walking-349991_640

Czy polski rynek mieszkaniowy zmierza w kierunku normalności?

My tu gadu gadu o frankach i innych głupotach, tymczasem od czasu do czasu warto spojrzeć na rzeczy ze strategicznego punktu widzenia, wszak, jak powszechnie wiadomo, dobra strategia to podstawa wszelkiego działania ;)

Jeśli spojrzeć trochę w przeszłość i zobaczyć, jak się sprawy miały od początku naszego zainteresowania tematem mieszkaniowym, to widać ewidentny postęp w dobrym kierunku. W dzisiejszym wpisie przyjrzymy się temu, co zmieniło się na polskim rynku mieszkaniowym od 2008 roku i co zmieni się w nieco bliższej lub dalszej przyszłości.

A zmieniło się naprawdę sporo – od cen, poprzez zasadnicze zmiany w skali oraz warunkach kredytowania, znaczny wzrost liczby mieszkań (zarówno tych na sprzedaż, jak i na wynajem), pewne ucywilizowanie relacji klient-deweloper oraz wynajmujący-najemca, aż po zauważalny wzrost świadomości społecznej zarówno w kwestii kredytów (niektórzy już widzą, że kursy walut są bardzo zmienne, a inni nawet widzą to, że podobnie, a nawet jeszcze bardziej, jest w przypadku stóp procentowych) jak i w kwestiach „realnych” cen mieszkań.

Jedyne, co się specjalnie nie zmieniło, to naganianie na kupno przez wszelkiego rodzaju pośredników i „niezależnych ekspertów” – choć i tu jakby pewną poprawę widać. Kiedyś dominowały określenia w duchu „Kto nie kupił, przegrał życie” – teraz „rozumowanie” jest nieco bardziej skomplikowane, włącznie z wymyślaniem nowej ekonomii, w której bryluje nasz faworyt, Bartek T.

Przyjrzyjmy się tym wszystkim zmianom nieco dokładniej.

1. Ceny.

Od szczytu bańki z przełomu lat 2007-2008 ceny mieszkań w Polsce systematycznie spadają. Nie są to jakieś spadki spektakularne (zwłaszcza, jeśli wziąć pod uwagę wcześniejsze wzrosty), bo wyglądają tak:

Jakby jednak nie było, kierunek jest dokładnie taki, jakiego należało się spodziewać. Choć wielu „analityków” zapowiadało przez te 7 lat powrót wzrostów, stabilizację oraz inne głupoty, tendencja ta zdaje się być nie do zatrzymania. Pomijając już wszystkie inne względy, omawiane na tym blogu wielokrotnie (demografia, koszty budowy w relacji do zarobków, stopy procentowe), wystarczy spojrzeć na wykres cen z nieco dłuższego zakresu czasu:

Widać, że potencjał spadkowy jeszcze jest spory – jeśli weźmiemy pod uwagę sytuację gospodarczą oraz demograficzną z roku 2003 oraz to, co czeka nas w niedalekiej przyszłości, to widać, że pola do spadku zostało jeszcze bardzo dużo (co najmniej 30% plus coroczny, właściwie niekończący się bonus „demograficzny”).

Niemniej, na razie spadki nie są spektakularne – te 15-20% w cenach nominalnych w ciągu 7 lat przeszło prawie niezauważalnie (dla tych, którzy nie chcieli zauważyć) i nie zdołało wykorzenić z polskich głów teorii, że nieruchomości (zwłaszcza te w Warszawie, jakby to miasto czymś się specjalnym wyróżniało) to zawsze dobra inwestycja, bo one nigdy nie tanieją ;)

Najważniejszy element, który zmienił się na rynku mieszkaniowym w kwestii cen, to fakt, że teraz już prawie wszyscy (z wyjątkiem portali ogłoszeniowych) piszą/mówią o cenach transakcyjnych a nie ofertowych. Coś takiego jeszcze kilka lat temu było zupełnie nie do pomyślenia. Co gorsza, znalezienie danych o cenach transakcyjnych graniczyło z cudem. Aktualnie, jeśli ktoś prezentuje ceny ofertowe, od razu naraża się na śmieszność. Mamy porządne dane o cenach transakcyjnych chociażby w raportach NBP, a nawet coś takiego (wielkie dzięki, Adam Czupi za podzielenie się namiarami):

http://mapa.um.warszawa.pl/mapaApp1/mapa?service=rciwn 

Na tej mapie możemy sobie sprawdzić, jakie były średnie ceny transakcyjne w dowolnym miejscu w Warszawie. Dane co prawda kończą się na 2012 roku, ale że od tego czasu ceny niewiele się zmieniły, to informacje z mapy możemy uznać właściwie za aktualne także i w tej chwili – szczerze polecamy się zapoznać wszystkim, którzy planują kupić lub sprzedać mieszkanie – można sobie szybko wyrobić pogląd na temat realnych cen w interesującej okolicy.

Postęp względem 2008 roku jest więc ogromny.

Dużo gorzej ma się sprawa z cenami najmu, bo tu nadal dominują bzdurne analizy z portali ogłoszeniowych, takie jak ta:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wynajem-drozeje-Sprawdz-gdzie-7236439.html

Tam zawsze wychodzi średnia cena wynajmu mieszkania w Warszawie w okolicy 3.500(!) złotych, więc tego rodzaju „analiz” nie warto nawet czytać. Najpewniej taka wartość wynika z select’a zrobionego na bazie danych, ale co to ma wspólnego z jakąkolwiek rzeczywistością, tego już zupełnie nie wiadomo. A przecież pozyskanie danych o cenach wynajmu jest w teorii banalne, bo wszystkie potrzebne informacje są w urzędach skarbowych. Co prawda spora część rynku działa w szarej strefie, niemniej jednak duża grupa właścicieli (zwłaszcza mieszkań o nieco wyższym standardzie) zgłasza pokornie umowy do urzędu i w nich jest wszystko napisane. Dla fiskusa nie byłby to pewnie żaden problem techniczny, więc kto wie… może doczekamy kiedyś rozjaśnienia sytuacji także i na tym rynku.

Jak widać, w cenach zmieniło się sporo, mimo że same ceny zmieniły się niewiele. Ale to dobrze – gdyby ceny wróciły do normalności, nie mielibyśmy właściwie o czym pisać ;) A tak, ciągle można walczyć z wiatrakami i próbować szerzyć świadomość w społeczeństwie, co jest zupełnie bez sensu, bo nawet w naszej rodzinie zdarzają się ostatnio przypadki kupna mieszkania pod wynajem (masakra!). I to nas prowadzi do kolejnego punktu.

2. Świadomość społeczna.

Czytając artykuły nieocenionego dziennikarza depeszowego, Marka W., z okolic szczytu bańki (dzielnie wspieranego przez dr’a „ceny w Warszawie dogonią Madryt” Grząbkę) zbierało się nam na mdłości. Jednak w tamtych czasach takie poglądy były absolutnie dominujące w mainstream’ie. Nawet w komentarzach pod artykułami trwała zażarta walka wielu zwolenników wiecznych wzrostów z nielicznymi propagatorami idei spadków/powrotu do normalności. Wtedy pogląd, że ceny mieszkań nie tylko przestaną rosnąć, ale i znacznie spadną, był bardzo rzadki (aczkolwiek, w przeciwieństwie do dalszych wzrostów, był bardzo dobrze uzasadniany).

Dziś sytuacja jest zgoła inna. Oczywiście z ust „analityków” ciągle słyszymy, że to ostatni rok spadków cen, że teraz mamy chwilowo stabilizację, a już od następnego roku zaczną się wzrosty. Tyle że te wzrosty wcale nie mają być tak duże (pamiętajmy, że w 2008 roku „sky was the limit” ;) Ma to być kilka procent, czasem ktoś pokusi się o dokładniejszą liczbę typu 3-5, czasem pojawi się nawet jakieś (niezbyt sensowne) uzasadnienie. Natomiast w komentarzach pod tego rodzaju dyrdymałami zaszła ogromna zmiana. Zwolennicy wzrostów właściwie wyginęli, a jak już się jakiś pojawi, to od razu dostaje sporo negatywnych ocen. W wielu komentarzach można znaleźć sensowne argumenty za dalszą normalizacją sytuacji – porównując to z 2008 rokiem, wygląda to wręcz niewiarygodnie. 

Trochę niepokojący mógłby być w tym jedynie fakt, że w dziedzinie finansów/ekonomi/przewidywania przyszłości większość się myli, żeby mniejszość mogła zarobić… tylko to niestety nadal nie jest większość. Wystarczy „wyjść na chwilę z internetu” i porozmawiać z kimś z „rzeczywistości”, żeby się przekonać, że świadomość społeczna w temacie mieszkaniowym (choć większa niż kiedyś) nadal jest raczej słaba. Pośród osób, które niespecjalnie interesują się tematem (smutne jest to, że zalicza się do nich większość kupujących i sprzedających), nadal pokutuje przekonanie, że mieszkania to najbezpieczniejsza inwestycja, że wynajmując napycha się kieszeń właścicielowi itd.

Za to pośród „analityków” zdecydowanie widać postęp – większość co prawda jeszcze nie dostrzega, że polski rynek mieszkaniowy nadal jest w bańce, za to zaczynają już dostrzegać to, że kredyty mają zmienny procent, który potrafi zmieniać się także w górę, że kursy walut potrafią się bardzo wahać i że zaciągnięcie kredytu o właściwie nieznanych warunkach spłaty na 25-30 jest jednak dosyć ryzykowne.

No i tak dochodzimy do punktu trzeciego.

3. Kredyty.

W kwestii kredytów od 2008 roku zmieniło się chyba najwięcej. W czasach największego szaleństwa (1 połowa 2008 roku) udzielano nawet 80 tys. kredytów kwartalnie (były to w znakomitej większości kredyty frankowe, przy franku w okolicach 2 PLN). Bez wielkiego problemu można było uzyskać kredyt na 130% wartości nieruchomości, czy na tak abstrakcyjny czas jak 50 lat – to były niezwykle ciekawe czasy. Dziś sprawa wygląda zgoła inaczej. 

Co prawda bazowa stawka oprocentowania kredytów w PLN (WIBOR 3M) jest już niższa niż LIBOR CHF z 2008 roku, to jednak ze względu na stosunkowo wysokie marże, średnie oprocentowanie nowo udzielanych kredytów złotówkowych nadal zauważalnie przekracza 5% – jest więc wciąż wyższe niż oprocentowanie kredytów frankowych w szczycie bańki (może się to zmienić, jeśli dojdzie do zapowiadanych od pewnego czasu dalszych obniżek stóp NBP). 

Różnica w oprocentowaniu nie jest znaczna, za to różnica w rozmiarze akcji kredytowej jest ogromna. Aktualnie udziela się nieco ponad 40 tys. kredytów mieszkaniowych kwartalnie, czyli połowę tego, co w szczycie bańki. Do tego dochodzą zapisy Rekomendacji S (maksymalne LTV 90%), co wraz z ostrzejszą oceną zdolności kredytowej sprawia, że zaciągnięcie kredytu jest (na szczęście) znacznie trudniejsze niż 7 lat temu. Do tego całkowicie zostały wyeliminowane kredyty walutowe (pomijając tych, którzy uzyskują dochody w walucie obcej). Efekt jest taki, że mimo historycznie niskich stóp procentowych szaleństwa kredytowego nie ma i wynika to, poza zmniejszoną dostępnością kredytów, także i z tego, że już nie bardzo ma kto te kredyty brać. Kto miał pieniądze, albo zdolność kredytową, ten już mieszkanie posiada (własne lub bankowe). Kto nie miał, teraz nie ma jeszcze bardziej. 

Pamiętajmy, że struktura wiekowa ludności wyglądała w 2008 roku tak:

Natomiast teraz wygląda tak:

Wyż z przełomu lat 70-tych i 80-tych zwyczajnie pokupował (popożyczał ;) już mieszkania. Szybki spadek liczebności roczników przed 30-tką każe sądzić, że ta tendencja będzie się coraz bardziej pogłębiać.

Poza tym, 10% wkładu własnego to też nie jest znowu aż tak mało – zobaczymy, jak będzie wyglądała sprawa w kolejnym roku, kiedy zacznie obowiązywać wymaganie na 15%, z którego 5% będzie można ubezpieczyć – ciekawe, czy w praktyce będzie to oznaczało maksymalne LTV na poziomie 85%, czy tylko wymagało będzie wykupienia ubezpieczenia, które przed niczym nie chroni, na wzór tego, które trzeba mieć już teraz w przypadku kredytów z LTV powyżej 80%.

Podsumowując… w 2008 roku kredyt mógł dostać praktycznie każdy (i to z dowolnym LTV). Chętnych też było dużo, bo mieszkania kupował wyż demograficzny oraz część dobrze zarabiających starszych osób, którzy nie załapali się na „promocyjny” okres 2004-2006 (pamiętajmy, że wcześniej kredyt hipoteczny w Polsce praktycznie nie istniał). Aktualnie kredytu każdy już nie dostanie, no i też znacznie spadła liczba potencjalnych chętnych – po części dlatego, że roczniki „przeznaczone do kupowania” są znacznie mniej liczne, a po części też dlatego, że sporo potencjalnych klientów kupiło mieszkanie… w Irlandii, czy innym UK.

4. Poprawa warunków wynajmu.

Kiedy zaczynał się kryzys finansowy (którego oczywiście na Zielonej Wyspie nie było, za to potem się szumnie skończył ;) wiele mówiono o tym, że Polacy przestali kupować mieszkania, więc wzrosną ceny wynajmu – w końcu gdzieś trzeba mieszkać. Było to oczywiście kompletnym absurdem, co pokazywały doświadczenia rynków rozwiniętych – ceny wynajmu zachowują się bardzo podobnie do cen kupna z jednego podstawowego powodu – wynajmowanie mieszkania jest po prostu alternatywnym sposobem zaspokojenia tej samej potrzeby i wynajmowane mieszkania stanowią bezpośrednią konkurencję dla mieszkań sprzedawanych. W związku z tym wszystkim ceny wynajmu spadły (niespodziewanie dla niektórych ;) o mniej więcej 20% – nie pomógł nawet argument „z czapy”, że każdy musi gdzieś mieszkać i jeśli mieszkania nie kupi, to będzie je musiał wynajmować. Podstawowy problem z tego rodzaju rozumowaniem jest taki, że przecież każdy gdzieś już mieszka! Jest więc trzecia opcja – jeśli się nie kupi, ani nie wynajmie, to nie trzeba mieszkać pod mostem – można po prostu zostać tam, gdzie mieszka się w danym momencie. A o wszystkim i tak decyduje demografia, zwłaszcza liczebność roczników kończących studia – jeśli jest ona większa niż liczebność roczników kończących życie, powstaje presja na wzrosty cen kupna/najmu… przy czym ta presja może zostać spokojnie zniwelowana poprzez nowo budowane mieszkania. Jeśli takiej presji nie ma, to wzrost cen najmu bez wzrostu cen kupna jest praktycznie niemożliwy.

Stało się wszystko, jak zawsze, zgodnie z planem i mieszkania na wynajem potaniały. Z tym, że to „potanienie” zaszło na kilku płaszczyznach. Po pierwsze w samej cenie. Po drugie w standardzie (zarówno mieszkań, jak i obsługi) – w czasach, w których wynajmowaliśmy pierwsze mieszkanie (połowa 2007 roku), na rynku dochodziło do wielu ciekawych sytuacji. Istniały np. agencje, które pobierały pieniądze tylko za to, że dzieliły się adresami z klientami (inna sprawa, że te adresy były często zwyczajną lipą) – teraz taka praktyka jest zupełnie nie do pomyślenia. 7 lat temu sporym rarytasem w wynajmowanym mieszkaniu była pralka… tymczasem teraz obecność takiej pralki jest absolutnym standardem (przynajmniej w Warszawie – innymi miastami niestety się nie interesowaliśmy), a mieszkanie bez zmywarki czy telewizora sprawia wrażenie standardu niższego niż średni. Interesując się rynkiem wynajmu przez kilka lat można zauważyć, że podnosi się „ogólny” standard mieszkań – jest sporo naprawdę ładnych mieszkań do wynajęcia w rozsądnych cenach, a wszelkiego rodzaju „nory” są właściwie niewynajmowalne (chyba że za odpowiednio niską stawkę). Poprawił się też znacząco standard prowadzenia „biznesu” przez właścicieli – teraz to wygląda trochę już jak rynek klienta. Sporo jest ładnych, profesjonalnych ogłoszeń, właściciele nie wybrzydzają na swoich klientów, są bardzo pomocni i ugodowi. W latach największej bańki sytuacja wyglądała „nieco” inaczej. Pamiętamy nawet, że w 2008 roku właścicielka „naszego” mieszkania chciała nam nawet podnieść opłatę (o jakieś 15%), co oczywiście zakończyło się wyprowadzką ;) W tej chwili coś takiego jest zupełnie nie do pomyślenia – właściciel się cieszy, jeśli lokator płaci regularnie i stara się takiego lokatora zatrzymać jak najdłużej.

Nawet agencje nieruchomości zaczynają powoli normalnieć i niektóre przestają pobierać od najemcy połowę miesięcznej opłaty za umieszczenie ogłoszenia w internecie, które kosztuje może 5 złotych. W końcu dlaczego najemca ma płacić agencji, skoro ona reprezentuje właściciela i on też jej płaci? W dobie internetu rolą agencji nie jest „sparowanie” najemcy z wynajmującym, bo oni „sparować” mogą się spokojnie sami. Rola agencji… przestaje być potrzebna (co zresztą widać po wynikach finansowych HB, czy innych Emmersonów ;)

Jakby jednak nie było, polski rynek wynajmu, choć dużo bardziej cywilizowany niż 7 lat temu, nadal nie jest specjalnie profesjonalny – widać to chociażby na przykładzie rynku „apartamentów” wakacyjnych, który działa znacząco lepiej niż rynek wynajmu mieszkań „standardowych”. Na rynku mieszkań wakacyjnych są firmy, które profesjonalnie zajmują się wynajmem mieszkań należących do klientów, najczęściej dla całych budynków – mają ładne strony, profesjonalnie przygotowaną ofertę, porządny kontakt itd. Tego wciąż brakuje dla „zwykłego” wynajmu (najpewniej dlatego, że wynajem zwykłych mieszkań i tak nie jest specjalnie opłacalny, więc nie bardzo jest tu jak zapłacić za profesjonalnego pośrednika). Sytuację na rynku najmu miała ucywilizować ustawa o najmie okazjonalnym, która nie była znowu taka głupia – miała w teorii zabezpieczać właściciela przed problemami z niepłacącymi lokatorami (w praktyce chodziło raczej o zwiększenie wpływów podatkowych, bo korzystanie z „dobrodziejstw” ustawy wymagało oczywiście zgłoszenia umowy do urzędu skarbowego). Niestety(?) nie znamy żadnego przypadku, żeby ktoś podpisał umowę na takich warunkach, co wynika pewnie z tego, że taka umowa musi być poświadczona notarialnie (co kosztuje), a jej warunkiem jest dobrowolne poddanie się eksmisji przez najemcę – w czasach sporej konkurencji na rynku najmu, żądanie czegoś takiego od najemcy mogłoby się skończyć znalezieniem przez niego innej oferty, w której niczemu poddawać się nie musi ;)

Jedyną praktyczną konsekwencją ustawy o najmie okazjonalnym jest powstanie Funduszu mieszkań na wynajem BGK. Dzięki rozszerzeniu zapisów ustawy także na firmy, taki fundusz miał w ogóle szanse zaistnieć. Sam fundusz jest jakimś tam przełomem na rynku – oferta przygotowana profesjonalnie, jasne zasady i w ogóle wszystko fajnie, tylko zdecydowanie za drogo. Miało być 25% taniej niż prywatnie… a jest drożej i to sporo (jeśli ktoś nie czytał naszego wpisu na ten temat, to zapraszamy):

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2015/01/niewypa.html

Na razie mieszkania są tylko w Poznaniu (chociaż właściwie to są tylko w teorii, bo w praktyce nie da się ich nawet obejrzeć). Być może w innych miastach sytuacja będzie lepsza, ale my się spodziewamy, że będzie raczej gorsza, bo Poznań zdaje się mieć stosunkowo wysokie stawki wynajmu, przy jednocześnie stosunkowo niskich cenach kupna. W sytuacji odwrotnej, mieszkania od BGK będą relatywnie jeszcze droższe.

5. Przybyło mieszkań.

Deweloperzy sporo ostatnio budują. Problem(?) polega na tym, że oni właściwie zawsze (przez ostatnie 10 lat) sporo budowali. Aktualnie sprawa wygląda tak:


Widzimy, że deweloperzy produkują coś między 50 a 70 tys. mieszkań rocznie. Ponad drugie tyle dokładają tzw. „inwestorzy indywidualni” (to piękne określenie na tych, którzy po prostu budują dom dla siebie). W związku z tym co roku przybywa w Polsce jakieś 150 tys. mieszkań/domów. Łatwo policzyć, że od czasów szczytu bańki przybyło ich około miliona. A że liczba ludności spadła (głównie za sprawą emigracji), to hmm… niedługo może się okazać, że mamy sytuację jak w Hiszpanii, w której „nagle” się okazało, że jest jakiś milion mieszkań za dużo.

Konkretnie tej tematyce przyglądaliśmy się we wpisie:

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2013/09/ilu-mieszkan-brakuje-w-polsce-hmm.html

Już wg spisu powszechnego GUS z 2011 roku liczba mieszkań w Polsce była wyższa od liczby gospodarstw domowych o około 100 tys., a pamiętajmy, że to było ponad 3 lata temu, więc teraz liczba mieszkań zwiększyła się o kolejne pół miliona. Pamiętajmy też, że mieszkań za bardzo nie ubywa, bo to jednak wartościowy towar przy aktualnych cenach oraz że przybywa ich także z innych źródeł (sporo jest remontów i adaptacji różnych powierzchni, które wcześniej mieszkaniami nie były).

Sytuacja jest więc zasadniczo inna niż w szczycie bańki – jeśli ktoś chce kupić mieszkanie, to nie ma żadnego problemu (poza kwestią finansowania ;) Można właściwie kupić cokolwiek, gdziekolwiek i można jeszcze wybrzydzać. Szacuje się, że 10% warszawskich mieszkań wystawionych jest na sprzedaż (co wydaje się być całkiem sensowne, jak się popatrzy na dostępną liczbę ogłoszeń na różnych portalach). Do tego deweloperzy nie zwalniają tempa… efekt jest taki, że rynek stał się rynkiem klienta, co wydaje się dla nas bardziej normalne niż urządzanie licytacji wśród klientów, żeby znaleźć tego, kto da najwięcej (a w czasach bańki takie praktyki się zdarzały). Mieszkań do kupienia jest bardzo dużo, a będzie jeszcze więcej (nowe budowy + demografia). Szkoda tylko, że ceny wciąż dopasowane są raczej do zdolności kredytowej niż do realnej wartości tych mieszkań.

 6. Mieszkania gotowe.

W czasach największego bumu powszechną praktyką było kupowanie dziur w ziemi i innych form obietnic wybudowania mieszkania w cenie mieszkania. Aktualnie trochę się to jednak zmienia – po części dlatego, że przy rosnącej ofercie deweloperów siłą rzeczy rośnie także liczba mieszkań gotowych w sprzedaży, a po części pewnie w wyniku całkiem spektakularnych bankructw deweloperów w ostatnich latach (Leopard, Gant). Struktura oferty deweloperów na koniec 2013 roku wyglądała tak:


Widzimy tu, że mieszkania gotowe na 6 największych rynkach w Polsce stanowiły 36% oferty. Na koniec 2014 wyglądało to tak:


Mamy tu już tylko 25% gotowych mieszkań. Wniosek z tego jest taki, że Polacy coraz częściej wybierają właśnie gotowe mieszkania (procentowo ubyło ich w ofercie w ciągu roku). I bardzo dobrze… wszak nigdy nie potrafiliśmy zrozumieć, jak można kupić obietnicę wybudowania mieszkania w cenie mieszkania. Aktualnie praktyki w stylu wpłaty całości ceny przed oddaniem mieszkania należą już raczej do rzadkości i jest to kolejny objaw cywilizowania się tego rynku – w końcu chodzi tu o tak duże pieniądze, że nie warto w ten sposób ryzykować. Jest mieszkanie – są pieniądze. Nie ma mieszkania – nie ma pieniędzy. Proste.

7. Pozytywne inicjatywy ustawodawcze. 

Ciekawe, czy to efekt tego, że mamy aktualnie rok wyborczy… w każdym razie w ostatnim czasie pojawiło się kilka inicjatyw ustawodawczych, które mogłyby znacząco przyspieszyć cywilizowanie się polskiego rynku mieszkaniowego.

Na początek zniesienie pozwoleń na budowę – jest to zdecydowanie krok w kierunku normalności, wszak trudno nazwać normalną sytuację, w której trzeba występować o pozwolenie na zbudowanie sobie własnego domu, na własnej działce, który to dom nikomu nie przeszkadza. Przy okazji zniesiono konieczność dostarczania wraz z projektem nikomu niepotrzebnych oświadczeń o warunkach przyłączenia do sieci energetycznej, wodociągowej itd. – jak ktoś nie chce mieć prądu albo wody w domu, to czemu go do tego zmuszać? :)

Z ciekawszych inicjatyw jest jeszcze ostatnia propozycja UOKIK, aby z ustawy deweloperskiej usunąć opcję rachunku powierniczego otwartego bez gwarancji bankowej i ubezpieczenia. Pamiętamy, jak wielkie zamieszanie wywołała ustawa deweloperska z 2012, która miała oczywiście zabezpieczać interesy klientów (jak zawsze ;) Wyszło z tego wielkie G, bo wprowadzono właśnie rachunek powierniczy otwarty, z opcjonalną gwarancją bankową lub ubezpieczeniem. Efekt tego był taki, że to właśnie tę opcję wybierają deweloperzy, a ona praktycznie niczym nie różni się od zwyczajnego przelewania pieniędzy na ich konto przez klientów (różnica jest taka, że zamiast klienta, pieniądze przelewa bank) – rachunek powierniczy otwarty przed niczym klienta nie zabezpiecza. Bank przelewa deweloperowi pieniądze w miarę postępów budowy (bo co ma nie przelewać, skoro budowa postępuje?), a jak deweloper zbankrutuje i się okaże, że na nieruchomości są jakieś inne roszczenia, to klient i tak zostaje z niczym. Co innego rachunek powierniczy zamknięty, gdzie deweloper dostaje pieniądze w momencie przekazania prawa własności mieszkania – tyle tylko, że skoro to nie jest wymagane, to stosuje się oczywiście rozwiązanie najbardziej korzystne dla deweloperów. UOKIK chciałby to ukrócić i przywrócić pierwotny pomysł tej ustawy, który rozmył się gdzieś w toku prac legislacyjnych (pewnie z powodów podobnych do pamiętnego „i/lub czasopisma” ;) Rachunek powierniczy otwarty z gwarancją bankową lub ubezpieczeniem działa w praktyce tak, jak rachunek zamknięty – w razie wtopy dewelopera klient odzyska (przynajmniej w teorii) pieniądze od banku/ubezpieczyciela. I jest to realne zabezpieczenie – aktualny kształt ustawy deweloperskiej to czysty PR – mówi się, że jest bezpieczniej, a tu zupełnie nieprawda (pomijając już fakt, że mimo ponad dwóch lat obowiązywania tej ustawy, nadal około połowa mieszkań nie jest oferowana z żadną formą rachunku powierniczego). 

Deweloperzy oczywiście podnoszą wielkie larum, że takie zmiany spowodują wzrost kosztów, które to koszty zostaną przeniesione na klientów. Problem polega jednak na tym, że klienci wypną się na wzrost kosztów – przy tak dużej konkurencji, jaka jest obecnie oraz przy tak dużej marży deweloperów, to niestety(?) ci ostatni będą musieli pokryć ewentualne koszty takich zmian. A argument o tym, że mniejsi deweloperzy upadną, bo stracą dostęp do finansowania (przez klientów) jest bardzo słaby – jak kogoś nie stać na budowanie mieszkań, bo nie ma na to pieniędzy, albo nie jest w stanie załatwić kredytu, to niech się zajmie handlem pietruszką, bo widocznie do budowania mieszkań nie ma predyspozycji. Najlepiej działają proste rozwiązania – producent produkuje towar i sprzedaje klientowi – tak to działa prawie wszędzie. Tylko na rynku mieszkań ludzie się uparli, że trzeba sprzedawać coś, co nie istnieje. A przecież to absurd.

Jednym z bardziej przełomowych pomysłów ostatniego czasu jest ograniczenie wysokości roszczenia z tytułu kredytu mieszkaniowego maksymalnie do wartości mieszkania. Pomysł pojawił się przy okazji zawirowań z kursem franka i jest to coś, co postulujemy od samego początku. Kredytobiorca nie powinien odpowiadać za kredyt całym swoim majątkiem, skoro kredyt nazywa się hipotecznym/mieszkaniowym i powszechnym przekonaniem (nawet pośród kredytobiorców!) jest to, że zabezpieczeniem takiego kredytu jest mieszkanie. Bank powinien na siebie brać część ryzyka, wynikającego z ewentualnego spadku wartości mieszkania – to bardzo dobrze ogranicza szanse na pojawienie się bańki na tym rynku, bo zmusza banki do działania ostrożnego i realistycznej oceny kondycji finansowej klienta oraz przyszłej wartości jego mieszkania.

Gdyby ten pomysł został wprowadzony w życie, uznalibyśmy go za najbardziej przełomowy moment w ciągu ostatnich 7 lat na polskim rynku mieszkaniowym.

8. Patologia rządowa.

W czasach największej bańki mieszkaniowo-kredytowej było sporo patologii, ale były to patologie w relacjach klient-deweloper-bank, natomiast nie mieszało się do tego państwo. Kiedy rozpoczął się kryzys i nad rynkiem zawisło zagrożenie szybkiego urealnienia się cen oraz kłopotów deweloperów i banków, do akcji wkroczyło państwo, pod rządami partii, która w swej nazwie ma zupełnie niczym nieuzasadnione „obywatelstwo”. Zmodyfikowano zasady programu Rodzina na Swoim, który doczekał się wtedy wielu pieszczotliwych określeń, np. „Bank i deweloper na swoim”, czy „Deweloper na naszym”. Wprowadzono dopłaty do odsetek od kredytów przez pierwsze 8 lat spłaty, co spowodowało, że rata zmniejszała się wówczas o jakieś 40%. Jednak jeszcze ważniejszym efektem był ten psychologiczny – państwo wprowadziło poniekąd ustawowe limity cen mieszkań, co zwiększyło przekonanie, że ówczesne ceny to jest jakaś tam norma. Kolejne modyfikacje założeń programu zmierzały w stronę przekierowania strumienia dopłat tylko do deweloperów, eliminując rynek wtórny, co udało się ostatecznie dopiero w przypadku młodszego brata RnS, czyli Mdm. Jest to jeden z nielicznych aspektów, który w tej chwili na polskim rynku wygląda gorzej niż 7 lat temu. Państwo, z podatków wszystkich obywateli, dopłaca tym bogatszym do kredytów, na czym korzystają na tym głównie deweloperzy i banki (klienci niespecjalnie, bo bez dopłaty mieszkania byłyby zwyczajnie tańsze). Mamy więc patologię, która nie dość, że jest niesprawiedliwa i powoduje marnowanie pieniędzy, to jeszcze sztucznie podtrzymuje absurdalne ceny (efekty Mdm widać gołym okiem – tam, gdzie limity są w okolicach średniej ceny transakcyjnej, sprzedaż deweloperów idzie bardzo dobrze i nie muszą dzięki temu obniżać cen). 

Rynek wtórny zdaje się nie zauważać problemu, więc na razie Mdm odnosi pełen sukces – sukces deweloperów.

Na szczęście ten szkodliwy program ma być ostatnią formą wspierania przez wszystkich podatników mieszkań własnościowych nielicznych podatników (zobaczymy, jak to będzie w praktyce). Zgodnie z planem ma się zakończyć w 2018 roku i wtedy patologia się skończy. Ufajmy ;)

9. Naganiacze.

W ciągu minionych 7 lat zauważalnie spadła aktywność wszelkiej maści analityków-naganiaczy (wszak ze znanych nazwisk możemy w tej chwili przytoczyć właściwie tylko Bartka T.). Nie zmienia to faktu, że wciąż powszechnie spotykamy teorie, że już teraz, zaraz albo niedługo, ceny zaczną rosnąć i trzeba się spieszyć z kupnem, bo to, czy tamto.

Z ciekawszych dyrdymałów w tym duchu widzieliśmy ostatnio chociażby taki:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Nowe-mieszkania-w-duzych-miastach-beda-drozec-Najbardziej-w-Warszawie-7238112.html 

Mógłby już w końcu ten Emmerson zbankrutować (patrząc na kurs akcji to chyba wiele nie brakuje) i odejść w pokoju, bo czytać się tego nie da. 

Ceny wzrosną z powodu tanich kredytów (pomijamy fakt, że „taniość” kredytu powinno się rozpatrywać w kategorii marży, a te są aktualnie raczej wysokie) – przypominamy, że „tani” kredyt mamy już tak gdzieś od półtora roku i jakoś ceny nie chcą rosnąć. Dodatkowo, akcja kredytowa słabnie, a przed totalnym zawałem ratuje ją właściwie tylko Mdm. Jak w takich warunkach „tani” kredyt miałby cokolwiek zmienić, jest dla nas zupełnie nie do pojęcia.

Kolejny powód wzrostu cen to zakupy inwestycyjne – nie wiadomo, kto o zdrowych zmysłach inwestuje w kupno mieszkania pod wynajem przy aktualnych cenach (wystarczy 10 sekund z naszym kalkulatorem, aby szybko sprowadzić taki pomysł na ziemię ;) Oczywiście zdarzają się „perełki”, ale szeroki rynek w aktualnym stanie i z aktualnymi perspektywami jest omijany przez inwestorów posiadających chociaż minimalne pojęcie o mnożeniu/dzieleniu.

Ostatni powód wzrostu cen jest najlepszy – Fundusz mieszkań na wynajem BGK kupuje mieszkania, co ograniczy podaż i ceny wzrosną – masakra :) Fundusz, którego działanie opóźnia się coraz bardziej, na razie „zainwestował” w 124 mieszkania (szok!). Docelowo ma to być 20 tys. w ciągu 4-5 lat, czyli w porywach do 5 tys. mieszkań rocznie. To stanowi jakieś 7% aktualnej rocznej produkcji deweloperów… no, to rzeczywiście będzie szok popytowy ;) Poza tym… w naszej ocenie cały ten fundusz prędzej zbankrutuje (z braku chętnych na drogie mieszkania) niż kupi te 20 tys. mieszkań. Ale może Emmerson wie lepiej ;)

Niedawno dowiedzieliśmy się także, że kupując mieszkanie teraz, zapłacimy nawet 29% mniej niż 3 lata temu:

 http://www.bankier.pl/wiadomosc/Kupujac-dzis-mieszkanie-placimy-nawet-o-29-mniej-niz-3-lata-temu-3291024.html

Kolejny szok! Chociaż zanim inwestorzy, którzy kupili mieszkania te 3 lata temu (wszak wtedy był najlepszy moment ;) narobią w spodnie ze strachu, należy zauważyć, że mamy tu wybitnie kreatywną matematykę. Pan z Expandera wziął sobie do wyliczeń wysokość raty sprzed 3 lat i coś mu tam wyszło. Potem uwzględnił spadek cen mieszkań (którego miało nie być) oraz znaczny spadek stóp procentowych i znowu coś mu wyszło. Odjął od siebie takie 2 raty no i wyszło, że teraz jest 30% taniej :) Aż dziwne, że Bartek T. nie wpadł do tej pory na takie genialne rozumowanie. Pan z Expandera zauważa dalej, że wg tego rozumowania to niedługo mieszkania będą właściwie jeszcze „tańsze”… ale nie należy czekać z kupnem (a właściwie to z zaciągnięciem kredytu, bo bez kredytu całe to bzdurne rozumowanie o spadkach cen nie ma już zupełnie żadnego sensu), bo… banki podniosą marże – masakra :) O ile podniosą marże? O 0.1 p.p.? 0.2? Więc trzeba pędzić po mieszkanie (a raczej po kredyt) tu i teraz, bo za chwilę tak marża wzrośnie, że i tak rata spadnie. Dramat! Pan z Expandera zdaje się zupełnie zapominać, że chwilowa wysokość raty/stóp procentowych nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia atrakcyjności kupna mieszkania. Jest nawet jeszcze gorzej… im niższe stopy, tym strategicznie gorszy moment na kupno mieszkania. Chociaż Pan z Expandera na pewno to wie… tylko coś do garnka przecież trzeba włożyć ;)

Poziom naganiania przez ostatnie lata spadł, ale nadal można znaleźć sporo ciekawych „rodzynek”. Niemniej jednak, znalezienie w 2008 roku artykułu w mainstream’owych mediach o tym, że ceny mieszkań mogą spaść, albo że stopy procentowe mogą wzrosnąć, było praktycznie niemożliwie. Teraz już się da… więc postęp jest ewidentny.

Jak widać, przez ostatnie 7 lat sporo się zmieniło i znakomita większość zmian (z wyjątkiem patologicznych programów rządowych) to były zmiany na lepsze. 

Czego więc jeszcze potrzeba, aby uznać, że polski rynek mieszkaniowy jest normalny? Potrzeba kilku prostych rzeczy:

1. Normalnych cen.

O cenach uznawanych za normalne było już na tym blogu wielokrotnie. Wciąż czekamy na poziom, który ma jakiś związek z kosztami budowy (a nie jest od nich dwa razy wyższy), czy średnim wynagrodzeniem w tym kraju. Niestety trochę jeszcze na to poczekamy, bo kredyty są teraz ultra „tanie”, a rząd jakby się uparł, żeby ceny nie spadły. Tymczasem przy normalnych cenach zniknęłoby sporo problemów – ludzie przestaliby się zadłużać na całe życie, bo mieliby realne szanse odłożyć gotówkę na mieszkanie. Przestaliby wyjeżdżać z braku jakichkolwiek perspektyw w tym kraju. Zajęliby się czymś bardziej produktywnym niż ciągłe kombinowanie, jak tu uzbierać na ratę. Może wtedy zajęliby się nawet „produkcją” dzieci i w 2100 roku nie zostałoby już tylko 11(!) milionów Polaków?

2. Dalszego ograniczenia maksymalnego LTV.

Rekomendacja S to krok w dobrym kierunku, ale, jeśli brakujący wkład własny pomiędzy 80 a 90% będzie można ubezpieczyć tak, jak teraz, to jej pole rażenia zostanie mocno ograniczone i nadal pozostanie patologia kredytów z minimalnym wkładem własnym. Dla bezpieczeństwa zarówno kredytobiorców jak i banków bardzo dobrze by było, gdyby maksymalne LTV zostało ograniczone dużo bardziej niż do 80%. W końcu jest praktycznie pewnym, że ceny mieszkań będą spadać – spadek ten będzie najpewniej szybszy niż tempo spłacania kredytu, więc pojawi się problem z zabezpieczeniem tak, jak pojawił się w przypadku kredytów frankowych. Po co sobie stwarzać takie problemy?

3. Kredytów na stały procent.

To byłoby coś pięknego… albo raczej coś bardzo normalnego. Wszak nie jest normalną sytuacja, w której podpisuje się zobowiązanie do zapłaty kwoty, która jest całkowicie nieznana. Stopy procentowe są teraz na całym świecie na bardzo niskich poziomach, ale co będzie za 10 lat? Albo za 20? Oczywiście marzenie o stałych stopach jest prawie nierealne w takim niestabilnym kraju jak Polska – w systemie elektronicznego pieniądza, który można sobie produkować w dowolnej ilości, kredyty na stały procent na czas rzędu 30 lat praktycznie nie mają prawa bytu. No chyba, że znajdzie się głupiego, który zechce to finansować… ale tak głupi mógłby być chyba tylko podatnik.

Czy więc dużo brakuje do osiągnięcia normalności? 

Wydaje się niestety, że jeszcze sporo. Przy tak niskich stopach procentowych jak obecne (a pewnie one jeszcze spadną), szanse na uzyskanie normalnych cen mieszkań w najbliższej przyszłości są bardzo niewielkie, a cała nadzieja w zamieszaniu wokół Grecji, które może finalnie spowodować nawet rozpad UE lub w obiecywanym już od dawna podniesieniu stóp procentowych w USA. Obie te rzeczy nie byłyby jednak zupełnie bezbolesne, bo spowodowałyby sporo komplikacji gospodarczych także i Polsce (a przecież wolelibyśmy, żeby ceny spadły nie w wyniku załamania się gospodarki, tylko w procesie standardowego powrotu do normalności).

Ograniczenie maksymalnego LTV może się akurat spełnić poniekąd przypadkowo, jeśli naprawdę zostanie wprowadzone ograniczenie roszczeń z tytułu kredytu mieszkaniowego jedynie do wartości mieszkania – wtedy banki same ograniczą maksymalne LTV bez żadnych dodatkowych nakazów.

A czy kiedykolwiek doczekamy kredytów na stały procent? W tym systemie finansowym chyba nie bardzo, bo trzeba by znaleźć źródło wieloletniego stabilnego finansowania – jedyna możliwość to pewnie reaktywacja kas budowlanych, albo rozwój listów zastawnych. Tylko kto normalny chciałby inwestować pieniądze na długie lata, na stały procent, w upadającym komunistycznym kraju, który zostanie pociągnięty na dno przez własny system emerytalny? My byśmy nie chcieli i pewnie nie jesteśmy osamotnieni – w związku z tym na kredyty ze stałą stopą procentową nie liczymy do czasu upadku aktualnego systemu finansowego.

Podsumowując… polski rynek mieszkaniowy zdaje się powoli zmierzać w kierunku jako takiej normalności. Patrząc na sytuację sprzed 7 lat widać spory postęp w wielu dziedzinach. Ceny powoli, acz systematycznie normalnieją. Nie ma już szaleństwa kredytowego, nawet pomimo ultra niskich stóp procentowych. Powoli (za sprawą naszego bloga ;) zwiększa się też ogólna świadomość w społeczeństwie na tematy mieszkaniowe – hasła w stylu „kto nie kupił, przegrał życie” odeszły już do lamusa (choć część nadal pokutuje w społeczeństwie, jak chociażby słynne „mieszkania nigdy nie tanieją”). Z roku na rok poprawia się oferta mieszkań na wynajem oraz rośnie liczba mieszkań w Polsce. Klienci zaczynają dostrzegać zalety oczywistej wydawałoby się sprawy, czyli kupowania gotowych mieszkań zamiast obietnic ich wybudowania oraz pojawiają się (o dziwo!) inicjatywy ustawodawcze, które mają szansę przywrócić trochę normalności na tym rynku (porządna ochrona klientów deweloperów, ograniczenie roszczeń w kredytach mieszkaniowych). Jedynym minusem jest trwająca patologia rządowych programów wspierania banków i deweloperów.

Do normalności (zwłaszcza w kwestii cen i kredytów) brakuje jeszcze sporo, ale doświadczenia ostatnich 7 lat (i prognozy demograficzne GUSu ;) pozwalają patrzyć na przyszłość optymistycznie. 

Zresztą… na przyszłość zawsze trzeba patrzyć optymistycznie – wszak z każdym dniem jesteśmy coraz bliżej lepszego świata!

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Gregor
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Pierwszy i zabieram sie do czytania

Spidi84
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Ułaaa mocno dzisiaj przyspałem…
(ale Ryszard też przyciął komara także nie jest źle :P )

Ryszard
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

odkad skonczylem tyle lat co najpopularniejszy kredyt hipoteczny, refleks juz nie ten ;)

Bartek Barello
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Drugi

k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Mini ankieta do pierwszych dwóch wpisów sz.p. powyżej: Ile macie lat? :) Co do zmian można jeszcze dorzucić fakt, wyraźnego odejścia banków od reklamowania kredytów hipotecznych w mediach. (w takim kraju jak Polska reklamy to wciąż jednak potężna siła, a jeszcze na taki produkt podszyty emocjami to tym bardziej)Można to tłumaczyć zmianą struktury portfela zadłużeń przez banki – czyli świadomie odchodzimy od hipotek na rzecz kredytów konsumpcyjnych – ale pytanie dlaczego tak się dzieje?Może rynek hipoteczny jest już tak wydrenowany, z oczywistych względów, że kompletnie nie warto już inwestować w jego marketing, a co za tym idzie banki widzą (wiedzą),… Czytaj więcej »
Spidi84
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

To są młode umysły które łakną zarówno wiedzy jak i bardziej korzystniejszych warunków na rynku mieszkaniowym. Poza tym teraz takie czasy że wszędzie trzeba się ścigać, zwłaszcza po wiedze.

chinskiagent
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Proszę wybaczyć, ale wydaje mi się, że wszystkie te wykresy i tezy widziałem już wielokrotnie na tym blogu i innych. Trochę tu nużące.

xellos540
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Część wykresów jest nowa, część jest stara. Wszystkie są prawdziwe. Prawda boli czy co?

Ryszard
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

A fajne mieszkania do wynajecia widziales juz? http://chujowemieszkania.pl/ :)

Xx Yy
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Kilka artykulow:
http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/710015,1180919-Akcje-deweloperow-moga-isc-w-gore.html
http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/710015,1180426-Deweloperska-hossa-w-metropoliach.html
http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707218,1179561-Gdzie-duza-podaz-mieszkan.html
Fragment:
"Np. jeżeli na Woli mamy dziś ok. 2,2 tys. ofert, to do lutego 2016 r. powinno się sprzedać w tej dzielnicy ok. 2 tys. mieszkań, o ile nie zmieni się aktualny trend sprzedażowy. W tym czasie deweloperzy będą musieli uzupełnić ofertę. Jak więc widać skala wymiany jest znacząca – opowiada Jarosław Jędrzyński."

Niezla nagonka. Chyba warto bedzie zapisyc gdzies na boku artykuly i nazwiska autorow. Za kilka lat mozna fajny artykul skleic z rozliczeniem :)

k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
No właśnie z tym "rozliczeniem" nie ma komu się tym zająć. Naganiacze kłamią do woli, gazety/portale w imię sprzedaży artykułów sponsorowanych publikują wszystko jak leci, a konsekwencji prawnych za działanie na zasadach oszustwa nie ma żadnych. Link już przytaczałem na blogu, ale jeszcze raz wrzucę. Znalazł się taki jeden, który wybrał się po pomoc do oszusta, który wcisnął mu kredyt w CHF, roztaczając wizję interesu życia i okazało się, że ten naganiacz był tak dobry, że …awansował wyżej i już nie ma z kim i o czym gadać. http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15501442,_Doradca__doradzil_tak__ze_kredyt_urosl_dwukrotnie_.html?biznes=lublin#BoxBizTxt To pokazuje dobitnie w jakim schemacie pracują naganiacze.Mają kłamać, kłamać i… Czytaj więcej »
Tom Westlake
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Rozmawiałem niedawno ze znajomym z Londynu, mówił że u nich też standardem są hipoteki na zmienny procent. To tak na "pocieszenie" ;) I jeszcze mały offtop. Pod jednym z wcześniejszych artykułów rozwinęła się dyskusja na temat ilości sprzedanych apartamentów w Cosmopolitan Tower. Napisałem do nich maila z pytaniem skąd tak duże rozbieżności między ilością sprzedaży deklarowaną w mediach przez przedstawicieli firmy, a liczbą dostępnych apartamentów na stronie internetowej. Odpisali, że sprzedanych jest 100 sztuk, zarezerwowanych 30, a wolnych 100, natomiast w internecie prezentują również te które zostały sprzedane, po to żeby klienci mogli sobie je pooglądać i oni zaproponują alternatywę,… Czytaj więcej »
Mazuryn
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

do Adam Czupi odpowiedź pani Kierownik Referatu Ewidencji Gruntów
Wydział Geodezji
Urząd Miejski w Gdańsku

"31.12.2013r. weszła zmiana do rozporządzenia z dnia 29 marca 2001 r.w sprawie ewidencji gruntów i budynków, która zmieniła paragraf. 74 ust.3(został uchylony)Przed zmianą rozporządzenia była możliwość udostępniania danych z rejestru cen i wartości nieruchomości na podst. art 24 ust.3 ustawy z dnia 17 maja 1989 r.Prawo Geodezyjne i kartograficzne.

Obecnie dostęp do bazy rejestru cen i wartości nieruchomości mają rzeczoznawcy majątkowi oraz praktykanci biur rzeczoznawców majątkowych"

i tak to to w Gdańsku wygląda :)

Mazuryn
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Ceny za udostępnienie danych w Gdańsku!

Dla nieruchomości będącym przedmiotem transakcji albo wyceny rzeczoznawca majątkowy otrzymuje odpłatnie zbiór danych rejestru cen i wartości nieruchomości w postaci elektronicznej (stawka podstawowa za nieruchomość 6 zł)
lub wyciąg z rejestru cen i wartości nieruchomości w postaci dokumentu drukowanego ( stawka podstawowa za nieruchomość 8zł tabela nr 12 ustawy PGiK) po złożeniu zlecenia – pokój nr 4 ul. 3 Maja 9.

Rzeczoznawcy udostępnia się również do wglądu zbiory aktów notarialnych będących podstawą wpisów w ewidencji gruntów i budynków( 30 zł za przeglądanie ok. 4 godz) tabela nr 16 poz.5 ustawy PGiK

Z poważaniem!

Mazuryn
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Szyba odpowiedź pani Kierownik
"Witam!
Art 24 PGiK dotyczy bazy ewidencji gruntów, która jest odrębnym rejestrem.
Niestety w operacie ewidecji gruntów nie posiadamy informacji dot.wartości nieruchomości (brak jest przeprowadzonej taksacji nieruchomości )"

Adam Czupi
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Rzeczywiście, dużo zmian było na przełomie ostatnich 6 mc i można się w nich pogubić, ale (nie odpuszczam) i nadal uważam, że uzyskanie danych transakcyjnych jest możliwe choćby poprzez takie podejście: „Ustawa Art. 20. 1. Ewidencja gruntów i budynków obejmuje informacje dotyczące:(5) wartość katastralną nieruchomości;”A rozporządzenie na to: „§ 74. 1. Starosta prowadzi rejestr cen nieruchomości, określonych w aktach notarialnych, oraz wartości nieruchomości, określonych przez rzeczoznawców majątkowych w operatach szacunkowych, których wyciągi przekazywane są do ewidencji gruntów i budynków na mocy odrębnych przepisów.” Więc jednak te dane dotyczące cen (również transakcyjnych) są przekazywane do ewidencji gruntów i budynków (przynajmniej powinny… Czytaj więcej »
Mazuryn
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Ponownie Nasza ulubiona pani Kierwonik
"Witam!

Wartość katastralna nieruchomości Art 20 ust 2 pkt 5 PGiK powstanie w wyniku masowej wyceny- na podstawie oszacowania nieruchomości reprezentatywnych- będzie tożsama z wartością rynkową.

Natomiast Art 40a ust 2 pkt 2 umożliwia podmiotom wymienionym uzyskanie zbiorów m.innymi bazy rejestru cen i wartości nieruchomości."

Mazuryn
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

cholibka tak mi odpisała:
"Wg obowiązującej ustawy PGiK osoby uprawnione do otrzymania danych rejestru cen i wartości nieruchomości wypełniają formularze P i P4. Proszę to sprawdzić również na stronach innych miast."

Adam Czupi
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Nie żebym zastawiał dosadną kontrę @chińskiemu agentowi i przy okazji słodził autorowi, ale właśnie takie raz na jakiś czas przekrojowe uważam za lepsze, skoro blog na już 700k odwiedzin i nie każdy ma czas na czytanie wszystkich artykułów. Poza tym to chyba nie ma być …Zakon Marii. Szukałem ostatnio danych o demografii (wiem, że gdzieś były i po przeszukaniu 10 wpisów odłożyłem sprawę na potem (a tu proszę mówisz i masz). Poza tym można zawsze coś ciekawego napisać w komentarzach, gdy niektóre zagadnienia lub ich aktualnie opracowana treść wydaje się już nużąca. Moje komentarze: 1. Poszedł bym dalej z UM… Czytaj więcej »
kaloryfer
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
W ogólnych założeniach nie sposób nie zgodzić się autorem niosącym kaganek oświecenia wśród mroku medialnej papki. Z pewnością mamy do czynienia z dłuższą tendencją spadkową i kto wie, może nawet za 15lat mieszkania będą po 4k z metra w Warszawie…. ale może za kolejnych 15 lat będą znowu po 8-9k. Jak cała ekonomia tak i rynek nieruchomości wykazuje tendencje sinusoidalne. Drogi autorze, jak sam zauważyłeś tendencja spadkowa jest obecnie baaaardzo powolna. Czekając na to cenowe "dno" można się albo nie doczekać, lub w optymistycznej wersji doczekać nie raz (i szczytów i dna). Zamiast mielić ciągle te same tematy i wykresy… Czytaj więcej »
kaloryfer
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

BTW Całkiem ciekawy przykład, że w długofalowym okresie ceny nieruchomości zachowują się dość stabilnie (przynajmniej jeśli chodzi o grunty) był porzytoczony na blogu Cynika gdzie porównano ceny złota i gruntów w Warszawie w roku 1897 i obecnie i wyszło że ceny są praktycznie identyczne http://dwagrosze.com/2015/02/zloto-trzyma-wartosc.html

DK
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Lukasz Kardas
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

I znowu autor bloga "się myli" i pewnie ma jakiś interes, żebym tego mieszkania nie kupił.

Przecież ten pan mówi żeby brać już teraz, bo zaraz będzie drożej.

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Mieszkania-pojda-w-gore-wywiad-z-J-Wojciechowskim-7238413.html

k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Znowu w mediach dłuższy czas nie ma agresywnej nagonki (może już nigdy nie będzie :)), więc Józek znowu odpala swój "czar i PR" – stać go :D Normalnie Déjà vu :)http://bankier.tv/szef-jw-construction-nie-traci-optymizmu-15811.html Ten sam przerośnięty komin (bo nie kominek), trofea, sukcesy i płonne wizje wzrostów :), Józek jest lepszy niż kabaret. Ten wywiad, jest jeszcze bardziej żenujący niż poprzedni, sam tytuł pisał chyba gimnazjalista, oczywiście wiadomo co autor miał na myśli, ale nie można na poważnym? portalu pisać w tak potoczny sposób…Zagajanie Józka o to, jakim to nie jest milionerem (i we Forbsie też tak pisali) – …no cóż… pani redaktor… Czytaj więcej »
k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

@Lukasz Kardas
Myślę, że już wiesz dlaczego Józek akurat wczoraj wygłosił swoją prelekcję :D
…zaszczepił swoje mądrości przed twardymi danymi ZBP :)

Xx Yy
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Z Januszem jest taki problem, ze fajnie jakby rozliczyl sie kursu swojej smiesznej spoleczki i wczesniejszych wywiadow :)Przypomnijmy w ciagu roku spadek o ~30%. W ciagu 5 lat spadek o 650% :)Zapowiedzi Janusza w 2014 rowniez byly, co to mialo sie nie dziac, a scierwo spada :) Dla przypomnienia:"W najbliższych latach sprzedaż J.W. Construction powinna się ustabilizować na poziomie ok. 1.500 lokali rocznie. Poziom ten chcemy uzyskać już w 2014 r." – powiedział w rozmowie z PAP, Józef Wojciechowski, przewodniczący rady nadzorczej i właściciel J.W. Construction.Zrodlo: http://www.gpwinfostrefa.pl/GPWIS2/pl/index/news/info/560499,j-w–construction-chce-sprzedawac-ok–1-500-lokali-rocznie-poczawszy-od-2014-r–(wywiad) Teraz sie okazuje, ze:"Przypomnijmy, że w 2014r sprzedaż mieszkań w trzech kwartałach wzrosła… Czytaj więcej »
Xx Yy
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

oczywiscie mialo byc Jozef, wszedzie Janusze w tej pl :)

Bartek Barello
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
zeroxx
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
MaryJan
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Bartek Barello
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Tutaj dodatkowo jest tabelka https://homebroker.pl/artykuly/analizy/1399-korekta-cen-mieszkan Tyle było napinki, że wymóg wkładu własnego nie zaszkodzi rynkowi nieruchomości, a MdM ma marginalny wpływ na rynek i tak w ogóle to nie jest kompletnie deweloperom do niczego potrzebny, ale kłamstwa szybko wyszły na jaw.Teraz Pietraszkiewicz [ZBP] oznajmia wszem i wobec, że jednak wkład własny ma znaczenie (hamujące rynek), a Krasoń [HB] – jedyny argument jaki ma, przemawiający za wzrostem cen mieszkań …to dopasowanie cen do zakłamanych i zawyżonych limitów w MdM. W przełożeniu na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze mowy o widocznym obniżaniu stawek ofertowych, ale pole do coraz ostrzejszych negocjacji cen, zaczyna… Czytaj więcej »
Daniel Nofap
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Modzelewski o kredytach frankowych:
"Kredyty we frankach to w rzeczywistości kredyty w złotych, bo banki nie miały tej waluty – uważa prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów"
http://www.tvn24.pl/prof-modzelewski-o-kredytach-we-frankach-szwajcarskich,518137,s.html

sing dst
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

A udzielając KREDYT w PLN mają tę walutę ? KREDYT różni się od POŻYCZKI tym, że banki nie mają waluty, którą pożyczają (kreują).

zeroxx
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Korekta cen ale jak zwykle tylko na chwilkę, momencik :)
https://homebroker.pl/artykuly/analizy/1399-korekta-cen-mieszkan

k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
HB i OF grają jeszcze w taką grę, że starają się w tych swoich tabelkach i indeksach niby zgodnie z ogólnymi komentarzami, ale jednak sztucznie (najważniejsze, że pod ich kontrolą), wyznaczać trend ruchu cen mieszkań. Na zasadzie:Dzisiaj: "Ceny spadają, tak jak mówiliśmy" Za kilka miesięcy napiszą "Teraz mówimy, że ceny już rosną, a wcześniej nie pomyliliśmy się, więc?" Coś podobnego było już na samym początku 2013r.http://www.open.pl/news/mieszkania_w_rok_stanialy_o_ponad_13_proc.html Teraz jak widać po dzisiejszej publikacji na wykresie jest na koniec 2012r piękny "dołek" i od tamtej pory jest zaklinanie rzeczywistości jako to ceny rosną (głównie przez zmianę struktury kupowanych mieszkań, a przypadkiem przez… Czytaj więcej »
Xx Yy
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Kolejny ciekawy artykul:http://www.bankier.pl/wiadomosc/Kredyty-mieszkaniowe-w-2014-r-ponizej-oczekiwan-7238748.html Jest nasz ulubieniec Pan Furga z ZBP"Rok 2014 był najsłabszym rokiem dla rynku kredytów mieszkaniowych w ciągu minionych dziewięciu lat. Zarówno liczba, jak i wartość kredytów mieszkaniowych była niższa nawet od wyników kryzysowego roku 2009" A tyle furgotal co to nie bedzie sie dzialo jeszcze w sierpnoiu 2014http://nieruchomosci.pb.pl/3820293,34656,zbp-banki-udziela-w-2014-roku-wiecej-kredytow-hipotecznych-niz-w-ub.-r.""Potwierdziła się w tym roku sezonowość na rynku kredytów mieszkaniowych. Przez wszystkie cztery kwartały ubiegłego roku było płasko, ale już II kwartał tego roku przyniósł znaczące odbicie – zarówno jeśli chodzi o liczbę, jak i wartość. To cieszy, ale w porównaniu z danymi z okresu boomu daleko nam. Już jesteśmy… Czytaj więcej »
k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

On dobrze wie co robi, a rzeczy o których mówił i niby przypadkiem nie trafił z prognozą, to było po prostu: Kłamstwo :)

Analizy Cornix
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

"chwilowa wysokość raty/stóp procentowych nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia atrakcyjności kupna mieszkania."

Dlaczego? Chodzi o chwilowość czy o coś innego? '
Ludzie mają tendencję do kredytowania się "pod korek", więc niższe raty (przez niższe stopy procentowe) im to ułatwiają. Kto by myślał o tym, że mogą wzrosnąć…

terefferee
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Jedno się jeszcze nie zmieniło , poza ogłoszeniami w "gratka" nie można wyszukać ceny mieszkanie po cenie za metr kwadratowy :)

Adam Czupi
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Jak na mój gust, jednak trochę w mainstramie prasowym zauważa się korektę. No i te wszystkie Homebrokery OF itd. A może właśnie Ci pośrednicy (brak kasy od dev) walić będą bez ogródek "dawać niskie ceny" (przynajmniej inwestorzy prywani) aby był chociaż ruch w interesie. No cóż czy się sprzeda cudze 1 za 2 czy też 2 za 1 prowizja wyjdzie ta sama. I większa część społeczeństwa zadowolona przed wyborami …
Pośrednicy nieruchomości, już zadawalają się prowizją jedenej strony. …. byle pchnąć …transakcję. Hm…

sing dst
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

@Adam – ciekawe co piszesz. Rzeczywiście mogli dojść do takiej konkluzji a to by oznaczało naprawdę solidną wiosnę – byle nie za bardzo solidną bo jestem alergikiem i dostanę mocno po du***, wróć, po spojówkach <;

Adam Czupi
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
@sing dstMoje "realne" rozglądanie się po rynku od kilku tygodni (popularnym i wtórnym w Warszawie, żeby nie było) utwierdziły mnie z wielu względów (atmosferze tu panującej), że każdy rok jak na ten czas to 5-10% procent oszczędności. I czekam (ponieważ mogę) na średnioważoną dla mojego targetu bliżej 6.500 niż 7.500, wszak to prawie "stówka" jak się patrzy. Czy w Polsce łatwo jest odłożyć "stówkę" takiejże "popularnej" pracy w ciągu roku lub 1,5?Ponieważ na tym blogu dziennie jest tysiąc wejść, sugeruję aby Ci realnie zainteresowani teraz i w niedalekiej przyszłości wprost zaawizowali sprzedawcom, pośrednikom wartość, jaką są w stanie rozsądnie zakceptować.… Czytaj więcej »
Marian
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Słuszna uwaga. Ja ze swojej strony polecam dodać ogłoszenie o chęci zakupu na jednym z lokalnych portali czy stron o mieście (zaczepnie, nawet pod fałszywymi danymi/mailem/telefonem tylko do tego). I określić widełki tego czego się oczekuje, np. mieszkania 2 lub 3 pokoje, nie w wieżowcu, o metrażu od do, jeśli do gruntownego remontu, to cena metra nie może przekraczać kwoty X, jeśli jest ładnie wykończone, to nie może przekraczać kwoty Y, jeśli coś pośrednio to zakres między X a Y. Oczywiście warto załączyć dopisek, że zastrzegacie sobie prawo do nieodpowiadania na każdy mail, że maile nie wpisujące się w podane… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

@Marian – to jest również bardzo dobry pomysł, na pewno mniej czasochłonny i docierający do szerszego rynku (też innych osób, które zamierzają kupić mieszkanie) co tylko spotęguje zdrowy ferment.
A co do przekazanego przez Spidi84 linka, to owszem, internauci "pukają" Markasa Wielgasa na wszekie możliwe sposoby. Może by tak zeswitchować na formum GW RP itd link to tego forum…. Niech sobie poczytają….

Spidi84
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
Tomasz Kanafa
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

marek swoje, a komentujacy pod artykulem swoje :) po komentujacych widac, ze jeszcze troche trzezwo myslacych osob jest.

sing dst
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Tak tak, słońca dzisiaj było mało, smutno trochę. Może jakaś lekka deprecha…. Nic z tego, ja na to nie pozwolę :D
Polecam Wam w YT wrzucić sobie "Thug life compilation" – niektóre z tych kompilacji naprawdę dobre. Ok, ale to taki przedsmak. Pod poniższym linkiem artykuł, lekka retrospekcja – UWAGA, przeczytanie całego artykułu grozi zawałem serca spowodowanego śmiechem !

http://porady.domiporta.pl/poradnik/1,127301,4838096.html

k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Wielgo zajrzał do mieszkań z BGK

http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,17488033,Tak_wygladaja_mieszkania_na_wynajem_nalezace_do_funduszu.html#Prze

Dalej nie zdradzili (i pewnie nie zdradzą), za ile zostały rozdane m.in. i nasze pieniądze.

k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

I jeszcze piesek deweloperki REAS obszczekuje dane z ZBP :D

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/czym-deweloperzy-kusza-kupujacych-w-2015/xj599

"Już nie tak łatwo o obniżkę ceny mieszkania"

Jeżeli wszyscy wokoło zaczynają rozumieć, że "Coraz łatwiej o negocjacje przy kupnie mieszkania", po prostu napiszmy coś zupełnie przeciwstawnego …i "nasze na wierzchu", bo to my mamy publikację, a nie oni :) – taka sama filozofia jak Józka :)

maciasos maciej
Gość
2 lata 1 miesiąc temu
k-dek
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

http://wyborcza.biz/pieniadzeekstra/1,143372,17484573,Czy_warto_teraz_kupic_mieszkanie__Cztery_najwazniejsze.html#TRrelSST

Wielgo też podłapał tekst jaki został mu przyklejony "(kupuj) bo taniej już nie będzie", i na tej podstawie, znowu buduje tezy na swoją modłę :), to już taki lekki akt desperacji i ze strony REAS i ze strony Wielgo.

Stefan
Gość
2 lata 28 dni temu

http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,17491627,Psy_szczekaja__karawana_jedzie_dalej.html?biznes=wroclaw#BoxBizLink

Dziwka do tej pory prezentowała swoje wdzięki. Teraz wystawiła ostro kuper :D

Xx Yy
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

http://mieszkaniowy.blox.pl/2015/02/Psy-szczekaja-karawana-jedzie-dalej.html tu udaje idiote.
Do czasu gdy ten koles i jemu podobni beda pracowac w wyborczej itp. nie zaplace ani 1zl za wydanie papierowe ani za artykul w internecie. Kurestwa nie wspieram :)

Gościnny Kraków
Gość
2 lata 1 miesiąc temu

Polecam analizę wynajmu mieszkań na podstawie realnie przeprowadzonych transakcji:

http://www.goscinnykrakow.pl/aktualnosci/Ceny-wynajmu-mieszkan-w-Krakowie-IV-kwartal-2014,21,0.html

Xx Yy
Gość
2 lata 28 dni temu
Adam Czupi
Gość
2 lata 27 dni temu
A ku ku (już inaczej nie potrafię zareagować na analizy Wielgasa. Spanish house prices have been falling for six years, with a total decline of 40% (46% inflation-adjusted) from the values reached in Q4 2007, before the crisis. There have been 25 consecutive quarters of y-o-y declines:In 2008, Spanish house prices fell 8.75% (-10.05% inflation-adjusted)In 2009, house prices fell 6.57% (-7.23% inflation-adjusted)In 2010, house prices fell 3.85% (-6.67% inflation-adjusted) In 2011, house prices fell 8.17% (-10.28% inflation-adjusted) In 2012, house prices fell 11.34% (-13.82% inflation-adjusted) In 2013, house prices fell 9.19% (-9.44% inflation-adjusted) 2014 tu stabilizacja ;-) w Madyrcie -5%… Czytaj więcej »
PC Jar
Gość
2 lata 27 dni temu
Dexter
Gość
2 lata 27 dni temu

Moim zdaniem komentarze sensowne.
Od siebie dodam, że jeżeli Państwo (rząd) się za coś bierze to na pewno nie będzie to z korzyścią dla "zwykłych" ludzi.

k-dek
Gość
2 lata 27 dni temu
Niecałe 3min. wystąpienia i Kasia z pieska deweloperki REASa wyjaśnia już bez ogródek po co jest MdM… http://www.bankier.pl/wiadomosc/Program-Mieszkanie-dla-mlodych-przyspieszy-7239437.html "Jeżeli Limit Cenowy Będzie Rósł, a wiele wskazuje, że tak właśnie będzie, to coraz większa liczba projektów deweloperskich Bez Obniżek Cen będzie kwalifikowała się do programu. W kolejnych dwóch latach w ramach programu sprzedanych może zostać nawet 15 proc. mieszkań na warszawskim rynku pierwotnym." Od 1 kwietnia nowe limity w MdM (na najbliższe pół roku), cóż mamy rozumieć, że wzrosty limitów dopłat są już dogadane? …tylko czym jest to podyktowane, w okresie długotrwałej już deflacji? Kolejny raz dostosowujemy socjalny program dopłat do… Czytaj więcej »
Xx Yy
Gość
2 lata 26 dni temu

Chyba mdm ma byc do 2018, a pozniej sie zobaczy :)
Niestety dopoki ludzie beda glosowac na te same RYJE to tak niestety bedzie w kazdej dziedzinie zycia. Dla mnie nie wyobrazalne jest, ze w sejmie jest ponad 400 poslow,a wsrod nich KOPACZKA, piechocinski, jonskie, mastalarki, hofmany, nowaki, niesioly itd. :)

marek
Gość
2 lata 25 dni temu

póki mają płynnośc bedą ustawiac limity pod wiekszy profit jak było w RNS w 2010 ( ceny pod 10 tyś w-wa ) aby pozbyć się wysoko w cenie. Mieszkań przybywa płynność stabilna więc spekulują ramię w ramię z ustawodawcą. Jeszcze czegoś nie rozumiecie w tym kraju ? dajecie powody grupom interesu to tak będzie cały czas. Tylko bierność może coś w tym temacie zaradzić. Im więcej chętnych na ich warunki tym więcej mają z tego oni.

Kamila Mechatronika
Gość
2 lata 25 dni temu

mam do was pytanie, czy oglądacie czasami ogłoszenia o kupno
domu/mieszkania ? Ja oglądam często i czasami zdarza mi się napisać do
sprzedającego z propozycją o własnej cenie, na przykład, ktoś
wystawia, mieszkanie 3 pokojowe z rynku wtórnego w cenie 230tyś, ja
piszę, że jestem w stanie za to mieszkanie zapłacić np 150 tyś,
sprzedający ze śmiechem odpisuje czy to żarty… ?? We wszystkich
ogłoszeniach gdy podam swoją cenę, nikt nie chce słyszeć o
obniżkach… i każą szukać dalej. Co o tym myślicie ? Uważam, że nie
będzie łatwo o normalne ceny mieszkań przy takim podejściu
sprzedających…

Michal Kuzniar
Gość
2 lata 25 dni temu

Raczej ciężko zbić cenę ot tak o 35%. Bardziej rozsądne wydają się kwoty niższe o 5-15% od ofertowych.

konysk
Gość
2 lata 25 dni temu

Najpierw obejrzyj mieszkanie, później negocjuj z agentem. Dowiedz się, jaka najwyższa oferta została odrzucona (nadal możesz zaproponować niższą cenę, agent niekoniecznie powie ci całą prawdę) i jak długo nieruchomość jest wystawiona na sprzedaż. Ja zaproponowałem 620.000 za nieruchomość wystawioną za 890.000, agentka zapewniała mnie, że 650.000 zostanie zaakceptowane.

Adam Czupi
Gość
2 lata 25 dni temu
@michał kWydaje mi się, że czynisz błędne założenie, jeżeli miszkanie jest warte 100k (jest pięć w zakończonej inwestycji) i wystawię je za 150k a pozostałych 4 po 110k, jaka będzie cena rynkowa mojego rozsądnie(powiedzmy że transakcyjna jest 100k w tym budynku? 150k -5-10%?. @Kamila Mech. To jest gra, są ludzie którzy 1. chcą zbadać rynek kupujących, 2. mają czas by trzymać np 3 lata i czekać na osobę która jest w stanie przepłacić – a czasami są takie z różnych względów, 3. kupiły w 2009 roku i każde 10% to strzał we własne plecy (ponieważ miało być zyku 50% w… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
2 lata 25 dni temu

konysk dobrze pisze, tak właśnie należy robić.

Michal Kuzniar
Gość
2 lata 25 dni temu
@ Adam Czupi Adamie, to Ty błędnie interpretujesz moją wypowiedź. Kamila chciała kupić mieszkanie na rynku wtórnym, zakładam że od obecnego właściciela, nie od dewelopera, który świeżo co skończył inwestycję. Właściciel najprawdopodobniej sam przepłacił za mieszkanie, a nawet jeśli nie to i tak nie będzie brał pod uwagę kosztów budowy, ale "ceny rynkowe". Mimo wszystko w jej wypowiedzi jest zbyt mało danych, aby oceniać czy mieszkanie rzeczywiście jest warte 150 czy 230. A może 70? Generalnie jak wszyscy wiemy obserwujemy na polskim rynku mieszkaniowym bańkę, z której powoli, acz nieubłaganie schodzi powietrze. Ludzie dostosowują swoje ceny ofertowe do cen innych… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
2 lata 25 dni temu
@Michal KMichale obstaję przy swoim. Stwierdziłeś jednoznacznie, że bardziej rozsądne są obniżki o rząd wielkości „x-y”. Stąd również podałem Ci bardziej uniwersalny przykład (a raczej Kamili), że wszystko odnosi się do kontekstu ceny względem ofert konkurencyjnych i cen transakcyjnych (o którym w swoim wpisie już nie wspomniałeś, w drugim już owszem). I może to być i 5% ale również 35% (i taki dobry przykład podał Ci @Konysk)Mój przykład jest uniwersalny dla każdego rynku również wtórnego, skala potencjalnych obniżek zależy od kontekstu innych oferty często w tym samym budynku.Michale jeżeli poczułeś się urażony słowem "błędne" to wiedz, że z mojej strony… Czytaj więcej »
marek
Gość
2 lata 25 dni temu
zeroxx
Gość
2 lata 25 dni temu
marek
Gość
2 lata 25 dni temu

już nie wiedzą jak nisko zejść heh

http://www.money.pl/gielda/wiadomosci/artykul/stopy-procentowe-w-polsce-najnizsze-w,250,0,1724922.html

im bardziej tną tym większa deflacja i coraz niższa inflacja. To są ekonomości wielkiej klasy od usa i kopiowanie ruchów w polsce ! nic nie trzyma wartosci w takich srodowisku bo kazde podbicie cen na aktywach czy towarach to tylko nabranie i sprzedanie innym aby się meczyli ze spienięzeniem tego w cenie.

marek
Gość
2 lata 25 dni temu

będą tak ciąć aż złapią tyle frajerów w bilansach aby potem podnieść stopy i doić kredyciarzy a skoro najmniej od 9 lat hipotek to muszą tak robić.

marek
Gość
2 lata 25 dni temu
maciasos maciej
Gość
2 lata 24 dni temu

Info ze strony UM W-wa
"Rejestr Cen i Wartości Nieruchomości (RCiWN) dla obszaru Warszawy prowadzi Prezydent m. st. Warszawy za pośrednictwem Biura Geodezji i Katastru Urzędu m. st. Warszawy.
Na informacje zawarte w RCiWN składają się dane pochodzące z:
odpisów aktów notarialnych przekazywanych przez kancelarie notarialne,
wyciągów z operatów szacunkowych przekazywanych przez rzeczoznawców majątkowych.
Dane te stanowią podstawę do dokonywania wycen wartości nieruchomości, a w przyszłości będą źródłowym materiałem do przeprowadzenia powszechnej taksacji."
Jesli ktos sie zastanawia czy bedzie taksa to polecam ostatnie słowa cytatu
Przytocze ponownie "a w przyszłości będą źródłowym materiałem do przeprowadzenia powszechnej taksacji"

Marcin
Gość
2 lata 24 dni temu
Ja nie wiem co wy macie przeciwko temu podatkowi katastralnemu. Ja nie uważam, aby miał być on czymś złym. Według mnie taki podatek zmotywowałby właścicieli pustostanów do ich uwolnienia a tym samym przyspieszył i pogłębił spadek cen zakupu i najmu nieruchomości. Byłoby to z korzyścią dla społeczeństwa. Państwo i tak zbiera podatki, byłbym zadowolony gdyby któryś z obecnych podatków obniżyć (np. PIT), a w to miejsce wprowadzić podatek katastralny. Oczywiście nie zgadzam się aby w wyniku tego Państwo pobierało sumarycznie więcej podatków, bo Państwo ile nie pobierze to i tak zmarnuje i jeszcze przy okazji zadłuży nas wszystkich, ale gdyby… Czytaj więcej »
Tomasz Kanafa
Gość
2 lata 24 dni temu

no i wlasnie w tym jest problem. tu nie wprowadza sie jednego podaku i likwiduje drugi, tu zawsze jest tak, ze nowy podatek jest dodatkowy i dodatkowo obciaza obywateli.
nie licz na to, ze ktokolwiek zmniejszy podatki – za duzo jest darmozjadow do utrzymania i swietych krow z przywilejami emerytalnymi

konysk
Gość
2 lata 24 dni temu

Moim skromnym to podatek od nieruchomości, tak jak wspomniał Marcin, zachęciłby do większej rotacji na rynku. Przy czym jest tak jak pisze Tomasz Kanafa, rząd nie obniży podatku, bo to nie w jego interesie. Rozsądnym wyjściem wydaje się odpowiednik angielskiego Council Tax – podatku gminneggo/dzielnicowego, który stanowiłby budżet rozwojowy danego rejonu. Dobrze by było, żeby mieszkańcy mieli jeszcze wpływ na sposób wykorzystania tych pieniędzy… eh, fantazja mnie poniosła…

sing dst
Gość
2 lata 23 dni temu

Podatek katastralny spoko, nawet ostatnio Kolonko dosyć mocno pojechał w tym temacie (szczególnie frankowców).
Tylko właśnie… Pomyślcie o tych "bogatych" zakredytowanych niewolnikach, szczególnie frankowiczach – którzy nie dość że będą płacić haracz do końca życia za mieszkania (które np. po 5 latach im już nie odpowiadają, które się sypią, okolica się psuje, sąsiedztwo nieciekawe itd. => co przekłada się na spadek morale <;), to jeszcze dołoży się im podatek katastralny. Wtedy na pewno będzie boom. Boom ludzi wiszących na sznurze :P

Marcin
Gość
2 lata 23 dni temu
@sing dst. To Ci ludzie są powodem istnienia tego bloga, bo to oni podbili ceny swoim nierozsądnym podejściem, więc może nie powinno Ci ich być aż tak żal. Umocnienie franka względem złotówki to za mało żeby społeczeństwo przejrzało na oczy, bo jak popytam ludzi wkoło mnie to niewiele osób wierzy w tezy jakie są prezentowane na tym blogu. Potrzeba więc większego kopa, aby kredyciarze, banki, deweloperzy i politycy pożałowali podbijania cen i utrzymywania ich na wysokim poziomie. Bez takiego kopa większość społeczeństwa wciąż będzie utrzymywać obecną sytuację w cenach nieruchomości, a być może podbijać jeszcze ceny. Ja wkoło widzę jeszcze… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
2 lata 23 dni temu
"jest tylko kwestią czasu kiedy banki ułatwią dostęp do kredytów" Co ty gadasz? Czym to argumentujesz? Przy obecnym kierunku zmian stosunku podaż/popyt ceny muszą spaść i będą spadać wolniej lub szybciej. Dojdzie do tego, że jeden klient będzie miał do wyboru kilkanaście podobnych mieszkań i będzie latał od jednego sprzedawcy do drugiego, aż znajdzie tego, kto najwięcej zejdzie z ceny. Spadku cen nie zatrzymasz. A skoro ceny będą spadały… to chyba coraz mniej ludzie będą potrzebowali kredytu (hipotecznego), prawda? Wiele ludzi za łatwo bierze kredyt, ale to wcale nie znacza, że chcą go brać, im bardziej ceny się urealnią, tym… Czytaj więcej »
Marcin
Gość
2 lata 23 dni temu

@xellos540 Banki będą próbowały ratować zyski ułatwiając dostęp do kredytu tym bardziej im bardziej ludzie tych kredytów brać nie będą, bo z tego żyją banki: z kredytów i z tego mają zyski, a kredyty hipoteczne to stabilne zyski przez lata.

xellos540
Gość
2 lata 23 dni temu
Sorry, ale bank nie żyje "z kredytu". Bank żyje z odsetek od kredytów. Z odsetek od spłacanych kredytów. Dawanie kredytów nie do spłacenia jest świetnym przepisem na stratę lub zmniejszenie akcji kredytowej, jak ludzie zauważą, że banki masowo zaczną sprzedawać kredyty komornikom itp. Teraz gorzej dostać kredyt, rząd coraz wyraźniej siedzi nad pod. kastralnym, co raczej obciąży domowy budżet i zmniejszy "zdolność" kredytową niż odwrotnie. Już teraz są licytacje komorników przy niskich stopach, a jak wzrosną, to kredyty łatwiej spłacane nie będą. Dyskusja więc jest raczej w kwestii czy stopy wzrosną. Moim zdaniem wzrosną. Bank może mieć zysk na innych… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
2 lata 23 dni temu

A co myślicie o tych wykresach?


są bardzo podobne do polskic z lat 2007 -> xxxx
Co do wykresu pierwszego to nie mam wątpliwości, że będzie bardzo podobny również w przyszłości.
Pytanie jak zachowa się wykres nr2.
Mamy zakredytowane po korek wiele osób w wieku produkcyjnym, idzie niż a na emerytury wybiera się właśnie wyż. Kto u nas ma napędzać tą inflacje? Bo wszystkie znaki na niebie mówią, że konsumpcja ostro siądzie w najbliższych latach nawet jak nikt stąd nie wyjdzie.

Adam Czupi
Gość
2 lata 23 dni temu
zeroxx, sądzę, masz rację, z tym że w przeciwieństwie do PL w JP chyba nie i nie było ma takich subsydiów dla branży dew. Ja obstaje za równym zjazdem w dół pacyfikowanym różnymi doraźnymi programami lecz nawet 0% nic nie da. Większego zjazdu spodziewam się w używanych jak w Madycie, a katastrofy po 2022, po wyhamowaniu siłą inercji systemu dopłat zUE do 2020.BTW, ciekawa sprawa, od słowa do słowa Pan który sprzedaje 4 pokojowe mieszkanie wygadał się, że takich osób jest tu dużo i chcą zbyć je ze względu na …koszty utrzymania… i zapewne na zycie właśnie na tej emeryturze.… Czytaj więcej »
marek
Gość
2 lata 22 dni temu
k-dek
Gość
2 lata 22 dni temu
Wielgo o zmianach w MdM – najważniejsze są fragmenty z NBP. http://mieszkaniowy.blox.pl/2015/03/NBP-niech-MdM-obejmie-rynek-wtorny.html Jak to jest że taka instytucja jak NBP [Narodowy BANK] wprost krytykuje program MdM, wytyka błędy, postuluje zmiany, a inna instytucja BGK [BANK Gospodarstwa Krajowego], ma to gdzieś! i rozdaje pieniądze jak chce, poprzez niejasne ustalanie wartości odtworzeniowej 1m2 i byle jak w stosunku do średniej zarobków w danym regionie kraju…Główny Bank w PL nie może zapanować nad pomniejszą jednostką …tylko sobie piszą, że jest źle.Więc kto to może zmienić jak nie oni? Sejm? Komisje sejmowe? – banda, którą można podkupić na milion sposobów :(Szykuje się powtórka z… Czytaj więcej »
Dexter
Gość
2 lata 22 dni temu
Wszyscy świetnie zdajemy sobie sprawę z tego, że w tym kraju dopóki rządzą ci ludzie to nic się nie zmieni. Dlatego będą takie durne inicjatywy jak RnS, MdM etc., plus inne głupoty. Można mieć tylko nadzieję, że propagując wiedzę na zewnątrz kilku ludzi zrozumie jak ten mechanizm działa. Mimo wszystko to i tak za mało. Myślenie ludzi jest takie. Co mnie interesuje ktoś kto płaci podatki i nie kwalifikuje się np. do MdM itd., sam też płacę to sobie odbiorę trochę swojej kasy za pośrednictwem np. MdM. Taki ktoś widzi tylko swój interes, a szerzej na sprawę nie spojrzy. Takim… Czytaj więcej »
Piotr Tokarski
Gość
2 lata 22 dni temu
Potrzeba silnego przywództw i lepszego zabezpieczenia socjalnego zamiast dotowania firm które następnie transferują zyski na zewnątrz a koszt przerzucają na resztę społeczeństwa. Socjalizm w Polsce to mit , Polskie rozwiązanie są raczej podobne koloniom RnS,MdM – transfer kapitału do developerów i banków OFE – transfer kapitału do największych spółek , na kredyt PIT-36L – korzyść głównie dla singli i osób najbogatszych łatwość zawierania umów cywilnoprawnych – odwleczone obciążenie dla pomocy społecznejmarna pensja minimalna netto – kreacja nisko płatnych miejsc pracy , gdzie tania siłą robocza to główna przewaga konkurencyjna , McDonalds,Sturbucks,Bieronka szczerze ukontentowane. dotowanie kopalń,hut i udawanie że wegiel to… Czytaj więcej »
marek
Gość
2 lata 21 dni temu

technologia się rozwinie tanio będzie a cegły i pustaki będzie past time

http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/chinska-firma-budowlana-drukuje-dom-drukarce-3d-w-ciagu-szesciu-godzin

Krzysztof P.
Gość
2 lata 20 dni temu
Zastanawiam się czy my jako zwykli obywatele jesteśmy w stanie jakoś ukrócić to szaleństwo związane z dopłatami. Ścieżka do TK jest chyba nieosiągalna dla szarego człowieka, ale jakas akcja z podpisami? Nóż się w kieszeni otwiera jak widzę ile muszę czasu pracowac na głupi kawałek ziemi i jaką część budowy domu mi to pochłonie. Nigdy nie brałem kredytu i dla mnie to jest ostatnia metoda finansowania konsumpcji. Pochodzę z biednej rodziny i pamiętam dobrze co to znaczy spłacać zaległości poprzez zaciąganie kolejnych. Niestety dzisiaj ludzie chcą mieć wszystko tu i teraz i nie potrafią w ciągu roku odłozyć nawet na… Czytaj więcej »
sing dst
Gość
2 lata 20 dni temu

W dzień kobiet ? W dzień kobiet takie nastroje ? Nie siadło z żoną wieczorkiem czy co ? :P

A tak na serio to 100% racji, wszyscy tu myślą krytycznie o tych subsydiach. Niestety konstatacja jest smutna – dopóki istnieje polityka w formie parlamentarnej (sprzedajne dzifki byle mieć stołek), dopóki w interesie władzy będzie "rozdawnictwo" tej zaniżonej średniej o której piszesz, która nie kuma podstawowych zasad ekonomicznych.
Czyli zabieramy pod przymusem (przecież podatki trzeba płacić no nie ? :P – tego nie widać) i rozdawanie ciemnej masie. A to górnicy, a to nauczyciele, a to pielęgniarki, a to wojskowi…

Xx Yy
Gość
2 lata 18 dni temu

http://inwestycje.pl/nieruchomosci/Jak-deweloper-lapie-klientow-na-rzetelnosc;253173;0.html
Ciekawy artykul, jednak zawsze warto przeszukać internet pod katem opinii o deweloperze ;)

Kamil I
Gość
2 lata 18 dni temu

Jakim trzeba być ignorantem by nie prześwietlić dokładnie dewelopera przed zakupem. Ludzie owszem, nie są winni ale głupi niemiłosiernie. Szczególnie Ci co "nie chcą płacić innym za wynajem i kupują 'własne' ". Pani z artykułu jest tego wzorowym przykładem.

k-dek
Gość
2 lata 18 dni temu

TVN nie napisał nic złego o dewelozłodzieju, bo dorzucili się im do programu (oficjalnie, a co pod stołem to już nikt nie wie)…ot "niezależne i wiarygodne" media, które latami rozpieszczały w TVN CNBC, Turka, a wcześniej Szarek z HB, kwieciście opowiadających o wspaniałych inwestycjach w nieruchomości …bo HB (Getin Noble Bank) za tą "opiekę" sowicie płacił.
TVN, Wyborcza i inni kłamcy, sprzedali 'frankowiczów', RnS-ców, a teraz MdM-ców w czasach najniższych stóp %.
Oszukani pod siedzibami AmberGold potrafili się ustawić, teraz wypadałoby "spalić" kilka oddziałów naganiaczy i stacji "biznesowej", to w końcu może by dotarło do oszustów, że jest "zbrodnia i kara"

sing dst
Gość
2 lata 18 dni temu
@Kamil Mimo, że zgadzam się w ogólności z Twoim wpisem widzę też drugą stronę medalu i o niej chciałem napisać. To, że ktoś nie sprawdza szczegółów przy powierzeniu TAKICH pieniędzy rzeczywiście woła o pomstę do nieba, jednak z drugiej strony trzeba główny nacisk kłaść na dewelopera. To on jest oszustem. On przedstawia prospekty, ma umowy z bankiem na finansowanie (skoro ma finansowanie to chyba już bank sprawdził?), zakłamywanie przez niego informacji, publikowanie nieprawdy itd. Znowu wracając – ufaj tylko sobie i nie będzie problemów. Tylko z takim podejściem do życia musiałbyś za każdym razem wszystko sprawdzać. W spożywczaku jak kupujesz… Czytaj więcej »
Kamil I
Gość
2 lata 18 dni temu

Powiem tak :)
Jak kupię coś zepsutego w sklepie to to wyrzycam, bo nie kosztowało mnie to majatek ;)
Mieszkanie to nie "świeża bułka" jak twierdzili swego czasu posrednicy.

Pełna zgoda, ze w takim świecie cięzko żyć ale da się w nim przyjąc co jest ważniejsze i to sprawdzić.
Mieszkanie i zadłużenie się na długie lata do takich ważnych aspektów życia należy i warto dołozyć starań by się nie nadziać ;)

sing dst
Gość
2 lata 18 dni temu

@Xx Yy

A tak w ogóle dzięki za artykuł. Sam z Wrocka jestem i przyda się ta wiedza ! Ahoj :)

Dexter
Gość
2 lata 18 dni temu

To takie Polskie podejście do biznesu, nie można czegoś zrobić solidnie, by kupujący dostał produkt w 100% wartościowy… A jeśli coś się spie….ło to wziąć za to pełną odpowiedzialność. Strach kupić w tym kraju cokolwiek powyżej kilku tysięcy złotych.
Przychodzi mi na myśl tylko to: https://www.youtube.com/watch?v=m00udFijVf0

sing dst
Gość
2 lata 18 dni temu

Apropo Murapolu, znalazłem jeszcze jedną piękną perełkę. Polecam herbatkę z miodem, wygodny fotel i oglądanie:
http://vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/lowcy-absurdow/wideo/07102010/2910798

K.O.
Gość
2 lata 18 dni temu

Samcik – mocny wpis,
wiatr wieje w dobrą stronę:)

'Być może sytuacja, w której średnia pensja pozwala na zakup ledwie 0,5 m2 mieszkania powoduje, iż liczba osób, które stać na zakup własnego "m" (bez konieczności zaciągania kredytu stawiającego budżet domowy na krawędzi ryzyka) i jeszcze z tego "uprawnienia" nie skorzystały, powoli się wyczerpuje? To by oznaczało, że ceny mieszkań – cokolwiek by nam nie wmawiali deweloperzy, pośrednicy nieruchomościowi i analitycy bankowi – mają jeszcze miejsce do spadku.

Ja w ogóle mam wątpliwości, czy w długiej perspektywie mieszkanie może być dobrą lokatą kapitału."

http://samcik.blox.pl/2015/03/Miniratka-nie-podnieca-ceny-w-promocji-jeszcze-za.html

k-dek
Gość
2 lata 18 dni temu

Taaa, a Samcik to się zna, akurat :D

Pinokio Turek to jedyny prawdziwy autorytet: "Ceny mieszkań będą rosły…" (odcinek 174) :)

http://www.bankier.pl/wiadomosc/W-2015-roku-potanieja-kredyty-Mieszkania-beda-drozec-7240668.html
http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/w-2015-roku-potanieja-kredyty-i-poprawi-sie-zdolnosc-kredytowa-polakow-mieszkania/jzjwh2

A najgorzej, że w pewnym sensie zaklęcia naganiaczy sprawdzą się poprzez bandyckie podniesienie limitów dopłat w MdM, już widać jak przebierają nóżkami, bo wtedy jest szansa, że lemingi dostaną na tacy (niemal) 10% wkładu własnego, a deweloperka jak już Kasia z REASa zauważyła: "Nie będzie musiała obniżać cen!" – bo przecież o to w tym programie chodzi :(

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mdm-rynek-czeka-na-nowe-limity-i-zmiany-w-programie/b8rdlz

"Aktualnie najważniejsze będą nowe limity cenowe, które światło dzienne ujrzą na przełomie marca i kwietnia."

Xx Yy
Gość
2 lata 18 dni temu

Nie wiem jak Wy ale uważam, ze za duże ryzyko kupować od firm, które maja takie negatywne komentarze.
Tak, wiem ze kazda firma ma cos na sumieniu ale to co można poczytać o niektórych skresla w przedbiegach :)

sing dst
Gość
2 lata 18 dni temu
To ja zapytam: 1. Czy w ogóle są jacyś deweloperzy, u których warto kupować ? Którzy są przede wszystkim solidni. To że drodzy to swoją drogą, ale żeby się nie okazało że później walczy się latami w sądach. Np. czy ktoś może polecić na jakimś rynku lokalnych firmę która realizuje swój cel biznesowy i jest uczciwa (nie ma mam na myśli, że ma marżę max 5%). 2. Czy skoro firmy stosują sztuczki tworząc spółki celowe tylko na daną inwestycję, po to żeby po jej ukończeniu, sprzedaniu, firmę zamknąć i przez to mieć rękojmię w poważaniu, która 25 grudnia 2014 roku… Czytaj więcej »
k-dek
Gość
2 lata 17 dni temu
Ad.1W procesie budowy budynków wielorodzinnych, należałoby rozróżnić kilka kwestii:a) Inwestor – Firma Deweloperska / Spółdzielnia mieszkaniowa (mogą też dysponować własną ekipą budowlaną)b) Generalny Wykonawca – Firma budowlana, która podpisuje umowę z Inwestorem (a wcale nie musi mieć ani jednego pracownika fizycznego)c) Podwykonawca/-cy – Firma/firmy budowlane często jedno/dwu brygadowe wykonujące konkretne prace budowlane "pod Generalnym Wykonawcą" – elementy żelbetowe (fundamenty, słupy ściany, stropy), prace murarskie, izolacje, prace dekarskie, elewacje, roboty branżowe: instalacje wod-kan, gaz, prąd itp. I teraz to czy dany budynek będzie wykonany zgodnie ze sztuką budowlaną tudzież bez wad i błędów, zależy głównie od tego jaka ekipa będzie go… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
2 lata 17 dni temu

@k-dek

A niech budowanie mieszkań będzie loterią (bo jak ma nie być?), ale żeby za to płacili. Jak 10% się nie zgadza z umową, to > 10% zejście z ceny (w końcu wada utajona), poza tym jakieś zawodowe kary czy cuś. Bo na razie to mamy:

— Poproszę 5 tych bułek po 20 gr.
— Proszę… Ups… jedna jest w połowie zjedzona, ale i tak zapłaci pan 1 zł… bo co mi pan zrobisz?

k-dek
Gość
2 lata 17 dni temu
"bo co mi pan zrobisz" – niestety tak właśnie jest :( Kupno mieszkania w budynku z wadami, nie ważne czy we własnym lokalu, czy w częściach wspólnych i dochodzenie swoich praw, to najczęściej irracjonalna droga przez mękę – jest mnóstwo for dyskusyjnych takich sytuacji (przy mniejszych usterkach deweloper / wykonawca zlewa tygodniami problem, albo wysyła p.Wiesia po godzinach i ten coś tam pogrzebie, zamaluje i udajemy, że jest ok, do czasu aż problem wróci, przy większych wadach to miesiącami przerzucamy się pismami, które mają odpowiedzieć na pytanie: "kto za to zapłaci?") Na dzień dzisiejszy nie ma specjalnie dobrych rozwiązań tego… Czytaj więcej »
sing dst
Gość
2 lata 17 dni temu

nowa podaż się już zbliża, nowa podaż się już zbliża, już puka do naszych drzwi….
http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/tysiace-mieszkan-pod-mlotek-szykuje-sie,204,0,1732044.html

sing dst
Gość
2 lata 17 dni temu
Może nie znacie, opowiastka pokazująca symetrię w relacji Bank-Klient: Pewien bardzo stary Indianin potrzebował pożyczki w wysokości $500. Udał się do lokalnego banku. Bankier wyciągnął formularz i zaczął zadawać pytania:– Na co zamierza pan przeznaczyć pieniądze?– Na podróż do miasta, żeby sprzedać to, co wykopałem z mojej ziemi.– Jaki proponuje pan zastaw?– Nie wiem co to zastaw – odpowiedział Indianin.– To jest coś wartościowego, co pozwoli pokryć koszty pożyczki, gdyby pan jej nie był w stanie spłacić… Może ma pan jakieś pojazdy?– Mam pickupa Chevy z 1949 r.Bankier potrząsnął głową…– A może ma pan jakiś żywy inwentarz?– Mam konia…– Może… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
2 lata 17 dni temu

Dobre ;-0

sosnowyjohn
Gość
2 lata 16 dni temu
Szanowny Gospodarzu , a co sądzisz o : "W Hiszpanii znów drożeją mieszkaniaIAR – Biznes12 Mar 2015, 17:11 12.03.2015 (IAR) – Po raz pierwszy od początu kryzysu, w Hiszpanii drożeją mieszkania – informuje Narodowy Instytut Statystyki. Wzrost jest niewielki – 0,3 procent – jednak zdaniem ekspertów świadczy on o odnowie hiszpańskiej gospodarki. W latach poprzedzających kryzys w Hiszpanii budowano rocznie 800 tysięcy mieszkań – czyli tyle, ile budują razem Niemcy, Francja i Wielka Brytania. Cena nieruchomości rosła rocznie średnio o 15 procent, dlatego bardziej opłacało się kupić mieszkanie i potem je sprzedać, niż trzymać pieniądze w banku. Wraz z kryzysem… Czytaj więcej »
Bartek Barello
Gość
2 lata 16 dni temu

0,3 % odbicia po laniu o 50% wieszczy rozwoj gospodarczy, hosse I prosperity? dejta spokoj :)

Kamil I
Gość
2 lata 16 dni temu

0,3% to równie dobrze może być "błąd statystyczny". Przypadkowy bądź celowy ;)

W domach z betonu
Gość
2 lata 15 dni temu
Czytałem… i padłem ze śmiechu, jak zobaczyłem ten wzrost o 0,3% ;) Jak ceny spadły mocno (50%), to czas w końcu na jakąś tam stabilizację. A co do hiszpańskiej gospodarki, to… moim zdaniem zmierza ona w kierunku greckim, a nie w kierunku odrodzenia. Podsumowując… artykuł godny Bartka T. W kwestii porównania z Polską, to mi się wydaje, że rynki są trochę jednak podobne – w Hiszpanii budowano dla turystów/inwestorów, których wywiało z początkiem kryzysu, a u nas buduje się dla własnych obywateli, których też wywiało (do UK/Irlandii). Jak u nas ceny zejdą od szczytu o 50%, to będę się skłonny… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
2 lata 16 dni temu

@sosnowyjohn
Dolar zyskuje w stosunku do większości walut na świecie, czy w takim razie mam się spodziewać, że PLN również?
Jeżeli w PLN będzie taki zjazd jak w Hiszpanii przez ostatnie 8 lat to powiedzmy mnie będę miał nic przeciwko jak ceny zaczną następnie wzrastać o 1% rocznie ;-)

Ponowanie jak już powyżej takie avizo poczyniłem w komentarzach:
In 2008, Spanish house prices fell 8.75% (-10.05% inflation-adjusted)
In 2009, house prices fell 6.57% (-7.23% inflation-adjusted)
In 2010, house prices fell 3.85% (-6.67% inflation-adjusted)
In 2011, house prices fell 8.17% (-10.28% inflation-adjusted)
In 2012, house prices fell 11.34% (-13.82% inflation-adjusted)
In 2013, house prices fell 9.19% (-9.44% inflation-adjusted)
duże miasta
During the year to Q2 2014:
In the Capital and Large Cities, house prices dropped 4.8%, a large improvement from annual declines of 11.5% in Q2 2013, and 13.5% in Q2 2012
Ile w Warszawie spadły w ciągu 3 ostanich lat? Jak doszusujemy do poziomów Hiszpanii z zarobkami (bo ceny mieszkań mamy już porównywalne), to dla mnie może nawet wzrastać o 3% r/r ;-) i to piszę poważnie,

A tu zajęcie dla wzrokowców
https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTOD_wx45j_LN3IBCJEPvlRiIVgbf25XflG_7b0cppfeDCxzWbf
Wkeić się nie udało (może nie potrafię -).

zeroxx
Gość
2 lata 16 dni temu

Trochę większa grafika.

Piramidka podobna do naszej :). Tam jak widać wyż ma już 35-39 lat.
U nas 30-35 ale spora grupa na Zachodzie. Będzie się działo :)

W domach z betonu
Gość
2 lata 15 dni temu

Świetny obrazek, Panowie! Idealny do kolejnego (dzisiejszego ;) wpisu.

k-dek
Gość
2 lata 15 dni temu

Dodatkowo swego czasu bloger Credit Slayer prześwietlił tak Duńczyków… z grubsza wyszło na to, że nawet stopy % "na przyzwoitym poziomie" nie zahamowały wzrostu cen mieszkań, w sytuacji kiedy mamy "górkę demograficzną"

http://creditslayer.blogspot.com/2014/06/zle-sie-dzieje-w-panstwie-dunskim-czyli.html

Bartek Barello
Gość
2 lata 16 dni temu
sing dst
Gość
2 lata 16 dni temu

poproszę printscreen artykułu, żal mi 3zł :P Zbieram na wkład własny :D

Stella Rene
Gość
1 rok 11 miesiące temu
ŚWIADECTWO jak mam kredyt. Jestem wasccrtha według nazwy. Mieszkam w Warszawie, Polska, Chcę używać tego medium poinformować wszystkie osoby ubiegające się o kredyt, aby być bardzo ostrożnym, ponieważ nie są oszustwa wszędzie Kilka miesięcy temu była napięta finansowo, a dzięki mojej desperacji został oszukany przez kilku kredytodawców online. Miałem prawie stracił nadzieję, aż mój przyjaciel, o którym mowa mnie do bardzo wiarygodnego pożyczkodawcy nazwie pani Stella Rene, którzy pożyczyć mi niezabezpieczonej pożyczki z 800,000,00 w ciągu 20 minut bez żadnego stresu. Jeśli jesteś w potrzebie jakiegokolwiek kredytu po prostu skontaktować się z nim teraz poprzez: {mrsstellareneloanfirm@hotmail.com} Używam tego medium poinformować… Czytaj więcej »
wpDiscuz