadacza chleba. 

Być może też nagle staniemy się potęgą w wydobyciu gazu łupkowego… i jakoś tak się dziwnie złoży, że korzyści odniosą jednak Polacy, a nie amerykańskie koncerny wydobywcze, a teorie o silnym zatruciu wód gruntowych podczas wydobycia okażą się zwyczajnym mitem – wtedy mieszkania mogą osiągnąć ceny, o których nie śniło się filozofom, a co dopiero nam, skromnym bloggerom ;)

Jak widać, da się znaleźć powody, dla których mieszkanie warto by kupić. Zaczynając od tych najprostszych (możliwość zamiany mniejszego na większe w sensownej cenie), przez te nieco mniej jednoznaczne (wykorzystanie pieniędzy podatników w ramach Mdm) lub bardzo „zachowawcze” (dywersyfikacja oszczędności aktywem, które wydaje się być przeszacowane, ale dosyć bezpieczne), aż po te zupełnie „odjechane” (mieszkanie jako zabezpieczenie przed upadkiem systemu finansowego). 

Natomiast powody, które najczęściej pojawiają się w publikacjach „ekspertów” (zysk z wynajmu, wzrost wartości mieszkania w długiej perspektywie, czymkolwiek owa długa perspektywa jest) należy traktować raczej z przymrużeniem oka, bo one są słabe w stabilnej sytuacji makroekonomicznej (w niestabilnej raczej też, bo jakie mogą być zyski z wynajmu w obliczu powszechnego, bardzo poważnego kryzysu?).

Po przeczytaniu tego artykułu w całości doszedłem do wniosku, że chyba się jednak nie przekonałem do kupna… a szkoda, bo pewnie skoro nie kupię, to przegram życie. Czy coś.

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Mateusz Tomczyk
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Co do zakupu mieszkania pod wynajem, moim zdaniem trudno jest osiągnąć interesujące zyski z tej inwestycji. Większość naszych profitów pochłoną koszty kredytu, które w połączeniu ze zmiennymi stopami procentowymi nie pozwolą nam na powtórzenie sukcesu Kyiosakiego. Dochodzą do tego koszty utrzymania mieszkania, remontu.. Jakiś czas temu czytałem ciekawy artykuł, który obszernie opisuje temat inwestycji w mieszkania na wynajem: http://independenttrader.pl/189,kredytowanie_mieszkania_na_wynajem.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

ja widzę to tak: jeśli system bankowy upadnie to zamieszki będą na tyle duże że nieruchomości jako kapitał się niesprawdzą. Niestety na trudne czasy jedynie złoto się spisze, każdy kto będzie miał czegokolwiek nadmiar lub możliwość zdobycia z przyjemnością zamieni się z tobą za kawałek złota, pewność 100%

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Tu jest wywiad z Polakiem, który przeżył nagłe załamanie się stabilności w byłej już Jugosławii.
Szczerze polecam, bo mówi bardzo ciekawie co w sytuacji wojny staje się przydatne: http://tiny.pl/hzrh9

Informacje od człowieka, "który tam był" nie pokrywają się (poza tym, że warto mieć złoto) z niczym co o takich sytuacjach mówią eksperci w TV.

Najważnieszy wg mnie fragment: jeśli nie masz broni to jesteś wykluczony z wymiany handlowej.

Łukasz

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

A ja nie wierzę niestety w czar złota, jak będzie mega kryzys to będziemy mogli sobie nasze bulionówki w tyłek wsadzić. Myślę, że Polskę czeka jeszcze los europy zachodniej, czyli znaczny spadek stopy %, aby jeszcze mniej ludzi chciało mieć oszczędności i aby mieć jeszcze tańsze kredyty, wtedy jest tania i przestraszona siła robocza, która zamiast myśleć o zmianach i "rewolucjach" będzie do końca życia grzecznie pracować na spłatę długu.

Roman
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Śmieszne jest to co piszesz: właśnie w okresach perturbacji gospodarczych czy wojen złoto pokazuje swoją siłę. W kryzysie metale szlachetne – złoto i srebro zwiększą swoją wartość, a w przypadku wojny mogą uratować życie. Co będzie lepsze: mięć złoto i srebro czy nic nie wearty, tracący wartość papier. Może pomyśl jak złoto wpływało na życie w czasie wojny światowej?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Jeden z właścicieli sklepu handlujacego złotem jeździł osobiście do Grecji gdy rozpętał sie tam kryzys i sprzedawał złoto za euro dół etc. Zrobił dobry interes, gdyz jak sie wszystko sypie to nie wiesz ktore aktywów przetrwa a złoto było pieniądzem przez tysiące lat. Nie mowię ze trzeba wszystko miec w złocie ale osobiście mam 1/4 kapitału w złocie. Jesli ktoś traktuje to aktywów jako zabezpieczenie a nie inwestycje to moze spać spokojnie bo reset wymiany walut etc sa w grze.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Też uważam, że złoto zawsze będzie postrzegane jako inwestycja na złe czasy, a szczególnie w czasie wojny.
Wystarczy zobaczyć co się stało z kursem złota jak zaczęło wrzeć na Ukrainie.
Pozdrawiam!

Turek
Gość
Turek
2 lata 8 miesiące temu

Dzięki za link do numbeo.com, imponujący zbiór danych! Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić, co znaczy "price to income ratio" (stosunek średniej ceny metra do średniego miesięcznego dochodu?), "gross rental yield" (???) oraz "price to rent ratio" (które wynosi od 1 do 60)?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

@Turek – Twój nick mnie niepokoi … ;)
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wska%C5%BAnik_C/Z

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Gratuleje bloga, super analizy, ciekawe spojrzenie. Jedna sprawa mnie jednak niepokoi – calosc jest przeteoretyzowna. Mam wrazenie ze autor nie ma praktycznego doswiadczenia w inwestycjach. Zupelnie inaczej sie mysli kiedy ma sie srodki na inwestycje i ich dokonuje. A tu jest troche 'paraliz analizacyjny' jesli moglbym to tak nazwac.

W domach z betonu
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Autor ma rzeczywiście dosyć małe doświadczenie inwestycyjne (pocieszam się, że to kwestia niezbyt zaawansowanego wieku ;)

Co do teorii… to teorie były dla mnie zawsze ciekawsze niż praktyka (takie zboczenie z dzieciństwa). Tak, czy inaczej, zawsze miałem wrażenie, że przedstawiane na blogu informacje jakieś tam praktyczne znaczenie mają. Ale skoro nie mają, to… trudno ;)

MaryJan
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Nie trzeba być "wielkim" inwestorem, żeby mieć głowę na karku. Mam tylko nadzieję, że nie znudzi się Autorowi pisanie, bo by było bardzo szkoda tych cotygodniowych wypowiedzi. Pozdrawiam serdecznie.

pilp
Gość
pilp
2 lata 8 miesiące temu
Mam pytanie odnośnie sformułowania (które nie padło dokładnie w tym artykule, ale jest na temat), iż spadkowi ceny oprą się inwestycje w dobrych lokalizacjach. Co mam rozumieć, przez dobrą lokalizację? Czy są to po prostu duże miasta, czy raczej centra (w promieniu do 4 km od 'rynku') dużych miast? Jestem już na skraju wytrzymałości, przez prawie 4 msc szukałem mieszkania do kupna (nowego) i chyba będę odchodził od tego pomysłu i skończę na wynajmie – nie wiem może jestem zbyt wybredny, ale jakoś mieszkanie w blokowisku lub okno w okno jakoś mnie nie kręci. Dodam, iż nie brałbym kredytu na… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
2 lata 8 miesiące temu
Nie uważam, że spadkowi cen oprą się dobre lokalizacje, bo też nie bardzo wiem, co to właściwie miałoby znaczyć (dla każdego dobra lokalizacja to co innego). Duże miasta (zwłaszcza akademickie) mogą mieć nawet większe spadki niż średnie. Co do centrów miast… centrum Warszawy to w mojej ocenie bardzo słabe miejsce do życia (trudno mi ocenić pod tym względem inne miasta), więc też bym nie liczył na to, że ono oprze się spadkom. We wpisie chodziło mi o miejsca unikatowe… przez 11 lat widziałem w Warszawie może 2 takie. Nie do końca umiem to sprecyzować… ale chodzi o miejsce, w którym… Czytaj więcej »
pilp
Gość
pilp
2 lata 8 miesiące temu
Dzięki za odpowiedź :) Ja akurat jestem z krakowa i dobra lokalizacja to dla mnie np osiedle Garden Residence, 2 km od rynku, położone między 2 ważnymi ulicami z tramwajami, ale też trochę na uboczu więc zgiełk tak nie doskwiera, blisko wisła i bulwary, oczywiście też ma swoje minusy gdyż mieszkania na zach części (blok jest b duży, ma ponad 400 mieszkań) leży 30 m od torów kolejowych :) nie wiem kto tam kupuje mieszkania, chyba miłośnicy taborów ;) Ale mniejsza z tym, ceny tam są dosyć kosmiczne.Piszesz, 'ludzie przestaną kupować cały deweloperski beton', ale jak obserwuje różne inwestycje to… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Polecam książkę "Świat na rozdrożu" Marcina Popkiewicza. Poczytaj kilka stron w księgarni a na pewno się zdecydujesz. Jest tam bardzo dużo o powiązaniach pomiędzy systemem finansowym / surowcami / środowiskiem i konsekwencjach jakie w najbliższym czasie spotkają Ziemian w związku z zacieraniem się niektórych mechanizmów w każdym w tych trzech "światów" ;-)

Łukasz

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

slomski.us
dwagrosze.com
independenttrader.pl
blogroll z HANSKLOS.BLOGSPOT.COM
Damian

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Miej litość człowieniu. Dajesz linki do blogów naganiających na złoto po 1900$. Zalecane krytyczne podejście do tych wszystkich reseciarzy co sie tego hasła uczepili jak pijany płotu.

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 8 miesiące temu
W dzisiejszym metrze przedsmak tego co czeka rynek najmu w przyszłych latach. Czyli posucha. "Sezon polowań na studentów rozpoczęty Kuszenie maturzysty czas zacząć. Uczelnie prześcigają się w tworzeniu nowych atrakcyjnych kierunków, które mają je uratować przed niżem Uczelnie w całym kraju organizują właśnie dni otwarte, by pochwalić się ofertą na przyszły rok akademicki. Muszą stawać na głowie – w obliczu niżu demograficznego dla wielu wydziałów i kierunków pomyślna rekrutacja to być albo nie być.Studenci wpierwszej kolejności rezygnują ze studiów płatnych – w tym roku akademickim zgłosiło się na nie o 45 proc. mniej chętnych niż rok wcześniej (ubyło 61 tys.… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu
Paweu
Gość
Paweu
2 lata 8 miesiące temu
Troche nie na temat ale siedzi tu duzo łebskich komentatorów więc może ktoś mi będzie w stanie pomóc. Otóż jako osobnik ze sporym stażem wynajmu, przymierzam się do nabycia mieszkania w przyszłości kilkuletniej. Natomiast z uwagi na przypadłość "płytkiego snu" interesuje mnie mieszkanie z bardzo dobrą "izolacją akustyczną". Mianowicie chodzi mi o to, żeby ściany między sąsiadami były na tyle grube abym nie słyszał o czym rozmawiają :). Jest to dla mnie rzecz fundamentalna – ale o ile mieszkając w wynajmowanym mieszkaniu jestem w stanie przetestować czy mi dobrze czy nie, o tyle przy zakupie kredytowanym na na 30 lat… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu
"Mianowicie chodzi mi o to, żeby ściany między sąsiadami były na tyle grube abym nie słyszał o czym rozmawiają" Rozmowa to pikuś. W zasadzie to nawet przy dzisiejszych standardach deweloperskich (czyli byle jakich) ten warunek będzie spełniony. Ale niech Ci się trafi taki sąsiad meloman z upodobaniem do dużej ilości basów to nie ma takiego budynku który go powstrzymał od umcy umcy. Nie będziesz miał życia bo ludzie słuchający takiej muzy to zazwyczaj pół mózgi i żaden argument do nich nie trafi. A Policja ma to w du… bo mają ważniejsze sprawy.Ze swojego doświadczenia, a też jestem wrażliwy na sąsiedzkie… Czytaj więcej »
MaryJan
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Zawsze można potraktować sypialnię jak studio nagrań i wyciszyć. Ewentualnie dla zasobniejszego portfela działka z domem:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Witam,

Coś się zmieniło w wyglądzie bloga, chodzi o informację ile jest komentarzy czy jest możliwość by wróciło to info na początek każdego wpisu a nie na koniec? Strasznie utrudnia to dotarcie do komentarzy. Z góry dziękuję za zmianę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Dolaczam sie do prosby.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

jestem za tez szukałem tej opcji

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Było by miło

zeroxx
Gość
2 lata 8 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

no tak ZBP dla dobra Polakow robi wszystko byle nie ponieśc wlasnych strat, absurd do kwadratu, jak to nie przejdzie to pewnie bailout z naszych podatków. Wczesniej postulowali wycofanie gotówki ze nam szkodzi…

Paweu
Gość
Paweu
2 lata 8 miesiące temu
Theruel
Gość
2 lata 8 miesiące temu

uśmiałem się :) komentarze pod artykułem są the best :)

Malina Malinowy
Gość
2 lata 8 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

RnS, MdM, TBS i cokolwiek jeszcze nie wymyślą dla naszego dobra to wiadomo, że tym bardziej lepiej się temu 100x dokładnie przyjrzeć i przeliczyć.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu
Oczywiscie ze kupno mieszkania w dobrej lokacji w Warszawie NA WYNAJEM to jest interes zycia. Tzn. najemca nam po 25 latach splaci koszt mieszkania w calosci :) Pod warunkiem , ze: 1) mieszkanie jest dobrze wykonczone. 2) cena najmu jest realna. Jesli jest chocby 3 stowy wyzsza niz "uczciwa" – bedzie stalo puste przez rok, dwa , piec. Tych dwoch punktow 80% wlascicieli mieszkan z wiochy nigdy nie bedzie w stanie pojac.Lub burakow prezesow urodzonych przed 1970r. – ten typ tak ma, ze uwaza ze swiat powinien sie wokol nich krecic ;-)Dlatego wlasnie dla pozostalych z odrobina oleju w glowie… Czytaj więcej »
MaryJan
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Nawet jeśli posiada takie to może być pewien, że jeżeli będzie taka możliwość to mu coś "wybudują" przed oknem. Faktem jest, że jeśli chodzi o kulturę zabudowy to skończyła się ona w dobie socrealizmu. Proszę spojrzeć jak się kiedyś budowało, a jak teraz to wygląda.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

cytat: "cena najmu jest realna"
Co to jest ta cena realna może jakieś przykłady bo tak to możesz sobie pisać?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu
MaryJan : "Coś mu wybudują". Przykład z życia. "Apartamenty" ulica Pokorna śródmieście w Warszawie. Odkąd wynajmuję ,10 metrów naprzeciw okna stanął Gdański Biznes Center i mówię wam to jest masakra. Pierwsze biura włĸaśnie się zapełniają i ludzie w pracy zaglądają wam przez okno do mieszkania. Patologią tego miejsca jest fakt, zę jeszcze 2 lata temu mieszkania tutaj chodziły po 14 tyś m2. Teraz wyceny są jeszcze większe nawet 18 tyś m2. Powiem wam szczerze, ze za żadne skarby świata nie chciałbym tutaj kupić mieszkania. A jak ktoś kupił w kredycie to cytuję: "przegrał życie". Owszem: Super dojazd do centrum. Spokojnie.… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu
Czytałem ostatnio książkę Marcina Popkiewicza " Świat na rozdrożu".Krótko autor jest fizykiem , managerem i ekologiem choć popiera "globcia" ale wydaje się być normalny (też jest zdania , że dni systemu finansowego opartego na długu są policzone i dlaczego tak się musi stać).Nasz świat może zostać przestawiony politycznie rosnącymi cenami surowców energetycznych (w"globcia" jakoś jestem człowiekiem małej wiary).Słyszeliście pewnie o zakazie wjazdu pojazdami spalinowymi do centrum miast , o ograniczeniach prędkości do 30 km/h i 50 km/h , czy bus pasach.A kto słyszał o podatku węglowym?To nic innego jak podatek od kopalin , wprowadzony zamiast PIT , CIT , VAT… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

tak kolejym bezsensownym wymyslem jest nowe prawo unijne nakazujace sprzedaz wylacznie ekologicznych odkurzaczy tzn takich jak te nowe zarowki spenilajacych surowe normy: http://tocowazne.pl/v/odkurzacze-na-celowniku-unijnej-biurokracji-bruksela-wprowadza-zakaz
docelowo wg niektórych prognoz cena zwyklego odkurzacza podrożeje kilkukrotnie ze względu na nowe przepisy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Jeszcze w kwestii demografii:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15665491,Wykladowca_do_studentki___Lubie__jak_dziewczyny_klecza_.html

"Ks. prof. Andrzej Szostek, były rektor KUL, zapewnia, że nigdy nie spotkał się ze skargami studentów na brak kultury u wykładowców. – Zauważyłem jednak ogólną tendencję do obniżania poziomu wykładów czy wymagań na egzaminach – mówi. – Bierze się to stąd, że kiedyś to studenci musieli walczyć o miejsca. Dziś, z powodu niżu demograficznego, to uczelnie muszą walczyć o studentów. Wykładowcy najzwyczajniej boją się stracić pracę, dlatego obniżają swoje wymagania. Jest to naturalny odruch każdego pracownika."

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 8 miesiące temu

Witam, czy jest możliwy kontakt mailowy z autorem? mam kilka pytań odnośnie zabezpieczenia wartości i własnosći w kryzysie.

Pozdrawiam,
Tomek

Dolcan
Gość
2 lata 6 miesiące temu

jak kupno mieszkania to najlepiej niedaleko miasta a nie w samym centrum, ostatnio własnie czytałem o inwestycjach w okolicach Warszawy, ciekawe jak będą wyglądać te mieszkania w dniu oddania ich do użytku :) a tekst świetny, napisany prostym językiem do ludzi :)

wpDiscuz