Depopulacja

O demografii pisaliśmy już wielokrotnie – z reguły dane, które można znaleźć na ten temat, dotyczą całego kraju, ale jeden z naszych czytelników (wielkie dzięki dla Jaja Robie), podesłał w komentarzu link do bardzo ciekawej strony:

http://www.polskawliczbach.pl/najszybciej_wyludniajace_sie_miasta_w_polsce

Możemy tam znaleźć fajną, interaktywną mapę oraz listę polskich miast, uszeregowanych wg tempa wyludniania się. Samo narzędzie jest bardzo przyjemne w obsłudze, bo pozwala sprawnie wyszukiwać miasta oraz sortować je wg różnych kryteriów (zachęcamy, żeby trochę poklikać). Strona przedstawia różnicę pomiędzy liczebnością miast wg danych GUS z roku 2002 i 2017. Podsumowanie możemy znaleźć na wykresie, który pokazuje, jaki procent miast zmniejszył/zwiększył swoją liczebność i o ile:

Widać tu, że miasta, w których liczba mieszkańców w ciągu ostatnich 15 lat się zwiększyła, są w zdecydowanej mniejszości. W tym wszystkim należy mieć na uwadze, że jeszcze w 2002 roku demografia w Polsce wyglądała dosyć korzystnie, a z punktu widzenia rynku mieszkaniowego nawet bardzo korzystnie (wyż demograficzny okolic ’83 właśnie ruszał na studia):

W 2017 roku było już pod tym względem znacznie gorzej, bo najliczniejsze roczniki miały już około 35 lat, czyli zaczęły wypadać z kategorii wiekowej, która ma z reguły zdecydowanie największy udział, jeśli chodzi o zakupy mieszkaniowe (nie ma w tym niczego dziwnego, w końcu wiek 25-35 lat to w obecnych warunkach standard, jeśli chodzi o zakładanie rodziny):

Porównując dane z 2002 roku z tymi z 2017 warto zauważyć, że wielkość populacji w całym kraju nieznacznie wzrosła, jednak trend spadkowy zaczął się już w 2012 roku i cały czas jest (będzie) utrzymywany – aktualnie Polaków ubywa w tempie mniej więcej 50 tys. rocznie. Ponieważ nawet przy sumarycznie zwiększonej populacji znakomita większość miast zaliczyła ubytek liczby ludności, to sytuacja w kolejnych 15 latach będzie wyglądać znacznie gorzej niż w okresie 2002-2017.

Ciekawie wygląda zmiana liczebności w największych miastach – wielokrotnie już pisaliśmy, że pomimo tego, iż “słoiki” wciąż napływają do dużych miast (tak, jak napływały zawsze), liczba mieszkańców zmienia się co najwyżej minimalnie na plus, a w większości przypadków i tak spada:

Szacunki uwzględniają oczywiście tylko osoby zameldowane, więc większości nowo przybyłych słoików w nich nie ma. Tyle tylko, że liczba słoików powinna być względnie stała (w takim 2002 roku, kiedy zaczynaliśmy studia, z naszego rocznika do większych miast też w zasadzie wyjeżdżali wszyscy). Dodatkowo, statystyka uwzględnia sporo osób, które już dawno zamiast w Warszawie, czy Krakowie, mieszkają w Irlandii, czy innej Holandii, więc rzeczywista zmiana liczebności w miastach jest prawdopodobnie niższa niż wynika to z powyższego opracowania.

Często można się spotkać z wypowiedziami, że ceny mieszkań rzeczywiście spadną, ale w dużych miastach tak nie będzie, bo duże miasta przyciągają ciągle nowych ludzi (jak skutecznie przyciągają, widać w powyższej tabeli). Nawet mityczna Warszawa zdołała w 15 lat powiększyć liczbę mieszkańców ledwie o 4.5% (pamiętajmy, że udało się to osiągnąć w całkiem niezłych realiach demograficznych i z czasem będzie już tylko gorzej). Ponieważ wzrost liczby ludności w stolicy w ciągu 15 lat wyniósł 76 tys. osób, to trudno się spodziewać, żeby takie tempo mogło utrzymać popyt na mieszkania, jeśli w samej Warszawie buduje się już 15-20 tys. mieszkań rocznie. Przy standardowym zagęszczeniu liczby mieszkańców (2.9 osób/1 mieszkanie) wystarczyłoby budować przez 1.5 roku (a nie przez 15 lat), aby “zamieszkać” wszystkich tych, którzy się w Warszawie przez ostatnie 15 lat osiedlili (zameldowali). W przypadku zdecydowanej większości innych miast nie trzeba by właściwie w ogóle niczego budować, a przecież sporo się buduje wszędzie. Wniosek z tego jest taki, że sytuacja mieszkaniowa w Polsce (zwłaszcza w dużych miastach) poprawia się dość szybko – po pierwsze z powodu (najczęściej) malejącej liczby mieszkańców, a po drugie z racji mocnego tempa budowania nowych mieszkań.

Ciekawym wyjątkiem od reguły wyludniania są małe miejscowości wokół dużych aglomeracji – w ich przypadku wzrosty liczby mieszkańców (przynajmniej względne, bo bezwzględne i tak pozostają dość nieznaczne) są nawet kilkudziesięcioprocentowe, co ładnie widać w miejscowościach pod Warszawą – nie ma w tym oczywiście niczego dziwnego, bo w wielu krajach “zachodu” ludzie z dużych miast wyprowadzają się z czasem na przedmieścia.

W tabeli z dużymi miastami widać z kolei, że czołowe miasta o tradycyjnie niskich cenach (Łódź, Katowice) zawdzięczają takie ceny w dużej części bardzo słabej lokalnej demografii – warto to mieć na uwadze, jeśli rozpatrujemy przyszłą sytuację na rynku mieszkaniowym w kontekście pogarszającej się systematycznie demografii praktycznie w każdym mieście.
W skali całego kraju, zależnie od źródła, rzecz ma wyglądać mniej więcej tak:

Ten wykres pochodzi z ciekawego opracowania, które ma uwzględniać fakt, że GUS do mieszkańców Polski zalicza osoby, które już dawno wyjechały i nie zamierzają wracać, a jednocześnie stara się uwzględnić wpływ na populację Polski przyszłych imigrantów. Całość, z której wynika, że dzietność rzeczywista jest lepsza (wyższa) niż do tej pory podawał GUS, można znaleźć tu:

https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultstronaopisowa/5909/34/1/ws_08_2018__03_marta_anacka_anna_janicka__prognoza_ludnosci_dla_polski_na_podstawie_ekonometrycznej_pro.pdf

I choć to wszystko jest sensowne i dzietność prawdopodobnie rzeczywiście jest wyższa niż podaje GUS (w kwestii liczby narodzonych dzieci GUS się raczej nie myli, za to uwzględnia po prostu do liczenia dzietności kobiety, których już dawno nie ma w Polsce), to uwzględnienie przyszłej imigracji jest dosyć ryzykowne. Wszak założenie jest mniej więcej takie – PKB/bogactwo naszego kraju będzie rosło na tyle szybciej niż tych regionów, z których mają pochodzić imigranci (Ukraina, Azja), że przyjedzie ich do Polski kilka milionów, nigdzie dalej nie pojadą, osiedlą się na stałe i zaczną mieć większą liczbę dzieci. Z tym są podstawowe dwa problemy – jeśli już ktoś do nas przyjedzie i pozwoli mu się pojechać dalej, to dlaczego miałby nie wyjechać chociażby do Niemiec, gdzie będzie zarabiał 3-4 razy więcej? A jeśli ci wszyscy imigranci zostaną, to mają osiągnąć udział w społeczeństwie powyżej 10% – jak działa przesadne “multi kulti” możemy już teraz obserwować podczas zabaw sylwestrowych w Kolonii ;) Jakby jednak nie było, wg tej skądinąd optymistycznej prognozy, liczba mieszkańców Polski będzie spadać szybciej(!) niż to przewidywał GUS do tej pory aż do okolic 2045 roku (co zaznaczono na wykresie). W perspektywie najbliższych 30 lat demografia wg tego opracowania ma więc szansę być jeszcze gorsza niż uważało się do tej pory.

Wszystkie rozważania demograficzna, zwłaszcza takie, które mają uwzględniać migracje pomiędzy państwami, są niestety obarczone bardzo dużą dozą niepewności. O ile w przypadku aktualnej populacji w danym kraju można dość dokładnie przewidzieć, co się będzie działo dalej (wiadomo mniej więcej, ile jest osób w jakim wieku, ile mają dzieci itd.), o tyle zakładanie, że ktoś tam wyjedzie, albo ktoś tam przyjedzie w ciągu następnych dziesięcioleci to pomysł dość karkołomny. Może do Polski nikt nie przyjedzie, bo wszyscy pojadą do Niemiec, a może przyjedzie cała Francja, kiedy muzułmanie rozpanoszą się tam za bardzo.

Podsumowując… bazowy scenariusz dla polskiej demografii jest bardzo niekorzystny. W perspektywie 30 lat nawet bardziej niekorzystny jest ten, który stara się dokładniej oszacować obecną i przyszłą liczbę mieszkańców Polski. Z punktu widzenia rynku mieszkaniowego taki scenariusz oznacza rzecz bardzo prostą – dostępność mieszkań w Polsce będzie się znacząco poprawiać, a co za tym idzie, w długiej perspektywie ceny (względem zarobków) będą spadać. I, jak wielokrotnie powtarzaliśmy, za 30 lat mieszkania w Polsce będą za darmo w tym sensie, że statystycznego Kowalskiego zwyczajnie będzie na nie stać, bez potrzeby zaciągania 30-letniego kredytu, na kilkukrotność rocznych dochodów, przy zupełnie nieokreślonym oprocentowaniu. I żadna tam Warszawa nie będzie tu wyjątkiem.

Podziel się z innymi
  • 6
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Mis
Użytkownik

Kto będzie pracował na nasze emerytury? Skoro młodych ludzi będzie ubywać, to ktoś powinien zapełnić tą lukę. W innym razie zostaną puste tereny, a wcześniej starsi ludzie będą umierać z głodu. A może przewidujesz scenariusz, gdzie przy taniejących i dostępnych powszechnie mieszkaniach ludzie zaczną zakładać chętniej większe rodziny?

Michał
Użytkownik

Najbardziej kwestia depopulacji powinna moim zdaniem przemawiać do osób, które rozpoczynają swoją przygodę z kredytem mieszkaniowym. Uważam, że w scenariuszu bazowym w Polsce za ok. 10 lat spadną zarówno ceny mieszkań, jak i realna siła nabywcza wynagrodzeń Polek i Polaków. Jedyne, co nie spadnie znacząco za np. 10 lat, to kwoty kredytów mieszkaniowych zaciągniętych dzisiaj (nie od dziś wiadomo, że przy stałej racie kredytu w pierwszych latach spłacamy głównie odsetki). Natomiast co do zakupu za gotówkę nie jestem aż tak sceptyczny – można będzie kupić, jak opadnie szaleństwo spekulacyjne i związane z najmem, czyli zapewne najdalej za ok. 2-3 lata.

IOIO
Użytkownik
Jaja Robie
Użytkownik
http://forsal.pl/finanse/waluty/artykuly/1268709,husiew-frankowicze-po-10-latach-splaty-z-kredytu-260-tys-zl-zrobilo-sie-397-tys-to-rozboj-w-bialy-dzien-wywiad.html To chore. Nigdy nie marzyłam o pałacu. Zamiast płacić komuś za wynajem, postanowiłam, że lepiej spłacać raty. Moje mieszkanie ma 57 mkw. i niewielki ogródek. https://www.irishtimes.com/business/economy/the-day-the-banks-stood-still-counting-the-cost-of-the-crash-a-decade-later-1.3642474 Po 6 latach właściciele mieszkań(landlord) pomimo 10% wzrostu u wciąż dokładają do interesu. W ciągu dekady(od 2008-2017) 11 największych kredytodawców zanotowało w swoich księgach 134 miliardy euro strat(net loan looses )- , czyli 25 % tego co posiadały w nich w roku 2008. Pomimo tego, że zadłużenie gospodarstw domowych spadło do najniższego poziomu od 2004 roku, to wciąż jest na 4 pozycji(najbardziej zadłużonych) krajów UE, a dług publiczny to 201 miliardów najwyższy po… Czytaj więcej »
zeroxx
Użytkownik

A to ci niespodzianka Marcin Krasoń, analityk Home Broker mówi, że mieszkania zaczną tanieć :). Jeszcze do niedawna nie do pomyślenia.
https://www.parkiet.com/Inwestycje-alternatywne/309259999-Ceny-mieszkan-powinny-zaczac-spadac.html

“Podsumowując… spodziewa się pan, że mieszkania zaczną tanieć?
Myślę, że tak. Jak już wspomniałem, pojawiają się sygnały, że trend może się odwrócić. Uważam, że najpóźniej w ciągu roku nastąpi ten moment. Nie spodziewałbym się natomiast spektakularnych spadków. Nie będzie tak, że w ciągu roku mieszkania potanieją o 30–40 proc. Jeśli nie dojdzie do żadnych katastrof gospodarczych, to spodziewam się powolnego spadku. PRT”

Jaja Robie
Użytkownik
Dwie a właściwie trzy ważne informacje z tego artykułu: http://forsal.pl/nieruchomosci/mieszkania/artykuly/1283185,mieszkania-w-polsce-sa-najdrozsze-od-10-lat.html Z 23 miast branych pod uwagę przy obliczaniu Indeksu Cen Transakcyjnych, przez ostatnich 12 miesięcy ceny mieszkań spadły w 5, a wzrosły w 18. Do największej obniżki doszło w Bydgoszczy (-12,2 proc.), a największy wzrost spośród dużych miast zanotowano w Białymstoku (12,4 proc.). O ponad 10 proc. ceny urosły jeszcze w Gdańsku, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Rzeszowie i Warszawie. W Krakowie i Wrocławiu poziom cen sprzed roku utrzymał się. Sprzyjające warunki chcą wykorzystać deweloperzy, którzy budują na potęgę. Jak wynika z danych GUS, w ostatnich 12 miesiącach oddali do użytkowania 103,9… Czytaj więcej »
Jaja Robie
Użytkownik

https://www.rp.pl/Finansowanie/310019937-Bedzie-trudniej-o-kredyt-na-mieszkanie.html

Wiele wskazuje na to, że obecny boom na rynku nieruchomości zakończą właśnie podwyżki stóp procentowych. Z jednej strony spowodują, że mniej osób będzie mogło uzyskać kredyt. Z drugiej, wzrośnie oprocentowanie lokat bankowych co sprawi, że mniej atrakcyjne będzie wydawało się inwestowanie w mieszkania na wynajem – dodaje Sadowski.

Na razie jednak Polacy mogą spać spokojnie – inflacja jest znacznie poniżej celu NBP i przedstawiciele Rady Polityki Pieniężnej wskazują, że stopy mogą pozostać bez zmian nawet do połowy 2020 r.

https://media.bik.pl/publikacje/read/404063/newsletter-kredytowy-bik-sierien-2018-r-najnowsze-dane-o-sprzedazy-kre

Paradoks
Użytkownik
RPP może sobie mówić co uważa, mówienie nic nie kosztuje, ale co do robienia, to będą robić to, co wynika z ruchów FED, EBC czy SNB (względnie to, co Glapińskiemu zlecą w Bazylei); i wtedy znów będą mówić, tylko co innego, bo “zmieni się otoczenie i warunki”. Zgodzę się, że za wszelką cenę będą chcieli utrzymać niskie stopy przynajmniej do wyborów (pytanie tylko czy dadzą radę i jakim kosztem), ale później to już hulaj dusza. Utrzymywanie niskich stóp wobec podwyższania ich przez FED zeszmaci PLN (i w konsekwencji podtopi kredyty CHF oraz napompuje dług denominowany w walutach, a trochę go… Czytaj więcej »
Jaja Robie
Użytkownik
Bardzo trafna analiza. Zgadzam się z Tobą, uważałbym tylko na określanie ram czasowych, nigdy nic nie wiadomo co komu skoczy do głowy. Świetnie ukazane to było w filmie “Big Short” . Mimo tego, że nieliczna grupa widziała do czego to prowadzi to omal nie wykończyli ich opłatami, pomimo, że wszystko szło dokładnie tak jak to określali. Ciężko przewidzieć ruchy wielkich instytucji finansowych(czy raczej ich chciwość),uzależnienie od władzy polityków etc. Co nie zmienia postaci rzeczy, że jeśli miałbym określić jakieś ramy czasowe to zgodne z twoimi przewidywaniami, ale(gdyż zawsze jest jakieś ale) nie stałbym twardo przy nich. Acha jednocześnie uważam, że… Czytaj więcej »
Paradoks
Użytkownik

Oczywiście, ramy czasowe to jest zgadywanka, to gra prowadzona przez mafię banków centralnych i skoro nie jestem insiderem, to mogę się opierać co najwyżej na przeczuciach. No więc takie mam przeczucia. :-)
P.S. I tylko mam nadzieję, że załamanie będzie wyłącznie gospodarcze, a nie np. wynikające z jakiejś nowej wojny w naszym regionie.

Tomasz_Wielblad
Użytkownik
hossa i bessa to coś normalnego… nie jest to chyba dla nikogo żadna wiedza tajemna ;) no więc przyjdzie kryzys… no i co? czy uważacie że będzie to “kryzys nad kryzysami” ? jeśli tak to dlaczego? a może będzie to bardziej kryzys polityczny związany ze słabnącą pozycją USA? to byłoby coś nowego od wielu wielu dekad… czyli wojny jakieś blokady embarga sojusze itd… piszecie przyjdzie kryzys to wzrosną stopy procentowe… dlaczego? uważacie że przy kurczącej się gospodarce RPP będzie podnosić/ utrzymywać wysokie stopy procentowe? dlaczego? nasz system bankowy wygląda na zdrowy… nadzór przez ostatnie lata wymusił brak dywidend i banki… Czytaj więcej »
Jaja Robie
Użytkownik
Zacznijmy słowami, obecnego premiera,byłego bankiera i niezłego(w mojej subiektywnej opinii) obserwator rzeczywistości. „ Że oni w takim świecie, jak dzisiaj są, gdzie przez pięćdziesiąt lat ludziom się wydawało, że zawsze będzie lepiej, emerytury będą dość wysokie, żyć będziemy coraz dłużej, służba zdrowia będzie za darmo ku** i edukacja za darmo, oni tą krzywą, która wiesz tak szła co do oczekiwań, oni muszą ją odkręcić, nie. I takie rzeczy się dzieją” My nie wiemy, ale być może zakończy się to dobrze, jeżeli my ludzie, we the people, prawda, a już zwłaszcza we the people w Niemczech czy w Hiszpanii, we Francji,… Czytaj więcej »
Paradoks
Użytkownik
@Jaja Robię Podrzuciłbyś może jakieś sznurki do wypowiedzi naszych gadających głów odnośnie Turcji? Chyba to jakoś przeoczyłem. Jeżeli chodzi o poziom życia na “zachodzie Europy” to zmienił się on już dość istotnie na gorsze, tylko na razie kwestia nie jest jeszcze czysto finansowa, ale dotyczy bezpieczeństwa, jak dla mnie jest to bardzo istotny komponent tzw. poziomu życia. Nie mam tu na myśli okazjonalnych “ataków terrorystycznych”, tylko zwyczajny wzrost przestępczości całkiem zwykłej, również w formie zorganizowanej. Upadek finansowy to kwestia kolejnych dekad, a wraz z nim dalsza erozja społeczeństw, aż do pełnoskalowych zamieszek, kiedy zabraknie możliwości finansowania mnożących się nachodźców, którzy… Czytaj więcej »
Jaja Robie
Użytkownik
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,9684 Belka: Gülen? Sienkiewicz: Gülen, tak. Cytrycki: Jak czytałem to, to wydawało mi się to takie, kurde, co to, siedzi i on obsadzał ludzi, steruje ruchem. Sienkiewicz: Tak jest. On jest moim zdaniem taranem tej rewolucji. Oni osiągnęli społeczną przewagę. Bo wzięli się za to, co było najistotniejsze. Belka: Z tego wynika jeden wniosek: pierdolenie o europejskiej Turcji nie ma sensu. Wszystko to jest udawane, i z jednej i z drugiej strony. Sienkiewicz: Jak byłem w Ośrodku to zrobiłem taki program, gdzie ci moi specjaliści od islamu jeździli w trzy miejsca w Turcji przez 6 lat. I mieli tych samych… Czytaj więcej »
Paradoks
Użytkownik
Wybacz, ciężko mi czytać Twoje posty, nie przepadałem nigdy za strumieniami świadomości bez interpunkcji i jakiegoś formatowania, więc odniosę się tylko do tego, co udało mi się z tego wychwycić. Odpowiedź brzmi: nie wiem co będzie. Widzę po prostu dużo ryzyk, które gromadzą się na horyzoncie – od problemów strefy euro (Grecja, Włochy, następnie Francja, Deutsche Bank…), przez właśnie coraz wyraźniejsze podważanie hegemonicznej pozycji USA oraz lokalnie ogromną górę długoterminowego długu zaciągniętego w okresie rekordowo niskich stóp procentowych, aż do tlących się konfliktów zbrojnych i kryzys migracyjny w Europie, który nie będzie obojętny dla gospodarek tamtejszych krajów socjalistycznych Co do… Czytaj więcej »
Tomasz_Wielblad
Użytkownik
@Paradoks przepraszam… nie zwracałem się do ciebie bezpośrednio bo jak sam zauważyłeś była to krytyka tego o czym często piszą ludzie w komentarzach ale także było to poruszane w wielu artykułach… jedyną moją winą jest miejsce w którym zamieściłem swój komentarz… nie będę za to przepraszał bo musiałbym uznać że celowo chciałem cokolwiek złego zrobić w kierunku twojej osoby a tak nie było! więc proszę wybaczyć jedynie za to małe niezrozumienie/nietakt z mojej strony… “Widzę po prostu dużo ryzyk, które gromadzą się na horyzoncie – od problemów strefy euro (Grecja, Włochy, następnie Francja, Deutsche Bank…), przez właśnie coraz wyraźniejsze podważanie… Czytaj więcej »
Paradoks
Użytkownik
@RPP Prezentuję swoje spojrzenie, ale nie mam zamiaru się przy tym poziomie sceptycyzmu bardzo upierać i żarliwie przekonywać, że tak jest na pewno i nie ma innej możliwości. Z tego, co udało mi się do tej pory zrozumieć na temat banków centralnych wynika po prostu tyle, że jest to mafijna ośmiornica ze swoją własną centralą w Bazylei i działająca na rzecz swoich własnych interesów, a nie jakichś tam przypadkowych społeczeństw baranów. W tym kontekście RPP jest po prostu zespołem ciepłych, nieźle opłacanych synekur, który ma tworzyć medialne wrażenie, jakoby NBP realizował jakąś własną politykę i że jest ona realizowana w… Czytaj więcej »
Slawek
Użytkownik

Deweloperzy notowani na giełdzie podają wyniki za 3q2018. Wygląda na to, że jest kontynuowany spadek sprzedaży. Jeden z nich podzielił się informacją na temat marży uzyskanej ze sprzedaży lokali. Wyniosła ona około 21% netto.

Paradoks
Użytkownik

Nic więc dziwnego, że złotą inwestycję w wynajem tego, co zbudują, z rentownością 3-5% zostawiają innym. Gdyby rzeczywiście była taka złota, to przecież by sami wynajmowali, a nie sprzedawali…

fromZero
Użytkownik
hehehe kolejne komentarze w stylu zaraz sie swiat zawali ale mam do was pytanie, skoro jestescie tacy pewni ze polska zlotowka dostanie taki lomot to mam dla was super plan otwieracie konto u brokera, i shortujecie ta parszywa nic nie warta zlotowke ! hajs na wyciagniecie reki – nawet schylac sie nie trzeba (bo przeciez macie racje) wykladacie 50k , shortujecie, wyciagacie 500k za dwa max trzy lata … no bo przeciez mowicie ze juz zaraz ma to wszystko pierdolnac za te 500k za 3 lata kupujecie kamienice w centrum warszawy – bo ceny maja spasc nie o 15 czy… Czytaj więcej »
Jaja Robie
Użytkownik
http://forsal.pl/gospodarka/inwestycje/artykuly/1285263,stany-zjednoczone-wysysaja-od-nas-kapital.html Był to już trzeci miesiąc z rzędu redukcji zaangażowania. Od początku bieżącego roku nierezydenci sprzedali polskie obligacje już za prawie 15 mld zł – zwracają uwagę ekonomiści Santander Bank Polska Jednym z najważniejszych elementów jest zapewne obrany przez bank centralny USA kurs na zaostrzanie polityki pieniężnej. To powoduje, że rentowność długu emitowanego przez USA rośnie, więc inwestorzy amerykańscy wracają zarabiać do siebie. Widać to m.in. po tym, że Stany Zjednoczone obsunęły się na trzecią pozycję wśród krajów kupujących nasze obligacje i dały się wyprzedzić Japonii oraz Luksemburgowi. – We wrześniu Fed znów zdecydował o podwyżce stóp. Z kolei w… Czytaj więcej »
Mad Hatter
Użytkownik
Po pierwsze, shortowanie złotówki w terminie 2-3 lat to gwarancja straty niezależnie od rodzaju i wielkości ruchów jakie na niej będą. Shortowanie, ze względu na swoje wysokie koszty (a koszty są wysokie, bo shortowanie to kredyt) ma sens tylko w krótkiej perspektywie. Jeśli potrzebujesz zagrać na spadek złotówki w dłuższym terminie, to nie shortujesz złotówki, tylko skupujesz waluty odwrotnie skorelowane (czyli tzw. safe-haven, typu USD, CHF, JPY), które zyskają na wartości wraz z utratą tejże przez złotówkę. Przy okazji podpowiadam, że lepiej to robić nie stosując lewara. Ja już nie wspomnę o tym że nie wiem jaki lewar by trzeba… Czytaj więcej »
fromZero
Użytkownik
oczywiscie wpis jest zartobliwy, wartosci wpisane z palca, wiec nie chce mi sie do niego odnosic ale tak zupelnie serio, ciekawe ilu wieszczy upadku systemu faktycznie zainwestowalo swoje srodki w taki sposob zeby na tym zalamaniu systemu zarobic ilu z nich trzyma oszczednosci w instrumentach denominowanych w USD/EUR/CHF/AU ? koszty urzymania pozycji na rynku walutowym (nie wazne czy long czy short) w duzym uproszczeniu wynikaja z roznic stop procentowych na danej parze walutowej a kupujac fizycznie inna walute ponosisz ten sam cost of carry, na dodatek masz wyzszy spread kupno/sprzedaz, ogolnie wiecej z tym problemow bo jesli chcesz zarobic na… Czytaj więcej »
Paradoks
Użytkownik
Nie musisz kupować samej waluty, żeby mieć na nią ekspozycję. Aby zaspokoić Twoją ciekawość – ja od kilku lat za złotówkę skupuję szorujące po dnie akcje spółek surowcowych i royalty, głównie notowanych w USD i GBP oraz fizyczne srebro. Przy czym termin realizacji tych inwestycji określam raczej w dekadach niż w latach (aczkolwiek w przypadku Rosnieftu kupionego w 2014 zysk dzisiaj byłby ponad 200% – no, ale niestety nie mam portfela Buffeta, żeby na swoich dobrych strzałach zarabiać na serio). Co ciekawe, Rosnieft nawet w momencie dotkliwych sankcji i niskich cen ropy wypłacał godziwą dywidendę. Co do USA, to ja… Czytaj więcej »
Jaja Robie
Użytkownik
trochę beletrystyki : https://www.bloomberg.com/europe Over the course of the last five years, house prices in major cities have increased by 35 percent on average,” UBS Group AG said in a report on prospects for property bubbles in 20 territories, and ranked Hong Kong, Toronto, Munich and Vancouver most at-risk. “Even for highly skilled workers, property ownership is now out of reach” in Hong Kong, where prices have risen about 10 percent annually in the period, according to the report. http://forsal.pl/nieruchomosci/mieszkania/artykuly/1287989,83-proc-mieszkan-w-polsce-jest-kupowanych-na-wlasnosc-w-niemczech-tylko-51-proc.html Jak przypomniał prezes PFR, “w Polsce ponad 83 proc. mieszkań jest kupowanych na własność, głównie z wykorzystaniem kredytów hipotecznych, co… Czytaj więcej »