mustgoup

Ceny, które muszą rosnąć ;)

Jeden z czytelników podrzucił bardzo ciekawą „analizę” z ostatnich dni. Polecam zapoznać się z całością, dostępną pod poniższym adresem:

http://finanse.wp.pl/kat,1033695,title,Ceny-ida-w-gore-mieszkan-coraz-mniej,wid,16312076,wiadomosc.html?ticaid=11200d

Już sam tytuł sugeruje, z czym się zetkniemy, oglądając to arcydzieło czołowych myślicieli głównego nurtu mieszkaniowego. Od razu można się też domyśleć, kto będzie tam występował – mamy więc nieco plątającą się panią z Reas’a, super „wyśmiganego” koleżkę z Expander’a i mojego ulubieńca, mega odjechanego poetę z Emmersona. Do kompletu brakuje już tylko Bartka T. – być może pojawi się w następnym odcinku (ufajmy).

„Analiza” zawiera kompilację wszystkich, modnych ostatnio argumentów piewców wzrostów i najlepszych momentów na kupno. Przyjrzyjmy się więc, dlaczego czas już kupować mieszkania (na kredyt), a nie zajmować się bzdurami pokroju stóp procentowych, demografii, czy (praktycznie nieuchronnego) załamania światowego systemu finansowego. 

Z kompilacji wybrałem najważniejsze fragmenty, do których postaram się ustosunkować w możliwie obiektywnym tonie (okazuje się, że w filmie prawie każde zdanie ma znaczenie – z punktu widzenia ilości treści zawartej w nieco ponad 4-minutowej produkcji jest to ewidentnie mistrzowska robota). 

A więc do dzieła!

„Od 6 lat ceny nieruchomości nieustannie spadały.”

Kurde blaszka… a ja myślałem, że przez te kilka lat mieliśmy głównie stabilizację, wieszczoną przez tych samych ekspertów. Pewnie część czytelników pamięta, że najlepszym momentem na kupno był rok 2008, potem 2009, 2010 i każdy kolejny – jak to było możliwe, skoro ceny nieustannie spadały? Z tym nieustannym spadkiem to też jakaś trochę lipa – zerknąłem do danych o cenach transakcyjnych NBP, przywoływanych na tym blogu już wielokrotnie i ciężko tam zaobserwować nieprzerwany spadek od początku 2008 roku – okres zabawy mnożnikiem RnS przyniósł jednak jakieś wzrosty. Być może autorzy mieli na myśli fakt, że owe wzrosty były często czysto statystyczne, a cały rynek z roku na rok „słabł”, jednak wnioskując z dalszej części filmu nie podejrzewałbym ich o tak głębokie przemyślenia.

„W niektórych miastach przeceny sięgnęły nawet 35%.”

Wszyscy mówią o tych spadkach (ja też mówię ;) ale 35% od razu wzbudziło moje zainteresowanie. Tyle nie spadło nawet w Indeksie Cen Transakcyjnych HB/OF, kiedy trzeba było udowodnić, że teraz jest już bardzo tanio. Zerknąłem więc znowu do danych NBP i nie znalazłem żadnego miasta, w którym przecena byłaby większa od 25%. No cóż… być może autorzy znają jednak takie miasto, a może mieli na myśli spadki powiększone o inflację? Jakby nie było, przesłanie jest jasne – teraz jest już mega tanio i trzeba „brać”. A czy jest mega tanio, każdy może ocenić we własnym zakresie.

„Eksperci są jednak zgodni – taniej już nie będzie.”

Ech… nie ma to jak zgodni eksperci. Od razu można spodziewać się problemów, wszak większość zawsze się myli, żeby mniejszość mogła zarobić ;) Kiedyś eksperci byli zgodni, że ceny mogą tylko rosnąć, że PLN może się tylko umacniać (zwłaszcza względem franka) i że Warszawa przegoni cenowo Madryt (wszak kto chciałby mieszkać w historycznym miejscu o ciepłym klimacie, mogąc kupić sobie mieszkanie w stolicy odległego, postkomunistycznego kraju, gdzie owo „post” jest użyte mocno na wyrost?). Szkoda, że nie zostałem zaproszony do grona ekspertów – być może dlatego, że nie jestem ekspertem, a może dlatego, że wtedy eksperci nie byliby już zgodni.

Tak, czy inaczej, spodziewałem się, że w dalszej części materiału dowiemy się, dlaczego taniej już nie będzie. Niestety zostałem mocno rozczarowany…

„Na pewno się odbiją. Czy mówimy o 3, czy 5% to jest bardzo trudne do określenia. Tak dobra sprzedaż musi skłonić deweloperów do podwyżki cen.” (p. Kuniewicz, Reas)

Tak, ceny na pewno się odbiją (czkawką nabywcom?). Z drugim zdaniem też muszę się zgodzić – określenie, czy wzrost cen będzie 3, czy może 5% jest dla nas bardzo trudne (chyba żeby uznać, że spodziewamy się spadków – wtedy określenie wysokości wzrostu będzie proste ;) HB swego czasu publikował wskaźnik, tworzony na podstawie opinii swoich pracowników – ten przewidywał wzrosty z dokładnością do 0.1%. Ciekawe, czemu ostatnio jakoś go już nie widać ;)

W końcówce 2013 roku deweloperom poprawiła się sprzedaż… w naszej opinii było to związane z wprowadzeniem minimalnego wymaganego wkładu własnego od początku roku 2014. Rynek wtórny nadal żyje marzeniami o kwadratach po pół miliona w wielkiej płycie, więc w naturalny sposób większość „nowego” popytu skierowała się w stronę deweloperów. Zobaczymy, jak to będzie w tym roku – jeśli mamy rację, to deweloperzy nie zostaną skłonieni do podwyżki cen. Prędzej zostaną skłonieni do jej obniżki w okolice limitów MdM (chyba że skłoni się limity MdM do podwyżki w okolice cen deweloperów ;)

„Możemy zobaczyć wzrosty cen nieruchomości, zwłaszcza na rynku pierwotnym.” (Jarosław Sadowski, Expander)

Tu już trochę ostrożniej, bo jest forma przypuszczająca. Rzeczywiście, możemy zobaczyć wzrosty, możemy zobaczyć spadki – każdy będzie mógł zobaczyć to, co będzie chciał. Pan ekspert nie podaje uzasadnienia, skąd te wzrosty mają się wziąć. Może wynikną one z dopasowania cen do limitów MdM? ;) A może z (raczej nieuchronnego) spadku akcji kredytowej bez kredytów z LTV100%? ;) Może wreszcie z oczekiwanego w końcówce roku wzrostu stóp procentowych? ;)

Hmm… no chyba że jest nadzieja, że przyjdzie BGK ze swoim funduszem mieszkań na wynajem i wykupi mieszkania w „dowolnej” cenie – tylko skala tego programu jest jednak „trochę” za mała.

A propos wzrostów na rynku pierwotnym mam jeszcze obrazek. W pierwszym wpisie na tym blogu (bardzo zachęcam do przeczytania, kto jeszcze tego nie zrobił) rozwodziłem się na temat kosztów budowy mieszkań:

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2013/08/jaki-wasciwie-jest-koszt-wybudowania.html

Postanowiłem zobaczyć, jak sprawa wygląda w tej chwili – skorzystałem z komunikatów firmy Unibep, która realizuje wiele inwestycji mieszkaniowych dla przeróżnych deweloperów. Zachęcam każdego, kto przymierza się do kupna mieszkania deweloperskiego, do sprawdzenia kto i za ile wybudował interesującą go inwestycję – pozwoli to ocenić, czy cena, którą płacimy, jest adekwatna do kosztów poniesionych przez dewelopera.


W tabeli podano koszt budowy m2 mieszkania w wybranych projektach. Ponieważ koszt budowy obejmuje nie tylko mieszkania, ale i inne płatne elementy (garaże, komórki lokatorskie), to w ostatniej kolumnie uwzględniłem cenę miejsca garażowego (przyjąłem wszędzie 30.000), otrzymując realistyczny koszt budowy metra kwadratowego, poniesiony przez dewelopera. Oczywiście sam koszt budowy nie jest jedynym kosztem ponoszonym przez inwestora, jednak jest to koszt zdecydowanie największy. Dla porównania, w jednym z bardziej „elitarnych” miejsc w Warszawie, gdzie ceny ofertowe są w okolicach 12 tys. za m2 (stan deweloperski, po niedawnym spadku z 15 tys.) koszt zakupu działki budowlanej wynosi aktualnie około 1.600 zł na m2 mieszkania. Po informacje o kosztach dla bardziej „standardowych” miejsc zapraszam do pierwszego wpisu na blogu.

Czy, mając na uwadze koszty budowy oraz działek, ceny mieszkań deweloperskich muszą rosnąć? Powiedziałbym raczej, że one jeszcze spokojnie mogą spadać, a i tak będzie się opłacało budować. Ciekawe, co na to eksperci z filmu…

„Koniec 2013 roku to wyraźne ożywienie na rynku – kupujących było więcej, mieszkań coraz mniej. Tak ma wyglądać także cały rok 2014.”

Znowu jakaś naciągana teoria. Jak już wspominałem, koniec 2013 to rzeczywiście było ożywienie (głównie dla deweloperów) – kupujących (pożyczających?) było więcej… ale żeby mieszkań było mniej? Ja myślałem, że w tym kraju to jednak mieszkań przybywa, a nie ubywa (dane GUS zdają się moją obserwację potwierdzać ;) O ile statystyczny spadek oferty deweloperów (związanych z jej nienaturalnym, w części czysto teoretycznym wzrostem) rzeczywiście miał miejsce, o tyle rynek wtórny zdaje się ciągle rosnąć. Do tego jeszcze w roku 2014 mieszkań nadal ma „ubywać”… czyli deweloperzy, podkuszeni przez ekspertów wieszczących ożywienie i wzrost cen, nie będą w takich warunkach budować? Ja bym budował… i patrząc po zapowiedziach czołowych polskich producentów wyrobów mieszkaniopodobnych, deweloperzy są raczej podobnego zdania do mojego.

„Ceny muszą więc rosnąć i to najmocniej tam, gdzie dotąd najmocniej szły w dół.”

Mocna teoria ;) Nie bardzo wiadomo, dlaczego ceny miałyby szybciej rosnąć tam, gdzie mocno spadały – w końcu większe spadki miały pewnie „silniejsze uzasadnienie” (np. znaczne przeszacowanie cen) niż mniejsze spadki. Wiadomo, że najszybciej spadają ceny najbardziej oderwane od rzeczywistości (chociaż w Polsce powinno się raczej mówić, że najszybciej spadają ceny mieszkań, do których nikt nie dopłaca z naszych podatków). Biorąc pod uwagę fakt, że najszybciej spadały ceny mieszkań dużych, to teraz duże mieszkania (bez szans na MdM) odnotują największe wzrosty? Jakoś mi trudno w to uwierzyć ;)

„Coraz więcej osób przychodzi do deweloperów z gotówką – wyjmują ją
ze słabo oprocentowanych lokat i inwestują.”

To jest dobre :) Załóżmy, że mam sobie 400 tys. złotych na koncie. Są to niemałe, ciężko zarobione pieniądze, które odkładałem powiedzmy 10 lat. Nie lubię przesadnego ryzyka, więc trzymałem je na lokacie – czasem przynosiła mi 8%, czasem 6, ostatnio poniżej 3. No i teraz co? W momencie, w którym spodziewam się podwyżek stóp procentowych (wg PKO BP to będzie 4% w 2015 roku, co powinno dać oprocentowanie na lokacie w okolicach 4.5%) wyciągnę je z lokaty i „zainwestuję” w 50m2 betonu, w który dodatkowo będę musiał „doinwestować” kolejne 50 tys. na wykończenie? Potem to mieszkanie wynajmę z „zyskiem” w okolicach 3%, spodziewając się spadków cen (zarówno mojego mieszkania, jak i cen wynajmu)? A jeśli będę chciał wyjść z „inwestycji”, to co? Sprzedam tak od razu po cenie kupna? No i co z czasem, który muszę na to poświęcić i w którym moje pieniądze „nie zarabiają”? I w ogóle to wszystko zrobię bez pośredników i kosztów notarialnych? Litości…

A już tak bardziej ogólnie, to… łatwo się wydaje pożyczone pieniądze. Kto dorobił się pieniędzy odpowiadających cenie mieszkania wie, jaki wysiłek jest do tego potrzebny. Czy w tych warunkach bez mrugnięcia okiem wyda je na trochę posklejanych cegieł, których koszt sklejenia nie wynosił nawet połowy płaconej ceny? Nie wydaje mi się. Rozumiem, że można obawiać się wariantu cypryjskiego, ale jest dużo więcej lepiej rokujących inwestycji, które są o wiele bardziej płynne niż mieszkania.

„Wiele osób właśnie teraz postanawia zmienić mieszkanie na lepsze lub większe.”

Hmm… nie wiem, czy wiele osób w tym kraju myśli aż tak bardzo impulsywnie –  postanawia właśnie teraz, od razu rzuca się na kredyt i jest szczęśliwa. Patrząc po liczbie udzielonych kredytów w całym 2013 roku (najgorszy rok w czasach „kryzysowych/pokryzysowych”), jest ich raczej mniej niż kiedyś. Teraz są po prostu ultra niskie stopy procentowe, co w połączeniu z ostatnim dzwonkiem na kredyt z LTV100% rozruszało trochę rynek w końcówce roku – ale w całości rok był bardzo słaby! Stąd wnioskowanie, że wiele osób… właśnie teraz… wydaje się być celowym przekłamaniem.

„Pojawiły się też fundusze inwestycyjne, które potrafią kupić po kilka, kilkanaście mieszkań w jednej inwestycji.”

Wow! Masakra! Fundusz kupujący kilka/kilkanaście mieszkań to musi być „koleś” :) Ze zdolnościami inwestycyjnymi na poziomie kilku milionów złotych – to rzeczywiście potęga ;) Do tego chyba musi być słabo zarządzany, skoro inwestuje w mieszkania, których cena „od sześciu lat nieustannie spada”, a zwrot z wynajmu daje kosmiczne 3% (i dużo potencjalnych problemów z lokatorami). Chociaż… skoro ceny mają rosnąć, to może się rzeczywiście opłaci, jak już wzrosną o te 10% w ciągu roku (żeby pokryć koszty całej zabawy i coś jeszcze zarobić). Kto w ogóle takie coś wymyślił? :)

„W takich okolicznościach deweloperzy Kowalskiemu, kupującemu na kredyt, z ceny nie zejdą. O darmowym garażu też trzeba więc zapomnieć.”

To jak to jest z tym Kowalskim? On w końcu na kredyt kupuje, czy za gotówkę? Bo już sam się gubię ;) Deweloperzy z cen zejdą niechętnie – skoro sprzedanie czasem tylko połowy mieszkań pokrywa ich koszty, to dlaczego mają schodzić z cen pozostałych? Mogą przecież „przeczekać rynek” ;) A darmowy garaż… ktoś ostatnio widział garaże w jakiejś inwestycji deweloperskiej? Bo ja inwestycji widziałem wiele, ale garażu w żadnej – wspólny parking pod blokiem, na którym zaparkowanie dużego auta jest często nie lada wyzwaniem nawet dla doświadczonego kierowcy, a na samochód potrafi kapać woda przeciekająca przez strop, trudno nazwać garażem. I cena też jakby wyższa niż garażu…

„Bonus wybrani dostaną jednak od rządu – od 1 stycznia działa już MdM.”

Tak, działa. Dlatego niektórzy (deweloperzy) dostaną bonus od nas, podatników, przekazany rękami rządu (a poparcie dla rządu nadal jest większe od 0 – tego chyba nigdy nie zrozumiem).

„Rodzina z dziećmi może dostać nawet 20% – w Warszawie oznacza to nawet 60 tys.”

Nawet w czymś tak prostym jak MdM jest przekłamanie – maksymalna kwota dopłaty w Warszawie to nieco ponad 53 tys. złotych, a nie 60. Autor filmu najwyraźniej „zapomniał”, że dopłata dotyczy kosztu odtworzeniowego (bez mnożnika), a nie limitu ceny (z mnożnikiem). Poza tym, sytuacja, w której rodzina z trojgiem dzieci kupuje swoje pierwsze mieszkanie, będzie chyba czysto teoretyczna.

„Po dotacje trzeba się spieszyć.”

Tak, trzeba ;) Spieszmy się kupować (pożyczać) mieszkania, tak szybko odchodzą…

A swoją drogą, to ciekawe, co będą mówili ci sami eksperci o wzrostach cen na rynku pierwotnym, jak już pula pieniędzy programu MdM na ten rok się wyczerpie.

„Najlepszy moment z punktu widzenia kredytobiorcy już minął.” (Jarek Sadowski, Expander)

Pełna zgoda – najlepszy moment na kupno mieszkania na kredyt już minął, bo był gdzieś w okolicach 2003 roku. Tylko co to ma do rzeczy? ;)

„Ci, którzy kupili w zeszłym roku mieszkanie, mieli też najlepsze ceny i największy wybór.”

Wybór to może i mieli największy, bo z roku na rok jest coraz większy. Ale żeby mieli najlepsze ceny? :) Jak wyżej, najlepsze ceny były 10 lat temu.

„Być może TEN moment już był. To nie znaczy, że w tej chwili już zabierzcie swoje pieniądze i idźcie gdzie indziej. Nie! To zupełnie nie jest to! Nadal oferta jest duża, ale trzeba mieć świadomość – taka jest prawda.” (p. Kuniewicz, Reas) 

No cóż… znowu przegapiliśmy TEN moment (i przegraliśmy życie? ;) Na szczęście pani szybko nas uspokaja, co byśmy nie uciekli z pieniążkami. Oferta jest nadal duża, więc warto kupować, ale trzeba mieć świadomość, że 3 miesiące temu było lepiej. Także w sumie to teraz też jest super – może nie aż tak super, jak jeszcze niedawno, ale też na tyle super, żeby kupować. W końcu „taka jest prawda”. Masakracja! ;)

Deweloperzy nie chcą obniżać cen obecnie (…) Mamy mniejszy wybór, mieszkania są kupowane już na etapie początku budowy.” (p. Kuniewicz, Reas)

Czy deweloperzy kiedykolwiek chcieli obniżać ceny? Bo ja sobie jakoś nie przypominam… Mamy (statystycznie) mniejszy, ale historycznie nadal ogromny wybór na rynku pierwotnym i jeszcze większy na wtórnym. A czy mieszkania są kupowane na etapie początku budowy? Cóż… z racji tego, że Reas współpracuje z deweloperami, to ma pewnie lepsze informacje od nas i może ma rację, wieszcząc powrót zakupów dziury w ziemi (jak już zupełnie zabraknie mieszkań ;) Tak, czy inaczej, nigdy w cenie mieszkania nie kupiłbym obietnicy wybudowania mieszkania. Zwłaszcza od kogoś, kogo nie bulwersuje współpraca z ekspertami, opowiadającymi takie farmazony ;)

„Niektórzy po cichu mówią już o małym bumie. Jeszcze ciszej przestrzegają przed bańką spekulacyjną.”

Niektórzy, np. my, nie mówią o małym bumie wcale po cichu! Mówimy głośno o tym, że obniżka stóp procentowych, przy jednoczesnym zakazie udzielania kredytów z LTV100% oraz ciągłym „zabetonowaniem” rynku wtórnego, spowodowała mini bum w drugiej połowie ubiegłego roku na rynku pierwotnym. Mówimy też głośno, że ów mini bum szybko się zakończy(ł). 

Przed bańką spekulacyjną przestrzegamy jeszcze głośniej! :) Był nawet o niej osobny wpis ;)

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2013/09/what-goes-up-must-go-down.html

Bańka spekulacyjna miała miejsce i nadal nie zeszło z niej powietrze. Ciekawe tylko, czy autor filmu to właśnie miał na myśli… ;)

„Najlepszy dla kupujących moment jest za nami i jak zwykle
musimy to stwierdzić post factum.”

Tak, jak już wspominaliśmy wyżej, najlepszy moment był w 2003 roku. Szkoda, że autorom filmu dojście do tak w sumie prostego wniosku zajęło aż 10 lat…

Jak widzimy, cały materiał to propaganda godna Goebbels’a. Przeinaczanie faktów, zaklinanie rzeczywistości („ceny MUSZĄ rosnąć”) i ogólna atmosfera w znanym nam sprzed lat duchu: „Kupujcie, taniej nie będzie! Kto nie kupił, przegrał życie!” nadal nie zniknęła z rzeczywistości naszego rodzimego rynku mieszkaniowego. Ciekawe, czy ktoś się jeszcze na to nabiera…

Za to przez cały film przewijają się fajne widoczki z jakiejś inwestycji deweloperskiej (jeden z ciekawszych obrazków poniżej – ciekawe, jak wygląda widok z mieszkania na parterze? ;)


Ceny w tej inwestycji (zwłaszcza na niższych piętrach) z pewnością będą pięły się w górę… aż do samego nieba! ;) 

A wyjście na patio to musi być przyjemność sama w sobie ;)

O ile niczego dobrego nie spodziewałem się po ekspertach firm pośredniczących/doradzających deweloperom, o tyle po raz kolejny zostałem niemile zaskoczony artykułem prof. Łaszka. Już raz polemizowaliśmy z nim na tym blogu:

http://wdomachzbetonu.blogspot.com/2013/11/czy-ceny-mieszkan-w-polsce-rosna-hmm.html

Tym razem dowiadujemy się, że „Zaskakująco rosną ceny mieszkań czynszowych„. Cały artykuł dostępny jest tu:

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/zaskakujaco-rosnace-ceny-mieszkan-czynszowych,5596485,magazyn-detal.html 

No i jest tu kilka problemów. Po pierwsze, w Polsce nie ma praktycznie mieszkań czynszowych, gdyż jako takie rozumiane są mieszkania, budowane przez firmy/fundusze, a następnie wynajmowane na wolnym rynku. Skoro nie ma mieszkań czynszowych, to trzeba je „wymyślić” i pokazać, że ich ceny rosną. O tym mniej więcej pisze prof. Łaszek. Całość nie jest aż tak bezsensowna, jak wygląda na pierwszy rzut oka, więc przyjrzymy się jej krótko (już widzę uśmiech czytelników na stwierdzenie, że cokolwiek na tym blogu będzie opisane krótko ;) 

Na początek dwa wykresy z oryginalnego artykułu: 

To przerywane to hipotetyczne ceny hipotetycznych mieszkań czynszowych. Jak widać, cenowo jesteśmy już prawie w Madrycie ;)

Skąd się to wszystko wzięło? Profesor jest „zaskoczony” wzrostem, a ja zaskoczony nie jestem. Bo cały ten „wzrost” bierze się z jednej, prostej rzeczy, którą można zobrazować za pomocą wykresu, przedstawiającego rentowność polskich obligacji (tu akurat 10-letnich). Dokładniejszy opis za moment.


Żeby wszystko wyjaśnić, zobaczmy, w jaki sposób prof. Łaszek stworzył nieistniejące w Polsce mieszkania czynszowe i jak obliczył ich cenę. 

Punktem wyjścia jest założenie, że nie interesuje nas specjalnie cena mieszkania – najważniejsza dla mieszkań czynszowych jest stopa zwrotu z inwestycji, która powinna być wyższa niż inwestycja uznawana za bezpieczną. Jako bezpieczną prof. Łaszek uznał inwestycję w polskie obligacje 5-letnie (nie wiem, jaką dokładnie przyjął rentowność, ale załóżmy, że to było 4%). Ponieważ inwestycja w mieszkania czynszowe niesie ze sobą ryzyko, profesor uznał, że stopa zwrotu powinna być o 1.5 p.p. wyższa niż dla obligacji (czyli wynieść 5.5%).

Hipotetyczną cenę mieszkania czynszowego wyznaczył na podstawie oczekiwanej rentowności inwestycji oraz aktualnych stawek za wynajem mieszkania. Cena takiego mieszkania w wysokości X oznacza, że wynajmując owo mieszkanie nasz zysk wyniesie rocznie 5.5% z X.

No i tu pojawiają się pierwsze problemy. W Warszawie wyszło 11.000 za m2 – podejrzanie dużo ;) Niestety w artykule nie ma informacji, jakie dokładnie ceny wynajmu zostały przyjęte do obliczeń – wiemy tylko, że były to ceny ofertowe. My więc policzymy to samo dla cen „realnych” (z ustaleniem realnej ceny wynajmu nie będzie najmniejszego problemu ;) Sprawdzimy najpopularniejsze mieszkanie na tym rynku, czyli 2 pokoje, około 50m2, w dzielnicy uznawanej za „dobrą” (niech to będzie Ursynów, w okolicy Metra). Tego typu mieszkanie bez problemu możemy wynająć za 2.000 złotych (z czynszem i „garażem”, po naszej stronie zostają opłaty licznikowe). Załóżmy, że właściciel ponosi opłaty w wysokości 500 złotych, więc „na czysto” zostaje mu całe 1.500 (pomijamy podatek dochodowy, bo od bezpiecznej inwestycji w obligacje także musimy zapłacić podatek – podatek Belki). Mamy więc 1.500 x 12 = 18.000 rocznie. Cena hipotetycznego mieszkania czynszowego wyniesie więc wg metodologii profesora 100 / 5.5 * 18.000 = 327.3 tys. złotych. Kurcze… i z 11.000 robi się nagle 6.5 ;) Jeśli przyjmiemy jeszcze bardziej realistyczne założenia (np. 1 miesiąc „pustostanu” w każdym roku oraz koszty remontów, powiedzmy 10.000 na 5 lat), to otrzymamy 100 / 5.5 * (18.000 – 1500 – 2000) = 263.6 tys. Hmm… czyli już tylko 5300 za m2, a więc do profesorskich 11.000 „nieco” brakuje.

Profesor zrzuca winę braku mieszkań czynszowych na przepisy ustawy o ochronie lokatorów. Poniekąd słusznie… ale gdyby wynajmowanie mieszkań to był taki super interes w obecnych czasach, pewnie jakieś firmy zdecydowałyby się na to mimo wszystko. O wynajmie pisałem już na blogu wielokrotnie – zawsze w duchu tego, że kupno mieszkania pod wynajem to w tej chwili ekonomiczny absurd (co innego w latach 2003-2004 ;) Zajmowanie się tematem mieszkań czynszowych, których nie ma oraz ich cenami, których tym bardziej nie ma, jest lekko pozbawione sensu. Jednak jeśli ktoś już takie rozważania prowadzi, to błagam… odrobinę rozsądku!

Wątek wyznaczania cen na podstawie oczekiwanej stopy zwrotu jest ciekawy, bo pokazuje, jakie ceny mieszkań można uznać za „normalne”, porównując je z wynajmem. Jednak należy pamiętać, że są to wyliczenia na chwilę obecną. W przypadku metodologii profesora, gdzie benchmarkiem są polskie obligacje, zupełnie inne (niższe) ceny otrzymalibyśmy dla lat ubiegłych (spójrzmy na prezentowany przeze mnie wyżej wykres ze stooq.pl). Przy rentowności obligacji na poziomie 6.5% i naszych „realistycznych” założeniach, cena hipotetycznego mieszkania czynszowego z naszego przykładu musiałaby wynieść już tylko 181 tys. zł! W tym układzie nie dziwię się, że nikt w takie coś nie inwestuje przy cenach ponad 2-krotnie wyższych. Nawet teraz, przy bardzo niskich rentownościach obligacji, nie jest to opłacalne. Co dopiero w momencie, w którym bezpieczna, benchmarkowa inwestycja zacznie przynosić wyższe zyski.

Także tę pracę profesora oceniamy słabo… ja bym mu nie zaliczył ;)

Jak widzimy z powyższych wywodów, propaganda trwa. Mamy kolejny najlepszy moment na kupno – tym razem z podkreśleniem tego, że najlepszy moment to właściwie już był, ale teraz jeszcze też można się załapać, jeśli ktoś się szybko zdecyduje. Ceny oczywiście mają rosnąć (ba… nawet MUSZĄ rosnąć!). Nie wiadomo, czy to będzie 3, czy może 5% – wzrost jest w każdym razie nieuchronny ;) O tym, że ceny są wciąż oderwane od realnych możliwości Polaków nikt nie wspomina. O demografii też nie. Ani o możliwym (w ciągu 30 lat pewnym?) wzroście stóp procentowych. Za to podaje się obliczenia o przedziwnych założeniach, z których wynika, że ceny czegoś, co nie istnieje, rosną. Ale nawet w tej matematyce są tak duże luki, że rozkładają ją na łopatki banalne obliczenia prostego człowieka, któremu do profesury bardzo daleko ;)

Przy tej okazji chciałbym wszystkich zachęcić, aby do każdej informacji podchodzili krytycznie. Do informacji rozpowszechnianych na niniejszym blogu tym bardziej… ;)

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
k-dek
Gość
2 lata 10 miesiące temu
Cóż, ładnie wypunktowane… :), "ale to już było" [melodia] i niestety pewnie jeszcze wróci…;) Każdy "styczeń" po 2008r. to "Dzień Świstaka" naganiaczy :D (niezawodny bankier.pl wszystko pamięta :D; powinienem może wrzucić do postu o rzeczonej kuli właśnie, ale w sumie tutaj chyba bardziej pasuje) http://www.bankier.pl/wiadomosc/Analitykow-nieruchomosci-wrozenie-ze-szklanej-kuli-2073864.html Uwaga! na hipnozę filmową p.Półtoraka o "potrzebie" Proszę nie patrzeć mu prosto w oczy! :D A tak w ogóle ciekawe ile kosztuje baner na pierwszej stronie Onet.pl, WP.pl, Gazeta.pl i inne. Chciałbym zobaczyć reakcję naganiaczy popijających kawusię jak odpalają np. WP.pl zobaczyć jak tam filmik się kręci, a tam baner do "W domach z betonu"… Czytaj więcej »
Lechu
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Pan dr Bogusław Półtorak ! (http://www.ue.wroc.pl/pracownicy/boguslaw_poltorak.html)
Na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu prowadzi następujące zajęcia (http://dev.ae.wroc.pl:3000/guest/index.php) :
– bankowość hipoteczna,
– kredyty mieszkaniowe,
– systemy finansowania rynku nieruchomości,
– zarządzanie instytucjami kredytowymi.
Studenci mogą czuć się wyróżnieni ! ;-)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Może wie ktoś gdzie znaleźć wymogi, które stosuje Eurostat, przy określaniu czy dany lokal mieszkalny jest przeludniony?

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php/Glossary:Overcrowding_rate

Proszę bardzo. Dodam tylko, że moim zdaniem mieszkanie powinno posiadać minimum N+1 pokoi gdzie N to liczba domowników.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Czytałem artykuły, według których Eurostat twierdzi, że każda kawalerka jest przeludniona. Coś tu chyba nie pasuje?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Bardzo dobry wpis ukazujący głębię realnej propagandy jaką jesteśmy karmieni. Najlepszym przykładem jej działaniajest moja żona. Kobieta zdolna i kochana, ale podatna na wpływy innych, m.in. mediów, znajomych, rodziny. Ona już od 4 latnaciska mnie (zresztą coraz mniej) na kupno mieszkania, oczywiście na kredyt. Jej "argumenty" to oczywiście to co mówią w radiu,telewizji i internecie, tzn. ceny już spadły, teraz kupmy. Kredyt tani, teraz weźmy. Wymagany będzie wkład własny, borze co my zrobimy,kupujmy teraz. Wszyscy znajomi już kupili (zakredytowani z okolic 2008-2009), tylko my nie mamy. Nawet mamy znajomych frankowiczów z IIIkw. 2008, którzy kupili kawalerkę 37m2 za ~180.000 w… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Zmagam się z tym samym problemem "kobieta". Myślę, że w tej kwesti dochodzi jeszcze czynnik genetyczny kobiet: rodzina, osiedlenie, dzieci itp. Samo się nasówa, zę najlepiej, we "własnym" mieszkaniu. Ja jeszcze parę lat zdołam odpierać te "ataki". Najgorsze, że tłumaczę, rozmawiam, a temat jak bumerang wraca co jakś czas. "Bo koleżanki, znajomi itp."

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Przydałby się osobny wpis autora bloga, poświęcony czynnikowi "kobieta' w kontekście zaciągania kredytu hipotecznego. Jak się okazuje ma on często bardzo duże znaczenie. ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Naprawdę Panowie? Naprawdę ? może powinniście użyć " moja kobieta" bo ja np jako kobieta, także jestem czytelniczką bloga i nie tylko nie nagabuję mojego męża ( nie za bardzo też rozumiem że wasze kobiety was nagabują – jak rozumiem z własnych zarobionych pieniędzy bez jej wkładu wykładacie z własnej kieszeni pieniążki na przewartościowane mieszkanie? lub łaskawie zgadzacie się na kupno) ale wspólnie decydujemy, że to nie czas .

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
No i odezwały się Kobiety ;-).A zastanówcie się Panowie czy możliwe, ze w pewnych sytuacjach to właśnie Kobieta ma racjię. Wszyscy wychodzicie z założenia, że zyc będziecie tak co najmniej długo jak kredyt. A może warto skorzystac z życia i pomieszkać w warynkach z wyprostowanymi nogami i telewizorem conajmniej 42'' (w klitce sie nie zmieści). A może zostało Wam mniej niz sadzicie? ;-). Takie działanie wydaje sie nonsensowne. Poświęcić młodość na to by mieć co jeść na starość? Myślę że optimum jest gdzieś po środku. Mi równiez Moja Kobieta suszy głowę tematem przeprowadzki od czasu bumu (kawał czasu). A powinna… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

takie chłopy są! Mają po 40, 50, 60 lat i robią w deweloperce od wielu lat. Znasz zasadę 20/80? W tym przypadku jest proporcja: 5/95. 5 to oni, 95 to kredytobiorcy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Ja mam to samo :) Większość kobiet jest podatnych na sugestie itp. (religia, znajomi…). Dla mnie liczy się czysta matematyka, dla kobiety jest oddzielna dziedzina "emocjonalna matematyka". Jak ktoś tu kiedyś napisał, nie ważne ile się zapłaci, grunt to mieć miejsce na swoje buty i lustro w przedpokoju ;).Argumenty w filmie kiepskie, zwykłe sofizmaty. Autor blogu racjonalny i zgadzam się z nim.Każdy z nas ma inne potrzeby, cele etc. Jeden kupi mieszkanie pomimo tego, że wie, że to totalna ściema, inny bo go własna kobieta naprowadzi, jeszcze inny nigdy nie kupi bo mieszka u rodziców, dobrze mu, a oni nie… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Jestem w miare świeży na tym blogu. Nie dziwię się medialnej nagonce a nawet nie zaskoczyły mnie ceny budowy i narzuty deweloperów. Czułem to w tzw. moczu ;-).
Wpływ na to miała pewna rozmowa z moim kumplem deweloperem w okresie bumu cenowego, (w trakcie posiadania zmniejszonej ilości krwi w alkoholu).
Kumpel spotykal sie ze swoim kumplem deweloperem w poniedziałek i ustalali – to co robimy. Podnosimy ceny. O ile 5% no cos ty 10% ok. Podwyżka powodowała, że ludziska walili oknami i drzwiamy by kupić dziursko w ziemi ;-).
Pozdrówka

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Sprzedający mieszkania na rynku wtórnym czytają takie bzdury i wystawiają oferty takie, że nikt nawet nie chce oglądać. Dobrze, że chociaż autorowi bloga chce się te "artykuły" skonfrontować ze zdrowym rozsądkiem.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Klient kontra bank. Proces o kredyt we frankach. (wątpię aby cokolwiek zdziałał).
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15264982,Klient_kontra_bank__Proces_o_kredyt_we_frankach.html#BoxWiadTxt

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Ciekawe czy jak RNSowcom się dopłaty skończą po 8 latach i z dnia na dzień rata wzrośnie o nawet 55% (http://www.obud.pl/wiadomosci,art,7759,,czy_po_rodzinie_na_swoim_raty_kredytu_pojda_ostro_w_gore) to też będą się sądzić? W 2016 się zacznie ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Tu nie ma co się śmiać. Obawiam się, że te 55% to nie do końca. Dla ludzi, którzy brali kredyt w RNS na początku ten program był dużą pomocą. Teraz jednak jak spadły stopy procentowe to ta pomoc jest mniejsza – jak dobrze pamiętam to budżet dopłaca połowę odsetek, a te teraz są mniejsze. Rata też pewnie się zmniejszyła. Ciekawe czy kredytobiorcy nadpłacają kapitał z uwagi na niższe raty niż w dniu zaciągnięcia kredytu. Do 2016r. stopy procentowe pewnie wzrosną, a więc rata kredytu w 2016r. bez dopłaty może być nawet około 100% wyższa niż obecnie. Warto więc albo nadpłacać… Czytaj więcej »
Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Tak. Był nawet jakiś czas temu art "Stopy spadły rata wzrosła". Kredytobiorca RNS dziwił się dlaczego rata wzrosła skoro stopy procentowe spadły, a to dlatego, że dopłata jest 50% do części odsetkowej.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Program RNS miał pomóc młodym przy zakupie pierwszego mieszkania, oraz przy założeniu rodziny. Wiadomo, że mało kogo było stać na zakup mieszkania i powiedzmy na wychowanie dziecka. Zaproponowano młodym ludziom więc RNS. Jeżeli Ci ludzie pozaciągali te kredyty, a ich dochody pozwalały na zaciągnięcie tych kredytów oraz na założenie rodziny, bez możliwości poczynienia oszczędności to za kilka lat mamy problem gotowy. Inflacja jest mała, zarobki słabo rosną, a dzieci i wydatki bardzo szybko. Jak do tego dojdzie jeszcze wzrost raty kredytu o kilkaset złotych to ludzie Ci będą w trudnej sytuacji finansowej. Dla nich lepiej by było, żeby obecnie i… Czytaj więcej »
midas9
Gość
midas9
2 lata 10 miesiące temu
Ja też uważam, że warto aby poruszyć temat pt."kobieta". A nawet więcej- WPŁYW KREDYTU 30-LETNIEGO NA PSYCHIKĘ CZŁOWIEKA. Można dodać, że w tak niepewnym i słabym gospodarczo kraju jak Polska.Marże, stopy procentowe można wyliczyć, a nikt, dosłownie nikt nie porusza wpływu kredytu długookresowego na psychikę kredytobiorcy. A przecież może właśnie nasze zdrowie psychiczne jest w tym wszystkim najważniejsze! Co z tego, że "wyczaje" najlepszy czas na podpisanie cyrografu na 30 lat, skoro, po 15 lat będę żywym trupem?!Obecnie, około 30% małżeństw rozpada się. A przecież pozostałe 70% nie jest idealne. Zakładam, że tylko 50% par jest zadowolone ze swojego związku!… Czytaj więcej »
marek
Gość
2 lata 10 miesiące temu
niestety ludzie sobie sprawy nie zdaja. ostatnie badania w usa wskazuja, ze sredni wiek nie wydluza sie a skraca od parunastu lat z powodu chorob cywilizacyjnych. Srednia wieku wydluzyla sie jak polepszyl sie dostep do lekow i medycyna jako taka ale od lat juz schodzimy w dol z powodu nadmiaru wszystkiego, przejdzenia, stresu itp dlatego coraz krocej sie zyje ale coraz wyzszy wiek emerytalny abys nie dostal swej groszowej emerytury. Wszystko ladnie sie uklada a skladki czlowiek placi. Zatem po splaceniu jak sie uda kredytu za 25-30 lat pozostanie odwrocic go w hipoteke aby brac swiadczenia bo lekarz nie da… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Taaak! "Kobiety" to jest temat. Weź takiej ptaszynie wytłumacz, że chociaż mógłym wiele rzeczy nabyć, to wolę oszczędzać i inwestować, żeby porządnie obrosnąć kapitałem. Nie spotkałem na swojej drodze jeszcze kobiety mającej pojęcie o finansach osobistych. Gdzie takich szukać? :)

midas9
Gość
midas9
2 lata 10 miesiące temu
A ja sobie przypomniałem, że już 2-3 lata temu pojawiały się artykuły i reportaże pt.: "Póki kredyt nas nie rozłączy".Smutne reportaże o parach, małżeństwach, często około 30-stki, które są już małżeństwami "pustymi, wypalonymi" , a jedynie co łączy męża i żonę to…25 letni kredyt.Zamiast dzieci takie pary mają często kota lub chomika. Dzieci są niestety za drogie, zwłaszcza w takim kraju jak Polska. I po 20-30 latach spłaty komu przekażą to mieszkanie?Z tych reportaży wynika, że kredyt na 30 lat bardzo zmienia ludzi. Najczęściej na niekorzyść i znowu można powtórzyć: "zwłaszcza w takim kraju jak Polska". Ale o tym "minusie"… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

To po co się wiążecie z takimi kobietami?
Są też takie, które nie chcą co chwilę coś nowego i czekają na odpowiedni moment na zakup mieszkania :) Nie wiem, może jest ich za mało, aby dla wszystkich wystarczyło, a może jednak mężczyźni wolą te nierozsądne…

midas9
Gość
midas9
2 lata 10 miesiące temu
Pragnę zauważyć, że to kobiety od samego początku…OSZUKUJĄ I MANIPULUJĄ! Zaczynamy od ubioru. Szpilki wizualnie wydłużają, często krótkie, nogi. Staniki z tzw. "wypełniaczami" powiększają, często małe piersi! Make-upy zasłaniają defekty cery. Dopiero jak kobieta zmyje to wszystko, rozbierze się, to…ujrzymy prawdę! A często ta prawda boli! Często jest to wielki rozdźwięk pomiędzy prawdą, a lansem, gdy kobieta "wychodzi do ludzi". Wiele kobiet chciałoby aby ludzie znali tylko jej wygląd "wyjściowy", ten z make-upem i w szpilkach. Wstydzą się swojego PRAWDZIWEGO wyglądu. Dlatego też, tak chętnie "pracują" po 12 godzin na dobę, bo w pracy mają założone swoje bezpieczne maski.A z… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Panie Midas – poziom wypowiedzi żenujący! Co mają pańskie doświadczenia z kobietami w szpilkach, z wypełniaczami w cyckach i make-upem zasłaniającym defekty cery do nieruchomości w Polsce? Takie baby są wszędzie na świecie – nie tylko w Polsce. U nas rozjazd między zarobkami z cenami jest ogromy? Co ma do tego opisana baba? Poza tym do reszty panów narzekających na swe kobiety – widziały gały co brały! Trzeba brać na klatę skutki błędów :) I proszę nie szufladkować bo nijak nie pasuję do opisów przez Was przytaczanych a jestem babą. Miłego Dnia i mniej złośliwości.

midas9
Gość
midas9
2 lata 10 miesiące temu
???Podałem przecież suche fakty i jak zwykle zostałem zaatakowany!Zanim przejdę do meritum, czyli nieruchomości….Otóż sam jestem zaszokowany jak dużo staników (chyba 90%) ma tzw. "wypełniacze", które mają na celu powiększyć optycznie piersi! A kobiety są tym "wynalazkiem" zachwycone! Czy to nie jest śmieszne?A szpilki? Od zawsze było wiadomo, że szpilki wydłużają optycznie nogi. Kobiety same przyznają się, że szpilki nie są wygodne i chodzenie w takich butach jest bardzo niezdrowe! No i…chodzą w szpilkach! Czy to nie jest śmieszne?A co ma do tego baba, a raczej kobieta, bo przecież to jest blog o nieruchomościach?!Otóż, dawno, dawno temu to Ewa namówiła… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

hehe, święte słowa. Pozdrawiam:)

MArcin

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Koledzy w zupełności się z wami zgadzam ale przecież tak jest jak koleżanka wyżej napisała, widziały gały co brały.Z dnia na dzień nie bierze się ślubu, jest tzw. okres chodzenia ze sobą i to jest czas by się poznać drugą osobę, np. zobaczyć czy stanik ma wypchany gąbką, czy dużo szpachli musi używać, czy jej matka na starość roztyła się i zbrzydła radykalnie (bo to przekazywane jest w genach :)) itp itd oczywiście kobieta w tym czasie też ma szanse was (nas) ocenić czy jesteśmy sknerami czy jednak mamy dobre serce i jesteśmy się w stanie zadłużyć po uszy by… Czytaj więcej »
dd
Gość
dd
2 lata 10 miesiące temu

czy zescie totalnie otumanieli przez te ceny mieszkań????????
obrazac i oczerniac nawzajem;(
ja tez jestem baba
chodze w traperkach, adidasach, a czasem i w szpilkach jak mus.
ale to nie ma nic do rzeczy a zwłaszcza do cen mieszkań.
to jest wasz chłopów problem, a nie nasz, ze wam cos przeszkadza.
na pierwsze mieszkanie czekałam 3 lata, ale kredytu za nic nie wzięłam i nie wezmę teraz:) kiedy mam zamiar kupowac po raz drugi.
faceci powinniscie odpowiadac za siebie sami, a nie zwalac na kogos wine.
to jest dziecinada i brak odpowiedzialnosci. Adam był taki sam jak Wy.

dd
Gość
dd
2 lata 10 miesiące temu

"Anonimowy13 stycznia 2014 22:45
Taaak! "Kobiety" to jest temat. Weź takiej ptaszynie wytłumacz, że chociaż mógłym wiele rzeczy nabyć, to wolę oszczędzać i inwestować, żeby porządnie obrosnąć kapitałem. Nie spotkałem na swojej drodze jeszcze kobiety mającej pojęcie o finansach osobistych. Gdzie takich szukać? :)"

najpierw zmienić samego siebie. a te kobiety same się znajdą….

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Temat nieruchomości i wpływ kobiet na wzrost cen – totalnie idiotyczny – dziwne, że jeszcze Bartek T. nie poruszył tego tematu już to widzę "Ceny nieruchomości w przyszłym roku będą rosły ponieważ wszystkie kobiety w Polsce naciskają na facetów na zakup nieruchomości"? Takiego kretynizmu to nawet on by nie wymyślił może Pan Midas powinien w Openie pracować? Chyba największy problem tego Pana to to, że ma ewidentny problem z kobietami zapewne jest prawiczkiem, albo gejem albo co gorsza i to i to…

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Midas napisał "święte słowa". Trudno się z nim nie zgodzić. A kobietom, i to też tylko niektórym, pozostają epitety i wyzywanie od gejów i prawiczków. Żałosne.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
@midas9Gdyby to był blog o damskich nogach i szpilkach, które bardzo sobie cenię za walory estetyczne (gdy są ładne), to bym się podzielił swoją opinią co do tego, jak bardzo się mylisz twierdząc że chodzi o optyczną długość. Ale to jest blog o nieruchomościach! Nie o kobietach, nie o ich wpływie na kondycję finansową wszechświata, ani o ich garderobie. Tym bardziej że kobiety, dokładnie tak jak mężczyźni, są _różne_. Proszę zatem uprzejmie trzymać się jednak tematu nieruchomości. @W domach z betonuNieuchronnym efektem ubocznym popularności pewnych blogów jest to, że przyciągają z czasem rzesze komentatorów którzy traktują chętnie o wszystkim, tylko… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

"Nic tak nie gorszy jak prawda." Midas zaczął temat, który ma związek z rzeczywistością i już się za niego zabierają.
Autorowi bloga proponuję przejść na komentarze Disqus.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Tez mam wrażenie, że wypowiedzi Midasa pasują bardziej do wp albo onetu. Midas i to jest świetny pomysł abyś założył własnego bloga, na którym mógłbyś się realizować a jak widać grono czytelników wcale nie byłoby małe. Proponuję tematy: Kobiety a sprawa Polska, Wpływ wypchanego biustonosza na kondycję górnictwa w Polsce. To tak na początek.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

http://wyborcza.biz/biznes/10,100970,15263852,Ciepla_zima_sprzyja_pracom_na_budowach__Branzy_budowlanej.html?biznes=gdynia#BoxBizTxt

To super śmieszny news o branży budowlanej. Ciepła zima to kłopoty i problem!

Pozdrawiam
Tomek

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Rozbawił mnie podpis pod zdjęciem: "Kupno mieszkania to często dopiero początek problemów (Wyborcza.biz)". :D

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

super ze jest taki blog i tacy komentujacy

k-dek
Gość
2 lata 10 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Nie wszystkie portale zapodają aż tak kompromitującą sieczkę za judaszowe srebrniki.

Polecam autorowi bloga i komentującym kliknięcie w poniższy link
http://wyborcza.biz/finanse/1,105684,15266407,_Rz___Tanie_mieszkanie_od_dewelopera__W_Markach_2_9.html

z17 (z17@gazeta.pl)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Ten link był już podany kilka postów wyżej. ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Najgorsze są nieproszone rady, ale jednak pozwolę sobie przestrzec. Nigdy pod żadnym pozorem nie bierzcie kredytu konsumpcyjnego, chyba, że jest darmowy. Kredyt na mieszkanie, w którym mieszkamy to kredyt konsumpcyjny. Można brać kredyty wyłącznie kredyty inwestycyjne, ale to pod pewnymi warunkami.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Polecam dla wszystkich zainteresowanych przejście się wieczorem po nowych inwestycjach i pooglądanie ilości świateł w oknach. Myślę, że możecie być zdziwieni jak mało jest zamieszkanych mieszkań. Trzeba być cierpliwym, wszystko przemawia za spadkami cen. Ja po latach gonienia za kupnem mieszkania, postanowiłem ochłonąć, wynająć małe, ale dobrze urządzone mieszkanie i zbudować swój mały biznes. Polecam wszystkim, mam spokój w głowie bez kredytu. Żyję tak jak mogę bez pokazu.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Czy Autor bloga zamierza coś zrobić z błędnie podawanym czasem, przy komentarzach?

W domach z betonu
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Coś pomyślę ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Takie potwierdzenie z pkt. widzenia dewelopera – z raportu jego Zarządu za rok 2012

http://gielda.erbud.pl/media/Raporty_okresowe_2012/2013-04-30_jed_Sprawozdanie_Zarzadu_Erbud.pdf

Więc jeśli firma w raporcie pisze o takim stanie rynku – to trudno będzie zaklinać rzeczywistość.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

dodam że str 11-12 tego raportu

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Ws wplywu bab na decyzje zakupu nieruchomosci. Prosze Panstwa, zyjemy w kraju jednak zachodnim, coraz bardziej sfeminizowanym (poogladajcie tvn, seriale, i te rozmaite babskie kanaly tv..). Im silniejsza pozycja kobiet – tym wyzsze ceny. Przyklady: NY, Londyn, Kopenhaga, Sydney, Toronto, Sztokholm, San Francisco-mekka politycznej poprawnosci i femnazi. Ale juz Niemcy, czechy, hiszpania, grecja, malta lub las vegas – ceny DUZO bardziej przystepne. A przeciez te miejsca tez naleza do cywilizacji zachodu i wszystkie maja b. dobra infrastrukture, polaczenia lotnicze, itp. Jesli ktos zauwazyl silne wplywy "female power" wlasnie w tych lokalizacjach , prosze dac znac :) bo ja nie wyczulem,… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Czyli co? drukuje sie gotówke na potęgę a inflacja widoczna jedynie w nieruchomościach? Coś mi się nie zgadza.IMHO dodruk jeszcze nie rozlał się w gospodarce a jedynie na giełdzie występuje inflacja interpretowana joko wzrosty. Fakt dudki z giełdy można wymienić w gospodarce z zyskiem jak za wartosciowy towar. Tylko taka wymiana to właśnie rozlanie sieinflacji na gospodarkę. Autor tego bloga wykazuje (dosyć sensownie), że wartośc nieruchomości obciażona jest dodatkowo nadmiernym nieuzasadnionym zyskiem deweloperów oraz niewidocznym ogromnym ryzykiem kredytowym. Stąd chałupy są 30-40% zbyt drogie względem gospodarki. Gdy rozleje sie hiperinflacja bedą jeszcze droższe ale cyfrowo bo chałupe kupi sie za… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Zycze powodzenia aby kupic mieszkanie lub dom (swietosc dla 98% ludzie w Polsce) za dwie lub nawet 5 krow lub macior. Czy autor zyje 500 lat temu gy ekonomia byla oparta w pelni na rolnictwie? Nieruchy maja chociaz wartosc uzytkowa. Zloto ma znikoma, poza dekoracja. Ale ani tym sie nie ogrzejesz, ani dziewuchy nie zaprosisz i nie przenocujesz, ani nie schowasz dobytku swego. Ani specjalnie nie ma czym sie chwalic. Powtarzam raz jeszcze przed inflacja chronia najlepiej i relatywnie wartosc trzymaja: dobra unikalne, luksusowe, jak najmniej dostepne. Sztuka, nawet meble, ale designerskie w b. malej ilosci egz. Bogactwo rosnie i… Czytaj więcej »
Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Liczba licytacji na licytacje.komornik.pl ciągle rośnie. Nawet już w miarę nowe mieszkania są licytowane. Poniżej przykład licytacji mieszkania w inwestycji w której deweloper nadal prowadzi sprzedaż.
http://licytacje.komornik.pl/Notice/Details/108102

Dla wzrokowców: https://maps.google.pl/maps?q=warszawa+pu%C5%82awska+266&ie=UTF-8&hq=&hnear=0x471932e9516f76a1:0x2d685c19c0d76a00,Pu%C5%82awska+266,+Warszawa&gl=pl&ei=lEzWUp6EAYiJ0AWa2IDgDA&ved=0CC0Q8gEwAA

KW: WA3M/00392819/6
Z której dowiedzieć się możemy np. że mieszkanie ma 102,31 m2 powierzchni. Składa się z 5 pokoi, łazienki, kuchni, wc, 2 przedpokoi.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Te mieszkanie jest na Białołęce: http://goo.gl/maps/Yh6P9 Jak dla mnie, pracującego w centrum, straszne wywiejewo.

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Ogłoszeń jest dużo. Wstawiłem pierwsze na jakie trafiłem z w miarę nowym budownictwem

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

mam pytanie odnośnie tychże licytacji, czy wiecie jak się taki proces osbywa?
jakie jest prawdopodobieństwo, że cena zostanie podbita do tych 569 000 zł, czy raczej zostanie na obecnym poziomie 426 750zł?

kolejne pytanko dotyczy samej obecności na licytacji
"Licytant przystępujący do przetargu powinien złożyć rękojmię w wysokości jednej dziesiątej sumy oszacowania, to jest 56 900,00 zł."
czy to znaczy, że osoby postronne nie moga tam przebywać? ja chciałbym kiedyś się wybrac na taką licytację by zobaczyć jak taki proces przebiega, ale nie wiem czy zostanę wpuszczony do "pokoju" jeśli nie wpłaciłem rekojmy.

Dziękuje za informacje
Pozdrawiam
Mazuryn

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Do licytacji trzeba miec gotowiznę na całość.Przystępuje się do licytacji drugiej za 1/2 ceny. A kwestia jak wysoko pójdzie cena jes zalezna o ustawki. Obecnie większość ogłaszanych licytacji to przewartościowane kwoty wstępne (komornicy licza solidne ceny rynkowe).Druga sprawa to niesmak związany z czyimś nieszczęściem. Jakoś tak trudno budowac swoje szczęście na czyimś nieszczęściu.W przyszłości prawdopodobnie rynek zasypią licytacje związane z frankowcami. Niestety jedynie licytacja komornicza uwalnia hipotekę od kredytu większego od wartości nieruchomości. Trudno sonie wyobrazić by frankowcy byli w stanie pozbyć sie nieruchomości i kredytu z obciążona hipoteką (taka opcja skończyła sie pare lat temu). Jedyne wyjście to przeniesienie… Czytaj więcej »
Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Najlepiej mieć gotówkę ale można ją zdobyć biorąc kredyt na hipotekę na inną nieruchomość. W każdym razie warto mieć dość środków na koncie już w dniu licytacji bo jeżeli dobrze pamiętam to na wpłacenie całości jest swa tygodnie od wylicytowania.

Pierwsza licytacja – cena wywoławcza to 3/4 ceny oszacowania.
Druga licytacja – cena wywoławcza to 2/3 sumy oszacowania.

Zgadzam się natomiast jeżeli chodzi o same oszacowania, a właściwie przeszacowania. Od 2016 zaczną się sypać RNSowcy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

@Moim Skromnym…
Środki na koncie to pomyłka. Dużą kwote pobierzesz z banku nie od ręki a w ciagu tygodina lub dwóch. A płatnośc 1/5 w dniu licytacji a reszta w dniu następnym do 12:00. zna nieźle popłynąć mając kasine na koncie ;-).
Druga licytacja to chyba jednak 1/2 sumy oszacowania.
pozdrówka

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Druga licytacja to 2/3 sumy oszacowania. Poniżej przykład

http://licytacje.komornik.pl/Notice/Details/108335

108m2 w Gdańsku = 554 500 PLN

Na gdańskej myśliwskie jceny jak w Warszawie :)

Pozdrawiam
Mazuryn

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Fakt 2/3 – A luknij tu:

http://tiny.pl/q5974 co widzisz ;-)?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Fakt 1/2 …. może jest jakiś "wzór" pod który oni to robią
tzn. jeśli na pierwszej licytacji nie pojawi się, nikt zainteresowany to dają 1/2
a jeśli pojawią się oferenci, ale któryś z wymogów nie zostanie spełniony to dają przy kolejnej 2/3…

niemniej jednak wynika z tego, że moje zainteresowanie upadło po tym jak koledzy napisali, że jednak tą kasiorkę trzeba mieć niezwłocznie po wygranej

myślałem, ze będzie jakaś opcja, żeby wpłacić pieniążkami tą 1/5 a potem pozostałe jak coś na kredyt wziąć, ale wynika że się tak nie da…

Mazuryn

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Jedna z licytacji jest w trybie uproszczonym, stąd niższa cena wywoławcza, dodatkowo pieniądze trzeba wpłacić niemal od razu. Zazwyczaj podczas licytacji komorniczej ma się 30 dni na wpłatę pozostałej po wpłaceniu rękojmi.

phbolo
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Mam prośbę do autora- żeby komentarze mogli dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Wtedy jak zobaczę, że jakiś burak nie pisze po polsku tylko np. po "hamerykańsku"- to po prostu będę jego posty omijał. Jak wszyscy piszą anonimowo to takiej możliwości nie ma- i poziom dyskursu bardzo spada

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
"Program MdM sprawił, ze do łask powracają grunty na Białołęce, uchodzącej wśród deweloperów od pewnego czasu za dzielnicą „ przeładowaną” nowymi mieszkaniami. I podczas gdy w czasach boomu ( 2008 r.) ziemia na Białołęce sprzedawała się nawet za ponad 1 tys. zł za mkw. PUM (koszt zakupu działki zawarty w 1 mkw. powierzchni użytkowej mieszkania), dziś grunty są tu oferowane nawet po 300 – 400 zł za mkw. PUM.– Pojawiają się również chętni na działki w Wilanowie. Jednak podczas gdy deweloperzy są skłonni w tej dzielnicy zapłacić za grunty 600 – 750 zł za mkw. PUM, stawki ofertowe oscylują na… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

I jeszcze jeden link:
"Trudno znaleźć chętnego na używane „M”. Dwa lata temu czas sprzedaży był dwukrotnie krótszy."
http://www.ekonomia.rp.pl/galeria/707218,2,1079254.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Ja na ten przykład kupiłem mieszkanie w 2003 roku w Warszawie za gotówkę, po 3000 PLN za m². Na dzisiejsze to będzie jakieś 4000 PLN. W pewnym momencie wartość nieruchomości wzrosła trzykrotnie bez mojego kiwnięcia palcem :-) Czy to normalne? Oczywiście, że nie. Kłania się rezerwa cząstkowa. Obserwuję rynek i powiem wam, że ludzie nie mają świadomości co to znaczy mieć kredyt na kilkanaście, kilkadziesiąt lat. Gdyby świadomość kredytobiorców była większa, to nie mielibyśmy takiej bani.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Śmieszą mnie ludzie, którzy przechwalają się zakupem za gotówkę. Nie każdy ma pracę w której może odkładać 1000 lub więcej zł co miesiąc, liczyć na spadek, albo finansowanie zakupu od rodziny. Gdzieś trzeba mieszkać i każdy sobie radzi jak może. Ja kredytu nie wziąłem z miłości do niego tylko z powodu braku innej alternatywy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Średnia pensja wg GUS w 2003 to 2201z, dziś jest to ok. 3800zł. Ile średnich pensji z 2003r. wydałeś na to mieszkanie?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Wg. tego co podałeś to sam lokal to 102 średnie wynagrodzenia. Dziś mógłbym wystawić spokojnie za 140 obecnych średnich pensji. To się nazywa bania.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
nie chodzi o to za ile mógłbyś wystawić bo wystawić możesz i za tysiąc pensji. Chodzi o to za ile mógłbyś sprzedać. Dopiero jak sprzedaż będziesz wiedział jaka to bania. Myślę, że większość narzekających na wzrost cen mieszkań nie widzi tematu od strony czysto inwestycyjnej. A od tej strony mieszkania to gówniany interes. Spójrz na swój przykład: kupiłeś w 2003 sprzedaj w 2014 i zobacz ile na tym zarobiłeś. Dolicz do tego koszty remontów, wykończenia, opłat do SM czy wspólnoty, podatków. A teraz zobacz choćby ile w 2003 kosztował hektar ziemi rolnej i za ile sprzdałbyś go dzisiaj. Inny przykład:… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

To dla mnie żaden interes, bo to mieszkanie konsumpcyjne. Sąsiad 2 tyg. temu sprzedał swój kwadrat za 7000, bo zwija się do Norwegii. Sprzedawał 5 miesięcy.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Kupując dla siebie i za gotowke piszesz o zupełnie innej sytuacji. Czy jeśli ktoś dzisiaj kupuje w ten sam sposób płacąc 7 robi żle? Jak to ocenić skoro ani Ty płacąc 3 tys. 10 lat temu ani ten ktoś płacąc dzisiaj 7 nie inwestujecie? Kiedyś ceny rynkowe były takie a teraz są takie i tyle. Co innego jeśli sądzisz, że to Ty kupowałeś po normalnych cenach a teraz skoro są nienormalne robić tego nie warto. Że mamy banię i ceny muszą spadać zapewne do poziomu Twojego zakupu. Czy tak?Jeśli tak (choć sam uważam, że to raczej pęcherz nie bańka a… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Szacunki orientacyjne:W 2003r. zapłaciłeś 224502pln (102x2201zł), dziś wyceniasz na 532000pln (140x3800zł), różnica to 307498pln (137% wzrostu). Rocznie daje to 13,7%. Nie wiem dokładnie co to za mieszkanie, wydaje mi się, że ok 74m2, 3 pokoje. Jeżeli dziś cena metra to 4000zł to jakaś daleka dzielnica W-wy, albo jakieś mylne dane. Można by się jeszcze zastanowić nad sprawą wynajmu. 3 pokoje w dalekiej dzielnicy może z 2400pln (w tym czynsz, podatek, ubezp.). gdyby przyjąć stopę zwrotu 4,5% netto rocznie, zwrot z inwestycji ok 15 lat….w przybliżeniu między 350000-400000. Zapewne poniosłeś koszty odświeżenia, może jakieś remonty, zakupy sprzętów agd itp. należało by… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

@Anonimowy pasjonat obliczeń
Pod koniec 2005 roku zmieniłem pracę i zacząłem zarabiać na tyle sensownie że postanowiłem kupić mieszkanie. W okolicach placu Szembeka można było znaleźć mieszkanie dwupokojowe 40m2 za 135 – 140 tys. 3 miesiące później, gdy podpisałem umowę na czas nieokreślony i dostałem jeszcze 5% podwyżki, okazało się że podobne mieszkania można kupić od 180 tys.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Tamte czasy to były szalone czasy :). Jeżeli ktoś kupił mieszkanie po to by w nim mieszkać to jak dla mnie nie ma to znaczenia kiedy wszedł w inwestycje i ile kosztowało. Po prostu uznał, że potrzeba posiadania lokum tu i teraz vs. "przepłacenia" to koszt alternatywny tej całej zabawy. Mnie wtedy nie było w kraju i szczerze to nawet nie wiedziałem, że jest jakiś boom kredytowy. Dopiero po powrocie w 2009r. jak zacząłem rozglądać się za mieszkaniem to zainteresowałem się dokładnie tym tematem. No i tak sobie czekam od tamtego czasu i nie mogę nic ciekawego znaleźć. Doszedłem do… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Mieszkanie wiekszosci z nas sluzy do mieszkania wiec nie jest inwestycja tylko zakupem, to tak jakby powiedziec ze inwestuje w samochod ( w auto moze zainwestowac taksowkarz a nie konsument ! )

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

To ja rocznik 2003.

Mieszkanie jest na Woli. Do pracy w Śródmieściu maks. 15 min. komunikacją miejską. Kupione na rynku pierwotnym. Nie widzę sensu zabawy w zamianę tego mieszkania na inne.

marek
Gość
2 lata 10 miesiące temu
gdzieś trzeba mieszkać – skoro nie odłożysz 1000 zł miesięcznie majac kredyt to ty zyjesz na styk z wszystkim. Pomysl co będzie jak pojawia sie niespodziewane wydatki i wezmiesz kredyt konsumpcyjny ? ludzie nie majac mozliwosci odkladania z kredytem nawet 1000 tys zł wy wogóle nie powinniscie sie za niego brac w tym kraju a szukac alternatyw ! jesli tego nie rozumiecie teraz zrozumiecie za pare lat i oby nie. Calkowity brak wyobrazni bo nie moge odlozyc to musze miec na styk kredyt. Dzieki takim wlasnie dzialaniom jest jak jest. Wiekszosc oszczedza jak moze zeby te swoje zapyzialem 4 katy… Czytaj więcej »
c99
Gość
2 lata 10 miesiące temu
Marek tu nie chodziło o życie na styk tylko o myślenie ludzie jak brali kredyt (nawet na styk) myśleli, że robią świetny biznes ceny jak w Madrycie i takie tam – każdy myślał że sprzeda i będzie zarobiony ale żeby ruszyć makówką że mnie na to nie stać to nie – a teraz najłatwiejsze wytłmuaczenie "gdzieś trzeba przeciaż mieszkać". Jak każdy pisał wielokrotnie jest masę możliwości w tym najłatiwejsza wynajmować! W każdej chwili można się spakować i zacząć od nowa w nowym mieście/ państwie – przerabiałem to kilka razy i nigdy nie wyjeżdzałem bo mnie coś zmuszało (spłacać kredyt itd.)… Czytaj więcej »
marek
Gość
2 lata 10 miesiące temu
oczywiście, ze tak elastyczność w dzisiejszych czasach to podstawa i nie ma dobrego miejsca w wieku produkcyjnym na staly pobyt sam to przerabialem też. jakbym mial w pierwszym miejscu pracy mieszkanie lub dom to musialby byc wynajmowany a ja zero z niego pozytku bym mial albo musialbym sprzedac ale nie bardzo bo pierwszej pracy zarobki byly slabe a co za tym idzie musialby byc jako taki kredyt i to byly lata 2006-2007. Zatem zero przyjemnosci a na glowie zobowiazania. Obecnie w miescie gdzie pracuje moge miec dobre mieszkanko z reki bez petelki ale po co ? odsetki z lokat sa… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Do marek: Nie żyję na styk, Jestem w stanie odkładać pomiędzy 1000-1500zł miesięcznie, uzbierałem trochę na wkład własny i zdecydowałem się na niewielki kredyt z ratą 600zł na miesiąc. Z zaoszczędzonych pieniędzy będę nadpłacał kredyt żeby pozbyć się go najpóźniej za 10 lat. Wynajem kawalerki w moim mieście to wydatek minimum 1000zł na miesiąc. Co więc się bardziej opłaca? Oczywiście że mógłbym poczekać 10-15 lat mieszkając u rodziców i uzbierać 100% ceny mieszkania, ale dla mnie niewielki kredyt, który mam pod kontrolą jest mniejszym stresem niż mieszkanie do 40 roku życia z rodzicami i brak swojej prywatności. W takim wariancie… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Pan Armagedon ma przynajmniej jakieś przebicie w polskich mediach, tutaj akurat na temat zakredytowanych Polaków na mieszkanie. http://forsal.pl/artykuly/770823,rybinski-kredyt-i-etat-slaby-pomysl.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

MdM wystartował. Na obecną chwilę województwa wielkopolskie i pomorskie na prowadzeniu.

"400 wniosków o dopłatę do kredytu za zakup pierwszego mieszkania w ramach rządowego programu "Mieszkanie dla Młodych" wpłynęło od początku roku do BGK – podał bank. BGK zaakceptował do tej pory 150 wniosków wartych 3 mln 222 tys. zł."

http://biznes.newsweek.pl/mieszkanie-dla-mlodych-2014-zasady-wniosek-do-bgk-newsweek-pl,artykuly,278887,1.html

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

To daje średnio 21 480 zł na wniosek. Dodając do tego wyższą marżę przy kredytach MDM chyba się to nie kalkuluje ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

tzn to te 10 czy 20% doplaty daje te kwote ?
czyli jakby 10% doplat bylo to kredyty byly srednio na min. 214tys ?

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Na starcie można dostać maks 15% dopłaty jeżeli posiada się dziecko. Dodatkowe 5% jest gdy w ciągu pięciu lat urodzi się trzecie lub kolejne dziecko. Już to widzę na 50-ciu metrach :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

nowe zmiany w upadłośći konsumenckiej pozwola na rozpoczęcie całego procesu gdy jest jeden wierzyciel np bank a nie minimum dwóch jak w poprzedniej wersji, pozwoli to na skorzystanie z tej procedury osobom mającym kredyt hipoteczny: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Druga-szansa-bedzie-latwiej-zbankrutowac-3038532.html

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Warto pamiętać że MDM daje 10% wartości maksymalnie 50m2 mieszkania. Co więcej chodzi tu o wartość odtworzeniową. Limit cenowy to limit dla którego MDM działa w danej lokalizacji. np w Warszawie limit to 5865 ale wartość odtworzeniowa to coś ok 5300. czyli maks dopłata to 50*5300*10%= 26500. Czyli jeśli bierzemy mieszkanie 50m w cenie 5865 = 293250 to dostajemy 26500 wsparcia. Jest to 9%. Do tego należy doliczyć 25000 za miejsce postojowe. Jeśli bierzemy 55m2 to 26500/322000=8%… można zapłacić więcej niż limit i też skorzystać z programu, ale deweloper różnicę skasuje w gotówce (w cenie garażu). Tak więc program nie… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

program MDM będzie szczególnie wykorzystywany przez młodych którzy mają znaczne wsparcie rodziców… oni będą mieli na "garaż"

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

midas9,
Bardzo trafne to co napisałeś. Miałem takie półtora roku, kiedy kredyt hipoteczne + rata gotówkowego mnie dosłownie przygniatała. Psychicznie postarzyło mnie to o dobre 5 lat. Miałem to szczęście, że sytuacja się zmieniła i teraz zarabiam tyle, że rata stanowi poniżej 7% miesięcznego wynagrodzenia. Ale nie w korporacji, tylko na swoim… W korporacji bym się zaorał i po 40-stce padł.

midas9
Gość
midas9
2 lata 10 miesiące temu
Dzięki! Ja, żeby było jasne, nie życzę kredytobiorcom silnego (często podświadomego) stresu związanego z kredytem i depresji, raka czy zawału z udarem przed 40-stką, gdy jeszcze około 10-20 latek do spłaty! Jestem tylko przekonany, że psychika wielu, wielu ludzi nie jest stworzona do 30 letniego kredytu. Tak jak duża część społeczeństwa nie nadaje się na emigracje (nawet jak wydaje się im, że są do tej emigracji dobrze przygotowani, tak jak potencjalni kredytobiorcy do kredytu, o którym marzą!) Co z tego jak zarabiają 3-4 krotnie więcej np. w Niemczech czy Norwegii i świat dookoła jest całkiem przyjazny? Wielu na emigracji "karłowacieje",… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Gratuluję autorowi bloga. Naprawdę podziwiam ludzi, którzy mają tyle czasu, żeby tej długości wypociny produkować. Ja mimo najlepszych chęci nie dałem rady przeczytać wszystkiego, bo szkoda mojego czasu, a jak wiadomo czas to pieniądz. Ale będę tu zaglądał regularnie, możę będzie krócej i ciekawiej. Mimo wszystko sporą część tej "mordęgi ogarnąłem" i doszedłem do wniosku, że autor jest jednym z tych ambitnych zatwardziałych piewców wiecznej bessy w polskiej mieszkaniówce, aż ceny dojdą do zera i deweloperzy będą rozdawać chałupy za darmochę, a do garażu jeszcze jaszcze jakieś autko w ramach promocji dołożą. Niestety tak nie będzie. Rynek nieruchomości jest rynkiem… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

a tam 30 % ja bym powiedział, że śmiało będą 50% droższe.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

"Dlatego dostępność mieszkań znowu za chwilę zacznie spadać, a młodzi Polacy się zadłużać do końca życia[…]"

no właśnie, młodych coraz mniej to kto ma kupować te mieszkania, których już na tą chwilę jest wystarczająca ilość?
Żadnych podstaw w tym wywodzie, nie wiadomo na jakiej podstawie te wnioski – szkoda było to wklepywać bo miałkość
tego tekstu jest widoczna gołym okiem.
Pozdrawiam.
Ł.K.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Chętni na zakup są ale jest ich coraz mniej, poza tym należy pamiętać, że jeśli dochodzi do kupna to z rynku tak naprawdę znika dwoje ludzi – potencjalnych kupujących (najczęściej kobieta i mężczyzna :P)
Na rynek wchodzą mieszkania nowobudowane oraz odziedziczone a niepotrzebne (bo przecież w dwóch lub więcej mieszkaniach naraz jest ciężko mieszkać :P a dziadków każdy z nas ma od strony ojca jak i matki, do tego dochodzą mieszkania po dziadkach żony)

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Poproszę o przesłanie zestawienia z danymi dotyczącymi liczby transakcji, cen transakcyjnych i powierzchni lokali. Wtedy mogę powiedzieć czy są wzrosty czy ich nie ma. Ceny ofertowe to ceny mieszkań NIESPRZEDANYCH :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

@Anonimowy16 stycznia 2014 10:57

Jakaś taka niekonsekwencja bije z Twojej wypowiedzi. Twierdzisz, że ceny mieszkań będą rosnąć o co najmniej 30% i kupią je ci zarabiający po 1500 netto?

Poza tym przypadek Japonii chyba nic Ci nie mówi prawda? :) No i Hiszpania też pikuś? Tam już za chwilę znowu cenki do nieba :)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Mieszkania są towarem takim jak każdy inny, cenę reguluje popyt i podaż, popyt w przypadku tego towaru jest dość silnie powiązany z demografią, podaż to mieszkania z rynku wtórnego ich zbyt wiele nie ubywa (kamienice są remontowane, bloki docieplane itp, ich czas życia się wydłuża) oraz nowopowstające budynki. W tym przypadku łatwo można przewidzieć przyszłość rynku.Bogatsi będą się wyprowadzać i budować poza miastem, rynek wynajmu się powieksza tym samym nasycając, co doprowadzi do spadku cen wynajmu i ograniczy atrakcyjność lokalizacji pod wynajem do centrów miast – migracja zarobkowa. Spadające ceny zniechęcą tzw. okazjonalnych wynajmujących (czyli tych co odziedziczyli jedno mieszkanie… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

"W tym miejscu trzeba zauważyć, że w ciągu ubiegłego roku ceny mieszkań wzrosły w większości dużych miast Polski: w Katowicach o 23 proc., w Krakowie o 19, a Warszawie o 12 proc."

Czy ktoś mógłby mi wyjaśnić te spektakularne wzrosty o których mowa w artykule?

W domach z betonu
Gość
2 lata 10 miesiące temu

To pewnie z Indeksu Cen Transakcyjnych HomeBroker. Nawet Bartek mówił, że to trochę lipny wskaźnik… ;)

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

W związku z wprowadzeniem oferty MDM do obiegu może ktoś się pokusi o analizę czy bardziej opłaca się MDM czy zwykły kredyt hipo? Jak wiadomo kredyty w MDM mają wyższą marżę. Czy nie będzie tak, że bank wyższą marżą dwa razy sobie odbije dopłaty w odsetkach?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Sam sobie to policz. Jaka bys dostal doplate? 10%/15%/20%? Odejmij od tego wszystkie ewentualne dodatkowe koszty zwiazane z MDM (wyzsza marza banku, itp.). Nastepnie zrob maly skan rynku, przejrzyj 100 ogloszen, idz do 10 sprzedawcow targuj ceny i zobacz ile mozesz wycisnac. Jestem przekonany ze jak zacisniesz poslady, to spokojnie znajdziesz o wiele lepsza oferte na rynku wtorym :).
Jak nic nie zrobisz, tylko napiszesz posty na forum to niczego sie nie dowiesz. Nikt nie jest czarodziejem i Ci tego nie powie, bo to wszystko zalezy od miejscowosci, Twoich preferencji i masy innych czynnikow.

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

Mnie MDM nie interesuje bo właśnie kupiłem na rynku wtórnym na Warszawskim Bemowie 47 metrów w cenie 5000/m2. Powyżej parteru, niski blok, oddzielna kuchnia. Tak byłem tylko ciekawy. Jak będę miał więcej czasu wolnego to może przejdę się po bankach i poproszę o symulację ;) w końcu to nic nie kosztuje.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

Wow dobra cena, z ktorego roku?
wtórny?

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

dobra cena

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

1979, spółdzielcze własnościowe. Muszę przyznać, że bardzo uczciwy sprzedający mi się trafił. On się chciał mieszkania pozbyć. Ja nie byłem gotów zapłacić 6000 za metr. Oczywiście w mieszkaniu robię prawie wszystko. Piony na szczęście wymienione i okna nowe. Ale kładę nową instalację elektryczną i ściany ryję właściwie do betonu. Tak więc pewnie zaniżę trochę średnią cen transakcyjnych podawaną w raportach AMRON-SARFIN

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

tak to już jest że jak chce się sprzedać szybko to cena musi być odpowiednia, widać rynek jest rynkiem kupującego, pewnie handlarze nawet mu 5k nie dawali więc jak się trafił dobry kupujący z gotówką to nie zastanawiał się długo

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
2 lata 10 miesiące temu

W tym akurat przypadku nie robiło mu to takiej różnicy. Pewnie zegarek ma wart więcej niż zszedł z ceny… ;)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

nie żartuj, że mu nie zależało na 50k,
wolał sprzedać za oferowaną przez ciebie cenę niż się bujać ze sprzedażą pół roku i wziąć nie wiele więcej niż zaproponowałeś i też nie wiadomo czy po tym czasie nadal ta cena byłaby wogóle możliwa do osiągnięcia
To co stargowałeś będziesz miał na remont ;)
Też aktualnie szukam M3 ale… ale zastanawiam się czy jednak nie M4, bo nie dość że wstrzymujemy się z mieszkaniem to i z dzieckiem…

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

" Przewalutowanie kredytów udzielonych we frankach szwajcarskich na złote na lata zahamowałoby akcje kredytową w polskich bankach – alarmuje w TVN24 Biznes i Świat Tomasz Bursa, ekspert sektora finansowego z firmy Opti Capital. Szwajcarski Bank Centralny nie zamierza podejmować żadnych kroków w celu osłabienia narodowej waluty"

http://tvn24bis.pl/informacje,187/efekt-przewalutowania-kredytow-bankructwa-i-recesja-na-lata,388742.html

tak żeby Polskie murzyny nie myślały o zmianie waluty kredytu, tak sie dba o sektor finansowy, oczywiśćie w razie czego trzeba bybylo ten sektor dokapitalizować (czytaj z naszych podatków)

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
ja to widze inaczej.banda cwaniakow myslala ze biorac kredyty we frankach bedza za pol darmo mieli pieniadze (w szczegolnosci taniej niz ci te "łosie" co w pln brali)…a tu sie zdazyla niespodzianka, frank skoczyl (co nie bylo az takie niespodziewane ze wzgledu na to ze byl wtedy b. slaby)teraz sie skapneli ze maja noz na gardle i podnasza raban, ze to oni mieli mniej placic od zlotkowkowcow, a placa wiecej.a na 30 lat kto zawarl umowe ?a ta umowe przeczytali i podpisali, nikt im nie kazal podpisywac, sami to zrobili.teraz glupa pala, ze oni nie wiedzieli, ze oni tacy biedni…… Czytaj więcej »
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

http://zbp.pl/public/repozytorium/wydarzenia/dokumenty/listopad_2013/konferencja_prasowa/Raport_AMRON-SARFiN_Nr_3_2013_Pl_skrot.pdf

1. 329,864 mld zadłużenia na kredytach hipotecznych to chyba jakieś 25% rocznego PKB.
2. 1,814 mln ludzi umoczonych w kredytach hipotecznych wziętych w większości na 25-35 lat (niewolnictwo do końca życia).
3. Najwięcej kredytów w przeliczeniu na miasto przypada na Warszawę przy średniej cenie transakcyjnej 7249 zł (jaka jest średnia płaca w W-wie?)
4.Pytanie jaki procent z 700 tys. kredytów "franciszkańskich" przypada na Warszawę? Komornicy się chyba niedługo obłowią.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

To jest zestawienie twardych danych z tym co głoszą zaklinacze rzeczywistości z omawianego przez autora bloga filmu.
Bardzo dobrze, że powstał ten blog, który racjonalnie omawia temat. Ale również bardzo ciekawe są komentarze. Nawet samo wklejanie linków przez czytelników jest cennym źródłem informacji (kto miałby czas aby przeglądać wszystkie witryny co dziennie!). Tu się ogniskują cenne wiadomości z wielu źródeł. Przeglądanie tego bloga (i komentarzy) jest wartościowe.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

dlaczego nie ma RSS

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu
Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

To nasze państewko działa przeciw ludziom w każdej dziedzinie. Teraz czas aby nas oduczyć oszczędzania:
http://wgospodarce.pl/informacje/9873-byla-ulga-i-juz-jej-nie-ma-zdaniem-resortu-finansow

marek
Gość
2 lata 10 miesiące temu

już nagonka żeby się śpieszyć bo dopłat nie starczy – taki mają ruch w interesie

http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/ryzykowny-wyscig-na-rynku-nowych-mieszkan,5599097,magazyn-detal.html

marek
Gość
2 lata 10 miesiące temu

artykuł ze stajni

prof. Jacek Łaszek
| wczoraj, 20:35

Ruszył nowy program rządowy, dla kupujących mieszkania. Trzeba się śpieszyć z decyzjami inwestycyjnymi, bo dopłat prawdopodobnie nie starczy dla wszystkich chętnych. Kondycja finansowa firm deweloperskich jest różna, ich zyskowność spadła i jest to dodatkowy czynnik ryzyka. Ceny wzrosną, ale niekoniecznie we wszystkich miastach.

Anonimowy
Gość
Anonimowy
2 lata 10 miesiące temu

http://biznes.pl/wiadomosci/raporty/,5599310,5171555,342,wideo-detal.html#play

"Nowy podatek w końcu uderzy we właścicieli nieruchomości" – – Porównanie raty kredytu z kosztem wynajmu mieszkania to wielki błąd – uważa ekonomista Krzysztof Rybiński. Dodaje, że w kolejnych latach stopy procentowe wzrosną, a ceny mieszkań będą spadały ze względu na niż demograficzny. Do tego w końcu zostanie wprowadzony podatek katastralny, co spowoduje, że utrzymanie własnego "m" będzie jeszcze droższe.

wpDiscuz