un-mucchio-delle-chiavi-antiche-29777377

Czy opłaca się inwestować w mieszkania na wynajem?

Ostatnimi czasy sporo można przeczytać w prasie i portalach branżowych o tym, jaką to opłacalną inwestycją jest aktualnie zakup mieszkania pod wynajem. 

Problem polega na tym, że znakomita większość tego typu wypowiedzi pochodzi ze znanego (i „cenionego inaczej” ;) kręgu pośredników typu Home Broker, Open Finance, czy Emmerson (w tej chwili na topie jest Bartosz Turek – legendarny już spadkobierca schedy po innej, nieco już zapomnianej legendzie branży, Oli „Sky is the limit” Szarek). Przeczytać możemy sporo artykułów na temat tego, że w tej chwili rentowność wynajmu mieszkań jest wyższa niż na lokatach bankowych, czy obligacjach skarbowych (może z wyjątkiem greckich ;) Dodatkowo, zapanowała jakaś przedziwna opinia (oczywiście znowu wśród pośredników, deweloperów i… u Marka Wielgo) na temat tego, że ludzie wyprowadzają pieniądze z lokat bankowych i inwestują je w mieszkania na wynajem. 

O ile spadek wartości lokat terminowych jest faktem, o tyle teoria, że pieniądze poszły na „inwestycje” w mieszkania, nigdy nie została niczym poparta (dlaczego taka teoria z gruntu jest bez sensu, opiszę w dalszej części wpisu). Niedawno ukazał się ciekawy artykuł: 

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Klienci-rezygnuja-z-lokat-Banki-maja-juz-nowa-smycz-2925084.html

Zostało w nim wyjaśnione, gdzie podziały się pieniądze z lokat – otóż pieniądze te, po krótkich poszukiwaniach, udało się „odnaleźć” na rachunkach bieżących/oszczędnościowych. Poniekąd było to do przewidzenia – przy dosyć niskim aktualnie oprocentowaniu na lokatach, lepiej pieniądze trzymać na koncie oszczędnościowym (albo zwykłym ROR), z którego można je wypłacić w dowolnym momencie (przykład cypryjski uczy, że możliwość szybkiej wypłaty może w pewnych okolicznościach stać się najważniejszym parametrem decyzyjnym). Dodatkowo, nikt jakoś do tej pory nie wyjaśnił, dlaczego ubytek pieniędzy na lokatach miałby powodować wzrost zainteresowania mieszkaniami? Jeśli nagle ludzie zaczęliby likwidować lokaty po to, aby kupić mieszkanie, to (przy stabilnej sprzedaży deweloperów) musiałoby oznaczać, że sprzedaje się dużo więcej mieszkań rynku wtórnym. Tyle że… ktoś, to sprzedał mieszkanie, nie schowa przecież otrzymanych pieniędzy do skarpety – przy dużej liczbie transakcji można przyjąć, że tyle pieniędzy, ile wypłynęło z lokat mitycznych kupców mieszkań wpłynie na lokaty mitycznych sprzedawców. Jak widać, nie ma żadnego sensownego związku między ilością pieniędzy na lokatach, a ilością sprzedawanych mieszkań. Pomijam oczywiście już fundamentalny absurd tego typu teorii – kto dysponujący gotówką rzędu set-tysięcy zamienia ją na mieszkanie? Na towar mało płynny, generujący koszty, do tego ciągle tracący na wartości. Powszechnie wiadomo, że łatwiej wydaje się pożyczone pieniądze – trud włożony w zdobycie dajmy na to 400 tys. złotych w gotówce jest taki, że raczej niewiele osób zamieni go na trochę cegieł o powierzchni 50m2 (w Warszawie). 

Wracając jednak do tytułu wpisu… nasz ulubiony Bartosz Turek powiedział ostatnio tak:

„(…) wiele osób woli zainwestować w mieszkanie, które da rentowność na poziomie brutto powiedzmy 6-7 proc., niż w lokatę, która na poziomie brutto da 3-3,5 proc. w skali roku”. 

Jedyny argument, który znalazłbym na poparcie tej teorii jest taki, że… w inwestycjach większość nie ma racji, dzięki temu mniejszość może zarobić ;)

Nie bardzo wiadomo, skąd Bartek wziął te 6-7 procent, skoro nawet wg Open Finance, słynącego z ciągłego naganiania na kupno (nie tylko inwestycyjne) nie wychodzi nawet 4.5%:

Z racji tego, że jest to mi rynek dość dobrze znany, postanowiłem przyjrzeć się danym dla Warszawy.  Jak widzimy, rentowność wynajmu jest najwyższa spośród wszystkich dużych polskich miast, stąd wniosek, że niezależnie od jakości powyższych wyliczeń, w pozostałych miastach jest gorzej.

A teraz popatrzmy na konkretne liczby: czynsz za m2: 41,35 zł, cena kupna m2: 7118 zł. Załóżmy, że zajmiemy się najbardziej popularnymi mieszkaniami na rynku najmu, czyli 2-pokojowymi, o powierzchni do 50 m2. 

Konia z rzędem temu, komu uda się wynająć mieszkanie 2-pokojowe, kupione za 350.000 (w tym oczywiście wykończenie i umeblowanie!) za 2050 złotych miesięcznie :) Za taką cenę najmu można przebierać w ofertach, w praktycznie dowolnej dzielnicy, pośród nowych, ładnie wykończonych mieszkań z garażami podziemnymi. I mieszkań tego typu nie kupuje się za 350.000 (chyba że właściciel zejdzie z ceną o 100.000 względem swojego ogłoszenia ;)

Dodatkowo przyjęto (moim zdaniem niezbyt realistyczną) wartość czynszu płaconego przez właściciela na 8 zł/m2 (w Warszawie). Dla mieszkania 50m2, wychodzi 400 zł czynszu – ponieważ mówimy tu o mieszkaniu za ponad 2 tys. zł miesięcznie, to musi to być mieszkanie w nowym, ładnym bloku, z ochroną, garażem, często także z basenem – w tego typu mieszkaniach czynsz jest zauważalnie wyższy.

Jednak w prezentowanej tabelce brakuje jeszcze najważniejszego – kosztów remontów. Żeby utrzymać mieszkanie 2-pokojowe w stanie, który pozwala je wynająć za ponad 2 tys. zł należy w nie inwestować – odświeżyć po każdym najemcy, wymieniać co jakiś czas meble, a raz na powiedzmy 10 lat zrobić w mieszkaniu większy remont. Gdyby dodać te oczywiste koszty, opisana rentowność spadłaby mniej więcej o 1/5 – wtedy w Warszawie zostaje już tylko 3.5% netto. Dodatkowo założono, że płacimy podatek wg umowy o najmie okazjonalnym, a nie każdy ma ochotę biegać do notariusza z najemcą i zmuszać go do podpisywania dokumentu, w którym przedstawia on docelowe miejsce eksmisji w przypadku zalegania z płatnością. 

I tu mamy kolejny aspekt problemu, pominięty całkowicie w wyliczeniach Open Finance – co w przypadku, kiedy najemca nie chce płacić, albo zniszczy mieszkanie? Kaucja pobierana przy podpisywaniu umowy może nie wystarczyć na pokrycie szkód, a szanse odzyskania pieniędzy od nieuczciwego najemcy są czysto teoretyczne. Jeszcze gorsza jest sytuacja wtedy, kiedy nieuczciwy najemca nie chce się wyprowadzić – zgodnie z polskim prawem jest on bardzo dobrze chroniony i pozbycie się tego typu lokatora może być bardzo dużym problemem. 

Biorąc to wszystko pod uwagę widać, że wynajem mieszkań to nie jest dobry biznes (oczywiście przy aktualnych cenach kupna – co innego wtedy, kiedy ktoś kupił mieszkanie przed 2004 rokiem, za złotówkę od spółdzielni lub odziedziczył po ukochanej babci). Nawet nierealistyczne założenia (kupno w Warszawie wykończonego mieszkania z meblami za 350.000 zł i wynajmowanie go za 2050 zł), po uwzględnieniu wszystkich kosztów pozwalają na uzyskanie rentowności w najlepszym przypadku 3.5%. W praktyce będzie z tym jeszcze gorzej. 

Dodatkowo, trzeba uwzględnić czas i wysiłek potrzebny do prowadzenia takiego biznesu… i okazuje się, że stara, poczciwa, nawet niezbyt wysoko oprocentowana lokata jest „inwestycją” bardziej płynną, bezpieczniejszą i dającą porównywalną (w tej chwili) stopę zwrotu. Zwłaszcza, że inwestycję w mieszkanie na wynajem należy traktować jako inwestycję długofalową (w końcu samo kupno mieszkania na rynku wtórnym generuje koszty rzędu kilku % i „zjada” ewentualny zysk z wynajmu z więcej niż całego pierwszego roku!). Dodatkowo, oprocentowanie lokat jest zmienne (aktualnie na historycznych minimach), a „zysk” z wynajmowania mieszkań jest dosyć stabilny (chociaż od 2008 roku spadł o jakieś 20% i nadal będzie spadał – dokładnie tak, jak cena kupowanych mieszkań). Patrząc z perspektywy kilku lat należy się spodziewać (być może znacznego) wzrostu stóp procentowych, a więc i oprocentowania lokat oraz spadku kosztów wynajmu (przypomnijmy, że w 2020 roku liczba studentów, którzy są głównym „odpowiedzialnymi” za cenę wynajmu mieszkania, spadnie o połowę względem szczytowego roku 2008).

Jednak nawet to, że wynajem w praktyce nie jest lepszy niż lokata i można się spodziewać, że niedługo będzie od niej jeszcze sporo gorszy, nie jest podstawowym problem. Moim zdaniem, podstawowy problem to cena mieszkania. Nie powinno się mówić o zysku z wynajmu w oderwaniu od cen nieruchomości – od kilku lat ceny mieszkań ciągle spadają i jest to spadek większy niż „zysk” z wynajmowania mieszkania – kupno mieszkania pod wynajem w 2008 roku ma systematyczną ujemną rentowność i nic nie zapowiada, żeby miało się coś w tej kwestii zmienić. Kupno mieszkania pod wynajem ma sens tylko wtedy, kiedy ceny mieszkań rosną. Gdy ceny spadają, roczny spadek jest najczęściej znacznie większy niż „zysk” z wynajmu – nie dość, że mieszkanie generuje straty, to jeszcze tracimy ewentualne zyski, które moglibyśmy osiągnąć inwestując pieniądze „wyrzucone” w mieszkanie chociażby w zwykłą lokatę bankową.

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 3 miesiące temu

Witam,
Dziękuję za ciekawe wpisy. Trafiłem tu z blog-a "stoje i patrzę". Mam małą prośbę – czy dałoby się zmienić kolor tła na jasny? Czytanie jasnego tekstu na ciemnym tle bardzo męczy wzrok:

http://ux.stackexchange.com/questions/551/white-text-on-black-background

http://blog.tatham.oddie.com.au/2008/10/13/why-light-text-on-dark-background-is-a-bad-idea/

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 miesiąc temu

własnie! poprosimy o przyjaźniejszy kolor tła.
blog bardzo dobry a trafiłem na niego dopiero dzisiaj,mimo,że tematyką interesuję się od lat.dlatego poproszę o jakiś fanpage,a myślę że jako wkład w rozwój forum ja i pewnie wielu czytających udostępni i polubi stronę.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 3 miesiące temu

madrze piszesz

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 3 miesiące temu

Pójdę trochę pod prad:
czy w naszym pięknym kraju są kredyty hipoteczne ze stałą stopą procentową?

W domach z betonu
Gość
3 lata 3 miesiące temu

Nie tak dawno temu pojawiały się oferty na "stały" procent… tylko ten stały procent obowiązywał maksymalnie przez 5 do 10 lat, potem kredyt stawał się standardowym kredytem WIBOR + marża. Oferował coś takiego na pewno Getin i BGŻ, chyba także WBK. Warunki były różne – w Getinie nawet w okolicach 4.50%, co było ofertą godną rozważenia. Jednak, jak to u Leszka, spodziewałbym się w tym jakiegoś haczyka ;) Tak, czy inaczej, dopóki nie doczekamy czegoś na wzór niemieckich kas oszczędnościowych, czyli w praktyce stabilnego wieloletniego finansowania z oszczędności, nie spodziewałbym się (niestety) upowszechnienia tego typu ofert.

pozdrawiam,
W domach z betonu

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 3 miesiące temu

Zazwyczaj inwestycja w nieruchomosc jest inwestycja dlugo terminowa (25-30 lat to standardowa dlugosc kredytu meszkaniowego) a lokata bankowa to raczej kruto terminowa inwestycja 1 miesiac do 2 lat także porownujemy tutaj troche jablka do gruszek. Zgodze się ze krutko terminowa inwestycja w mieszkanie nie będzie oplacalna, ale moim zdaniem 30 letnia inwestycja w lokaty bankowe wcale nie wydaje się lepsza!

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 3 miesiące temu

Za 30 lat co 5 mieszkanie będzie stąło puste więc jak niby ta inwestycja ma być opłacalna jak nie będzie popytu aby to upłynnić??

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 3 miesiące temu

Czy to wrozba z fusow po kawie czy herbacie? Probujemy przewidziec sytuacje na rynku nieruchomosci w 2043!?!?!
Ale nawet jesli mamy krysztalowa kule i w 2043 bedziemy mieli kryzys, bo puste mieszkania oznaczaja ze w kraju nie ma pracy, to sila nabywcza PLN prawdopodobnie takze spadnie, bedziemy mieli wysoka inflacje. W takiej sytacji trzymanie gotowki w banku dalej nie wydaje sie dobrym pomyslem.

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
3 lata 3 miesiące temu

To nie wróżenie z fusów tylko prognoza demograficzna oparta o piramidę wieku. Za 7 lat liczba osób w wieku studenckim spadnie do połowy stanu z 2010 roku i to pod warunkiem, że ustanie emigracja. Najbardziej oberwą główne ośrodki akademickie. Czy ludzie tak ciągną do pracy w większych miastach? Moim zdaniem są to tylko jednostki. Większość to studenci dorabiający na umowę zlecenie którzy wyrabiają po 1500 zł na miesiąc. Bo większość ofert np. w Warszawie to właśnie takie. Uważasz, że ktoś za taką pracą przyjedzie pracować do Warszawy i będzie płacił za wynajem kawalerki 1200 + liczniki? Jakoś tego nie widzę.

W domach z betonu
Gość
3 lata 2 miesiące temu

Tak, jak napisał Moim Skromnym Zdaniem, jeśli nie nastąpi zasadnicza zmiana, czeka nas zapaść demograficzna. Jakie to będzie miało konsekwencje dla rynku nieruchomości, nikomu raczej nie trzeba tłumaczyć. Jeśli doczekamy wyższej inflacji, to ceny mieszkań spadną jeszcze szybciej – pamiętajmy, że ten rynek istnieje tylko dzięki "zdolności kredytowej", a ta szybko znika wraz z podwyżkami stóp procentowych (co będzie nieuniknione przy wyższej inflacji). "Lokata" w mieszkanie w Polsce wydaje się być na wiele lat jedną z najgorszych możliwych inwestycji (może z wyjątkiem akcji deweloperów ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 2 miesiące temu

To jeszcze jedno pytanie. Jeżeli wynajem lokalu mieszkalnego to taka "cudowna" inwestycja, to dlaczego nigdy nie widziałem żadnego poważnego przedsiębiorstwa, zajmującego się tą działalnością? Odpowiedź jest jedna. To inwestycja bardzo długoterminowa z bardzo niską (o ile w ogóle) rentownością. Można znaleźć znacznie lepsze inwestycje nawet w dzisiejszych czasach.

W domach z betonu
Gość
3 lata 2 miesiące temu

W pełni się zgadzam. Po pierwsze, trzeba dysponować poważnym kapitałem. Po drugie, rentowność w "normalnych" warunkach jest niska (zwykle w okolicach kosztu kredytu hipotecznego – wszak wynajem i mieszkanie na kredyt to produkty tej samej "klasy"). Po trzecie, w Polsce dochodzi jeszcze problem absurdalnej ustawy o ochronie lokatorów, która skutecznie odstrasza od tego typu inwestycji. Do tego w czasach ultra niskich stóp procentowych (i nieuchronnego ich wzrostu) mamy potencjalnie bardzo dużą szansę na utratę części "zainwestowanego" kapitału.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 6 miesiące temu

Co więcej, czasami ma się sporo problemów z wynajmującymi. A historie pełne grozy o tym, jacy właściciele bywają źli (np. http://www.eporady24.pl/wynajem_mieszkania_prawa_najemcy,pytania,4,47,787.html ) dodatkowo wzbudzają nieufność obu stron umowy najmu. Swoją drogą na przykładzie własnym i znajomych mogę powiedzieć, że najczęstszy w dużych miastach jest najem krótkoterminowy – np. do zakończenia studiów, do dostania kredytu na swoje mieszkanie, do ślubu itp. Częste wymiany najemców to dodatkowe koszty (remonty, miesiące bez najemców) i kłopoty. Choć z drugiej strony gdybym posiadała kilka nieruchomości NIE NA KREDYT, chętnie bym je wynajęła.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 2 miesiące temu

Jeżeli nie opłaca się inwestować to jeszcze mniej opłaca się kupować na kredyt. Odpada koszt kredytu (zysk banku) i nie ma ryzyka.

W domach z betonu
Gość
3 lata 19 dni temu

Dokładnie tak uważam, dlatego wciąż wynajmuję i na razie nie narzekam ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 20 dni temu

Witam,
W powyższym artykule przedstawiłeś rentowność dla kupna mieszkania za gotówkę. Tyle tylko, że chyba każdy średnio ogarnięty inwestor wie, że mieszkania za gotówkę się nie kupuje.. Czy zastanawiałeś się może jak wygląda rentowność inwestycji przy zakupie na kredyt? Pozdrawiam

W domach z betonu
Gość
3 lata 19 dni temu
Realna rentowność wynajmu mieszkania wyszła na poziomie 3-3.5% i jest ona dosyć stabilna. Chociaż należy mieć tu na uwadze, że ceny wynajmu spadły od 2008 roku mniej więcej o tyle samo, co ceny mieszkań (~20%) i będą zawsze podążać za cenami kupna. Spodziewałbym się więc, że kupując dziś w kolejnych latach rentowność będzie maleć.Porównajmy to teraz do kosztów kredytu – w tej chwili (kredyt z LTV100%) oprocentowanie wyniesie 5%. Będziemy musieli więc dołożyć 1.5% wyjściowej ceny mieszkania w ciągu roku. Gdyby taka relacja została utrzymana, to po 30 latach dołożylibyśmy do interesu mniej więcej równowartość aktualnej ceny mieszkania (dokładne obliczenia… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 7 dni temu

dodam tylko, ze rentownosc wynajmu (3-3,5%) porownujesz do lokaty, a 5% z kredytu to zypelnie cos innego, nie mozna tego tak bezposrednio porownac, poni4ewaz jest to procent do dyskonta kredytu (rata miesieczna to inny procent skladany, platnosci z gory, prowizje z gory, itp. to oznacza, ze w praktyce bierzesz wiekszy kredyt niz cena mieszkania). innymi slowy nie mozna wziac kredytu na 5% i wrzucic go na lokate 5%. To znaczy mozna , ale bedzie sie doplacac bankowi. Mysle, z to istotne, a taki komentarz nie pojawia sie w zadnej analizie.
Pozdrawiam,
Dojo

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 8 dni temu

Inwestowanie w mieszkania na wynajem to nie jest zbyt dobry sposób na biznes. Mały relatywnie zysk, duży wkład początkowy. Lokatorzy też nie wiadomo jacy się trafią. BTW, jeśli szukacie mieszkania do kupienia to polecam zajrzeć na tę stronkę http://www.klikmapa.pl

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 5 dni temu

Nikt jednak nie zwrócił uwagi na to, że po 20-30 latach stajesz się właścicielem nieruchomości….

Anonimowy
Gość
Anonimowy
3 lata 1 dzień temu
i jest tutaj to wyjątkowe mieszkanie po babci czy rodzicach. To wówczas już prawie spadek (za 20-30 lat to reguły mamy 50-60 na karku). Dlatego mieszkanie za kredyt w sporej części jest budowaniem aktywów dla dzieci – przy cenach stabilnych nieruchomości – pośrednio to inwestycja o rentowności znikomej, do pominięcia, nie zaś inwestycją bezpośrednią. Dodatkowo ceny w RP za 20-30 relatywnie zbliżą się do tej relacji do PKB jak w zachodniej EU. Co jest sporym problemem. Kupienie mieszkania za 4000 tys. za kredy na 350 000 jest przy aktualnych kosztach kredytu kupieniem dla dzieci, etc. mieszkania za podwójną cenę, spłaconego… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Z całym szacunkiem, ale wpis jest bardzo nieobiektywny, a ja zawsze cenię u piszącego, że mimo swoich poglądów umie pokazać argumenty obu stron. To po prostu przeciwieństwo tego co możemy przeczytać w Gazecie W, czy innych "analizach" rodem z Open Finance. Prawda zapewne leży gdzieś pośrodku – ani nie jest tak różowo z wynajem, ani nie jest tak w czarnych barwach. Sam mam mieszkania na wynajem. Mam za sobą wiele transakcji na rynku nieruchomości w życiu. I wiem jedno – są dobre wynajmy i są złe wynajmy. Są złe decyzje zakupu/sprzedaży nieruchomości i dobre. Sprowadzenie wszystkiego do procentów w małej… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

zapomniałeś wziąść pod uwagę czynnik o nazwie demografia… za 20-30 lat będzie nadpodaż nieruchomości gdyz ubędzie kilka milionów mieszkańców, już sam sie zastanawiam co zrobie z mieszkaniem po rodzicach za jakies 10-20 lat…. bo wątpie aby imigranci z 3 swiata przyjechali tłumnie do polski i kupowałi nieruchomości. co do inflacji masz na myśli wzrost cen nominalny czy realny… bo moze sie okazac po uwzględnieniu inflacji że ceny i tak spadły, a tłumacząc bedzie potrzeba mniej stawek za roboczo godzinę aby kupić m2 niz obecnie.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
WITAMA ja się w zupełności zgadzam z opinią P.ANONIMOWEGO z dnia 25.01.2014r.Obecnie analizuję zakup mieszkań na wynajem we Wrocławiu.Po mojej dogłębnej analizie wiem na pewno,że mieszkanie w dobrym miejscu można kupić z różnych zródeł już za cenę od 2800 za m2.Pozwoli to na zachowanie dużego marginesu przed ew.dalszym spadkiem cen oraz nabycie ich w większej ilości,co przy pózniejszym ew. spadkiem dochodu z wynajmu wcale mnie nie przeraża.Uważam,że wysoka świadomość i umiejętność przewidywania różnych zagrożeń w tym: rynkowych,gospodarczych,globalnych,czynnika ludzkiego itp.oraz możliwość zapobiegania im jeszcze przed zakupem lokalu i w dalszej kolejności przed wynajmem,dogłębne przygotowanie się do tematu i wyczekanie dobrego momentu… Czytaj więcej »
Tomasz
Gość
2 lata 9 miesiące temu

Mieszkania pod wynajem to nie jest prosty temat, niestety, ale nigdy nie wiadomo co się ostatecznie trafi, nie ważne ile byśmy włożyli w to czasu, pieniędzy i umiejętności. Czy się opłaca? Tak! ale wszystko trzeba umieć zrobić i mieć doświadczenie, bez doświadczenia nabytego najlepiej u kogoś nie ma co się porywać, szkoda czasu i przede wszystkim pieniędzy

gregor
Gość
2 lata 9 miesiące temu

Czytam i czytam, bo lubię ten blog i lubię tutejsze dyskusje. Ale jest jeszcze jedna kwestia, mianowicie gdzie znajduje się dana nieruchomość. Bo jeśli np. w Ciechanowie, to w pełni się zgadzam, że za 20lat może ona stać pusta i jeszcze stracić na wartości nawet 1/2. Ale jeśli będzie to Warszawa, czy inna duża aglomeracja, to kupno na wynajem może się opłacić…

pozdrawiam

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 9 miesiące temu
Ciekawy temat i dyskusja. Mnożą się ''szkoły inwestowania'' w nieruchomości, zazwyczaj podają przypadki – ktoś coś odziedziczył po babci, sprzedał i kupił kawalerkę za 80 tys w jakiejś pipidówie i jak kupi jeszcze 4 takie dzięki – mądre słowo – dźwigni finansowej – to za 30 lat będzie milionerem. Mój poprzednik trafnie powiedział, że duże miasta zawsze będą przyciągać ludzi i wynajem tu będzie raczej pewny. Przecież 1/3 Warszawy nie wyludni się za 20 lat, ale Ciechanów, Płońsk, Radom już tak. Każdą inwestycją należy przemyśleć, ale nie popadajmy w skrajności bo zaraz okaże się, że najlepiej nie mieć nic, bo… Czytaj więcej »
FuerteDesign
Gość
2 lata 9 miesiące temu

Ciekawy artykuł i blog. Mądrze to opisałeś.

dobrespanie
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Zysk jest symboliczny, a ryzyko spore, to już lepiej trzymać te środki na lokacie. Znacznie większe możliwości dają w tym momencie hale magazynowe. Wystarczy popatrzeć na to, co aktualnie dzieje się w Jartomie. Przy czym jednak akurat taka inwestycja jest już skierowana do poważnego gracza…

REAL Bielsko
Gość
2 lata 8 miesiące temu

Jest to pytanie na czasie, zastanawiam się właśnie nad zakupem mieszkania z rynku wtórnego pod wynajem. Myślę, że jest to dobra inwestycja jeśli kupujemy z myślą, że kiedys nasze dzieci będą tam mieszkać :)

Asia
Gość
2 lata 7 miesiące temu

Zgadzam się

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 7 miesiące temu
a ja to liczę sobie tak:KREDYT:mieszkanie za 400 tys – kredyt na 100% wartości = 2400/msc + 600 czynsz = 3000/msc x12x30 = 1080tys + (40tys(1remont) + 2*15tys(kolejne remonty) = 1150000 – 400tys(sprzedajemy po 30 latach nasze mieszkanie) = koszt to 750tysWYNAJEM:1800*30*12=~650tys 750-650=100tys 100/30/12 = 277zł/msc – tylemiesiecznie dla mnie wynajem jest tańszyto jest okolo 3-4tys rocznie Autor bloga boi się zmiennych i też uważam ze jest ich tak wiele, że pokusiłem sie o ich odrzucenie ale nie ma sensu się ich bać bo jutro może być wojna i wszystko wyrówna. Ktoś kto podpisuje umowę kredytową na 35lat to też… Czytaj więcej »
homeactive
Gość
2 lata 6 miesiące temu

polecam klub cashflow, aby nauczyć się czegoś konkretnego o inwestowaniu, zwrocie z inwestycji itp… A co domu to zawsze warto mieć swój, choćby dla rodziny

dobrespanie
Gość
2 lata 3 miesiące temu

Nieruchomości magazynowe, nie mieszkania. Niestety, ale mieszkania nie dają potencjału, możliwości są skromne.
Tak więc może to wyglądać bardzo różnie. A np. JARTOM ma w tym momencie wyceny na rekordowo niskim poziomie, nawet w SSE. Czy to będzie wykorzystane?

Adrian Nowak
Gość
2 lata 2 miesiące temu

Do osób których nie stać na kupienie mieszkania warto jest wynająć sobie. Polecam stronę do tego:
Laporta

MaryJan
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Trafiłem na ciekawe podejście do inwestowania w nieruchomości na wynajem. Powiem szczerze, że zadziwiło mnie podejście autora, ale może da ono komuś do myślenia i będzie stanowiło punkt wyjścia do dyskusji.

http://jakoszczedzacpieniadze.pl/zarabianie-na-wynajmie

Zasada jest dosyć prosta lewar, podobnie jak na akcjach, ale wydaje mi się, że inwestycja jest obarczona tak dużymi znakami zapytania, że na dłuższą metę to się raczej nie uda. W każdym bądź razie ciekawe podejście:) "Inwestora", trochę mi to wszystko przypomina opowiastki "o biednym i bogatym ojcu".

Żeby się nie skończyło tak jak z tym panem co musi, żyć za 10zł dziennie lol:D

http://m.interia.pl/interia-tv/video,vId,1625208,vAId,132999

Monika Kozak
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Czyli w końcu się opłaca kupować mieszkania na wynajem czy może iść w kierunku samego gruntu? Przeglądam właśnie ogłoszenia w sieci między innymi tutaj http://www.akces.org.pl ceny są całkiem dobre, w okolicach Warszawy.

Mariola Kwasek
Gość
1 rok 7 miesiące temu

No właśnie ja też zaczynam się zastanawiać nad zakupem mieszkania w Warszawie pod wynajem. Konsultowałam się z zaufanym biurem nieruchomości e-development i w sumie przedstawili mi kilka ciekawych propozycji wartych rozważenia. Muszę się zastanowić, bo trzeba inwestować pieniądze jak się je już zdobyło:)

Kamil Lipiński
Gość
1 rok 5 miesiące temu
Mieszkanie pod inwestycję (najem dla studentów) praktycznie już się nie opłaca. Jeżeli kupimy mieszkanie od dewelopera i zyskamy na najmie 100-200 pln miesięcznie to już jest sukces, ale po co brać kredyt na 30 lat dla takiej inwestycji. Niektórzy idą jednak w tym kierunku i tłumaczą, że po tych 30 latach mieszkanie jest już praktycznie spłacone. Musimy jednak pamiętać, że:a) studentów jest coraz mniej,b) nie mieszkają w wakacje lub proponuje się im połowę czynszu, Lepszym rozwiązaniem jest zakup np kawalerki / mieszkania dwupokojowego w rynku i wynajem krótkoterminowy przez airbnb lub booking.com. Jeżeli mądrze urządzimy i wypromujemy takie mieszkanie to… Czytaj więcej »
Monika Węgrzyn
Gość
1 rok 5 miesiące temu

Może to głupie, ale ja sądzę, że w mieszkaniu pod wynajem trzeba wybierać materiały, które sprawią, że mieszkanie będzie po prostu schludne. Czyli zamiast kafelków, kupujemyfarby do kuchni. Podobnie w łazience. Oszczędność przede wszystkim.

wpDiscuz