American_union_bank

Czarny CHFartek

Oj dzieje się ostatnio, dzieje!

Deweloperzy (przynajmniej niektórzy ;) pokazali kolejny kwartał super sprzedaży:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Sprzedaz-mieszkan-przez-deweloperow-w-2014-r-tabela-3267099.html

Na rynku najmu wzrosty cen nawet o 15%! ;)

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wynajem-Polacy-placa-wiecej-niz-rok-temu-7230735.html

Mamy też najnowszy raport Reas’a na temat rynku pierwotnego w ostatnim kwartale 2014 roku oraz roczne podsumowanie rynku wtórnego:

http://renews.pl/uploads/Raporty/mieszkania012015.pdf 

Do tego Mdm wreszcie pokazał lwi pazur ;)

Właściwie każdy z tych tematów zasługuje na oddzielny wpis i pewnie część się tego doczeka, tymczasem dziś jednak musimy się zająć pierdołami :) Jak pewnie większość czytelników wie, ostatnio tematem zdecydowanie na topie jest franek (temat prawie jak mama Madzi). Szwajcarzy zrezygnowali (nagle) ze sztywnego powiązania kursu swojej waluty do euro (1.20) i frank wystrzelił w kosmos, praktycznie zrównując się ceną z euro. Nie wiemy, czy to jest sukces… wszak zrównanie się z walutą zupełnie pozbawioną przyszłości to nie jest chyba znowu jakiś wielki powód do chwały ;)

Tak, czy inaczej, ogromna większość ekonomistów była tym faktem zaskoczona – za to cynik9 zaserwował informację na ten temat na dzień przed tym historycznym wydarzeniem (zachęcamy do zajrzenia na jego blog, dwagrosze.com, który szczerze polecamy od początku własnej „działalności”). Nieskromnie musimy przyznać, że my też o takiej ewentualności pisaliśmy prawie dokładnie rok temu we wpisie:

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2014/02/co-dalej-z-kredytami-we-frankach.html

Powodów zerwania sztywnego związku CHF z euro było najpewniej kilka – poza wymienionym już faktem, że euro nie ma przed sobą przyszłości, dochodzi jeszcze to, że utrzymanie sztywnego kursu wymagało od szwajcarskiego banku centralnego „drukowania” masy franków i kupowania za to (najczęściej) obligacji krajów strefy euro. A przyszłość tego rodzaju obligacji jest może nawet jeszcze gorsza niż samej waluty, w której są denominowane. 

Efekt był taki, że bilans SNB dramatycznie się powiększał, o czym fajnie pisał Krzysztof Kolany:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Dlaczego-SNB-zdradzil-frankowcow-7231998.html

Trochę w ślad za nim podążały ceny na szwajcarskim rynku nieruchomości, przejawiając powoli symptomy bańki:

Chociaż jak się patrzy na tę bańkę, to nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać – 30% wzrostu cen w 7 lat w kraju, którego gospodarka ma się bardzo dobrze, odpowiada pewnie realnej inflacji. A u nas w Polsce, ceny wzrosły w ciągu 2 lat (2006-2007) o jakieś 100% i przecież bańki nie ma ;) A przynajmniej tak twierdzi Bartek T., Marek W. i spółka – im oczywiście nie wypada nie wierzyć ;)

Wracając jednak do tematu… zerwanie sztywnego powiązania franka do euro spowodowało, że kurs względem polskiej (śmieciowej, o czym za chwilę) waluty wzrósł mniej więcej o 20% (z okolic 3.60 PLN za franka, do 4.30, chwilami osiągając nawet poziomy powyżej 5 PLN). Fajnie to wygląda na wykresie:

Zrobiło się więc wielkie halo i pojawiło się sporo artykułów w duchu: „Dramat kredytobiorców frankowych”, „Czy banki są bezpieczne?”, „Czy państwo powinno pomóc kredytobiorcom?”. W większości te artykuły są głupie na maksa, więc nie warto się nimi zajmować dokładnie, ale ustosunkujemy się pokrótce do tego rodzaju tytułów. 

Zaczniemy od najprostszego:

Czy państwo powinno pomóc kredytobiorcom frankowym?

Chcieliśmy zobaczyć, co o tym myśli jakaś większa część społeczeństwa, więc nawet wypełniliśmy ankietę w nadziei, że się dowiemy:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Czy-panstwo-powinno-pomoc-frankowcom-7232115.html 

Nie dość, że się nie dowiedzieliśmy, to musieliśmy jeszcze odpowiadać na pytania „osobiste” (których była większość), a te, które rzeczywiście dotykały tematu, miały odpowiedzi, w których najważniejsze/najlepsze opcje się nie pojawiły. Trudno.

Czy więc państwo powinno pomóc kredytobiorcom frankowym? Osobiście nie mamy nic przeciwko, poza tym, że, jeśli państwo chce pomagać (komukolwiek, nie tylko kredytobiorcom), to niech pomaga… ale za własne pieniądze, a nie za pieniądze z naszych podatków. Problem jednak w tym, że państwo własnych pieniędzy nie ma – państwo „ma” tylko długi, a tego za bardzo się do pomocy użyć nie da. 

Pomysły PiS’u typu „umożliwić spłatę kredytów po kursie sprzed wystrzału” to już w ogóle jakaś parodia – dlaczego akurat po takim kursie? Dlaczego nie po kursie z momentu zaciągnięcia kredytu, albo po jakimkolwiek innym? Przecież kurs z 14 stycznia jest jednym z najgorszych możliwych (gorsze są tylko te z ostatnich 3 dni ;) A jeśli kurs za jakiś czas spadnie poniżej 3.60, to co wtedy? Po jakim kursie mają być wtedy spłacane kredyty? No i kto pokryje różnicę pomiędzy 4.30 a 3.60? Bo przecież nie bank… hmm… podatnik? I tego rodzaju głupoty wygłasza partia, która się nazywa „Prawo i Sprawiedliwość” – masakra! Jakie tu jest przestrzeganie prawa, skoro można je sobie dowolnie zmieniać, nawet wstecz? No i ta sprawiedliwość… czemu trzeba zabrać tym, którzy nie mają kredytu (muszą napychać kieszeń właścicielowi ;) i dać tym, którzy mieszkają „na swoim”? Hello!?

Skoro mielibyśmy pozwolić na pomysły w stylu działania prawa wstecz, to jest tu chyba tylko 1 dobry pomysł (mimo że wg nas prawo nigdy nie powinno działać wstecz, niezależnie od wszystkiego): zastosować, całkiem popularną w USA, koncepcję, że jedynym zabezpieczeniem kredytu jest nieruchomość (lub nieruchomości, jeśli kredyt obciąża hipotekę więcej niż jednej). Jeśli klient uzna, że nie chce/nie może dalej spłacać kredytu, to oddaje klucze do mieszkania bankowi i jest wolny (inna sprawa, że przy okazji jest trochę „bezdomny”, ale dla niego lepiej być „bezdomnym” bez długów, niż „domnym” z długami, których wysokość wynosi np. dwukrotność ceny mieszkania). Tego rodzaju rozwiązanie postulujemy od dawna – być może aktualna sytuacja kredytobiorców frankowych sprowokuje KNF do wydania stosownej rekomendacji na ten temat.

Jakby jednak nie było, na takie rozwiązanie (w przypadku już spłacanych kredytów) nie ma co liczyć, bo wtedy banki miałyby spory problem. I tak powoli dochodzimy do drugiego punktu… jednak tytułem ostatecznego podsumowania – bank chciał zarobić na kredycie walutowym (i najpewniej zarobił), klient też chciał zarobić (trudno powiedzieć, czy zarobił – do tej pory zapłacił w ratach najczęściej mniej niż dla kredytu złotówkowego, tyle że do spłaty ma na ten moment nawet 2 razy więcej niż warte jest mieszkanie – pytanie, co dla kogo jest ważniejsze). Dwie strony umówiły się na takie warunki – nikt nikogo nie zmuszał, ale bank był dużo sprytniejszy (zabezpieczenie nie tylko na mieszkaniu, ale na całym aktualnym i przyszłym majątku kredytobiorcy + BTE). Część klientów chciała być sprytna i oszukać system (wszak złotówka miała się ciągle umacniać), a część była najpewniej nieświadoma (nie tylko w tym aspekcie). Dlatego tego rodzaju umów byśmy nie ruszali… z dokładnością do tego, że zaciąganie kredytu bez jasno określonego zabezpieczenia, które w praktyce powoduje swego rodzaju „niewolnictwo” względem banku, powinno być zabronione, jako niezgodne z konstytucją (ta nasza konstytucja jest tak długa i bezsensowna, że na pewno jakiś paragraf dałoby się pod to podciągnąć ;) 

Tyle że właśnie… co stałoby się w takiej sytuacji?

Czy banki są bezpieczne?

Oczywiście, że tak ;) Przynajmniej wg siebie:

http://www.bankier.pl/wiadomosc/Drogi-frank-o-ile-wzrosnie-rata-7231803.html 

Patrząc na historię udzielania kredytów widać, że znakomita większość została udzielona po kursie 2.50 CHF/PLN lub niższym. Efekt jest taki, że średnie LTV takich kredytów wynosiło pod koniec 2012 roku:

Ówczesny kurs to były okolice 3.40 PLN/CHF, czyli całkiem wysoko. Biorąc pod uwagę spłaty kredytów od tamtego czasu i aktualny skok notowania franka, średnie LTV dla kredytów frankowych powinno na ten moment wynosić w okolicy 110% (to oczywiście jest trudne do dokładnego oszacowania, bo trzeba by uwzględnić fakt, że CHF to nie jest jedyna waluta obca w kredytach hipotecznych, część kredytów istniejących w 2012 roku już nie istnieje, głównie z powodu ich egzekucji, a do tego ceny mieszkań od tamtego czasu lekko spadły – pomijamy już fakt, że ceny mieszkań brane przez banki do określenia wartości zabezpieczenia są najpewniej wyższe niż przy realnej próbie sprzedaży takiego mieszkania). 

Portfel kredytów walutowych jeszcze do niedawna miał wartość około 150mld PLN, a od bardzo niedawna ma wartość już 180 mld ;) Roczny zysk wszystkich banków w Polsce to około 15mld PLN, co powoduje, że totalne zaprzestanie spłaty przez nieco mniej niż 20% kredytobiorców mogłoby ledwo wyzerować roczny zysk całego sektora (zakładamy, że połowę kredytu udałoby się odzyskać ze sprzedaży mieszkania). 20% to jest bardzo dużo, biorąc pod uwagę fakt, że aktualnie niespłacanych kredytów walutowych jest od 3 do 4% (w zależności od źródła informacji). Oczywiście tego rodzaju akcja powoduje pewne komplikacje dotyczące współczynnika wypłacalności itd., jednak wydaje się, że to nie zniszczyłoby systemu bankowego.

Wszak problem jest zupełnie gdzie indziej – system bankowy oparty na rezerwie cząstkowej z definicji nie jest bezpieczny! Wystarczy przecież, że 5% z nas pójdzie jednocześnie wypłacić wszystkie swoje pieniądze i system przestaje istnieć ot tak. Zachęcamy do przeczytania naszego wpisu na ten temat, jeśli ktoś jeszcze nie czytał:

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2014/10/w-swiecie-z-betonu.html

Rozważanie bezpieczeństwa systemu bankowego z punktu widzenia kredytów walutowych jest całkowicie bezpodstawne – skoro system z definicji nie jest bezpieczny, to z tego jest logiczny wniosek, że w aktualnej sytuacji banki też nie są bezpieczne (może tylko minimalnie bardziej niż wcześniej ;)

Inwestorzy giełdowi też się jakoś specjalnie nie przejęli – notowania banków (zauważalnie) spadły, ale żadnej tragedii nie ma. W końcu, jeśli naprawdę przyjdzie co do czego, to państwo uratuje banki – czy podatnicy zapłacą za to w formie zwiększenia zadłużenia, czy w formie inflacji na skutek „dodruku” NBP to już właściwie bez znaczenia.

Czy kredytobiorcy walutowi przeżywają dramat?

Oczywiście, że nie przeżywają. Na razie. To, że kurs franka sobie wzrósł w jeden dzień o 20% niczego nie zmienia (przynajmniej do czasu zapłaty najbliższej raty).

Na razie trudno powiedzieć, na jakim poziomie kurs się ustabilizuje – jeśli pozostanie na tym poziomie, na którym znajduje się teraz, to zapłacą po prostu 20% wyższą ratę i tyle. Dla części to będzie niezauważalne, dla części będzie to mniejszy lub większy problem, a ci, dla których to będzie naprawdę duży problem, raczej i tak zalegają już w statystykach w kolumnie kredyty zagrożone. Pytanie, jak duże są te części. 

W poprzednim wpisie o frankach przytaczaliśmy takie dane KNF:

 

W 2012 roku mieliśmy ponad 200 tys. kredytów walutowych z LTV>100%. Teraz ta wartość wzrośnie mniej więcej do 300 tys. (prawie połowa wszystkich walutowych). W praktyce ma to średnie znaczenie, bo najważniejsze jest to:

Ten wykres też jest z 2012 roku i nie wiadomo niestety, jak to dokładnie wygląda w przypadku samych kredytów walutowych. Zakładając, że dla złotowych i walutowych jest tak samo, DTI (czyli stosunek wysokości miesięcznej raty do dochodów) powyżej 50% będzie miało teraz 1/3 kredytów, a powyżej 40% (co KNF uznaje za groźne) będzie to już nieco ponad połowa wszystkich kredytów walutowych.

Czyli pewien (może nawet spory) problem będzie. Ci, których DTI wynosiło w 2012 roku ponad 50% (jeśli jeszcze spłacają), będą już najpewniej „ugotowani” (zwłaszcza, że kredyty walutowe zaciągały głównie osoby o niższych dochodach).

Przy okazji całej tej sprawy, pojawiły się różne śmieszne wywiady w telewizji – w jednym z nich pani, spłacająca kredyt frankowy, zdawała się zrzucać winę na banki, bo nie chciały jej udzielić kredytu złotówkowego – jest to o tyle dziwne, że (w teorii) kredyt walutowy wymagał (zgodnie z pierwszą wersją Rekomendacji S) o 20 procent wyższej zdolności kredytowej niż złotówkowy, już od 2006 roku.

Jeszcze śmieszniejszy był wywiad z panem Ryszardem Petru, który mówił, że państwo nie powinno „pomagać” – może planował sam pomóc, skoro jeszcze nie dawno twierdził (wielkie dzięki dla Xx Yy za cytaty), że :

2009 rok: „Warszawa (PAP) – Frank szwajcarski może się dalej osłabiać i jest mało prawdopodobne, by kiedykolwiek kosztował jeszcze 3,20 zł – uważa ekonomista Ryszard Petru.

Jak podkreślił na poniedziałkowej konferencji, do takich prognoz skłania ubiegłotygodniowa zapowiedź banku centralnego Szwajcarii o rozpoczęciu interwencji w celu osłabienia waluty.

„Akcja banku Szwajcarii na osłabienie franka to jest przełom. Szwajcarzy nie są zainteresowani silnym frankiem” – zaznaczył Petru.

Za franka musimy zapłacić w poniedziałek 2,92 zł. Waluta Szwajcarów osłabiła się w poniedziałek o 0,4 proc. do 1,5383 za euro, o 1,1 proc. do 1,6775 za funta i o 0,1 proc. do 1,1863 za dolara.

„Jeżeli nie będzie jakiejś mega katastrofy, typu upadek Ukrainy, to jest duża szansa, że poziomu 3,20 zł za franka już nie zobaczymy” – ocenił.

W lutym frank szwajcarski osiągał rekordy wartości w stosunku do innych walut – w połowie lutego kosztował nawet 3,32 zł.

W opinii Petru, nie możemy jednak wykluczyć osłabienia złotego, bo „sytuacja na świecie jest niepewna”. Jak jednak podkreślił, kursy walut są obecnie na „dużo bezpieczniejszym poziomie”.

„Nie jesteśmy w stabilnej sytuacji, ale jesteśmy w takiej sytuacji, że spać możemy wszyscy spokojnie” – dodał. (PAP)

Pan Petru pewnie nie ma kredytu we frankach, więc rzeczywiście może spać spokojnie ;)

W całym tym zamieszaniu jeszcze jedna rzecz jest warta odnotowania – można by się spodziewać, że, skoro Szwajcarzy zerwali związek z euro, bo to waluta zupełnie bez przyszłości, euro się silnie osłabi. No i się osłabia (od pewnego czasu), ale… do dolara. Do złotówki jest wręcz przeciwne (ciekawe, jak do tego ma się mit o zielonej wyspie ;)


Widać, że po (teoretycznym) zaprzestaniu drukowaniu „zielonych”, dolar odzyskuje siłę – nie jest to dziwne, skoro lada moment ECB ma zacząć drukować euro i kupować za to obligacje swoich zbankrutowanych państw z południa. Skoro Niemcy na to pozwalają i wygląda na to, że zgodzili się na opuszczenie strefy euro przez Grecję, to widocznie postawili już krzyżyk na całej strefie i pewnie niedługo, oprócz franka, zobaczymy kolejną mocną walutę z niezłą (jak na papier oczywiście ;) przyszłością, czyli Deutsche Markę. 

W tym wszystkim jest spore ryzyko dla naszej złotówki (którą na inne waluty można wymieniać chyba tylko w Polsce ;) Skoro już teraz, w sytuacji osłabiania się euro, złotówka traci nawet do euro, to niczego dobrego to nie wróży (zwłaszcza dla kogoś, kto chciałby liczyć na wzrost notowań złotego, czyli chociażby dla kredytobiorców frankowych):


Waluta tak peryferyjnego (i wciąż komunistycznego) kraju jak Polska nadal jest… peryferyjna. Jak tylko wycofuje się od nas kapitał zagraniczny, to od razu doznaje silnej przeceny.

Co w takim razie będzie dalej? 

Hmm… a któż to może wiedzieć? ;) Frank się ustabilizuje na jakimś poziomie, a LIBOR stanie się jeszcze bardziej ujemny. Zanim kredytobiorcy odczują wzrost kursu, minie trochę czasu. Oczywistym jest, że wszystko zależy do tego, jak długo tego rodzaju kurs się utrzyma. Nasze dywagacje na temat nagłego wzrostu DTI sugerują, że przy dłuższym okresie franka na poziomie 4.30 będzie z tego problem spory problem (znacznie wzrośnie liczba osób, którym rata pochłania ponad 40% dochodów). Oczywiście będzie to problem spłacających kredyty, bo bankom jakoś nie wróżymy problemów (przypomnijmy, że zaprzestanie spłaty przez 20% kredytobiorców wyzeruje dopiero ich roczny zysk). Jedyny problem dla banków będzie taki, jak znaleźć „głupiego” na pokrycie tych strat – w końcu banki nie zwykły brać strat na siebie (zmniejszać zysków) tylko przyzwyczaiły nas do wyciągania rąk po pieniądze publiczne lub po pieniądze klientów, podnosząc wszelkie opłaty itd. (co zresztą na jedno wychodzi).

Największe zagrożenie wciąż upatrujemy w podwyżce stóp procentowych w Szwajcarii. Przypominamy, że długoletni wykres LIBOR CHF wygląda tak:

Ponieważ większości kredytobiorców zostało jeszcze co najmniej 20 lat spłacania, a wcześniej nie bardzo jest jak spłacić przy takim kursie, to mają oni ogromną szansę na załapanie się na wzrost stóp w Szwajcarii. Zwłaszcza, że Amerykanie kolejny rok obiecują odejście od polityki zerowych stóp i jakby w tym roku daje się im na to realne szanse. Jeśli tak się stanie, to SNB może (co będzie równie zaskakujące, jak zniesienie powiązania do euro, które nas nie zaskoczyło) pójść w ślady FED. Skoro jeszcze niedawno SNB zapewniał, że powiązanie do euro jest podstawą jego polityki monetarnej, to w temacie stóp też może dojść do nagłej zmiany (uzasadnieniem może być chociażby „bańka” na rynku mieszkaniowym). Podsumowując… jeśli Amerykanie podniosą stopy, Szwajcarzy też to zrobią (raczej prędzej niż później). A wtedy to będzie już naprawdę poważny problem, bo rata kredytu zacznie wyglądać mniej więcej tak:

Podsumowując dzisiejsze wywody… dzieje się dużo ciekawych rzeczy na polskim rynku mieszkaniowym, a my musimy pisać o tym, o czym pisaliśmy już prawie rok temu ;) Kurs franka wzrósł, media ogłosiły panikę i dramat kredytobiorców, banki ogłosiły, że ich to nie rusza (wszak tak naprawdę może je ruszyć tylko klasyczny run po gotówkę), a politycy prześcigają się w proponowaniu coraz to głupszych pomysłów na „pomoc” biednym kredytobiorcom z naszych podatków. Na razie nikt (poza nami ;) nie proponuje uznania za zabezpieczenie kredytu jedynie mieszkania, a nie całego majątku (czyli w praktyce wolności) kredytobiorcy – fajnie, gdyby do tego doszło, bo byłby to krok w bardzo dobrym kierunku (w końcu bank ma dużo większe możliwości prawidłowej oceny przyszłej wartości mieszkania niż przeciętny klient… przynajmniej ten, który nas nie czytuje ;)

Wniosek z tego wszystkiego jest jeden – dzieją się rzeczy nieuniknione. Zerwanie związku franka z euro było nieuniknione, bo był to związek wybitnie sztuczny. Podobnie wydaje się być z ultra niskimi (wręcz ujemnymi!) stopami procentowymi – one nie są na poziomach rynkowych, tylko na poziomach zapewnianych przez banki centralne. Jest to tak samo sztuczna konstrukcja, której też nie da się utrzymywać wiecznie. 

W związku z tym wszystkim… prawdziwy dramat kredytobiorców frankowych (oczywiście nie wszystkich) ma szansę dopiero nadejść, wraz z ogólnym wzrostem stóp procentowych na świecie. Niestety jest to szansa bardzo realna…

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
K.O.
Gość
2 lata 1 dzień temu
Drogi gospodarzu, Jaki wpływ kurs franka może mieć na nasz rynek nieruchomości (która wersja jest najbardziej prawdopodobna?) – 1) rynek wtórny zabetonuje się, ponieważ frankowcy nie sprzedadzą ze strata (podniosą nawet ceny) a pozostali sprzedający będą żyć takimi cenami, co wykorzystają deweloperzy wsparci MDM, robiąc wszystko żeby tak utrzymać wysokie marże (stabilizacja, lub nawet lekka zwyżka na rynku pierwotnym), czy jednak2) będzie korekta cen – z powodu niskiego dostępu do kredytu plus rekomendacji S (coś około 10-20%) albo3) a może do gry wejdzie jednak rynek wtórny (mieszkania przed 2005 roku) – z hasłem "drożej już nie sprzedam"(hasło mojego znajomego sprzedającego… Czytaj więcej »
k-dek
Gość
2 lata 1 dzień temu

2) -> Rozwinięcie: Niższy dostęp do kredytu mamy, m.in. ze względu na wkład własny 10%, ale po skokowym wzroście kursu CHF, banki, które mają najwięcej takich kredytów w "portfelu", mają skokowy wzrost zadłużenia w stosunku do depozytów, czy w takiej sytuacji można dalej prowadzić akcję kredytową w takiej skali jak dotychczas – nie sądzę…

k-dek
Gość
2 lata 8 godziny temu
Treść w linku taka-sobie, ale ostatnie akapity najistotniejsze: http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707218,1172280-Kurs-franka-bedzie-psul-rynek-nieruchomosci.html?p=2 "Wraz ze wzrostem kursu franka zmieniają się współczynniki LTV kredytów frankowych i relacja wartości kredytu do zabezpieczenia w postaci nieruchomości wzrasta – tym bardziej dramatycznie, im większy wzrost kursu franka – tłumaczy mówi Dariusz Książak, prezes zarządu Emmerson Evaluation. Dodaje, że banki mogą zmagać się z nieterminowymi spłatami, mogą wymagać od klientów dodatkowych zabezpieczeń, ale jednocześnie będą musiały utworzyć znaczne rezerwy, które zmniejszą planowaną akcję kredytową. [<- otóż to] – Jeśli kredyty będą trudniej dostępne, mieszkania staną się mniej osiągalne dla przeciętnego Kowalskiego. Ucierpią wszyscy: potencjalni kupujący [<- tia, jasne, bo… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Obstawiam jednak rozwiązanie numer 1. Rekomendacja S będzie coraz bardziej ograniczać kredyt, ale kredyt i tak już jest "słaby" (połowa tego, co w czasach największego bumu). Patrząc na współczynnik DTI to mi się jakoś nie wydaje, żeby wielu kredytobiorców frankowych nosiło się z zamiarem sprzedaży mieszkania (teraz to już nawet tych z 2006 roku za bardzo sprzedać się nie da), tylko raczej martwią się o kolejne raty. Także tu się specjalnie nic nie zmieni. Deweloperzy są aktywnie wspierani przez Mdm, z czego najpewniej większość sprzedawców z rynku wtórnego nie zdaje sobie sprawy, więc nie potrafią z nimi konkurować. Podsumowując… ja… Czytaj więcej »
MaryJan
Gość
2 lata 1 dzień temu

Ciekawy proces, który może stać się precedensem jeśli chodzi o kredyty frankowe.

http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/840187,wyrok-sadu-kredyt-we-frankach-wart-tyle-ile-klient-dostal-w-zlotych.html

Spidi84
Gość
2 lata 1 dzień temu

Znowu godzina spóźnienia :)

Ryszard
Gość
2 lata 1 dzień temu

Chcialbym merytorycznie sie udzielic:

1/ Gdzie sie podziala informacja o wplatach i numerze konta?
2/ Kiedy pojawi sie jakas fota autora i Rudej?
3/ Czym zawodowo zajmuje sie autor bloga?
4/ Spidi musisz zmienic nicka na Slowly84
5/ Ten nieoczekiwany wzrost kursu franka natchnal mnie do tego refleksji, ze w 2015 roku bedziemy mieli nieoczekiwany rowniez wzrost stop procentowych.
A to oznacza, ze juz sie nie czuje, jak frajer, ze nie mam mieszkania na kredyt w wieku 30 lat :)

Spidi84
Gość
2 lata 20 godziny temu

A to ci zaraza jedna no! ;)

Bartek Barello
Gość
2 lata 21 godziny temu

Czy wydarzenia szwajcarskie a za nimi zapewne inne, ktore wkrotce zaczna sie ujawniac moga wplynac na podejmowanie gwaltownych decyzji przez RPP na najblizszych posiedzeniach?

Tom Westlake
Gość
2 lata 21 godziny temu
Przy całej sympatii do Ciebie autorze, muszę stanowczo zaprotestować odnośnie fragmentu: "Na razie nikt nie proponuje uznania za zabezpieczenie kredytu jedynie mieszkania, a nie całego majątku kredytobiorcy – fajnie, gdyby do tego doszło, bo byłby to krok w bardzo dobrym kierunku" Zgadzam się – fajnie byłoby, gdyby takie zapisy w umowach funkcjonowały. Tak samo fajnie byłoby gdyby banki oferowały kredyty na stały procent. Fajnie byłoby gdyby wiele innych rzeczy miało miejsce, ale niestety mamy taką ofertę jaką mamy. Skoro ludzie się decydowali na wzięcie kredytu na takich warunkach a nie innych, to widocznie według ich kalkulacji odpowiadanie całym majątkiem w… Czytaj więcej »
Daniel Nofap
Gość
2 lata 12 godziny temu

autor pisał że oddanie kluczy gdy kredyt jest zabezpieczony nieruchomością. Nie da się tego porównać do pożyczki od kumpla. No kompletnie nie da, to są dwa różne światy.
Takie rozwiązanie jest w usa i działa dobrze a w kraju gimbazy i dojenia obywateli oraz komorników zajmujących co się da na poczet długu , wyrównałoby to relacje między bankami a ich klientami którzy nie mają sztabu prawników. Dodatkowo to jest rozwiązanie dla wszystkich kredytów hipotecznych w zł i walutowych.

xellos540
Gość
2 lata 9 godziny temu
@Tom Westlake "Skoro ludzie się decydowali na wzięcie kredytu na takich warunkach a nie innych, to widocznie według ich kalkulacji odpowiadanie całym majątkiem w przypadku ewentualnych kłopotów (plus cała reszta kosztów, prowizji, warunków, obostrzeń etc.) było "spoko"." Zakładasz, że wszyscy wiedzieli o tym, że odpowiadają całym obecnym i przyszłym majątkiem swoim i bliskich. O ile częściowo jest to prawda i jest sporo debili, którzy sądzą, że to jest "spoko", to jednak spora część tego po prostu nie wie. I tu dochodzimy do odpowiedzi na pytanie "dlaczego mielibyśmy (Państwo) się w ich sprawy wtrącać?"Ano dlatego, że głupie społeczeństwo częściowo odpowiedzialne jest… Czytaj więcej »
Tom Westlake
Gość
2 lata 7 godziny temu

"Ignorantia legis non exculpat" – łac. nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem ;)
Ja osobiście nie widzę niczego złego w takie ekonomicznej "selekcji naturalnej". Jeśli ktoś bierze pożyczkę na lichwiarski procent bo nie chciało mu się doczytać umowy to niech płaci… Jeśli ktoś zaniósł oszczędności życia do Amber Gold, bo nie chciało mu się wygooglować listy ostrzeżeń KNF, to jego strata… Jeśli "mądrzy" zaczną płacić w podatkach za "głupich", to będzie to niesprawiedliwość wołająca o pomstę do nieba.

xellos540
Gość
2 lata 7 godziny temu
@Tom Na wstępie przepraszam za wątpliwą spójność wypowiedzi, ale się spieszę… "Jeśli "mądrzy" zaczną płacić w podatkach za "głupich"" Jeśli przez "głupi" rozumiemy kogoś nieprzystosowanego, póbującego się wycwanić lub zwyczajnie głupiego, to przecież dawno tak jest. Nawet łagodny socjal pod to podchodzi, pomijając to co mamy u nas. Dlaczego ja mam odkładać na państwową emeryturę (której mogę nie dożyć lub mogę nie chcieć dożyć)? Dlatego, że 2/3 ludzi umarłoby, bo nie umieją oszczędzać? I tak jest nas za dużo miejscami (paradoks biorąc pod uwagę demografię). Z całego socjalu potrafię sobie wyobrazić tylko renty i stypendia. To ostatnie tak naprawdę niewiele… Czytaj więcej »
Tom Westlake
Gość
2 lata 6 godziny temu
No tak, to prawda. Dopóki podatki pełnią funkcję redystrybucyjną, dopóty "głupcy" będą zawsze spadać na cztery łapy. I niczego się nie nauczą.Ja akurat nie widzę żadnego usprawiedliwienia dla socjalu. Ze stypendiami dla biednych i zdolnych studentów jest tak, że każda większa firma ze względów wizerunkowych z chęcią przeznaczy na to pewną kwotę pieniędzy (dla niej będą to grosze…), bo dzięki temu mogą utworzyć na swojej stronie dodatkową zakładkę w której pochwalą się jak to pomagają młodym geniuszom. Niemal darmowa reklama. A jeśli naprawdę widzą w zdolnym studencie potencjał, to zaproponują mu sfinansowanie studiów w zamian za, powiedzmy, 3-letni gwarantowany kontrakt… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
2 lata 4 godziny temu

O to, że ktoś tam wpłynie na inflację, bo taka jest zdrowa gospodarka to nie mam pretensji. Ale o to, że oprocentowanie/marża kredytu wzrośnie o 0,5%, bo trzeba odrobić stratę iluś mld złotych, bo "trzeba" było pomóc kilku debilom – o to mam pretensję. Oczywiście chwilowo pomijam, że chcemy wzrostu oprocentowania kredytów (dla ograniczenia akcji kredytowej), za którym naturalnie powinien podążyć spadek marży…

czopson
Gość
2 lata 4 godziny temu
@TomNieźle napisane, w znacznej części nie można się nie zgodzić. Wydaje mi się natomiast, że problem (powiedzmy, że sedno tego bloga), tzn obecna sytuacja mieszkaniowa może mieć dużo bardziej podstawowe fundamenty, na których Ty się opierasz:1. Wolny rynek. Nie mam wykształcenia ekonomicznego (ufff), ale wydaje mi się, że taki, przynajmniej w lachestanie, nie istnieje. Po pierwsze masz bardzo nierówne opodatkowanie, np. korporacje, które nie płacą dochodowego (tzn. płacę go w wysokości 0% w rajach), albo tryljardy rodzajów 'umowy o pracę', które merytorycznie nie różnicą się niczym, tylko podziałem kasy zrobionej przez pracownika. Panuje gigantyczna korupcja, masz RNS, MDM, w ogóle… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
2 lata 3 godziny temu

Nie zastanawiam się co to jest "prawo" samo w sobie, bo jest mi to tak samo niepotrzebne jak "złe prawo". Interesuje mnie tylko "obiektywnie dobre prawo", którego na dobrą sprawę nie znam i posługuję się zamiast tego jedynym mi znamym: "subiektywnym (dla mnie) dobrym prawem" :)

Moje założenia charakteryzują się tym czym charakteryzują się typowe założenia – nie muszą być zgodne z rzeczywistością. O tym, że obecny rynek nie jest wolny i obecne prawo nie jest dobre, to myślałem, że w moich postach widać na pierwszy "rzut oka" :P

Tom Westlake
Gość
2 lata 21 godziny temu
Wyobraźmy sobie następującą sytuację: mamy rok 2008. Frank kosztuje 2 zł. Idziesz do banku i bierzesz kredyt 500.000 CHF na zakup domu wartego 1 mln zł. Po kilku latach okazuje się że frank skoczył na 4 zł. Dom jest nadal wart 1 mln zł, ale dług frankowy w przeliczeniu wzrósł do 2 mln zł. Wg Ciebie mógłbyś teraz pójść do banku, oddać klucze, przeprowadzić się do kuzyna i mieć spokój. Bank zostaje ze stratą 2 mln zł i domem wartym 1 mln. Cwane. Ale rozważmy odwrotny scenariusz. Znowu mamy rok 2008, znowu bierzesz w banku 500.000 CHF żeby kupić dom… Czytaj więcej »
Paradoks
Gość
2 lata 19 godziny temu
A ja się zgadzam z autorem. Bank zarabia grube pieniądze na kredytach, a uzasadnieniem tego jest właśnie ponoszenie ryzyka i właściwe ocenianie tego ryzyka. Nie widzę najmniejszego powodu, żeby zarabiał krocie na nie robieniu nic i przerzuceniu całego ryzyka na klientów. Ma do tego cały sztab specjalistów, analityków, etc. Ogólnie mówiąc, bank ma przewagę informacji. Przypominam, że jedną z podstawowych zasad wolnego rynku jest właśnie dostęp do rzetelnych informacji (jak to wyglądąło w Polsce, wszyscy chyba pamiętają) Z drugiej strony, pozytywna rzecz w takiej regulacji jest taka, że kredytów udzielano by mniej, bo "zdolność kredytowa" byłaby oceniana trochę mniej absurdalnie.… Czytaj więcej »
Paradoks
Gość
2 lata 19 godziny temu

P.S. Dodajmy jeszcze, że bank nie jest, wróć: nie powinien być po prostu tylko kolejną firmą, która ma tylko i wyłącznie zarabiać; bank ma do spełnienia ważne role społeczne, tak samo jak np. wodociągi, czy sieć energetyczna. Chociażby z tego względu, że ma uprzywilejowaną pozycję i bardzo duże wsparcie ze strony pieniędzy wszystkich podatników, nie należy ograniczać go jedynie do firmy wypracowującej zysk dla akcjonariuszy. Wydaje mi się, że trochę o tym zapominamy (za to banki przypominają o tym bardzo głośno, ale tylko i wyłącznie w określonych okolicznościach…:)).

Daniel Nofap
Gość
2 lata 12 godziny temu
@Tom Westlakew 2008 roku było większe prawdopodobieństwo umocnienia się franka w perspektywie dekady czy więcej niż pl. Porównując siłe gospodarki i zaakumulowane bogactwo jak i specyfikę Szwajcarii jako "save heaven" banki miały 100% pewność że na kredytach frankowych zarobią znacznie więcej niz na złotowych. Gdyby w perspektywie 5 lat cena franka miała bybyć 1 zł to by to przewidzieli i takich kredytów nie udzielali. Banki i Banki Centralne to naczynia powiązane i doskonale orientują się w sytuacji makro i mikro i sa w stanie lepiej przewidzieć przyszłość niż zwykły klient tym bardziej że wartość walut jest juz sterowana a nie… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
2 lata 7 godziny temu

@Tom Westlake

Gdyby złoty umocnił się do kursu 1/1 w stosunku do franka, to bank nic by nie stracił. Co najwyżej stratni byliby depozytodawcy banku szwajcarskiego. Mechanizm jest taki: bank polski pożycza franki w szwajcarii, wymienia po bieżącym kursie i udziela pożyczki. W każdym przypadku oddaje tyle samo franków, a ryzyko walutowe obciąża albo depozytodawcę banku w szwajcarii albo kredytobiorcę banku w polsce.

Tom Westlake
Gość
2 lata 7 godziny temu
Paradoks – no spoko, ale co z tego? Nie demonizowałbym przewagi informacyjnej. To jaki jest długoterminowy trend na polskim rynku nieruchomości to nie jest wiedza tajemna (będzie tanieć). To że frank w perspektywie 30 lat się umocni to też nie jest wiedza tajemna. Wystarczyło się zainteresować, pomyśleć. Ludzie szli na łatwiznę, lekkomyślnie podpisywali umowy więc teraz niech piją piwo które sobie naważyli. Jeśli przegrasz w kasynie, to nie masz przecież pretensji do krupiera, współgraczy czy właściciela, tylko do siebie samego.Z tą dobrowolnością niekorzystnych umów też bym nie przesadzał. Biznes to biznes. Tutaj nie ma sentymentów. A jeśli ktoś chce się… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
2 lata 7 godziny temu

Biznes to biznes. Prawo złamane nie zostaje. Dobra, tylko czemu ja za to bedę płacił? Bo, że takie akcje pomiędzy klientem a bankiem (nie jestem ani jednym, ani drugim) odbiją się rykoszetem na innych, w tym na mnie?

Stefan
Gość
2 lata 7 godziny temu

@Tom Westlake

Różnica jest taka, że umowa kredytowa nie ma słowa HAZARD w treści. I dlatego nie zwykli ludzie zawiedli tylko instytucje. Znam wielu kredytobiorców szwajcarskich – normalni ludzie ciężko pracujący, wykształceni, dobrzy w swoich zawodach. Nie każdy ma obowiązek znać się na finansach. I efekt będzie taki, że zapłacimy wszyscy, bo ludzie będą opuszczać mieszkania i korzystać z upadłości konsumenckiej. Wystarczy zatrudnić się za 1200zł, reszta pod stołem i iść do Sądu po upadłość. Kto komu zabroni?

Tom Westlake
Gość
2 lata 6 godziny temu
Stefan – no i? :) Z moich obserwacji wynika, że klienci frankowi to w wielu przypadkach naprawdę świetni specjaliści w swoich dziedzinach, ale jeśli chodzi o ekonomię i finanse, to często wiedzą tyle co nic. Ale co z tego? Jeśli się na czymś nie znasz, jeśli czegoś nie rozumiesz, to w to nie wchodzisz. Umowa frankowa mojego ojca ma 11 stron plus kilka aneksów. Napisana jest takim językiem, że z co drugim zdaniem trzeba by pójść do doradcy i pytać co konkretnie oznacza. Ale gra toczy się o setki tysięcy złotych, więc trzeba ruszyć tyłek, zapłacić te 500 zł za… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
2 lata 6 godziny temu

@Tom Westlake

Bank sprzedaje pożyczone franki i złotówki przelewa na konto. Proste jak budowa cepa :)

xellos540
Gość
2 lata 4 godziny temu

@Tom

"ie wiem w jaki sposób bank mógłby jeszcze dobitniej dać klientowi do zrozumienia jakiego ryzyka się podejmuje…"

Umieszczając w tytule umowy zdanie "pod ryzykiem wzrostu kwoty do spłaty o 200%"? :P

Prawo daje (jako-taką) wolność treści umów, więc w interesie kredytobiorców jest wymuszenie na bankach innej (ale równoważnej) treści umów. Tylko, że to nie do zrobienia jak przeciętny uczestnik rynku kredytowego jest debilem.

fromZero
Gość
2 lata 8 godziny temu

mialem sie ugryzc w jezyk i nie pisac no ale nie moge

@Tom westlake, piszesz ze jeśli złoty by sie umocnił to bank by tracił, a teraz jak sie osłabia to bank zarabia

to mam do Ciebie i innych pytanie,

skoro wg was banki zarabiają na oslabieniu sie pln , to dlaczego od paru dni polskie banki zaliczając kilku-kilkunasto procentowe straty na giełdzie

skoro są tacy zarobieni to kurst powinien wręcz wystrzelic w kosmos .

chetnie uslysze wyjasnienie ;/, potem napisze co mysle

xellos540
Gość
2 lata 7 godziny temu
@fromZero Średnio się znam i też powinienem ugryźć się w język, ale co tam. Bank pewnie zarobił chwilowo (czy dużo czy mało, to inna sprawa)… natomiast spadek na giełdzie może wynikać z tego, że nagle mało kto ma ochotę korzystać z usług takiego banku. Poza tym cała akcja, żeby bank zarobił na takich kredytach może się nie udać, jeśli okaże się, że np. 80% kredytobiorców nie dotrwa nawet połowy czasu trwania kredytu. Wtedy to, że bank z 20% kredytów uzyskał więcej lub to, że z pozostałych 80% będzie zdzierał wypłatę do końca życia może nie wystarczyć, bo bank nagle nie… Czytaj więcej »
Tom Westlake
Gość
2 lata 7 godziny temu
To nie do końca tak. To zależy od tego, czy banki realnie posiadały franki i przekazywały je klientom, przeliczając w dniu podpisania umowy na złotówki, czy może banki żadnych franków nie miały i po prostu pożyczały złotówki, stosując przelicznik kursu CHF/PLN.Załóżmy że banki nie miały franków i pożyczały złotówki. W takim wypadku faktycznie zarobiły na zmianie kursu.Jeśli natomiast pożyczały ludziom franki, to na zmianie kursu zarobić nie powinny, bo niby czemu? Pożyczyły franki i otrzymują z powrotem franki. Dla banków niebezpieczna jest zarówno sytuacja gdy wartość kredytów mocno rośnie, jak i wówczas gdy mocno spada. Jeśli wartość hipoteki rośnie, to… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
2 lata 6 godziny temu

Przecież bank nie ma pieniędzy. Ma tylko kredyty i depozyty, tudzież jakąś tam rezerwę. Ryzyko banku polega teraz na tym, że zamiast z kredytu 150 tys franków (300 tys zł) odzyska po licytacji 180 tys zł czyli straci na kredycie prawie pół mln zł. (465 tys zł). Są to de facto kredyty niezabezpieczone, złe.

fromZero
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Stefan wygrywasz pixelowy medal, lepiej by nawet samcik nie napisal ; ) bank udzielając kredytu zarabia na marży !!! udzielając kredytu opartego o zmienna stope procentowa jaka jest Libor, Wibor etc, przerzuca na kredytobiorce ryzyko zmiennej stopy procentowejpotem moze na rynku miedzybankowym takie 'ryzyko' sprzedac poprzez IRSa na libor chf to jest drugi element na jakim bank moze zarobic udzielajac takiego kredytu natomiast banki poza tym ze duzo moga, maja tez pewne ramy prawne jakich musza przestrzegac, jednym z nich jest wymagania co do struktury kapitalu banku – tzw Bazylea III, ktory to dokument okresla ile i jakiej 'jakosci' kapital… Czytaj więcej »
Stefan
Gość
1 rok 11 miesiące temu

@ fromZero

Myślałem, że to są oczywiste rzeczy dla forumowych ekspertów ;) Innymi słowy Polak martwi się teraz kredytem a szwajcarski ciułacz podejmuje kasę, realizuje zyski z hazardu walutowego i jedzie na zakupy do Niemiec. I w tym jest właśnie nadzieja, że tych franków na rynku będzie coraz więcej i kurs powinien spadać.

czajek
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Banki polskie wtopiły na kredytach tak samo jako kredytobiorcy. Popatrzcie sobie lepiej po jakiej cenie refinansują własne kredyty które wzieły na kredyty hipoteczne. Zarobili ci co pożyczali naszym bankom i ci co wiedzieli że tworzy sie bańka na złotym i trzeba grać na jego osłabienie. Zreszta podobny mechanizm był w wielu innych krajach rozwijających: Korei, Tajlandii itp. Jest jeszcze drugi problem o którym sie nie pisze. Ci co się tak wykazują typowo polską solidarnością społeczną nie widzą że wszyscy jedziemy na tym samym wózku , a szczególnie juz ostrożni z sądami powinni byc posiadacze kredytów złotowych. Już niedługo WIBOR będzie… Czytaj więcej »
Daniel Nofap
Gość
2 lata 2 godziny temu
Panowie do dyskusji na temat kredytów frankowych chciałbym przytoczyć profesora Modzelewskiego który pisał wiele ustaw, które zresztą sam krytykował że pisał co posłowie głupoty głosowali. Natomiast w kwestii franków słusznei zauważył że kredyt frankowy ma cechy zakładu bukmacherskiego, który z natury powinien być zakazany jeśli robiony bez odpowiedniego zezwolenia. Co ciekawe pisze że nikt tam żadnych franków nie pożyczał bo w końcu kredytobiorcy dostawali na konto zł a nie franki na kupno nieruchomości… fragment:Jak Pana zdaniem powinien ten problem być rozwiązany? Czy jest alternatywa dla pozwu zbiorowego? Co należy robić? Tylko i aż tyle: ustawowo nakazać spłacenie tych kredytów w… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
2 lata 1 godzina temu

Zdarzeniem losowym jest tak samo kurs franka jak i wysokość stóp procentowych. Krótko: z tego wprost wynika, że kredyt ze zmienną ratą powinien również być zakazany. I ja jestem za.

smartfx.eu
Gość
2 lata 1 minuta temu

A co jeśli inflacja będzie na poziomie -5% (czyli spadające ceny, ale też pensje)? Czy nadal będziesz chciał kredyt ze stałym oprocentowaniem?

xellos540
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Tak. Pomijając nawet takie kwestie jak "czy będzie -5% przez okres 20 lat" oraz "realna ujemna deflacja w naszym systemie jest co najmniej mało możliwa".

Poza tym jak spadają jednocześnie ceny i pensje (w takim samym stopniu), to zmiany w obciążeniu budżetu kredytem byłyby mało zauważalne (dla bezpiecznego kredytu – innych nie rozważam).

smartfx.eu
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Wiele rzeczy, który wydawały się mało możliwe, wręcz nieprawdopodobne, jednak miały miejsce (kradzież pieniędzy z OFE, kradzież pieniędzy z konta na Cyprze). Długoterminowa deflacja jest mało prawdopodobna, ale jednak możliwa. Przy stałej racie i spadającej pensji, udział kredytu w comiesięcznych wydatkach rośnie. A wielkość udziału zależy tylko od stopnia deflacji. Chcę przede wszystkim powiedzieć, że kredyt o stałym oprocentowaniu nie jest wcale super bezpiecznym rozwiązaniem jakby się mogło wydawać. Kredyty ze stałym oprocentowaniem są dostępne w ofertach banków, tylko nikt z nich nie chce korzystać, bo są oprocentowanie jest wyżej niż bieżący poziomu stóp procentowych + marża. Są droższe nie… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
1 rok 11 miesiące temu
"Kredyt ze zmienną ratą ma wyższe oprocentowanie od kredytu ze stałą ratą w momencie zaciągania takiego kredytu". Z tym się mogę zgodzić. Za to twierdzenie, że kredyt z ratą stałą jest "wyżej oprocentowany" niż kredyt z ratą zmienną to jest już nadużycie. Bo co będzie jak przyjdzie hiperinflacja? Argument w zasadzie identyczny do twojego (kali ukraść dobrze? kaliemu ukraść źle?), tylko jakby… bardziej prawdopodobny. Co do mojego "mało możliwe", to chciałem uniknąć absolutyzmu i używania wyrażeń typu "niemożliwe". Ja bowiem sądzę, że deflacja albo nie nastąpi (bo rząd do tego nie dopuści), albo w wyniku jej wystąpienia cały tzw. system… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Przepraszam Xellos540 jaka deflacja?przeanalizuj rachunki z prąd, gaz, wodę, czynsz, transport, chleb, bułki masło kefir, leki, lekarza, palto pantalony? na przestrzeni 2 lat i odpowiedz ile wynosi deflacja (a to jest asortyment 80 społeczeństwa). Ceny energii (dostawa gniazdko) wzrosły w ciągu 5 lat o ponad 100% (słownie 100% procent). Deflacja jest tylko na papierze GUSu który spekuluje koszykiem dóbr na podstawie których wylicza inflację na potrzeby propagandy, żeby bank miał dla ciebie super propozycję 3% – podatek Markusa Belkusa. Trochę dystansu do jedynie słusznych danych. Nie wystarczy Wam danych o cenach mieszkań ;-) to chyba było natchnienie by powstał tenże… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Ee…? Przecież to ja się pytam gościa wcześniej skąd on wziął jakiekolwiek szansę na deflację… Więc albo nie do mnie piszesz (?), albo źle czytasz.

Adam Czupi
Gość
1 rok 11 miesiące temu

A… to przepraszam ;-) przyznaję się że nie czytałem wszystkich wpisów.

jpkx1984
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Jaka deflacja… ważne, że lokomotywy potaniały!

SiP
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Cześć,to mój pierwszy wpis na tym blogu. Podał mi info o nim Njusacz. Ja w sprawie Cynika, który niby trafił :)On nie dość że nie trafił to się jeszcze pomylił w drugą!! U mnie jeden Czytelnik to linkował – pełny wpis:http://www.twonuggets.com/content/frank-s%C5%82aby-do-czasu skróconyhttp://bit.ly/1ye6T2I i teraz masz moją odpowiedź: Cześć, po pierwsze ja inaczej rozumiem ten wpis co linkujesz. Tam napisano wyraźnie "Na mój gust peg do euro nie zostanie jednak rozmontowany do końca ale rozwodniony raczej podwójnym pegiem do USD i EUR, w pewnej proporcji." Zatem autor nie tylko nie twierdzi że by znikło połączenie między EUR a CHF ale gorzej… Czytaj więcej »
Paradoks
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Wiesz co, ja zarabiam w złotówkach. Mógłbyś mi wskazać dealera, u którego złoto potaniało? Będę wdzięczny. Mam odrobinę kruszcu jako zapezpieczenie właśnie i na uncji złota w tej chwili widzę +700 PLN…

cynik9
Gość
1 rok 11 miesiące temu

to mój pierwszy…

Mam nadzieję że gospodarz tego doskonałego bloga w pełni to docenia i że ten niesmaczny paszkwil kogoś mającego oczywiste trudności w zrozumieniu słowa pisanego będzie jednocześnie jego ostatnim…

pozdr.
cynik9 ;-)

W domach z betonu
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Panowie,

nie podejmę się rozstrzygnięcia, który z Was ma rację w tym "sporze", bo mi to wygląda na kolejną sprawę typu politechnicznego – każdy może mieć rację, wystarczy tylko dobrać odpowiednią tezę i argumenty. Jak się zaczniecie spierać w tematach mieszkaniowych, to wtedy chętnie się dołączę ;)

Przy tej okazji chciałbym Wam bardzo podziękować za Wasze blogi, które czytam "od deski do deski" już od bardzo dawna i które w sporej części doprowadziły mnie do założenia własnego.
A to, że czytają mnie takie "osobistości", uznaję za jeden z większych zaszczytów, które mnie ostatnio spotkały.

Pozdrawiam serdecznie!

Paweł Miszkiel
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Pani Premier ogłosiła, że po 10 dniowym paleniu kukieł z jej wizerunkiem odniosła "sukces" i obroniła miejsca pracy. Może zamiast tych pierwotnie proponowanych odpraw górniczych jednak sfinansowac różnicę w kursie walutowym zagrożonym wyginięciem Frankowiczom, w zamian za darmowe 20 godzin w kopalni w każdy weekend? Może wtedy jakimś cudem wydobycie węgla osiągnęłoby granice rentowności. Transport pomiedzy skupiskami Frankowców, a kopalniami zapewniła by nowa duma narodowa – polsko brzmiące Pendolino.

kalafior
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Marek Wielgo ma kredyt w frankach.

"Jestem jedną z takich osób. I nie żałuję! Kredyt walutowy na mieszkanie zaciągnąłem 15 lat temu. Wybrałem wówczas euro, bo taki kredyt kosztował mnie tylko… 9,4 proc. w skali roku, podczas gdy złotowy był przeszło dwukrotnie droższy."

"Po pierwsze, mam świadomość, że nie trafię z rodziną pod most, w najgorszym razie przeprowadzę się do mniejszego lokum lub w gorszej lokalizacji. Po drugie, przez wiele lat byłem beneficjentem franka, bo płaciłem raty dużo niższe niż ci, którzy zaciągali kredyt w złotych. Teraz miesięczna rata wzrośnie mi o jakieś 200 zł. Z czegoś będę musiał zrezygnować."

http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,17274765,Drogi_franku__jak_teraz_zyc__Bankowcy_ukrywali_ryzyko_.html#MT

miner_
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Kredytu we frankach nie mam, ale DB informację mi przesłał. Widać, coś się zaczyna dziać: Szanowni Państwo, informujemy, że w związku ze wzrostem kursu franka szwajcarskiego, w przypadku Klientów zainteresowanych rozwiązaniami pozwalającymi na obniżenie rat kredytowych kredytów hipotecznych w CHF, Deutsche Bank Polska wprowadził następujące możliwości: – w ramach kredytów spłacanych w ratach równych najprostszym rozwiązaniem jest wydłużenie okresu kredytowania do pierwotnego, tj. określonego w umowie. W związku ze stosowanym przez Deutsche Bank Polska mechanizmem, okres kredytowania na przestrzeni ostatnich lat uległ skróceniu (wysokość rat wyrażonych w CHF pozostała bez zmian) z uwagi na to, że stopy procentowe w Szwajcarii… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Deutche Bank wie jakie było trzepanko na Węgrzech, więc zbiera kwity na potencjalne figle z nowym rządem ;-)A tak poważnie, to kredyty były chyba brane na 20-30 lat i w tej perspektywie trzeba zobaczyć kto miał racje. Kolorowa prasa Rzepa/GW/DGP itd żyją z paniki więc dla nich każdy szybki wzrost jest preludium wielkiego upadku (w tym przypadku biednych frankowiczów, którzy z tego co wiem spłacają przede wszystkim kapitał). Również nie robiłbym połajanki na PLNie. Kurs CHF do EUR/USD/JYP również poszybował o kilkanaście procent 15-18%, To co? mocne są owe Stany czy też nie? Problem będzie jak zostanie na te kilka… Czytaj więcej »
sing dst
Gość
1 rok 11 miesiące temu

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/gus-w-2014-r-do-uzytku-oddano-o-1-2-proc-mniej-mieszkan-niz-w-2013-r/cypph

"Ekspert zaznaczył, że zgodnie z ostatnią projekcją makroekonomiczną NBP inflacja zbliży się do poziomu 2 proc. dopiero w IV kwartale 2016 r. Mimo pogłębienia deflacji koniunktura – w tym zwłaszcza popyt wewnętrzny – pozostaje solidna."

xellos540
Gość
1 rok 11 miesiące temu

No to jest w końcu 2% (inflacja) czy deflacja? :P

"ceny transakcyjne na rynku pierwotnym rosły w ostatnich kwartałach tylko nieznacznie"

Jeśli (średnie) ceny transakcyjne naprawdę wzrosły, to prawdopodobnie oznacza, że mieszkania są w coraz lepszym metrażu/standardzie.

"Referencyjna stopa procentowa NBP wynosi obecnie 2 proc. i uczestnicy rynku nieruchomości mogą zakładać, że utrzyma się na tym poziomie jeszcze przez długi okres"

No ciekawym ile to potrwa i czy ci więcej wiedzący uczestnicy tego rynku (deweloperzy, pośrednicy, a także doradcy i banki) rzeczywiście mogą tak zakładać…

Xx Yy
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Koledzy, zobaczcie to:
https://www.youtube.com/watch?v=Wk5FjXuob1s
Material to jeden z kilku filmikow odnosnie inwestowania w nieruchomosci – zastanawiam sie jak mozna zarobic na takich norach jak na materiale – balbym sie takie cos kupic a Wy co o tym myslicie? ;)

jannowak
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Do tej pory Wiesiek z Ryśkiem kupowali rudere trochę odmalowali i sprzedawało sie wszystko jak leci. Problem w tym czy w najbliższym czasie bedzie to nadal tak działało. Może jeszcze tylko takie rudery potrafi wybronic lokalizacja ale bez przesady.

sing dst
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Ciekawe…
http://tvn24bis.pl/wiadomosci-walutowe,77/przewalutowanie-i-doplata-sposobem-dla-frankowiczow-analityk-wylicza-ile-trzeba-bedzie-doplacic,507981.html

Jeżeli KNF proponuje takie rozwiązanie to ewidentnie musi wskazywać, że bank nie kupował w dniu zaciągania kredytu franków na rynku międzybankowym, tylko po prostu oparł kredyt złotówkowy o kurs innej waluty – czysty hazard. Kiedyś już poruszałem ten temat… Bardzo ciekawe…

k-dek
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Z innej beczki…
Kara nałożona na HB maluteńka, ale dobrze, że coś robią w końcu z tymi oszustami

http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/848095,nieruchomosci-home-broker-karal-nawet-swoich-bylych-klientow-uokik.html

Papciochmiel
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Witam i podrzucam info, które może rzucić więcej światła na problem: co tak naprawdę pożyczały banki pod postacią kredytów frankowych?Prof. Modzelewski (twórca naszej ordynacji podatkowej, więc gość chyba wie co mówi) nagabywany przez dziennikarkę pytaniem, co należy zrobić z frankowcami odpowiedział:"Co należy robić? Tylko i aż tyle: ustawowo nakazać spłacenie tych kredytów w wysokości rzeczywiście zaciągniętej, bo nikt tam żadnych franków nie pożyczał: był to bowiem typowy instrument spekulacyjny, najbardziej zbliżony do zakładu bukmacherskiego. A gdy bank pożycza pieniądze, to kapitałem do zwrotu jest tylko kwota rzeczywiście pożyczona plus odsetki i prowizja. A gdy wielkość spłacanego kapitału zależy od zdarzenia… Czytaj więcej »
smartfx.eu
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Prof. Modzelewski przede wszystkim sprytnie szuka sobie klientów. Oczywiście, że banki pożyczyły złotówki. Nie było potrzeby generowania dodatkowych kosztów i wymieniać CHF na PLN. Z prawnego punktu widzenia, tezy prof. Modzelewskiego mogą być do obrony przed sądem. W praktyce, banki mimo, że pożyczały złotówki to musiały korzystać, ze swapów aby zabezpieczyć ryzyko zmiany stóp procentowych i kursu walutowego. Banki to nie spekulanci, a pośrednicy, pożyczają od jednych tanio, żeby pożyczyć innym drożej.

suckuranus
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Podsyłam link do stanowiska NBP wobec najbliższej nowelizacji "ustawy o mdm". NBP w zasadzie dość mocno krytykuje program w obecnym kształcie.
http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//2/237950/237984/237986/dokument144437.pdf

Wiadereczko
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Niby kredyty z frankiem są katastrofą, ale jak przeanalizowałem ogłoszenia w internecie to nie widać prób sprzedaży mieszkań z kredytem. Źle szukam, czy też nie ma jeszcze tego zjawiska na rynku?
Dalszy etap mieszkania na kredyt to licytacja przez komornika i tego też jakoś nie ma dużo.
Pozdrawiam.

Tomasz Kanafa
Gość
1 rok 11 miesiące temu

nie ma ofert sprzedazy bo jakby ktos sprzedal takie mieszkanie to bylby pare set tys w plecy.
moi znajomi kupili mieszkanie warte w momencie kupna ok 250 tys, teraz podobne nowe chodza po 200tys, a po wzroscie franka zadluzenie w pln maja na poziomie 350tys. nawet jakby sprzedali za wyjscieowe 250tys (co jest nierealne bo nowe sa za 200) to i tak byli by jeszcze 100tys winni bankowi :)

Xx Yy
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Ja bym bardziej zwrocil uwage na liczbe ofert na wynajem. Komornik i licytacja to zwykle ostatecznosc, gdy nie udalo sie wynajac, sprzedac itd.
Moze ktos sledzi oferty wynajmu na gumtree w W-ie? Jak tak patrze na kawalerki w cenie do 1500 to calkiem sporo ich sie pojawia. Czy stare nory kupowano za franki? Ciekawe jaki procent kredytow dotyczyl rynku wtornego :)

smartfx.eu
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Widzę, że teorie, o zarabianiu przez banki na kursie walutowym przy kredytach frankowych są wciąż silnie żywe. Podejmowane przez kilka osób próby wytłumaczenia czym są swapy walutowo-procentowe wydają się nieskuteczne. Postaram się obalić teorię w bardziej obrazowy sposób. Miesięczny popyt na franki będący wynikiem spłat rat kredytów wynosi około 2.5 mld CHF. Co oznacza, że co roku Polacy kupują około 30mld CHF. Pomnóżmy tą kwotę przez kurs sprzed wystrzału (3.50) i po wystrzale (4.30). Daje to nam:2.5mld CHF * 3.50 = 105mld zł2.5mld CHF * 4.30 = 129mld zł Różnica to 24mld zł, czyli wg teorii jest to roczny zysk… Czytaj więcej »
sing dst
Gość
1 rok 11 miesiące temu
@smartfx.eu Czy Modzelewski i prezes KNF są takimi ignorantami, że nie wiedzą jak działa rynek bankowy ? Taka propozycja ze strony KNF byłaby w ogóle nieuzasadniona gdyby zakładali w ogóle scenariusz, że bank nie posiadał żadnych linii kredytowych w CHF. Opcje są dwie:a) KNF nie zna zasad działania systemu bankowego, stąd ta propozycja – czyli kompromitacjab) KNF wie, że być może część/większość/wszystkie kredyty nie były oparte w ogóle o linie kredytowe w CHF, a CHF był stosowany tylko jako przelicznik – czysty instrument spekulacyjny Twoje wyliczenia, zakładam że nie wzięte z kosmosu (nie mam czasu weryfikować) ewidentnie wskazują na punkt… Czytaj więcej »
smartfx.eu
Gość
1 rok 11 miesiące temu
@sing dstMyślę, że prof. Modzelewski i KNF doskonale zdają sobie sprawę jak działa system bankowy. Przy czym celem pana Modzelewskiego, nie jest wyjaśnianie zasad działania systemu bankowego, a wykorzystanie zamieszania i znalezienie sobie klientów. Jeśli chodzi o KNF. To muszę przyznać, że jestem szczerze zaskoczony jej postawą. Do tej pory KNF działała przede wszystkim w interesie instytucji finansowych, a nie ich klientów. Przy czym na razie jest to tylko opcja do rozważania a nie docelowe rozwiązanie. Komisja zapowiedziała, że najpierw zbada jak operacja wpłynie na bilanse banków. Oczywiste jest, że wpłynie negatywnie, pytanie tylko jak bardzo i czy na pewno… Czytaj więcej »
Tomasz Kanafa
Gość
1 rok 11 miesiące temu

wybory ida, trzeba do wyborow troche poudawac, ze sie przejmuja zwyklymi ludzmi.
po wyborach im przejdze, skonczy sie przejmowanie frankowiczami i zaczna sie podwyzki podatkow.

sing dst
Gość
1 rok 11 miesiące temu
A on nadal twierdzi że nie było żadnych franków pożyczanych…http://biznes.onet.pl/waluty/analizy/piec-pytan-do-bankow-ktore-udzielaly-tzw-kredytow-frankowych/z6rrk "Skąd ten po­stu­lat KNF, który – tak na mar­gi­ne­sie – gło­szę od pię­ciu lat? Bo to lep­sze dla ban­ków niż trwa­nie w upo­rze, że wszyst­ko było tu w po­rząd­ku, gdyż jest to droga do ich ka­ta­stro­fy. Dla­cze­go? Bo ktoś spraw­dzi, czy tu były ja­kieś fran­ki czy inne wa­lu­ty obce, a z tego co wiemy, to ani banki nie po­ży­cza­ły tych walut kre­dy­to­bior­cy oraz same też ich nie po­ży­cza­ły jako źró­dło fi­nan­so­wa­nia udzie­la­nych nam kre­dy­tów." Modzelewski chyba czyta moje komentarze :)Bo napisał dokładnie to co ja: "Bo gdyby banki były kredytobiorcami… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
1 rok 11 miesiące temu

http://tvn24bis.pl/nieruchomosci,83/kupowac-czy-sprzedawac-szalejacy-frank-zmieni-nasz-rynek-nieruchomosci,508405.html
Na pytanie dziennikarki "Czyli ceny spadną" jakby im ktoś w mordę strzelił :)

Mariusz Z.
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Czy banki udzielające kredytów frankowych miały w ogóle jakieś franki?
http://samcik.blox.pl/2015/01/Na-tropie-Yeti-Czy-banki-udzielajace-kredytow.html

Marian
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Zaraz rzucę okiem, podeślę jeszcze Trystero sprzed blisko 1,5 roku:
http://www.trystero.pl/archives/12949

Marian
Gość
1 rok 11 miesiące temu

No dobra, przeczytałem, w z dyskusją w komentarzach włącznie. I mam jeszcze większy mętlik we łbie :-D .

PS Ale ten system komentów jest beznadziejny, aż boli…

bankster
Gość
1 rok 11 miesiące temu
W banku jak słabnie PLN to wtedy jego aktywa walutowe są przeliczane po wyższym kursie i pojawia się niezrealizowany dodatni wynik. Odwrotna sytuacja ma miejsce gdy następuje wzrost wartości PLN waluty. Przykład: Bank A udziela kredytu denominowanego w CHF w wysokości CHF 100, na moment udzielenia kurs wynosi CHF/PLN=3, czyli w aktywach banku jest kredyt PLN300. Jak kurs urośnie do CHF/PLN=4, to kredyty urosną do PLN400 a jak kurs spadnie do CHF/PLN=2, to aktywa spadną do PLN200.Banki podlegają regulacjom nadzorczym, które ograniczają ich ekspozycje na ryzyko i tym samym uniemożliwiają utrzymywania bardzo dużych otwartych pozycji. Jak banki chcą spekulować to… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
1 rok 11 miesiące temu
k-dek
Gość
1 rok 11 miesiące temu
No właśnie jak na razie tylko RynekPierwotny podnosi tą kwestię: "W pierwszej kolejności należy oczekiwać znacznego wzrostu niejako „symetrycznej” awersji do ryzyka w ramach rynku kredytów hipotecznych. Z jednej strony sektor bankowy, w istotnej części zagrożony perspektywą mniej lub bardziej znaczących strat i koniecznością tworzenia na nie rezerw, a także ponoszenia innych kosztów utrzymywania systematycznie psującego się portfela kredytów walutowych, może ograniczyć w znacznym stopniu finansowanie rynku nieruchomości, zarówno w ramach klientów detalicznych jaki deweloperów. Z drugiej strony potencjalni klienci hipoteczni banków będą odkładać decyzje o kupnie mieszkania w oczekiwaniu na rozwój sytuacji, która w obecnych okolicznościach wydaje się co… Czytaj więcej »
Ryszard
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Ja jestem wielkim fanem sformułowania "dojrzewanie portfela". Czyli jak ktos przestaje spłacać bo stracil prace to znaczy, że jego kredyt dojrzał. On sam pewnie też (stwierdziwszy, ze chfarlie, to byl jednak blad), chociaż osiwiał z powodu sytuacji.
Jezeli to co ryzykownie ;) prognozuje rynekpierwotny jest prawdą, to czekamy na wpisy od Marka W. (nazwisko znane blogerom), gdzie wieszczy rychłe spadki cen, lub też je namiętnie komentuje ;).
Swoja droga zastanawiam sie jak to jest byc blogerem, ktory cieszy sie tak paskudna reputacja.

barooytube
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Niedawny artykuł na rp skłonił mnie do refleksji i ciekawego rozwiązania:
"Nawet jeśli frankowicze podpisali oświadczenie, że zdają sobie sprawę z ryzyka walutowego, nie oznacza to, że mieli świadomość jak bardzo kurs franka może się zmienić."

Może by temat zajść od strony rozwiązań jakie stosuje sitwa. Wystarczy wykazać chwilową niepoczytalność przy podpisywaniu kredytu i można się z niego uwolnić.

Tomasz Kanafa
Gość
1 rok 11 miesiące temu

dokladnie, radosc z otrzymania kredytu zacmiła mi umysł.
btw. w przypadku kolesia wjezdzajacego w sopocie w ludzi stojacych na przystanku niepoczytalnosc ocalila go przed jakakolwiek odpowiedzialnoscia (ustawieni rodzice).
moze 700tys kredytobiorcow mialo zarazliwa pomrocznosc jasna ;)

Spidi84
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Dobra nic nowego nie ma.
Wychodzę i wracam wieczorem…
Także nie publikować mi tu do tego czasu niczego nowego! ;)

Pozdro

zbyszek
Gość
1 rok 11 miesiące temu

polecam końcówkę raportu na kolejne wpisy – http://obligacje.pl/files/news/544.pdf

Dexter
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Daniel Nofap
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Cikeawe porównanie podwójnych standardów, gdyby produktem na którym przejechało sie pół miliona gospodarstw domowych było auto bubel to bybyła afera narodowa jakby ludzie lądowali w rowach etc
Natomiast rynek finansowy to oh nie sami sa sobie wini:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1025897,title,Lukasz-Warzecha-dla-WPPL-bank-to-nie-kasyno,wid,17200495,wiadomosc.html?ticaid=114393

Jestem przeciwko pomagania frankowcom z publicznej kasy, przewalutowania na zł tak i dopłata róznicy, zgadzam sie z modzelewskim że kredyty walutowe są zakładem bukmacherskim

Daniel Nofap
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Xx Yy
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Jesli dzisiaj frank bylby po 1 zl albo po 50gr zapewne bylyby takie zjawiska:– nasmiewanie sie z osob majacych kredyt w PLN– zatrzymanie zysku dla siebie :) To byly fajne czasy :)http://www.money.pl/forum/pozwolcie-polakom-decydowac-jaki-chca-kredyt-t136860.html Nie zapominajmy ze dzieki osobom ktore w takiej panice kupowali wtedy mieszkania na 120%mamy teraz takie ceny i powolne spadki … Widzieliscie ile w 2014 r bylo kredytow? 170k cos slabo to wyglada :) A jeszcze w sierpniu 2014 Zwiazek Bankow Polskich twierdzil tak:"W 2013 roku banki udzieliły 177 tys. kredytów hipotecznych na kwotę 36,5 mld zł. "Jesteśmy pewni, że wyniki roku ubiegłego będą przekroczone" – zaznaczył Furga."… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Dokładnie o tym się nie mówi, ale to właśnie dzięki kredytom frankowym ceny zostały wyspekulowane do takich poziomów. Ratka była mniejsza, więc można było kupić większe/droższe mieszkanko.
Dodatkowo ciekaw jestem co sobie myślą ci co teraz biorą w złotych, mamy rekordowo niskie stopy procentowe, więc jest niemal bardziej niż pewne, że ratka za 1/2/3 lata wzrośnie o podobne wartości jak teraz frankowcom i znowu będzie płacz.

Encjusz
Gość
1 rok 11 miesiące temu
@zeroxxCałkowicie się z Tobą zgadzam że ceny wzrosły między innymi dzięki kredytom frankowym, pod koniec 2005 roku chciałem kupić mieszkanie, akurat dostałem dobrze płatną pracę. Niestety przez 3 miesiące okresu próbnego ceny wzrosły o około 20% i ledwo było mnie stać, na dodatek okazało się że nieuregulowany stosunek do służby wojskowej zmusza mnie do zdeponowania w banku równowartości 10 czy 12 rat, i ten ostatni czynnik spowodował że przegrałem życie (mieszkanie kupiłem dopiero w 2013 roku).Podejrzewam że jestem w mniejszości kredytobiorców, ja oszczędzam i nadpłacam kredyt, gdzieś z tyłu głowy mam świadomość wysokich stóp procentowych i oczywiście mam nadzieję że… Czytaj więcej »
Xx Yy
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Zastanawia mnie to, ze umowy okazaly sie wadliwe przy kursie 4.3 a byly dobre przy kursie 2.5.

Adam Czupi
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Nie mogę już, co oni palą w tej Rzepie (od nowego roku) , to jak to terza już będzie tylko źle ;-)http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/707218,1174297-Ile-za-mieszkanie-z-drugiej-reki.html?p=1 A odnosząc się do mainstreamowej dyskusji, w której lobby bankowe stara się przekonać, że na udzieleniu kredytu we frankach nic nie zarabia (na zmianie kursu) to chciałbym zadać pytanie:to dlaczego nie udzieliło kredytów w krajowej walucie (jak to się robi w cywilizowanej UE)?wtedy wszyscy byliby szczęśliwi i nikt nie miałby teraz problemów ani banki ani klienci frankowi. Skoro banki podjęły takie ryzyko (wiedząć że nic na tym nie uzyskają w ciągu 30 lat), to należy rozliczyć ich zarządu… Czytaj więcej »
LazyBastard
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Tak wyszło, bo banki chciały jednocześnie trzymać się swojej analizy ryzyka i udzielać kredytów (możliwie wysokich), a na to pozwalały kredyty walutowe (niższe oprocentowanie). Także moja opinia jest taka, że banki głupie są z chciwości.

bankster
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Przyczyny rozwoju kredytów w walutach obcych w minionej dekadzie: dysparytet stóp procentowych, aprecjacja złotego (od 2004 do połowy 2008; nazbyt optymistyczne analizy dotyczące perspektyw złotego), boom na rynku nieruchomości (skokowy wzrost cen spowodował konieczność uzyskania wyższego kredytu, a to umożliwiał kredyt walutowy dzięki niższemu oprocentowaniu), presja konkurencji, szeroki dostęp do zewnętrznych źródeł finansowania.
źródło: KNF

xellos540
Gość
1 rok 11 miesiące temu

"skokowy wzrost cen spowodował konieczność uzyskania wyższego kredytu"

Taa… A ten skokowy wzrost cen to pojawił się tak z księżyca? Nie spowodowała go czasem powiększona akcja kredytowa (zapewne w złotych) jeszcze wcześniej?

k-dek
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Zwiększona dostępność kredytów (wzrost popytu) -> wzrost cen mieszkań (przy stałej podaży) -> zwiększenie kwot udzielanych kredytów – istotna rola kredytów walutowych, które zaniżeniem raty w stosunku do wartości zadłużenia przekłamywały zdolność kredytową -> ze względu na większe kwoty przyznawanych kredytów – dalszy wzrost cen mieszkań -> …wzrost kwot przyznawanych kredytów itd. Kto wie jak by to się dalej potoczyło, gdyby nie tąpnięcie w USA, może faktycznie udałoby się zdobyć te madryckie szczyty (cen) :D Znamienne jest, że wiele mówi się dzisiaj, o samym systemie kredytowania PLN / CHF, ale już o tym, że dodatkowo kredyty te były rozdawane w… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
1 rok 11 miesiące temu
@bankster @lazybastardWłaśnie do tego zmierzam, pewien ciąg wypadków spowodował, że banki będąc profesjonalistami w swej dziedzinie , w pogoni za wymiernymi rezultatami (zyski), pozycją (presja konkurencji), nieuzasadnionymi oczekiwaniami powinny się liczyć z ryzykiem jakie może nastąpić w przypadku diametralnej zmiany sytuacji. Tym samym winny już wtedy liczyć z tym, że będą musiały partycypować w stratach (no cóż czasmi się zdarza kilka lat bez dywidendy…), a nie teraz szukać rozwiązań bazujących na środkach budżetowych czyli z pieniędzy podatników (również tych 500k nieszczęsnych frankowców).Ponieważ tak należy ocenić narrację banków forsowaną w mainstremie, (że kładą się razem z fankowcami), w skali Polski to… Czytaj więcej »
Daniel Nofap
Gość
1 rok 11 miesiące temu
kolejny głos prawnika że umowy frankowe miały charakter pozorny bo na zakup nie było wypłat jakichkolwiek franków: http://www.polskatimes.pl/artykul/3727156,we-frankach-bez-frankow-umowna-fikcja,id,t.html?cookie=1 "anki dawały kredyt we frankach, nie dostarczając franków, może nawet ich w ogóle nie mając w kasie. Ludzie dostawali kredyty frankowe w złotówkach i tylko tak mogli je wypłacić. Bank mógł nie mieć nawet tyle franków, żeby wypłacić zakontraktowane kredyty w tej walucie, co pokazuje, że wypłaty były fikcją. Jeśli podpisujemy umowę na kredyt w obcej walucie, to powinniśmy otrzymać do dyspozycji przelew właśnie w tej walucie – twierdzi dr Aleksander Hetko, radca prawny z Wolf Theiss. – Innymi słowy należy przyjąć,… Czytaj więcej »
Paradoks
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Pan prawnik nie zdaje sobie sprawy, że banki de facto wypłacają coś, czego nie maja przy KAŻDYM kredycie? :P Identyczna sytuacja jest w przypadku kredytów złotówkowych, tych złotówek też bank "nie ma", tylko tworzy z powietrza na podstawie rezerwy cząstkowej. Idąc tym tropem kredytobiorca powinien mieć prawo zwrócić bankowi samodzielnie wykreowany zapis księgowy. Waluta dowolna.

bankster
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Problem kredytów frankowych trzeba rozpatrywać w kontekście obowiązujących zasad, niezależnie czy się z nimi zgadzamy czy nie. Proponuję odłożyć akademickie dyskusje na temat FRB, złota, kreacji z powietrza, rezerw cząstkowych itd itp na najbliższy zjazd anarchistów ekonomicznych. Takie pokrzykiwanie niczym się nie różni od "autorytetów", którzy wmawiają, że franka w banku nigdy nie było skoro kredytobiorca dostał złotówki…

k-dek
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Bohater dnia :D, normalnie jak Neo, który wyłamał się z MATRIXa :D

http://samcik.blox.pl/2015/01/Klient-wpisal-poprawke-do-umowy-kredytowej-W.html

DK
Gość
1 rok 11 miesiące temu

Armagedon na złotówce: Jak między innymi wpłynie to na kredyty w walutach obcych i na sytuację w Polsce.

http://myalterfinance.blogspot.com/2015/01/armagedon-zotowki.html

kaloryfer
Gość
1 rok 11 miesiące temu
Niestety deweloperzy mają swoje sprawdzone pomysły na utrzymywanie cen na wysokim poziomie. Np w Warszawie w Miasteczku Wilanów cena m2 na rynku pierwotnym trzyma się ciągle w miarę stabilnie. Pracuje w branży architektonicznej i wiem, że deweloperzy masowo zmieniali na MW projekty budowlane już kilka lat temu. Wcześniej mieszkania 3pok miały w tej dzielnicy 80-110m2, 2pok. w okolicach 50-65m2 i prawie nie występowały kawalerki. Teraz 3 pok zmniejszono do 55-65m2, dwa pok. do 40m2 (sypialnia+salon z aneksem) + większa ilość kawalerek po 30-35m2. W innych dzielnicach typu Wola można znaleźć już mieszkanka nawet po 24m2 co odpowiada mniej więcej powierzchni… Czytaj więcej »
wpDiscuz