panda-149818_640

Alternatywnie c.d.

Poprzedni wpis wywołał bardzo ciekawą dyskusję w komentarzach, więc autor listu przysłał ciąg dalszy. Prezentujemy go dokładnie w tej samej formie (z naszymi komentarzami) i znowu liczymy na odzew ze strony czytelników.

No, to do rzeczy!

Tak czytam swój list i komentarze autora bloga i chyba oboje zapomnieliśmy przedstawić czego dokładnie dotyczy analiza i jakiego horyzontu czasowego, co jest podstawą wszelkich prognoz. Ja zastanawiałem się jak mogą zachowywać się ceny mieszkań w okresie 5 -10lat, ponieważ jeżeli ktoś chce kupić mieszkanie dla siebie (pomijam zakupy inwestycyjne) to chyba tylko w takim maksymalnie okresie może rozważać zmiany cen. Dla przykładu: Pan Kowalski chcąc kupić mieszkanie dla siebie (rodziny), może kupić teraz lub pomyśleć; poczekam kilka lat bo przewiduje, że rynek się złamie i kupię np. 20% taniej a do tej pory będę wynajmował. Raczej mało osób myśli; za 25 lat ceny spadną to kupie swoje a przez 25 lat będę wynajmował:). Jeżeli ktoś nie ma możliwości kupić mieszkania (nie dostanie kredytu itp.) to i tak nie ma co analizować tylko musi czekać z nadzieją aż ceny spadną…

Jeżeli, więc mówimy o perspektywie 20-50 lat to zgadzam się, że ceny realne (z uwzględnieniem inflacji) pewnie spadną bo niż demograficzny w końcu odczujemy a ogromnej fali imigrantów nie ma co się spodziewać. Chociaż myślę, że to będzie proces powolny bez nagłych dużych spadków (pomijając jakieś wyjątkowo czarne scenariusze w gosp.) a i tak będą nieruchomości, które np. ze względu na lokalizację na cenie nie stracą.

Natomiast w perspektywie o której pisałem 5-10 nie widzę jakiś poważnych przesłanek do załamania rynku. Faktycznie jak pisałem może nastąpić większe rozwarstwienie cen między nowym bud. a tymi najmniej ciekawymi mieszkaniami z rynku wtórnego. Popyt jeszcze będzie a duża podaż na rynku wtórnym sprawi, że te najsłabsze mieszkania najwięcej stracą.

Co do samej analizy i komentarzy. Nasze różnice chyba często wynikają właśnie z okresu prognozowania.

W naszej ocenie w perspektywie 25-30 lat ceny wielu polskich mieszkań spadną do „zera” (ze względu na demografię obstawiamy u nas scenariusz byłej NRD). Jeśli mamy rację, to należy to uwzględniać także, planując krótszą perspektywę – pamiętajmy, że jeśli za 30 lat mieszkania będą bardzo tanie, to wcześniej będą tanie, jeszcze wcześniej w miarę tanie, wcześniej „średnie”, dosyć drogie, drogie itd. Aktualnie mamy mieszkania chyba bardzo drogie – jeśli o spadku cen miałaby zadecydować tylko demografia, to proces powinien być w miarę równomierny (czyli za 10 lat mieszkania powinny być gdzieś w okolicy średnio drogich lub średnich ;) Problem jednak polega na tym, że tym rynkiem rządzi kredyt – nie wydaje się, żeby w aktualnym (przedzawałowym) stanie całego systemu finansowego, dało się utrzymać stabilną sytuację przez następne 10 lat (mam tu na myśli głównie stopy procentowe – jeśli zostaną one przywrócone do „realistycznych”, czyli pozbawionych wpływu drukowania, poziomów, to polski (i nie tylko) rynek mieszkaniowy dozna solidnej korekty). Następny wpis będzie o rzekomych zakupach gotówkowych w Polsce, a wnioski z niego są takie, że kredyt nadal „rządzi”.

Co do tego, że spadną ceny mieszkań używanych, a nowych nie, to trochę zależy – jeśli rzeczywiście Mdm będzie ostatnim tego typu programem pomocowym dla deweloperów, to spadki cen na rynku pierwotnym mogą bardzo zaskoczyć i być wyższe niż na wtórnym (nagle zniknie 10, czy po ostatnich zmianach nawet 30% dopłaty). Pamiętajmy, że Mdm zakończy się w 2018 roku, a to już spokojnie obejmuje rozpatrywaną przez Ciebie perspektywę.

Jest tu jeszcze jedna dodatkowa rzecz – aktualnie mamy do czynienia z przedziwną(?) sytuacją, w której mieszkanie kupione od dewelopera z miejsca traci na wartości ~10% (brak możliwości uzyskania dopłaty do kredytu na to mieszkanie przez innego klienta, bo mieszkanie, z oczywistych względów, nie „łapie się” już do Mdm). Warto mieć to na uwadze, zwłaszcza w krótkiej perspektywie (a taką wydaje się być horyzont 5-letni).

  1. Liczba ludności w miastach- zgadza się, że rosną aglomeracje czyli ludzie przenoszą się na obrzeża i okolicę, ale to chyba powolny trend. Zastanawia się również czy ten trend z czasem się nie odwróci. W większości Europejskich stolic w centrum mieszkają młodzi a na przedmieściach starsi ludzie (wydaje się to naturalne) u nas młodzi głównie z braku możliwości finansowych wybierają tańsze opcje na przedmieściach. Dodatkowo czynnikiem może być to, że w centrum często są bardzo zaniedbane budynki, ale to też powoli się zmienia. Nasza infrastruktura zostawia wiele do życzenia i już spotykam się z ludźmi, którzy myślą o powrocie do miasta żeby nie tracić pół życia na dojazdach bo tak jak wspominałeś pracują dalej w miastach, dowożą dzieci na zajęcia itp.

U nas na przedmieściach mieszkają chyba 2 grupy ludzi – jedna to rzeczywiście młodzi, których nie stać na droższe mieszkania w „centrum”, a druga to ci, których stać na wszystko – oni mieszkają we własnych domach, w warunkach sprzyjających człowiekowi (czego nie można powiedzieć o znakomitej większości „masowego”, zwłaszcza tzw. „nowego” budownictwa). No… jest jeszcze trzecia grupa, czyli my ;) Mieszkamy na „przedmieściach”, bo jest nam tam zwyczajnie wygodniej i… bliżej do pracy :)

Jeśli młodzi ludzie mieliby się przenieść do centrum (tak, jak to jest na zachodzie), to ceny w centrum muszą spaść. Jeśli „starzy” wyniosą się na przedmieścia, to jest na to szansa (zwłaszcza na osiedlach, gdzie ludzie zamiast na przedmieścia, wyniosą się do lepszego świata). Najpewniej kiedyś w Polsce tak będzie… ale oczywiście nie w perspektywie 5 lat.

Jak wspomniałeś demografia pogorszy się na dobre za jakieś 15 lat. Faktycznie współczynnik dzietności jest wg danych gorszy w miastach (mój błąd), ale ciągle będą napływać ludzie młodzi w poszukiwaniu lepszej pracy, którzy są potencjonalnymi kupcami.

Co do obcokrajowców to akurat obsługujemy (BN) pracowników jednej z agencji pracy z branży IT i od pół roku obsłużyliśmy ponad 40 wynajmów i kilka zakupów mieszkań wszystko dla Ukraińców, którzy przenieśli się do Wrocławia, może to chwilowe ze względu na sytuację polityczną na Ukrainie i marginalne zjawisko, ale pisze jak jest.

W każdym razie ok popyt może spadać, ale raczej będzie to zauważalne w długim okresie.

Demografia zauważalnie pogorszy się za kilkanaście lat, ale… sytuacja ZUSu pogorszy się dramatycznie już około roku 2020 (czyli w rozpatrywanej przez Ciebie perspektywie). Aktualnie roczniki wchodzące na rynek pracy są bardzo „nieliczne” (połowa wyżu z okolic stanu wojennego), a roczniki wyżu powojennego, odchodzące na emeryturę są coraz liczniejsze (z punktem kulminacyjnym właśnie za jakieś 5 lat). Pamiętajmy, że ZUS jest państwową piramidą finansową i problemy ZUSu są automatycznie problemami państwa. A jak państwo ma problemy jako całość, to odbija się to także na rynku mieszkaniowym (ostatnio widzimy to w Grecji i na Cyprze, nieco wcześniej były Hiszpania, czy Irlandia).

Ludzie zawsze będą napływać do miast, ale to nie ma aż takiego znaczenia – jeśli szybciej będą wypływać (na emigrację lub do lepszego świata) niż napływać, to popyt będzie spadał. A liczba mieszkań raczej spadać nie będzie (wręcz przeciwnie).

Co do Ukraińców… też ostatnio widzimy na drogach jakby więcej aut z rejestracjami na „UA” lub „BY”, ale na nasze oko to nadal jest 1 samochód na 1000, więc korki się od tego nie zwiększyły ;)

  1. Jak ktoś już zauważył ilość ofert na portalach a rzeczywista ilość lokali na sprzedaż to zupełnie co innego. Jedno mieszkanie wystawiane jest często na 10 ogłoszeniach a dodatkowo jest bardzo dużo już nieaktualnych ogłoszeń.

Mieszkania po wyżu powojennym wchodzą na rynek, ale bardzo powoli, ponieważ wydłuża się żywotność. Proces ten będzie, więc powolny i bardzo rozciągnięty w czasie.

Podajesz ile rocznie buduje się mieszkań. Zgoda, ale przecież deweloperzy to nie debile i jak będzie nadpodaż to zmniejszą ilość inwestycji by tym samym nie dopuścić do spadków cen (dokładnie tak robili przez ostatnie lata) dostosowując podaż do popytu. Nie będą zwiększać ilości inwestycji jeżeli nie będzie chętnych. Już dawno mogli by zwiększyć ilość inwestycji kilkukrotnie, ale nie robią tego bo wiedzą, że nadpodaż oznacza spadek cen i straty.

Liczba ofert na portalach a rzeczywista oferta, to co innego… ale nie zmienia to faktu, że szacunek, iż w Warszawie co 10-te mieszkanie wystawione jest na sprzedaż wygląda na bardzo sensowną wartość – portali jest sporo, a czasem na jednym potrafi być 100.000 ogłoszeń. Jeśli tylko połowa to „prawdziwe” oferty, to pewnie drugie tyle można znaleźć na innych portalach, w ofercie deweloperów, na licytacjach komorniczych itd.

Więcej na ten temat w artykule, który pojawił się w komentarzu pod poprzednim wpisem:

http://porady.domiporta.pl/poradnik/1,126867,17362012,Wilanow_na_sprzedaz.html

Pamiętajmy, że deweloperzy prowadzą działalność gospodarczą i chcą zarabiać (jeśli nie bardzo dużo, to chociaż dużo). Już dawno mieli przestać budować i ceny miały rosnąć, a stało się zupełnie na odwrót (zgodnie z przypuszczeniami). Żeby deweloperzy mocno ograniczyli swoją działalność, to ceny musiałyby najpierw spaść… czyli… nadpodaż wywiera presję na ceny, a mała podaż jest oznaką niskich cen. To my chyba nawet wolimy tę drugą opcję :)

  1. Co do jakości wychodzi na to, że jesteśmy zgodni.

Nowe inwestycje to faktycznie często mrowiska, ale sprzedają się bo jest zapotrzebowanie na nowe. Poza tym dla Polaków dalej głównym wyznacznikiem jest cena a nie jakość, więc deweloperzy się dostosowują z ofertą. A jak już się trochę rynek nasyci to właśnie zaczną budować bardziej pod klienta, ciekawsze projekty. Już powoli widać ten trend gdzie dba się bardziej o jakość osiedli, ale wzrost jakości to wzrost kosztów i tym samym mniejsze pole do obniżek cen. Chociaż takie ciekawsze inwestycje jak popularne ostatnio lofty już sprzedają się bardzo dobrze.

Tak, tu chyba jesteśmy zgodni. Jak sprzedaje się wszystko, to buduje się jakkolwiek. Jak klient zacznie mieć wymagania, to zacznie się budować sensowniej. Ale ci, którzy kupili mieszkania w „mrowiskach”, mogą się po pewnym czasie bardzo zdziwić, że nikt nie będzie chciał mieszkać w ich mieszkaniach, bo nowa oferta będzie znacznie bardziej przyjazna ludziom. Tylko to nie nastąpi w perspektywie najbliższych 5 lat.

A z tymi loftami, to hmm… nam w pamięci zapadły lofty u Scheiblera – sprzedano 1/3, po czym deweloper zbankrutował i mieszkania zaczął sprzedawać syndyk (w dużo sensowniejszych cenach). Nie znamy jednak zbyt wielu inwestycji z loftami, żeby mieć na ten temat jakieś jednoznaczne zdanie.

  1. Co do kwestii kto kupuje mieszkania (i dlaczego) tez wydaje się, ze jesteśmy raczej zgodni.

Bumu nie ma i nigdy już nie będzie takiego jak przed 2008r. To był specyficzny okres i na ogromny (zupełnie nieracjonalny) popyt wpłynęło wiele czynników, które były już przetaczane na blogu. Zauważ, że popyt w 2014r. był bardzo duży, podstawowa różnica jest taka, że teraz również podaż jest stosunkowa dużo większa, ale jak wspomniałem w miarę kontrolowana przez deweloperów, dopasowana do popytu tak by ceny utrzymać w ryzach.

Nie ma to jak zgoda :) Popyt w 2014 rok był duży… na rynku pierwotnym. Rynek wtórny leży i kwiczy. Jak porównać liczbę udzielonych kredytów do 2008 roku, to mamy spadek o prawie 50%. Oferta deweloperów jest znacznie większa niż w 2008 roku, ale zgadzam się, że nadal pozwala utrzymać ceny w ryzach (zwłaszcza, że sprzedawcy na rynku wtórnym sami sobie wbijają gwóźdź do trumny, ogłaszając często ceny rodem ze szczytu bumu). Jest takie jedno mieszkanie, które obserwujemy od połowy 2012 roku – ogłoszenie wisi już ponad 2.5 roku, ale cena ani drgnie – jednym słowem, „stabilizacja”, która cieszy właściwie tylko deweloperów.

  1. W tym punkcie też w dużej części potwierdzasz to co napisałem. Co do pierwotnego wydaje się zgodność opinii. Co do wtórnego, ceny mogą spaść, ale nie będą to znaczne spadki i będą to mieszkania najmniej ciekawe, te w dobrych lokalizacjach i z dodatkowymi atutami dalej się sprzedają w dobrych cenach. Tak jak zauważyłeś wsparcia deweloperów (bo tak samo myślę o MDM) i pranie mózgu ludziom płynące z TV najprawdopodobniej niestety się nie zmieni.

Piszesz, że jak ceny będą spadać to proporcjonalnie nowych i starych. Jednak będę się upierał, że spadki mogą odczuć głównie te najmniej atrakcyjne mieszkania. Przed 2008r sprzedawało się wszystko i ceny wszystkich mieszkań rosły, bo był duży popyt a podaż mała, więc rynek wciągał wszystko jak szło. Teraz podaż jest znacznie większa co daje wybór, ale Kowalski chcąc kupić mieszkanie dajmy na to z żoną i dzieckiem może zastanowić się np. mniejsze od dewelopera czy większe w wielkiej płycie (zadbanej) w dobrej lokalizacji, ale nie patrzy na mieszkanie na 4 piętrze w rozpadającej się kamienicy z przeciekającym dachem. Takie mieszkania też sprzedawały się przed 2008r bo nie było wyboru, teraz jak jest wybór to takie właśnie nieciekawe będą traciły bo dla wielu klientów nie są nawet brane jako alternatywa. To takie właśnie mieszkania widnieją kilka lat na ogłoszeniach.

Załóżmy, że do 2008 roku rzeczywiście sprzedawało się wszystko – trudno nam się w tej kwestii wypowiedzieć, bo nasze zainteresowanie tematem zaczęło się dopiero pod koniec tego właśnie roku ;) Jakby jednak nie było, trudno oczekiwać, że nawet w czasach największego bumu ceny „ruder” są zbliżone do cen „fajnych” mieszkań. Nawet przy bardzo małej ofercie nie wydaje się, żeby to mogła być prawda (a w 2008 roku oferta wcale mała nie była… zwłaszcza na rynku wtórnym). Nawet, jeśli rynek „wciąga wszystko”, to musi być różnica w cenie pomiędzy rzeczą lepszą i gorszą. Poza tym… pewnie z 90% mieszkań w Polsce należy do wspólnej grupy… czyli tych gorszych ;) Do tego wydaje się nam, że 7 lat po rozpoczęciu kryzysu rynek musiał się ustabilizować – jeśli nawet w 2008 roku słabe mieszkania były nienaturalnie drogie, to przez tyle czasu ich cena musiała się już urealnić. Wniosek z tego jest taki, że lepsze mieszkania są teraz droższe, a gorsze są tańsze (a wszystkie razem za drogie ;) Jeśli tak jest, to spadki powinny być proporcjonalne. To jest tak, jak z cenami w poszczególnych dzielnicach – rynek szybko weryfikuje wartość poszczególnych miejsc. Najczęściej oznacza to odległość do punktów, w których „pracy” jest najwięcej. Im dalej od „pracy”, tym taniej, bo trzeba dojechać, co kosztuje (pieniądze oraz czas). Podobnie wydaje się być z jakością mieszkań – im lepsze mieszkanie, tym droższe, bo komfort kosztuje. Ludzie są skłonni płacić pewną w miarę stałą „marżę” za odległość do pracy/komfort (rynek ją po prostu wycenia). Jeśli ceny gorszych mieszkań spadną, to się okaże, że owa „marża” stanie się nagle wyższa i część osób uzna, że jest już zbyt wysoka – przeniesą się wtedy do tańszych miejsc, bo stwierdzą, że lepsze miejsce jest rzeczywiście lepsze, ale stosunek owej „lepszości” do różnicy w cenie przestanie być akceptowalny (najbardziej dynamiczny ten proces jest oczywiście na rynku najmu). I tak się dzieje cały czas… dlatego nam się wydaje, że rynek (ale ten prawdziwy, nie ofertowy) jest prawie ciągle w równowadze. To oczywiście wszystko są hipotezy trudne do udowodnienia, ale pamiętajmy pewną rzecz – w Warszawie ceny mają nie spadać, bo jest praca i to w ogóle super miasto do życia ;) Jak się spojrzy na ceny transakcyjne z raportów NBP, to się okaże, że ceny warszawskie najpierw wzrosły 10 lat temu, a potem spadły proporcjonalnie tyle samo, co wszędzie. Obstawiamy, że z cenami za lepsze/gorsze mieszkania jest dokładnie tak samo.

Co do podanego okresu 5 letniego w planowaniu to bardziej chodziło mi o to, że lepiej kupić na początek małe mieszkanie z perspektywą zmiany za jakiś czas nawet jeżeli to dodatkowe koszty niż od razu super wielkie i zakredytować się pod szyję. Jak kupujemy auto to też raczej nie od razu to wymarzone.

Też uważamy, że lepiej kupić coś, na co nas bardziej stać, niż mniej (zwłaszcza, jeśli ma to być „zakup na kredyt”). Lepiej jest kupić tańsze mieszkanie niż droższe… ale raczej nie jesteśmy zwolennikami kupowania mieszkań na przeczekanie, żeby za 5 lat kupić większe. Tyle można śmiało „przeczekać” wynajmując… zwłaszcza, jak ktoś się spodziewa, że za 5 lat mieszkania będą tańsze niż teraz.

Podsumowując mimo paru celnie wytkniętych błędów w mojej „analizie” myślę, że jednak w najbliższych latach ceny nowego budownictwa będą w miarę się trzymać a na wtórnym faktycznie mogą pojawić się zniżki, ale te większe będą dotyczyć głównie mieszkań z defektem.

A jakie jest Twoje zdanie? Bo tak czasami się zgadzasz, czasami nie, że już sam nie wiem co myślisz :) Uważasz, że będzie poważne załamanie cen w najbliższych latach?

Nie chodzi o wytykanie błędów itd., bo w wielu kwestiach poglądy wszystkich piszących/komentujących na blogu to tylko przypuszczenia. Trudno na podstawie przypuszczeń stwierdzić, że ktoś się myli, albo że ma rację. Jeśli chodzi o przewidywanie przyszłości, to nigdy nie uznawaliśmy, że my mamy rację – wybieramy po prostu warianty, które zdają się być najbardziej prawdopodobne… a przy okazji optymistyczne (pamiętajmy, że tylko w nowomowie medialnej spadki cen mieszkań to zjawisko negatywne).

Co do naszego zdania, to ono jest (póki co) niezmienne i zawiera się w kilku podstawowych punktach:

  1. Mieszkania w Polsce są zbyt drogie (relacja do średniej płacy, opłacalność najmu, stosunek ceny do kosztów budowy).
  2. W perspektywie kilku-kilkunastu lat rynkiem rządzi kredyt, a w perspektywie dłuższej rządzi nim demografia i ogólna sytuacja gospodarcza (te dwa elementy są ze sobą powiązane). Aktualnie ceny polskich mieszkań najbardziej zależą od „taniego” kredytu – raczej nie jest możliwe, żeby kredyt był jeszcze tańszy. Demografia też jest nieubłagana, więc strategicznie patrząc, tendencja na rynku jest jedna.
  3. Rynek wtórny leży, bo tak działa psychika ludzka – bez straty mogą sprzedać mieszkanie właściwie tylko ci, którzy kupili przed 2006 rokiem – ponieważ na poważnie rynek rozwija się tak od roku 2003, to widać, że tacy stanowią zaledwie 25%. Do tego dochodzą ci, którzy coś odziedziczyli, czy kupili za złotówkę od spółdzielni (z tym, że ta druga grupa raczej nadal w swoich mieszkaniach mieszka i nie może nic na to poradzić). Deweloperzy takich problemów nie mają – najwyżej zyski będą trochę niższe niż kiedyś (ale są nadal duże, więc wielkiego problemu nie ma). Rynek wtórny obudzi się dopiero wtedy, kiedy tvn powie, że będzie tylko taniej, a to może nastąpić chyba tylko w wyniku jakiegoś solidnego kryzysu.
  4. Czy będzie załamanie cen w najbliższych latach to zależy od… Amerykanów. Jeśli podniosą stopy procentowe (co zapowiadają od dawna), to są na to wielkie szanse (w Polsce nałoży się na to bankructwo ZUSu). Jeśli nie podniosą i pożyjemy przez kolejne lata w środowisku zerowych, albo ujemnych stóp, to pewnie załamania nie będzie. Oczywiście są jeszcze inne „zagrożenia” jak rozpad strefy Euro, który wydaje się być nieunikniony… ale on nie ma jednoznacznego związku ze stopami procentowymi na świecie, ani w Polsce (w Niemczech stopy mogłyby spokojnie pozostać w okolicy zera).
  5. W niedzielę była szansa na to, że coś się zmieni. Ale 35% wyborców (uprawnionych) zdecydowało, że nie chce zmian. 50% zdecydowało, że ma to w ogóle w d****. A 15% to za mało, żebyśmy w Polsce mogli zmienić coś na lepsze własną pracą, bez potrzeby czekania na światowy kryzys.

I to jest trochę smutne…

Podziel się z innymi
  •  
  •  
  •  
  •  

Dodaj komentarz

Powiadom o

Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Xx Yy
Gość
1 rok 10 miesiące temu

pierwszy ;)

Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Strasznie się rozpisuje :) Postaram się najważniejsze kwestie w komentarzach.Doskonale zdaje sobie sprawę, że rynki są sztucznie utrzymywane przez drukowany pieniądz itp. ale czy będzie ten „zawał” o którym piszesz czy nie to… takie wróżby. Od 2008r wielu ekspertów (tu przychodzi mi do głowy prof. Rybiński ze swoim eurogedonem) wieszczy katastrofę a mija 7lat i ten kto słuchał takich porad mógł sporo stracić a przynajmniej nie zarobić (patrz giełdy). To co się dzieje dla mnie dobitnie pokazuje, że jest oderwane od klasycznej ekonomii i jest praktycznie nie do przewidzenia.Tak jak pisałem wcześniej moim skromnym zdaniem dotacje typu MDM będą kontynuowane… Czytaj więcej »
Marcin
Gość
1 rok 10 miesiące temu
@Szymon S nie zgadzam się z Twoim stwierdzeniem, że zamknięte rachunki powiernicze odbiją się negatywnie na małych deweloperach. Wręcz przeciwnie. Dzisiaj kupujący chętniej idą do dużych deweloperów, gdyż małych uważają za ryzykownych, a dużym się ufa bo przecież "w TVN można ich mieszkanie wygrać, pokazuje się ich w mediach, sprzedali tysiące mieszkań" itp. Zamknięte rachunki ograniczą ryzyko tym samym ludzie chętniej pójdą do małych deweloperów, a dla deweloperów to złapanie klienta jest najtrudniejsze, a nie załatwienie finansowania.Co do finansowania, to skoro piekarz jest w stanie upiec bułki bez otwartych rachunków powierniczych to dlaczego deweloper nie może zbudować mieszkania bez nich… Czytaj więcej »
Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu

pomysłem. Chodzi o możliwość pozyskania środków finansowych na realizowanie inwestycji i płynność finansową pozwalającą funkcjonować. Mały deweloper przy zamkniętych r.pow. nie będzie miał gotówki żeby zainwestować a o kredyt będzie mu trudniej bo zwiększa się znacząco ryzyko inwestycji. Nie będę się rozpisywał bo wydaje mi się to oczywiste.
A o co Ci chodzi w ostatnim zdaniu to nie wiem…

W domach z betonu
Gość
1 rok 10 miesiące temu
@Szymon s "Od 2008r wielu ekspertów (tu przychodzi mi do głowy prof. Rybiński ze swoim eurogedonem) wieszczy katastrofę a mija 7lat i ten kto słuchał takich porad mógł sporo stracić a przynajmniej nie zarobić (patrz giełdy)." Prof. Rybiński uruchomił swój eurogeddon coś ze 3 lata temu – obstawiał (mniej więcej) rozpad strefy euro, co było sensownym założeniem. Trochę się przeliczył z czasem, ale naszym zdaniem strategicznie miał rację (za chwilę Grecja może wyjść ze strefy, kolejnych "chętnych" jest więcej). W 2008 roku rozpoczął się kryzys i on nadal trwa (albo nawet się pogłębia). Dług publiczny eksplodował (właściwie wszędzie), doszło do… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
1 rok 10 miesiące temu
"Zamknięte rachunki powiernicze!" To jest element cywilizowania się rynku – od początku uważamy, że ustawa deweloperska z otwartym rachunkiem powierniczym przed niczym nie zabezpiecza. Poza tym, dla nas jest rzeczą kuriozalną, że deweloperzy chcą sprzedawać obietnice wybudowania mieszkania w cenie mieszkania, a nie w cenie obietnicy. Masz towar – sprzedajesz, nie masz towaru – nie sprzedajesz. Jeśli od tego liczba deweloperów spadnie, to płakać nie będziemy. A czy to zmniejszy podaż? Hmm… dla nas nie, bo dla nas tylko istniejące mieszkanie jest podażą – obietnica jest obietnicą i za takie nie lubimy płacić. "Swoją drogą co do dostępności mieszkań z… Czytaj więcej »
Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Podsumowując piszesz, że w najbliższych latach ceny spadną jeżeli Amerykanie podniosą stopy %. Moim zdaniem nawet jeżeli do tego dojdzie to będą to delikatne i nieduże podwyżki bo ich rynek też by tego nie wytrzymał a jak widzimy przez ostatnie lata, do tego nie dopuszczą. Co najważniejsze wygląda na to, że nasza dyskusja sprowadza się do tego czy Amerykanie podniosą stopy % :) bo przecież jakieś czarne łabędzie w gospodarce/ polityce zawsze mogą się pojawić i wpłynąć na ceny na całym świecie jest to uniwersalne ryzyko (chociaż faktycznie teraz może być większe).Dla mnie wniosek jest taki, że najprawdopodobniej w najbliższych… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
1 rok 10 miesiące temu
"Podsumowując piszesz, że w najbliższych latach ceny spadną jeżeli Amerykanie podniosą stopy %Moim zdaniem nawet jeżeli do tego dojdzie to będą to delikatne i nieduże podwyżki bo ich rynek też by tego nie wytrzymał a jak widzimy przez ostatnie lata, do tego nie dopuszczą." Wg zapowiedzi członków FED stopy miałyby wzrosnąć w okolice 4% gdzieś koło 2017 roku. Pytanie, czy wierzymy członkom FED – jeśli tak, to u nas też powinny wzrosnąć o te 4p.p., a najpewniej więcej. Nawet członkowie RPP już coś o tym wspominają: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Hausner-W-drugiej-polowie-2016-stopy-proc-beda-musialy-zostac-podniesione-3342468.html Biorąc pod uwagę to, że akcja kredytowa osiąga najniższe rozmiary w "nowożytnej" historii… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Powiem wam, że to co się będzie działo w najbliższych latach zaczyna mnie trochę przerażać.
Już nie chodzi tu o ceny nieruchomośći, ale w tym kraju nie będzie dało się żyć, więc po co kupować tu mieszkanie?
W dolnośląskim chcą zlikwidować 79 szkół, to pokazuje jak mało klinetów będzie w najbliższych latach.

http://www.gazetawroclawska.pl/artykul/3858723,az-79-szkol-do-likwidacji-na-dolnym-slasku-takze-we-wroclawiu-pelna-lista-szkol,1,id,t,sa.html

Marcin
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Mnie osobiście od lat bardziej martwi to że szkół się nie zamyka. Bo skoro dzieci coraz mniej to i szkół powinno być mniej, inna droga prowadzi do bankructwa państwa.

dragonball
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Hmm mysle ze zarowno "pan posrednik" jak i autor bloga zapominaja o jednym bardzo waznym scenariuszu:WYSOKA INFLACJA przed ktora zwykly Kowalski nie ma ratunku.W scenariuszu "wysokiej inflacji" w najblizszym okresie 5 lat "pan posrednik" ma racje w jednym punkcie – kupno malego mieszkania na przeczekanie – pod warunkiem ze ktos ma srodki na lwia czesc takiego zakupu i bedzie minimalnie posilkowac sie kredytem. Bo bardzo trudno bedzie uchronic "oszczednosci" na przeznaczone na przyszly zakup w obecnym systemie rachunkow bankowych(casus Cypru pokazal ze "bail-in" jest juz przecwiczona opcja) i pelnej kontroli cen "commodities" jak zloto czy brylanty.Ceny oczywiscie w takim scenariuszu… Czytaj więcej »
Marcin
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Moi rodzice kupili mieszkanie spółdzielcze na przełomie 89 i 90 roku i spłacili je w mniej niż 2 lata. To czas o jakim dzisiaj ludzie mogą sobie pomarzyć, czyż nie? Był jeden sąsiad, który stwierdził, że nie będzie spłacał i namawiał innych do tego samego, twierdząc że umożone zostaną te kredyty. I co ? Sąsiad miał racje jego kredyt zostal umożony, więc nie mam pojęcia o czym Ty piszesz, mówiąc że ktoś jeszcze spłaca te kredyty ?Co do inflacji to nie sądze, aby miała pojawić się ni stad ni zowąd, a gdzie ma być jej przyczyna? (poprzez inflację rozumiem wzrost… Czytaj więcej »
dragonball
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Ty chyba nie wiesz o czym mowisz na temat mieszkan spoldzielczychMi chodzilo o mieszkania ktore byly budowane na poczatku lat 90tych przez spoldzielnie ktore WTEDY braly kredyty. Banki nikomu nie umorzyly zadnych kredytow – znam sporo ludzi ktorzy do dzisiaj splacaja kredyty wtedy zaciagniete mimo ze np do spoldzielni jako wklad wniosly mniejsze mieszkanie. Sady wydaly wyroki na ich NIEKORZYSC – sprawa rozbila sie nawet o NSA. W Polsce upadlosc konsumencka weszla w zycie dopiero w grudniu ubieglego roku wiec za taki dlug to bank lub windykatorzy mogli Cie scigac do konca zycia. Co do Cypru to juz zupelnie nie… Czytaj więcej »
Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@dragonball Może faktycznie masz dużą wiedzę i słusznie poprawiasz Marcina a może tylko starasz się mądrze pisać :) W każdym razie agresja z Twojej wypowiedzi to aż cieknie, bo kolega zwrócił Ci uwagę? Dla Ciebie 100k euro może być mało dla kogoś dużo, a to, że najbogatsi zawsze sobie dają rade i chronią swój kapitał to jasna sprawa (ręka rękę myje). Po dupie dostaje klasa średnia. Na temat mieszkań spółdzielczych chętnie zapoznam się z tą sprawą bliżej masz może jakiś link do konkretnego artykułu szerzej opisującego to o czym wspomniałeś?

xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Ciekawostka przyrodnicza:

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/kraj/spolka-deweloperska-pkp-ma-w-ciagu-trzech-lat-ruszyc-z-40-projektami/0q6129

Cytat z tekstu:

W latach 90. ub. wieku projekty deweloperskie były realizowane na zasadzie maksymalizacji zysku [no shit] Jeśli deweloper miał działkę, to chciał maksymalizować zysk, czyli chciał wybudować na niej jak najwięcej mieszkań. My zdecydowanie chcemy tworzyć projekty, które będą się bronić i które urbanistycznie przetrwają lata, a także wpisują się w koncepcję smart city – podkreślił Bator. Jak dodał, zyski spółki "mają być źródłem finansowania przyszłych inwestycji dworcowych".

dragonball
Gość
1 rok 10 miesiące temu
@SzymonCo do mieszkań spółdzielczych to nie mam linkow jako ze sprawe znam dobrze od ludzi ktorych to dotknelo. Wiec nie zamierzam przytaczac artykulow o ktorych wiarygodnosci nic nie wiem.Sprawa jest przemilczana w mendiach tak jak niedawne wprowadzenie "upadlosci konsumenckiej" w grudniu o czym pewnie 80% Polakow nie ma pojecia. Tak samo jak nie ma pojecia ze nawet "czerwony Trybunal Konstytucyjny" wymusil ostatnio lapowke od bankow pod pretekstem stwierdzenia niewaznosci BTW ale oczywisce z furtka, ze co prawda jest to niezgodne z konstytucja.. ale "ustawodawca ma czas do sierpnia przyszlego roku na wprowadzenie odpowienich zmian w prawie" – no more comments.Wracajac… Czytaj więcej »
jasio0987
Gość
1 rok 10 miesiące temu
" Mieszkania w Polsce są zbyt drogie (relacja do średniej płacy, opłacalność najmu, stosunek ceny do kosztów budowy)"Przepraszam bardzo ale to jest nonsens:1. Cena towaru ma się często nijak do średniej płacy – wystarczy sobie porównać koszty powiedzmy ajfona (wygodne bo łatwo sprawdzić cenę) w rożnych krajach, czy w Polsce jest taniej niż w Niemczech ? 2. Koszty budowy (=robocizna i materiały) to tylko ułamek kosztów dewelopera, podstawowym wydatkiem jest działka, a tu decyduje lokalizacja. 3. Autor podaje 10% mieszkań w stolicy na sprzedaż, chociaż delikatnie pomija wątek, że liczba ofert sprzedaży (poza Wilanowem) spadła. Tak chyba nie wygląda leżący… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@jasio

1. Cena towaru zależy od kupywania towaru, a kupywanie towaru zależy od klientów. Przy ograniczonej (czytaj normalnej) akcji kredytowej klienci będą średnio mogli zapłacić mniej (lub w ogóle – wynajem), a mieszkać gdzieś trzeba. Nie rozumiesz tego czy zależności popyt-podaż-cena.
2. Działki są też przeszacowane. Jak się nie opłaca im budować, to niech nie budują. A co do ułamka kosztów, to się może i zgadza… bo deweloper nie buduje tylko sprzedaje mieszkania.

Stefan
Gość
1 rok 10 miesiące temu

xellos540

Czy deweloperzy narzekają, że ceny są z niskie? Nie. Z tego co widzę, to autor bloga chciałby za darmo. Panowie, trend będzie taki, że stare blokowiska, kamienice zostaną slamsami, a ludzie będą kupowali nowe. Nie ma takiej możliwości, żeby w rozwijających się miastach spadały ceny mieszkań. Czynnikiem betonującym rynek jest grunt, którego w miastach nie przybywa. Ktoś chce kupić za półdarmo, to jest grodzisk, piastów i inne wioseczki.

xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu
@Stefan "Czynnikiem betonującym rynek jest grunt, którego w miastach nie przybywa" Ja tam podzielam zdanie autora blogu, że gruntów przybywa… co prawda przybywa ich głównie na obrzeżach, gdzie jest nowe budownictwo (w końcu jak nowa ziemia, to budownictwo nie może być stare). Zresztą ziemi pewnie przybywa i w centrum, jak się dobrze by pośledziły co magistraty niektórych miast i prywaciarze burzą i sprzedają. Oczywiście przez przybycie ziemi rozumiem, że ktoś zacznie budować w miejscu, gdzie kiedyś były krzaki, a teraz jest droga, choć fizycznie powierzchnia miasta się nie zmieniła. "Nie ma takiej możliwości, żeby w rozwijających się miastach spadały ceny… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@up W przedostatnim akapicie podaż i popyt pomyliłem miejscami. Mea culpa.

jasio0987
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Ad. 1. Gdyby tak było to nie doszło by do żadnych nagłych wzrostów cen nieruchomości – bo płace tak szybko nie rosną.
I co to jest normalna akcja kredytowa i kto decyduje o tym która jest normalna a która nie ?
Jeśli już chcieć wiązać płacę z ceną mieszkań to należałoby to robić w odniesieniu do płacy lokalnej, a nie żadnej średniej. I nie jest to jedyny czynnik wpływający na cenę. Ani – jak widać po cenach – najważniejszy.

Ad. 2. Argumentacja ?

xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Przepraszam za double posting, ale najwidoczniej udało mi się odkryć limit znaków w postach… -.-' 1. Nie wzrost płac, bo to miało mniejsze znaczenie, tylko wzrost akcji kredytowej. Nie wiem w sumie czy negujesz obecność takie akcji kred., czy negujesz jej wpływ w sposób jaki ja (i nie tylko ja) to opisałem. Co do rozmiaru akcji kredytowej (w kwestii kred. hipot.) to zgadzam się z większością argumentów typu "mies. rata do 25% mies. dochodu", "wartość kred. do kilkuletnich dochodów", "LtV do 80%", "okres spłaty do 20 lat", "oprocentowanie stałe" (nie lubię umów, gdzie nie wiem ile będę płacił, argument, że… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu
2. Rozumiem, że mam wszystko argumentować? Niech będzie ten jeden raz. b) Ja rozumiem, że deweloper chce mieć zysk a zakredytowani kupujący są często niespełna rozumu, nic nowego. Wykresy marż starsze i nowsze (któreś kłamią, czemu niby starsze?) były przytaczane na tym blogu. Widać dosyć dobrze jakie były ceny i koszty przed bańką. I mieszkania wtedy jakoś powstały i się sprzedawały. Ludzie jakoś nie zdychali masowo pod mostami "bo na mieszkanie nie stać". Głodne dzieci lub dzieci bez nowych ubrań były podobnie częstym widokiem jak teraz. Chleb i ubrania podrożały w pewien sposób (względem inflacji), a mieszkania podrożały jakoś więcej… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@Stefan

"Nie ma takiej możliwości, żeby w rozwijających się miastach spadały ceny mieszkań."

Stefan… a byłeś może w Madrycie? Albo w Dublinie? Albo w Tokio? W Dubaju? Może w Nowym Jorku? Albo w jakimkolwiek polskim mieście w ciągu ostatnich 7 lat?
Przeszacowane ceny spadną zawsze i wszędzie, z racji tego, że są przeszacowane. Czy w Polsce są przeszacowane, każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Nasze zdanie znasz.

jasio0987
Gość
1 rok 10 miesiące temu

1. Polemizujesz sam ze sobą – nie pisałem nic akcji kredytowej tylko o płacach. Ja widzę najpierw zaprzeczasz potem potwierdzasz.

2. Nie wiedziałem że na 1m2 działki można postawić 1m2 mieszkania. To chyba jest jakieś novum przeliczeniowe.
Może tu chodzi o jakieś bloki ? Jeśli tak to powiedz gdzie można kupić po takiej cenie działkę z przeznaczeniem pod wielopiętrową zabudowę ?

xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu
@up 1. Right back at you. Ty zaczynasz od: "Cena towaru ma się często nijak do średniej płacy" Co samo w sobie jest prawdą, ja tylko tłumaczę, że to źle że tak jest i że winny jest kredyt. Przed bańką było taniej (magia, nie?), teraz w bańce mamy brać kredyty na już zawyżone ceny, a kredyt ma jeszcze odsetki, czyli realna cena m^2 jest jeszcze wyższa. Wnioski? Cena ma się obecnie nijak do pensji, ale kiedyś kiedy rynek był (względnie) stabilny jednak miała relację do średniej pensji (lub co najmniej inflacji). A nawet jeśli za m^2 trzeba było zapłacić nie… Czytaj więcej »
Bartek Barello
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Adam Czupi
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Można się przekonywać, że jest generalnie za drogo za tanio, niemniej GUS pozwala ściągnać (w ciągu 5 minut) dane średnich zarobków z danej gminy/miasta Co prawda od 2002 roku niemniej wygląda to tak (kwota brutto oczywiście – do dyspozycji -40%) (danych za 2014 nie było więc wstawiłem wartość pośrednią (aktualnie w W-wie 5600 brutto wynosi średnia. 2002 2003 2004 2005 2006 2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 20143238 3368 3465 3613 3789 4099 4504 4603 4694 4936 5077 5226 5400? Myślę że jeszcze ciekawiej wyglądają dane z okresu 1995-2001 Pytanie? ile średniej jakości mieszkania mogłem nabyć w 2002? ile… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Średnia pensja (nawet) netto, to nienajlepszy argument (niezależnie od miasta), bo "najczęstszy przypadek" kupującego (chcącego?) mieszkanie jest zwykle inny niż średni. Podobnie średnie i najczęstsze mieszkanie. Lepszą miarą rozkładu byłaby mediana i się okazało by, że stanowi 85% średniej, albo i mniej. Przytaczano chyba na blogu jak się zmieniła tzw. inflacja (pytanie jeszcze czy prawdziwa nie jest większa) a jak się zmieniły ceny mieszkań. Ceny poszły w górę bardziej niż inflacja, technologia budownictwa robi się raczej lepsza (tańsza?) niż gorsza, jakość mieszkań spada, a liczba PUM rośnie… Jak dla kogoś to nie jest argument, że mieszkania są drogie (względem wątpliwości… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Owszem, średnia nie oddaje całego spektrum ale jak prościej zobrazować i przemówić do wyobraźni, że nadal faktyczny potencjał (zarobkowy) Polaków jest od 20% mniejszy niż 20 lat temu. Stąd jeżeli mamy stabilizację cen lub wręcz zapowiadany wzrost, to ja tylko nieśmiało na twardych danych wskazuję, że ok, ale co się zmieniło w ofercie (typowego budynku) aby był on teraz wyceniany o 20% wyżej niż 15 lat temu?. Technologia kosmiczna? zeroemisyjna instalacja solarna, 0 za ogrzewanie, 0 za ciepło, panele fotovoltaiczne i tania energia? odzysk ciapła ze ścieków ;-) odzysk wody w ogóle? (to bym zrozumiał w perspektywie 10-15 lat eksploatacji)Czy… Czytaj więcej »
xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu

No, ja mam takie wnioski jak ty… z tym, że jeśli tobie na podstawie średniej pensji wychodzi 20% (czymkolwiek by ten procent nie był), to mi na podstawie mediany wyjdzie już bliżej 30% pewnie… :)

Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@xellos540 Najlepszym podsumowaniem jest to co piszesz, że czekam na mieszkania za "ćwierćdarmo" ale pewnie się nie doczekasz… To ceny wysokie i nieuniknione jest, że spadną lada moment to w rezultacie tylko pobożne życzenia czy faktycznie w to wierzysz?

xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu
To prowokacja czy takie problemy z myśleniem? Przyjmując moje aktualne postępy w oszczędzaniu i aktualny powolny spadek cen, to prawdopodobnie kupię mieszkanie jak mieszkania będą za półdarmo, więc gdy będą za ćwierćdarmo to już będę na swoim i będę tylko obserwował rynek. No chyba, że sytuacja demograficzna okaże się gorsza, stopy pójdą szybko w górę, a rynek wtórny się obudzi. Wtedy to ćwierćdarmo może zdążyć wystąpić w moim horyzoncie kupna. Poczytaj trochę moich komentarzy, to dowiesz się co myślę na ten temat i że widzę duże szanse scenariusza "bańka w drugą stronę" (z tym, że horyzont czasowy takiego scenariusza jest… Czytaj więcej »
Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@xellos540 Zrozumiałem Cie w ten sposób, że ogólnie uważasz rynek za przeszacowany i ceny powinny spaść, ale realnie zdajesz sobie sprawę, że może to potrwać długo, więc i tak decydujesz się kupić wcześniej. Jeżeli źle to zrozumiałem to słusznie popraw mnie. Ale co wym macie z tymi prowokacjami trolowaniem itp naprawdę ta informacja o pośredniku aż takie emocje wzbudza?

xellos540
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Obecne moje zdanie jest takie, że ceny będą spadać. Jeśli za 20 lat byłoby ćwiećdarmo, to mniej więcej za 10 będzie półdarmo (chociaż spadki raczej będą przybierać na sile niż zwalniać, to znaczy sądzę, że w drugiej połowie spadku ten spadek będzie sumarycznie większy). Rzecz w tym, że mój pogląd jest taki, że za te 10 lat to mnie po prostu będzie stać na mieszkanie (półdarmowe, co w obecnej sytuacji brzmi bardziej jak "normalne") i przestanę wynajmować i tyle. Jak się okaże, że nie uzbierałem, to pewnie nie kupię i będę wynajmował dalej. Jak uzbieram wcześniej, to też nie kupię… Czytaj więcej »
Adam Czupi
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@xellos540
Właśnie, 50k za odstępne to dobre rozwiązanie, skoro to "normalna" cena wyrażająca w sobie zaprzestanie pisania na blogu, to @Szymon s wykona przelew bez mrugnięcia. Tym bardziej że wszysko na niebie i ziemi wskazuje że te twoje dzisiejsze 50k będzie tylko rosnąć. Więc warto już teraz wiąć choćby 45k kredytu i załatwić sprawę jesze w tym roku ;-)

k-dek
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Pan pośrednik dopisał ciąg dalszy…, przy pierwszym liście, w komentarzach osobiście zasugerowałem, żeby postarał się swoje tezy poprzeć danymi liczbowymi, wykresami, ewentualnie wypowiedziami mądrych osób postronnych – obraził się – tylko co nastąpiło dalej? …dalej puste słowa!Sam Autor przyznaje, że opinie nas wszystkich (łącznie z nim) na tym forum to: >przypuszczenia< i ja się z tym absolutnie zgadzam, ale te przypuszczenia w kolejnych publikacjach Autora poparte są rozważaniami nad istotnymi faktami/wydarzeniami jakie mają miejsce na rynku nieruchomości w Polsce. Brane już były na tapetę m.in.: koszty wytworzenia mieszkania, koszty kredytu hipotecznego, raporty NBP nt. rynku nieruchomości, piramida demograficzna, raporty spółek… Czytaj więcej »
Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@k-dek Totalnie mnie rozszyfrowałeś! Damn it! Nie jestem Szymon tylko Turek z HB od dawna pracowałem nad tym listem żeby nasyci go odpowiednią dawka (jak zauważyłeś) perswazji i pod płaszczykiem "skromnego" pośrednika chciałem przejąć sterowanie nad blogiem! A kawałek wypowiedzi na który proponujesz zwrócić uwagę dyktował mi sam szatan albo lepiej Tusk/ Putin (wybierz to co najbardziej cię kręci). To wszystko jest spiskiem…

michał kuźniar
Gość
1 rok 10 miesiące temu

@Szymon S
k-dek nigdzie nie insynuował, że współpracujesz dla Tuska/Putina/Rotschilda* (*niepotrzebne skreślić). Zbijanie nawet średnio sensownych argumentów w ten sposób jest zwyczajnie słabe i dziecinne. Coś jak straszenie PiSem i Rydzykiem. W gimnazjum/liceum to działa.

Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu
@Michał K-dek od początku jest bardzo negatywnie nastawiony do mojej osoby insynuując, że nie jestem osobą za którą się podaję, że jestem złodziejem (w poprzednim wpisie nazywając tak doradców), naganiaczem a moje intencje są inne niż podaje itp. Jak przeczytałem te wszystkie podejrzenia w ostatnim wpisie to ogarnął mnie śmiech i odpisałem w równie żartobliwy sposób z dodatkiem ironii. Ktoś może się zgadzać lub nie z tym co piszę, ale wymagam jakiegoś poziomu od osób z którymi się komunikuje tak samo w rzeczywistości jak i w Internecie. Dlatego jak pisałem wcześniej nie chce wdawać się z nim w dyskusję bo… Czytaj więcej »
sing dst
Gość
1 rok 10 miesiące temu

W tej dyskusji która zmierza do roztrząsania problemów rodem z "Pamiętników z Wakacji" (notabene bardzo dobra produkcja :D), też uważam że @k-dek przesadza lekko, a komentarz @Szymona "@k-dek Totalnie mnie rozszyfrowałeś!…." bardzo mnie rozbawił :D

Jak to kiedyś ktoś napisał:
"if you want to start the war, just post a comment in Internet…"

Szymon s
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Swoją drogą grałem kiedyś w "Trudnych sprawach" może coś zostało ;)

Daniel Nofap
Gość
1 rok 10 miesiące temu

przytoczony blog: https://bylambankowymtrolem.wordpress.com
wygląda na brakujące ogniwo, które spina pewną siebie grupę naganiającą oraz betonującą dojenie Polaków na kredytach, polisolokatach etc. Naprawdę warto poczytać

Gregor
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Nazwa tego bloga powinna zostać zmieniona na: jestemfrankowymtrolem.wordpress.com
Kompletnie ten tekst do mnie nie przemawia a cel jego powstania już widać po kilku zdaniach.
Jeżeli się nie zgadzasz ze zdaniem frankowców jestes albo trolem albo ztrolowanym

zeroxx
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Troche twardych danych (zapraszam do analizy) – Dzisiejszy Raport KNF o sytuacji banków
Prezentacja – http://www.knf.gov.pl/Images/Raport_o_sytuacji_bankow_prezentacja_12_2014_tcm75-41473.pdf
Pełny raport – http://www.knf.gov.pl/Images/Raport_o_sytuacji_bankow_12_2014_tcm75-41472.pdf

Stefan
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Jak widać prognoza dot. liczby kredytów h. mija się z realizacją.

sing dst
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Moje skromne wyliczenia dotyczące rynku nieruchomości we Wrocławiu na bazie cen ofertowych. Pewnie, że ceny ofertowe często mają się nijak, ale przy moim założeniu, że w 2007/2008 sprzedawały się praktycznie nieruchomości w cenach ofertowych, a teraz ceny sprzedaży są niższe niż ofertowe to dodałoby jeszcze trochę procentów do spadków między 2007 a 2014 rokiem. Spadek cen wyszedł mi imponujący.. W skrócie:– Spadek cen ofertowych nieruchomości: 23,18%– Realny spadek cen ofertowych uwzględniających inflację: 41,45% W tym samym czasie wzrosła średnia krajowa:– Skumulowany wzrost wynagrodzenia: 40,58%– Skumulowany wzrost wynagrodzenia (realny, uwzględniający inflację) : 7,16% Co oznacza w skrócie, że siła nabywcza zwiększyła… Czytaj więcej »
sing dst
Gość
1 rok 10 miesiące temu

miało być "[…] przy tych samych zarobkach teraz niż w 2007 roku."

Toughwork4U
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Przykład z zaprzyjaźnionej firmy deweloperskiej z okolic Trójmiasta: – koszt działki na m2 PUM – mniej niż 250 zł,– koszt budowy m2 PUM – ok. 2500 zł,– cena sprzedaży dla klienta – ok. 4100 zł/m2,– niewysokie bloki mieszkalne, bez żadnego "wyciskania" PUM,– mieszkania idą jak woda, większość to MdM. W centrum miasta koszt budowy jest podobny, wyższy może być dla budynków po kilkanaście pięter, ale wówczas deweloper korzysta na niższej ceny działki w przeliczeniu na PUM. Oczywiście działki w centrum miasta są droższe, ale nadal koszt działki na m2 PUM jest z reguły sporo niższy niż 1.000 zł. Na chwilę… Czytaj więcej »
czopson
Gość
1 rok 10 miesiące temu

W krakowie podobnie, tylko bardziej. Koleżanka z poprzedniej roboty, która kupowała chyba parę lat po górce, opowiadała, że:
– płaciła 7000/m2
– robotnicy mówi, że koszt budowy to 2100/m2 PUM
Naturalnie bloczek jest żenującej jakości, po każdej większej ulewie zalewane są piwnice, a czasem nawet jakieś skrzynki elektryczne (które nota bene właśnie w piwnicach się znajduję), tak, że nie ma prądu.

zeroxx
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Przem
Gość
1 rok 10 miesiące temu
"w Warszawie co 10-te mieszkanie wystawione jest na sprzedaż wygląda na bardzo sensowną wartość – portali jest sporo, a czasem na jednym potrafi być 100.000 ogłoszeń. Jeśli tylko połowa to "prawdziwe" oferty…" – Nie! Połowa to nie są prawdziwe oferty. Co wy ciągle z tymi ogłoszeniami!? Sprzedawałem w swoim życiu 2 mieszkania w rodzinie i ZAWSZE pośrednicy umieszczali po min.10-15ogłoszeń mojego mieszkania na jednej stronce. Zmieniał się tylko telefon pośrednika. Z Waszych 100k robi się już 6-10k mieszkań. Tak samo jest ze sporą ilością portali…co z tego jeśli wszystkie powielają te same ogłoszenia? od tego pośrednicy mają nawet specjalne programiki,… Czytaj więcej »
W domach z betonu
Gość
1 rok 10 miesiące temu
W poście o udziale rynku pierwotnego pisaliśmy, że rośnie on względem udziału rynku wtórnego – aktualnie w Warszawie sprzedaż deweloperów to mniej więcej 40% rynku. Jeśli w stolicy sprzedaje się 17 tys. mieszkań deweloperskich, to na rynku wtórnym sprzedaje się 1.5 raza więcej, czyli jakieś 26 tys. Oferta deweloperów jest nieco wyższa niż roczna sprzedaż – na rynku wtórnym najpewniej jest znacznie wyższa, bo aktualnie sprzedaż idzie słabo. Można by pewnie bez stresu przyjąć, że ta oferta to 50 tys. Jak się do tego dorzuci licytacje komornicze i inne formy sprzedaży, to może spokojnie wyjść 10% mieszkań na sprzedaż. Poza… Czytaj więcej »
Bartek Barello
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Gregor
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Jak dla mnie ten podatek może trochę namieszać na rynku nieruchomości:-Rynek wynajmu może się bardzo zmienić zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Wynajmuje od 8 lat mieszkania (wcześniej Wrocław teraz miasteczko ~20k)Mieszkania z rynku wtórnego (tylko taki tu jest) ~3k za metr czyli mieszkanie które wynajmuje jest warte +-150k. Podatek od takiego mieszkania (1%) to 1500 rocznie. Teraz wynajmujący ma ode mnie 6k rocznie dla siebie (minus podatek). Myślicie ze zrezygnuje z 25% dochodu? Jak dla mnie cena wynajmu wszystkich mieszkań pójdzie w górę ( w dużych miastach trochę mniej bo konkurencja będzie większa)– jeżeli chodzi o właścicieli mieszkań to cały czas… Czytaj więcej »
czopson
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Sądzę, że w przeciągu najdalej 2 lat od wjazdu katastru ceny najmu spadną, na skutek drastycznego spadku cen nieruchów w ogóle. Jeśli nieruchy spadną powiedzmy o 50%, to najem może o 20 – 30%, czyli więcej, niż obciążenie najemców katastrem.

grisby
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Gregor, zaklinasz rzeczywistość. Z rynkiem jeszcze nikt nie wygrał. Ani żadni politycy ani właściciele mieszkań z życzeniowymi stawkami.Jak przyjdzie płacić podatek katastralny momentalnie uwolni się spora rezerwa pustostanów czy dużych mieszkań zajmowanych przez seniorów (szeroki temat ubóstwa energetycznego seniorów – swoją drogą polecam lekturę http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2913/ubostwo-energetyczne-seniorow). Jak wzrośnie podaż mieszkań to nie ma bata żeby wzrosły ceny najmu. Po prostu skokowo spadnie rentowność takiego biznesu co wzmocni tylko przecenę na rynku. A politykom z grubsza wisi czy wartość mieszkań wzrośnie czy spadnie bo jeżeli założone wpływy podatkowe będą za niskie to po prostu podniosą stawkę podatku. Przed tym podatkiem nie da… Czytaj więcej »
zeroxx
Gość
1 rok 10 miesiące temu
Daniel Nofap
Gość
1 rok 10 miesiące temu
sing dst
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Dzięki za linka :D Piękny obraz obnażający deweloperskie żniwa…

Marcin M
Gość
1 rok 10 miesiące temu

piekna idea, chociaz myslalem ze cena wyjdzie nizsza. Jedyna luka jaka widze to jak oni zaltwiali kredyty hipoteczne? Czy banki chcialy je dawac skoro nie budowal deweloper i nieznana byla cena koncowa? Alternatywnym pomyslem bylaby samodzielna budowa segmentow szeregowca, ale tutaj miasta musialyby w mpzp przewidziec pod nie wiecej miejsca.

Moim Skromnym Zdaniem
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Kredyt można zaciągnąć zabezpieczając go np. mieszkaniem rodziców, a po wybudowaniu przenieść zabezpieczenie na "własne mieszkanie".
Cena bardzo dobra. Skoro budowali dla siebie więc na materiałach raczej nie oszczędzali i wybierali zapewne te z górnej półki.

sing dst
Gość
1 rok 10 miesiące temu

z katastrem coś jest na rzeczy… Antczak wspomina o tym:
https://www.youtube.com/watch?v=Wz0jSsf8psk&feature=youtu.be&t=11m3s

marek
Gość
1 rok 10 miesiące temu

http://biznes.onet.pl/wiadomosci/nieruchomosci/budowanie-pod-seniora/tnxfg6

Deweloperzy nie zwalniają tempa budowy nowych mieszkań. Obecnie kupują je często młodzi Polacy. Jednak ta grupa klientów już wkrótce mocno się skurczy – informuje "Gazeta Wyborcza".

"Już za sześć lat osoby po 60. roku życia będą stanowiły jedną czwartą populacji kraju" – mówi Andrzej Prajsnar, analityk portalu RynekPierwotny.pl. Wynika z tego, że spadek popytu na nowe mieszkania jest nieuchronny.

Firma doradcza REAS radzi deweloperom, by już teraz zaczęli przygotowywać ofertę dla seniorów, bo w najbliższych dekadach to głównie oni będą ich klientami.

Stefan
Gość
1 rok 10 miesiące temu

Seniorzy kupią mieszkania za wysokie emerytury :D Ach, ci specjaliści z reasa.

zeroxx
Gość
1 rok 10 miesiące temu

No patrzcie Turek odkrył,że przed 2007 też był rynek nieruchomości :)
http://renews.pl/index.php?mact=News,cntnt01,detail,0&cntnt01articleid=12026&cntnt01origid=17&cntnt01returnid=33

Nieotumaniony
Gość
1 rok 10 miesiące temu

"Dekadę temu za przeciętne wynagrodzenie netto można było kupić 1,4 m kw. mieszkania. Mało? Dziś pensja starcza na o połowę mniej."

Czytaj więcej na http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/kredyt-mieszkaniowy-pochlania-co-trzecia-zarobiona-zlotowke,2125554,4141?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chrome

wpDiscuz