kasa

Czy w Polsce mieszkania są drogie?

Sporo ostatnio artykułów o tym, jak to ceny mieszkań niektórym (chyba większości) rosną, innym (o dziwo) spadają, sprzedaż deweloperów bije rekordy, a mieszkań znowu ma zabraknąć. Tym wszystkim zajmiemy się wkrótce, jak tylko ukażą się najważniejsze raporty z punktu widzenia tego tematu (Amron-Sarfin, NBP oraz Reas), które pozwalają skupić się na obiektywnych danych (jak już człowiek wyrzuci z nich wnioski i wyciągnie je sobie samemu).

Żeby nie dać się zwariować w całym tym medialnym chaosie, zajmiemy się dziś trochę bardziej szczegółowo tym, czy mieszkania w Polsce są drogie, czy może są teraz tanie i wkrótce zaczną drożeć, bo… tanie przecież być nie mogą ;)

Na początek przypomnienie kilku podstawowych czynników fundamentalnych, które pozwalają oszacować aktualny stan na rynku w kontekście tego, czy jest drogo/tanio:

  • za stan zrównoważony zwykło się przyjmować sytuację, w której cena metra kwadratowego mieszkania odpowiada mniej więcej 1 pensji netto w danym regionie. Kiedy cena jest dużo wyższa, możemy mówić, że jest drogo, kiedy cena jest znacznie niższa, powiemy, że jest tanio. Wbrew pozorom jest to całkiem sensowny wskaźnik, bo bierze się z dwóch podstawowych rzeczy. Po pierwsze, wynika z obserwacji rynków o długiej historii, na których ceny oscylowały właśnie w granicy tej wartości, a po drugie pokazuje, jaką część dochodów można bezpiecznie przeznaczać na wydatki mieszkaniowe. Jednocześnie wykazuje związek z kosztami budowy – mieszkania ostatecznie budują ludzie i trzeba im jakoś zapłacić, a z reguły koszt ich pracy jest powiązany z kosztami pracy w innych branżach. Przy stabilnej sytuacji (brak bańki/kryzysu), cena rzędu 1 średniej pensji odpowiada nakładom, które trzeba ponieść, aby powstał 1m2 typowego mieszkania.
  • bardzo ważnym wskaźnikiem jest stopa zwrotu z wynajmu mieszkania. Wiadomo, że kupno i wynajem to dwa sposoby na zaspokojenie tej samej potrzeby. Oba mają swoje wady i zalety, ale jest im do siebie na tyle blisko, że zwykle o przewadze jednego nad drugim decyduje cena. Przy analizie stopy zwrotu z wynajmu przyjmuje się 2 progi: 4 oraz 8%. Jeśli stopa zwrotu (oczywiście netto, a nie jakieś tam przychody bez uwzględnienia kosztów remontów czy podatków) wynosi mniej niż 4%, oznacza to, że mieszkania są zbyt drogie (cena kupna jest zbyt wysoka w stosunku do ceny wynajmu). Jeśli stopa zwrotu jest powyżej 8% oznacza to, że mieszkania są tanie (przynajmniej w odniesieniu do wynajmu). Jeśli mamy coś pomiędzy, to wtedy sytuacja uznawana jest za stabilną. Przedział 4-8% jest dość szeroki… ale pozwala uwzględnić różne dodatkowe czynniki, jak chociażby wysokość stóp procentowych. Jasne jest, że przy niskich stopach procentowych, za stan stabilny uznamy np. 5%, a przy wyższych będzie to 7%. Tak, czy inaczej, wartości spoza tego przedziału zawsze są „podejrzane”.
  • za maksymalną kwotę jaką powinno przeznaczać się na mieszkanie uznaje się 3-krotność rocznych dochodów. Oczywiście ta wartość też jest nieco „płynna”, bo z reguły w takim przypadku mamy na myśli wysokość zaciąganego kredytu (co silnie zależy od aktualnej wartości stóp procentowych), jednak z punktu widzenia 30-letniego okresu spłaty, w którym stopy najpewniej uśrednią się do typowych wartości, tego typu kwotę uznaje się za rozsądną.
  • z powyższym punktem związany jest kolejny – maksymalna wysokość raty kredytu mieszkaniowego w odniesieniu do dochodów. Za poziom bezpieczny uznaje się spłatę kredytu z ratą w wysokości 25% swoich miesięcznych dochodów, a wartości powyżej 33% uznaje się za niebezpieczne. Oczywiście to także zależy od aktualnej wysokości stóp procentowych – wszak dużo bardziej niebezpieczna sytuacja jest wtedy, kiedy kredyt pochłania 1/3 naszych dochodów w czasach niskich stóp, które potem wzrosną, niż w czasach wysokich, które potem spadną.

Skoro już ustaliliśmy jak powinno być, zobaczmy, jak jest ;)

Na początek link do nieco już podstarzałego artykułu Emila Szwedy, jeszcze z czasów, w których pracował w Open Finance (ciekawe, czy zrezygnował właśnie po tym artykule, bo produkcja trochę nie trzyma linii „partyjnej” ;)

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Liczby-nie-klamia-czyli-mieszkania-sa-za-drogie-2086901.html 

W artykule możemy przeczytać rzecz zupełnie nietypową dla OF – otóż w Polsce mieszkania są zbyt drogie i raczej nie jest to najlepszy moment na kupno ;)

Na początek tabela z powyższego artykułu (dane z roku 2010):

Widzimy tu wartości, które w artykule opatrzone są dłuższym komentarzem – wynika z niego w skrócie, że mieszkania w Polsce są drogie. Ładny wniosek :) Patrząc z punktu widzenia naszych fundamentalnych wskaźników, rzeczywiście są drogie. Jednak do tabeli należałoby wprowadzić kilka modyfikacji. Po pierwsze, najczęściej mieszkania kupują pary, więc zakładając średnie zarobki obu osób liczba lat potrzebna do zakupu mieszkania zmniejsza się o połowę. Jednak rodzina raczej nie powinna mieszkać na 50m2, więc powinniśmy przyjąć chociażby naszą „średnią krajową”, czyli 70m2. Branie do obliczeń zarobków brutto jest takim sobie pomysłem (Emil pisze, że tak robią wszyscy), jednak nie będziemy w tej chwili z nim polemizować.

Biorąc to wszystko pod uwagę, można przeprowadzić uproszczone obliczenia i wysnuć wniosek, że w celu osiągnięcia wskaźnika P/E = 3 z powyższej tabeli, dla średniego mieszkania przy średnich zarobkach 2 osób, mieszkania w Polsce musiałyby stanieć jeszcze o mniej więcej 1/3. I to jest zgodne z tym, o czym od zawsze piszemy na blogu. Przy czym należy pamiętać, że otrzymamy wtedy wartość uznawaną za maksymalną dopuszczalną (3-krotność rocznych dochodów), a nie jakąś okazję cenową.

Skoro mamy już podejrzenie, że w Polsce jest drogo, zobaczmy, jak sprawa wygląda na tle innych krajów. Ale na początek porównanie polskich miast (wszystkie dane wzięte z serwisu numbeo.com), a jeszcze wcześniej krótkie wyjaśnienie prezentowanych dalej na obrazkach wartości.

Price to income ratio – podstawowy wskaźnik pokazujący dostępność mieszkania. Im wyższy, tym mieszkania droższe (mniej dostępne). Wskaźnik wyznaczony jest na podstawie mediany cen m2, mediany dochodu rozporządzalnego rodziny, a do obliczeń przyjęto mieszkanie 90m2 – zauważmy, że w „normalnych” krajach tego typu powierzchnie uznaje się za średnie – w Polsce najczęściej w kontekście przeróżnych obliczeń wspomina się o 50 m2 jako o standardzie (lub najbardziej popularnej powierzchni).

Mortgage as Percentange of Income – współczynnik pokazujący, jaką część średniego dochodu rodziny trzeba przeznaczyć na spłatę kredytu mieszkaniowego. Im większa wartość tym koszt kredytu w odniesieniu do dochodów jest wyższy (wysoka wartość oznacza, że mieszkania są drogie lub kredyty są wysoko oprocentowane… albo jedno i drugie jednocześnie). Do obliczeń przyjęto mieszkanie 90m2 w średniej cenie, kredyt na 100%, 20 lat. Zwróćmy uwagę, że tu standardem jest 20-letni okres kredytowania – w Polsce najczęściej mamy kredyty 30-letnie, rzadziej 25-letnie.

Loan Affordability Index – odwrotność wskaźnika wyżej. Im wyższa wartość tym łatwiejszy dostęp do mieszkania na kredyt (czyli lepsza relacja całkowitych kosztów kredytu do osiąganych dochodów).

Price to Rent Ratio – średnia wartość relacji ceny mieszkania do rocznych kosztów jego wynajęcia (nie uwzględnia podatków oraz innych kosztów). Im wyższa wartość tym kupno mieszkania droższe w stosunku do jego wynajęcia.


Gross Rental Yield – odwrotność powyższego wskaźnika, czyli szacunkowy dochód z wynajmu mieszkania, bez uwzględnienia jakichkolwiek kosztów (podatki, remonty, prowizje itd.).

Zaczniemy od polskich miast (porównanie parami, żeby było mniej obrazków):

 

Jak widać, „najdroższe” (od tej pory będziemy używać tego określenia w kontekście uwzględniającym wszystkie powyższe czynniki jednocześnie) miasta w Polsce to Warszawa i Kraków. Dalej mamy Poznań i Wrocław, z cenami (względnymi) około 10% niższymi, a dalej Gdańsk i Łódź – kolejne 10% taniej.

W Warszawie jest „najdrożej”, bo najwyższe są ceny (mimo teoretycznie wyższych średnich zarobków ceny mieszkań są „wyższe bardziej”). Kraków to smutne miasto… nie dość, że ceny nominalne wysokie, to jeszcze stosunkowo niskie średnie dochody, co powoduje, że to miasto wydaje się być w tej chwili w Polsce najbardziej przewartościowane (a bezpośredni skutek jest taki, że Kraków osiąga najgorsze współczynniki zwrotu z mieszkania na wynajem). Wrocław, Poznań i Łódź to taka nasza średnia krajowa półka – kupno na 20-letni kredyt mieszkania 90m2 pochłania „jedynie” ~80-90% dochodów dwóch osób ;) Szczególnie kwestia Łodzi jest ciekawa – mimo prawie dwukrotnie niższych cen nominalnych niż w Warszawie, dostępność mieszkaniowa jest tylko o 25% wyższa.

Najtańsze w naszym zestawieniu są Katowice, co nie jest żadnym zaskoczeniem – stosunkowo niskie ceny przy prawie najwyższych dochodach skutkują dostępnością mieszkań prawie dwa razy wyższą niż w Warszawie. Czyli… da się? Da! ;)

Patrząc jednak na wszystkie wskaźniki dla Katowic nie uważamy, że tam jest specjalnie tanio. Rentowność z najmu w granicach 5-6% (bez podatków i remontów) nie powala – jest lepiej niż w pozostałych miastach, ale do cen „okazyjnych” jeszcze trochę brakuje.

Jak widać, najdroższe (nominalnie) miasta w Polsce okazują się także najdroższe wg naszej własnej metodologii. Polecamy to pod rozwagę wszystkim tym, którzy uważają, że ceny mieszkań w Polsce spadną, ale ceny w dużych aglomeracjach spadną mniej, albo wcale. My jesteśmy wręcz przeciwnego zdania – ceny w dużych aglomeracjach są zdecydowanie najbardziej przeszacowane i szanse na spadki mają największe.

Skoro już wiemy, jak rzecz wygląda w Polsce, porównamy Warszawę do kilku innych miast na świecie, a każdą parę opatrzymy krótkim komentarzem.

Na początek Budapeszt. Ponieważ do Węgier chyba nam najbliżej, to właśnie miasto wybrałem jako pierwsze. Na Węgrzech ceny całkiem mocno już spadły, a sam kraj ma ogromne problemy z kredytami we frankach (umowy węgierskie miały najczęściej w swoich zapisach oprocentowanie zależne od widzimisię banku, czyli coś w stylu umów z mBanku z tzw. „starego portfela”). W takiej sytuacji oczywistym jest, że oprocentowanie nie bardzo spadło po spadku stóp procentowych w Szwajcarii ;) Forint w 2008 roku spadł względem CHF jeszcze bardziej niż złotówka, więc spora część kredytobiorców wpadła z miejsca w problemy, do których naszym frankowcom jeszcze bardzo daleko. Tak, czy inaczej, w Budapeszcie nadal drogo (mimo że relatywnie jakieś 25% taniej niż w Warszawie). Dodatkowo, wynajem mieszkania jest w tym mieście stosunkowo tani, więc potencjał spadkowy cen jest nadal spory (zwłaszcza, że węgierskie stopy procentowe ustawione są dość wysoko, co widać w indeksie dostępności kredytowej).

Dalej na tapetę bierzemy Pragę. Widać, że ceny generalnie „warszawskie” z jedną, kluczową różnicą. Oprocentowanie kredytów mieszkaniowych jest zauważalnie niższe niż u nas (ze względu na dużo niższe stopy procentowe). Patrząc po cenach mieszkań w stosunku do zarobków, rentowności najmu i aktualnej „taniości” kredytu w Czechach, od Pragi trzymałbym się z daleka. Chociaż należy tu wziąć pewną poprawkę na to, że Praga to miasto nieco turystyczne (o renomie znacząco lepszej niż Warszawa), stąd i średnia cena w ogólności powinna być wyższa.

W stolicy Słowacji zauważalnie taniej niż w Warszawie (15%). Do tego sporo większa dostępność kredytowa mieszkań (prawie zerowe stopy procentowe w strefie Euro robią swoje). Jednocześnie w miarę wysokie wskaźniki zwrotu z wynajmu mieszkania pokazują, że dla „bezdomnego” mieszkańca Bratysławy nie ma dobrego wyjścia – ceny kupna  wysokie, ceny wynajmu także. Tak, czy inaczej, mimo dużo wyższej dostępności kredytu ceny w porównaniu z Warszawą (w stosunku do dochodów) są niższe. Prosty wniosek – u nas jest ewidentnie drożej.

U naszych zachodnich sąsiadów zdecydowanie taniej. Ceny względne prawie 2 razy niższe niż w Warszawie, wynajem też prawie dwa razy tańszy. Ze względu na bardzo niskie stopy procentowe, dostępność kredytowa mieszkania jest bardzo wysoka. Nie ma się co dziwić, że ceny niemieckich mieszkań rosną (może bez szału, ale zawsze). Jedyny problem jest taki, że Berlin zbyt dobrej renomy nie ma (multi-kulti się tam wybitnie nie sprawdziło), więc zobaczmy, jak to jest w mieście z zupełnie przeciwnego bieguna:

W Monachium już znacznie drożej niż w Berlinie, ale nadal sporo taniej niż w Warszawie (zwłaszcza patrząc na koszty kredytu, czy wynajmu). Rentowność najmu bardzo słaba, co każe przypuszczać, że Monachium nie ma już specjalnie perspektyw na wzrosty cen. Relacja ceny do średnich dochodów o wartości prawie 11 każe sądzić, że jest wręcz przeciwnie.

Polska miała dogonić Madryt poziomem cen, ale jakoś na razie nie dogoniła (mimo że w Madrycie ceny już spadły o połowę). Madryt to nadal jedno z nielicznych miejsc, gdzie jest drożej niż w Warszawie. Oczywiście w kwestii relacji cen do dochodów, bo koszt kredytu dużo niższy niż w Polsce.

W innym „pokryzysowym” mieście już znacznie taniej niż w Warszawie. Dublin, kiedyś bardzo drogi, teraz jest mniej więcej dwa razy tańszy niż Warszawa. Spadki rzędu 60% w ciągu 4-5 lat potrafią zrobić swoje ;) Napiszemy więc po raz kolejny… da się? Da! ;)

Dublin jest o tyle ciekawy, że osiąga najwyższe stopy zwrotu z wynajmu mieszkania, co każe sądzić, że ceny w Irlandii się ustabilizowały (co potwierdzają dane Eurostatu). Nie znaczy to oczywiście, że po podniesieniu stóp w strefie Euro z aktualnego „prawie zera” w jakieś rozsądne przedziały, proces spadków nie będzie kontynuowany.

Dalej przyjrzymy się dwóm miastom, do których często Warszawa jest porównywana przy okazji tego typu wywodów: Paryżowi oraz Londynowi. Należy tu jednak pamiętać, że oba te miasta można by określić jako „centrum świata” – ze względu na fakt, że klienci na paryskie/londyńskie nieruchomości pochodzą z całego świata, a w obu tych miastach są miejsca, których ceny przyprawiają o zawrót głowy (podnosząc przy okazji średnią dla całego miasta), należy brać pewną poprawkę (niestety nie umiemy powiedzieć jaką) na uśrednione wartości z tych miast.

Paryż jest, średnio rzecz biorąc, sporo droższy od Warszawy. Nawet dostępność kredytowa jest niższa. Niska rentowność najmu pokazuje, że ceny są tam absurdalnie wysokie. We Francji ceny zaczęły powoli spadać (mimo ultra taniego kredytu), co każe przypuszczać, że ten kraj może być następnym w kolejce do problemów w strefie Euro (po całej grupie PIIGS).

W Londynie minimalnie taniej niż w Paryżu (i sporo drożej niż w Warszawie). Jednak już nawet Bank Anglii oraz rząd wspominają o bańce w tamtejszych nieruchomościach. Ciekawe, że Francuzi, mając jeszcze bardziej przewartościowane mieszkania, są jacyś tacy dziwnie spokojni… ;)

Na koniec jeszcze jedno „centrum świata” – tym razem to, które w swej niedawnej historii zaliczyło już solidną (25%) korektę (w przeciwieństwie do Paryża czy Londynu).

W Nowym Jorku znacznie taniej niż w Warszawie (ceny względne o 1/3 niższe, dostępność kredytowa prawie 2 razy wyższa). Za to drogi wynajem (wysoka rentowność) pokazuje, dlaczego spadki cen zostały niedawno zatrzymane i następuje pewne odbicie. Tak, czy inaczej, patrząc na wykres niżej, trudno uznać, że w Nowym Jorku jest w tej chwili tanio:


Podsumowując nasze porównanie Warszawy z innymi miastami na świecie… w stolicach tych najbardziej do nas zbliżonych jest generalnie taniej (Budapeszt, Bratysława, za to w Pradze jest praktycznie tak samo jak u nas). W niektórych europejskich miastach, które są w fazie po bańce (Dublin) lub jeszcze nie doświadczyły bańki (Berlin) jest mniej więcej dwa razy taniej. Drożej jest jedynie w Paryżu i Londynie, które ewidentnie przejawiają oznaki bańki kredytowej (do tego na te akurat dwa miasta należy brać pewną poprawkę ze względu na ich „światowy” charakter). Wszystko to zdaje się potwierdzać nasze przekonanie, że mieszkania w Polsce są drogie. Ale oczywiście nie tylko u nas są drogie – drogie są wszędzie tam, gdzie doszło do bańki kredytowej, która nie została jeszcze przekłuta.

Dlaczego więc w niektórych miejscach ceny nie chcą spaść, mimo że powinny, bo jest (zbyt) drogo? ;) W ogólności dlatego, że mamy teraz bardzo tani kredyt. Zauważmy, że tam, gdzie „najbardziej” pękła bańka mieszkaniowa, doszło do tego w latach 2007-2008, kiedy stopy procentowe zostały znacząco podniesione, co widać na wykresie Euribor:

W krajach, które w tym momencie popadły w kłopoty (Irlandia, nieco później Grecja, Hiszpania, Portugalia, Cypr) ceny spadły bardzo znacząco.

U nas ceny też trochę spadły, ale nie były to spadki spektakularne (25%), zwłaszcza biorąc pod uwagę wcześniejsze wzrosty (200-300%). Wynika to naszym zdaniem z tego, że w Polsce stopy procentowe właściwie nigdy nie wzrosły. A to z kolei wzięło się z tego, że wzrost polskich stóp procentowych został zniwelowany przez rozkręcenie akcji kredytowej w walutach obcych (głównie CHF), dla których stopy były dużo niższe. W ramach „dowodu” wykres naszego autorstwa, pokazujący wysokość raty potrzebnej do zakupu 50-metrowego mieszkania na przestrzeni kolejnych lat (cena ważona dla całego kraju):

Na zielono zaznaczono, która waluta w danym momencie miała (znaczącą) przewagę w liczbie udzielanych kredytów. 

Z tego wykresu wynika kilka ciekawych rzeczy. Po pierwsze widać, że średnia wysokość raty za mieszkanie 50-metrowe, akceptowalna dla Polaków to coś pomiędzy 1500 a 2000 złotych (przekroczenie tej wartości powodowało jej natychmiastowy spadek). W latach 2004-2006, kiedy rata za takie mieszkanie była znacząco niższa, doszło do bańki kredytowej i szybkiego wzrostu cen (wspomaganego dodatkowo czynnikami demograficznymi). Wzrost wysokości raty złotówkowej w latach 2007-2008 został zminimalizowany ogromnym wzrostem liczby udzielanych kredytów w CHF, dlatego rata nadal mogła wynosić około 1700 złotych i ceny nie miały specjalnych powodów do spadku. Ciekawą sytuację mamy za to w roku 2013 – wysokość raty za nasze przykładowe mieszkanie spadła poniżej „standardowej” wartości z ostatnich lat (po obniżeniu stóp procentowych do historycznego minimum). Nie dziwi zatem fakt, że Polacy zaczęli kupować/pożyczać droższe/większe mieszkania (niektórzy nazywają to wzrostem cen), a sprzedaż deweloperów ruszyła mocno do przodu (z racji tego, że są oni dużo bardziej elastyczni cenowo niż zabetonowany rynek wtórny). Jeśli więc ktoś spodziewałby się zauważalnych spadków cen w najbliższej przyszłości (rok?), to raczej się zawiedzie (jeśli nie dojdzie do żadnego niespodziewanego/nietypowego zdarzenia o zasięgu globalnym). Patrząc na ten wykres można by się nawet spodziewać pewnych wzrostów, ale mając na uwadze czynniki dodatkowe (wielkość podaży, czy też spadająca liczba małżeństw/studentów, co pokazuje pierwsze objawy tragicznej demografii) my na to za bardzo nie liczymy. Poza tym, byłoby to sprzeczne z dotychczasowym przesłaniem całej naszej twórczości ;) ;)

I ta zabawa będzie trwała, dopóki rata za nasze średnie 50-metrowe mieszkanie nie wzrośnie zauważalnie, a to może stać się dopiero po wzroście stóp procentowych (ostatnio NBP przebąkuje, że to może nie nastąpić w tym roku). Po przejęciu obligacji z OFE państwu nie grozi na razie przekroczenie progów ostrożnościowych zadłużenia (zwłaszcza, że 2 z 3 zostały usunięte) i bankructwo całego kraju, więc z tego kierunku też raczej nie można się (chwilowo) spodziewać specjalnych problemów.

W ramach podsumowania odpowiemy na tytułowe pytanie – czy w Polsce mieszkania są drogie? Naszym zdaniem tak. Są z reguły droższe niż w porównywalnych miastach Europy i są znacznie droższe niż tam, gdzie mamy już etap po pęknięciu bańki. Tyle, że mieszkania są drogie w sensie swojej całkowitej ceny – w końcu 350 czy 400 tysięcy złotych za mieszkanie, które właściwie nie nadaje się do mieszkania z rodziną, to w polskich warunkach bardzo dużo (ciekawe, ilu czytelników dysponuje taką kwotą, albo kiedykolwiek będzie dysponowało – my nie dysponujemy i specjalnie się na to nie zanosi ;) Wg nas ogólnie na rynku mieszkaniowym jest drogo… za to w sensie wysokości raty mieszkania aż tak drogie nie są – są nawet tańsze niż kilkuletnia średnia, co każę sądzić, że w najbliższej przyszłości zauważalnych cenowych ruchów w dół nie będzie. Skoro średnio zarabiająca polska para jest sobie w stanie pozwolić na spłatę raty za „typowe” mieszkanie, to dlaczego mieszkania miałyby szybko tanieć? To stanie się dopiero wtedy, kiedy stopy procentowe wzrosną, a rata nadal będzie musiała się utrzymywać w standardowym przedziale (żeby ktokolwiek cokolwiek kupił/pożyczył). Ewentualnie, rzecz może się przyspieszyć wraz ze wzrostem minimalnej wysokości wkładu własnego, który to wzrost jest jednak dosyć wolny (5% w każdym kolejnym roku).


Podsumowując ostatecznie… mieszkania w Polsce są drogie, ale wydają się być całkiem przystępne cenowo, bo można je „kupić na kredyt” i aktualnie rata takiego kredytu nie jest specjalnie wysoka. Czy zawsze taka będzie i czy zawsze będzie istniało coś takiego jak kredyt konsumpcyjny na 30 lat, zabezpieczony całym aktualnym i przyszłym majątkiem kredytobiorcy, każdy może sobie odpowiedzieć samemu.

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
RichART
Gość
RichART
2 lata 7 miesiące temu

…nie ma wolnej milosci…

MaryJan
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Jest prosty sposób na rozmontowanie systemu, ale niestety spowodowałby on wiele szkód w całej gospodarce. Udanie się do banku i wyczyszczenie konta z umieszczeniem oszczędności w skarpecie. Myślę, że w szybki sposób spowodowałoby to wzrost stóp procentowych, a co za tym idzie pęknięcie balonika:) To co we wtorek idziemy do banków?

W domach z betonu
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Ten pomysł "położyłby" cały system finansowy w jeden dzień… trudno byłoby wtedy nawet mówić o stopach procentowych. Tak, czy inaczej, takich pomysłów lepiej nie głosić, bo mnie odwiedzi w końcu ABW któregoś pięknego poranka o 6:00 ;) ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Już zrobione. Teraz wymyśl jakiś sposób, żeby powtórzyła to ulica. :) Póki co wszyscy pyszczą na złe banki, a natychmiast po tym gonią do nich z pieniędzmi w zębach.

k-dek
Gość
2 lata 7 miesiące temu
Jak stopy % zaczynają rosnąć, to i naganiacze z HB, zaczynają się trząść. :) Tak już było w połowie 2011r.: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Mieszkania-moga-staniec-gdy-zabraknie-taniego-kredytu-2363917.htmlPrzy czym wtedy, (wielokrotnie) zaklinano rzeczywistość, że popyt efektywny spadnie, ze względu na odcięcie finansowania, ale wciąż brakuje (mitycznych) 1,5 miliona mieszkań. Dzisiaj wiemy, że jest trochę inaczej:http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,12882224,Koniec_swiata_deweloperow__W_Polsce_bedzie____za_duzo.htmlhttp://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/emigracyjna-reaktywacja-czyli-zolte-swiatlo-nie-tylko-dla,1997422,4206 I wiemy doskonale, że jedynie co trzyma rynek mieszkań jako tako, to niskie stopy % (bo bez kredytu ani rusz) http://regiodom.pl/portal/wiadomosci/analizy-raporty/jak-polacy-finansuja-zakup-mieszkania-raport i …MdM, tam gdzie limity dopłat wywindowane są najbardziej (wciąż istnieje zagrożenie, że zmianą współczynnika przeliczeniowego, można komisyjnie podnieść limity dopłat globalnie) I na koniec jaskółka (wiemy, że jedna nic nie… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Stopy procentowe w Polsce nie wzrosną. Presja inflacyjna była związana głównie z różnicą cen towarów w Polsce i na zachodzie Europy. Taki scenariusz jest nie do powtórzenia szczególnie, że jesteśmy już w EU. Jeśli ceny mają spadać to tylko z powodu rosnącej liczby pustostanów, niżu demograficznego i depopulacji. Raport Reasa będzie optymistyczny, bo sprzedaż w I kwartale obejmowała lokale rezerwowane w zeszłym roku (księgowanie odbywa się w momencie sprzedaży mieszkania ODDANEGO do użytku). Więc to wciąż efekt fali nowej rekomendacji S. Spodziewam się znaczącej obniżki cen za 2-3 lata kiedy nie będzie już presji zakupowej ze strony wymagań rekomendacji. Na… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Stopy procentowe wzrosną wszędzie (nie tylko w Polsce). Chyba że nie będzie już czego brać z OFE na pokrycie bieżących wydatków – wtedy mamy szansę na szybsze "wyłamanie" się z ogólnego trendu i powtórkę czegoś w duchu Argentyny. Ogólnoświatowy wzrost stóp procentowych nastąpi najpóźniej w momencie eliminacji dolara jako waluty rezerwowej (to się już powoli dzieje). W szczególności, bez ciągłych interwencji FED (QE) stopy już teraz byłyby dużo wyższe – pytanie, ile jeszcze można wydrukować dolarów (na ile jeszcze zgodzą się Chińczycy?).

Co do reszty komentarza pełna zgoda.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

QE stosuje się wtedy kiedy właśnie inflacja spada poniżej założonej, czyli jeżeli już – dopływ kasy w postaci QE może spowodować wzrost inflacji i w konsekwencji – jako mechanizmu schładzającego – wzrost stóp procentowych. Jednak nigdy nie będzie już tak, że inflacja będzie dużo mniejsza niż stopy procentowe – to jest charakterystyczne dla rynków dojrzewających. My już w zasadzie stanęliśmy w miejscu i nie ma przesłanek ku temu, żeby coś się zaczęło dziać. Jeśli Chiny przestaną skupować długi, to zmniejszą podaż pieniądza, zatem inflacja się również zmniejszy.

Marcin
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Myślę, że przełomowe będą lata 2018-2020. W 2017 wprowadzony zostanie 20% wkład własny. Do tego dochodzi jeszcze demografia i emigracja zarobkowa. Wszystkie te czynnik na pewno przełożą się na fazę właściwą "normalizacji" cen mieszkań w Polsce. Obstawiam, że w roku 2020 ceny mieszkań powrócą do "normalnych". Wyjątkiem może być tutaj Warszawa, gdzie spadki mogą być dużo mniejsze niż w pozostałych większych miastach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

W 2008 myślałem że ceny wrócą do normalności w 2012-2014. Do 2018 zdążą znów coś wymyślić :/

m.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Chciałem się Wam pochwalić sposobem jakim moją partnerkę "zmusiłem" do przemyślenia kwestii zakupu mieszkania. Mamy oboje to szczęście, że zarabiamy jak na Polskę bardzo dobrze a jak na Warsiawkę też nieźle czyli generalnie w okolicy kilku średnich krajowych/łebka (obecnie, na przstrzeni lat było mniej). Mamy tez mieszkanie kupione w 2003 we Franiu (niewielkie wprawdzie ale rata bardzo niska). Mamy tez oszczędności (moje :) ) pozwalające na kupno mieszkania za gotówkę. Gdzieś w okolicy 2007-2008 żona nabiła sobie głowę kupnem (wszak wszyscy kupują i za chwilę zabraknie). Udało mi się ją zwodzić, że za drogie do mniej więcej połowy 2010. Ale… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
O widze kolega ma olej we glowie i zona nim nie pomiata jak wiekszoscia polskich macho ;-)Tylko ta strategia nie dziala gdy baba dostala na wklad wlasny od mamusi lub czesciej tatusia. Wtedy zadne argumenty nie maja znaczenia, tylko kupowac oby szybciej bo pieniazki z nieba w rączki parzą, przeciez nie da sie sumą na koncie szpanowac przed kolezankami. Tak to dziala. Noz coz popyt byl z powodu wyzu demogr z lat 1976- 1986. Wiekszosc osob kupuje wlasne M w okolicy lat 30. Wiec boom byl od 2006r… Nikt nie mowi o jednej rzeczy- ska bierze sie popyt na nieruchy… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Te wszystkie wskaźniki można wyrzucić do koszalina, bo, w przypadku Polski, nie biorą pod uwagę olbrzymiej szarej strefy. Pracuję przy zawieraniu transakcji sprzedaży na rynku nieruchomości (nie jestem pośrednikiem) i według moich prywatnych statystyk ponad 80% zakupów mieszkań (Warszawa) to zakupy za żywą gotówę. Kredytobiorców jest bardzo niewielu.

Ostatnio odnoszę wrażanie, że zebrała się tu grupka gołodu**ów i narzekają cały czas na ceny. Zamiast narzekać lepiej wziąć się do pracy. Ceny pewnie spadną za kilkanaście lat, ale czy warto do tego czasu mieszkać w lokalu o standardzie babcinym?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

haha, a z moich prywatnych statystyk, gdzie patrzę po znajomych to 100% zakupów jest za kredyt :)

Też ostatnio odnoszę wrażenie, że wszelkie krytyczne komentarze są dodawane przez zdesperowanych naganiaczy, którym zaczyna brakować kasy na ich kredyty mieszkaniowe. Rozumiem, że bez prowizji za sprzedaż ciężko jest wyżyć z bazową pensją na poziomie 2tys :D

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Panie Anonimowy – zaliczam się do tych tzw. goło i wesoło jak to tu zostało napisane. Wynajmuje i odkładam. Pracuje uczciwie i dla takiego uczciwie pracującego 5,5 tys. za metr gdy zarobki to nieco ponad 2 tys.na miesiąc to jednak delikatna przesada. A właśnie w przedziale 1,200 – 2000 netto zarabia 80% społeczeństwa. Tych których stać na kupno za gotówkę na klitki 40 metrowe nawet nie spojrzą.

P.S. A ceny spadną za kilka lat bo nie ma innej możliwości. Nie wierze że deweloper wybuduje i się uprze cenowo i będzie sobie sam tam sadził kwiatki :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Ja też zaliczam się do tych gołodupców którzy spłacają kredyt za mieszkanie, dwa mieszkania dostaliśmy w ramach darowizny od dziadków przy czym są one jeszcze zamieszkane. Rata kredytu za mieszkanie to w tej chwili około 20% zarobków netto moich i żony.Uważam że ceny mieszkań w Polsce są za wysokie. Niestety ale wysokie ceny mieszkań w połączeniu z trudnym dostępem do tanich żłobków i przedszkoli powodują wyludnianie się kraju. Co w konsekwencji spowoduje załamanie min. systemu emerytalnego oraz rynku nieruchomości.Powracając do cen. W mojej opinii jak ceny w Warszawie powinny spaść do około 5k PLN za m2, w dzielnicach typu Białołęka… Czytaj więcej »
Turek
Gość
Turek
2 lata 7 miesiące temu

"Zamiast narzekać lepiej wziąć się do pracy" – i pracować 10 lat na marżę dewelopera, następne 10 lat na marżę banku. Poświęcić całe życie, oczywiście w imię dobrobytu przyszłego pokolenia, które w wieku 50 lat odziedziczy klitę w bloku. Coraz trudniej o chętnych do takiego interesu. To samo dotyczy "standardu babcinego" – mieszkania po babci są zbudowane lepiej niż współczesny substandard deweloperski, który do mieszkania na stałe się po prostu nie nadaje. Naganiaj dalej, może bym i coś kupił, ale wszystko mówi, żeby nie kupować.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Oficjalne dane mówią o 20-30% mieszkań kupowanych za gotówkę. Poważnie sugerujesz, że mamy szarą strefę handlu nieruchomościami 4 razy większą niż legalny rynek? Jeśli juz celujemy w intelektualną antymensę (dolne 2%), to lepszym pomysłem na propagandę rosnących cen mieszkań wydaje się być informacja o kończących się złożach w kopalniach betonu.

marek
Gość
2 lata 7 miesiące temu

dzowniłem parę razy i zawsze przy zapytaniu czy mieszkanie na jakie Pan/Pani sprzedaje – a te mieszkania miały po parę lat czyli kupowane w 2006-2009 – odpowiedz jedna – na kredyt proszę Pana no kto tutaj za gotówkę bierze.

Nie rób ananonimie wody z mózgu ludziom przy kasie i nie naganiaj ich na zbędne wydatki i przepłacanie.

nie znam nikogo z otoczenia inż. i finanoswych czyli zawody wysoko płatne, którzy mają za gotówkę! kredyt to większość kasy za jaką nabywają mieszkania a koleś pisze o tym, że 80% kupców ma gotówkę. Wstyd za tanią nagonkę

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

ja znam ludzi inzy i finansowe bo pracowałem w jednej i drugiej branzy jako proggramista. CO najwyżej maja wkład wlasny ale niestety zwykle im więcej kasy tym większy biora kredyt. Nawet wykrztalcenie ekonomiczne nie pomaga, liczy się byle żeby znajomi zazdrościli mieszkania oraz auta. Osoby z wkładem własnym to totalny margines, dlatego uwazame ze rekomendacja nowa knf może mimo wszystko sporo dac jak wkład będzie np. 15% obowiązkowy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Zaprawdę śmieszni jesteście. Od początku 2013 spisuje wszystkie transacje, a mam pełen wgląd i widzę co się dzieje. Być może to specyfika miejsca, chociaż przekrój przez klienta jest różny.
Żebyście się potem nie zdziwili jak wasze teorie nie zechcą się sprawdzać. Bez odbioru.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

A to dziwne bo ja pośredniczę w sprzedaży kredytów hipo i gro ludzi przychodzi ledwo z 5% wkładem własnym a takich z 20% to można na palcach rąk policzyć… Ale każdy ma swoja wizję świata :)

Tomek
Gość
Tomek
2 lata 7 miesiące temu
Patrząc na stopy % w Europie również myślę, że nie mamy się co spodziewać znacznych wzrostów, a w dalszej perspektywie spodziewałbym się raczej spadków. System nie lubi "oszczędnych" – trzeba kupować, kupować, kupować, a jak się nie ma za co to na tani kredyt. :)Na spadek cen będzie miało zdecydowany wpływ pogorszenie się sytuacji demograficznej, wymagany wkład własny, a także fatalny rynek pracy. Jestem z pokolenia '80, jak zaczynałem pracować 12 lat temu to umowa śmieciowa była, ale nikt z moich znajomych na takiej nie pracował, dzisiejszy dwudziestoparolatek może tak powiedzieć o umowie o pracę. I Ci młodzi ludzie nie… Czytaj więcej »
Krzysiek
Gość
Krzysiek
2 lata 7 miesiące temu
"Dublin jest o tyle ciekawy, że osiąga najwyższe stopy zwrotu z wynajmu mieszkania, co każe sądzić, że ceny w Irlandii się ustabilizowały (co potwierdzają dane Eurostatu)."Jak to mowia papier wszystko przyjmie. Zonglujac danymi mozna udowodnic wszysko. Mieszkam w Irlandii i interesuje mnie rynek inwestycji w nieruchomosci. Juz przerobilem Dublin dosc kompleksowo i zapewniam autora, ze w Polsce sa znacznie lepsze warunki do inwestycji w mieszkania na wynajem. Mowie to ze swojego realnego doswiadczenia rozmow ze sprzedajacymi. Rynek znam z dwoch stron – sam wynajmuje mieszkanie i podnajmuje pokoj. Ponizej arkusz ktorego uzywalem do obliczen stopy zwrotu dla konkretnych nieruchomosci w… Czytaj więcej »
midas9
Gość
midas9
2 lata 7 miesiące temu
Ceny, ceny, ceny…W necie już od kilku lat pojawia się wpis, który wklejam poniżej. Od wielu lat zastanawiam się dlaczego Polacy mają naturę niewolnika i dlaczego nigdy nie będziemy podobnie myśleć jak ludzie w prawdziwej Europie, to znaczy w Europie od Atlantyku do Odry.Co do mieszkań, to uważam, że oczywiście przepłacamy. Ale w Polsce przepłacamy za wszystko!Gdzie jedziesz jak chcesz kupić 5 letnie auto średniej klasy? Niemcy, Holandia….Gdzie jedziesz jak chcesz kupić garnitury znanych, cenionych marek w Europie? Włochy, Niemcy…Elektronika w niemieckim Media Markt bywa tańsza niż w polskim!Nawet czekolada Ritter Sport ( u nas uważana za "wyższą półkę") jest… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Na co czekasz? Wyłaź na ulice z rodziną i protestuj.

piteroo7
Gość
piteroo7
2 lata 7 miesiące temu

mocne ale bardzo prawdziwe. dla mnie juz raczej za późno na wyjazd z tego kraju ale mam nadzieje ze dzieci beda zyły gdzieś w bardziej ludzkich warunkach.. nie dziwmy sie młodym emigrantom.. politycy wciskaja tylko brednie o byciu patriotami a kazdy z nich dorzuca cegielke do rujnowania naszeko kraju…

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Jak to ktos fajnie powiedziAl emigranci to uchodzcy ekonomiczni jesli chodzi o pl

midas9
Gość
midas9
2 lata 7 miesiące temu
Anonimowy napisał: "Na co czekasz? Wyłaź na ulice z rodziną i protestuj"Rodzina to stanowczo za mało, a z tego co widzę, to np. biedni emeryci w Polsce jak rzucili wspomnianą czekoladę Ritter Sport nie za 4,99zł, ale za 3,33zł (czyi tyle co standardowo w Holandii), to bili się w supermarkecie, a ci którym udało się złapać po 3, 4 sztuki (pewnie dla wnuczka) byli bardzo szczęśliwi!Więc kto ma protestować?Emeryci jak dopadną czekoladę po holenderskich cenach w polskim markecie są szczęśliwi, wnuczek też szczęśliwy, bo dostanie dobrą czekoladę, a lemingi jak dostaną kredyt hipoteczny (najdroższy w całej Europie), to też poczują… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Po zatrudnieniu Turka machina się zaczęła rozkręcać, zrozumiałem że on nie jest analitykiem ten człowiek zajmuje się marketingiem, przedruk z PAP: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Eksperci-tani-kredyt-i-doplaty-sprzyjaja-ozywieniu-w-mieszkaniowce-3107372.html

"Ożywieniu na rynku mieszkaniowym sprzyjają tani kredyt, nisko oprocentowane lokaty oraz rządowy program dopłat do nowych lokali – uważają eksperci. To – ich zdaniem – przekłada się na wzrost sprzedaży mieszkań, którego deweloperzy nie notowali od 6 lat. "

od 6 lat, LOL

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
My tu inteligenty miejskie możem sobie inteligentnie dysputy prowadzic, analizy itp. Porownania do europy. Yeah. A cala chmara wsiowych burakow w gumiakach od stodoły i ze chlewu bedzie kupowac, kupowac, KUPOWAC! Dla córusi pociechy rodu aby sie wyrwała do mniasta i wyszła w koncu za męża melonera! A nie za józka lub zbycha spode budki z piwem. Na studia łojciec posyła łoży na wynajem we metropolii to nie lepiej sprzedac pole lub z doplat ue kaske zapakowac w te 37mkw dla slicznej ambitnej córuni? I Bedzie sie gdzie zatrzymac gdy pojedziem palic opony pod sejmem …. Silwuple, ale takiej wiochy… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Kiedyś czytałem artykuł który porównywał ceny mieszkań w Czechach i Polsce. I był w nim jeden ważny szczegół że w Czechach cena mieszkania obejmowała wykończenie czyli praktycznie można sie od razu wprowadzać zaś w Polsce większość mioeszkań jest do wykończenia….

Transgredi
Gość
2 lata 7 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

http://wgospodarce.pl/opinie/12480-czas-strzyzenia-polskich-owiec
co wy na to… jeśli doszło by do tak dużej obniżki stóp procentowych wizja tańszych mieszkań szybko by sie oddalila

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Strzyżenie owieczek to się zacznie za rok-dwa lata jak pierwszym nabitym w RNS zaczną się kończyć dopłaty do mini ratek.

http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/731033,doplaty-w-rodzinie-na-swoim-kiedys-sie-skoncza-raty-kredytu-pojda-ostro-w-gore.html

W domach z betonu
Gość
2 lata 7 miesiące temu
Przy aktualnie (za) niskich stopach wizja tańszych mieszkań i tak jest nieco odległa (do czasów podwyżek stóp). Artykułu P. Szewczyka nawet nie warto komentować, bo to niestety stek bzdur – obniżmy stopy prawie do zera, niech ludzie nabiorą jeszcze więcej kredytów, a potem stopy i tak wzrosną, więc bankructwo będzie jeszcze szybsze i bardziej bolesne. Poza tym, nasza "złotówka" to taka świetna waluta, że przy znacznym obniżeniu stóp nie udałoby się utrzymać jej kursu na rozsądnym poziomie. A tak w ogóle… dlaczego wszyscy chcą tych obniżek stóp? Przerabiamy to już od 15 lat w USA – najpierw była bańka internetowa,… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Pan Szewczyk czy pisze zgodnie czy niezgodnie z czyimś poglądem myli się często i gęsto. Po prostu nie trafia:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Presja na obniżki stóp to jest zwyczajne odkładanie problemu na później. W US, Yellen dała niedawno wyraźny sygnał że interesuje ją tylko wzost "robocia", czyli na podwyżki stóp nie ma co na razie liczyć, bo jakakolwiek wzmianka o tym (Bernanke to testował w zeszłym roku) wyzwala ostrą korektę na rynkach i potencjalnie zwiększa bezrobocie. Wszyscy i tak wiedzą, że nowy system finansowy jest już w kartach, więc każdy będzie tylko starał się zająć w nim jak najkorzystniejszą pozycję. Obecne stopy procentowe nie będą miały już większego znaczenia.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Kokosy w farmacji i deweloperce:

"W czołówce dobrze wynagradzających przedsiębiorstw są też dwie duże firmy deweloperskie – Dom Development – (18 tys. miesięcznie na osobę) oraz GTC (15,3 tys. zł miesięcznie). "

I zaraz analitycy w niezależnych mediach : Ceny mieszkań nie mogą spadać, deweloperzy budują przy minimalnej marży! :)

Pozdrawiam autora bloga
K

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Mateusz Kłos
Gość
2 lata 7 miesiące temu
Turek
Gość
Turek
2 lata 7 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

To chyba zaplanowana akcja bo na onecie w tym samym czasie mamy tekst:
http://biznes.onet.pl/goracy-rynek-mieszkaniowy,36941,5628953,1,analizy-detal

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Poznań – cena transakcyjna wg artykuły Mawi-ego – niecałe 4.900 za m.
Nie wiem jakie są faktycznie realne ceny ale jak są oferty to zawsze jest to od 5500 w górę (pomijam sypiące się kamienice). Jak faktyczna transakcyjna cena zejdzie jeszcze o 1/5 (w okolice 4 tys.za metr) to się zacznę bardziej interesować (na razie na całe szczęście nie mam za co sie interesować :p ).

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Ceny najmu zawyżone. Ceny nieruchomości zaniżone względem "rynkowych", bo średnia cena metra w mieszkaniach 30 m. kw. jest wyższa od średniej ze wszystkich mieszkań. Opłaty amortyzacyjne (remonty, sprzęt) i część podatków zupełnie pominięte. Jakaś liczba wyszła, z rzeczywistością nie ma wspólnego nic.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

super wpis, analiza poparta argumentami, a nie jakieś czary mary. Czy zródła tych tabelek i wykresów są ogólno dostępne. Czy mógłbyś proszę podać linki? Interesują mnie historyczne dane cen oraz wskaźników podnych w tym wpisie

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
krótka uwaga dlaczego w katowicach (i calej aglomeracji) ceny sa na tyle niskie, sprawa bardzo prosta demografia, jezeli w 1990 roku miasto katowice mialo ok 380 tyś meiszkańców a w 2013 posiada 295 tys mieszkańców (z tendencja spadkową)…to więcej nie trzeba tłumaczyc i ten problem dotyczy wszytkich miast aglomeracji… dodatkowy czynnik, srednie zarobki w woj śląskim nie wiele mowia..jak bym popatrzyła na mediane i pare innych wskażników, tak naprawde jest waska grupa ludiz dobrze zarabiajacych i duża liczba zarabiających przecietnie lub slabo, to też sie przekłada na ceny nieruchomoci, ba idziemy dalej, dlaczego tak duża depopulacja jeżeli jest tak "dobrze"… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

I jeszcze należy dodać – sąsiedztwo Sosnowca ;)

(mam nadzieje że się nikt zaraz nie obrazi)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

oj tam odrazu Sosnowca…. zawsze mozna sie zastanowić czy Bytom pretendujący do miana polskeigo detroit (jedynie czarnych brak) nie jest gorszym sasiedztwem niż Sosnowiec :-)

co ma sąsiedztwo Sosnowca co wyludnianiania się Katowic (Sosnowiec ma procentowo taki sam wynik) co to miejscowe panie w wieku rozrodczym sie przestraszyły i wyjechały czy też się ciązy boją :-)

swoja drogą co za inteligent połaczył 3 różne nie zwizane ze soba regiony w jedno województwo, czyli zagłebie + gorny śląsk + podbeskidzie z częścią małopolski…. efekt jest to jedno z najmneij zintegrowanych województw, kazdy region ciązy w swoja stronę.

Pawel Ryszart
Gość
Pawel Ryszart
2 lata 7 miesiące temu

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/mieszkania-wlasnosciowe-dominuja-w-biedniejszych-k,5634222,magazyn-detal.html patrzcie, że nie naganiają chociaż raz ;) ciekawe czy autor bierze pieniądze od wywrotowców z tego bloga.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Smieszny art wybor miedxy piekns brzydka i bogata :) profesor widac w formie

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/topniejaca-oferta-deweloperow,2010642,4206

Szybko trzeba kupować bo oferta deweloperów topnieje! Co tak siedzicie? Biegusiem do dewelopera ;)

A ten wykres pokazujący ofertę deweloperów (czysta socjotechnika)…

kinol
Gość
kinol
2 lata 7 miesiące temu

U nas większe zmiany widać tylko w magazynach, przecież puszczone w niższej cenie są nawet hale w SSE, zerknijcie na Jartom. A domy i mieszkania się trzymają. Poważniejsze spadki nadejdą za kilka lat. Liczba Polaków ma się zmniejszyć o kilka milionów. Wtedy może być tylko taniej.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

na razie zamordyzm cenowy z lekkimi korektami w górę to powinno potrwać chwilkę i końcem zejść w dół jak rns z limitami czyli gdzieś w 2017/2018. Zbieram kasę ale coraz bardziej oddala się wizja kupna mieszkania bo wolę mieć na starość kasę i być mobilnym po świecie niż zostać z kulą u nogi w montowni nad wisłą. Perspektywy coraz słabsze nawet w dużych miastach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Komentarz w punkt:) Mój landlord zapytał ostatnio czemu nie kupuje mieszkania? a ja mu mniej więcej tak samo powiedziałem:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

ja mam podobnie… i o dziwo jakos moje obecne 60m2 z dziecmi przestało mi przeszkadzać.. a jak uzbieram kase to albo dam dzieciom na start, albo na ich edukacje (raczej za granicą) bo po co mi wtedy wieksza chata… kto wie czy sam nie wyjade akurat mam taki zawód że w każdej chwili mogę sie spakowac i wyjechac :-)

k-dek
Gość
2 lata 7 miesiące temu
Uwaga, Uwaga, przepadnie 300 mln w MdM !Bo develocfaniaki nie chcą obniżyć marży, tylko kupić sobie nowelizację ustawy i zwiększyć przelicznik z 1,1 na 1,3 …albo i 1,4.Czyli z urzędu dostać 40% wyższą cenę mieszkania, niż ta jaką SAMI podają do GUS (a dane z GUS pobierają Wojewodowie) jako koszt odtworzeniowy 1m2! I sobie bezczelnie o tym piszą, że tak chcą (chociaż na jakiś okres, bo potem to oni już będą grzecznie dostosowywać ceny do popytu :)) – przekręt RnS II w toku :( Jak widać podpisała się pod tym jakaś mało (a może nie) świadoma amatorka, ale jutro pewnie… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Szczerze to się zastanawiam cały czas czy warto w ogóle tu zostawać i cokolwiek kupować. Fakt Polska dała nam wykształcenie, ale jednocześnie założyła chomąto na głowę w postaci biurokracji, armii emerytów z poprzedniego systemu, na których będziemy płacić przez całe życie, horrendalne ceny mieszkań, niskie płace w stosunku do cen w sklepach, bezrobocie, umowy śmieciowe, pewny brak emerytury (kradzież składek z OFE). Jak się tak zastanowię to najlepiej spakować się i wyjechać do jakiegoś kraju rozwojowego, w którym moje kwalifikacje zostaną docenione i wypłata wystarczy mi na normalne życie bez patrzenia na każdą cenę w sklepie. Mam wrażenie, że już… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Wystarczy w jednym miejscu wpisać swoją wypowiedz – te osoby tutaj (w tym i ja) i tak w 95% śledzą oba blogi na bieżąco :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Jaki drugi blog?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

pewnie creditslayer

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Dzięki za informację o aktywności:)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

do momentu, gdy mieszkania beda mialy welon emocjonalny nic sie nie zmieni z ich cenami……

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Kiedyś autor wspominał o poście na temat gruntów i działek. Kiedy moglibyśmy liczyć na taki temat?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Autor wydaje się zapominać o jednym, szczególnie ważnym czynnikiem, wiszącym nad cenami mieszkań jak miecz Demoklesa. Wyszło jakoś niegramatycznie ale nie zapominajmy o podatku katastralnym, który wejdzie w życie w chwili, kiedy braknie paliwa po nacjonalizacji OFE i rząd Tuska nie będzie miał jak się zadłużać. Zapewne dobry czas na "rozmowy z ludem" rząd rozpocznie zaraz po najbliższych wyborach, kiedy spleśniała już kiełbasa wyborcza, nie będzie się trzymać kupy i ludowi trzeba będzie powiedzieć prawdę o stanie państwa, czyli właśnie przedstawić kataster. Zapewniam, że nawet w wariancie super optymistycznym, podatek katastralny wyniesie około 1%. Realnie zaś trzeba będzie szarpać się… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Pewnie Autor przygotowywał się do marszu pierwszomajowego a dzisiaj ze szturmówką biega po mieście ;-). Nie ma czasu nic napisać…
Pozdrówka
Brombal

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Czytam tego bloga od dłuższego czasu i gratuluję autorowi bardzo szerokiego spojrzenia, sam od wielu lat propagowałem podobne poglądy co zresztą zazwyczaj spotyka(ło) się z uśmiechem politowania, że niby biedak etc. a ja po prostu odłożoną kasę (na mniej więcej połowę mieszkania w tej "przepięknej" Warszawie) nie chcę wydać lekką ręką… bo zbyt dobrze pamiętam ile lat pracy i ciułania mi to zajęło, ile wyrzeczeń, a pamiętam doskonale styczeń 2006 roku moją pierwszą pracę na pół etatu i te "pieniądze" mój Boże, nie mogę uwierzyć ale to było jakoś 670 złotych brutto miesięcznie w kancelarii adwokackiej, jak sobie przypomnę te… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Tak jak prof. Rybiński pomylił się co do bankructwa PIIGS co spowodowało również sponiewieranie jego Eurogeddonu, tak i tym razem dużo jest prawdy w stwierdzeniu, że "oni", czyli bankierzy mogą w "… kolejnym mitycznym 2017/2018 znowu".. "znaleźć sposobu by oddalić normalność ". To jest prawda bo świat zachodni cały czas drukuje pieniądz, który pompowany jest przez banki na giełdę. W ten sposób bankierzy są premiowani bo pożyczają niemal darmowy pieniądz (zerowe stopy), za które kupują akcje firm. To najcenniejszy sposób zarabiania bo są to dochody płacone przez firmy w postaci dywidend. Oczywiście to tylko jeden ze sposobów zarabiania na darmowym… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Niestety trzeba brać pod uwagę taka możliwość ze kolesie wspólnie beda utrzymywać wysokie ceny, dlatego w takich warunkach warto pomyśleć jak chronić kapitał prźed inflacja ale rowniez ewentualnym bankructwem. Osobiście dochodzę do wniosku ze skoro mamy znikomy wpływ na otoczenie to jedyny sposob to działanie samemu. Nie zmienimy otoczenia ale możemy zmienić swoja sytuacje. Ja nie chce emigrować, dlatego staram sie jak najwiecej uczyć tak żebym na rynku pracy był wart wiecej. Zmieniłem w tym roku raz prace zarobki 40% większe, w przelicżeniu prawie metr transakcyjny na miesiąc w wawie. Niezle ale chodzę na kolejne rozmowy i moze sie jeszcze… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
"Dadzą się nabić" do pierwszej podwyżki stóp, czyli max przez rok – a potem? Już widać dziurę, którą zrobiła demografia, nawet w stolycy (mniej chętnych na studia, ergo – mniejszy popyt na wynajem). A to początek, dalej sytuacja będzie się rozwijała. Nie ma lokatora? To są koszty. Mniej ludzi w Wawie i więcej jeleni dało się ubrać w mieszkania? To popyt na rynku wtornym zamrze, a wynajmujących mniej, więc…koszty. Do tego wiele osób planuje wyjazd na stałe, albo właśnie zabiera rodziną do siebie i sprzedają dotychczasowe lokum. Generalnie – demografia zrobi to, czego na razie unikają socjotechnicznymi zabiegami developerzy i… Czytaj więcej »
Marcin
Gość
Marcin
2 lata 7 miesiące temu
Do "Anonimowy 3 maja 2014 08:11". Mam tak samo. Też sobie cenię spokój i komfort psychiczny. Obecnie wynajmuję, a oszczędności rosną z roku na rok coraz szybciej (też jestem z branży IT). Z roku na rok mam coraz lepszy humor. Strata pracy? To mnie zupełnie nie stresuje. Z oszczędności mogę kontynuować życie na tym samym poziomie przez następne 3 lata wynajmując, a jakbym wrócił i zamieszkał z rodzicami to 10+ lat :). Jednak ja się zastanawiam coraz poważniej nad emigracją. Ceny wynajmu i życia są niemal identyczne do np takiego Berlina, a tam stawki zarobków są o wiele wyższe… Do… Czytaj więcej »
Dan
Gość
2 lata 7 miesiące temu
Marcinmam podobnie bo otrzymuje oferty z uk sporo, bo tam ten kraj idzie do przodu dzięki emigrantom którym się chce pracować i ciągle uczyć. Z tym że dopuszczam możliwość zmiany roboty i w tym kierunku ide żeby przejść do jakiej pracy zagranicznej sredniej wielkości firmy z oddzialem w wawie. robi się to ostatnio bardzo popularne. Coraz częściej zachodzie male i srednie firmy (poiwiedzmy max 300 pracowników na swiecie) otwiera np. swoje centra programistyczne w pl bo placac tu 10k brutto i tak jesteśmy 2 czy 3 razy tańsi niż na zachodzie. Ja obecnie pracuje w dużej corpo ale cos czuje… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
ehh ja mam tak samo jak ty.czekam i czekam… mam troche kasy odlozonej (z 50%), ale jak widze jak kolejna ustawa przepchana przez lobby dewelopersko-bankierskie przechodzi przez sejm to odechciewa mi sie zyc w tym kraju.moze lepiej nauczyc sie niemieckiego i uciekac stad. zastanawiam sie czy to wszytsko nie padnie tak jak w hiszpanii, czyli z dnia na dzien (w przypadku wprowadzenia katastru to calkiem mozliwe) mieszkam w malym miescie kolo poznania, 30tys mieszkancow… na olx jest ponad 150 mieszkan na sprzedaz, 50 na wynajem… ceny uzywanych wieksze niz nowo budowanych w stanie deweloperskim…dodajac do tego fakt ze wiekszosc tych… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Idą wybory – tak jak piszą tam w komentarzach.

marek
Gość
marek
2 lata 7 miesiące temu

https://twitter.com/szaffi/status/460114542811693056

Jak widać na rynku jeszcze sporo osób które kupują przypudrowane mieszkania. Niestety trzeba się pogodzić z sytuacją że większość osób nie potrafi liczyć i kupią wszystko byle tylko rata była mała. Stopy w długim terminie będą nadal spadać, najlepsza opcja to wynajem.

dexter
Gość
dexter
2 lata 7 miesiące temu
Niestety frajerów na ciągle zbyt drogie moim zdaniem mieszkania nie brakuje. A że ktoś potrafi ich naiwność, niewiedzę, potrzebę itp. umiejętnie wykorzystać to tylko na plus tego kogoś. Tym bardziej nie darzę empatią pechowo zakredytowanych bo to nie małe dzieci. Ja nie mam zamiaru nic kupować, a już tym bardziej na kredyt. Cieszę się świadomością, że nikomu takiemu kieszeni nie nabiję (zaznaczam, że nie dostałem nic w spadku i nie zanosi się na to). Mieszkania będą tanieć. Będzie to proces powolny, rozłożony na wiele lat, będzie przebiegał różnie w zależności od lokalizacji nieruchomości. Wolę wydać swoje nie lekko zarobione pieniądze… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Straszna cisza ostatnio zapadła. Tak tu na blogu jak i na portalach.

Ale coś czuje że od poniedziałku Marek W. wraz z ekipą da nam nieco radości.
Panie Marku czekamy ;)

zeroxx
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Proszę ukazał się raport REAS.
Rynek mieszkaniowy w Polsce I kwartał 2014 r. – REAS
http://media.reas.pl/file/mediakit/599089/aa/reas-rynek-mieszkaniowy-w-polsce-1q-2014.pdf

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Poznań – średnia cena mkw – 6444 zł i rośnie o_O
Poza tym już prawie wszystko wykupili !

Przepraszam czy na sali jest lekarz ? ;)

Zbig
Gość
Zbig
2 lata 7 miesiące temu

"Te inwestycje długo będą przynosić zyski. Warto kupić taką działkę"
http://www.hotmoney.pl/nabiezaco/Te-inwestycje-dlugo-beda-przynosic-zyski-Warto-kupic-taka-dzialke-a33840

Hołm Broken atakuje ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Czy moje rozumowanie jest poprawne? Najlepiej na przykładzie.Dochód netto rodziny to ok. 7k (1k = 1000 zł).———————Scenariusz 1 – kupno mieszkania z rynku pierwotnegoKredyt na nowe mieszkanie z wykończeniem przy minimalnym wkładzie własnym: 500k, 30 lat.Rata ok. 2.5k, bez rachunków i bez czynszu.———————Scenariusz 2 – wynajem troszkę mniejszego mieszkaniaok. 2 tys w tym jest już czynsz i rachunki.2k – 0.4k (czynsz) – rachunki = ok. 1.5k——————— Przy życiu w standardzie z wydatkami (nie licząc wynajmu i kredytu mieszkaniowego) 4k na miesiąc, zostaje 7k-4k=3k. Ten wydatek 4k to jest średnia roczna i uwzględnia np. wycieczki, auto, ale i również rachunki i… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Najlepiej wyjechać z tego kraju. USA wynajem kawalerki w wiekszości stanów 500$, Niemcy wynajem mieszkania 2 pokojowego 500-600euro. Zarobki kilkukrotnie wyższe, a ceny jak w większym mieście w PL. Kto mądry kupuje na szczycie bańki?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

A zapomniałem: USA mediana ceny kupna domu 220.000 $ – ceny jak w PL :)

zeroxx
Gość
2 lata 7 miesiące temu

No właśnie.Wnioski wyciągnijcie sami.
http://otodom.pl/niemcy-mieszkanie-berlin-id6940098.html

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu
Wynajem przez jakiś czas i gorszych warunkach wydaje się być sensowny jeżeli za jakiś czas myślimy o kupnie mieszkania. Wówczas każdy zaoszczędzony tak 1k daje nam 2k mniej do spłaty kredytu. Ja to widzę tak "wariant pośredni":– wynajem małego mieszkania (2 pokoje ~ 40m) przez powiedzmy 7 lat na przeczekanie (w tym czasie pojawia się 2 małych dzieci które jeszcze nie mają dużych wymogów miejsca ale wkrótce zaczną je mieć, demografia nieubłaganie robi na rynku swoje i mieszkania realnie tanieją)– niech nam uda się zaoszczędzić te 2 k miesięcznie – 2k * 12 m-cy * 7lat = 168 tys.zł– teraz… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Spidi84, ale po co po 7 latach oszczędzania (po 2k ot będzie 184k uwzględniając % składany na lokacie 3%) brać kredyt np. na 200k, żeby go spłacać w 15 lat z ratą po ok. 2k, żeby w sumie płacić te 2k przez 22 lata (7 lat oszczędzania i 15 spłata), jak można zbierać 15 lat po 2k i będziesz miał 360k lub uwzględniając % składany na lokacie 3% to będzie 434k.Natomiast już po 13 latach odkładania masz 366k (% składany lokata 3%). Opcja a) 7 lat oszczędzania:to koszty wynajmu rzędu: 7 lat * 1.5k wynajem = 126k, odkładasz 184k, bierzesz… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Jaki jest np koszt kredytu 500k na 30lat?

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu
Optimum jest takie na jakie pozwala nam życie. Zależy od tego ile czasu godzisz się na wynajem, jak duży $ i długi czasowo kredyt uważasz za możliwy i bezpieczny do spłaty. Te 7 lat to był taki spontaniczny przykład z argumentem rosnących dzieci. To taki okres w którym powiedzmy jesteśmy w stanie coś zaplanować, coś odkładać. Można odkładać i 30 lat ale pieniądze też nie przedstawiają wartości same w sobie. Nie wiadomo co się wydarzy –> hiperinflacja, kryzysy, wojny w pobliżu etc. Cokolwiek się jednak wydarzy zawsze to będzie wydarzenie przeciwko nam, zwykłym szaraczkom, a na korzyść banków (tj. na… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Spidi84, masz rację tak to właśnie zaczynam to widzieć. Oszczędzanie jest ok bo daje większe możliwości – kontrolowania sytuacji, a sytuacja może zmienić się za 5, 7, 10 lat, lokalnie (zarobki itp.) jak i globalnie (gospodarka itp.). Chyba jest tak jak mówisz optimum jest indywidualne i zmienne w czasie….
Marek

zeroxx
Gość
2 lata 7 miesiące temu

A ja proponuje takie kalkulacje. Tu jest fajny kalkulator http://symulator-kredytowy.pl/
Zakładamy sobie kwotę kredytu i okres.
Np. 300000 i 30 lat i rata 1520.
——————————-
Odkładamy 10000. Pozwala to skrócić okres o aż 2 lata przy tej samej racie.
Uzbieranie 30000 to już krócej o 6 lat. A rata ta sama.
Uzbieranie 100000 -> 15lat kredytu po 1520
———————————–
Także odkładamy. Mamy możliwość sterowania lokalizacją(mniejsze koszty np. dojazdów), metrażem (2 osoby starczy kawalerka,dzieci to większe) oraz łatwiej nam jest zmienić pracę na lepiej płatną. Oszczędności powiększają się o % składany częściowo rekompensując nam wynajem.Ceny sobie spadają a właściciel musi sobie remontować mieszkanie i naprawiać sprzęty.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Fajny kalkulator, zastanawiam się jaką się powinno przyjąć – średnią – przy braniu kredytu na 30 lat.
Wszak teraz stopa jest niska bo <3%, ale to może się zmienić.

Marek

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Dobre narzędzie i bardziej obrazowe niż to od KNF-u.
Tak jak pisze zeroxx – oszczędności to podstawa.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Pozostaje pytanie po co płacić 1.5k na wynajem i oszczędzać 2k, jak można wziąć kredyt z ratą 3.5k ? Załóżmy 500k kredytu na 30 lat, przy oprocentowaniu 4%, z prowizją 1% to koszt kredytu ok. 362k przy stałej racie ok 2.4k.Czy oprocentowanie jest stałe i będzie wynosiło 4% przez cały okres kredytowania? Załóżmy, że jest ale ja go nie biorę i płacę za wynajem 1.5k i oszczędzam tylko 0.9k przez 30 lat, na procencie składanym 3% mam: 478k, a poniosłem koszty 540k za wynajem. Ten sam kredyt na 17 lat to rata 3.415k, a kosz kredytu to 194k.Oszczędzając przez 17… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Pytanie o koszt kredytu na 500 000 zł – na 30 lat bez wkładu własnego (raty równe bo prościej liczyć)

1. Oprocentowanie w skali roku 8% || Rata m-c = 3668,82 zł || Całość = 1 320 775 zł

2. Oprocentowanie w skali roku 10% || Rata m-c = 4387,86 zł || Całość = 1 579 630 zł

Dla mnie są to kwoty nieosiągalne, a drobna różnica w oprocentowaniu miażdży….

Można samemu policzyć na podstawie: http://kalkulator.knf.gov.pl/khipot.nsf/webstart?readform

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu

Spidi84, czy jest gdzieś wykres gdzie można sprawdzić jak zmieniało się oprocentowanie w ostaniach latach?
Jestem ciekaw czy takie oprocentowanie może rzeczywiście wzrosnąć w perspektywie 5-10 najbliższych lat?
Marek

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu

Tutaj autor bloga przedstawił wykresy odnośnie oprocentowania:
http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2013/09/zdolnosc-zdolnosc-ach-ta-zdolnosc.html

Gdzieś widziałem jeszcze wykres w dłuższej perspektywie ale dotyczył on chyba USA.
Tu jest skarbnica wiedzy tylko trzeba poszperać :)

Spidi84
Gość
Spidi84
2 lata 7 miesiące temu
Mając do do wyboru odkładanie czy 30 letni kredyt:– odkładając ratę kredytu którego nie wzięliśmy – odłożymy na to mieszkanie w 15 lat– odkładając ratę kredytu którego nie wzięliśmy – w 7-8 lat odłożymy na ok 50% wkład własny – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – Ja procent składany traktuje jako rekompensatę inflacji (przy 5-10 latach nie ma on dużego wpływu, przy 30 latach owszem widać różnice ale jest to tylko magia kwot – w przypadku mieszkania raczej… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Należy pamiętać że biorąc kredyt 30 letni przez pierwsze 10 lat spłacimy tylko 20% swojego mieszkania. To mniej więcej tyle o ile spadły ceny przez ostatnie 5 lat :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
Dlaczego ludzie godzą się płacić tak wielkie sumy ciężko zarobionych pieniądzy za mieszkania? Przecież to nie jest żadne dobro luksusowe, tylko normalna rzecz, która w dodatku generuje coraz większe koszty utrzymania i z czasem traci na wartości, a uwzględniając plany wprowadzenia w niedalekiej przyszłości podatku katastralnego, to może być wręcz gorący kartofel, a nie żaden luksus. Najwyższy czas aby ludziska wreszcie zmieniły swój sposób myślenia, przejrzały na oczy i zaczęły postrzegać pewne aktywa jako balast a nie skarb. Jak dla przeciętnego Kowalskiego coś, czego utrzymanie zabiera mu prawie połowę pensji może być dla niego wciąż atrakcyjne? Na tyle atrakcyjne, że… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 6 miesiące temu

co poniektorym proponuje zapoznać Sie z pojęciami realna u nominalna wartość pieniądza. bo widzę wyliczenia na parę stron a4 które są jakimiś wypocinami oderwanymi od rzeczywistosci.

wpDiscuz